ewa.sm-borelioza
26.04.11, 12:36
Witam,
Jak to się ostatnio popularnie mówi-kontrowersyjne- zdaje się być to łączenie ziół i abx-ów. Wypowiadam się wyłącznie z własnego doświadczenia.
Próbuję leczyć ciężką neuroboreliozę (ciężką czyt. CIĘŻKĄ- nie "ciężką" typu"ale czasami z dzieckiem robię wypad na narty", raczej: od 7 miesięcy w łóżku, dwie wizyty outside) zapewne z licznymi koinfekcjami. Mija pół roku leczenia, nie ma najmniejszych efektów (nawet doszedł nowy objaw, który się rozwija). W trzecim miesiącu leczenia zdecydowałam się na włączenie podstawowego protokołu Buhnera (andrografis, cat's claw, rdest, smilax, dodatkowo-artemisia, oman, red root). Obecnie zestaw abx-ów-podobno mocno oddziałujący-Biotrakson+Minocyklina. Zero reakcji. Wnioski: gdyby nie reakcje typowo herksowe jeszcze przed podjęciem leczenia ILADS (stosowałam wtedy zapper i metody naturalne) uznałabym, że "to, z czym walczę" nie jest infekcją. Ale jest. I nie można jej za cholerę ruszyć. Trudno w próbie analizy tej mojej medycznej lipy nie wziąć pod uwagę aspektu ziół, a zatem biorę i wnioski takie wysuwam:
1.Większość ziół oddziałuje dobrze na boreliozę (przy koinfekcjach jest znacznie mniejsze pole manewru-bartonella i babesia poddają się jakimś-nawet nie najgorszym-efektom leczenia) a często się zdarza (pewnie tak jest w moim przypadku), że to nie ona determinuje obraz choroby, ale inne patogeny (może nawet nam nieznane-miejmy nadzieję-"jeszcze", "na razie").
2.Jeśli zioła-zażywane z abx-ami- nie szkodzą (na pewno?), to czy czasem np. nie neutralizują-znoszą pozytywnych reakcji chemioterapeutyków? Nic o tym nie wiemy.
To takie dwa-najbardziej oczywiste- wnioski na początek. Chętnie przyłączę się do dalszej dyskusji.
Pozdrawiam,
Ewka
ewa.koszalin@gmail.com