Dodaj do ulubionych

Na rozdrozu..

12.09.11, 19:12
Witam wszystkich.

W 5 miesiacu leczenia postanowilam zalozyc swoj watek

Po pierwsze dziekuje ze posrednio i nieswiadomie namowiliscie mnie do leczenia.
Tzn sama sie namowilam czytajac na forum o objawach i samopoczuciu swietnie pasujacym do mojego.
Moj stan sie mega pogorszyl na citrosepcie, bralam zeby zrobic badanie na bb.
Jak zwykle wyszla ujemna. Ale juz wtedy wiedzialam ze to nie nerwica tylko cos jest na rzeczy,
choc wszyscy dookola przekonywali mnie ze to tylko psychika. Tylko jak psychika moze powodowac
takie bole kosci miesni stawow, palenia, pieczenia skory, swedzenia, bole glowy, bole w klatce i to ze czujesz sie jak wrak.
Moja historia jest jak setki innych na forum, wiec nie bede zanudzac.
Rumienia nie pamietam. Mam 28 lat i od kilku lat bylo co raz gorzej z samopoczuciem.( z okresami bardzo dobrego samopoczucia,
co calkowicie mnie zmylalo)
Udalo mi sie dostac jakims cudem do dr ILADS - bo nie jest to proste od jakiegos czasu.
Zaczelismy leczenie w ciemno. W miedzy czasie wyszla mi Myco i CHlamydia oraz watpliwa bartonella.
STrasznie sie ucieszylam widzac wyniki, chyba jak kazdy, ze nie zwariowalam, ze
faktycznie cos niezaleznego ode mnie robi spustoszenie w moim ciele.

Po co w ogole pisze?
Mam mega dylemat. Nie chodzi o to czy leczyc sie czy nie, bo wiem i czuje ze leczyc.
Chodzi o cos innego. Dostalam sie na studia podyplomowe za granice (Szkocja) i zaczynam pod koniec wrzesnia
Wszystko juz zalatwione. W pracy wzielam bezplatny do konca roku, w razie czego moge wrocic od stycznia.
Na uczelni tez wszystko co trzeba poskladalam, pozdawalam
Samopoczucie raz lepiej raz gorzej, ale funkcjonuje. Tak bylo.
Jednak od dwoch dni herx mnie totalnie zwalil z nog. Biore aktualnie Mino(od 1.5miesiaca), Klabax i Tini
Wczesniej zamiast Mino bralam tetre. Wlasnie bylam 6 dzien na Tini, jak doznalam herxa.
Wczoraj wieczorem juz nie wzielam tini i mino. Biore tylko klabax.I chce kilka dni odpuscic mino.
Odkad sie lecze nie mialam takiego herxa. Typowy, wiec nie bede wypisywac objawow. Oprocz nich boli mnie klatka
piersiowa, albo w klatce, i za mostkiem. Akurat to nie wiem cz normalne. Ale w tej chorobie nic nie trzyma sie
regul, wiec przyjmuje ze tak ma byc.
Za dwa dni mam wyjezdzac (z nazeczonym) do tej Szkocji. Rodzice mi susza glowe, co ja robie, w takim stanie itd.
Z tym ze nie bylo tak najgorzej, teraz ten herx mnie znokautowal..
Prosze was o porade.. nikt z przyjaciol kogo bym zapytala nie rozumie przez co przechodzimy, wiec postanowilam
napisac do Was..od dluzszego czasu czytam wasze wypowiedzi, problemy, rozterki, radosci jak poczujecie sie lepiej i
smutki jak leczenie stoi w miejscu..nie znamy sie ale czuje jakos ze zzylam sie z tym forum, z Wami
Co wy zrobilibyscie w takiej sytuacji? Ile potrwa herx (to pewnie pytanie bez odpsmile)?
Czy jechac czy przesunac studia na przyszly rok?
Gdyby nie ten herx to nawet bym sie nie zastanawiala, ale wiem tez ze herx nie bedzie trwal wiecznie
i nie chce potem zalowac..ale nie wiem tez jak bedzie szlo dalej leczenie, jak bede sie czula..nie chce wracac z tamtad
w gorszym stanie niz jestemuncertain
Prosze o kilka przemyslen, moze jakis rad, komentarzy
Bede wdzieczna
kamila

ps mialo byc krotko, bo wiem ze takie wpisy odrzucaja na wstepie smile ale w tym temacie to sie chyba nie dasmile
Obserwuj wątek
    • margolcia_63 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 19:44
      Niczego nie ma sensu odkładać na później. Ja, gdybym czekała na lepsze samopoczucie, to nie skończyła bym nawet szkoły podstawowej. Większość ludzi boryka się z jakimś problemem zdrowotnym, a pomimo to realizują swój plan życiowy, pewnie, że jest trudno, ale kto wie co będzie za rok - może jeszcze gorzej. Nie będziesz sama, a najwyżej jak nie dasz rady to wrócisz. To moje zdanie.
      Pozdrawiam.
      • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 19:50
        Dzieki! ze przebrnelas przez moj esejsmile Moje zdanie jest takie samo,..choc psychika siada w te gorsze dni i czlowiek zaczyna sie zastanawiac czy warto,..
        • kleszczorak Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:02
          Ja bym jechała na te studia.
          Gdybym się zastanawiała, czy dam radę pokonać takie trudności jakie mam teraz nie dałabym rady wielu rzeczy dokonać. Gdy trzeba znajduję siły nie wiem skąd. Korzystaj z szansy i napisz jak Ci tam się układa.
          Powodzenia
          • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:12
            Teraz jak mam swoj watek to bede sie oddzywac. Pewnie nie raz jeszcze bede potrzebowala waszej pomocy smile hehe
            I dziekuje jeszcze raz ze chcialo sie wam to czytac i co wazniejsze - skomentowac!
    • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 19:59
      > ps mialo byc krotko, bo wiem ze takie wpisy odrzucaja na wstepie smile ale w tym t
      > emacie to sie chyba nie dasmile

      Szybko i krótko... to taka moda a i jeszcze kontrowersyjnie, napisałaś treściwie
      i konkretnie a kto zechce przeczytać to przeczyta i pewnikiem ktoś Tobie odpowie smile
      Krzesaj iskierki bo inaczej się położysz i będziesz czekała na... , wiesz na co.

      "Chwytaj dzień
      Chwytaj ten mocno płonący ogień
      Tutaj i teraz
      Teraz jest, a później go nie będzie"
      • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:05
        hehe
        Dzieki serdeczne smile
    • pies_z_laki_2 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:30
      Nie no, ksywkę masz taką, że nie mam wątpliwości, że już jesteś spakowana.
      Powodzenia!!!

      A jak cię trochę skopie ta cho.ler.na bb i spółka, to usiądź spokojnie i opisz wszystkie żale tu na forum, od razu zrobi ci się lżej smile No i nie zapomnij leków, chociaż jakby co, przecie i tam są urzędy pocztowe smile

      Tak sobie pomyślałam, czy nie powinnaś mieć jakiejś recepty czy zaświadczenia od lekarza, że leczysz bb / chlm czy co tam innego masz w planach takimi a nie innymi prochami, po łacinie, tak na wszelki wypadek?
      • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:37
        hehehhe
        juz wszystko zalatwilam z dr T..napisalam po ang takie oswiadczenie i dr podpisal wiec ok smile
        ale szczerze mowiac sama na to nie wpadlam(mozg zamulonysmile), chlopak kazal mi to zalatwic i jak widac chyba dobrze!
        dzieki
        ps: Twoj nik za to bardzo oryginalny!

        mowcie cie chcecie ale po tych wpisach jakby herx zlagodnial smile
        • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:46
          "Za dwa dni mam wyjezdzac (z nazeczonym) do tej Szkocji. Rodzice mi susza glowe, co ja robie, w takim stanie itd."
          Jest super,masz wsparcie w narzeczonym, wiec korzystaj z możliwości uczenia się a rodzice
          Oni zawsze bedą się martwić o Ciebie,z Tobą i za Ciebie, taki los rodzica smile
          • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:57
            masz racje..tylko Rodzice odwlekali mnie od tego wyjazdu, cala reszta dopingowala, choc ciezko sie roztawac, szczegolnie z ludzmi z pracy, bo prace mialam fantastyczna i atmosfere tez..

            ps: widze ze zrobilam byka ortogr. w narzeczonym hehe,..odkad biore abxy to co jakis czas sprawdzam co jak sie pisze, choc kiedys nie mialam z tym problemu, ale oby tylko takie problemy byly
            pozdrawiam Cie Mscislaw (moze juz mniej zawiedziony, co?smile)
            • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:11
              sangwinik_1 napisała:

              > masz racje..tylko Rodzice odwlekali mnie od tego wyjazdu, cala reszta dopingowa
              > la, choc ciezko sie roztawac, szczegolnie z ludzmi z pracy, bo prace mialam fan
              > tastyczna i atmosfere tez..

              No a co "swoje oczko" na obczyznę mają wysyłać. Ja ich rozumiem, jak już wyjedziesz
              to dzwoń do nich, bez wykrętów, że tamto czy sramto.
              > ps: widze ze zrobilam byka ortogr. w narzeczonym hehe,..odkad biore abxy to co
              > jakis czas sprawdzam co jak sie pisze, choc kiedys nie mialam z tym problemu, a
              > le oby tylko takie problemy byly
              > pozdrawiam Cie Mscislaw (moze juz mniej zawiedziony, co?smile)

              Dalej zawiedziony, swą postawą, ale co tam mogło być gorzej.
              Zyczę powodzenia!!!
              • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:26
                No a co "swoje oczko" na obczyznę mają wysyłać. Ja ich rozumiem, jak już wyjedz
                > iesz
                > to dzwoń do nich, bez wykrętów, że tamto czy sramto.

                Oni juz troche przyzwyczajeni, od poczatku studiow mieszkam z dala od domu...na poczatku co tydzien sie przyjezdzalo po walowke smile a teraz troche rzadziej..poza tym w ciagu wakacji wyjezdzalam na 3-4 m-ce za granice zarobic troche grosza, dlatego tez ciagnie mnie na obczyzne bo wiem jak sie zyje tam a jak tutaj, aczkolwiek w PL jest znacznie lepiej niz np 10 lat temu..takze trend wzwyzkowy!
                • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:41
                  Oni juz troche przyzwyczajeni, od poczatku studiow mieszkam z dala od domu...na
                  > poczatku co tydzien sie przyjezdzalo po walowke


                  Nie przyzwyczaili się i nigdy się nie przyzwyczają, z czasem więzi(dzieci do rodziców)
                  się rozluźniają ale z wiekiem będziesz za rodzicami tęsknić a co ja tu truję.
                  Jeszcze raz powodzenia
                  • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:47
                    smile
                    Trudno sie z Toba nie zgodzic, szczegolnie jak obserwuje ich zachowanie. Wiem ze sie martwia. Glownie Tata, Mama nic nie mowi, nie chce mnie ograniczac, ale pewnie martwia sie tak samo.
                    Dobra ja juz tez nie truje

                    Dobrej nocki
                    Pozdrawiam
                    Super ze jestescie!
        • margolcia_63 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:48
          Napisz nam jeszcze, co Ty tam będziesz studiować?
          • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:04
            Subsea engineering..Inzynieria podwodna, farmy wiatrowe na morzach lub monataz i instalacje urzadzen do wydobycia ropy i gazu,.
            brzmi groznie smile ale mysle ze nie bedzie zle..zawsze mnie to krecilo. Choc pracowalam w troche innym sektorze energii - cieplownictwo. W PL raczej nie mialam szans na znalezienie pracy w powyzszej branzy,..
    • groniesiaa Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:43
      Nie odpowiem Ci na pytanie, co robić.
      Pocieszę tym, że mam podobną sytuację.
      Choroba i teraz leczenie rozkłada mnie na łopatki.
      Od lat marzyłam o zmianie pracy (branży) i pójściu na studnia podyplomowe. Też miałam iść od końca września. W czwartek dzwoniła do mnie koleżanka, że potrzebują tam gdzie chciałabym pracować kogoś na pół roku na zastępstwo.... Z bólem serca odmówiłam jej. Nie czuję się na siłach.
      Przewrotność losu co ? Mam podobną rozterkę i na serio wiem co czujesz.
      Trzymam kciuki za te właściwe decyzje smile)))
      • groniesiaa Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:47
        Teraz ja czuję się jak frajerka jak czytam Wasze posty...
        Sangwinik - powodzenia, trzymam mocno kciuki!!! smile)
        • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:53
          groniesiaa napisała:

          > Teraz ja czuję się jak frajerka jak czytam Wasze posty...
          > Sangwinik - powodzenia, trzymam mocno kciuki!!! smile)

          E tam jak "frajerka" było się zapytać .
          Sangwinik ma szczęście bo jej wątek,jako pierwsi opanowali Ci bardziej optymistycznie
          nastawieni forumowicze.
          • groniesiaa Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 20:56
            Ja nie jestem pesymistką tylko realistką smile
            • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:01
              groniesiaa napisała:

              > Ja nie jestem pesymistką tylko realistką smile

              Wiem ,wiem...tylko nie można wszystkiego kalkulować "na zimno" troszeczkę ryzyka też potrzeba.
              Podjęła byś pracę, nie podołała byś, to co by się stało, zbili by Cię?
              • groniesiaa Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:09
                Pewnie nie, ale mi by było głupio... może jestem jednak frajerką.
                Ale na studia pójść spróbuję... robota nie zająć, może jeszcze będzie okazja.
                Czekam tylko na te pierwsze herxy po Tini........
                • margolcia_63 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:22
                  Kamila, to trochę dla mnie S-F ale chyba z przyszłością, tylko pewnie odlecisz stąd już na stałe. uncertainMoże dlatego rodzice Cię powstrzymują.
                  Ale czego nie postanowisz, to życzę pomyślnych wiatrów, na lądzie i morzuwink.
                  Pisz jak studia.
            • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:15
              Kazdy ma prawo do swojej opinii i swojego odczucia tematu smile
              Faktem jest ze jak sie jest totalnie oslabionym i obolalym to ciezko podjac wyzwanie.
              Mnie jedynie dobijaja takie dni jak dzis, ze leze caly dzien gdy ciezko jest sie zwlec z lozka bo czuje sie slaba.
              Ale nie przejmuje sie bolami np kosci cz miesni, bywaly duzo gorsze przed leczeniem a mimo tego zwlekalam sie z lozka i jakos dni mijaly..wtedy w ogole myslalam ze to nerwica smile
              ale nie ma co sie rozpisywac... gdybym miala przez kilka miesiecy czuc sie jak dzis to tez nie chcialabym wyjezdzac, bo nie mialabym sily..ale staram sie byc dobrej mysli, choc wiem ze to nie zawsze wystarcza,..czas pokaze, pozdrawiam groniesiaa i dzieki za Twoj wpis
              • mscislaw.zawiedziony Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:29
                Kazdy ma prawo do swojej opinii i swojego odczucia tematu smile

                Ale jak człowiek zapada się sam w sobie i nie widzi wyjscia z tej otchłani to
                własne odczucia i opinie zaciągną go na dno. A już utwierdzanie tej osoby w jej odczuciach
                to zbrodnia!!!
                Potrzebny jest ktoś, coś lub jakieś niespodziewane zdarzenie by się z tej matni wyrwać,
                czego z całego serca Wam życzę.
                • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 12.09.11, 21:42
                  Potrzebny jest ktoś, coś lub jakieś niespodziewane zdarzenie by się z tej matni
                  > wyrwać,

                  Mysle ze to jest wlasnie nasze Forum, lub w zasadzie Ludzie ktorzy go tworza!

                  dzieki za te serdeczne wpisy..szczegolnie w dni z herxem kiedy czlowiek czuje sie jakby mial podciete skrzydla

                  ufff czuje sie jak po szybkiej psychoterapii big_grin
                  • tajtaja Re: Na rozdrozu.. 13.09.11, 00:10
                    moja córka studiowała w Szkocji przez 3 lata, w samym środku paskudnej choroby, do tego jeszcze pracowała, była sama, ja czuwałam w oddalismile
                    cudownym wsparciem bezie twój narzeczony!!! jedź, zdobywaj swiat i wracaj do zdrowiasmile
                  • mab62 Re: Na rozdrozu.. 13.09.11, 09:02
                    Witaj Sangwinik.
                    Pewnie ,że jedź na studia.Takich szans nie warto "odpuszczać".Dasz radę!
                    Korzystaj z życia.Szkocja to piękny kraj.Trochę wietrzny i mokry,więc zabierz wiatróweczkę.
                    Rodzice,choć chcą jak najlepiej nie przeżyją życia za Ciebie.

                    Powodzenia.

                    Ps.Sama ostatnio ciągle sobie powtarzam:
                    "Therefore I will make the most of life here and now."

                    • fionka21 Re: Na rozdrozu.. 13.09.11, 11:31
                      Podobnie jak przedmówcy uważam, żebyś jechała.

                      Herxy przechodzą nagle - po kilku kiepskich dniach któregoś ranka obudzisz się JAK NOWA! Życzę Ci, żeby nastąpiło to jak najwcześniej.

                      Jedź więc i korzystaj! A na empatycznego narzeczonego chuchaj i dmuchaj. Taki model nie jest częsty big_grin

                      Buziaki dla Was obojga i słowa otuchy dla rodziców smile
                      • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 13.09.11, 13:20
                        Dzieki bardzo dziewczyny!
                        Co do narzeczonego to faktycznie kochany z niego facet jest smile

                        ps: dzis juz znacznie popuscilo,..pierwszy raz od 5 mc-cy na pulsie tini mialam takie ekscesy i nawet sie ciesze bo troche bakcyli powybijalo!
                        • pies_z_laki_2 Re: Na rozdrozu.. 13.09.11, 23:49
                          sangwinik_1 napisała:
                          > Dzieki bardzo dziewczyny!

                          Dziewczyny? No ładnie, a Mścisław to kto? (hihihi)

                          A tak przy okazji: mscislaw.zawiedziony napisał:
                          > Sangwinik ma szczęście bo jej wątek,jako pierwsi opanowali Ci bardziej optymistycznie
                          nastawieni forumowicze.

                          Ojtam, ojtam, od razu optymiści... Ja ostatnio wcale nie widzę świata tak, jak jeszcze niedawno... Teraz nawet wręcz przeciwnie, optymizm ze mnie uleciał, a zostało samo dno... Może dlatego kiedy dziewczyna napisała, że idzie zdobywać świat, z samej zazdrości, że jej się chce, wsparłam w niej siebie sprzed roku smile To taka psychoterapia dla samej siebie, a że przy okazji wyszło optymistycznie, hm, to chyba przypadek...

                          Sangwinik - płyń po morzach i oceanach świata!!! I pisz co u ciebie smile Zawszeć to świeży powiew będzie, nawet jeśli spod wody smile
                          • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 04.10.11, 20:53
                            jak obiecalam, zdaje relacje co tam u mnie..
                            to tak w skrocie smile przez pierwsze dni w szkocji mieszkalismy w Edynburgu i jezdzilismy do Aberdeen w poszukiwaniu lokum..
                            co do samopoczucia to bylo calkiem znosnie..ten ostatni herx dal mi popalic ale doszlam do siebie, polatalam troche po miescie, zwiedzalam, ogolnie calkiem dobrze sie czulam..
                            Ogolnie byla masakra z mieszkaniami, nie moglismy nic znalezec. Tam nie jest tak prosto jak w PL. Trzeba miec referencje z poprzedniego mieszkania (to akurat dalo sie zalatwic, tzn. podrobicsmile),poza tym wymagaja referencje z pracy, albo tzw gwaranta jak sie jest studentem..duzo by opowiadac, ogolnie lipa. Czego sie w sumie nie spodziewalismy.
                            W kazdym razie stanelo na tym ze mnie udalo sie znalezc pokoj w mieszkaniu 2 pokojowym, w ktorym mieszka tylko 1 osoba oprocz mnie.
                            Nie ma jej praktycznie cale dnie i wieczory tez czasem, czesto wyjezdza wiec nie mam zle, bo w wiekszosci czasu jestem sama. Poza tym osoba jest w porzadku, dobrze sie dogadujemy i na prawde fajnie nam sie mieszka..
                            Natomiast moj chlopak zostal w Edynburgu, nie dalo sie inaczej..ale ogolnie stwierdzilismy ze tak bedzie nawet lepiej dla niego. Ma tam wieksze mozliwosci w tym co chce robic,.to tak ogolnie.
                            Jesli chodzi o moje samopoczucie..to tu jest dziwna sprawa, bo totalnie nie moge funkcjonowac.
                            W PL normalnie pracowalam, itd. miewalam braki sil ale to nie trwalo dlugo.
                            Teraz nie moge w ogole dojsc do siebie.. Jak zrobie jakis wiekszy dystans, choc ostatnio wystarczy mi niewielki dystans zeby opasc totalnie z sil, tak jakby mnie ktos odlaczyl od zasilania..przychodze do domu i leze caly czas i tak to juz trwa kilka dni.
                            W niedziele tak mnie klatka piersiowa bolala, nie wiem cz w klatce czy po prostu zebra,mialam mrowienia ust jezyka itd.ogolnie strasznie niefajnie sie czulam, wiem wsiadlam w auto i podjechalam do Hospitala.
                            Lekarz mnie przebadal zrobil EKG, wszystko bylo ok, wiec stwierdzil ze skoro biore tyle abx to pewnie mam reflux i te dolegliwosci pewnie od zoladka uncertain poza tym jak mu zaczelam opowiadac o leczeniu, abx, ILADS itd to zaczal sie smiac ze powinnam isc na medycyne
                            a nie na inzynierie smile powiedzial ze zapozna sie z tematem bo go zaciekawilo hehe
                            no w kazdym razie dostalam od niego jakies tabletki omeoprazol i przepisal mi nystastyne w spreyu do psikania na jezyk bo z leksza mialam brzydki.
                            W miedzy czasie zmniejszylam tez leki, a od wczoraj odstawilam zupelnie, zeby sie troche chociaz zregenerowac, bo ledwo powlocze nogami jak juz przejde kilkanascie metrow.
                            Pisalam do swojego dr. Powiedzial ze zmieni mi Klabax na cos innego a minocykline mam zostawic. Klabax biore juz 4 miesiace, najpierw z tetra, potem z mino i nigdy mnie tak nie sponiewieralo.
                            Jak mialam bole kosci, miesni, ogolnie zle samopoczucie to ok, dalo sie wytrzymac
                            moglam chodzic do pracy, w ogole moglam chodzic,..
                            Mialam chwilowe epizody oslabienia, ale nie do tego stopnia.
                            Jesli chodzi o studia to Uczelnia mega, bez porownania z PL, ludzie tez wydaja sie ok, wykladowcy rowniez. Tylko szlag mnie trafia ze tak sie czuje, pewnie jak kazdego z was..chcialoby sie zyc normalnie, wyjsc na piwo itd a tu zwyczajnie nie ma sil.
                            Chcialabym zeby to kiedys sie zmienilo...
                            pozdrowionka
                            ps: zazdroszcze pogody w PL smile, choc pochwale sie ze mam mieszkanie nad samym morzem i obserwuje sobie statki..szkoda ze to nie morze srodziemne hehe
                            • sangwinik_1 Re: Na rozdrozu.. 21.11.11, 23:06
                              witam wszystkich!

                              Dr T zmienil mi lek Klabax na Azitrin, na razie nie zapeszajac nie mam takich jazd jak na tamtym zestawie. Niestety konczy mi sie Azitrin za niecale 2 tyg, pisalam do dr ale nie odpisuje od dluzszego czasu,..przeczytalam maila zwrotnego ze bedzie dopiero 27 listopada uncertain wiec zanim wysle mi recepty do znajomej a ona mi wykupi leki i przysle tutaj to czasowo nie wyrobie zeby mieci ciaglosc w Azitrinie
                              Wiec chcialam zapytac cz ktos ma AZITRIN na zbyciu??? chetnie odkupie..
                              bede na prawde wdzieczne za wsparcie antybiotykowe -tym razem
                              Ja jak na razie funkcjonuje calkiem w porzadku po wprowadzeniu nowego zestawu ..
                              Duzo sie ruszam, czasem robie po kilka km w ciagu dnia i nie czuje wiekszego zmeczenia smile ..niestety mam tez troche stresow, co raczej nie pomaga, ale jakos staram sie z tym radzic,..dzis mialam swoja pierwsza prezentacje na uczelni i myslalam stres mnie zezre, ale bylo calkiem w porzadku i chyba jestem zadowolona smile
                              Ok, to kto ma ten AZITRIN ???..

                              pozdrawiam
                              kamila
                              • sangwinik_1 Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupie! 22.11.11, 13:12
                                Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupie!

                                ponawiam pytaniesmile
                                • adrian_fenig Re: Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupi 23.11.11, 18:37
                                  sangwinik_1 napisała:

                                  > Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupie!

                                  Jeżeli sprawa jest wciąż aktualna, to mam dwa i pół opakowania - 8 tabletek Azytromycyny 500mg (Nobaxin). Na razie tego nie potrzebuję, bo leczę grzybicę, więc mogę Ci to wysłać.
                                  • yollum Re: Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupi 23.11.11, 20:29
                                    Ja również mam 4 opakowania Nobaxinu 500 mg (13 tabletek + w tym 1 gratis bez pudełka wink. Obecnie leczę się ziołami bo nie mogę przyjmować antybiotyków.

                                    W razie czego pisz Yollum1@wp.pl
                                    Pozdrawiam
                                    Y.
                                • sangwinik_1 Re: Ma ktos Azitrin na zbyciu ???? chetnie odkupi 23.11.11, 21:56
                                  hej, dzieki za oddzew ale juz udalo mi sie dotrzec do Dr, wiec bede miala na czassmile
                                  pozdrawiam
                                  kamila
                              • sangwinik_1 Ma ktos Minocykline na zbyciu?? 24.12.11, 15:49
                                Witam

                                Rowniez chcialam zyczyc Wesolych spokojnych swiat, duzo radosci a przede wszystkim zdrowia i dobrego humoru na co dzien.

                                Chcialam zapytac cz ktos moze ma minocykline ktorej juz nie potrzebuje, chcialabym odkupic.

                                ps U mnie raz lepiej raz gorzej, czyli standard w czasie leczenia smile dzis z leksza gorsze samopoczucie.. mam pierwszy raz objaw ktorego wczesniej nie mialam, dosc mocne bole plecow w odc piersiowym, jakby mi miesnie plecow sie zaciskaly i kurczyly,..a poza tym to caly 'stary' wahlarz objawow, typu mrowienia, dretwienia, pieczenia itd..
                                Chlopak w kuchni zasuwa ostro, bo ja jestem skapciala i nie mam sily i ochoty nic robic..
                                Poza tym to na uczelni pozaliczalam czastkowe przedmioty, teraz jeszcze 4 examiny mam do napisania w styczniu..ostro zakuwam, no chyba ze jest tak jak dzis ze mam spadek formy to nie robie nic..smile
                                Po egzaminach pod koniec stycznia jade do PL na 10dni i juz nie moge sie doczekac,.. big_grin
                                Pozdrawiam wszystkich..szczegolnie tych ktorzy odsprzedaliby mi troche Minocykliny..smile

                                Merry Christmas!
                                kamila
                                • sangwinik_1 KTO LATA DO USA W CZASIE LECZENIA??? 08.03.12, 15:36
                                  Witam uroczych forumowiczow

                                  Ja, jesli pamietacie badz nie - studiuje podyplomowo w UK. Semestr zimowy zaliczony, obecnie jestem na letnim i koncze we wrzesniu - obrona. Jaki mam problem? znow na rozdrozu..bo dostalam propozycje wyjazdu do Stanow na staz 6-8tyg i napisanie przy tym swojej pracy mgr.
                                  Wszystko super, jednak jak zwykle jest kilka ' ale', gdyz bede mieszkac u amerykanskiej rodziny,ktora jest wlascicielem tej firmy gdzie mam robic staz. Zobowiazali sie ze beda mnie zywic - co mnie przeraza bo przeciez DIETA! O leczeniu im nie powiedzialam uncertain
                                  Teraz kwestia leczenia i lekow. Jak to jest z przewiezienim antybiotykow do USA? Czy w ogole jest taka mozliwosc, czy lepiej je tam wyslac niz wiezc ze soba?

                                  jest ktos na forum kto w czasie choroby lata do usa?
                                  1.jak radzicie sobie z dieta? mozna tam cos znalezc dla nas do jedzenia? smile ja bywalam w stanach kilka razy ale to bylo przed leczeniem wiec nie zwracalam uwagi co jem.
                                  2. i jak sprawa z antybiotykami? czy moga nam je zabrac na lotnisku?

                                  bede na prawde wdzieczna za jakies rady od osob ktore orientuja sie w temacie

                                  kamila
                                  • fionka21 Re: KTO LATA DO USA W CZASIE LECZENIA??? 08.03.12, 17:09
                                    Byłam w Kanadzie z walizką abx. Celnik widział, nie zareagował po moim wyjaśnieniu że sie leczę. Szukał wędlin i tym sie zadowolił. Mam nadzieję, że mu kabanosy Tarczyńskiego stanęły w gardle...
                                    • sangwinik_1 Re: KTO LATA DO USA W CZASIE LECZENIA??? 08.03.12, 17:55
                                      hehe, ja tez raz stracilam troche zarcia w nowym jorku, ciule!
                                      a mialas jakies zaswiadczenie albo cos apropo leczenia ??
                                      • fionka21 Re: KTO LATA DO USA W CZASIE LECZENIA??? 08.03.12, 19:44
                                        Nie, nic nie miałam.

                                        Celnik był zszokowany ilością opakowań abx.

                                        Chyba mu przez myśl przeszło, że to inne drugi. Oglądał długo opakowania i zaglądał do środka.

                                        Wyjaśniłam że leczę starą Lyme disease. Okazało się że coś słyszał...

                                        Przy rozstaniu dostał płytę z Under our skin wink
                              • sangwinik_1 Fromilid uno 12.07.12, 23:12
                                Hej

                                Mam pytanie, czy ktos z Was bral Fromilid uno??? Przeszukalam forum ale dosc skape sa informacje na temat tego abx. Bralam azitrin do tej pory i teraz Dr zmienil mi na fromilid.
                                Orientujecie sie cz on ma jakis zwiazek z klarytromycyna??, bo bralam wczesniej klabax i srednio mi podszedl. Cztalam w necie na temat tego abxu i wiekszac to strasznie negatywne opinie, ze wiecej skutkow ubocznych niz faktycznie pomaga,..ale chcialabym zeby ktos z forum sie wypowiedzial.

                                z gory dzieki

                                kamila
                                • mab62 Re: Fromilid uno 13.07.12, 09:27
                                  Biorę obecnie.
                                  To Klarytromycyna,ale o przedłużonym działaniu.
                                  Fromilid uno,jest najlepiej tolerowaną przez żołądek,jelita postacią Klarytro.
                                  Jedyny efekt uboczny,który obserwuje,to gorzki smak.
                                  Od momentu nasycenia organizmu Klarytro(tak po tyg.).
                                  Być może,powoduje on u mnie minimalne podwyższenie bilirubiny.
                                  Ale muszę sprawdzić,jeszcze inną prawdopodobna przyczynę.

                                  Dla mnie Fromilid uno,jest the best.
                                  • sangwinik_1 Re: Fromilid uno 16.07.12, 12:15

                                    Bardzo dziekuje za info smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka