Witam wszystkich.
W 5 miesiacu leczenia postanowilam zalozyc swoj watek
Po pierwsze dziekuje ze posrednio i nieswiadomie namowiliscie mnie do leczenia.
Tzn sama sie namowilam czytajac na forum o objawach i samopoczuciu swietnie pasujacym do mojego.
Moj stan sie mega pogorszyl na citrosepcie, bralam zeby zrobic badanie na bb.
Jak zwykle wyszla ujemna. Ale juz wtedy wiedzialam ze to nie nerwica tylko cos jest na rzeczy,
choc wszyscy dookola przekonywali mnie ze to tylko psychika. Tylko jak psychika moze powodowac
takie bole kosci miesni stawow, palenia, pieczenia skory, swedzenia, bole glowy, bole w klatce i to ze czujesz sie jak wrak.
Moja historia jest jak setki innych na forum, wiec nie bede zanudzac.
Rumienia nie pamietam. Mam 28 lat i od kilku lat bylo co raz gorzej z samopoczuciem.( z okresami bardzo dobrego samopoczucia,
co calkowicie mnie zmylalo)
Udalo mi sie dostac jakims cudem do dr ILADS - bo nie jest to proste od jakiegos czasu.
Zaczelismy leczenie w ciemno. W miedzy czasie wyszla mi Myco i CHlamydia oraz watpliwa bartonella.
STrasznie sie ucieszylam widzac wyniki, chyba jak kazdy, ze nie zwariowalam, ze
faktycznie cos niezaleznego ode mnie robi spustoszenie w moim ciele.
Po co w ogole pisze?
Mam mega dylemat. Nie chodzi o to czy leczyc sie czy nie, bo wiem i czuje ze leczyc.
Chodzi o cos innego. Dostalam sie na studia podyplomowe za granice (Szkocja) i zaczynam pod koniec wrzesnia
Wszystko juz zalatwione. W pracy wzielam bezplatny do konca roku, w razie czego moge wrocic od stycznia.
Na uczelni tez wszystko co trzeba poskladalam, pozdawalam
Samopoczucie raz lepiej raz gorzej, ale funkcjonuje. Tak bylo.
Jednak od dwoch dni herx mnie totalnie zwalil z nog. Biore aktualnie Mino(od 1.5miesiaca), Klabax i Tini
Wczesniej zamiast Mino bralam tetre. Wlasnie bylam 6 dzien na Tini, jak doznalam herxa.
Wczoraj wieczorem juz nie wzielam tini i mino. Biore tylko klabax.I chce kilka dni odpuscic mino.
Odkad sie lecze nie mialam takiego herxa. Typowy, wiec nie bede wypisywac objawow. Oprocz nich boli mnie klatka
piersiowa, albo w klatce, i za mostkiem. Akurat to nie wiem cz normalne. Ale w tej chorobie nic nie trzyma sie
regul, wiec przyjmuje ze tak ma byc.
Za dwa dni mam wyjezdzac (z nazeczonym) do tej Szkocji. Rodzice mi susza glowe, co ja robie, w takim stanie itd.
Z tym ze nie bylo tak najgorzej, teraz ten herx mnie znokautowal..
Prosze was o porade.. nikt z przyjaciol kogo bym zapytala nie rozumie przez co przechodzimy, wiec postanowilam
napisac do Was..od dluzszego czasu czytam wasze wypowiedzi, problemy, rozterki, radosci jak poczujecie sie lepiej i
smutki jak leczenie stoi w miejscu..nie znamy sie ale czuje jakos ze zzylam sie z tym forum, z Wami
Co wy zrobilibyscie w takiej sytuacji? Ile potrwa herx (to pewnie pytanie bez odp

)?
Czy jechac czy przesunac studia na przyszly rok?
Gdyby nie ten herx to nawet bym sie nie zastanawiala, ale wiem tez ze herx nie bedzie trwal wiecznie
i nie chce potem zalowac..ale nie wiem tez jak bedzie szlo dalej leczenie, jak bede sie czula..nie chce wracac z tamtad
w gorszym stanie niz jestem

Prosze o kilka przemyslen, moze jakis rad, komentarzy
Bede wdzieczna
kamila
ps mialo byc krotko, bo wiem ze takie wpisy odrzucaja na wstepie

ale w tym temacie to sie chyba nie da