Dodaj do ulubionych

borelioza/bartonella/babs

24.07.13, 23:46
Kochani często bywam na forum, wasze informacje są dla mnie bardzo pomocne i istotne. Dlatego chciałam też podzielić się moimi doświadczeniami może komuś się coś przyda może ułatwi zdiagnozowanie. Wiem, że takich historii jest mnóstwo to tylko świadczy o tym jak wielki i poważny jest problem boreliozy i chorób odkleszczowych.
Dziś mam 33 lata, nie mam jeszcze dzieci, bo cały czas odkładałam, że lepiej po studiach, że jest jeszcze czas. Teraz z jednej strony bardzo żałuję, że ich nie mam a z drugiej, co jeśli moja borelioza i koinfekcje są stare, skazałabym maleństwo na podobny los
Wszystko zaczęło się w 2011 r. gdzieś w maju, siedziałam sobie w autobusie i nagle poczułam, że robi mi się dziwnie słabo, pomyślałam, że to zwykła chwilowa niedyspozycja. Potem przez chwilkę było w porządku, po czym pod koniec czerwca, kiedy jak prawie, co dzień jeździłam sobie na rowerze po parku poczułam, ból ucha, promieniował do szczęki, górnej i dolnej, dziwne przemęczenie, otumanienie. Ledwo wróciłam do domu, a że miałam pod górkę to już była prawdziwa masakra. Nie potrafiłam dopchać roweru, byłam spocona, bardzo zmęczona i robiło mi się słabo. Jakoś się dowlekłam, ale w domu uświadomiłam sobie, że coś tu nie gra, to nie jest normalne. Od tego czasu zaczęły się codzienne bóle głowy, bardzo uporczywe, dochodziły do czubka głowy, miałam stany podgorączkowe, pociłam się. W lipcu poszłam do laryngologa, hmmmm diagnoza bruksizm stąd ten ból głowy, uszu, dostałam lek przeciwzapalny. Jakoś trudno było mi w to uwierzyć, ale że byłam leczona aparatem ortodontycznym, wzięłam to pod uwagę. Poszłam do dentysty, wykluczył, bruksizm ale kazał przeleczyć zęby powtórnie kanałowo, bo wcześniej jakiś partacz do prowadził do stanów zapalnych (RTG panoramiczne zębów). Zaczęła boleć mnie szyja coraz bardziej i bardziej, mięśnie barków były jak drzewo, wszystko sztywne i napięte. Poszłam do lekarza rodzinnego, zrobił badania krwi, które wyszły dobrze, OB niskie 4. Zbadano mnie pod względem zapalenia opon mózgowych i posłano do neurologa. Pani neurolog powiedziała, że to może być SM.. o dziwo w złym już wtedy stanie psychicznym nie dałam się jej zwariować i totalnie w to nie uwierzyłam, nie wzięłam też leków silnie uzależniających, które mi przepisała. Szukałam dalej. Poszłam do kolejnego laryngologa sprawdzić uszy, zatoki. Stwierdził, że zatoki są w porządku i tu nie tkwi problem (tylko RTG zatok). Dalej przeleczyłam zęby, po zabiegu dostałam antybiotyk Clindamycyn NIP 600 mg czy coś takiego. Drugiego dnia miałam wyciek żółtej gęstej wydzieliny z nosa tylko z lewej strony, ale ból głowy i szyi momentalnie zniknął. Ucieszyłam się, ale krótko to trwało, bo za tydzień wszystko wracało. Dentysta stwierdził stary stan zapalny w zatoce a laryngolog zaprzeczył, że coś tam w ogóle było I jak tu wierzyć lekarzom. W międzyczasie dostałam pracę w szkole, jako nauczyciel. Wszystko zaczęło nabierać tempa aż do apogeum w listopadzie, kiedy trafiłam po omdleniu do szpitala. Przywieziono mnie na neurologię, zrobiono tomografię bez kontrastu i badania płynu mózgowo-rdzeniowego plus morfologię. Wszystko wyszło dobrze. A ja czułam się fatalnie, ciągle chciało mi się sikać, było mi zimno, pociłam się, na brzuchu miałam wysypkę..małe krostki a głowa i szyja wciąż bolały. Neurolog powiedziała mi, że widzi na tomografii dziwne szare duże zaciemnienia przy potylicy i musi to skonsultować. Następnego dnia dodała wszystko dobrze to nic. W szpitalu dostałam zapalenia oskrzeli, bo otwarto na noc okno obok łóżka z uwagi na zmarłą pacjentkę, obok, którą dopiero później wywieziono z sali. Wypisano mnie w 3 dniu z lekami na depresje. Nic z tego nie zażyłam. Wróciłam po 2 tygodniach do pracy, ale było coraz gorzej, w pewnym momencie nie umiałam utrzymać głowy na szyi, ból był straszny, nic nie pomagało. W pracy dziwna atmosfera, bo ciągle mnie nie było, usłyszałam trochę przykrych słów, ale tam
Zaczęłam szukać po Internecie, znalazłam boreliozę. Zrobiłam test Elisa,IgM- niepewny, IgG ujemny. Powiedziano mi, że mam czekać 4 tygodnie i powtórzyć. Wtedy jeszcze nie wiedziałam za dużo o boreliozie i testach a lekarze wmawiali mi, że takie są ok, więc czekałam Niestety trafiłam jeszcze 2 razy na izbę przyjęć i 2 razy z niej wyleciałam dosłownie. Pierwszy raz, kiedy dostałam palpitacji serca, myślałam, że mi wyskoczy albo zastawki szlag trafi. W szpitalu na ostrym dyżurze kardiolog się obraziła na mnie, mówiąc, że ją ściągnęłam z góry z oddziału a nic mi nie jest, bo badania wyszły ok. Drugi raz był taki ból głowy, że nie umiałam chodzić, narastał, nic praktycznie nie widziałam na oko, wystraszyłam się i mąż zawiózł mnie znów na ostry, tym razem zszedł neurolog. Lekarz zobaczył mój wynik testu Elisa, powiedział w grudniu nie ma kleszczy a to może wskazywać na świeże zakażenie skoro IgM tylko trochę wzrosło to się wyklucza proszę Pani. Zobaczył moje poprzednie wyniki ze szpitala i wysłał do domu. Za jakiś czas zaczęły się takie problemy z bólem uszu i trzaskaniem jakbym miała w głowie tartak. Poszłam a raczej zawlokłam się oczywiście prywatnie do laryngologa i Pani powiedziała mi, że mam jechać do sanatorium, bo nie widzi podstaw do leczenia czegokolwiek od laryngologicznej strony. W końcu zaczęłam więcej czytać..Ledwo, bo ledwo, ale znalazłam lekarza, który miał się zajmować boreliozą. zakaznika. Pan dr powiedział, że mam zrobić, WB ale tylko w klasie IgM, bo elisa w IgG była ujemna. Test WB wyszedł dodatki p25 (pasek o intensywności = 42). Zakaznik powiedział, ze nie mam boreliozy i koniec, w ogóle nie przejął się tym wynikiem, obstawiał raczej cytomegalowirus. Zrobiłam badanie również na to , wyszło wysokie IgG, IgM ujemne, widność- bardzo wysoka 80%. Lekarz twierdził jednak, że to cytomegalia i jedynie ja może przeleczyć toksycznym antybiotykiem / zdziwiłam się, bo to przecież wirus a nie bakteria.
Zaczęłam się jeszcze gorzej czuć, miałam silne dreszcze, było mi ciągle bardzo zimno, poza tym łapałam infekcje za infekcją. Siostra i ja zaczęłyśmy szukać w Internecie innych lekarzy i znalazłyśmy ILADS. Miałam to szczęście, że dobry lekarz mnie przyjął mimo tylu pacjentów, ale praktycznie błagałam o pomoc. Od marca 2012 r. rozpoczęłam intensywne leczenie. Poza borelioza, którą faktycznie miałam wysoce specyficzną, wyszły też koinfekcje. Bartonella teoretycznie przebyta, tylko IgG okazało się jednak, że pamiątka po kocie jeszcze z lat dzieciństwa jest ciągle aktywna. Poza tym Babesia: microti, bovis, eqcoś tam, w każdym razie te 3 wyniki były pozytywne. Reszta to mikoplazma przebyta, znów teoretycznie, bo nie jestem pewna czy nie jest przewlekła IgA wyszło 0, 72 a od 0, 8 jest wątpliwa. Reszta wszystko ujemne. Poza tym wirus EBV w IgG dodatni, IgM blisko wątpliwego, ale teoretycznie jeszcze ujemne. Okazało się, że moje powiększone węzły chłonne za uszami i na szyi to wynik bartonelli i przebytej infekcji EBV. Powiększenie węzłów chłonnych diagnozowałam 10 lat wcześniej, kiedy najpierw w szpitalu powiedziano, że to naróść na kości potylicznej czaszki a potem lekarz, że to z przeciągu lub od zęba. Jak teraz na to patrzę to się zastanawiam, jakich my mamy lekarzy w szpitalach nie wiedzą gdzie są węzły chłonne.
Obecnie jestem leczona rok i 4 miesiące, 70% objawów zniknęło. Pojawiły się też nowe albo raczej te, które się gdzieś tam podszywały pod inne dolegliwości. Ból zatok, jakby łuk brwiowy, mrowienie i sztywnienie policzka, ból szczęk, zębów. Zaczynam się zastanawiać czy czasem nie mam faktycznie aktywnej myco lub/ i chlamydii .nie żeby mi było mało, ale po prostu czuje, że te trochę stoję w martwym punkcie .postęp w leczeniu jakby się zatrzymał od 3 ostatnich miesięcy. Znów herksuje na Tini, a już 2 serie były bez reakcji .Ale cóż.
Poza tym obawiam się grzyba, jak chyba wszyscy, czuje, że weszłam w leczenie już z nim. Obecnie mam ketokenazol raz na dzień raz jest lepiej raz gorzej nie wiem, co myśleć.
Czasem myślę sobie, musze to przezwyciężyć, przetrzymać, ale czytając posty mam wrażenie, że już ktoś przer
Obserwuj wątek
    • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 24.07.13, 23:55
      dokończenie mojego watku................................
      mam wrażenie, że już ktoś przerabiał ten nieudany scenariusz i zaczynam się martwić. Ostatnio usłyszałam też od poważnego lekarza (autorytet w dziedzinie chorób wątroby), że dosłownie kopne w kalendarz na tym schemacie leczenia a to gł. z zagrzybienia. Zezłościłam się, pomyślałam nie ma racji, co więcej nie ma boreliozy, więc nie wie, jaki wybór staje przed chorymi, ale myśl pozostaje i drąży w psychice.
      Chciałabym to zakończyć jakimś optymistycznym akcentem, ale nie wiem sama, co czuje, natomiast jedno jest pewne moja rodzina widzi, że zdrowieje. Mówią mi, że wreszcie poznają mnie a nie tą obca osobę, którą byłam przez ostatni rok. Całkowicie zamkniętą w sobie, niezrozumianą przez otoczenie, w depresji, w ciągłym lęku.
      Ta choroba odebrała mi wszystko co najcenniejsze macierzyństwo, dobry kontakt z rodziną, pracę.
      Wiem jedno pesymizm nie sprzyja zdrowieniu, stres też nie, więc z nimi jednak walczę może wszystko się jednak ułoży?
      Życzę wam żebyście pokonali swoje demony cieszyli się każdym dniem z bliskimi, bo to najważniejsze.
      • joannaess Re: borelioza/bartonella/babs 27.07.13, 17:42
        Ja moge powiedziec od siebie, ze wszystko jeszcze przed Toba i da sie z tego wyjsc!
        Walcz i sie nie poddawaj, musisz przede wszystkim zacząć od zmiany nastawienia i w to uwierzyć.
        • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 27.07.13, 20:47
          serdecznie dziękuję, wsparcie zawsze mile widziane zwłaszcza od osób podzielających ten los. Muszę się postarać.....
        • only_simon35 Re: borelioza/bartonella/babs 28.07.13, 11:04
          nie miałaś sześcian aby zdiagnozować sie się na samym początku poszukiwań ale masz diagnozę, postępy i to jest najważniejsze.
          • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 28.07.13, 23:25
            masz racje, tego muszę się trzymać. Pozdrawiam.
      • deathrone Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 10:04
        ja biorę abx już rok, przed rozpoczeciem leczenia bonusowo poza bakteriami złapałem też grzybicę (sraczka, grzybica na dłoniach, powiekach, bóle przeyłuku i żołądka, napady strachu).
        Wpierdzielam 4-5 antybiotyków naraz nieprzerwanie od ponad roku i grzybica się wręcz cofnęła. Nie mam teraz prawie żadnych objawów wskazujących na candidę , a czasem zdarza mi się zjeść coś słodkiego lub gluten (od razu czuc wtedy pogorszenie). Tak wiec spoko, niehisteryzujcie.
        • deathrone Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 10:05
          dodam jeszcze, że nie biorę żadnych antygrzybicznych poza na zmianę: olejkiem oregano, ziołkami, paraprotexem, czosnkiem i 3x400g jogurtów greckich dziennie
    • pies_z_laki_2 Re: borelioza/bartonella/babs 27.07.13, 17:07
      O matko jedyna! Witaj w klubie...
      Niewiele więcej jestem w stanie z siebie wydusić...

    • deathrone Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 10:13
      Obecnie jestem leczona rok i 4 miesiące, 70% objawów zniknęło
      Gratulacje!
      JAkie leki bierzesz na babesie ? JA pije wywary z cryptolepsis, alchornea i ładuję artemisinin co miesiac przez 3 dni po 1600mg
      • happy_and_well Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 11:40
        Bierzesz 3 dni w miesiącu tylko?
        Ja na razie piję koktajl Klinghardta 4 dni w tygodniu przez trzy tyg. w miesiacu z 1000 mg Artemisininu dziennie (czasem trochę mniej). Ale zamierzam dołączyć Malarone, który może połączę z Alinią. Mi nie wyszła babesia w wynikiach ale podejrzewam u siebie pierwotniaki i to mocno. Zresztą ostatnio alinia na mnie dobrze podziałala.

        No właśnie desmina ja tez jestem ciekawa, jak Ty leczysz babesię?
        Pozrawiam!
        • deathrone Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 13:38
          artemisininu nie bierze się dłużej niż kilka dni, bo organizm szybko wytarza przeciwciała i neutralizuje arteminisin całkowicie. Należy go brać tak o:
          3 dni: 1600mg
          12dni przerwy
          3 dni: 1600mg
          12dni przerwy
          3dni:1600mg
          27dni przerwy
          3dni: 1600mg
          27dni przerwy
          3dni: 1600mg
          27dni przerwy
          koniec czyli max 4 miesiace.

          Warto to ćpać razem z grejfrutem, dlatego, że on zatrzymuje jakoś tam te przeciwciała.
          • happy_and_well Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 13:45
            Dzięki.
            Że z grejpfrutem to wiem, ze na pusty żołądek i z tłuszczem również. Ale taki system widze po raz pierwszy. Wszyscy zalecają przerwy, owszem, ale nie kazdy tak długie. Ja robie wg Klinghardta, a co by nie mówić, on chyba jakies pojęcie ma.

            A czy mogę spytac kto jest autorem takiego schematu jaki podajesz?

            Pewnie trudno tutaj komuś zaufać w 100 %, najwazniejsze, żeby działało smile
            • deathrone Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 14:41
              autorem jest pewien zaufany mi użytkownik innego forum, który wraz z jakimś specem od ziół zmaga się z babesią i wygrywa tę walkę.
          • madziaifilip Re: borelioza/bartonella/babs 07.08.13, 21:36
            deathrone, sorki ale za bardzo kumam. Rozumiem że chodzi o to żeby brać codziennie 1600mg przez 3 dni? czy łącznie 1600mg przez 3 dni itd?? w jakiej dawce go stosowałeś 100 czy 200mg?
      • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 17:49
        Ja w ogóle nie leczę babesi....mam wyniki następujące: technika Elisa -IgM Babesia microti 8.62 (od 7 dodatni), B. bovis : 9,31, B. egui: 7,0 - czyli graniczny. PCR w Poznaniu na divergens - ujemny.
        Możliwe , że ona daje objawy podobne do boreliozy i bartonelii i trudno mi powiedzieć czy jest bardzo aktywna. Jakaś wskazówke stanowić mogą sińce ale lekarz powiedział mi że moje raczej są ubocznym skutkiem antybiotykoterapii.
        Cały cza biorę antybiotyki, teraz jestem na: Azimycin 250 mg, Mino 50 mg x 2, Ceroxim 250 mg x2, Tini 1 g x2 w pulsach 10 dniowych. Przeszłam na łagodniejszy zestaw po problemach z żołądkiem. Z ziół biore koci pazur, wspomagam się olejkiem pichtowym ale tylko do nosa smaruje i zewnętrzne okloice nosa, czoła - przestają mnie wtedy boleć zatoki.
        Druga sprawa wiem, że jeśli nie wyleczę Bartonelii to nie mogę brać się za Babs a to na pewno potrwa. Bartonella u mnie stara a borelioza i babs nowa, w pewnym sensie potrafię rozroznić bóle nóg - silne goleni od bartonelii (całe życie się z tym męczę do tego problemy z okiem) z bólami od pozostałych...
        • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 17:54
          jeszcze jedna rzecz, mogę powiedzieć , że na początku ostrej fazy mojej choroby, miałam bardzo mocne bóle głowy i bardzo intensywne poty - niemal wykrecałam ubrania, glównie w nocy, caly czas stan podgorączkowy. Przypadkowo wzięty antybiotyk Clindamycin NIP 600 mg spowodował, ze przestałam się pocić, zostaly jednak pozostałe rzeczy. Moja teoria była taka, możliwe że przydusił trochę Babs bo przecież kiedyś nim leczono tego pierwotniaka w zestawie. Ale też możliwe, że sie mylę..... Napiszę wam na spokojnie jakie zestawy antybiotyków brałam jeśli to komuś pomoże. Pozdrawiam.
          • happy_and_well Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 19:01
            Bardzo możliwe, że Clindamycin przetrzebił babesię, nocne poty to bardzo charakterystyczne objawy, jeśli się zmniejszyły to pewnie i populacja babesii zmalała.

            A dlaczego najpierw trzeba leczyć bartonelle? Myślałam, że leczy sie " od największego do najmniejszego", czyli pasożyty, pierwotniaki, bakterie?
            • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 30.07.13, 21:08
              chodzi tu blokowanie leczenia bartonelli przez leki skierowane na babesie, szczególnie chodzi o zastosowanie atowakwonu (czyli w lekach Mepron, Wellvone, Malarone). Wg Burascano należy zacząć od bartonelli. Zaczełam się też zastanawiać jaki wpływ na efekt leczenia ma alergia, dawno temu byłam najpierw odczulana seriami zastrzyków a potem leki...jak teraz patrze na to musiały być leki sterydowe. One też mają wpływ na leczenie w ogóle. Ale skoro u mnie byl postęp to chyba nie powinnam wariować.....
      • desmina33 Re: borelioza/bartonella/babs 07.08.13, 23:10
        Kochani, chciałąm napisac wam czym się leczyłam, chodzi gł. o bartonelle i boreliozę:
        zaczynałam od zestawu: Rolicyn 150 mg x2, doksycyklina 100 mg x 2,Tini - w pulsach po 10 dni z przerwą 20 dniową- ok 5 miesięcy, potem nastepny zestaw: Tetracyklina 2x3, Azitrim 250mg x1, Tini 2x1g - co 2 dzień . 3 Zestaw: Fromilid 1x1, Dumox 2x 1, Tetracyklina2x3, Tini 2x1g - co 2 dzień. 4 Zestaw: Rifamipcyna 1x2, Dumox 2x1, Nolicyn 2x1, Tinidazol - przez 10 dni. Pozniej nastąpił kryzys i zostaam na samej Rifamipicynie przez 1,5 miesiąca. Następnie 5 zestaw: Biotraxon 1x1g przez 10 dni, potem Minocyklina 2x1 (50 mg), Rifampicyna 1x2, Rolicyn 2x1. Po 2 tygodniach dawka Minocykliny została zwiększona na 100 mg x 2. Zestaw 6: Minocyklina 2x1, Azitrim 1x1 (250mg), Tinidzaol - 2x1 przez 10 dni, levoxa 1x 500 mg (2 miesiace)
        Zestaw 7: Biodroxil 2x1g (wytrzymałam tylko 8 dni) został zmieniony na Zinnat 250 mg x 2, dalej Minocyklina 2x1, Azitrim 1x1(250 mg), Tini w pulsach po 10 dni.

        Uwagi: zestawy były zmieniane/ udoskonalane gł. z powodu gorszej tolerancji leku, problemow jelitowych, najgorzej było na Biodroxilu - wymioty.

        Największe herxy były na zestawach z Tetracykliną - jeśli mogę to tak nazwać, chociaż bóle przypominały mi te od bartonelli- golenie,to nei wiem czy od niej można mieć herxa...gdzieś czytałam, że nie...wiec ciężko stwierdzić czy bardziej trafiało w borelke czy bartonelle. Dosyć szybko poprawiało mi się na Rifamipicynie- herxy były przez 10 dni po zaczęciu a potem tylko lepiej.

        Najgorsze jest, że kiedy myślę że może już blisko końca...to przy zmianie leku okazuje się że mam mega herxa jak na Tini, srednio trwa to 10 dni. Potem znów lepiej. Mimo to mogę powiedzieć, że pozbyłam się 70% dolegliwości, poziom bólu tez jest nieporownywalny. Herxy jakoś wytrzymuje, najlepiej działa na mnie ciepla woda - gdzieś 20 minut w wannie.

        Mogę powiedzieć, ze funkcjonuję zupełnie normalnie, mam więcej siły, nie jestem już tak zmęczona, nie mam bólów mieśni, barków, szyi, nie pocę się, mniej boli mnie głowa, nie mam zawrotow głowy ani szumów usznych, niezbyt często bola mnie żyły, nie piecze mnie skóra, nie puchną stawy.

        To co mnie trapi to gł. herxy przy zmianach lekow i Tini: bóle stawów - kolana, biodra,bóle goleni, tkliwośc kości, ból jakby łuku brwiowego - jakby zatoka czołowa, czasem katar bardzo mocny, kłócia w kościach- palce rąk i nóg, czasem stopy- krótko jakby drętwienia, lewe oko-jakby wyciskanie, suchośc oka, czasem pojawia się jakby taka żelowata konsystencja na gałce ocznej, nerwica, zapominalstwo. Zazwyczaj poza bólami stawowymi reszta trwa dość krótko. W porównaniu z tymi co było jest o niebo lepiej - normalnie da sie żyć, po herxach wracam do normalności- praktycznie nic mi nie dolega.
    • madziaifilip Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 18:05
      Pozwolę sobie napisać w tym wątku, gdyż mowa o Babesji. Mnie u dr. Wielkoszyńskiego wyszły takie wyniki:
      babesja microti IgG 1,47 wynik dodatni IgM 5,60 wynik ujemny
      babesja bovis IgG 1,71 wynik dodadtni IgM 4,27 wynik ujemny
      Babesja equi IgG 1,83 wynik dodatni IgM 4,21 wynik ujemny

      "Badanie wykonano techniką ELISA. Pozytywny wynik badania nie może stanowić jedynego potwierdzenia zakażenia w/w gatunkami Babesja sp. Aktywne zakażenie powinno zostać potwierdzone badaniami parazytologicznymi krwinek czerwonych lub pozytywnymi wynikami badań PCR."
      Leczę się 18 miesięcy i mając tylko ten wynik, wydawało mi się że wystarczający, potem nie robiłam już innych badań tylko zaczęłam leczenie, tak zastanawiam się cały dzień, odgrzebałam ten wynik, czy jest możliwe by babesja u mnie nie była aktywna??Dlaczego stawiam sobie to pytanie, bo zaczęłam brać Malarone od 2 tyg po 6 tabletek dziennie i łykam to jak placebo, nie czują nic inaczej, nic więcej, jakby to w ogóle mnie nie ruszało.Czy to może za krótko?. Czytam że luzie którzy ostrożnie wdrażają nawet najmniejsze dawki Malarone bardzo herxują, u mnie totalne nic i tak sobie myślę czy jest możliwe że tym braniem Malarone "rozjuszam" babesję która być może śpi?.
      Możecie wypowiedzieć się na ten temat jeśli coś wam wiadomo, z góry dziękuję.
      • happy_and_well Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 18:27
        A czy leczysz się też u dr W. i on zlecił leczenie babesii? Bo pozytywne wyniki w klasie IgG przy negatywnych w IgM to chyba niekoniecznie świadczą o aktywnej infekcji..
        • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 19:00
          Nie u Wielkoszyńskeigo, u dr z Katowic. Tak mnie to zastanawia czy jednak dobrze robimy też wysłałam maila jeszcze do niej.
          • happy_and_well Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 19:36
            Jak na moją skromna wiedzę to chyba już z tą babesia organizm sobie sam poradził, ale oczywiście skontaktuje sie z lekarzem, tym bardziej, ze reakcja na lek żadna. I ja nie miałam żadnych sensacji po Malarone, choć podejrzewałam pierwotniaki (cykiliczność objawów z nasileniem nocnym). Brałam niecały tydzień i dalej chyba nie ma sensu. Jutro robie cały panel u Wielkoszyńskiego (wcześniej badania w Lublinie, co do których nabrałam podejrzeń), jeśli tam nic nie bedzie to wykluczę babesię na 100 %. Choć na artemisininie miałam, zwłaszcza na początku, mocne bóle głowy.
            • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 21:54
              A jakie robiłaś badania pod kątem babesji, Elisa , Pcr?? leczysz sie u Wielkoszyńskiego jeśli mogę spytać?
              • happy_and_well Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 22:19
                Robiłam cały panel w Lublinie na koinfekcje, nic mi w nim nie wyszło poza Mycoplasmą ale tylko w IgG, IgM graniczne, więc pewnie myco mi nie miesza.
                Jutro wysyłam krew do dr W na cały panel z wizytą więc będę jego pacjentką. Zależy mi i na badaniach i na kontakcie z nim, bo mam niejasne wyniki (KKI mocno dodatnie w obu klasach, LTT ujemny, WB też mi nie wychodzi). Nie mam już sama pojęcia, czy to bb jest odpowiedzialna za moje symptomy wiec szukam smile
      • desmina33 Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 22:46
        to wszystko jest trudne do pojęcia dla normalnego człwoieka, ja za każdym razem kiedy zaczełam sie nakręcać czymś nowym lub starym- wykopywać nowe fakty to tylko nabawiłam się jeszcze większej nerwicy. W sumie nic z moich demonicznych myśli się nie sprawdziłam, a wieszczie wymyślałam...ze hej. Teraz zrozumiałam jedno i patrze trochę inaczej,- tzn staram się jak mogę. Ja bym teraz przy wyniku pozytywnym dla IgG od babesi potraktowała ją jako przebytą historię, tymbardziej że nie masz chyba objawów takich powiedzmy ewidentnych bo trudno to wszystko odróżnić, poza tym nie herxujesz na Malarone więc też jakaś wskazówka. Ja w ogóle nie lecze babs...mój lekarz dr W., na razie się wstrzymuje i leczymy bartonelle bo ona daje w kość, możliwe, że babs nigdy nie bede leczyć, bo organizm moze sobie z nią poradzić sam. Poza tym jak mówiłam trzeba leczyć kolejno najpierw bartonelle w moim przypadku, potem zobaczymy. W tym momencie myślę, że mimo IgM dodatnigo nie mam typowych objawów. Inna historia, to że babs może nawracać nawet po leczeniu..ale nie dołujmy się....bo nie usi tak być. Leczymy się żeby bć zdrowi a w zdrowym organizmie babs nie podskoczy. Życzę zdrówka i siły!
        • desmina33 Re: Wynik badania serologicznego Babesja 12.08.13, 22:48
          przepraszam za błędy...zwale to na borelkęwink
          • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 13.08.13, 09:06
            Zwróciłam się do do mojej dr z tymi moimi wynurzeniami, odpowiedź: mam brać Malarone dalej tak jak się umawialiśmy. Wydaje mi się że to ma być taki tester, tyle że dość kosztowny. Mam nadzieję że jeśli żadne pogorszenie się nie pojawi to po niedługim czasie będę mogła odstawić to już.
            • happy_and_well Re: Wynik badania serologicznego Babesja 13.08.13, 11:07
              W żadnym razie nie chcę podważać decyzji Twojego lekarza, ale przy takich wynikach i braku ewidentnych objawów ja bym nie odpuściła tej kwestii tak łatwo. Leczenie kosztowne, jak zauważyłaś, i dla kieszeni, i dla organizmu (może Malarone nie jest jakoś mocno szkodliwy, ale na pewno nie są to cukierki). Na Twoim miejscu poszukałabym laboratorium, w którym robią rozmazy krwi w kierunku babesi i ponoć nie kosztuje to majątku. Ewentualnie mozna spróbować u weterynarza, w laboratorium weterynaryjnym, mają i tam z tym do czynienia. Sama nie wiedziałam, ze jest takamożliwość, ale mam kontakt z kimś, kto zna się na pierwotniakach bardzo dobrze i tak mi doradził. Gdyby nie fakt, że mam już zaklepaną wizytę u dr W i mniemam, że on mi krwinki może wziąć pod lupę, to sama bym szukała, nawet u weterynarzy.
              Pozdrawiam.
              • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 06.09.13, 11:30
                happy, pomysł niezły , rozmawiałam z weterynarzem, powiedział mi ze może to badanie wykonać ale ono będzie niewiarygodne bo...... biorę od miesiąca Malarone. Więc negatywny wynik nic mi nie da bo może być w tej sytuacji fałszywie negatywny. Czy robił ktoś ten rozmaz na Malarone i mu wyszedł pozytywnie??
              • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 06.09.13, 18:48
                Byłam , zrobiłam. Jutro będę miała wynik.
                • happy_and_well Re: Wynik badania serologicznego Babesja 07.09.13, 15:05
                  Zawsze byłam zdania, ze w kwestii pasożytów latwiej dogadac się z weterynarzami wink
                  Ale to prawda - teraz przy Malarone wynik raczej wyjdzie ujemny.
                  Można by przerwać kurację i powtórzyć badanie po kilku tyg. Jak dla mnie Twoja babesia jest "podejrzana" i wciąż zdaje mi się, że leczenie jest trochę na wyrost. Przy braku objawów (z tego, co czytam, babesie daje naprawdę uciazliwe, nawracjace objawy typu poty nocne, dusznosci) i przy wynikach ujemnych w IgM ja bym naciskała na lekarza, żeby mi dokładnie wytłumaczył, skad pomysł babesii.
                  • madziaifilip Re: Wynik badania serologicznego Babesja 09.09.13, 19:06
                    Niestety , z lab z Krakowa zadzwonili że "coś nie tak jest z tą przesłaną krwią na szkiełku" , moja znajoma (weterynarz)przyznała ze to nie psia krew tylko ludzka, na to oni że u ludzi tego się nie zobaczy, bo tego nie widać, że u zwierząt sytuacja inaczej wygląda. I nici z odpowiedzisad
                    • desmina33 mocna reakcja na zinnat 11.09.13, 00:10
                      Hmmm tak się zastanawiam czy ktoś z was miał problemy z oczami w trakcie leczenia, wcześniej jakoś mi nie dokuczały teraz jest jakaś masakra. Pare dni temu zauważyłam że mam jakąś ciecz w oku...tak myślałam, takie miałąm odczucie , okazało się, że to zapalenie ciałka szklistego...zastanawiam się czy od boreliozy czy od bart. W ogóle ciagle boli mnie lewe oko jakby ucisk, nawet przy marszczeniu czoła, coś też nie jest w porządku z nerwem wzrokowym, przy spoglądaniu w bok coś drażni.... Teraz jestem na zestawie Zinnat 250, Mino 50, Azitro 250 i puls Tini. Od kiedy mam wprowadzony Zinnat codziennie czuje się fatalnie...herx gigant. Czuje się jakbym zaczynała leczenie, jestem zbita z tropu, tak kiepsko dawno nie było. Nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Lekarz uważa, że zestaw jest bardzo trafiony, a ja się zastanawiam czy tak mała dawka Zinnatu tak działa?. Swoją drogą waże już 53 kg może mi to wystarcza....A ostatnio zauważyłam, jakąś dziwną krostkę na nodze dotknelam a to jakby bańka krwista...dziwne. Ciągle siedze w wannie z ciepłą wodą jedynie to jakoś pomaga złagodzić ból,ehhhh.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka