Dodaj do ulubionych

leczenie+dieta a zycie

21.01.14, 11:28
Dzien dobry!

Najpierw chce wszystkim boreliowiczkom i boreliowiczom z calego serca pozyzcyc na ten jeszcze mlody rok 2014 ZDROWIA i wytrwalosci w dzialaniach zdwowotnych!

Ja sie lecze od stycznia 2013.
Od maja 2013 biore rozniste antybiotyki przeciwko tym wszystkim bakteriom, ktore sprzedal mi jakis debilny kleszcz... A w zwiazku z leczeniem strzymam diete, aby nie zalapac sie na jakas grzybice czy inne skutki uboczne tak duzej ilosci chemii.
I tak sobie uswiadomilam, ze do tej pory zdarzalo mi sie odchudzac czy ograniczac sobie pewne artykuly, ale nie robilam tego nigdy w trakcie jakiegos swieta, a juz na pewno nie w trakcie swiat Bozego Narodzenia wink
Chcialabym podzielic sie z Wami moim spostrzezeniem i zapytac:
jak Wy radzicie sobie z utrzymaniem diety w trakcie swiat lub roznych spotkan rodzinnych?

Bo dla mnie to byl jednak koszmar!!!
Mimo, ze cala organizacja swiat zostala w domu podporzadkowana mojej sytuacji (i tu juz mi bylo glupio...) i mielismy na prawde jednego piernika i to zmodyfikowanego! smile Jednak milosc mojej Mamy i tzw. staropolska goscinnosc wyprowadzaly mnie z rownowagi kazdego dnia... ;-(
Nawet najblizsze mi osoby, ktore wiedza, ze sie lecze i jestem na bezwzglednej diecie nie rozumialy mojego problemu. Np. Mama gotujac zupe zamiast zwyczajnie zrezygnowac z tych glupich 3 marchewek dawanych zazwyczaj stojac przy mnie i rozmawiajac, ze ja na razie nie moge jesc marchewki (Mama tez jest zorientowana zdrowotnie i trzyma diete ogolna, zeby nie przytyc) i tak je wklada do garnka. Potem jak ja nie ostentacyjnie, ale konsekwentnie nie chce jesc tej zupy, robi sie glupia sytuacja "obrazy" ze strony mamy.
Albo: ide do domu na plotki do najlepszej kolezanki. Juz umawiajac sie z nia telefonicznie prosze wyraznie: prosze nie szykuj dla mnie nic jadalnego. Umawiam sie z nia specjalnie nie w porze jej obiadu czy kolacji. Przychodze do niej, ona standardowo pyta co sie napije. Ja prosze zwykla herbate, a jako drugie zapytanie prosze o zwyczanie przegotowana wode z czajnika. A ona stawia na stol ta herbate a do niej rozne ciasta i slodycze...

W takiej sytuacji czuje sie podwojnie wsiekla: 1 - nie zrobila tego o co ja prosilam jako gosc i nie bylo to nic trudnego do spelnienia...; 2 - ta sytuacja wprowadza mnie w taka irytacje, ze zaczynam byc wsciekla albo chce mi sie plakac z bezsilnosci... I uswiadamiajac sobie, ze agresywnie reaguje na jej zachowanie tym bardzej jestem wkurzona na siebie....

Jak sobie radzicie z takimi codziennymi sytuacjami?....
Obserwuj wątek
    • wroteknowynick Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 11:45
      Jezeli jest co wybierac na stole, to ja poprostu biore to co moge nakladam sobie talerzyk i mowie ze nie moge tego czy tamtego i tyle.
      • zabieganab Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 11:55
        no to jestes silnym wewnetrznie czlowiekiem! Gratuluje! wink
        Bo ja niestety utrzymam diete jedynie jak dlugo nie widze rzeczy, ktorych nie moge jesc.
        Wystarczy, zeby ser lezal w kuchni w lodowce, to juz po niego nie siegne. Ale jak stoi przede mna vis a vis.... to zjem.... I jestem wsciekla na siebie i na osobe, ktora mi podstawila ten nieszczesny ser przed oczy..... ;-(
        • sashka28 Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 12:47
          A ja sama dodaję do zupy 1 marchewkę i nic mi ta marchewka nie robi, a mój syn ją potem zjada. Moje dziecko je chipsy, słodycze, lody, a ja jedynie je kupuję. Pewnie lepiej jakby ich nie było na widoku, ale uważam, że to mój problem i otoczenie nie musi się do mnie dostosowywać. Więc sytuacja wygląda u mnie tak że mąż i syn jedzą normalnie, a ja muszę się obejść. W święta zjadłam sernik z ksylitolem i wszyscy go jedli.
          A co do koleżanki, ja sama częstuję wszystkich ciastkami do kawki. Zaparzam im super pachnącą kawkę, a sama piję ricore i to mnie bardziej drażni, bo lubię kawę smile Czasami sobie łyknę, ale mam wtedy nasilenie objawów neuro czasami, więc łykając wiem na co się decyduję i dlatego robię to sporadycznie
          • zabieganab Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 12:57
            tez silna jestes!

            nie to co ja (pierdola...)
        • wroteknowynick Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:01
          Ta mi tez wciskaja czasami a potem mowia ze mi brzuch rosnie big_grin
    • chemdog Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:05
      Chociaż skutkuje leczenie po tym czasie jest lepiej????? hm........ludzie są mało świadomi jeśli chodzi o żywność a żywność można podzielić na biotwórcze (rozwijające życie), 2) bioaktywne (podtrzymujące życie), 3) biostatyczne (zwalniające procesy życiowe), 4) biobójcze (niszczące życie). Większość ludzi niestety serwuje sobie te biobójcze na co dzień a co one robią z człowiekiem to mamy przykład w przychodniach: cukrzyca typu 2,choroba wieńcowa.Otyłość, i masę innych chorób cywilizacyjnych na które potem chemia jest przepisywana i koło się zamyka i nigdy się nie jest zdrowym tylko chodzi do lekarzy i łyka tabsy.To samo przy boreliozie tutaj jeśli się już łyka taką ilość chemii która nie jest obojętna i to w dużym stopniu i nie zawsze skuteczna albo do pewnego momentu zależy to od naszej zdolności wydalania toksyn i układu limfatycznego to jeszcze do tego jak dojdą złe pokarmy to już jest bomba dla zdrowia. Nie chodzi o grzyba bo candidę każdy ma tylko zdrowy człowiek posiada ja w symbiozie z innymi bakteriami ona bardziej uaktywnia się jak jest załamany układ odpornościowy niż przez samą dietę a krętki uszkadzają bardzo odporność niestety tak samo jak antybiotyki.Więc reasumując zdrowe odżywianie jest ważne w profilaktyce samej w sobie nie mówiąc przy boreliozie czy jeszcze boreliozie i antybiotykach.Dlatego smutne to jest co czytam że ludzie są tak mało świadomi twojego stanu rzeczy i jest mi przykro.
      • zabieganab Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:16
        przed rozpoczeciem swojego leczenia mialam ogolna swiadomosc zdrowotna, ale... nie bylam swieta smile

        W trakcie leczenia dopiero zrozumialam pewne sprawy i zaczelam zwracac uwage na pewne aspekty zywnosciowe.
        Jednak nabyta wiedze pozostawiam jednak dla siebie. Niepytana nie zwracam nikomu uwagi, ze zle robi jedzac lub niejedzac czegos.

        Ale baaaardzo mnie zaskoczylo, ze NIKT z moich znajomych majacych dzieci nawet nastoletnie w ogole nie wiedzialo, ze jak sie bierze antybiotyk (z jakiego kolwiek powodu, czyli grypa tez!) to nie wystarcza probiotyki w pastylkach. NIKT nie wiedzial, ze powinno sie przynajmniej na czas brania antybiotyku choc ograniczyc jesli nie wykluczyc pewne rzeczy z codziennego jadlospisu!
        Czyli przez te wszystkie lata stosowali antybiotyki bez wspomagania ich podstawowymi zasadami zywieniowymi....
        • ka-sia26 Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:29
          Też informuję wszystkich naokoło, że przy antybiotykach nalezy wykluczyc z diety niektóre produkty. Większość osób nie słucha, bo przecież lekarz o diecie nie wspomniał... Przykład mojej znajomej (de facto w ciąży) - musiała przez tydzień brać antybiotyk i mimo, iż informowałam ją żeby na ten jeden tydzien ograniczyla cukier i białą mąkę - jadła prawie same ciastka z kremem, bo tylko na to miała ochotę ze względu na mdłości. W efekcie po tygodniu miała problemy z pęcherzem moczowym - lekarz zlecił posiew i wyszła Candida, wzrost obfity. Znajoma nadal uważa że można jeść tony cukry przy abx i że nie ma to żadnego związku...
          zniżka 10$ na www.iherb.com przy użyciu kodu QBD983
    • ka-sia26 Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:20
      Oj, skąd ja to znam. Idę w goście i na pytanie co do picia zawsze odpowiadam to samo: zieloną herbatę bądź wodę przegotowaną (nie wymagam, aby każdy posiadał zieloną herbatę, bo nie każdy ją pije). W efekcie najczęściej dostaję czarną mocną herbatę z ekstraktem owocowym lub sok owocowy – bo zdrowy. I ciasta – bo kiepsko wyglądam, bo za dużo schudłam… i aż mnie krew zalewa. Gdy odpowiadam że dziękuję, bo nie mogę jeść takich rzeczy – obrażają się z pretensjami ( bo nigdy nic nie chce jeść, a oni nie mają mnie czym poczęstować.. ). Nie wiem jak sobie z tym radzić, bo są to bliskie mi osoby które doskonale wiedzą, że choruję. Wielokrotnie również informowałam ich co mogę jeść a czego nie mogę. Boję się, że następnym razem wybuchnę jak ktoś podstawi mi pod nos ciastka, więc przestałam odwiedzać takie osoby. Unikam ich jak ognia. Smutne, że ludzie nie potrafią wczuć się w sytuację chorej osoby….
      Nie ma chyba bardziej złośliwej rzeczy, niż postawienie przed chorą sobą słodyczy, gdy ta nie może ich zjeść…
      • zabieganab Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:26
        dziekuje za Twoj wpis!!! wink

        Czyli nie tylko mnie to tak wkurza....
        Ja tez zeby nie utrudniac zycia sobie i otoczeniu przestalam sie spotykac, a jesli juz to w restauracji czy knajpie. Bo tam kazdy zamawia sobie i nikt nikogo do niczego nie zmusza wink
        Tylko ze to rozwiazanie nie jest idealne... Nie wszyscy chca sie spotykac na miescie, a i w lokalach trudno cos wybrac poza woda bez gazu, ktora kosztuje jak zloto smile
      • chemdog Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:35
        Przykładowo: organizm oczyszczony - "buntuje się" pod wpływem wielu szkodliwych pokarmów np. smażonych, wędzonych, tłustych. Może wystąpić biegunka, ból brzucha, nudności, wymioty, zgaga, ból głowy itp. Organizm nie oczyszczony już nie reaguje na tego rodzaju pokarmy. Rozwija się tolerancja.No i mamy ludzie nie uczeni są w szkołach tego co trzeba na biologii zamiast zasad działania żywienia biomechaniki itp.inaczej by to wyglądało potem 40 dychu na karku i wszystko się sypie co się da każdy układ wszystko jest zależne od siebie tutaj tradycyjna medycyna chińska mówi wiele o tym.Na diecie warzywnej nie smakuje alkohol. Taka dieta pozwala opanować nałóg. Pożądanie alkoholu, kawy, słodyczy zwiększa się, gdy jemy zbyt kalorycznie. Aby spalić spożyte kalorie, organizm musi pozbawić się dużej ilości energii. Wtedy rośnie zapotrzebowanie na pokarmy dostarczające energii, jak alkohol, słodycze, kawa. Zawsze jak zje się tłusto ma się ochotę na coś słodkiego bo niema organizm tyle energii by to przetworzyć.Nauczyłem się przez lata wielu rzeczy zagadnień i wiem że nie są to mrzonki czy bajki wiele rzeczy jest autentycznych.Nie sama borelioza zabija ale bardziej to co się je powoli ale bardziej nas degraduje trzeba racjonalnie to robić.Teraz jak bym zjadł kebaba dwa dni mi się odbija dziwne kiedyś mogłem zjeść dwa i nic na wszystko się rozwija tolerancja jak na narkotyki i tego się nie czuje.Ludzie stali się niewolnikami jedzenia i nic po zatym ile się marnuje jedzenia wszystko jest zle łączone itp.Czy ktoś z tych ludzi wie że nie łączy się białka zwierzęcego z Węglowodanami np????no wątpie jaka substancja się wydziela mięsno plus ziemniaki??Solanina jak się czujemy wtedy ospali a to nic innego jak trucizna.Wystarczy parę zasad a kolejki by znikły w przychodniach i ludzie byli by zdrowsi ale co tam lepiej łykać stertę piguł potem.I Żyć zasadą jestem młody mnie to nie dotyczy nie widzę moich znajomych po 40....jeszcze teraz jak tak wszystko jest przetworzone bo za komuny było mało ale jeszcze jako takie swojskie jedzenie bez chemii teraz co się do ręki chwyci to strach.Siedzę w temacie już 8 lat i nauczyłem się paru rzeczy i wiem jak to wygląda z boreliozą tutaj małe odstępstwa mogą się konkretnie zemścić
    • chemdog Re: leczenie+dieta a zycie 21.01.14, 13:59
      Jak już na wp piszą żeby polaczków uświadomić tych co tylko czytają onet i wp i oglądają tvn to jednak chyba prawda leży po naszej stronie heheh fitness.wp.pl/multimedia/galerie/go:2/art1223.html
    • princessa.of.persia Re: leczenie+dieta a zycie 22.01.14, 10:55
      Juz chyba sie przyzwyczaiłam jak chodze do kolezanek na pogaduchy ze zawsze cos slodkiego stoi bo jak jest nas kilka to trudno aby wszystkie przez mnie nic nie mogły zjesc.
      Ale jak nic mnie wkurza jak idziemy do tesciowej na obiad i ona wie ze nie moge jesc roznych produktów, i nawet sie pyta co zrobic itp to zawsze cos niezodwolonego właduje. Np. proponuje ze moze zeberka upiecza albo rybe, jak przychodzi co do czego to zeberka sa w śliwce suszonej a ryba w musztardzie i miodzie (WTF??) A potem ja nie chce chodzic do niej na obiady a ona zawsze mowi ze zrobi cos dla mnie i znow poledwica w jabłkach, salatki z majonezem itp....

      do restauracji tez ciezko isc ale znalazlam kilka co serwuja dania dodaosowane do diety i tam czasami chodzimy, np pyszne cielece kotleciki bez panierki z grilowanymi warzywami....
      • zabieganab Re: leczenie+dieta a zycie 22.01.14, 11:09
        ja mam tak samo! wink
        I nie rozumiem tego fenomenu, ze tak dobrze poinformowane osoby i .. bliskie nam (zakladam, ze masz jednak fajna tesciowa) robia takie klopoty, a jednoczesnie zycza nam zdrowia...

        Juz nie moge sie doczekac KONCA swojej kuracji!!!!!!
        Mam dosyc utrudniania sobie i otoczeniu zycia moimi obecnymi potrzebami...
        Chociaz nie chwale sie nikomu, jestem dumna z siebie samej, ze umialam sie tak dobrze zorganizowac z ta nowa potrzeba dietetyczna przy moim bardzo wyjazdowym trybie zycia zawodowego...
    • pies_z_laki_2 Re: leczenie+dieta a zycie 24.01.14, 17:22
      Nie rozumiem! A dlaczego wymagasz od całego świata, żeby dostosowywał się do ciebie? Żeby wszyscy skakali wokoło właśnie ciebie? Nie jestes ciut za bardzo egocentryczna, przypadkiem?

      Zupa z marchewką ci nie zaszkodzi, a jest znacznie smaczniejsza i lepsza dla całej reszty rodziny. Ty jedz bez marchewki na talerzu, w zupie smak marchewki ci nie zaszkodzi... Nie jedz marchewki gotowanej czy duszonej luzem, oddzielnie, ale sam wywar? A co z nie miałby być nie tak?

      Słodycze? Nie wpadłaś na to, że to ta druga osoba chciałaby zjeść ciasteczko? Ty podziękuj i przestań o tym myśleć. Nie chcesz, to nie, nie możesz, to nie, ale nie nakłaniaj otoczenia do zmiany ich nawyków, bo to nic nie da, to raz, a po drugie po co wprowadzać we własnym domu atmosferę konfliktu? W dodatku to jest wojna w szklance wody... Czyli o nic.

      Twój świat nie musi zagarniać świata twoich bliskich i znajomych, rozdziel te światy i żyj swoim życiem, a rodzinie i znajomym pozwól żyć życiem ich własnym (a nie twoim...), bo ty jesteś na pewno najważniejsza, ale dla siebie, a dla nich już nie może tak być... oni musza mieć własne życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka