Dodaj do ulubionych

Borelioza na 75%

    • nataszkam Etap I- podejrzenia choroby i rozpoznanie u syna 24.02.07, 15:37
      Zebrałam siły :0)
      Napiszę, w jaki sposób doszłam do tego, że syn ma boreliozę- może to w jakiś
      sposób pomoże innym.

      Pierwszego kleszcza syn miał być może latem 2005 roku- coś mu się przyczepiło
      do twarzy i to coś oderwał sam; mogło to-to siedzieć tam kilka godzin. Jednakże
      nikt tego kleszcza nie widział. W każdym razie wtedy, jesienią, zaczął trochę
      inaczej chorować, tj. miał niską temperaturę, nie występowały gorączki,
      dominowało wielkie osłabienie, które mijało po kilku godzinach. I do tego
      niewielki, wodnisty katar, czasami kaszelek. Rzadko dokuczały mu bóle głowy i
      bóle kości- naprawdę rzadko. Jednakże w lutym ubiegłego roku pojawiły bardzo
      silne bóle nogi- w dole podkolanowym, które nie pozwoliły mu pójść do szkoły.
      Natychmiastowa wizyta u ortopedy uspokoiła, że te bóle nic nie znaczą. Wtedy
      też wystapił dokuczliwy ból głowy i potrzebny był APAP. Innych niepokojących
      rzeczy nie było i właściwie to trudno z pewnością powiedzieć, czy te objawy
      mogły świadczyć o boreliozie.

      Kleszcza na 100% miał pod koniec lipca 2006 r. Siedział mu na twarzy, max 3
      godziny. Zdjęła mu go znajoma i w dodatku mnie uspokoiła, że to przecież za
      krótki czas, aby coś miało się dziać. Żałuję bardzo, że moja czujność została
      uspiona i antybiotyku nie podałam sad
      W sierpniu syn czuł się dobrze, choć teraz przyznaje, że trudniej chodziło mu
      sie po górach, jakoś zaczęło go męczyc pływanie.

      W połowie wrzesnia wystapiło kikludniowe osłabienie z rana, które mijało po
      kilku godzinach. Temperarura ciała bardzo niska (36.0-36,2). Do tego bóle głowy
      i lekki katarek.Bóle szyi zasugerowały mi świnkę, choć to były raczej bóle
      karku. Potem kilkugodzinny wyskok temperatury ok. 38 st. i lekki kaszel. Bóle
      głowy trwały kilka dni i w tym czasie kilka razy był konieczny apap.
      Podejrzewając świnkę, zrobiłam badania w tym kierunku, a także dodatkowo
      morfologię z rozmazem- wszystko w normie.
      Po tym przeziebieniu zaczęły się problemy "nerwicowe", tj. trudności z
      zaśnięciem, częste wybudzane się w nocy, właściwie zrywanie się z łóżka. Do
      tego bardzo szybka akcja serca i okresoso wzrosty ciśnienia krwi, uderzenia
      gorąca, szybkie zmiany nastroju, płaczliwość, nerwowość, wrazliwość na światło,
      dżwięki, zaczerwienione spojówki oka. W dzień bóle głowy, napady osłabienia i
      wędrujące bóle kości, a także stawu kolanowego i stopy. Z najmniejszego spaceru
      wracał zmachany, zmęczony. Stał sięmniej ruchliwy, mniej aktywny fizycznie,
      głównie przesiadywał przed telewizorem albo czytał książkę. Kontynuował zajęcia
      na basenie i z samoobrony; bardzo mu sie to podobało, ale po nich był bardzo,
      bardzo zmęczony, no i nasilały sie po nich problemy ze snem, tachykardia.
      Wizyta u pediatry nic nie wniosła, choć ja wskazywałam na związek tego
      przeziębienia z obecnymi objawami. Syn trochę przytył, choć jego apetyt nie był
      wzmozony.

      Wg pediatry na wizycie na poczatku października, były to normalne objawy okresu
      dojrzewania. EKG nie wykazało, więc nie dostaliśmy żadnego skierowania- nawet
      na badania hormonalne tarczycy czy do kardiologa.

      Ze względu na utrzymujące się dziwnie mi znane objawy, zrobiłam mu badania
      poziomu hormonów tarczycy (jakby troche za duże TSH, ale pozostałe OK),
      elektrolitów, OB i ponownie morfologię z rozmazem. Wszystko w idealnej normie.
      Holter wykazał napady tachykardii- także nocą, no i ogólnie szybką pracę
      serca... No i zaczynałam sie załamywać, bo synowi nic w tych badaniach nie
      wychodziło- podobnie, jak mnie.

      W moim notesie, pod datą 20 października, jest zapis o zrobieniu Western Blota
      w naszym IMW. Dzisiaj juz nie pamietam, dlaczego go nie zrobiłam, a właściwie,
      dlaczego wtedy nie pociagnęłam diagnostyki w kierunku boreliozy- może przez te
      zapewnienia znajomej o zbyt krótkim kontakcie z kleszczem? Może zabrakło mi
      książkowych objawów boreliozy typu zapalenia stawów?

      Na początku grudnia zasugerowałam się boreliozą u mnie- wykrył ją u siebie
      Geodeta z forum Chroniczne Zmęczenie, gdzie czasami zaglądałam, żyjąc w
      przekonaniu, ze niemam boreliozy, a własnie CFS. Wtedy znowu wróciłam do
      wertowania forum i postanowiłam zrobić WB w IMW- miałam nadzieję, że u mnie
      wreszcie cos wyjdzie, a u syna nie, bo to na pewno nie borelioza.
      Tydzień przed świętami okazało się, że u syna WB dodatni w IgG (p39). Elisa z
      tej samej krwi, robiona w tym samym miejscu, wyszła ujemnie. Ujemny też test na
      erlichiozę.
      Powtórny WB- w laboratorium na AM- dodatni; powtórzono tylko IgG (p30). PCR z
      Poznania- też pozytywny.


    • nataszkam Leczenie syna- ETAP I 24.02.07, 15:59
      Tuż po świętach odwiedziliśmy miasto Kraka, a celem naszym była wizyta u Pani
      Doktor.
      Wróciliśmy z reklamówką pełną leków i nadzieją, że będzie dobrze smile
      Syn wystartował z leczeniem od 11 stycznia; przez pierwsze dni dostawał 2 x 500
      tetracykliny; potem już dawka docelowa, tj. 2 x 750 tetracykliny, a w trzecim
      tygodniu lecznia dodatkowo 2 x 1 tabl. tinidazolu.
      Do tego oczywiście dieta, 4 probiotyki dziennie, enterol co 2-3 dni oraz
      heparegen, ALITOL i propolis.
      Badania kontrolne po 2 tygodniach wykazały, że spadły mu poniżej przewidzianej
      normy leukocyty. Zamiast propolisu i alitolu wprowadziłam ISKIAL (3 x 2 kaps.)-
      ratował mnie podczas "leczenia" cytomegalii.
      Etap z tetracykliną zakończyliśmy 12 lutego. Badania kontrolne (elektrolity,
      analiza moczu, morfologia z rozmazem, enzymy watrobowe, OB) wyszły prawidłowo,
      jedynie ponad normę wyszła fosfataza zasadowa. Leukocyty wróciły do stanu
      sprzed lecznia, tj. 6,7 smile
      Dieta syna- bez tradycyjnego chleba i makaronu, od czasu do czasu ziemniaki.
      Chleb razowy, na zakwasie, bez drożdży. Makaron razowy, z mąki pełnej zytniej.
      Ryż naturalny. Z owoców 2 jabłka dziennie i 3-4 kiwi. Z nabiału tylko duży,
      naturalny jogurt z probiotykami- w południe. Do picia herbatanaturalna, herbaty
      owocowe. Bez cukru. Mąka- tylko do panierki ryb.
      Przykładowe menu dnia:
      I śniadanie: dwie kromki chleba, masło, szynka, pomidor
      II sniadanie: jabłko, kiwi, wafle ryżowe
      Obiad: zupa jarzynowa, kasza gryczana, gulasz, surówka z kapusty pekińskiej,
      marchwi i jabłka
      Podwieczorek- duży jogurt, prażona kukurydza
      Kolacja- ryż zapiekany z warzywami, kiwi

      Wypija w ciagu dnia duzo płynów- głównie herbatki owocowe lub wodę niegazowaną,
      źródlaną.
    • nataszkam Leczenie syna- II ETAP 24.02.07, 16:12

      Od 13 lutego zmiana leczenia:
      poniedziałek- piątek w żyłę 2 gramy ceftriaxonu w 250 ml NaCl
      Do tego:
      wtorek- piątek 2 x 1 tab. tinidazolu
      sobota- poniedziałek 1 tabl. 500 azitromycyny

      Do tego heparegen, hepatil, iskial; do obiadu 1000mg wit. C., a przed obiadem
      łyżeczka z "czubem" Colonu C ze szklanką wody (jako pozywka dla dobrych
      bakterii)
      Probiotyki 4-5 dziennie, enterol co 2 dni.

      Dieta bez zmian, grzyba ani śladu smile

      Herx- po 3 dniach osłabienie, bóle głowy, kości, mięśni. Trwały 3 dni i
      minęło smile
      Po azitroxie trochę go boli brzuch.

      Nasz największy problem- żyły sad((
      Pękające, reagujące stanem zapalnym zaraz po wkłuciu motylka; wenflony nie dają
      rady- pękają żyły od razu...Nie pomagają okłady ze spirytusu sad((

      Badania po tych 2 tyg. leczenia- właściwie wszystko w normie; fosfataza
      zasadowa też, lekko poza normę kreatynina.
    • nataszkam U mnie- okres do rozpoznania- OBJAWY 24.02.07, 17:20
      Zbiorę w tym miejscu to wszystko, co mnie męczy od ponad 4 lat, a co okazało
      się niedawno boreliozą:
      Początek listopada 2002 r.
      • nataszkam U mnie- okres do rozpoznania- zdaniem lekarzy 24.02.07, 17:56
        Miałam rozpoznane i leczone (!!!) bezskutecznie (wg kolejności):
        - depresja
        - choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa
        - hipokaliemiczne porażenie okresowe (na to brałam megadawki potasu)
        - nadciśnienie tętnicze- nie reagowało na leki
        - tachykardia- nie reagowała na leki
        - nerwica- bo skoro młoda, a ciśnienie i serce nie reaguja na leki...
        - zespół metaboliczny (wg jednego z endokrynologów), niedoczynność nadnerczy
        (wg innego) - wg trzeciego, który oglądał te same wyniki wszystko było dobrze
        (mimo m.in. braku dobowego wydzielania kortyzolu, nadmiaru insuliny podczas
        krzywej cukrowej)
        - cytomegalia, zespół poinfekcyjny- po cytomegalii (to własnie "rozpoznał"
        zakaźnik)
        - migrena
        - typowe kobiece bóle głowy
        - typowe kobiece zaburzenia pamięci

        Jeszcze coś dla tych, którzy twierdzą, że jest sens chodzić od lekarza do
        lekarza i zdać się na nich w poszukiwaniu przyczyn złego samopoczucia:

        1. Przez neurologa byłam leczona z powodu migreny- zglosiłam się rok po
        zachorowaniu, z bardzo silnymi, trwającymi wiele tygodni bólami głowy, skarżąc
        się jednoczesnie na osłabienie pamięci, zawroty głowy i ogólne osłabienie. W
        EEG wyszło na granicy normy; wg neurologa to typowe bóle głowy u kobiet, które
        same przechodzą w okresie przekwitania. Recepta na MIGPRIV- nie pomagało
        oczywiście, po krwotocznej miesiączce odstawiłam i juz do tego nie wróciłam.

        Skargi na osłabienie pamięci były ignorowane, bo pamięć słabnie z wiekiem, no i
        w dodatku kobiety maja dużo na głowie, więc to jest typowe. Kiedy pokazałam
        wynik badania funkcji poznawczych (neuropsycholog NAKAZAŁA mi szukania
        przyczyn, bo wyniki pokazywały patologie typu uszkodzenie organiczne), to
        wysłał mnie ponownie na EEG. Tym razem wyszły niedokrwienia mózgu- ale to wg
        niego typowe dla kobiet, bo kobiety mają takie kruche naczynia krwionosne uncertain/

        Neurolożka, do której trafiłam z tymi skargami 8 miesięcy po zachorowaniu,
        wpisała mi w kartę, że mam nerwicę; jej poprzedniczka bez żadnych
        badań "rozpoznała" mi rzadką chorobę dziedziczną (hipokaliemiczne porażenie
        okresowe).

        Jeszcze inna pani neurolog była szczęśliwa, gdy okazało się, że na rtg wyszły
        mi zwyrodnienia- na nie zwaliła wszelkie moje objawy smile

        A to przecież wszystko razem, to objawy neuroboreliozy!!!

        2. Miałam potworne bóle kręgosłupa- w rtg wyszły zwyrodnienia, rok później już
        dyskopatie. Ale ból nie był jak przy dyskopatii, pogarszał go ruch, nawet
        spacer. Prywatnie miałam robiony rezonans. Lekarz odczytujacy uznał, że
        wszystko jest OK. Natomiast inny, polecony fachowiec dobrej klasy, zobaczył tam
        kilka zmian, przy czym z punktu widzenia najistotniejsze to zmiany
        degeneracyjne w krążkach międzykręgowych- typowe w boreliozie...

        3. Sprawy hormonalne- miałam wielokrotnie powtarzane badania hormonalne
        (tarczyca, nadnercza, insulinooporność). Te same wyniki oglądało 3 róznych
        lekarzy i każdy miał swoją wersję.

        4. Zakaźnicy- do pierwszej trafiłam jakieś 8 miesięcy po zachorowaniu.
        Wykluczyła salmonellę, toxoplazmozę i... boreliozę (ELISA).
        Drugi- naplótł mi andronów, że w boreliozie jest bradykardia, a nie
        tachykardia, no i że IgG muszą wyjść zawsze. Ośmieszał (się) forumowe sposoby
        leczenia boreliozy (długie, duże dawki róznych antybiotyków). Na podstawie
        ujemnego IgM i dodatniego IgG rozpoznał mi cytomegalię, a po
        kilkumiesięcznym "leczeniu" Iskialem i geriavitem obwieścił, ze
        to zespół poinfekcyjny, a nastepnie, że to depresja. I przepisał fluanksol...

        Trzeci zakaźnik w ogóle nie brał pod uwagę objawów, a wynik z PCR był dla niego
        wątpliwy, bo to badanie- wg niego- czasami wychodzi fałszywie dodatnie. Ten
        lekarz to w ogóle fajna osoba- nie dopuszcza nawet mysli, że ktoś poza lekarzem
        coś może wiedzieć na temat boreliozy.

        Teraz czekam na wizytę u mojej starej znajomej zakaźniczki- tej, od której mam
        zaświadczenie, że boreliozę wykluczonosmile Ciekawe to będzie doświadczenie- już
        to czuję przez skórę smile))

        Podsumowując swoją ponadczteroletnią pielgrzymkę po lubelskich lekarzach
        dodamtylko, ze najbardziej pomogła mi moja pani doktor rodzinna- naprawdę zyczę
        każdemu takiego lekarza pierwszego kontaktu. Ona jedna np. nie wysyłała mnie do
        psychiatry i ciagle szukała po mądrych książkach, co mi może być.
        I jeszcze jedno- to nie prawda, że lekarz wie najlepiej. Najlepiej wie sam
        chory i jeśli tylko trafi na dobry podręcznik akademicki z zakresu medycyny, to
        jest w stanie sam poszukać sobie własnej choroby.
        • nataszkam U mnie- wreszcie rozpoznanie! 24.02.07, 18:07
          Przypomnę tylko:
          ELISA ujemna dwukrotnie: lipiec 2003 oraz grudzień 2006
          WB dwukrotnie ujemny (grudzień 2006 i styczeń 2007)
          PCR real time- pozytywny; styczeń 2007

          Erlichioza- dodatnia, grudzień 2006

          Przez nieudolność lekarzy zakaźników, ich kompletny brak wiedzy na temat
          boreliozy, jej objawów i mozliwości diagnostycznych, zmarnowałam ponad 4 lata
          swojego życia. W tym czasie powoli rozwalało mi się życie zawodowe, rodzinne i
          społeczne. Straciłam ciąze. Straciłam też zupełnie szanse na powiększenie
          rodziny- nawet, jesli uda mi się wyleczyć za kilkanaście miesięcy, to zdaję
          sobie sprawę z tego, że ciąża to stan immunosupresji, a wtedy drzemiąca cysta
          moze mieć idealne warunki do rozsiania i reinfekcji. A marzylismy z mężem o 3-4
          dzieciaczkach...
          • nataszkam Moje leczenie- I etap 24.02.07, 18:17
            Nie podeszłam do leczenia tetracykliną, od stycznia. Bałam się o stan zdrowia
            syna, o to, że kiedy sparaliżują mnie herxy, to nie będzie miał kto się nim
            zająć...
            Wystartowałam razem z synem od 13 lutego, na leczeniu skojarzonym:
            poniedziałek- piątek 2 gramy ceftriaxonu w 250 ml soli
            i do tego- zamiennie- tinidazol lub azitrox

            Wyniki badań kontrolnych po 2 tygodniach OK.

            Herxy:
            Pogorszenie po 3 dniach, trwało 3 dni. Bóle, zawroty głowy, pieczenia całego
            kręgosłupa, a zwłaszcza piersiowego i lędźwiowego. Nasilenie kołatania serca,
            okresowe skoki cisnienia. Wzmożone bólelewego barku. No i trudności ze snem :-
            (((

            Od początku walczę z brzydkim językiem- ścisła dieta, probiotyki, okresowo
            olejek z oregano i nystatyna. Na razie bez zmian.
            W dni z azitroxem mam dolegliwości "brzuszne" typu pobolewania brzucha, coś ala
            biegunka.
            Żyły...
            Ten tydzień był wyjątkowy, bo motylek (!!!) przetrwał całe 5 dni smile


          • swigonka Re: U mnie- wreszcie rozpoznanie! 21.11.07, 20:17
            nataszkam- mam pytanie. objawy takie jak u ciebie. ugryzienie
            kleszcza ponad 5 lat temu. też był krótko. żadnych rumieni itp.
            coraz słabsza itd. wędrówka po lekarzach- nerwice i te inne gadanie.
            Elisa borelioza klasa IgG 1,39, IgM ujemny. w szpitalu Elisa ujemna.
            WB- dodatni P39. jescze nie wiem co to znaczy, jutro mam wizytę,
            ale ......ja także straciłam we wrześniu ciaze. nie mamy jeszcze
            dzieci. powiedz mi szczerze, czy mam szanse urodzić zdrowe
            dziecko....kiedyś.... sad jestem załamana.
            • nataszkam Re: U mnie- wreszcie rozpoznanie! 19.12.07, 16:59
              Swigonko, masz szanse na urodzenie zdrowych dzieci, jeśli spełnisz
              podstawowe 3 warunki:
              1. Masz odpowiedniego kandydata na ojca swoich dzieci
              2. Masz lekarza, który wie, co to jest borelioza i jak prowadzić
              ciążę po niej
              3. Będziesz miała zapewnioną opiekę dla siebie i dziecka po
              porodzie, jesli mimo wszystko dojdzie do pogorszenia/ nawrotu.
    • nataszkam Miała być debecylina... 22.04.07, 16:42
      ...no i jest, alepo wielu tarapatach. Tzn. nikt nie chciał zrobić nawet próby,
      nie mówiąc już o iniekcjach. Wszyscy zgodnie twierdzili, że debecylina daje
      sporo wstrząsów i jest niebezpieczna. Tylko w tym pielgrzymowaniu od gabinetu
      do gabinetu okazało się, że nikt, absolutnie nikt, od kilkunastu lat nie
      podawał tego leku. Skąd więc powtarzane jak mantra, że debecylina daje reakcje
      alergiczne, zagrażające zdrowiu??? Moja rodzinna, która mi zresztą przepisała
      zlecenie na zabiegi, była w tym czasie na urlopie. No i nie chciałam, aby w jej
      przychodni ktoś potem jej szkodził, że przepisuje TAKIE LEKI.
      Na szczęście, znalazłam punkt zabiegowy w prywatnym centrum medycznym, gdzie
      przeżyliśmy próbę (nie będę opisywać szczegółów, bo to prawie horror) i przez
      kolejne 4 tygodnie nadstawialiśmy z synem nasze biedne pośladki, zmrożone
      uprzednio woreczkami żelowymi. Koszt podania na 1 osobę wyniósł nas 13 zł
      (płaciłam za iniekcję i nie miało znaczenia, że to 2 na raz). Odetchnęliśmy
      (prawie) z ulgą, bo cena zamiennika, który stosowaliśmy przez kilka dni podczas
      poszukiwania ODWAŻNYCH (CEDAX) po prostu mnie powaliła.
      Do debecylinki mieliśmy jeszcze na 2 tygodnie tini, a potem Klabax.
      Coś herxowego powaliło mnie jakies 10 dni po pierwszym zastrzyku- moje nogi
      ważyły tonę i stały sie prawie bezwładne, do tego poczucie opuchnięcia i wizyty
      nocą w toalecie. W głowie pustka kompletna. Do tego przez jakieś 2 dni
      utrzymywał się ból kości czaszki, a właściwie dolna, tylna część- kości bolały
      tylko przy dotyku- normalnie, jak po jakimś stłuczeniu. Nie odczuwałam tego
      jako bólu głowy- bolały tylko kości przy dotykaniu. Tego "czegoś" nigdy nie
      miałam, a przynajmniej nie pamietam big_grin Do tego przez prawie 2 tygodnie
      dołączył się ból w stawie barkowym i coś jakby łażenie robaczków pod skórą,
      głównie w okolicy stawów.
      U syna też wystapiło coś na kształt herxa, ale wiązałabym to z podaniem Klabaxu
      po 2 tygodniach tini i debecylinki. Przez 2 dni nie był w szkole. Był bardzo
      osłabiony przez te 2 tygodnie Klebaxu i w ogóle mało ruchliwy. Teraz znowu
      odżył smile Głowa prawie w ogóle go nie boli, a i punkcikowe bóle w kościach i
      mięśniach zdecydowanie rzadziej występują. Jakby więcej do niego docierało w
      szkole, czego bardzo oczekiwałam, bo od jesieni mój syn zachowywał się
      jak "inteligentny inaczej"- nie rozróżniał znaków matematycznych, nie był w
      stanie zapamiętać tabliczki mnożenia, a błędy takie sadził, jak rasowy
      dysortografik. Teraz nawet pisemne dzielenie idzie mu jak z płatka smile
      Co do debecyliny- da sie przeżyć, tylko dupsko trzeba mrozic jakieś 15 minut
      przed podaniem. I to dokładnie zamrozić, bo podanie na obrzeżach zmrożenia
      powoduje ból potworny, co mnie ostatnio spotkało. Syna bolało strasznie, ale
      zniósł to wszystko dzielnie. U mnie od trzeciej iniekcji pojawiły się jakieś
      zrosty, co zmniejsza wydatnie pole manewru pielęgniarki.
      Po miesiącu mamy nieco zmodyfikowane leczenie. Syn na swoje 10 urodziny (wtedy
      byliśmy na wizycie) dostał super prezent- koniec z debecyliną smile Jest teraz na
      Klabaxie i Zamurze codziennie, a do tego pulsy tygodniowe tinidazolku.
      Ja zostałam wierna debecylince smile A do tego codziennie Klabax i w tygodniowych
      pulsach Tini.
      Widzę zmiany na lepsze w zdrowiu syna- teraz więcej biega, gra w piłkę z
      chłopakami, wyciąga męża na basen i (prawie) szaleje na rolkach. Niestety, nie
      jest to jeszcze forma sprzed choroby- ma nadal słabe dłonie (męczy sie przy
      pisaniu) i w ogóle ma gorszą kondycję. Czasami ma siłę i mówi, ze biega mu się
      świetnie, a czasami mówi, że nie daje rady nawet po spacerze. Podczas
      debecylinkowania i Klabaxikowania miał spore problemy z sercem, głównie
      wieczorem, kiedy próbował zasnąć. Teraz też mu sie to zdarza, ale już rzadziej.

      Z moich obliczeń wynika, że syn kończy już... 15 tydzień leczenia. Od 9
      stycznia...

      U mnie właściwie bez zmian. Jedyne, czego sie pozbyłam, i to w ekspresowym
      tempie, to uporczywe bóle głowy. W głowie totalna pustka, nie pamiętam, co to
      jest pamięć big_grin O wyprawie rowerowej mogę tylko pomarzyć. Zresztą, o jakiejś
      pożytecznej pracy- też. U mnie mija dopiero 10-ty tydzien na antybiotykach,
      więc rewelacji nie oczekiwałam, choć takie było moje pobożne życzenie.
      Grzybki...
      Póki co, ten temat u nas nie istnieje. Probiotyki robią swoje, dietka pewnie
      też, no i od czasu do czasu wypijamy parzoną trawę od Amorejalo, co to nazywa
      się Antikandin i smakuje ohydnie. Zero objawów smileNie łykamy żadnych nystatynek
      czy innych wynalazków z olejkiem oregano na czele.

      • gmag74 Re: Miała być debecylina... 22.04.07, 18:03
        Dzielny ten Twoj synek,oj dzielny...Moj chlopak leczy sie dopiero 7 tygodni ,ale
        tez zauwazylam u niego zdecydowana poprawe jesli idzie o funkcjonowanie w szkole.
        Nadal jednak czesto jest zmeczony i nie ma energii.
        Ta poprawa i "odetkanie glowy"pewnie nastapilo po oslawionym Cedaxie, ktory
        jakkolwiek przyjemny w lykaniu , to zdecydowanie nieprzyjemny dla kieszeni/moj
        mlodzieniec bral go przez miesiac/.
        I dzielny dodatkowo , ze tak malo opuszcza zajec w szkole,czego nie mozna
        powiedziec o moim chlopaku.Szczegolnie, kiedy ma dolozony Tinidazol-wtedy go
        "rozklada"- mecza go bole plecow i takie tam inne ...

        Pozdrawiam

        Magda
        • nataszkam Re: Miała być debecylina... 22.04.07, 18:17
          My braliśmy cedax w sumie przez 5 dni i juz cos się zaczęło dziac herxowego,
          ale wtedy mieliśmy już gdzie chodzićna debecylinę.
          Szkoła- o, bardzo się bałam, że syn bedzie musiał powtarzac klasę, bo opusci
          zajęcia i nie nadrobi na czas. Tak sie szczęśliwie złozyło, ze z powodu samego
          złego samopoczucia od poczatku leczenia opuscił tylko jakies 5 dni i... jeden
          obiad w szkole, bo były wtedy racuchy big_grin
          Zobaczysz, bedzie dobrze smile Jeszcze nasi chłopcy wrócą do dawnej formy smile
          ciekawe, jak córka Agaty- starała sie o indywidualne nauczanie, w bóle głowy
          miała straszne.
          • gmag74 cedax i inne 22.04.07, 18:40
            Wyglada na to,ze wroca, bo moj mlodzieniec wlasnie wyciagnal tate na boisko.
            Wlasnie wieczorami ma sie lepiej i wtedy potrafi pograc ladnych kilkadziesiat
            minut w noge...basen wieczorowa pora tez jak najbardziej wchodzi w gre...
            A wracajac do Cedaxow i innych, pisalas ,ze Twojego synka po Azitroxie bolal
            brzuch...
            Szczerze powiedziawszy troche sie boje, bo jutro wypada pierwszy dzionek z
            azitroxem ,a moj chlopak bolow brzuszka nie znosi zbyt dobrze .


            • nataszkam Re: cedax i inne 22.04.07, 18:47
              No niestety, po azitroxie kiepsko było. Całe szczęście, że brał to tylko w
              sobotę i niedzielę, więc mógł przedpołudnia spędzać tam, gdzie król chodzi
              piechotą, chociaż to niezbyt miłe zajęcie było big_grin. No i w poniedziałek, ale
              tak się składa, że wtedy zaczynał zajęcia o 9.45 i zazwyczaj "streszczał się" w
              miarę.
              Aha, może to bez znaczenia, ale cos podpowiem. Przerzuciliśmy sie na miekki
              papier MOLLA, bo po tym zwykłym było trochę niezbyt komfortowo big_grin
    • nataszkam Badania kontrolne- nie jest źle :-) 22.04.07, 16:58
      U syna po okresie z Biotraxonem w głównej roli wzrósł nieco AST - do 42 przy
      normie do 34. Poza tym drobne niedoskonałości typu nieco więcej erytrocytów i
      hematokryt oraz RDW.
      Ze względu na watrobę, zmieniłam mu trochę leki wspomagające wątrobę, tzn.
      zamiast po 1 tabletce 3 x dziennie hepatilu i heparegenu, dołożyłam podwójnie.
      czyli- przed głównymi posiłkami 2 tabl. heparegenu, a podczas posiłku 2 tabl.
      hepatilu. Bałam się kolejnych badań kontrolnych, po miesiącu od poprzednich-
      własnie ze względu na watrobę. A tu niespodzianka- wszystko, dokładnie wszystko
      w normie! A AST wyniosło 30 przy normie do 34. W związku z tym, nie wymieniam
      nic na Essentiale forte, tylko dalej jedziemy na tym samym.

      U mnie wyniki też dobre. Po biotraxonie z dodatkami AST wyszło 16 (norma do
      34), nieco ponad normę RDW i % bazocytów (1,37 % przy normie do 1). Teraz, po
      miesiącu zmienionego leczenia, mam niespodziankę w postaci AST- 56 sad(( W
      związku z tym włączam schemat syna, bo do tej pory brała hepatilu i heparegenu
      po 1 tabl. Za miesiąc zobaczymy, czy to coś dało. Nie chcę wymiekać, bo to
      przecież dopieropoczatek leczenia. Oprócz RDW i bazocytów nieco ponad normę,
      tym razem MPV jest trochę przekroczone- 14,3 przy normie do 12.

      Krwinki białe w normie- u syna 4,85 (n.4,5- 3,5) i to samo było przed leczeniem.
      U mnie 4,97 (n. 4-10) i też to samo, co przed leczeniem.

      Elektrolity i magnez w normie, mocz też.
      Oby tak dalej smile
    • nataszkam Trochę striptizu :-D 22.04.07, 17:14
      Moze ktoś z szanownych forumowiczów podpowie, o czym świadczą u mnie pewne
      zmiany skórne. Pierwsze 4 zdjęcia to moje ramię. Mam tam takie maluńkie
      wybroczynki. Dotyczy to każdego ramienia i przedramienia/ czasami jest tego
      więcej, a czasami nieco mnie. Nie pamietam, w jakim momencie się pojawiły,
      zauwazyłam je dopiero 3 lata temu i na 100% nie było ich tam przed chorobą
      (obejrzałam albym ze zdjęciami big_grin). To świadczy pewnie o tym, że kobiety sa
      bardzo zainteresowane lusterkiem i w ogóle swoim wyglądem tongue_out
      Te wybroczynki są nieregularnego kształtu- jakby ukłucie mikroskopijną igłą,
      tuz pod naskórkiem. Są zupełnie płaskie i niewyczuwalne. Obok nich, pojawiaja
      sie czasami nieco większe zmiany i jakby troche wypukłe, bardziej zbite, z
      większą ilością tego czegoś, co przypomina jasną krew. Nie jest to sprawka
      zaburzeń krzepnięcia, bo to sprawdzałam, ani niedoborów witaminy C, bo w
      czasach, kiedymyślałam, ze jestem "psychiczna", brałam tej witaminy dużo- nawet
      2 g dziennie przez kilka tygodni- na tych zmianach nie robiło to żadnego
      wrażenia.
      Następne zdjęcia to moja noga big_grinDDD a w zasadzie okolice kostki. Zmiany
      dotyczą wprawdzie obu nóg, ale z przewagą lewej. Tak sobie coś przypominam, że
      własnie na niej miałam kiedyś coś jakby czerwony placek, który strasznie mnie
      swędział i nie był zbyt wielki- może 5-6 cm średnicy... Powstał latem, po
      ukąszeniu przez jakiegoś owada i utrzymywał się kilka tygodni. Coś mi się to
      źle kojarzyć zaczyna...
      Czy te zmiany to może być przewlekłe zanikowe zapalenie skóry???

      nataszkam.fotosik.pl/albumy/174350.html
      Napiszcie, co o tym sądzicie.
      Aha, dotychczasowe leczenie nie przyniosło żadnych zmian w tej materii. Nie
      swędzi to, nie piecze, po kapieli zmiany na nodze są wyraźniejsze i
      czerwienieją. Niby nie przeszkadza, ale moje nogi wyglądają jak u całkiem
      starszej osoby...

      • franiolek1 Re: Trochę striptizu :-D 22.04.07, 17:26
        Te pierwsze to petechie. Jest juz o tym gdziec watek, poszukaj. Wiele osob z
        borelioza je ma, nie wiadomo dlaczego. Wiem ze wysyp takich petchii wystepuje
        przy zapaleniu mozgu bakteryjnym. Moze jest jakis zwiazek tych plam z infekcja
        ukladu nerw. Niektorzy to skojarzyli z babesja...Trzeba nadal szukac.
        Napewno pojawily sie u mnie na poczatku choroby, geodeta tez je ma...
        • nataszkam Re: Trochę striptizu :-D 22.04.07, 17:41
          O geodecie wiem, bo już przerobiliśmy ten temat na innym forum i to całkiem
          dawno. To są własnie petechiae. dziwi mnie tylko ich lokalizacja- nie mam ich
          na plecach (wg mojego męża, ale trudno o jego ocenę- jak to chłop big_grinD) ani
          nogach i brzuchu, a na klatce piersiowej jest ich niewiele w stosunku do ramion.
          Zapalenie bakteryjnemózgu powiadasz... Kiedy zobaczyła te wybroczynki
          oddziałowa przy podłączaniu mnie do biotraxonu, to mnie od razu wysłała na
          badanie kzrepliwości, bo jej to wyglądało na... sepsę tongue_out
          Myślałam, że tylko ja i geodeta jesteśmy w tych sprawach jakimis dziwakami, a
          Ty piszesz, że tez je masz. No to odetchnęłam z ulgą- znaczy się, od tego nie
          zejdę big_grinDD

          Aha, kiedy jesienią pokazywałam je "lekarzowi od cytomegalii", ten stwierdził,
          że to normalne u kobiet, bo mamy kruche naczynia i skłonności do ich pękania tongue_out
          Potem podobną wiązanke otrzymałam od neurologa, kiedy na EEG wyszły zmiany
          niedokrwienne.
          • zazule zmiany 22.04.07, 20:37
            ja miałam wybroczyny na nogach- skoncentrowane, wew stona ud ,zeszły po kilku
            dniach, pojawiły sie b szybko bo abx-i było to w czasie najwiekszych Herxów.
            Przypuszcza sie ze pomiedzy moja chorobą i szczepieniem na WZW istnieje
            zwiazek- ja tez to łacze w moim przypadku. Równiez w miescu szczpienia na WZw
            pojawiły mi sie dziwna czerwona plama składająca sie z wielu pecherzyków. Inna
            niz te wybroczyny. W moim watku tez lifeontheice pisze jaki zmiany skórne moze
            dac chlamydia/mykoplasma. Jeszcze miałam plame na twarzy w kształcie motyla.
            Ale wszysko mi juz zeszło.
            pozdr
            zaz
    • zazule Re: Borelioza na 75% 14.05.07, 19:44
      Natasza zerkinji na forum zdrowie watek "EEG....."
      Dopisz cos zanim jakas Jeanne 72 (i jej podobni "lekarze") sie wypowie w
      temacie.
      Czy Twoja mama miala jakies reakcje na NAC. Bo ostanio wyczytałam ze nie
      wszyscy mają, niektórzy maja na amoxy 2 gr dziennie przez kilka dni, ale to nie
      wyjasnia problemu czy cpn czy borelioza

      pozdr
      zaz
      • nataszkam Re: Borelioza na 75% 18.05.07, 18:05
        hehe, poczytałam. Najlepszy jest tekst tej Jeane, że WB pokazuje, czy miało się
        kontakt z kleszczem- myslałam, że padnę, jak to przeczytałam big_grinDD
        Zazulka, nie bardzo mam tam co napisać- u mojej mamy nie ma badań, które by
        potwierdziły boreliozę

        Co do mojej mamy. Brała ACC600 przez kilka dni- już po pierwszej dawce miała
        nasilenie objawów, potem było tylko gorzej- skoki ciśnienia, bezsenność, bóle
        kości, stawów, nasilenie szumów usznych. W sumie wytrzymała jakieś 4 dni na tym
        leku. Czy to nie za szybko by było?
        Poza tym- mama coraz bardziej przekonuje się do boreliozy- kilkanaście lat
        temu, w środku lata, dostała jakiegoś porządnego przeziębienia, gorączka do 40
        stopni. Antybiotyk przyniósł ulgę. Mama pamięta, że wtedy bardzo bolał ją dół
        podkolanowy. A było to w okresie, kiedy mama zbierała borówki- to "stara"
        jagodziara i grzybiara. Środek lata i taka ciężka grypa- to ją mocno
        zastanawiało wtedy, no i mnie też daje dużo do myslenia. Ostatnio mama jest
        nastawiona pozytywnie na leczenie, teraz ja trochę jestem "anty", bo jest lato
        i mama nie usiedzi na pewno w domu, tylko zechce się zająć warzywkami i
        kwiatkami na ogródku, więc jakies reakcje po tetra są w zasadzie pewne. Na
        razie mamy opcje taka, że wysyłam krew na PCR (chlamydie) do Wrocławia, a po 3
        dniach na tinidazolu dajemy jeszcze raz krew do Poznania na PCR. Nic nie
        wyjdzie, to zaczynamy leczyć boreliozę.
        Zazule, ale mnie ostatnio jeden z lekarzy zaskoczył smile
        Syn ma problemy z cewką moczową- z problemem bujamy sie od stycznia i na
        razienic nie wychodzi, Posiew i analiza bez zastrzeżeń, uretrografia mikcyjna
        też, usg też, jakieś badanie urodynamiczne też. W końcu padło podejrzenie, że
        to pewnie przerośniety fragment sluzówki w cewce moczowej, bo syn ma trudności
        z rozpoczęciem i zakończeniem mikcji (mówi, że musi pokonac jakiś oprór, a
        dodatkowo boli go podbrzusze). Do tego ma zwykle zaczerwienione ujście
        zewnętrzne cewki moczowej i zasinienia części "organu". Urolog dziecięcy pytał
        bardzo szczegółowo o wszystko, także o boreliozę, i ... w pewnym momencie
        zapytał, czy to może być od boreliozy. Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że u
        mężczyzn są często bóle jąder, problemy z gruczołem krokowym i zakażeniami
        cewki i pęcherza, ale nie słyszałam nic o problemach tego typu u małych
        chłopców, tzn. sa tylko problemy urologiczne typu zakażenia. No i padła
        wreszcie sugestia, że może to mykoplazmy. Na razie mamy go dalej obserwować,
        zrobic dobowa zbiórke moczu i ewentualnie oznaczyć przeciwciała przeciwko
        mykoplazmom )PCRa chyba nie ma co robić na antybiotykach). Dostał co prawda
        jakis lek na rozluxnienie cewki moczowej- coś dla osób z przerostem gruczołu
        krokowego i z nadciśnieniem- przeczytałam skutki uboczne i na razie lek
        powędrował na półeczkę.
        I w związku z tym mam pytanie- czy mykoplazmy- gdyby to było to- to nie
        zlikwidowałoby tego leczenie na boreliozę? Syn brał do tej pory biotraxon,
        tetra, klarytromycyna, cefuroxim, debecylinę no i okresowo tinidazol. Nie było
        w tym czasie żadnej poprawy w tym względzie.
        • zazule Re: Borelioza na 75% 18.05.07, 18:29
          NAC to nie za szybko , jak jest duzo bakteri reakcja jest natychmiast.
          Zobacz co w moim watku pisze Life..

          JA ostatnio nie zazywałm NAC zazyłam i objawy były takie ze mnie z nóg zwaliło
          na 2 godziny.
          NAc u osób z borelioza wogóle nie dziala.
          Takie obajwy o kotrych piszesz ma duzo osób z chlamydia pn.
          przypadki leczenia boreliozy zamiast chlamydi pn nie sa zadkoscią. Lepiej
          zaczac protokól na chlamydie- on jest tani i b bezpieczny.
          NA doxy 200mg nie ma reakcji na słonce- Lifeontheice- to sobie do Indi
          pojechała na doxy i nie zna przypadku zeby sie cos sie komus stało przy tak
          małej doxy.
          Ja znam jedną starsza sobę ponad 70 lat kótra tak sie dobrze czuje na protokole
          na chlamydie pn ze juz kopie w ogródku.

          Rozumiem z Bartek miał badania na E coli.
          Czy miał na chlamydie tr (to nie jest niestety bakteria przenoszona tylko droga
          płciową) i chlamydie pn -pcr?
          Mykoplasmy powinny ginac od makrolidów ale je sie b długo tępi wiec trudno
          powiedziec. Tylko ze poprawa powinna byc widoczna po jakims czasie.

          Nie karm go orzechami bo to mykoplasmy lubia.

          Ja wierze w to Jeanne72 ma IgG w WB bo inaczej nie da sie wyłumaczyc tej mgły
          umysłowej a ten cały tig... cos tam to szczególny przypadek madrych inaczej.
          pozdr
          zaz







          • nataszkam Re: Borelioza na 75% 18.05.07, 18:57
            Czyli u mamy to pewnie chlamydia...
            Doxy nie mamy- cała reklamówka tetra czeka na leczenie.

            Za tydzień będziemy już po wizycie u dr Beaty, może wtedy dostaniemy receptę na
            cos innego.

            Syn nie miał żadnych badań- za późno zaczęłaś swój wątek smile Był juz w trakcie
            leczenia, kiedy doczytałam o tych stworzeniach. Teraz ewentualnie zrobię mu
            przeciwciała, chociaż wydaje mi się, że po takiej ilości antybiotyków juz
            powinna byc przynajmniej jakas okresowa poprawa. Orzechów nie jada- nie lubi.

            Jeanne to ma syndrom studenta medycyny- święcie wierzy w to, że tylko w
            podręcznikach jest cała prawda, a wszystko inne to hipochondria big_grinDD
            • zazule Re: Borelioza na 75% 18.05.07, 20:06
              Wez recepte na Undiox (doxy) i o d tego zacznijcie u starszych osób mozna nawet
              zaczac od 100mg dzinnie ale jak Herxy był az taki po NAc to sie musiscie
              spodziewac b silnych Herxów. Azytro od drugiego miesiaca. Jak mam poczuje sie
              lepiej ( przy chlamydiach po ok 3 miesiacach wiekszosc osób ma juz wyniki w
              leczeniu) to sam bedzie domagac sie abxsmile
              Doxy mozna z mlekiem i innymi produktami mlecznymi.
              Tak jest dobrze tolerowana i zawsze z jedzeniem.

              Dla syna tez doxy+ makrolid to obecnie jedno z najlepszych polaczen na
              chlamydie. Leki dwa naraz diałaja synergistycznie.

              Moze byc tak ze chlamydia tr moze byc oporna juz na doxy ( to dzieki nie wiedzy
              lekarzy pewnie wyksztalciła sie odpornosc) i wtdy moze byc powazny problem bo
              tylko chinolony zostaja - ale to ostatecznosc.

              Mniejmy nadzije ze u Bartka to cos innego niz chlamydia. Pytam o E Coli bo
              czasmi jest tak ze ona lubi sie namnożyc w sytuacjach kryzysowych.
              Zróbcie przeciwiciła na chlamydie.
              Pozdr
              zaz



              • nataszkam Re: Borelioza na 75% 19.05.07, 21:22
                Odnośnie syna- był na tetra przez 5 tygodni; na makrolidzie jedzie prawie cały
                czas. Nic sie kompletnie nie zmieniło- dosłownie nic.
                Poza tym- mysle o mamie, bo u niej były jakies dziwne reakcje na różne
                antybiotyki- musiała je przeryuwać, bo nie dawała rady z samopoczuciem. Tylko
                doxy dobrze znosiła. Czyżby bakterie się uodporniły na doxy i stąd brak
                pogorszenia?
                Poza tym- czy w chlamydii pn jest niska temperatura? Od poczatku maja mama
                mierzy temperaturę- 2-3 razy dziennie. Najwyższa jest z rana,najniższa
                wieczorem, przy czym z rana nie było ani razu więcej, jak 36 stopni. Pare lat
                temu,kiedy mama jeszcze miesiączkowała, mierzyła sobie temperaturę tylko z
                rana, przez parę miesięcy (żeby zobaczyć, czy ma jeszcze skoki owulacyjne)-
                odgrzebałam te stare zapiski i okazuje się, że wtedy mama tez miała tak.a niską
                temperaturę, tzn. I faza nie przekraczała 36 stopni, a jesli była owulacja, to
                było 36,2-36,3. Wtedy uważałam, że skoro mama przekwita, to nie ma w tym nic
                dziwnego.
                Problem z niską, opadająca temperaturą w ciągu dnia, mam i ja, i syn.. Ja
                zazwyczaj z rana mam lekko ponad 36, syn zazwyczaj podobnie, z tym, ze po
                południu nie jest u mnie niżej, jak 36, a u syna- makabra- zawsze poniżej i
                zazwyczaj 35.4-35.6. Termometry mamy dobre- sprawdzone. Mierzymy w ustach, pod
                językiem. Najwyższa temperatura jest u nas tuż po obudzeniu; kilkanaście minut
                później, po wstaniu, opada.
                U mnie leczenie w zasadzie nic nie zmieniło odnosnie temperatury; u syna na
                tetra i biotraxonie była nieco wyższa- rzadko poniżej 36 stopni. E.coli nie
                robiliśmy- wtedy o tym nic nie wiedziałam. Wychodziły zmiany w moczu (trochę
                bakterii), ale to było jeszcze przed antybiotykiem.
                • zazule Re: Borelioza na 75% 19.05.07, 23:03
                  Temp przy chlamydiach moze byc niska i wysoka. U mnie było 35.5 - zajefajne to
                  to nie było, Teraz jest ok. U mojej przyjaciólki przez 12 lat 37.4smile twierdzi
                  ze juz jest normalna.
                  Ja długo to doxy?- doxy dziła bakteriostatycznie wiec 5 dni to minimum na
                  reakcje.
                  czesc chorych nie ma Herxów.

                  Na doxy odporne sa czasami mykoplasmy.
                  Próbowałas czegos z typowych leków na borelke np cefalosporyn - one nie sa na
                  chlamydie/mykoplsamy

                  Co do infekcji dróg moczowo- płciowych u mnie porawa nastapiła po ok 3
                  miesiacach ale nadal nie jest ok.
                  pozdr
                  zaz
    • nataszkam Wieści z rozgrywek wiosennych 24.05.07, 11:47
      Syn jest nadal na Zamurze i Klebaxie, a do tego okresowo tinidazol. Badania
      kontrolne prawie w normie (niewielkie przekroczenia aspatu, ciut za mało
      lleukocytów). Często z rana, po śniadaniu z antybiotykami, miewa nudności.
      Przez ostatni miesiąc miewał jakieś niewielkie bóle głowy, bóle stawu
      barkowego, też pod kolanem, przez 3 dni bolały go mięśnie ud i mówił, że czuje,
      jakby jego nogi były obite. Jest jeszcze osłabiony, ale tak dziwnie- słabe
      ręce, ale nie ma problemów z intensywnym pływaniem, lataniem z chłopakami za
      piłką czy pokonywaniem 15-20 km dziennie rowerem. Tzn. okresowo jest słabszy i
      wtedy pogrąża się w lekturze Harego Pottera. Z rana temperatura zazwyczaj
      przekracza lekko 36 stopni, ale wieczorem- poniżej. czasami ma tłukące się
      serce i uczucie gorąca, co mu utrudnia zasypianie. Generalnie idzie ku
      lepszemu. Apetyt ma kiepski. Aby nie chudł dalej, na drugie śniadanie do szkoły
      kupuję mu DIASIP- Nutridrink dla cukrzyków. To całe 300 kcal smile

      U mnie - lepiej nie gadać... Jestem nadal na debecylince i klabaxie, a do tego
      pulsy tinidazolu. Wyniki kontrolne w normie; lekko zawyżony Aspat. Za to
      leukocytów mam prawie 6 tys.- przez ostatnie lata tyle nie miałam ani razu.
      Nadal mam problemy z pamięcią, chociaż były takie dni, kiedy jakby ta pamięć
      świeża jakoś lepiej działała. Nadal pustka w głowie i totalny brak sił na
      zrealizowanie moich zamierzeń "naukowych". A takie mam zamierzenia...
      Czasami pojawiają się lekkie bóle głowy, każda noc to inna noc- raz śpię jak
      zabita, innym razem ciągle się wybudzam. Serce pracuje za szybko i niezbyt
      równo- nad ranem jest koszmarnie. Rozkłada mnie dokładnie w okresie miesiączki,
      a własciwie dzień przed i ten pierwszy dzień w trakcie- ból głowy koszmarny,
      osłabienie takie, że tylko w łóżku leżeć. Przez kilka dni bolały mnie nogi-
      jakby po wejściu na Mount Everest- zupełnie osłabione. No i bardzo dokuczał mi
      staw barkowy- tak chyba ze 2 tygodnie. Mam nadzieję, ze to krętki ginęły i
      wołały o pomoc smile
      A na dodatek jakieś stany rozdrażnienia, megadoły i płaczliwośc mnie nachodzą,
      a w zasadzie trwaja 4. tydzień. Jestem zmęczona psychicznie i muszę coś z tym
      zrobić- szukam jakiegoś miejsca na 7-10 dniowy odpoczynek- na poczatku czerwca,
      z dala od domu, ale nie na drugim końcu Polski, w promieniu 200 km od Lublina.
      Tak mi się marzy domeczek w środku lasu, cisza i spokój, taras w półcieniu,
      dobra książka, warcaby i ewentualnie dużo ścieżek rowerowych (to dla syna).
      Ciągnie wilka do lasu smile
      Z drugiej strony fajnie by było wybrać się do jakiejś miejscowości
      uzdrowiskowej, gdzie można skorzystać z masaży (oj, jak mi się marzą!), ale...
      No własnie- tam jest pewnie tłoczno, a ja szukam odludzia smile W pierwszej
      chwili przyszedł mi do głowy pomysł na Busko Zdrój, ale nigdy tam jeszcze nie
      byłam, więc nie wiem.
      A może ktoś z Szanownego Koleżeństwa zna jakieś takie miejsce? Może macie
      jakieś sprawdzone, czyste pensjonaciki? Nad morzem jest teraz cudnie, ale nie
      dam rady tam sama dojechać sad((
    • nataszkam Dzień Matki... 27.05.07, 20:24
      Wydawało mi się, że zachorowanie syna na boreliozę wyczerpie limit nieszczęść w
      naszym życiu. Ale zapomniałam, że nieszczęścia chodzą parami....
      Zamiast dobrej, 3-dniowej zabawy na Dniach Miejscowości u rodziców, skończyło
      się na wizycie w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i założeniu gipsusad Ma złamaną
      łapkę- kość promieniową, tuż przy nadgarstku. Niech nikt nie mówi, że sport to
      zdrowie...
    • nataszkam Dzielnie walczymy :-) 12.06.07, 18:38
      Syn jest 23. tydzień na leczeniu. Pogorszenia ma tylko chwilowe, całkiem znosne-
      a to ból glowy, a to bóle mięśniowe uda, czy kilkugodzinne poranne osłabienie-
      generalnie dni z jakimiś boreliozowymi objawami jest już całkiem mało smile
      Psychicznie jest u niego świetnie- nie ma nadwrażliwości emocjonalnej, odzyskał
      humor, a ostatnio nawet apetyt smile No i z pamięcią i koncentracja uwagi jest
      super- napisał najlepiej test na zakończenie III klasy smile
      Mimo łapki w gipsie, biega w szkole z chłopakami za piłką i pewnie rozrabiałby
      więcej, ale pogoda nie sprzyja, no i ten gips...
      W każdym razie poprawa jest zdecydowana- już naprawdę niewiele mu zostało do
      wyeliminowania smile

      Ja...
      Zaliczyłam 8 dni całkiem niezłego samopoczucia- 1/3 mgły umysłowej mi opadła, a
      do tego lepiej mi się myślało i zapamiętywało; byłam mniej zmęczona, niż do tej
      pory smile Zauważyłam cykliczność objawów- pogorszyło mi się właściwie nagle.
      Cztery tygodnie temu było tak samo, choć nie miałam wtedy tak dobrego
      samopoczucia. Przyszła miesiączka, a wraz z nią potężne bóle głowy, całkowite
      otumanienie, zmęczenie i poczucie poobijanych mięśni. Do tego te upały- wyjście
      na zewnątrz calkiem pogarsza sprawę... Ja chcę na Szpicbergen!!! Ja chcę
      odzyskać swoje niedawne samopoczucie!!!

      Co by nie pisać- coś się dzieje smile
    • nataszkam Na nowym zestawie 24.06.07, 15:57
      Poprzedni zestaw zakończył się dosyć znaczna zwyżką enzymów wątrobowych. Teraz
      mam nadzieję na poprawę.
      Jesteśmy na Rulidzie i Bactrimie, plus tini w pulsach.

      Nie wiem, czy to nie był spadek z deszczu pod rynnę. Na Klabaxie miałam silne i
      częste bóle głowy, zaburzenia snu (tzn. raz było w porządku, a raz do kitu).
      Syn tak samo. Takie sprawy są wymienione w ulotce klabaxu.
      Od pierwszego dnia mamy nudności po śniadaniu z domieszką leków. Do tego ból
      głowy- dopiero 2.dzień leczenia, a mi się mózg lasuje i puchnie i chce wyleźć
      lewym oczodołem, bo czaszka za mała. Pewnie szykuje się powtórka z rozrywki,
      tj. występowanie działań niepożądanych tych leków sad
      Za 2 dni mam 10-godzinne szkolenie. Ale będzie jazda- tym bardziej, że będę tam
      w roli szkolącego...
      • nataszkam Na abaxach źle, a bez nich jeszcze gorzej :-( 01.07.07, 20:58
        Niestety, pauzuję z abaxami przez kilka dni- za wysoki ALAT. U syna enzymy
        wątrobowe wróciły niemal do normy, a u mnie na razie stale rosły. Mam przerwę
        na 3 dni, w czasie której zajmuję szczególniej zajmuje się wątróbką. Jutro idę
        na kontrolne badania i zobaczymy,co dalej....
        Po paru dniach na aktualnym zestawie przeszły mi bóle głowy, większe zmęczenie
        i pustka w głowie- tzn. wszystko wróciło normy z ostatnich lat. Kiedy okazało
        się, że muszę przerwać na trochę leczenie, to miałam nadzieję, ze stanie się
        tak, jak u Geodety- poczuję się znacznie lepiej i potem bedzie już tylko
        lepiej, lepiej...
        A tu ZONK- po 24 godzinach od ostatniej tabletki antybiotyku wstałam z rana
        połamana, z ciężką głową, zupełnie bez sił, z osłabionym wzrokiem i
        zaczerwienionymi jak u królika oczami sad Chyba to uzależnienie od abaxów big_grin

        U syna póki co- żadnej reakcji po zmianie antybiotyków.

    • nataszkam Re: Na nowym zestawie 01.07.07, 21:08
      W sumie zaliczyłam 9 debecylinek. Bez lignokainy smile Za to pośladek zmrożony
      żelem- prawie nie boli, tzn., zależy, kiedy smile Po lignokainie jest więcej
      uczuleń, niż po debecylinie, poza tym - ropnie najczęściej robią się własnie
      przy stosowaniu lignokainy.
      Nie wiem, jak w innych miejscach, ale w Polsce podanie debecyliny musi być
      obowiązkowo poprzedzone wykonaniem próby,od której- to tak nawiasem- też można
      się przenieśc na tamten świat smile
      Mimo, iż mieszkam na osiedlu pielęgniarsko- lekarskim, to na zastrzyki
      jeździłam do przychodni- nie mogłam narażać swoich znajomych na różne sytuacje,
      które mogły mieć miejsce, ot, choćby przypadkowe podanie preparatu w naczynie
      krwionośne i zespół Hodgiego, kiedy wymagane jest udzielenie pierwszej pomocy z
      uzyciem podstawowego sprzętu i środków, niedostępnych w warunkach domowych.
      Pewnych granic w stosunkach ze znajomymi po prostu nie przekraczam.
    • nataszkam Re: Na abaxach źle, a bez nich jeszcze gorzej :-( 04.07.07, 09:28
      Z tymi enzymami u mnie to było tak:
      ALAt norma 1-55
      ASPAt norma 5-34

      22.05
      ALAT 57
      ASPAT 33

      14.06
      ALAT 105
      ASPAt 46

      20.06
      ALAT 106
      ASPAT 53

      27.06
      ALAT 183
      ASPAT 91

      Po tym przerwałam abaxy na 4 dni
      Kontrolne:
      2.07
      ALAT 125
      ASPAT 43

      Badania robię zawsze w jednym laboratorium, które się mieści w szpitalu
      dziecięcym.

      U syna z tymi badaniami wyszło tak:
      ALAt norma 1-55
      ASPAt norma 5-34

      22.05
      ALAT 43
      ASPAT 40

      14.06
      ALAT 141
      ASPAt 74

      20.06
      ALAT 80
      ASPAT 45

      27.06
      ALAT 49
      ASPAT 45

      U syna nie było przerwy w leczeniu- spadki były na abaxach, z tym, że
      wprowadziłam Essentiale forte, bo wcześniej był tylko heparegen i hepatil.

      Badania w połowie czerwca zrobiłam tylko dlatego, że czuliśmy się z synem źle,
      tzn. bolała nas głowa, byliśmy jakoś wyjątkowo osłabieni itp.

      W przerwie bez abaxów czułam się źle i z każdym dniem coraz gorzej. Osłabienie
      znaczne, drżenie wewnętrzne, zawroty głowy, potykanie się, słabe, kołkowate
      dłonie z zaburzonym czuciem w opuszkach palców, osłabienie widzenia (nieostre).
      Dlatego z nieukrywaną radością zobaczyłam spadek ALATu i powrót do leczenia big_grin
      Taki to ze mnie lekoman big_grin

      W ubiegłym tygodniu trafiliśmy z synem w laboratoriumna pakiet bezpłatnych
      badań w ramach programu "Zbadaj się przed urlopem". Badania obejmowały m.in.
      lipidogram. No i powychodziły nam cuda smile

      U mnie:
      cholesterol całkowity 227 (n. do 200)
      Cholesterol HDL 102 (n. 35-60)
      Triglicerydy 31 (n. 40-149)
      Cholesterol LDL 118 (n. do 135)
      HDL Chol % 44,5

      Poza tym:
      Transferyna 338 (n. 198- 337)
      WWT 12,2 %


      Ponad normę mam potas, ale to pewnie pozostałość po debecylinie, którą ostatnia
      wzięłam tydzień przed badaniami.

      u syna:
      cholesterol całkowity 224 (n. do 200)
      Cholesterol HDL 92 (n. 35-60)
      Triglicerydy 19 (n. 40-149)
      Cholesterol LDL 128 (n. do 135)
      HDL Chol % 41,1

      No i kreatynina znowu podwyższona, co przy ostatnim TSH 3,5 oraz wysokim
      wzroście i ciągłym rośnięciu (do tej pory nie było półrocza, gdzie stałby w
      miejscu ze wzrostem)każe mi pomysleć o przyjrzeniu się niedoczynności tarczycy
      i zaburzeniach wzrostu. To jego TSH jest bardzo zmienne, choć przeciwciała
      przeciwtarczycowe były zawsze w normie, a fT3 i fT4 też w normie.




    • nataszkam Nasze letnie potyczki 31.07.07, 15:55
      Synowi nie odpowiadał, niestety, Baktrim. Po 10 dniach zaczęło go wszystko
      łamać, był bardzo osłabiony, pojawiła się gorączka i wysypka. W zasadzie to nie
      wiadomo było, co to jest. Pediatra podejrzewała najpierw różyczkę, potem
      ewentualnie płonicę,ale kazała czekać na wystąpienie bardziej wyraźnej wysypki.
      Stan się pogarszał, więc na 3 dni odstawiłam abaxy i wszystko mu przeszło.
      Trudno było ustalić, czy to jakieś zakażenie wirusowe, czy nie. Po przerwie
      powróciłam do abaxów. I po 3 godzinach od przyjęcia syna zaczęła bardzo boleć
      głowa, miał trudności z oddychaniem, był jakiś splątany i pobudzony i myślami
      juz widziałam go na ERCE. Trwało to jakieś 3 godziny i na szczęście przeszło./
      Po tym incydencie został odstawiony Baktrim, a leczony był tylko Rulidem i
      okresowo tini. W tym czasie nie odczuwał w zasadzie większych dolegliwości,
      tylko jakies pobolewania głowy i kolana, ale to naprawdę tylko kilka razy.
      Ostatnie badania kontrolne ma w zasadzie w normie. Ładnie mu wzrosły leukocyty -
      5,75 smile
      Związek Baktrimowo-rulidowy ze mną zakończył się znowu zwyżką ALATu- tym razem
      to się już wygłupił konkretnie, bo sięgnął 190. Ale to raczej nie leki, a herx
      doprowadził moją wątrobę do takiego stanu. W poprzednim miesiącu robiłam
      badania, kiedy czułam się fatalnie i ALAt był też wysoko. Poczułam się fatalnie-
      w ciągu kilku minut rozłożyło mnie na amen i tak trzymało, w stanie niemal
      śpiączki, przez kilka dni; badanie robiłam drugiego dnia bardzo złego
      samopoczucia, kiedy z trudnością mogłam zejść z łóżka...Odstawiłam leki na 5
      dni i ponownie skontrolowałam ALAt- tym razem wynosił 117 i rozpoczęłam
      leczenie nowym zestawem, jednocześnie trochę pozmieniałam z lekami
      osłaniającymi wątrobę, które do tej pory stosowałam (był heparegen, cholamid i
      essentiale). Zmieniłam zestaw na hepatil, essentiale i silimarol oraz
      dorzuciłam 400 wit E (1 x dziennie). Po kolejnych 5 dniach odebrałam wyniki i
      oczom nie mogłam uwierzyć: ALAT 53, Aspat 25. czyli wszystko jest w normie!!! W
      nagrodę usmażyłam sobie ulubione placuszki z cukinii oraz upiekłam pyszny
      chlebek cebulkowy smile
      Jak to kawałek papieru z wynikami może poprawić humor big_grin
      O wit. E wyczytałam tutaj, na forum- nie pamiętam, kto o tym pisał, ale składam
      podziękowania za tę podpowiedź, bo wydaje mi się, że to jednak ta jedna
      kapsułka dziennie witaminki poprawiła mi w takim szybkim tempie enzymy
      wątrobowe. Na razie zamierzam poeksperymentowac i odstawić silimarol, a zamiast
      jednorazowej dawki 400 witaminy E, brać 2 x 200. Bartek dostanie pewnie 2 x 100
      tej witaminki.
      Jesteśmy na nowym zestawie, tj:
      Rolicyn
      Duomox
      Tinidazol na 15 dni.
      I tak będziemy się leczyć przez 6 tygodni. Mam nadzieję, że u syna nie pojawi
      się nic niepokojącego i będzie można zacząć myśleć o końcówce leczenia.

      U mnie poprawa jest bardzo powolna, ale widoczna- w porównaniu do początku
      lecznia. Bóle głowy mam wyjątkowo rzadko, w lepsze dni myśli mi się calkiem
      nieźle (mam taką nadzieję big_grin)i pamięć też powoli odzyskuje swoje dawne
      możliwości. Kręgosłup, a w zasadzie bóle krzyża dokuczają mi tylko okresowo-
      głównie po nocnym czatowaniu smile. Pozostalo nadal osłabienie, często kołatanie
      serca, no i okresowe pogorszenia. CZas na herxy u mnie rozpoczął się chyba po 4
      miesiącach na abaxach. Mam nadzieję, że nie zepsują mi one zaplanowanego
      urlopu, na który wybieram się za kilka dni smile Zamierzam wrócić wypoczęta,
      pełna pozytywnych wrażeń i naładowana energią na kolejne miesiące wojny z
      boreliozą smile

      PS Rozumiem, skąd objawy zespołu abstynenckiego po odstawieniu Duomoxu u
      Szympka big_grin Chociaż jak dla mnie jest to jednak za mdłe smile
      • nataszkam hehe, pamięć mi się niby poprawiła :-D 31.07.07, 18:43
        Dopiszę tylko, że w czasie ostatniej przerwy w antybiotykach staw barkowy bolał
        mnie bardzo- jak nigdy dotąd. No i że nie zamierzam juz więcej przerywać abaxów-
        chyba, że moja wątroba będzie w stanie totalnego rozkładu.
        Aha, a od 20 czerwca leczenie rozpoczęła także moja mama- dokładnie nie wiadomo
        na co, bo testy na boreliozę wyszły ujemne, ale zdecydowaliśmy o tym, żeby
        spróbować. Tzn. mama wreszcie podjęła taką decyzję smile Bierze na razie samą
        tetracyklinę, 2 x 2 i ma herxy- pierwszy juz po kilku dniach, a drugi taki
        porządny, gdzie przez kilka dni czuła się bardzo źle z powodu nasilenia objawów
        (głównie stawy, mięśnie, głowa) wystąpił w czwartym tygodniu leczenia... Teraz
        przymierza się do zwiększenia tetracykliny, a potem do podania tini. Leczenie
        na pewno nie będzie agresywne, bo to i wiek, i serce nie pozwala na to.
    • nataszkam Re: Nasze letnie potyczki 04.08.07, 17:47
      Przepis na placuszki NAT smile
      2-3 niewielkie cukinie obrać, wydrążyć nasiona i zetrzeć na tarce o grubych
      otworach, dobrze posolić i odstawić na kilkanaście minut. Odcisnąć sok i wylać
      go, a do papki dodać cebulkę pokrojoną w drobną kostkę i 2 ząbki czosnku,
      starte na tarce o małych oczkach. Do tego pieprz ziołowy, jajko i trochę mąki
      (np. orkiszowej czy kukurydzianej; żytniej nie próbowałam), dobrze wymieszać i
      smazyć na oliwie, jak placki ziemniaczane. Pycha smile
      Kto lubi (i może), to może dodać odrobinę startego, żółtego sera wymieszanego z
      mąką.

      A chlebek cebulkowy to robię tak: idę do pobliskiego sklepu, gdzie stoją różne
      mąki z "Polskich młynów"- mają tam jednokilogramowe mieszanki na chleb domowy;
      wybieram ten z cebulką i robię go wg przepisu, zamieszczonego na torebce tongue_out
      Ten chlebek jest, niestety, na drożdżach, ale tak 3-4 razy w miesiącu,
      cieplutki, z pachnącym masełkiem- no po prostu musi u nas być smile

      Smacznego!
      • stachenka Re: Nasze letnie potyczki 05.08.07, 01:47
        Nataszkam, wynalazłaś lek na suchość w ustach smile
        Wystarczy przeczytać Twój przepis na placki i od razu ślinka cieknie big_grin
    • stachenka Re: Nasze letnie potyczki 06.08.07, 00:40
      Ano, szkoda. Na mnie też działa tylko w przenośni.
      Możesz napisać, co to za landrynki? Ja mam zawsze pod ręką dropsy Orbit. Może te
      Twoje są tańsze?
      Jasne, ze to tylko chwilowa ulga, ale jak się takiego wpakuje do paszczy, to
      przynajmniej usnąć można.
      • nataszkam Re: Nasze letnie potyczki 06.08.07, 21:49
        Te landrynki to są takie zwykłe miętusy ze stoiska dla chorych na
        cukrzycę oraz karmelki owocowe Wawelu, bez cukru smile No i Alpenliebe
        w wersji dla diabetyków smile Cenowo- wiadomo, że droższe, niż te
        zwykłe.
        Na noc używamy propolków o smaku pomarańczowym - z aptekismile Ładnie
        na jęzorek działają smile
        Zauwazyłam, że ta suchość i w ogóle byle jaki smak mają związek z
        Viregytem K.
    • nataszkam Byłam z mamą u kardiologa... 06.08.07, 22:14
      Mama jest pod opieką, a raczej chodzi do poradni kardiologicznej
      regularnie, wg zaleceń, co 3 miesiące, od ponad 10 lat. Ani podczas
      wielu pobytów w szpitalu, ani podcza kontrolnych wizyt nikt mamie
      nigdy nie zlecił wykonania holtera... Mama od wielu miesiący miała
      wolne tętno, co mnie niepokoiło. No to w końcu zrobiłam go jej
      prywatnie, parę tygodni temu. Z tym wynikiem była u rodzinnego, po
      przedłużenie recept na leki do tej pory stosowane (Inhibace, Betalok
      zok)- dostała bez problemu, lekarz przejrzał wynik. Kilka dni temu
      mama była na planowej wizycie u kardiologa (pierwszy raz u innego-
      za poradą jej znajonych)- po obejrzeniu wyniku holtera kazał w
      trybie pilnym zrobic ponowne badanie holterowskie i szybko stawić
      się na kontrolę, no i nie brać Betaloku. No to dzisiaj pojechałam z
      nią na wizytę z przygotowanymi wcześniej wydrukami artykułów po
      polsku z hasła "Lyme carditis". Powiedziałam o tym, że mama ma
      borelioze od kilkunastu lat i te jej problemy sercowo- neurologiczno-
      reumatyczne wiążę własnie z boreliozą. Okazało się, że młody pan
      doktor jest świetnie obeznany z tematem- mówił dokładnie to samo, co
      wyczytałam w tych wspomnianych artykułach i stwierdził, że te
      zaburzenia przewodzenia, które mama posiada, moga jak najbardziej
      być związane z boreliozą. Ale nie to jest najbardziej zaskakujące.
      Zapytał, kiedy mama kończy leczenie, więc odpowiedziałam, że
      leczenie mamy nie będzie tradycyjne, ale o wiele dłuższe, na pewano
      wielomiesięczne. na to on tak: Jeśli ma ono trwać kilka lat, to
      trzeba co kilka miesięcy robić kontrolnego holtera- może się okazać,
      że mama jednak nie będzie potrzebowała stymulatora. Żadnych gatek o
      skutkach antybiotyków w mamy wieku, o powolnej smierci itp. Miał
      przed soba osobę, której powikłania nieleczonej boreliozy są
      powazniejsze, niż ewentualne następstwa długiej terapii abaxowej.Wg
      mnie problem ten znał od podszewki- parę lat temu został "zesłany"
      do przychodni, gdzie większośc pacjentów to mieszkańcy pobliskich
      wsi. Kilkanaście minut w poczekalni przed jego gabinetem, rozmowy
      między pacjentami na temat ich dolegliwości, uświadomiły mi, że moja
      mama jest jedną z wielu osób, które mają dokładnie takie same
      problemy zdrowotne...
      Za artykuły podziękował. I wypisał skierowanie na holetra, aby
      zrobić za 3 miesiące.
      Betaloku zok mama nie może przyjmowac, bo on zwalnia pracę serca.
      Szkoda, że tego nie wiedział o tym ani lekarz rodzinny, ani w
      szpitalu- mama przecież zgłaszała, że ma zwolnione tętno. W wynikach
      holtera wyszło, że najczęsciej jest to w dzień 40-50/min...

      W jednym z artykułów jest informacja o tym, że wśród osób z
      przewlekłą niewydolnością krążenia i wśród osób oczekujących na
      przeszczep serca, sa osoby z dodatnimi wynikami badań w kierunku
      boreliozy i to nie jest ich wcale mało- 11-30%.
    • gucina69 Re: Byłam z mamą u kardiologa... 09.08.07, 10:06
      Nataszkam, czy mogę mieć prośbę. Idę z synem 30 sierpnia do
      kardiologa. Jeśli jest to możliwe czy mogłabyś przysłać mi na pocztę
      te materiały po polsku z lyme carditis. Mój Jaras ma zwężoną
      zastwakę aorty. W szpitalu na reumatologii zastanawiali się od
      czego. Może nasz kardiolog okaże się też takim dobrym lekarzem jak
      wasz. (Syn się dobrze czuje, zakaźnik nawciskał mu że jest zdrów, a
      mama wymyśla choroby. Elisa - WB - PCR + , objawy - raynaud,
      spuchnięte palce u rąk, poszerzone stawy u nóg, strzelanie szyi,
      kostek u rąk i nóg, ciężki chód, sztywny, źle się porusza, wada
      serca - parametry zachowane, ASO 440, chwilami otumaniony) Cały
      czas bez leczenia - lekarze go tylko obserwują, nikt nie chce go
      leczyć. Jak na jesień się zacznie sinienie palców to chyba
      pofruniemy w te pędy do Krakowa.
      • nataszkam Re: Byłam z mamą u kardiologa... 13.09.07, 18:51
        Gucinko, sorry- nie zaglądałam do wątku od ostatniego wpisu sad
        Wrzuć w google hasło "Lyme carditis" i zaznacz opcję szukania w j.
        polskim- na pewno wyskoczy Ci kilka dobrych artykułów. Jest też
        jeden dostepny po zalogowaniu, więc wklejam Ci go tutaj:
        Kardiologia Polska 5/2007


        artykuł:


        Chorzy trudni nietypowi
        Całkowity blok przedsionkowo-komorowy a borelioza z Lyme: opis dwóch
        różnych przypadków i przegląd piśmiennictwa

        Kardiol Pol 2007; 65: 565-570

        autorzy: Waldemar Elikowski, Małgorzata Małek, Jan Flieger, Artur
        Baszko, Arkadiusz Fagiewicz, Dariusz Wróblewski,

        Wstęp
        Borelioza (ang. Lyme disease, LD), wielonarządowa zakaźna choroba
        wektorowa, wywoływana jest przez krętki (głównie Borrelia
        burgdorferi) przenoszone przez kleszcze rodzaju Ixodes. Liczba
        zachorowań rejestrowanych rocznie w Polsce wynosi obecnie ok. 4 tys.
        W nieleczonej chorobie wyróżnia się trzy okresy. Wczesne zakażenie
        miejscowe, tzw. rumień wędrujący (ang. erythema chronicum migrans,
        ECM), pojawia się 3–32 dni po ukąszeniu zainfekowanego kleszcza u 70–
        80% chorych. Po kilku tygodniach rozwija się wczesne uogólnione
        zakażenie z zajęciem m.in. układu nerwowego, stawów i serca (ang.
        Lyme carditis, LC). W okresie późnym dominują objawy skórne, stawowe
        i neurologiczne. Wczesnej boreliozie mogą towarzyszyć objawy
        grypopodobne, sporadycznie niepoprzedzone ECM. Czas rozwoju
        kolejnych faz LD może się w indywidualnych przypadkach znacznie
        różnić. Bywa, że okresy choroby nie są wyraźnie rozgraniczone.
        Różnice w częstości występowania LC między Europą (0,3–4%) a Ameryką
        Północną (4–10%) [1] tłumaczy się tym, że w Europie część zakażeń
        wywołana jest przez B. afzelii i B. garinii, które są mniej
        patogenne dla serca niż B. burgdorferi w ścisłym znaczeniu – jedyny
        gatunek znajdowany w Stanach Zjednoczonych [2, 3]. Izolowane,
        podmiotowe objawy kardiologiczne (np. duszność, kołatania serca) [4]
        nie spełniają aktualnych kryteriów LC proponowanych przez instytucje
        koordynujące prewencję boreliozy (w Stanach Zjednoczonych CDC –
        Centers for Disease Control and Prevention, w Europie EUCALB –
        European Union Concerted Action on Risk Assessment in Lyme
        Borreliosis). Lyme carditis manifestuje się przede wszystkim blokiem
        przedsionkowo-komorowym (p-k), czasami dysfunkcją lewej komory serca
        (zwykle łagodną) i zapaleniem osierdzia [2]. Zaburzenia rytmu serca
        lub przewodzenia śródkomorowego zalicza się do mniej typowych
        objawów. W klasycznym przebiegu blok p-k charakteryzuje się
        zaawansowanym i jednocześnie zmieniającym się, nawet w krótkich
        odstępach czasu, stopniem [5–7]. Rokowanie we właściwie leczonym LC
        jest dobre. Nawet bez antybiotykoterapii LC wykazuje tendencję do
        samoograniczenia [2, 8]. Przyczyną zgonu może być współistnienie
        innych chorób. Znane są dotychczas 2 takie przypadki [9, 10]. Część
        chorych z całkowitym blokiem p-k wymaga czasowej stymulacji [6, 7,
        11]. Stała stymulacja była uzasadniona tylko u pojedynczych
        pacjentów [12–14]. Uważa się, że blok p-k może być pierwszym
        sygnałem LD, ale szczegółowa analiza piśmiennictwa sugeruje, że
        istotne dane z wywiadu lub objawy chorobowe bywają często wstępnie
        przeoczone [15–17]. Problem kardiomiopatii rozstrzeniowej, jako
        odległego następstwa LD (chronic LC), jest dyskusyjny i stanowi
        odrębne zagadnienie [2]. Celem opisu niniejszych przypadków jest
        zwrócenie uwagi na LD jako przyczynę odwracalnego bloku p-k,
        zwłaszcza po włączeniu stosownej antybiotykoterapii.
        Opis przypadków
        Przypadek 1
        Dotychczas zdrowy 43-letni mężczyzna, z zawodu dekarz, został
        przywieziony do izby przyjęć przez pogotowie z powodu parokrotnych
        epizodów zasłabnięć. W momencie oceny przez lekarza pogotowia
        częstość pracy serca wynosiła poniżej 30/min. W EKG przy przyjęciu
        stwierdzono blok p-k III° z zastępczym rytmem węzłowym ok. 40/min
        (Rycina 1A). W trakcie monitorowania w sali intensywnego nadzoru nie
        stwierdzono istotnej poprawy, poza krótkimi okresami bloku 2:1
        podczas stosowania atropiny i izoprenaliny, w związku z czym
        implantowano stymulator (DDD, Sigma SD 203, Medtronic; Rycina 1B).
        Po około tygodniu obserwowano pogorszenie stanu ogólnego: stany
        podgorączkowe, bóle i obrzęki stawów (głównie łokciowych i
        kolanowych) oraz obwodowe i ośrodkowe objawy neurologiczne. Wyniki
        testów serologicznych potwierdziły rozpoznanie boreliozy, indeks IgM
        wynosił 6,305, a IgG 4,778 (ELISA, IMX Lyme Borreliosis, Abbottt;
        wyniki dodatnie odpowiednio: >0,651 i >0,701). W uzupełnieniu
        wywiadu pacjent nie był pewien kontaktu z kleszczem, jednak
        przypomniał sobie przemijające zaczerwienienie na lewym ramieniu.
        Chorego przyjęto do Kliniki Chorób Zakaźnych, gdzie zastosowano
        antybiotykoterapię (ceftriakson i.v. przez 4 tygodnie), uzyskując
        stopniową poprawę samopoczucia oraz ustąpienie ww. objawów. Podczas
        kontroli pracy stymulatora obserwowano całkowite ustąpienie zaburzeń
        przewodzenia: punkt Wenckebacha w stymulacji przedsionkowej wynosił
        140/min. W standardowym EKG oraz w zapisie holterowskim, po
        zaprogramowaniu minimalnej częstości podstawowej stymulatora i
        zwiększeniu opóźnienia p-k, nie rejestrowano jakichkolwiek zaburzeń
        przewodzenia (Rycina 1C). W ocenie echokardiograficznej od początku
        choroby stwierdzano prawidłową funkcję skurczową lewej komory serca,
        rejestrowano nieduże niedomykalności zastawek mitralnej i aortalnej
        (I/II°), które w dalszej obserwacji nie uległy zmianie. Normalizację
        wyników testów serologicznych stwierdzono po około roku.
        Przypadek 2
        Kobieta w wieku 26 lat, wcześniej niechorująca poważnie, zgłosiła
        się do szpitala z powodu trwającego od kilku dni osłabienia oraz
        objawów grypopodobnych. W standardowo wykonanym EKG stwierdzono
        całkowity blok p-k ze stabilnym zastępczym rytmem węzłowym ok.
        52/min (Rycina 2A). Chora nie wymagała stosowania czasowej
        stymulacji. Wyniki badań laboratoryjnych (podstawowych oraz
        wirusologicznych, bakteriologicznych i w kierunku choroby układowej
        tkanki łącznej), poza przejściowo podwyższonym stężeniem CRP (30–3,0
        mg/l), były prawidłowe. W trakcie zastosowanego leczenia
        (nawodnienie, niesterydowe leki przeciwzapalne) obserwowano poprawę
        samopoczucia, pomimo że częstość pracy serca utrzymywała się w
        granicach ok. 45–50/min (nadal z obrazem całkowitego bloku p-k w
        EKG). Podejrzewano, że pacjentka ma wrodzony, dotąd nierozpoznany,
        całkowity blok p-k. Jednak otrzymane po kilku dniach wyniki badań w
        kierunku boreliozy wykazały: indeks IgM 1,250, IgG 0,950 (ELISA, IMX
        Lyme Borreliosis, Abbott; wyniki dodatnie: jw.). W kontrolnych
        oznaczeniach po kilkunastu dniach stwierdzano: indeks IgM 1,150, a
        IgG 1,550. Pomiar ilościowy IgG wynosił wówczas 23,6 RU/ml (ELISA,
        Euroimmun, Gmbh; wynik dodatni: >16 RU/ml). Chora nie przypominała
        sobie kontaktu z kleszczami, ale parę tygodni wcześniej przebywała
        na obszarze szczególnego zagrożenia boreliozą, w terenie zalesionym
        na Mazurach. Pomimo włączenia stosownej antybiotykoterapii,
        obserwowano utrzymywanie się całkowitego bloku p-k, dobrze
        tolerowanego przez chorą. Średnia częstość węzłowego rytmu
        zastępczego oceniana w zapisie holterowskim wynosiła 49/min (Rycina
        2B). Normalizację wyników testów serologicznych stwierdzono po 10
        mies. W badaniu echokardiograficznym, poza śladową niedomykalnością
        mitralną, nie stwierdzano odchyleń. Ze względu na planowaną ciążę
        uzgodniono termin implantacji stymulatora.
        Dyskusja
        Po raz pierwszy w 1977 r. Steere i wsp. zwrócili uwagę na możliwość
        zajęcia serca u pacjentów z LD, manifestującego się głównie
        zaburzeniami przewodzenia p-k. Trzy lata później autorzy z tego
        samego ośrodka opisali grupę 20 chorych z LC, w tym 18 z blokiem p-k
        (8 z całkowitym) i jest to jak do tej pory największy liczbowo
        materiał własny [5]. Pierwsze przypadki LC z całkowitym
        • nataszkam Dla guciny- dokończenie 13.09.07, 18:54

          Pierwsze przypadki LC z całkowitym blokiem p-k w Europie odnotowano
          w 1984 r. [15], a w Europie Wschodniej dopiero w 1989 r. [11]. W
          rodzimym piśmiennictwie najwcześniejsze opisy boreliozy (bez zajęcia
          serca) pochodzą z 1987 i 1992 r. Nie udało się nam ustalić, kto
          pierwszy przedstawił polski przypadek LC, zwłaszcza z blokiem p-k,
          oraz u ilu chorych postawiono takie rozpoznanie. W publikacjach z
          ostatnich lat Duszczyk i wsp. oraz Dybowska wymieniają w
          obserwowanych przez nich grupach chorych: dziecko z bradykardią [18]
          i 3 dorosłych (1 z blokiem całkowitym i czasową stymulacją) [19].
          Kaiser i wsp. przedstawili przypadek powikłany nagłym zatrzymaniem
          krążenia [20]. W doniesieniach tych, podobnie jak w polskich pracach
          poglądowych [21, 22], autorzy nie cytują rodzimych przypadków LC.
          Także rejestr zachorowań na boreliozę prowadzony przez Państwowy
          Instytut Higieny nie obejmuje takich danych. Ponieważ LC dotyczy
          zasadniczo nieleczonej wcześniej antybiotykiem boreliozy, częstość
          jego występowania wykazywana przez różnych autorów zależy od
          proporcji między grupami wyselekcjonowanych pacjentów znajdujących
          się w poszczególnych okresach choroby [1, 2]. Wyniki badań, m.in.
          Sangha i wsp., dowodzą, że objawy sercowe w leczonej na etapie ECM
          boreliozie nie są częstsze niż w grupie kontrolnej bez LD [23]. W
          innej pracy, spośród 220 chorych z ECM, zaledwie u 3 wykazano blok p-
          k ograniczony do I° [24]. W wielu doniesieniach obejmujących chorych
          w II stadium LD nie obserwowano w ogóle współistniejącego zajęcia
          serca. Stwierdzenie ECM (w badaniu lub w wywiadach, zwłaszcza
          typowego: o średnicy >5 cm, z centralnym przejaśnieniem) u chorego z
          blokiem p-k jest kluczem do prawidłowego rozpoznania [2]. Czasami
          chory przypomina sobie tylko przemijające zaczerwienie skóry czy
          ukłucie kleszcza [25], rzadko nie pamięta jakichkolwiek zmian
          skórnych i nie potwierdza kontaktu z owadem [6]. Bardzo ważny jest
          wówczas wywiad epidemiologiczny. Izolowane objawy grypopodobne
          poprzedzające LC spotyka się wyjątkowo [26]. Objawy stawowe lub
          neurologiczne w uogólnionym okresie choroby nie zawsze pojawiają się
          równolegle z sercowymi [5], częściej występują później, czasami
          jednak nie ma ich wcale, zwłaszcza gdy wdrożono antybiotykoterapię
          [25, 27]. Wystąpienie LC wiąże się z rozsiewem bakterii drogą
          krwionośną i chłonną. Prawdopodobnie specyficzny układ antygenów
          otoczki bakteryjnej, podlegający pewnej zmienności, wiąże się z
          tropizmem narządowym krętka. Białka otoczki wykazują powinowactwo
          m.in. do plazminogenu, t-PA, fibrynogenu, fibronektyny, związanych z
          kolagenem proteoglikanów oraz śródbłonkowych glikozaminoglikanów
          [3]. Obecność krętków w sercu potwierdzano w biopsji
          endomiokardialnej, badaniu autopsyjnym oraz na zwierzęcych modelach
          doświadczalnych [2, 9, 12, 28]. W rozwoju LC biorą udział wrodzone i
          nabyte mechanizmy odpornościowe, ze szczególnym uwzględnieniem
          prozapalnych cytokin (m.in. TNF-α i ITF-g) i układu dopełniacza [3].
          W preparatach mikroskopowych stwierdzano nacieki z limfocytów,
          komórek plazmatycznych i makrofagów o różnym stopniu nasilenia,
          martwicę pojedynczych kardiomiocytów oraz niezbyt aktywny proces
          włóknienia [9, 12, 28]. Nacieki zapalne lokalizują się głównie w
          sąsiedztwie naczyń krwionośnych, które mogą wykazywać cechy
          vasculitis. Dokładny patomechanizm powstania bloku p-k w LD nie jest
          jasny, ale pewne podobieństwa do dynamicznie zmieniających się
          zaburzeń przewodzenia w ziarniniakowatości Wegenera mogą naszym
          zdaniem sugerować duży wpływ prozapalnych cytokin. Przewlekła
          obecność krętków w sercu ma sprzyjać wg niektórych autorów rozwojowi
          kardiomiopatii. Najbardziej typowy dla LC jest blok p-k zmieniający
          zaawansowanie (między I a II/III°), czasami w krótkich odstępach
          czasu, co zauważyli już Steere i wsp. [5], a potwierdzili kolejni
          autorzy, m.in. McAlister i wsp. (analiza 56 przypadków LC, w tym 4
          własnych) oraz Van der Linde i wsp. (105 chorych z LC, w tym 4
          własnych) [6, 7]. W ww. opracowaniach całkowity blok p-k (w tym
          zmieniający zaawansowanie) był częstszy niż blok ograniczony do I°
          (50% vs kilkanaście procent przypadków LC). Sporadycznie obserwowano
          zaburzenia przewodzenia śródkomorowego i śródprzedsionkowego oraz
          przemijającą dysfunkcję węzła zatokowego [27]. U części pacjentów w
          badaniu EKG rejestrowano także obniżenia odcinków ST i ujemne
          załamki T. Przebieg całkowitego bloku p-k w LD bywa łagodny, u
          części chorych może być subkliniczny, ale zaburzenia hemodynamiczne
          nie należą do rzadkości [26, 29, 30], jak u opisanego przez nas
          pacjenta. Bartunek i wsp. opisali 5 chorych z zespołem MAS z
          diagnozą boreliozy, 1 przypadek był powikłany migotaniem komór [30].
          W celu uniknięcia stymulacji czasowej stosowano z różnym skutkiem
          atropinę lub beta-sympatykomimetyki [6, 12, 29]. Przeprowadzone
          badania elektrofizjologiczne (m.in. u 19 chorych z opracowania van
          der Linde i wsp.) wskazują, że zwykle całkowity blok p-k rozwija się
          na poziomie węzła p-k [5, 12, 28]. W nielicznych przypadkach
          stwierdzano wykładniki przemijającej dysfunkcji na poziomie pęczka
          Hisa i jego odnóg [2, 15]. Rubin i wsp. opisali chorego z rozległym
          (także przemijającym) uszkodzeniem układu przewodzącego (A-H: 320
          ms, H-V: 80 ms) i naprzemiennym blokiem lewej i prawej odnogi pęczka
          Hisa [31]. Podkreśla się dobre rokowanie u chorych z blokiem p-k w
          przebiegu LD. Blok może ustąpić bez leczenia antybiotykiem, jako że
          LC wykazuje tendencję do samoograniczenia [5, 8, 11, 32]. Rzadko
          ustępowanie zaburzeń przewodzenia p-k może być opóźnione lub
          niepełne, pomimo stosownej antybiotykoterapii. Obserwowano
          spoczynkowe wydłużenie odstępu PQ oraz blok typu Wencke- bacha w
          trakcie stymulacji przedsionkowej z częstotliwością 100/min – po 2
          latach [33], a u innego pacjenta periodykę Wenckebacha podczas
          stymulacji z częstotliwością 120/min – po 16 mies. od początku
          choroby [6]. Opisano pojedyncze przypadki całkowitego bloku p-k w
          LD, w których stała stymulacja okazała się konieczna pomimo
          właściwej antybiotykoterapii. Artigao i wsp. przedstawili przypadek
          20-letniej chorej (wyjściowo poza blokiem całkowitym rejestrowano
          okresowo blok I/II° z towarzyszącym blokiem lewej odnogi pęczka
          Hisa), u której zaburzenia przewodzenia p-k nie ustąpiły mimo
          przedłużonego do 6 tygodni leczenia i były obecne po roku od
          wszczepienia stymulatora [13]. Nagi i wsp. obserwowali utrzymywanie
          się bloku 2:1 z epizodami znacznej bradykardii u 42-letniego chorego
          po 6 mies. od implantacji stymulatora [14]. U 23-letniej chorej ze
          stałym, całkowitym blokiem p-k i nietypowymi wynikami testów
          serologicznych, ale z potwierdzonym rozpoznaniem LC na podstawie
          biopsji endomiokardialnej, leczenie penicyliną, a następnie
          ceftriaksonem nie spowodowało ustąpienia bloku [12]. W jednym
          przypadku rozrusznik uznano za niezbędny u pacjenta z towarzyszącymi
          komorowymi zaburzeniami rytmu i niewydolnością serca [30].
          Najczęstsza przyczyna zastosowania stałej stymulacji w LC to,
          podobnie jak u naszego chorego, opóźnione postawienie właściwego
          rozpoznania [6, 15–17]. Tylko w jednym z cytowanych wyżej przypadków
          uzupełniony retrospektywnie wywiad mógł nie nasuwać takiej diagnozy,
          jednak już w 3. dobie po zabiegu blok ustąpił samoistnie (stymulator
          usunięto po 2 latach z powodu infekcji loży) [6]. Prawidłowe
          rozpoznanie u chorego opisanego przez Kuipera i wsp. postawiono
          dopiero po roku od zastosowania stałej stymulacji. Autor nie
          wyjaśnia, czy blok ustąpił samoistnie, czy po opóźnionej
          antybiotykoterapii, ostatecznie stymulator również usunięto [16].
          Peters i wsp. analizowali retrospektywnie grupę chorych, którym
          implantowano stymulator z powodu całkowitego bloku p-k o niejasnej
          etiologii. Profil serologiczny u pacjentów, u których blok w okresie
          dalszej obserwacji ustąpił lub zmniejszył s
          • nataszkam Re: Dla guciny- dokończenie 13.09.07, 19:05
            Profil serologiczny u pacjentów, u których blok w okresie dalszej
            obserwacji ustąpił lub zmniejszył stopień, wskazywał na możliwość
            przebytej infekcji boreliozowej [32]. Jednoznaczne określenie
            związku przyczynowego pomiędzy blokiem p-k a zakażeniem boreliozą w
            drugim prezentowanym przez nas przypadku było trudne. Na biopsję
            endomiokardialną pacjentka nie wyraziła zgody. Sugeruje się, że
            chory z nieodwracalnym blokiem p-k w przebiegu LC może mieć
            wcześniej nierozpoznane, bezobjawowe uszkodzenie układu
            przewodzącego [13], zwłaszcza jeśli nie obserwuje się zmienności
            bloku [12]. Można przypuszczać, że u naszej chorej infekcja
            boreliozowa nałożyła się na wrodzony całkowity blok p-k. Opisano
            przypadek boreliozy u młodej chorej z wrodzonym blokiem p-k I°, u
            której obserwowano przejściowo: dalsze wydłużenie odstępu PQ, blok
            prawej odnogi pęczka Hisa oraz komorowe zaburzenia rytmu serca [34].
            Jeden z 2 przypadków LC zakończonych zgonem dotyczył chorego z
            potwierdzoną autopsyjnie endodermalną heterotopią węzła p-k [10]. W
            różnicowaniu przyczyn bloku p-k należy uwzględnić choroby, w których
            ma on charakter przemijający (np. niedokrwienie serca, wirusowe
            zapalenie mięśnia sercowego, sarkoidoza, ziarniniakowatość Wegenera,
            niedoczynność tarczycy) oraz jatrogenne działanie leków [5, 2]. W
            przeciwieństwie do gorączki reumatycznej, LC przebiega łagodniej,
            choć zaawansowane zaburzenia przewodzenia p-k występują częściej;
            zmiany zastawkowe obserwuje się wyjątkowo. U naszego pacjenta
            wykazaliśmy w badaniu echokardiograficznym nieduże niedomykalności
            zastawki aortalnej i mitralnej. W diagnostyce LC, poza badaniami
            serologicznymi i bakteriologicznymi, pomocne mogą być badania
            obrazowe: rezonans magnetyczny oraz scyntygrafia z galem, wykazujące
            zwiększone ogniska wychwytu znacznika w obrębie mięśnia sercowego
            [1, 2, 28]. Odrębnym zagadnieniem jest interpretacja wyników testów
            serologicznych w LD. W momencie ujawnienia się objawów sercowych
            zwykle są one pozytywne (także w zakresie IgG), we wcześniejszym
            etapie choroby często są jeszcze ujemne [2, 3]. Zalecana
            dwustopniowa diagnostyka serologiczna: ELISA, następnie bardziej
            specyficzny Western blot – umożliwiający weryfikację wyników
            fałszywie dodatnich, nie zawsze jest dostępna. Od niedawna
            dysponujemy taką możliwością. Uważa się, że podwyższone miano
            przeciwciał, oznaczonych metodą ELISA, w zakresie obu klas wskazuje
            na wysokie prawdopodobieństwo LD. Przebieg zakażenia często nie
            koreluje z poziomem przeciwciał. W leczeniu przyczynowym LC u
            chorych z blokiem p-k II/III° rekomenduje się miesięczną
            antybiotykoterapię, najlepiej cefalosporyną trzeciej generacji
            (podawaną przez co najmniej 2 tygodnie dożylnie) lub penicyliną G.
            Tradycyjnie uważa się, że blok p-k I° z odstępem PQ wynoszącym >300
            ms stanowi zagrożenie blokiem całkowitym i jest wskazaniem do
            hospitalizacji. Sporadycznie, podczas pierwszych dni
            antybiotykoterapii może wystąpić reakcja Jarischa-Herxheimera,
            związana z gwałtownym wzrostem poziomu cytokin. Obserwowano wówczas
            przejściowe nasilenie zaburzeń przewodzenia p-k. Przydatność
            stosowania sterydów jest dyskusyjna – jak wykazują badania
            doświadczalne na zwierzętach, eliminacja krętków z zakażonych
            narządów może być wówczas upośledzona. Jak wspomniano, LC ulega
            samoograniczeniu, nawet bez leczenia antybiotykiem, najdalej po
            kilku tygodniach. W trakcie antybiotykoterapii zaburzenia
            przewodzenia p-k ustępują najczęściej po kilku lub kilkunastu dniach
            [6, 26, 27, 29]. Ma ona także zapobiegać rozwojowi późnych zmian
            narządowych, m.in. kardiomiopatii [2, 3, 8]. Rozpoznanie ECM lub
            mniej typowego objawu skórnego przy niepokojącym wywiadzie
            epidemiologicznym wymaga 10–20-dniowej doustnej terapii
            doksycykliną, amoksycykliną lub cefuroksymem. Nie uzależnia się jej
            rozpoczęcia od wyników testów serologicznych! W razie stwierdzenia w
            skórze kleszcza „opitego krwią” lub pozostającego w niej powyżej 24
            godz. zaleca się jednodniowe leczenie [3].
            Wnioski
            W poszukiwaniu przyczyn całkowitego bloku p-k, zwłaszcza u chorych
            bez dotychczasowego wywiadu sercowego, należy uwzględnić boreliozę,
            czasami także wtedy, gdy nie stwierdza się innych objawów tej
            choroby, a dane nie wskazują jednoznacznie na ukąszenie kleszcza. W
            wątpliwych przypadkach warto podać odpowiedni antybiotyk,
            przeprowadzić diagnostykę serologiczną oraz, jeśli jest taka
            potrzeba, zastosować czasową stymulację. Całkowity blok p-k w LD
            jest odwracalny, wyjątkowo mogą zaistnieć wskazania do stałej
            stymulacji. Biorąc pod uwagę znikomą liczbę przypadków bloku p-k w
            przebiegu LD opisanych w rodzimym piśmiennictwie, można
            przypuszczać, że objawy sercowe boreliozy występują w Polsce
            rzadziej niż sugeruje się w pracach poglądowych, chociaż zapewne
            część przypadków pozostaje niezdiagnozowana.
            całość jest tutaj:
            www.tinyurl.pl?uufbKDDx
            • nataszkam Re: Dla guciny- dokończenie 13.09.07, 19:09
              Tu masz linka do innych polskich opracowań z hasłem Lyme carditis-
              osoby o słabych nerwach proszone są o rezygnację z otwarcia linku
              MATRIX tongue_out
              www.tinyurl.pl?CnOQvaqw


    • nataszkam Urlop na abaxach :-) 13.09.07, 19:56
      Urlop się udał, bo samopoczucie było super- najlepsze od momentu
      rozpoczęcia terapii smile Sielanka trwała ok. 3 tygodni. Całe
      szczęście, że pogorszenie przyszło dopiero pod koniec wyjazdu.
      Ambitny plan urlopowo- wyjazdowy w zasadzie zrealizowałam w całości:
      Pieniny, Tatry po polskiej stronie, i te słowackie też, no i kilka
      innych atrakcji na Słowacji do kompletu. Włazłam m.in. na Kasprowy z
      Kuźnic przez Halę Kondratową, a potem zejście do Murowańca przez
      Liliowe. Z Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów przez Szpiglasową
      też mi się udało smile Oczywiście- sapałam jak stara lokomotywa z
      wiersza Tuwima, ale inni sapali też tongue_out Niezbyt często wyprzedzałam
      na szlakach- zazwyczaj byłam wyprzedzana, ale to chyba nie tragedia,
      cio?? W każdym razie nie miałam załamek, chwil zwątpienia, że nie
      dam rady. Tylko jeden, jedyny raz zdarzyło mi się zrezygnować z
      zaplanowanego szlaku- Nie doszłam do Rohackiej Doliny, którą
      zareklamował mi DX smile Było naprawdę ciężko i nawet mój monsz
      stwierdził, że byłby pod ogromnym wrażeniem, gdybym ten szlak
      pokonała smile A tak w ogóle, to nawet wyraził swój podziw dla moich
      dokonań urlopowych, co chyba powinno się znaleźć w naszej kronice
      rodzinnej- monsz to skąpiradło słowne tongue_out
      Ostatni raz byłam w górach 2 lata wczesniej- wtedy szczytem moich
      mozliwości było dojście do Hali Kondrackiej przez Kalatówki. Kto zna
      Kalatówki, ten wie, że do nich z Kuźnic prowadzi szlak spacerowy-
      ale ja nie dawałam rady i po prostu padałamze zmęczenia.
      W tym okresie nie było ani jednego dnia nawet z niewielkim tylko
      bólem głowy- a zazwyczaj dojazd w okolice Zakopanego już skutkował
      ciągłym bólem głowy i problemami z cisnieniem. Teraz było naprawdę
      dobrze- nawet moja biedna, pusta głowa jakby całkiem nieźle
      funkcjonowała smile
      Syn latał po górach jak młoda kozica- zero zmęczenia. Niestety,
      zdarzyło mu się ok. 2 tygodnie lekkiego "otumanienia", a po powrocie
      obudził się raz w starym stylu- sprzed roku- przestraszony, z bardzo
      szybko bijącym sercem, zdezorientowany, z nadwrażliwością na
      dźwięki. Były też kilkakrotnie jakieś dziwne bóle kości czy mięśni,
      ale mam nadzieję, że to jednak nie od borelki, bo jej już nie ma. Ze
      względu na dodatni test w kierunku bartonelli oraz te
      niejednoznaczne objawy, syn przez najbliższy miesiąc będzie na
      Tetracyklinie i Rifampicynie. Oby nic nadzwyczajnego się nie
      wydarzyło i koniec leczenia stał się już naprawdę bliski.
      Własnie minął rok od pierwszych objawów boreliozy u syna...Zaczął
      się 9.-ty miesiąc na abaxach...Wyniki kontrolne po wakacjach w
      normie smile
      Ja rozpoczynam zestaw zabójczy w składzie Tetracyklina, Azitrox i w
      pulsie Tinidazol. Co nas nie zabije, to nas wzmocni- mam nadzieję,
      że nie czas jeszcze sporządzić testament tongue_out
      Zestaw ma podziałać na moją erlichię, która mi wyszła w badaniach
      jeszcze zimą, ale nie podjęłam wtedy leczenia tetrą. Może wreszcie
      się coś ruszy, bo moja pusta, otępiała głowa bardzo mi już ciąży.
      Normalnie, czasami mam wrażenie, że jestem jakaś ociężała umysłowo,
      a do tego ciągle na kacu- język mi sie plącze niemiłosiernie, słów
      mi brakuje i gadam od rzeczy. W drodze z Jaworek byłam w takim
      kiepskim stanie, że wstępując na kolację w zajeździe, zamiast
      zamówić mój ulubiony sok z czarnej porzeczki, to zamówiłam sok...
      pomidorowy!!!
      Aha, a do tego nasiliły mi się znacznie objawy "oczne"- wzrok mi
      siadł, wszystko widzę jakby za mgłą, nieostre, co eliminuje mnie z
      grona bezpiecznych kierowców sad Z Jaworek wracałam w deszczu i po
      nocy- musiałam stawać 3 razy, aby przetrzeć przednią szybę, bo
      wydawało mi się, że jest zamazana od środka.. sad
      Jeśli nie zejdę śmiertelnie, to odezwę się za miesiąc smile
      • zazule Re: Urlop na abaxach :-) 13.09.07, 20:43
        Natasza nie wolicie zestwu doxy (azytro)+ rifampicyna?

        Rozmawialam w tej sprawie (b krótko) z lekrzem który leczył
        gruźlice. Mówił ze spokojnie mozna łaczyć i długo stosowac bo oba
        leki sa do przewlekłgo stosowania (miał na mysli doxy i rifampicyna).

        NA forum cpn jest pare osb na rifamicynie, azytro i tyni i nic sie
        nie dzieje złego.

        Rifampicyna ma b silne dzilanie na cpn (troszke silniej niz doxy i
        makrolidy) wiec jak ja wzieli zamiast doxy (taki jest protokól na
        cpn ze mozna doxy zastąpic rifampicyną) to mają wieksze Herxy.


        Natasza ja byłam w Słowackim Raju - przejscie trasy 4 godzinnej
        zajmowało mi 8 - jak dochodziła na miejsce byłam bardzo zmęczona (
        nie tak normalnie zmęczona ale jakos tak dziwnie) ale za to bardzo
        prałd of majself.

        pozdr
        z
      • nataszkam Słówko o wynikach badań kontrolnych 14.09.07, 18:39
        Po 4 tygodniach na duomoxie, rolicynie i tini zrobiłam badania
        kontrolne- w ostatnich dniach sierpnia, tuż po powrocie z urlopu.
        Nadmienię, że przez ostatnie 10 dni przed tymi badaniami nie
        braliśmy z synem żadnych leków wspomagających pracę wątroby (oprócz
        wit.E)- coś mi się pokręciło, źle wyliczyłam leki i mi ich zabrakło.
        Takie mieliśmy wtedy wyniki:
        Syn:
        ALT 25 (1-55)
        AST 38 (5-34)
        krwinki białe 4,63
        czerwone 4,89

        Ja:
        ALT 38
        AST 44
        krwinki białe 5,21
        czerwone 4,5


        Po powrocie z urlopu braliśmy:
        3 x 1 hepatil
        3 x 1 essentiale forte
        3 x 1 cholamid
        Zrezygnowałam z Sylicapsu ze względu na niekorzystne wieści o jego
        wpływie podczas antybiotykoterapii.

        Dzisiaj zrobiłam wyniki przed rozpoczęciem nowego zestawu i takie
        nam wyszły:

        syn:
        ALT 21
        AST 30
        Krwinki białe 5,91
        czerwone4,88

        Ja:
        ALT 31
        AST 24
        Krwinki białe 6,7 !!!!!!!!!!!
        czerwone 4,48

        Czyli co- wypadałoby się cieszyć i skakać z radości?
        A mnie naszły inne myśli- zero poprawy na poprzednim zestawie,
        wątroba nie była obciążona toksynami z rozpadających się bakterii -->
        nieskuteczne leczenie???

        Dodam jeszcze, że na tym zestawie wyjątkowo często miałam robaczki
        pod skórą i drżenia mięśni podudzi, a na dokładkę kilka dni
        dokuczliwego bólu lewego barku...

      • nataszkam Po 2 tygodniach na nowym zestawie 28.09.07, 18:05
        U syna nie dzieje się nic niepokojącego; chwycił tylko jakieś
        przeziębienie i kasłał jak gruźlik przez parę dni. Czuje się super,
        biega za piłką, jeździ na rolkach i na desce,a w tzw. międzyczasie
        chodzi do szkoły, gdzie najlepiej odpowiadają mu lekcje... w-f!
        Zapisał się na treningi piłki nożnej i jest po prostu wreszcie
        normalnym, atywnym i -mam nadzieję- zdrowym chłopakiem! W
        przedmiotach "umysłowych" radzi sobie doskonale. I pomyśleć, że rok
        temu słaniał się ze zmęczenia po krótkim spacerze i nie był w stanie
        odróznić znaku dzielenia od mnożenia...

        Po 2 tygodniach na tetra i rif zrobiłam badania:
        ALT 29
        AST 36
        Leukocyty 7.01
        Erytrocyty 5.06

        Wszystko w normie!
        Tylko TSH 3,5 sad

        U mnie bóle głowy nadrobiły wakacje z nawiązką- w zasadzie
        towarzyszą mi każdego dnia i niestety- czasami są tak silne, że bez
        tabletki się nie obędzie. Ogólnie jestem osłabiona, pamięć mam
        dziurawą, koncentracja na poziomie zerowymsad Generalnie fizycznie
        jest lepiej, niż przed leczeniem, ale funkcjonowanie umysłowe od 1,5
        miesiąca jest po prostu tragiczne. A było nieźle...Stawiam u siebie
        na bartonellę, mimo minusa z IMW.
        Wyniki mam dobre:
        ALT 30
        AST 36
        Leukocyty 5.40
        Erytrocyty 4.22

        Tylko magnez ciut poniżej normy. Chyba podłączę się do
        kroplóweczki...

        Ech, gdyby tak choć próby wątrobowe szalały, to miałabym jakąś
        poszlakę przy moim obecnym kiepskim samopoczuciu, że to krętki giną
        i wątroba usiłuje je wywalić ze mnie...
        • nataszkam Na zakończenie zastawu 16.11.07, 17:41
          Po 4 tygodniach na tetracyklinie i rifampicynie zrobiłam synowi
          badania kontrolne:
          Krwinki białe 5,7
          Krwinki czerwone 4,98
          jedynie % neutrocytów 66,8% (n. 40-65%)
          Alt 17
          Ast 29

          W ciągu leczenia na tym zestawie nic się w zasadzie nie działo- syn
          miewa tylko czasami problemy z sercem podczas zasypiania- ma
          tachykardię, która utrudnia mu zaśnięcie. Nie zdarza się codziennie,
          ale raz na kilka dni. Nie miał tego objawu przed zachorowaniem. Jest
          to w zasadzie jedyny objaw, bo kilkuminutowe bóle punktowe to
          trudnowiązać z boreliozą, kiedy codziennie na boisku szaleje z
          piłką. Ze zwględu na ewentualną bartonellę i te niejednoznaczne
          objawy, leczenie będzie nadal kontynuowane...
          • nataszkam Re: Na zakończenie zastawu 16.11.07, 18:07
            Przez piersze 3 tygodnie na tetracyklinie z azitroxem i okresowo
            Tinidazolu miałam potworne bóle głowy i nasilił się brain fog, a
            przez kilka dni pojawiły się znowu bóle w okolicy lędźwiowo-
            krzyżowej. Zero mozliwości uzytkowania komórek szarych (czy ja je
            jeszcze mam?). Potem głowa odpuściła,kręgosłup też, ale inne rzeczy
            zadomowiły się na stałe. Bark prawy pobolewa czasami bardzo mocno, a
            czasami w ogóle. No i te robaczki pod skórą- w okolicy kolana
            prawego, na udzie, i jednocześnie na prawym ramieniu- co to za
            dziwne połączenie?? Tego objawu na pewno nie miałam przed leczeniem.
            PNa tetracyklinie i azitroxie z pulsami tinidazolu zostałam 6
            tygodni. Na zakonczenie tego zestawu wyniki kontrolne idealne:
            WBC 4,45
            RBC 4,49
            ALT 28
            AST 26

            -
            • mysza323 Re: Na zakończenie zastawu 16.11.07, 18:33
              Próby wątrobowe masz faktycznie ładniutkie. U mnie ALT i AST po 18. Rozumiem już
              teraz dlaczego lekarz nie był zachwycony wątroba i dorzucił do wit. A+E,
              Gastrocaps.
    • zazule Re: Słówko o wynikach badań kontrolnych 17.09.07, 08:32
      CPN nie jest koinfekcją od kleszcza - przynjamniej brak takich
      danych. CPN jest b czesta w polulcji ale duza czesc osob nie bedzie
      chorowała na CPN mimo ze mial kontakt z bakterią. Jednak chorzy na
      borelioze mają osłabiony układ immunologiczny i mogą łatiej łapać
      tego typu infekcje które moga przechodzić u nich w satn przewleky,
      rónież lokalne infekcje CPN zlapane w dziecinstwie (np zatoki) które
      przez lata nie dawały o sobie znać nagle zaczynją sie odzywac i
      atakowac cały organizm.

      To tak samo jak z borelioza - cięzka choroba moze rozwniąc sie po
      latach od kontaktu z kleszczem pod wpływem jakiegos czynnika np
      silnego stresu.

      Na foum cpn sa chorzy co maja cpn i bb.

      Inna sprawa ze moze kleszcze nie przenosza chlamydi pn ale moze
      jakaś inna chlamydie np psitaci (wyst. u ptaków) czy pecorum (wys u
      koni), lub nie zbadana chlamydie mozna dostac w prezencie.

      Chlamydie sa b małe i trudne w hodowlii.

      Pozdr
      zaz


      • asmyk7 aktywna, czy nie 17.09.07, 16:55
        Ale jak w przypadku badania serologicznego odroznic infekcje aktywną od
        przebytej? Np. wynik bartonelli to odczyn immunofluorescencyjny w klasie IgG,
        ktory chyba niewiele mowi o aktywnosci choroby.
        Istotne sa objawy, a te wlasciwie pokrywaja sie z objawami boreliozy.
        W boreliozie jest z resztą podobnie; mozna byc chorym i miec serologie ujemna.
        Problemem jest to, by nie namnożyć sobie koinfekcji i nie zaczac leczyc tych,
        ktore kiedys sie przebylo, ale teraz nie sa aktywne. Ostatecznie przeciez rzecz
        w tym, by dobrac wlasciwe leczenie.
        Czy wynik chlamydii tez jest podany w klasie IgG?
        Pozdrawiam
        asmyk
        • nataszkam Re: aktywna, czy nie 17.09.07, 17:19
          No i w tym cały problem własnie, że tym badaniem nie odróznisz
          infekcji aktywnej od przebytej. Ale o chlamydiach u mamy świadczy
          m.in. ostra reakcja na ACC600, a o bartonelli fakt, że w nowych
          opracowaniach uważa się, że choroba leczy się trudno i w zasadzie
          organizm jest wobec niej bezbronny tak samo, jak i wobec boreliozy.
          Czyli- nigdy nieleczona trwa.
          Poza tym- to co już pisała Zaz- w boreliozie jest tak rozchwiany
          układ opdpornościowy, że gdyby tak każdemu choremu w stadium
          póxniejszym zrobić szczegółowe badania, to wyszłyby pewnie cuda-
          głównie aktywacja starych, wirusowych chorób.
          • asmyk7 Re: aktywna, czy nie 17.09.07, 18:18
            Czyli Twoja mama ma nie tylko objawy boreliozowe, lecz rownież jakies
            plucno-oskrzelowe np. kaszel itd., ktore moga swiadczyc o chlamydii pn. Czy
            zatem jest sens badac chlamydie przy boreliozie i braku objawow plucnych?
            Czy wynik na chlamydie jest, jak przy bartonelli, IFA w klasie IgG?
            Pozdrawiam
            asmyk
            • nataszkam Re: aktywna, czy nie 17.09.07, 18:29
              Trudno powiedzieć, czy mama ma objawy płucno- oskrzelowe, tzn. ma
              pobolewania gardła i chrypkę, ale to wiesz- równie dodrez może
              wynikać z boreliozy (np. zajęcie narwu). To pogorszenie po ACC600 to
              były bardzo silne bóle mięsni i kości, jeszcze większe osłabienie,
              bóle i zawroty głowy, problemy z ciśnieniem itp. Jesli mama ma cpn,
              to nie jest to infekcja miejscowa, ale tak jak u Zaz- juz rozsiana,
              no i nie da się oddzielić jej objawów od boreliozy. Była bardzo
              pozytywna odpowiedź na leczenie tatracykliną, ale to też w sumie
              niewiele wyjasnia, bo icpn i borelioza, i bartonella, no i erlichia,
              na to idzie.
              Wynik był tylko w IgG, w IgA nie robiono, w Igm nie było sensu.
              Dlatego ten ACC 600 rozjaśnił sprawę.
              szczęście w nieszczęściu jest to, że wszystko to razem można leczyć
              praktycznie jednym zestawem, więc chyba nie ma się co zastanawiać,
              czy to jest infekcja aktywna, czy nie, bo tylko PCR wyjaśniłby
              sprawę- przed abaxami, a mama od 2,5 miesiąca już się leczy.
              • asmyk7 Re: aktywna, czy nie 17.09.07, 20:31
                Dlaczego nie ma sensu badanie IgM? Przeciez normalnie wynik dodatni w IgM
                wskazuje na aktywna infekcje?

                O czym swiadczy wynik dodatni w IgA?
                Pozdrawiam
                asmyk
                • zazule Re: aktywna, czy nie 17.09.07, 21:03
                  W IGM jak wyjdzie to znaczy ze infekcja b ostra lub b wczesna. Jak
                  nie wyjdzie to infekcja tez moze byc b ostra i rozsiana. Podejrzanie
                  wysokie IGG lub IGA wskazują na infekcje. Bardzo wielu pacjentów
                  jest immunosuprersywnych - i nie maja przeciwciał. Reakcja na NaC
                  (acc600) jest 100% potwierdzeniem infekcji - czym silniejsza reakcja
                  to mozna wnioskowac o silnejszej infekcji. Czasmi jednak moze nie
                  wystapic reakcja Herxaimera na NAC - sa tacy chorzy na cpn

                  ja wziełam Nac w 3 miesiacu leczena i poszłam na spacer po 1godzinie
                  b mnie zherxowało. Tak silna reakcja juz nigdy nie wróciła jednak po
                  Nacu czułam sie gorzej jeszcze przez jakis czas.

                  Mozna wnisokowac z histroii choroby czy jest to cpn czy nie. Chorzy
                  na cpn nie reaguj na Semento, a chorzy na bb na NAC. Tak naprawde
                  nie ma jednoznacznych kryteriów pozwalajacych rozróznic bb od cpn
                  (czy mykoplasm). Na froum CPn jeden lekarz napisal ze jest
                  przekonany ze czesc pacjentow leczonych na bb ma cpn i odrwotnie. Sa
                  tez tacy kórzy leczyli sie na bb i leczenie nie specjalnie pomagało
                  lub staneło w miejsu i teraz sa na prtokołach na cpn i jest poprawa.

                  Nie musi byc zadnych obajwów płucnych. Ja miałm lekki kaszel
                  (naprawde lekki i tylko w nocy) jednak znam osobe która wogole nie
                  miała kaszlu. Jak sie przejrzy histore jej choroby to w dziecinstwie
                  zachorowała na chroniczne zaplanie zatok- które przeszło po kliku
                  punkcjach. Zapalnie zatok wiąze sie z cpn (forum o chorych zatok juz
                  sie leczy na cpn i ludzie herxują i sie poprawiająwink) Infekja u tej
                  osoby przez 30 lat był w stanie uśpinym a potem stopniowo
                  zaatakowala miesnie stawy i troche serce. Nie zaatakowala drugi raz
                  zatok czy układu oddechowego.

                  Niektórzy chorzy na cpn moga nie miec tolerancji na
                  metronidazol/tyni - wymioty i nudności. Jak twierdzi dr S jest to
                  wynik infekcji cpn (chyba wątroby- nie pamiętam) i jak sie beda
                  leczyc to zaczna w koncu tolereowac metro. Jim (z forum cpn) b zle
                  znosił na poczatku metro a po jakim czasie nie miał zadnych problmów
                  z metro. Tyni brał nawet przez dłuzszy czas bez przerwy.
                  DR S twierdzi ze u zadnej zdrowej osoby (bez cpn) jeszcze nigdy sie
                  nie spotkał ze zła tolerancja metro.

                  pozdr
                  zaz
                  • asmyk7 Jak brac Rifampicin 18.09.07, 21:15
                    Dzieki za obszerne wyjasnienia.

                    Chcialbym sie jeszcze dowiedziec:

                    I. Jak lepiej przyjmowac Rifampicin - 2x300 mg czy 1x600 mg? W informacjach o
                    leku na stronie www.rxlist.com polecaja branie raz dziennie. Czy dzielenie na
                    dwie porcje ma dawac lepsza tolerancje kosztem mniejszej wygody? Np. John z
                    forum cpn (strona wskazana przez Zazule) bierze 0 9:30 i o 15:30. Czy tak tez
                    jest dobrze?

                    II. Z tego co pamietam Rifampicin trzeba popijac tak jak doxy co najmniej
                    szklanka wody. Czy tez, jak w przypadku doxy, trzeba po polknieciu leku przez co
                    najmniej pol godziny chodzic lub siedziec, czy mozna po zazyciu Rifampicinu
                    polozyc sie spac?

                    Pozdrawiam
                    asmyk
                    • artur737 Re: Jak brac Rifampicin 18.09.07, 22:11
                      Raz dziennie i nie drazni zoladka. Ale czesto kontroluj watrobe.
                    • nataszkam Re: Jak brac Rifampicin 19.09.07, 21:11
                      W gruźlicy bierze się raz dziennie; ciekawe, czy to odnosi się też
                      do boreliozy. Syn ma zalecone 2 x dziennie po 300 i na razie tak
                      bierze. Nie dzieje mu się nic po połknięciu.
                      W związku z tym, że i tetra, i rif trzeba brac na 1 godzinę przed
                      lub 2 godz. po jedzeniu, to mamy spory rozgardiasz z tym zestawem smile

                      Wygląda to mniej więcej tak:
                      6.45 tetracyklina
                      7.30 śniadanie
                      9.45 rifampicyna (w szkole)

                      18.00 tetracyklina
                      18.30 rifampicyna
                      19.15 kolacja

                      Inaczej nie dalibyśmy rady z probiotykami na noc smile
                      Jeśliby dawać rif 1 x dziennie, to odszedłby problem zbyt bliskiego
                      podawania tetra i rif wieczorem, tym bardziej, ze przeraża mnie to,
                      co wyczynia mi syn- połyka tetra i popija szklanka wody i dalej leci
                      poganiać za piłką. Potem wraca po rif i znowu pędzi do kolegów. No i
                      zero nudności!

                      Leczenie na razie bez niepokojących objawów. Tylko dzisiaj zaczyna
                      kasłać i pociągać nosem- wrócił z piłki przemarznięty sad
                      "Mamuś, ale mi było ciepło!" tia, pewnie przemarzł po drodze- raptem
                      30 m uncertain/
                      • artur737 Re: Jak brac Rifampicin 19.09.07, 21:29
                        W ogole to jest ciekawe, ze w przypadku niektorych lekow medycyna daje dawki na
                        sztuke czlowieka. Tzn zarowno 10 letnie dziecko jak i facet 200 kg zywej wagi
                        otrzymuja dokladnie takie same dawki. Tak sie np dzieje w przypadku rifampicyny
                        i erytromycyny. Rifampicyny zawsze jest 600 mg dziennie a erytromycyny zawsze
                        3x250mg. smile

                        Mam dziwne przeczucie, ze to jest nie do konca racja.
                      • asmyk7 Re: Jak brac Rifampicin 08.10.07, 22:51
                        Czegoś tu nie rozumiem. W ulotce jest napisane, że czas półtrwania rifampicyny
                        we krwi wynosi 2-5 godz., czyli po paru (2-5) godzinach jej stężenie we krwi
                        spada do połowy. Dlaczego więc można ją brać tylko raz dziennie?
                        Pozdrawiam
                        asmyk
                        • asmyk7 czas półtrwania rifampicyny 09.10.07, 17:50
                          Będę wdzięczny, jeżeli ktoś odpowie na pytanie postawione przeze mnie w
                          poprzednim emailu.
                          ----
                          > Czegoś tu nie rozumiem. W ulotce jest napisane, że czas półtrwania rifampicyny
                          > we krwi wynosi 2-5 godz., czyli po paru (2-5) godzinach jej stężenie we krwi
                          > spada do połowy. Dlaczego więc można ją brać tylko raz dziennie?
                          ----
                          Zwykle raz dziennie bierze się leki mające długi czas półtrwania. Czyżby
                          rifampicyna lepiej działała w działaniu pikowym?
                          • franiolek1 Re: czas półtrwania rifampicyny 09.10.07, 18:57
                            Czesto w boreliozie podaje sie leki za jednym razem, zeby osiagnac
                            wysokie stezenie. Przenikanie sie wtedy zwieksza.
                            Kretki wolno sie "rozmnazaja", wiec nie jest bardzo waznym by
                            utrzymywac staly poziom leku we krwi.
                            Takie jest moje wytlumaczenie...
                            Moj lekarz tez mowi by brac ryfa za jednym razem.
                            • asmyk7 Re: czas półtrwania rifampicyny 09.10.07, 23:28
                              Na forum LymeNet i cpn biora czesto 2x300 mg Rifampicyny. W ulotce dawka 1x600
                              mg dotyczy gruzlicy.
                              Dziwne jest branie raz dziennie leku z tak krotkim okresem poltrwania.
                              Przeciez po 24 godz. prawie juz nie ma we krwi antybiotyku z poprzedniego dnia.

                              Franiolku, czy zaczelas brac Rifampicyne? Czy przytrafila Ci sie bartonella?

                              Pozdrawiam
                              asmyk
    • nataszkam Re: Słówko o wynikach badań kontrolnych 17.09.07, 17:20
      no jasne- podciągnęłam chlamydie pod koinfekcje sad]
      Myślę, że chlamydia u mamy mogła się uaktywnić pod wpływem boreliozy.
    • nataszkam Nowe zestawy na jesień dla syna... 16.11.07, 18:38
      Ze względu na w sumie zbyt młody wiek mojego syna, nie było
      kontynuacji tetracykliny. Na 6 tygodni otrzymał: duomox, klabax i
      kontynuacja rifampicyny. Po klabaxie w czerwcu nasze wyniki
      poszybowały wysoko w górę, więc tym razem po 2 tygodniach zrobiłam
      znowu kontrolne badania:
      ALT 21
      AST 24

      Przez pierwsze ponad 3 tygodnie w zasadzie nie dzieje się nic
      nowego- tylko to okresowo szalejące serce,jakieś punktowe,
      niewielkie bóle głównie kości... No i co robić z tym fantem?
      Przecież to już mija 9 miesięcy na abaxach... Może sprawę rozjaśni
      PCR rt w Poznaniu? No i rozjasnił- wyszedł pozytywny...

      Ten pozytywny wynik PCRa dedykuję tym lekarzom, którzy twierdzą, że
      po 2-4 tygodniach na abaxach w organizmie nie ma prawa być już
      żadnej bakterii... To jakim prawem po 9 miesiącach bakterie są nadal
      we krwi u mojego syna?? Że to wynik fałszywie pozytywny?? NIE!!

      Jakieś 2 tygodnie później, przez dwa wieczory mój syn czuł się
      znacznie osłabiony i musiał poleżeć chwilkę... Była to końcówka
      czwartego tygodnia na aktualnym zestawie (z klarytromycyną w roli
      głównej). To mu się nie zdarzyło nigdy przed chorobą, a i podczas
      leczenia od wielu tygodni, a w zasadzie od sierpnia był PRAWIE
      bezobjawowy...
      No i stało się jasne, że o torcie kawowym na Boże Narodzenie to syn
      może tylko pomarzyć sad
      Po 4 tygodniach na nowym zestawie badania kontrolne w normie:
      WBC 5,25
      RBC 5.35
      ALT 29
      AST 28
      Wszystko pozostałe też w normie.
      I światełko w tunelu, chociaż nie do konca sad Niestety, gnębi mnie
      to, czy u syna nie jest to sprawa wrodzona. Bo objawy u mnie podczas
      ciązy,po porodzie i póxniej oraz wady popłodu moga na to wskazywać.
      Kilka dni po tym napadzie osłabienia przybiegł ze szkoły z radością
      i zakomunikował- tak sam z siebie- że na w-f podczas wykonywania
      przysiadów, czuł się wspaniale i lekko mu sie ćwiczyło- jak nigdy
      dotąd!! On zawsze powtarzał, że ma tę borelioze od dawna, bo nie
      pamieta, jak to jest, kiedy ćwiczy sie i biega tak zupełnie lekko.
      Tym razem stwierdził, że tak nie czuł sie jeszcze nigdy! To znaczyć
      może, że jednak borelioze wrodzoną nalezy u niego podejrzewać. No i
      że jednak leczenie daje efekty nawet własnie takie smile Niestety, w
      kolejnych dniach na razie ta "lekkość" nie powróciła u niego sad

      I w kwestii zakochania smile
      Któregoś razu, kiedy próbowałam syna podpytać, jak się czuje, czy go
      coś nie boli itp. to powiedział mi, że pytam go o głupoty, a on ma
      poważny problem sad Tym problemem okazały się karteczki od zakochanej
      w nim koleżanki, przesyłane mu podczas lekcji. Biedak- nie wiedział,
      jak sobie z tym poradzić, w dodatku wszyscy w klasie o tym
      wiedzieli smile Do tej pory to on bywał nieszczęśliwie zakochany po
      uszysmile Chociaż od wielu miesięcy nie widział swojego obiektu
      westchnień (wyjechała koleżanka z osiedla) i problem zniknął
      śmiercią naturalną smile Ale do czasu smile Niedawno na zbiórce
      harcerskiej poznał jakąś piękność i znowu się zakochałbig_grin Tym razem
      chyba wzajemnie big_grinbig_grin Origami, które mu podarowała, postawił w swoim
      pokoju i zabronił nawet dotykania big_grin No i zakupił sobie...
      pamiętnik!!! Taki zapinany na kłódeczkę big_grinbig_grinbig_grin I coś tam codziennie
      skrobie big_grinbig_grinbig_grin Ale obiecał, że i tak wszystko będzie mi mówił big_grin
      Od razu nabrał nowych motywacji do nauki gry na gitarze big_grin

      Piszę to dlatego, bo mam nadzieję, iż choroba nie odebrała mu
      dzieciństwa i mimo tej ilości leków, jaką codziennie zażywa, mimo
      różnych ograniczeń czy dodatkowych obowiązków (pilnowanie godzin na
      leki), jest szczęśliwy i żyje tak, jak każdy chłopak w jego wieku.
      Jestem dla niego pelna podziwu, bo sam pilnuje diety, nigdy nie
      marudził nawet przy pobieraniu krwi (ma fatalne żyły), wszystko
      cierpliwie znosi. Zasmucił mnie pozytywny PCR po tak wielu
      miesiącach leczenia i nie wiedziałam, jak mu tę informację
      przekazać. Powiedział mi tylko "Mamuś, nie martw się, ile będzie
      trzeba, to się będę leczyć".
      Ostatnio pisał list do Mikołaja (naprawdę!!! On w niego wierzy
      nadal tongue_out) i zastanawiał się, o co poprosić. Zastanawiał się, czy
      Mikołaj ma wpływ na leczenie...
    • nataszkam Mój zestawik na jesień :) 16.11.07, 19:19
      Ze względu na utrzymujący się brain fog i brak postępów od wielu
      tygodni, podejrzana stała się bartonella- mimo negatywnych wyników z
      Lublina. Biorę więc unidox, rifampicyne i azitrox; miał być jeszcze
      Zamur, ale spasowałam chwilowo smile
      Zmiana tetry na unidox okazała się mało przyjemna- nudności, bóle
      brzucha i poczucie palenia w żołądku stały się napoczatku
      codziennością. Przez pierwsze dni na unidoxie rozszalały się stany
      odrealnienia (rif wprowadziła dopiero po kilku dniach, więc to nie
      od niej wtedy bylo), rozkojarzenia. Przeszło po paru dniach. Po
      rifampicynie miałam powrót drętwienia prawego przedramienia- i do
      tego silny ból, który utrudniał mi pracę myszką. Trwało to 1 dzień.
      Teraz dręczą mnie starzy, wierni towarzysze ostatnich wielu tygodni,
      tj. kompletna pustka w głowie, okresowe odrealnienia, dziurawa
      pamięć, problemy ze snem i tachykardia w nocy. Robaczki pojawiają
      się rzadziej. Mam nasiloną suchość spojówek i pogorszenie wzroku
      (zamazane lekko, rozmyte), a do tego bardzo marznę- stopy, dłonie
      jak u nieboszczyka prawie, chociaż już na tetracyklinie podniosła mi
      się nieco moja podstawowa temperatura ciała, mierzona z rana- w II
      fazie cyklu osiąga nawet 36,80-36,85 a ostatni raz taką temperaturę
      miała ponad 15 miesięcy temu, kiedy byłam w ciąży.
      Jednym słowem- nie jest za wesoło, ale na tym zestawie chcę
      posiedzieć trochę i zobaczyć, co się będzie działo. Mam nadzieję, że
      przynajmniej kilka z tych objawów to działania niepożądane
      rifampicyny (odrealnienia, zaburzenia koncentracji pamięci, uwagi,
      suche spojówki) i miną wraz z przejściem na inny zestaw. Tak
      siępocieszam, chociaz zdaję sobie sprawę z tego, że przecież objawy
      były i wcześniej, a wtedy rif jeszcze nie brałam tongue_out

      Badanie PCR rt w Poznaniu po 9 miesiącach na abax wyszło negatywnie,
      co może oznaczać tylko tyle, że kopii DNA bakterii w badanej próbce
      krwi (mikrolitr) było mniej niż 5....

      Po 3 tygodniach na zestawie moje wyniki nie są kiepskie:

      WBC 5,22
      RBC 4,23
      ALT 21
      AST 17

      smile

      Kilka dni temu byłam na "kontrolnej wizycie" u "mojej" dr zakaźnik,
      która "zafundowała" mi wiosną, na podstawie pozytywnego PCRa
      leczenie, "że hoho" (doxy 2 x 100 i metro 3 x 500- na cały miesiąc)
      i 3 miesiące po tym "leczeniu" dała skierowanie na kontrolna ELISĘ.
      Wyszła oczywiście ujemna- czwarta do kompletu big_grinbig_grinbig_grin Wynik wyraźnie
      ucieszył lekarkę, bo to niewątpliwie znak, ze jestem JUŻ WOLNA od
      boreliozy big_grin Zapytała o objawy- powiedziałam prawdę, jak na
      spowiedzi. Przy okazji dowiedziałam się, że PCR jest niewiarygodnym
      badaniem, bo "Wie pani, my leśników badamy. Im wychodzą pozytywne
      PCRy, a przecież ELISY mają ujemne, więc to badanie nie jest dobre".
      Pani jest "specjalistką" od boreliozy na region południowo- wschodni
      i to pod jej "opieką" są pracownicy leśni sad sadsad
      Wydała mi skierowanie do neurologa takiej oto treści:

      "Pacjentka skierowana do tutejszej poradni z podejrzeniem boreliozy.
      W 2007 roku leczona przyczynowo antybiotykiem. Objawy neurologiczne
      po leczeniu pogorszyły się. Wykonany test ELISA borelioza w IgM, IgG
      (ujemny). Konieczna dalsza diagnostykla neurologiczna"...


      Tak się zastanawiam, czy NFZ naprawdę stac na zatrudnianie w tej
      poradni takiego lekarza??? Czy nie dość jeszcze NFZ wydał na mnie
      bez najmniejszej potrzeby ciężkie pieniądzę, bo dr M. ma ograniczone
      mozliwości przyswajania nowych informacji i logicznego myslenia??
      Przecież ja byłam pod "opieką" neurologa przez 4 lata!! I nic nie
      znalazł, nawet zaświadzcenie wystawił i odesłał do tej zakaźniczki,
      kiedy przyniosłam pozytywnego PCRa... Tomografia, doppler naczyń
      domózgowych, EEG- a teraz co ona jeszcze potrzebuje?? Rezonans??
      Nakłucie?? Chyba mniejszy byłby koszt, gdyby mnie tak leczono
      porządnie od razu, kiedy zgłosiłam sie do tej zakaźniczki pierwszy
      raz, z kompletem objawów boreliozy, po 6 miesiącach jej trwania,
      którą mi to wykluczyła ELISĄ i nawet wystawiła zaświadczenie!!!
      ech, samo życie...
      • zazule Re: Mój zestawik na jesień :) 17.11.07, 19:58
        Natasz na Twoim miejscu nie pocieszałbym sie ze istneje cos takiego
        jak efekt uboczny ryf w postaci brain fog. Ja tez ma takie uczucie i
        to okeresow wiec to Herxy.
        Wklejam Ci kawłek Wywiadu Jima z dr Starttonem (dr A) (on jest chyba
        najlepszy od Cpn na swiecie)


        Brain Fog
        JIMK- You see brain fog a lot in Cpn patients; do you see this as
        CNSi involvement or more as an effect of endotoxin?

        Dr. A- It is most likely a combination of endotoxinsi, porphyrins,
        and cytokinesi. It may largely be porphyrins for the simple reason
        that reactions from porphyrins last longer than those from cytokines
        and there’s no fever.

        And you know you are better when…?

        JIMK- So that’s the kind of “gold standard” test: that you can take
        metronidazole and not get hammered?

        Dr. A- And Rifamcin. Rifamcin has deep tissue penetration too. So if
        you can tolerate the metronidazole and then I challenge you with
        Rifamcin and you tolerate that as well, you have very few Cpn left.
        I periodically challenge patients with a short course containing
        metronidazole and Rifamcin to see if they continue to be cleared of
        Cpn.

        JIMK- The complete challenge.
        The more I understand, the more I appreciate how tough a bug this
        is, and long it takes to get it, how complex it is, and all the
        tissues you need to penetrate to get there.
        Dr. A- Not only the tissue penetration, but also both the organism
        and your cells have active efflux pumping mechanisms to pump out the
        antibiotic. You have to work against these natural mechanisms to
        keep adequate concentrations in the cells. Rifamcin tends to inhibit
        these efflux pumps. I also use another drug, Quercetin, a
        bioflavonoid that also acts as a cell efflux inhibiter. It works on
        a different efflux pump than Rifamcin. It’s, also active against
        Chlamydia on it’s own.



        metronidazolsmile
        dr A. Well, I wouldn’t necessarily see it that way. My experience is
        that people who don’t have any Cpn organisms can tolerate
        metronidazole without any side effects. You’re talking to someone
        who has had patients taking metronidazole as a post treatment
        preventative for a number of years without side effects
        • nataszkam Re: Mój zestawik na jesień :) 19.12.07, 17:13
          Zazi, ja mam stale brainfog, więc trudno tu mówić o herxie.
          Co do metro- brałam ostatnio 3 x 500 przez 3 dni (przed PCRem) i w
          zasadzie trudno sie doszukiwac jakiejś nietolerancji. Może jakies
          tam osłabienie, ale taaakie to naciągane by było. Za kiepskie objawy
          u mnie jak na cpn czy myko.
    • nataszkam I tak minął rok... 19.12.07, 18:23
      Rok temu otrzymałam wyniki Western Blota syna, które razem z
      objawami wskazywały u niego na boreliozę. Rozpoczął się trudny okres
      w moim zyciu. Tamte święta Bożego Narodzenia były po prostu- smutne.

      Syn kończy własnie 14.tydzien na rifampicynie. Przez ostatnie 4
      tygodnie brał do tego klabax i cedax. Wyniki badań kontrolnych
      prawie w normie:

      ALT 19
      AST 24

      WBC 8,1
      Jednak trochę mało monocytów i granulocytów.
      Te badania robiłam pierwszy raz poza naszym stałym laboratorium.

      Teraz bierzemy vermox, konczymy aktualny zestaw i ... zapominamy
      najprawdopodobniej o boreliozie- w ubiegłym tygodniu braliśmy przez
      3 dni metro 3 x 500 (zero reakcji) i wysłaliśmy krew na PCR do
      Poznania- od wczoraj znam wyniki- i mój, i syna-NEGATYWNE!!!!!!!!!
      Dwa miesiące temu w Bartusiowej próbce były jeszcze pojedyncze kopie
      DNA, ale już wtedy wiedziałam, że jesteśmy na dobrej drodze smile
      Jeszcze tylko bartonella została do wyjasnienia, ale jestem pewna,
      że będzie dobrze. Syn czuje się znakomicie, jedynie podczas
      zasypiania dokucza mu czasami tachykardia.

      Ja przez ostatnie 4 tygodnie kontynuowałam zestaw z rifampicyną i
      azitroxem, no i tetra. W zasadzie nie było reakcji na metronidazol,
      który brałam przed PCRem.
      U mnie od wrzesnia w zasadzie nic się nie zmienia- pozostał
      braifog,problemy z pamięcią, osłabiebnie fizyczne (choć tu jest
      zdecydowana poprawa w porównaniu do stanu sprzed leczenia), no i
      problemy z sercem (tachykardia,zwłaszcza po położeniu się spać).
      Może to bartonella (mimo negatywnych wyników), a może pozostałości
      po erlichii? Jutro wizyta, więc mam nadzieję, że coś się wyjaśni.

      Mikołaj w tym roku wygłupił się w stosunku do mnie totalnie. W tym
      dniu robiłam test CD57 w CZD w Warszawie. Jako, że był to drugi taki
      test w Polsce, więc za bardzo do jego wyniku wagi nie
      przywiązuję,tym bardziej, że osoba robiła go na podstawie tylko i
      wyłącznie jednego artykułu. Podzbiór, uważany za Strickera za
      istotny w boreliozie, to CD57+CD3-. O leczeniu w dobrym kierunku
      świadczy ponoć wynik >60. Przy >120 mozna mysleć powoli o
      zakończeniu leczenia, a >200 mają osoby zdrowe. U mnie ta wartość
      wyniosła 33, u mojego syna 116, a u mojej mamy, która ma objawy od
      kilkunastu lat, nie ma żadnych testów pozytywnych w kierunku
      boreliozy i w dodatku leczy się bardzo krótko- 134.
      Ale nie z tym zażartowal sobie Mikołaj. Chodzi mi o subpopulacje
      limfocytów- mam limfopenię i obnizoną liczbę limfocytów T. to znaczy
      tyle, że moja odporność jest w lesie.
      Wyniki badania mojego i syna można zobaczyć tutaj:
      nataszkam.fotosik.pl/albumy/333663.html
      Pierwszy to syna, drugi to mój.

      Leukocytów miałam wtedy 6500.
      Osoba, która wykonywala to badanie, stwierdziła, ze musze miec w
      związku z tym zmiany w rozmazie i leukocytach. Dotąd ich nie miałam-
      badania od poczatku leczenia robiliśmy w jednym labie- przy
      Klinicznym Szpitalu Dziecięcym. Tym razem postanowiłam zrobic w
      innym miejscu. Mam poniżej normy limfocyty i monocyty sad((
      Dokładnie takie same wyniki miałam po 3 miesiącach od wystąpienia
      pierwszych objawów i 2,5 roku temu,kiedy "leczono" mnie z powodu
      cytomegalii. Badania te były wykonywane dokładnie tym samym
      aparatem, mimo, iż w 3 róznych miejscach. Myślę, ze od czasu do
      czasu trzeba zmienić lab i zobaczyć, czy nie ma większych odchyleń.
      Coś mi się wydaje, że ten lab przy szpitalu dziecięcym nie jest
      najlepszy.
      W Mikołajki oddałam tez krew na poziom wit.D. Na razie mam tylko
      wynik 25D. Norma to 11-54 ng/ml, a mój wynik to 7,9 sad
      Za to wątroba przynajmniej się nie buntuje:
      AST 16
      ALT 20

      Wracając do wyniku CD57 u mnie- prawdopodobnie limfopenia może być u
      mnie odpowiedzialna za negatywne wyniki testów serologicznych na
      boreliozę (4 ELISY, 2 Western Bloty).
      Subpopulacje limfocytów wykonują najprawdopodobniej wszystkie
      ośrodki, gdzie dokonuje się przeszczepów- takie info otrzymałam od
      osoby wykonujacej mi to badanie. Także Strickerowe CD57,bo to ponoc
      tylko kwestia doboru odczynników, ale akurat w to nie wierzyłabym
      tak do konca. w każdym razie warto zbadac u siebie limfocyty,
      zwłaszcza, jeśli leczenie nie idzie- limfopenia może wynikać z
      zakażenia np. bartonellą, bo ona w taki sposób działa na układ
      immunologiczny. U mnie jest jeszcze otwarta kwestia ehrlichii ...

      W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim, dzięki którym
      najprawdopodobniej udało nam się pokonac boreliozę. A przede
      wszystkim:
      - Arturowi za to forum
      - dr Beacie za odwagę ujawnienia sie na forum i skuteczne leczenie
      - Geodecie za to, że wyciągnął mnie z beznadziejnego forum i
      skierował na własciwe tory (czyli ponowny powrót na łono forum tongue_out)
      - CB DNA w Poznaniu za rozpoczęcie badań nad chorobami
      odkleszczowymi, dzięki czemu otrzymałam potwierdzenie u mnie
      boreliozy oraz ujemne wyniki po długim leczeniu u mnie i syna
      - i wszystkim, których poznałam tutaj i dzięki temu forum- nie będę
      wymieniac, bo przy moich problemach z pamięcią pominęłabym pewnie
      3/4 osób smile

      Wszystkiego dobrego smile
      • franiolek1 Re: I tak minął rok... 20.12.07, 09:58
        Nat Kochana
        Przeczytalam Twoj watek od samego poczatku - przeszlas dluga i
        ciezka droge. Wyleczylas mame, Bartka i siebie....jestes dzielna i
        silna kobieta. Masz w sobie duzo energii, i bez problemu
        przekazujesz ja innym, wiele razy mi pomoglas,
        naprowadzilas....Dziekuje Nat
        Walcz z ostatnimi podrygami choroby. Teraz musi byc juz z gorki.
        Joasia
        • reni5553 Re: I tak minął rok... 20.12.07, 13:43
          Nataszko
          GARTULACJE !!!
          I TRZYMAM OGROMNE, MOCNE KCIUKI ZA KOŃCÓWKĘ LECZENIA !!!!
          nawet nie wiesz jak się cieszę
          wracacie do zdrowia i dajecie nadzieję innym. Dziękuję Ci za pomoc,
          wiele mi podpowiedziałaś, wjaśniłaś. Cieszę się, że Cię poznałam nie
          tylko na forum.
          Ja kąpletuje swoje zoo, ale mam nadzieję, że lista chorób się
          zamknie i w Jaworkach spotkamy się już jako zdrowe.
          ...i zrobimy test na obecność choroby smile
          no wiesz-ten alkoholowy smile)
          • ewa475 Re: I tak minął rok... 20.12.07, 17:19
            Nataszko,uważnie przeczytałam twój wykładsmileo limfocytach.Od chwili gdy na forum
            obiło mi się o oko,że istnieje test CD-57,który w mniejszym lub większym stopniu
            monitorować może leczenie boreliozy,szukam miejsca gdzie można by to
            robić.Zrozumiałam,że wyłącznie w CZD w Warszawie i to w fazie badawczej?
            Cieszę się,że minusy na PCRze i życzę już tylko zawsze Wesołych Swiąt!!!
            Ewa.
            • welwiczia1 Re: I tak minął rok... 20.12.07, 17:47
              Hopsasa! Ale sie ciesze ze lepiej!!! Pisz, co dalej, jakie leczenie , jakie
              pomysly na brainfog?
              Czy nie masz zadnych watpliwosci do PCR-a? Mi babka z tego labu (jak wyszly mi
              ujemne wyniki) powiedziala ze abx moga reagowac z odczynnikami i wynik moze
              wyjsc falszywie ujemny (no mam nadzieje ze w Twoim wypadku tak nie jest smile
              Sciskam i zapraszam nieustajaco smile
              Gosia
              • nataszkam Re: I tak minął rok... 21.12.07, 16:00
                Gosiu, jak pisałam, gadaniną pani z labu akurat zupełnie nie
                przejmowałabym się- wiem po prostu, na czym polega PCR. Do
                poznańskiego PCRa rt nie mam żadnych wątpliwości smile Jesli ktoś robi
                naprawdę najlepsza robotę w diagnostyce choród odkleszczowych, to
                jest to własnie CB DNA. Wystarczy popatrzeć na wyniki niektórych
                osób z forum z babesją- gady widoczne w mikrosopie, a nie wychodzi
                pozytywny PCR w innym ośrodku (Gdańsk), niż poznański.
                Co do brainfoga....
                Ja nawet nie wiem, czy to mozna w ogóle nazwac brainfogiem, bo to
                chyba już to nie jest. Kiedyś moja głowa była jakby trochę
                niezalezna ode mnie, tzn. miałam jakieś stany odrealnienia,
                przymulenia itp. Teraz mam po prostu pustkę w głowie, zaburzenia
                pamięci i koncentracji, spadek IQ i w ogóle jakaś tępawa jestem.
                Zapominam o sprawach bardzo oczywistych- przykład z wczorajszej
                wizyty u dr Beaty-podałam swoją wagę o 10 kg więcej, niż jest w
                rzeczywistości; zorientowałam się dopiero dzisiaj. A przeciez ważę
                się regularnie, co tydzień!!!!
                W zasadzie nie przyswajam nowych treści i powtarzanie czegoś nie ma
                tu najmniejszego znaczenia sad
                Na razie musze wykluczyć, czy to nie jednak bartonella czy erlichia
                miesza. Coraz bardziej przekonuję sie do mikrowylewów z powody
                erlichii i w ogóle jakichś wtórnych spraw związanych z krążeniem w
                ogóle. Marznę przeraźliwie, a do tego mam drobne, nitkowate żyłki
                zamiast porządnych zył(teraz nie byłoby na pewno mowy o biotraxonie-
                nie mam żyły nawet na pobranie badań kontrolnych). Na pewno nie są
                to problemy z tarczycą- były wielokrotnie powtarzane badania łącznie
                z USG i tem temat sobie odpuszczam. Moja temperatura wróciła do
                zakresu, przewidzianego dla żywych, a mimo to jest mi stale zimno.
                Nie pomagają w tym żadne wynalazki typu Bilobil czy gingo.
                Po Nowym Roku idę na kontrolne badanie funkcji poznawczych- chcę
                wiedzieć, czy pogorszenie nie jest tylko moją subiektywną sprawą.
                Poza tym neurolog, no i naczyniowiec. No i tak się sprawy mają.
                Oczywiście- jest keszcze ewentualna kwestia, czy u mnie nie ma np.
                innej bakterii, którą sprzedaje kleszcz, ale nie jest ona jeszcze
                opisana,odkryta i powiązana z chorobą u człowieka. No ale na to
                tylko pewnie chinolony by zostały...
                Jako ostatni wariant biorę pod uwagę przetrwałą infekcję wirusową,
                która korzysta u mnie z limfopenii, ale w Poznaniu póki co nie robią
                PCRa w kierunku wirusów (CMV, EBV czy HHV6), a na pewno nie będę
                robić tego w PZH, bo wynik od nich jest wątpliwy i szkoda na to
                pieniędzy...

                Do wyników PCRa na bartonellę z Poznania jesteśmy z synem na
                rifampicynie i rolicynie. I mamy nadzieję, że jest to ostatni nasz
                zestaw, który bierzemy.

                Dziekuję Wam wszystkim jeszcze raz i składam serdeczne życzenia
                świąteczne.
                Tych, którym nie odpisuję na zaległe maile czy wiadomości na gg,
                prosze o wybaczenie i cierpliwość- zrobię to po świętach.

                Pozdrawiam

                Nat
            • nataszkam Re: I tak minął rok... 21.12.07, 15:25
              Ewciu, ja nie wiem, czy warto brac sobie do serca wynik tego testu.
              To, co ja miałam zrobione, to było więcej, niż zbadał Stricker- i są
              to cenne informacje, bo odzwierciedlają trochę stan mojego układu
              immunologicznego, tzn. limfocyty. Panel Strickera to subpopulacje
              limfocytów NK; nie ma za dużo na temat tego testu w literaturze, za
              mało jest doświadczeń z jego stosowaniem, a w Polsce w zasadzie ich
              nie ma.To, co robiłam ja, kosztowało 120 zł. Owszem, za kilkanaście
              tygodni pewnie ponowię to badanie, ale tylko po to, aby zobaczyć,
              czy coś drgnęło w limfocytach w ogóle.
              Jak już pisałam- można zrobić w CZD Tu to badanie nazywaja Facs, ale
              ponoc także przy ośrodkach, gdzie dokonuje się przeszczepów, z tym,
              że trzeba wiedzieć, o co chodzi, czyli co badać- artykuł Strickera
              na ten temat ewentualnie mój wynik. Napiszę jeszcze raz- wg
              Strickera, podzbiór CD57+CD3- jest tym, czym ewentualnie można
              monitorowac leczenie boreliozy. Ja bardziej opierałabym się na
              własnym samopoczuciu i PCRze z Poznania niż na wartości tego
              podzbioru.
        • nataszkam Re: I tak minął rok... 21.12.07, 15:36
          hehe, Joasiu, jak to- ja wyleczyłam?? tongue_out
          Mam nadzieję, że faktycznie ta franca jest juz poza nami; a co do
          mojej mamy- to na razie ma żadnego laboratoryjnego potwierdzenia tej
          choroby.
          Trzymaj sie tak dzielnie nadal i szybko wracaj do zdrowia- Twoje
          plany i marzenia już z niecierpliwością pchają się do Twoich
          drzwi smile Pamiętam, kiedy czytałam Twoje posty pierwszy raz; było ich
          niewiele- raptem kilkadziesiąt smile Byłam po prostu przerazona, że
          jesteś w takim stanie! A teraz proszę- nawet jeździsz na rowerze smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka