arniekl
05.05.06, 21:16
Podczytuje to forum od jakiegos czasu i w koncu zdecydowalem sie opisac swoja historie. Moze akurat komus sie przyda.
Mam 48 lat i mieszkam za granica. Choroba rozpoczela sie u mnie po okresie ogromnych stresow zawodowych a pierwszym objawem, ktorego dlugo nie umialem nawet nazwac byla niemozliwosc zrobienia rzeczy na czas. Szefowie sie denerwowali a ja nie bylem w stanie skonczyc rzeczy, ktore zaczalem bez poslizgow. Wtedy na skutek skarg zrezygnowalem z calego etatu i zaczalem pracowac na pol etatu i jakos szlo choc pracowalem przynajmniej 6 godzin dziennie by sie wyrobic. Do lekarza poszedlem dopiero gdy 3 lata pozniej siadla mi znacznie erekcja oraz rozwinalem napadowe dretwienie spastyczne lewej reki.
Lekarz zazyczyl sobie CT mozgu, wykluczyl tezyczke i skierowal do neurologa.
CT nic nie wykazalo, wapn byl w normie, zatorow w tetnicach mozgu nie mialem, serce bilo dobrze, takze w normie byl testosteron a neurolog powiedzial, ze nic nie widzi.
Klopoty w pracy zaczely sie nasilac i znalazlem na komputerze objawy ADD co troche pasowalo i namowilem lekarza na ritalin. Na troche pomoglo. Zaczalem lepiej pracowac ale ciagle nie smiejac przejsc na pelny etat.
Gdzies tak 2.5 roku temu nagle w ciagu kilku tygodni moje zdrowie sie zalamalo. Rece i twarz zaczely bardzo tretwiec i w calym ciele pojawily sie dziwne wibracje, ktorych jednak nie mozna bylo zobaczyc. Zrobilem MRI czyli rezonans mozgu podejrzewajac stwardnienie rozsiane. Wynik byl prawidlowy.
Kilka miesiecy pozniej dretwienie objelo praktycznie cale cialo, mozliwosc erekcji zniknela calkowicie, dlonie i stopy staly sie bolesne na zwykly dotyk.
Kolejne kilka tygodni a bolesnosc rozniosla sie na cale cialo. Wszystko bylo wiec jednoczesnie zdretwiale jak i bolace. Z bolu prawie przestalem chodzic. O pracy nie bylo mowy.
Zobaczylem jeszcze jednego neurologa, ale po badaniu stwierdzil, ze w zasadzie nic nie widzi wiec moge do niego przyjsc jak powstana jakies ubytki neurologiczne za kilka lat.
Kolejne tygodnie i zaczela szwankowac pamiec. Moglem postawic garnek na gazie i calkowicie o tym zapomniec i go spalic. Zaczalem notorycznie zapominac o zaplaceniu rachunkow do tego stopnia, ze raz odlaczono mi prad.
W tym czasie bylem jakby w letargu i jedynymi rzeczami, ktore jeszcze moglem robic bylo ogladanie telewizji lub ugotowanie prostego posilku.
Wiekszosc czasu spedzalem lezac w lozku lub siedzac nieruchomo. Kazdy najmniejszy ruch powodowal bol skory i miesni. Dni biegly bardzo szybko, a wlasciwie stracilem rachube czasu.
Opisalem swoje objawy na amerykanskim forum neurologicznym przez Internet i ktos mi dopisal, ze moze to byc choroba z Lyme. Moj lekarz zlecil mi wiec badanie Elisa na borelioze, ktore wyszlo ujemnie. Wiec to nie byla borelioza.
Minely kolejne miesiace gdy ta samo osoba, ktora wczesniej sugerowala borelioze napisala mi list. Miedzy innymi o tym, ze testy w tej chorobie za dobrze nie dzialaja i moze to byc jednak borelioza pomimo negatywnego wyniku.
Dostalem link do materialow dr. Burrascano. Jakim cudem udalo mi sie to przeczytac. Moj mozg juz prawie nie lapal dluzszych zdan i przeczytanie i zrozumienie calego tekstu zajelo mi chyba ze dwa dni.
Wynikalo z tego, ze mogla to byc borelioza ale nie sposob bylo udowodnic. Wiec jak leczyc?
Lekarz sprawdzil czy nikt nie zrobilby mi western blota, ale laboratorium odmowilo bo mialem negatywna Elise.
W pracy Dr. Burrascano doczytalem, ze Questran usuwa toksyne bakteryjna. Uprosilem lekarza o recepte i zaczalem brac ten lek 4 razy dziennie.
Ku mojemu zdziwieniu juz po 10 dniach poczulem ogromna ulge a po miesiacu dretwienia prawie zniknely. Bol ciagle byl i stawal sie naprawde duzym problemem. W skali od 1 do 10 moj bol to byla 7-ka a leki przeciwbolewe nie pomagaly.
Z tymi klopotami z koncentracja, zaburzeniami pamieci pokazalem swojemu lekarzowi artykul dr. Burrascano a szczegolnie fragment o Questranie i nalegalem, ze poprawa jest wystarczajacym dowodem by mnie w koncu zaczeto leczyc antybiotykami. Ale nic z tego. Dostalem skierowanie do lekarza zakaznego. Caly czas musialem brac Questran bo inaczej dretwienia wracaly szybko. Po kilku tygodniach spotkalem w koncu owego lekarza zakaznego, ktorego po przedstawieniu mojego przypadku zdolalem przekonac do leczenia. Bylem kiedys nawet pogryziony przez kleszcze na Mazurach choc wysypki nie bylo. Dostalem Amoksycyline 3 gramy dziennie. Po kilku dniach przezylem prawie zapasc i tak gleboka utrate pamieci, ze zapomnialem gdzie mieszkam. Pozniej sie zorientowalem, ze byla to reakcja herxeimera. Ale w tym czasie doktor od chorob zakaznych stwierdzil, ze jednak nie bedzie mnie leczyl bo administracja nie zezwala mu na postawienie takiej diagnoze z uwagi bardzo wysoki potencjalnie koszt leczenia dozylnego. Jak powiedzial ' tu nie ma boreliozy' i gdyby mnie leczyl to narazilby sie na przykrosci a moze nawet stacil swoja dobra pozycje zawodowa. Zrobil jednak dla mnie jedna rzecz: wyslal list do mojego lekarza z wyjasnieniem, ze jakkolwiek nie chce byc zamieszany w moje leczenie, to jednak najprawdopobniej jest to borelioza choc test byl ujemny. Na tej podstawie moj lekarz zaczal mnie leczyc w oparciu o materialy dr. Burrascano oraz telefoniczna konsultacje z jakims innym lekarzem.
Na dzien dzisiejszy jestem juz po 18 miesiacach leczenia. Bralem duzo roznych antybiotykow ale wszystkie doustnie bo lekarz zakazny zablokowal mi dostep do leczenia dozylnego. Poprawa jest nieslychanie wolna i jeszcze nie nadaje sie by wrocic do pracy. Ciagle jeszcze mam klopoty z koncentracja, ale sporo mniej, pamiec wrocila, dretwienia sa minimalne. Bol skory jest ciagle duzym problemem, ktory zmusza mnie do fotelowo-lozkowego trybu zycia. Niemniej moj poziom bolu w skali 1 do 10 jest tylko 3, wiec duzo lepiej niz bylo. Erekcja zaczyna sie pojawiac niesmialo.
Dalej sie wiec lecze i moze kiedys moje zycie do mnie wroci i bede mogl znowu podjac prace.