stonefly
21.09.06, 11:46
Cześć i czołem spytacie skąd się wziąłem.
Leżę w zakażniku i robię w łóżko siku.
Krętki żrą mnie w noc i w dzień.
Chciałbym je wybić w pień.
Lendacinu strumień penetruje mnie
Lecz borelka z tego śmieje się.
*******
Ogólnie rzecz ujmując nie jest mi wcale do śmiechu.
Z zamiłowania pół życia tego lepszego spędziłem w dzikich
kniejach,pstrągi,grzyby etc.
Jestem z Pomorza,ale uwalił mnie najprawdopodobniej mieszkaniec Puszczy
Augustowskiej.
Kleszcza nie widziałem tym razem, natomiast rumień jak półmisek na tatara.
Niestety dość póżno zdiagnozowany -minęły około 3 m-ce.
Objawów wiele charakterystycznych:kłócie na całej powierzchni skóry,
bóle kości stawów mięśni,uczucie alienacji i totalna bezsenność,ciągły szum w
głowie.
Obecnie trzeci tydzień w zakażniku na dożylnym lendacinie 2g.
Oczywiście za tydzień wypis do domu bo już będę "zdrowy"(ten antybiotyk
zabija wszystjie bakterie!!!).
Natomiast z bólami to do reumatologa.
Oczywiście teksty z cyklu :latka lecą,za aktywny tryb życia itp.
Gdy człowiek jest zdrowy bagatelizuje zagrożenie tak samo jak polska myśl
medyczna
też myślałem,że borelioza to taka grypa którą łatwo wyleczyć.
Czytam regularnie Wasze wspaniałe forum,artykuły w tym oczywiście Dr.B.
Nie ukrywam,że obraz choroby jaki się rysuje po tej lekturze jest
przerażający.
Co robić,żeby się ratować.
Może choroba na tym etapie da się całkowicie wyleczyć.
Czy dołączyć na własną rękę metronidazol do obecnej kuracji Lendacinem?
Proszę napiszcie jak kontynuować kurację po wypisaniu z" fabryki
przeleczonych".