Dodaj do ulubionych

co o tym sądzicie? mój przypadek.

14.12.06, 17:53
15/08/06 ugryzł mnie kleszcz, tydzień później pojawił się rumień. 01/09
dostałam wyniki badań IGM na poziomie 50 IGG -0 przez 2 miesiące brałam
duomox. 10/11 kolejne wyniki IGM -37 IGG 0,90.I wtedy zaczęłam czuć się
osłabiona, nagłe bóle w nogach i rękach, takie chwilowe ale dość uciążliwe.
20/11 wylądowałam na pogotowiu ponieważ zasłabłam, wcześniej czułam jakbym
gdzieś spadała i mocne kołatanie serca. Ekg i echo serca wyszło w normie,
trochę podwyższone ciśnienie, pozostałe winiki badań podstawowych w normie
łącznie z próbami wątrobowymi. Od tamtej pory cały czas chce mi się spać,
bolą mnie ręce i nogi i mam coraz mniej siły. Mój lekarz twierdzi że jest
wszystko w normie i "pod kontrolą", boreliozy już nie mam, a to co się ze mną
dzieje to zespół poboreliozowy (organizm się regeneruje i dlatego czuję się
osłabiona)i w ogóle mogę mieć chwilową arytmię serca i wcale nie musi mieć to
związku z boreliozą. I wtedy trafiłam na to forum. Nie ukrywam że mocno się
przeraziłam czytając te wszystkie posty. A może mój lekarz nie ma racji? Może
powinnam poszukać innego? Napiszcie proszę co o tym sądzicie.
Obserwuj wątek
    • rumcajs-wrocek Re: co o tym sądzicie? mój przypadek. 14.12.06, 19:38
      Odpowiedź znajdziesz na forum.
      Nie Ty pierwsza opisujesz taki przypadek . Naprawdę troszkę poszukaj ,a więcej
      sie dowiesz.Pozdrawiam
    • wroteknowynick Re: co o tym sądzicie? mój przypadek. 14.12.06, 20:27
      To co opisujesz, nazywane przez lekarzy zespołem poboreliozowym, wielu z nas
      miało przez wiele lat przed leczeniem(zespół PRZEDdboreliozozy ? ), podczas
      leczenia i teraz po leczeniu przez dlugi okres czasu.
      Zapytaj lekarza jak długo przewiduje ze organizm będzie Ci się regenerował bo
      ja jestem już 3 lata po standardowym leczeniu i dalej się "regeneruję" i jestem
      cieżko zmęczony.
    • monikad2 Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 16:28
      Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. Pani doktor skierowała mnie na punkcję( to
      podobno badanie płynu mózgowo rdzeniowego). Powiedziała że jeśli to badanie
      potwierdzi chorobę ( przecież mam to już stwierdzone???) to skieruje mnie do
      szpitala i poda ceftriakson. Niewiem, piszę o tym bo czuję się strasznie sama.
      Nikt nie widzi problemu w boreliozie. demonizuję problem. Nie mam z kim o tym
      porozmawiać.
      • szympek88 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 16:33
        Punkcja to nie jest dobra metoda diagnostyki boreliozy. Lepiej jesli juz zrób
        sobie test Wbm ale chyba nie potrzebujesz potwierdzenia... dodatnia ELISA +
        objawy wystarcza aby zdecydowac sie na leczenie.

        Moze poszukaj jakiejs dobrej lekarki leczacej dobrze borelioze

        Poczytaj Faq i forum, znajdziesz tu odpowiedz na wiekszosc pytan.
        • monikad2 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 16:43
          wydaje mi się że ona chce potwierdzć neuroborelioze ( nie sprecyzowała)
          • laurawroc Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 16:59
            no nie wiem po Ci ta punkcja skoro masz dodatnie testy. Czy to neuroborelioza
            czy tez postac stawowa to leczy się antybiotykiem. Moim zdaniem niepotrzebne
            kłucie. Ja po doxy tez znalaźłam sie na pogotowiu - objawy podobne do Twoich,
            kołatanie serca ( tachykardia 150 i hipotonia 70/0), i to dziwne uczucie
            spadania , zapadania się plus do tego bezwładnośc rąk i dławiacy ból w klatce.
            Z moch wyliczen wyszło mi na mega herxa ( powtórka w kolejnych cyklach ok. 4
            tygodniowych). Koniecznie wydłuz leczenie bo widac że doxy działa i jesli
            przerwiesz to potem będzie gorzej.
            powodzenia
            • monikad2 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 17:09
              Leczenie skończyłam tak naprawdę w październiku, teraz wędruję po lekarzach
              którzy twierdzą że skoro byłam wstępnie przeleczona to jestem już zdrowa i
              dalsze leczenie jest niepotrzebne. To kołatanie mi się powtarza pomimo że od 2
              miesięcy nie biorę żadnych leków. Mam natomiast kłopoty z koncentracją i
              pamięcią. Dziś w zakaźnym w poczekalni wywiązała się rozmowa z której wynikło
              że razem ze mną czeka jeszcze 7 osób z boreliozą, czy tyle osób przychodzi
              codziennie? Nie wiedziałam że jest nas aż tyle.
              • laurawroc Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 17:17
                mysle, że tam Cie nie wyleczą, zdobadź nazwisko jakiegoś lekarza z Warszawy
                ktory bedzie Cie leczył ( z forum) . I nie wierz w zespoły poboreliozowe bo to
                jest dla nich wygodna furtka . Niestety standardy leczenia ne pozwalaja na
                dłuzsze i inetnsywniejsze leczenie. A to jedyne wyjscie dla nas.
                • monikad2 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 21.12.06, 17:27
                  skąd będę wiedziała że to akurat dobry lekarz, zauważyłam że wszyscy szukają,
                  jakoś nikt nie chwali się żeby był zadowolony ze swojego lekarza po drugiej lub
                  trzeciej wizycie. lekarka powiedziała mi dziś że musi mnie gruntownie przebadać
                  ( hormony tarczycy itp.) zanim zastosuje ponowne leczenie, bo jeśli będę brała
                  ciągle antybiotyki i nie będą właściwe to te krętki się w końcu uodpornią.
                  • mika778 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 22.12.06, 17:07
                    wydaje mi się słusznym gruntowne przebadanie, może nie wszystkie objawy
                    swiadczą o borel.
                    • amorejalo Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 22.12.06, 20:14
                      Widzę mika, że masz wątpliwości co do objawów moniki i diagnozy.
                      Może też sądzisz że to zespół poboreliozowy??
                      Czemu tak ostrożnie radzisz monice gruntowne badania.
                      Lepiej byś ją uspokoiła pisząc wprost że już nie ma boreliozy, jeśli tak uważasz.
                      Widzę że znasz chorobę z autopsji.
                      Dzięki takiej znajomości choroby i takiemu podejściu jakie prezentujesz
                      monika dzisiaj ma naprawdę poważny problem, bo zamiast się wyleczyć niedługo jej choroba przejdzie w stan przewlekły.
                      Ale proszę bardzo, skoro tak jej radzisz, to proszę zaproponuj jej, jakie powinna badania zrobić.
                      Pozdrawiam
                    • nataszkam Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 22.12.06, 20:21
                      Zapewne wszystkie świadczą o zaawansowanej nerwicy i/lub depresji.
                      Przecież te problemy z sercem, i ta koncentracja uwagi i inne takie pierdółki
                      typu kiepskie samopoczucie- toz to sprawka głowy, nieprawdaż Mika?

                      Wrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!
                      Szybko zmieniłabyś zdanie, gdybyś sama na sobie doświadczyła PRZEWLEKŁEJ
                      boreliozy (nie zespołu poboreliozowego). Tak z zewnątrz, z podręczników
                      akademickich i wykładów starych profesorów, prezentujących wiedzę z ubiegłego
                      ćwierćwiecza wygląda własnie hipochondryk.
                      Szkoda, że lekarze zamiast skupiac się na tym, co mówią pacjenci, to dokładny
                      wywiad zastępują wynikami z labów.
                      Sukcesów życzę.
                      • mika778 Re: Byłam dziś w zakaźnym na wolskiej. 27.12.06, 12:42
                        skąd taka ostra reakcja? ja tylko napisałam że "wydaje mi się słusznym
                        gruntowne przebadanie, może nie wszystkie objawy swiadczą o borel." natomiast
                        odzew był taki jakbym dokonała zamachu stanu...
                        mam boreliozę od ponad roku i walczę z nią tak jak wszyscy - po omacku...
                        Szukam jak wszyscy lekarza, szprycuje się antybiotykami i regularnie robię
                        badania. mój internista ( jak do tej pory lepszy specjalista od wszystkich
                        zakaźników) 4 miesiące temu wysłał mnie do ortopedy, endokrynologa i
                        kardiologa. Każdy znalazł coś dla siebie. Zwyrodnienie kręgosłupa szyjnego
                        powoduje drętwienie i bóle rąk, zwichnięty w dzieciństwie staw biodrowy też ma
                        jakieś zwyrodnienia no i przydałaby się endoproteza, ale może jeszcze nie teraz
                        (może wcześniej zejde na boreliozę i już nie będzie trzeba)nadczynność tarczycy
                        i wypadający płatek serca. Zrobili mi punkcję i wyszło że mam początki
                        parkinsona( ma go również moja babcia 82l. i miały jej siostry)tak więc objawy
                        boreliozy pasują do wszystkiego co u mnie znaleźli, tylko nie bardzo wiadomo co
                        lepiej leczyć na początku. no i może zacznijmy od tego że mam dopiero 29 lat i
                        10 letnią córkę.
                        tak więc chyba macie rację po co się badać, jeszcze nie daj Boże coś wyjdzie i
                        będzie kolejny kłopot. Czasem lepiej żyć w błogiej nieświadomości.
    • nataszkam Na kołatanie serca 22.12.06, 20:24
      Nie wiem, czy próbowałas kropli dihydroergotamina (DHE)- poparu kroplach serce
      się uspokaja, a przy okazji nie bardzo obniża ciśnienie. Może wypróbuj? W
      każdym razie działa dobrze i na mnie, i na syna; może Tobie też się przysłuży-
      tylko nie przecholuj z ilością, musisz wypróbować sama eksperymentalnie ile
      kropli Ci pomaga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka