Dodaj do ulubionych

Zdiagnozowana borelioza i nic dalej

21.02.07, 19:23
Witam,
jestem tu nowa i chcę przedstawić swój przypadek.

Od kilku lat miałam różne zaburzenia neurologiczne, napadowe i mijające po
około godzinie. Były to Zaniki widzenia, paraliże, drętwienia, bełkotanie,
niemożność czytania, ciągłe zmęczenie. Po jednym z poważnych ataków
wylądowałam w szpitalu. Zrobili badania, tomografię mózgu z kontrastem,
punkcje kręgosłupa (4 razy, bez efektu bo "źle się wkłuwało"... potem po źle
wykonanej punkcji leżałam jak kłoda dwa tygodnie z bólem głowy i
mdłościami...), badania okulistyczne, krew i wszystko co tam robią w takich
przypadkach. Nie wyszło nic, więc wypisali.

Dwa lata później w rozmowie z koleżanką dowiedziałam się o boreliozie jej
znajomego, o jego objawach i przypomniało mi się że przecież miałam kiedyś
rumień po kleszczu, 10 lat wcześniej. Zaczęłam drążyć temat, szukać w
internecie... wtedy jeszcze było mało dostępnych informacji, był rok 1999.
Zgłosiłam się do poradni Szpitala Zakaźnego w Warszawie bo uznałam, że skoro
to zakaźne to tam będą wiedzieli najlepiej. Miła pani doktor usłyszawszy o
rumieniu wędrującym skierowała mnie na badanie krwi. Zrobiono mi elisę i
wyszło IgG wysoko pozytywne i IgM po prostu pozytywne. Pani doktor
stwierdziła że rzeczywiście to borelioza, ale na tym etapie choroby nic się
nie da zrobić. Trzeba leczyć objawowo. Cóż, trudno... pomyślałam, skoro
lekarz specjalista tak stwierdza.

Rok później w 2000 r. miałam dość różnych nieprzyjemnych dolegliwości i
poszłam do leżaka rodzinnego. Kolejna pani doktor stwierdziła że potrzebuje
potwierdzenia tej rzekomej boreliozy i skierowała mnie na ponowne badania do
tego samego szpitala. I znów wynik był pozytywni... i znów nic nie można było
poradzić na moje dolegliwości. odesłano mnie do neurologa, okulisty,
prześwietlono szyję i głowę, zbadano krew. I na tym poprzestano. Cóż,
pomyślałam, może rzeczywiście nic się na to nie poradzi...

Miałam potem różne typowe dla boreliozy dolegliwości, różne bóle szczególnie
głowy, bioder, międzyżebrowe i nerwobóle barku, kłopoty z koncentracją, z
pamięcią, przekręcałam wyrazy, zgubiłam się w przejściu podziemnym... z
każdym rokiem coś przybywało...
Dwa lata temu stwierdzono u mnie wypadanie zastawki mitralnej, tachykardię,
arytmię... zrobiono badania, Dopplera, to podobno ma wiele osób i to nic
takiego... gdy mówiłam o różnych dolegliwościach, o boreliozie, pani doktor
mnie wyśmiała i odesłała do psychiatry...
Niestety mój stan się stale pogarsza.

Dwa dni temu ktoś z innego forum dał mi namiar na Wasze forum i zaczęłam
czytać... to co przeczytałam wstrząsnęło mną bardzo. Z nową siłą dotarł do
mnie problem boreliozy... i jej prawdziwe oblicze. Prawdopodobnie ten ktoś
uratował mi życie!

Zamierzam niezwłocznie zacząć się leczyć. Nie wiem tylko jak się do tego
zabrać sad
Dziś udało mi się wydobyć ze szpitala moje stare wyniki z Elisy. Tylko co
dalej... Gdzie w Warszawie znaleźć lekarza...
Może ktoś z Was ma jakieś sugestie?

Wybieram się na Wasze spotkanie do Tychów, tam zamierzam się zapisać do
Stowarzyszenia smile
Chciałabym aby lekarze nauczyli się to leczyć, może Stowarzyszenie, jako
pewnego rodzaju instytucja, otworzy im oczy na problem, bo zwykły pacjent nic
nie wskóra.

pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Obserwuj wątek
    • tosho Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:29
      Przepraszam ale nie moge sie powstrzymac:

      >Rok później w 2000 r. miałam dość różnych nieprzyjemnych dolegliwości i
      >poszłam do leżaka rodzinnego.

      fajny byl ten leżak rodzinny? smile
      • tosho Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:31
        A serio to musisz energicznie sie leczyc.
        Jak potrzebujesz zrobic badanie to zrob western blota w pzh w w-wie.
        Mozesz jechac do Dr Beaty do Krakowa - zeby sie odpowiednio leczyc
      • rzepcia3 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:32
        Widzisz my także chorzy a w jakich humorach smile głowa do góry dziewczyno,już
        teraz wiesz z kim walczysz,znasz przeciwnika, najlepiej jeszcze wybierz się do
        Krakowa do Beaty smile wtedy na pewno wsyztsko będzie dobrze smile
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 20:26
        hehe leżak smile dłuższe teksty piszę w outlooku żeby mi poprawiał błędy których
        robię mnustwo smile
        leżak nie wzbudził jego zastrzeżeń wink
      • predrak Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 07.04.07, 16:38
        Witam,
        Nie czekaj i nie zastanawiaj się tylko uderzaj do Beaty z forum mi 4 lata temu
        zdiagnozowano SM - które świetnie wycofuje się o antybiotykach na BB. mam
        potwierdzoną neuroboreliozę i na zakaźnym zapewniam Cię że nie masz co szukać
        pomocy ja już tam lądowałem wielkorotnie i na moje nawroty wszyscy rozkładają
        ręce oni uważają że ie ma formy cysty tak więc nie czekaj tylko udeżaj do dr.
        Beaty.
        Pozdr.
        Piotr
    • domin46 ta pani co Cię tak wyśmiała, wybaczcie 21.02.07, 19:34
      ale ja się teraz nie mogę powstrzymać, głu.... babsko złośliwe.
      Możesz robić Wb tylko po co jak pamiętasz rumień i elisa i tak cudem wykazała.
      Lepiej jak zrobisz na koinfekcje. Masz jakieś zmiany w morfologii?
      • tosho Re: ta pani co Cię tak wyśmiała, wybaczcie 21.02.07, 19:37
        Ci zakaznicy sa okropni, oni sie chyba tylko na biegunkach znaja.
      • fikemola Re: ta pani co Cię tak wyśmiała, wybaczcie 21.02.07, 20:28
        zwykła morfologia nie wykazuje nic nadzwyczajnego...
    • franiolek1 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:43
      Dobrze, ze tu trafilas fikemola. Dobrze tez, ze chcesz jechac na spotkanie
      Stowarzyszenia. Napewno duzo sie na tym spotkaniu dowiesz, porozmawiasz z
      innymi chorymi, poznasz ich leczenie.
      Nie ma co robic testow, wiadomo, ze jestes chora, teraz musisz sie leczyc.
      Najgorsze za Toba - cierpialas, nie wiedzac na co, odsylana do
      psychiatry...Teraz wiesz z kim walczysz, chociaz musisz sie uzbroic w
      cierpliwosc.
      Skontaktuj sie z Beata z Krakowa ( watek Jestem lekarzem). To wspanialy
      czlowiek i lekarz.
      Trzymaj sie dzielnie!
    • aktimelek Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:46
      ja ma dopiero 17 lat i tez mnie tak odsyłano...z lekarza do lekarza!! Lecze się
      dopiero 6 miesiecy...lecze sie W Bielsku Bialej ... Na Spotakaniu Też Bede...
      Bo Mieskzam Niedaleko....smile
      • klematis7 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:47
        czesc Dominika smile
        • aktimelek Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 19:48
          witam witam ja juz od rana tu siedze I czytam smile)CHyba Zostane Psorką OD Borelkibig_grinbig_grin
          • klematis7 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 20:28
            wszystko przed Toba. Lekarz to swietny zawod. Szczegolnie ten od borelki
            • aktimelek Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 20:36
              No własnie smile A Dzis pisałam do takiego lekarza Zakażnika big_grin na meila Ciekawe
              co odpisze na temat Borelkismile))
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 20:35
      dzięki wszystkim za słowa otuchy smile

      napiszę do doktor Beaty i może potestuję lekarzy w okolicy... ale nie wiem czy
      moje nerwy to wytrzymają... ostatnio trafiałam na lekarzy "odbębniających" swą
      pracę, takich znudzonych życiem, niskimi płacami, natrętnymi pacjętami... od
      roku tylko raz, wspomniałam lekarce rodzinnej o boreliozie, na szczęście była
      młoda i na zastępstwie, więc tylko powiedziała że to raczej nie ma związku z
      boreliozą... zapisała mi podwójny zestaw leków na serce żebym się nie musiała
      po nie fatygować za często, w sumie bardzo miła, ech ci lekarze...
      • aktimelek Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 21:03
        ja sie lecze w Bielsko Białej juz poł roku......wczoraj mi antybiotyki
        zmnienionoo a iel sie leczyc bede niewiem;/
    • aktimelek Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 21:15
      A do Tychów zapraszamy a dać rade musisz ja sie meczee z antybitykami 6 miechów
      ... a a niewiedzialam o borelce prawei 1,5 rokucrying(
      • hedwig1 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 23:05
        aktimelek ja do ciebie z orośbą.
        jak piszesz leczysz się w bielsku -jeśli mozesz to napisz gdzie???
        ja tez mieszkam obok Bielska i rozpoczęłam leczenie w por. zakaż. na Wyspiańskiego
        "po drodze" nazbierałam wiele róznych schorzen -zdaje sie ,ze leczyłam skutki
        -teraz moze przyczyne i chyba dla tego zaserwowano mi troche za słabe leczenie.
        pozdrawiam
        Jadwiga
      • hedwig1 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 23:14
        a jeszcze jedno.

        kiedy i gdzie jest to spotkanie?
        czy każdy moze tam pojechać?
        czy wiesz jak tam trafić?

        tez miałam taki problem z oczami --[kilalat temu] będąc w sklepie ,naraz nic nie
        widziałam tylko ciemno .
        wielki strach bo myślalam,ze na dobre oślepłam,ale po pewnej chwili "przejrzałam".
        kidt byłma u okulistym i u kardiologa .....nic nie znależli.
        • hedwig1 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 21.02.07, 23:18
          kiedy byłamu okulisty i u kardiologa
          przepraszam -coś mi sie kićka.
          • klematis7 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 22.02.07, 10:31
            Spotkanie odbedzie sie w Tychach 24 lutego o godz.13.00 (zarzad i komisja
            rewizyjna o 10.00).
            Zapraszamy wszystkich chetnych. Informacje znajduja sie na stronie
            Stowarzyszenia
            www.borelioza.org/
        • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 22.02.07, 11:05
          Moje problemy z widzeniem były innego rodzaju. Nie było czarnych plam czy
          ciemności. Poprostu zniknęło mi pół świata z prawej strony, w każdym oku
          oczywiście (a raczej w mózgu). To tak jakby zawęziło się pole widzenia. Trudno
          to wytłumaczyć... najlepiej wyciągnąć przed siebie rękę, popatrzeć, a potem
          wziąć tę rękę za głowę i też spróbować ją zobaczyć smile hehe nie da się prawda...
          to tak miałam kilka razy.

    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 22.02.07, 15:35
      Mam jeszcze pytanie. Chyba mam tę Candidę na języku i to od baaardzo dawna. W
      sumie nie zwracalam uwagi na mój język, był białawy od dawna... Teraz tu czytam
      że to straszny drożdżak jakiś...

      czy najpierw wyleczyć "biały język" przed terapią antybiotykową?
      • jmgpk6 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 22.02.07, 17:33
        Przydałoby się chociaż podleczyć trochę tą candidę(z m-c;dużo informacji
        na "forum candida"(FAQ). jmgpk6
        • michal056 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 22.02.07, 20:24
          Tez miewam takie zaburzenia widzenia .Ja to okreslam jako ,konskie klapki na
          oczach.Widze wtedy przed sobą a po bokach ciemność.A jak na czymś chcę skupic
          wzrok to widzę ciemna plame.Ale to szybko mija.
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 02.03.07, 13:08
      Udało mi się umówić z dr Beą i w przyszłym tygodniu jade na pierwszą
      wizytę smile)) zamierzam rozpocząć kurację antybiotykową!

      Ale czekajc na wizytę zaaplikowaam sobie Ctrosept. Czuję się po nim dobrze,
      malutki herx w postaci cierpnięcia twarzy, ust, i rąk. Ale co ciekawe,
      nastąpiła pewna znacząca poprawa smile Co miesiąc, regularnie od około pół roku
      miałam jedno-dwu dniowe, bardzo silne bóle wszystkich stawów, podkreślam
      WSZYSTKICH, a teraz w dniu kiedy znów miały wystąpić żaden staw mnie nie bolał!

      Kurcze, to chyba działa... smile))

      • dziubolek2 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 02.03.07, 13:14
        możesz też jechać do Białegostoku. To od nas nie tak daleko, a tam na pewno nie
        zlekceważą Twoich pozytywnych wyników. Poza tym będziesz miała szansę na
        leczenie szpitalne, jeśli wyrazisz taką chęć.
        • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 02.03.07, 13:22
          dzięki, ale pojadę do Krakowa. Z Wawy to dwie godzinki pociągiem czyli szybciej
          niż do Białegostoku wink A jeśli leczenie szpitalne, którego wolę uniknąć bo
          muszę pracować, będzie konieczne to skorzystam z Twojej sugestji, dzięki smile
    • niko161 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 02.03.07, 15:35
      Fajna jesteś Fikemola z tym leżakiem... tez się usmiałam bo ciekawie wyszło...
      swietnie ze energicznie zabierasz się za leczenie - Bea to doskonałay wybór - z
      Nią nie zginiesz... pozdrawiam serdecznie i zdrówka zyczę!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 02.03.07, 15:49
        dzięki smile))
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 09.03.07, 22:37
      Wreszcie byłam u dr Beaty w Krakowie smile mam brać Biotrakson we wlewie dożylnym.
      Wcześniej podjęłam jeszcze jedną próbę uzyskania pomocy u kolejnego lekarza
      pierwszego kontaktu - usłyszałam że się to leczy objawowo... taaaa... ale
      przynajmniej mam poczucie że ostatni raz spróbowałam...
      Pani doktor Bea uprzedziła że z tym leczeniem będzie ciężko i rzeczywiście
      jest...
      Dziś odbyłam wycieczkę po kilku okolicznych ośrodkach medycznych i nikt nie
      zgodził się na podawanie mi Biotraksonu dożylnie.... sad
      W poniedziałek będę dzwonić do NFZ...

      Czy ktoś z Was ma doświadczenie w uzyskaniu ambulatoryjnego leczenia
      Biotraksonem??? np. w Wawie??
      • fikemola gdzie się leczyć dożylnie? 09.03.07, 23:37
        Czy ktoś wie jak zorganizować w ramach NFZ leczenie dożylne w Wawie (lub w
        Legionowie...)? Mam dzwonić do NFZ... ale może ktoś już dzwonił i wie o co
        spytać i jak wymusić na "placówce" aby zrealizowała zlecenie takiego leczenia?
        • michal056 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.03.07, 16:25
          Napisz na moją pocztę swój numer telefonu, to oddzwonie.
          • michal056 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.03.07, 16:27
            Dostep do poczty jest na szarym pasku u gory po lewej stronie.
            • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.03.07, 21:36
              napisałam smile

              Aha, a czy ktoś wie gdzie można zrobić próbę uczuleniową na Biotraxon??
              Wolała bym przeżyć to leczenie wink
              • mile13 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.03.07, 21:48
                Cześć .
                Na Biotrakson nie trzeba próby ,npewno przeżyjesz.Nie trzeba nawet w kroplówce
                można //z ręki //w strzykawce 20 ml ,potem niech ci zabespieczą wenflon
                rozcieńczoną heparyną.
                , żyły nie będą tak szybko zapalone.
                • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 11.03.07, 10:58
                  dzięki za wskazówkę z heparyną smile
                  ale wolała bym jednak kroplówkę, mam doświadczenie z podawaniem "z ręki", żyły
                  mi pękają sad miałam w szpitalu straszne wylewy... a motylek ciągle się
                  zapychał, szkoda że tam nikt nie wpadł na przemywanie heparyną...
                  • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 30.03.07, 14:04
                    coś niewiarygodnego z tym podaniem kroplówki... próbowałam przepisania
                    zlecenia, próbowałam "po znajomości", nawet ostatnio zdecydowałam się
                    zapłacić... ale okazało się że w placówce z oddziałem szpitalnym nawet za kasę
                    mi tego nie podadzą bo nie... jak to jest że ja mam taki problem a inni nie...
                    może robię coś nie tak, może wręczam kartkę ze zleceniem nie tą ręką czy jak wink

                    jeśli czytasz to michal056 to sprawdź proszę maila!
                    zgubiłam Twój nr tel. a mam się spotkać z dr K. z Wolskiej
                    • ewax100 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 30.03.07, 15:14
                      Dzieki ze napisałas o swoich kłopotach to ja juz nie chcę żadnych wlewów
                      dozylnym.Mieszkam w małym miesteczku więc nikt mi tego nie zrobi.Ciekawa
                      jestem co Ty fikemolu z tym zrobisz ?Jednak leki doustne sa pewniejsze.Z
                      drugiej strony to liogiczne że nikt nie chce zrobić tego bo gdyby tak było to
                      wszystko załatwiłabyś na miejscu a skoro nie chcą tak leczyć -wypisac recept to
                      i nie chcą dać dożylego leczenia.
                      • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 30.03.07, 16:07
                        a ja chcę wlewy i je zdobędę... jakoś smile nie bez powodu mi je przepisano

                        niektórzy nie mają z tym problemów, ja mam
                        a z żadnej strony to nie jest logiczne, lek jest dopuszczony do podawania
                        ambulatoryjnego, można go kupić w aptece, mam receptę od lekarza, pieczątkę
                        placówki NFZ, zlecenie... a nie chcą bo:
                        - nie chce im się (cyt: "nikt nie będzie przy pani siedział")
                        - nie chcą mieć kłopotu (boją się bo tego nie robili - strach przed nieznanym)
                        - są znudzeni, niedocenieni, źle opłacani, a natrętny pacjent tylko zawraca im
                        głowę...

                        • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 07.04.07, 15:48
                          Bardzo proszę o podanie nazwy i adresu szpitala w Warszawie w którym można
                          uzyskać wlew dożylny z biotraksonu. Dr Bea mówiła mi że jest kilka osób w Wawie
                          które po prostu poszły do SOR-u i zrobiono im tam bez problemu kroplówkę wg jej
                          zlecenia.

                          Jeszcze raz bardzo proszę o info, tracę po mału nadzieję...
                          • predrak Re: gdzie się leczyć dożylnie? 07.04.07, 16:50
                            Wiesz trochę nie rozumiem w czym masz problem ja od 3 miesięcy leczę się
                            dożylnie po prostu chodzę do znajomej pielęgniarki która mi zakłada wenflon a
                            zastrzyk dożylny to już sam sobie robię nikt nawet prywatne przychodnie nie
                            wypuszczą Cię z założonym wenflonem szukaj znajomych którzy mogą założyć Ci
                            wenflonik i bierz rutinoskorbin regularnie jak pękają Ci żyły to pomaga mi też
                            pękały
                            trzymaj się
                            • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 07.04.07, 16:54
                              nie mam takich znajomych sad
                              łatwo Ci mówić bo znasz pielęgniarkę...

                              a podobno w jakiś SOR-ach przyszpitalnych, gdzieś w Warszawie robią wlewy...
                              ale ja na taki jeszcze nie trafiłam sad
                • eter05 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 11.04.07, 21:36
                  mile13 napisała:

                  > Cześć .
                  > Na Biotrakson nie trzeba próby ,npewno przeżyjesz.Nie trzeba nawet w
                  kroplówce
                  > można //z ręki //w strzykawce 20 ml ,potem niech ci zabespieczą wenflon
                  > rozcieńczoną heparyną.
                  > , żyły nie będą tak szybko zapalone.

                  To zalezy na kogo trafiasz .Ja przepisalam zlecenie u lekarza rodzinnego i
                  podaja mi to w mojej przychodni i nikt przy mnie nie siedzi.
        • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.04.07, 12:43
          Ponawiam prośbę:
          Bardzo proszę o podanie nazwy i adresu szpitala w Warszawie w którym można
          uzyskać wlew dożylny z biotraksonu.


          Dr Bea mówiła mi że jest kilka osób w Wawie
          które po prostu poszły do SOR-u i zrobiono im tam bez problemu kroplówkę wg jej
          zlecenia.

          Plissssssss!!!
          • dziubolek2 Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.04.07, 19:49
            Ja robiłam prywatnie W Enel-medzie. Bardzo drogo, ale mozna.
            • fikemola Re: gdzie się leczyć dożylnie? 10.04.07, 20:12
              dzięki za info smile
              dla mnie teraz to stanowczo za drogo...
              zwyczajnie nie mam tej kasy sad

              wiem, że wlewy gdzieś robią w Warszawie w ramach NFZ, tylko gdzie...
              Czy ktoś wie?
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 11.04.07, 21:02
        byłam dziś u zakaźnika, pana K. na Wolskiej. Żenada... moja Elisa wyszła
        ujemnie, stwierdził że zamyka sprawę, boreliozy nie ma i kropka.

        tja... wiedziałam że tak będzie ale jeszcze się łudziłam... chciałam zobaczyć
        to na własne oczy i zobaczyłam, ignorancja tego pana była wielka...

        w poczekali dałam namiary na Stowarzyszenie i forum kilku osobom... może
        skorzystają...

        • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 25.04.07, 12:35
          Znalazłam wreszcie pielęgniarkę, która zna biotrakson, wie że to nic strasznego
          i zgodziła się na podanie smile)))

          ufff...
          jeszcze nie znam ostatecznej ceny ale to rodzina kolegi, powiedziała że się
          dogadamy... nie będę mogła robić u niej wszystkich wlewów bo ona ma mnustwo
          dyżurów w szpitalu i ciągle jest padnięta. Zamierzam więc nauczyć się podawania
          i sama sobie to zapuszczać, tak jak radził predrak smile)) mam nadzieję że dam
          radę, jest jeszcze opcja wyjazdów na "głęboką" prowincję gdzie ceny są niższe
          niż w stolycy... (raz usłyszałam 70 zł za podanie, zgroza)zobaczymy

          Mogę zacząć dopiero po weekendzie i już się nie mogę doczekać, na razie leczę
          się naturalnie, i chyba mam lepszą pamięć smile)) za to zaczynają mnie boleć
          stawy...

          ostatnio dołączyłam pyłek kwiatowy... zobaczymy co z tego wyjdzie, smak ma
          paskudny ale skoro pszczoły to jedzą to musi być dobre wink

          i jeśli wierzyć pszczelarzom jest dobry na wszystko... wink

          • dx771 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 25.04.07, 16:01
            Ja przez 5 tygodni jak wiesz brałem propolis 3 x dziennie w większych dawkach
            niż trzeba. No i od 10 dniach z każdym dniem czułem się coraz gorzej (stawy też
            czułem). Trochę sie nawet podłamałem. Od 2 dni przestałem no i wszystko zaczyna
            wracać do normy. Trochę za szybko na jakieś wnioski, ale po długim "łikendzie"
            wracam do propolisu i zobaczę czy znowu mi sie pogorszy.
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 15.05.07, 15:47
      Nareszcie zaczęłam abx smile))
      Wczoraj miałam pierwszy wlew biotraksonu, po trwającej 2 miesiące batalii.
      Ostatnie dwa tygodnie miałam wirusowe (?) zapalenie gardła więc czekałam aż
      przejdzie.
      Bałam się reakcji organizmu na biotrzkson więc pierwszy raz wzięłam w szpitalu,
      dziś ma przyjść pielęgniarka do domu.
      Do tego tinidazol - szykuję się na herxa za dwa dni... ale nie taki herx
      straszny jak go malują... hehe... mam nadzieję że nie będzie tak źle smile

      pozdrawiam wszystkich!
      • kwiat_wisni Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 15.05.07, 15:53
        2 m-ce walczyłaś o rozpoczęcie leczenia - dzielna jesteś! Może nie będziesz
        miała herxów tylko nieustającą poprawę? Tego Ci życzę! Trzymaj się!
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 30.05.07, 10:11
        Czekam na herxa i czekam... Właściwie to miałam coś tak jakby... po 4 dniach,
        może to był herx... nasiliły mi się objawy sercowe, tzn kołatanie (nawet przy
        każdym uderzeniu serca miałam dodatkowe uderzenie i tak przez kilka minut -
        bardzo nieprzyjemna sprawa...) no i ból w klatce, lekkie cierpnięcie języka i
        silny ból głowy. Było to niezbyt uciążliwe ale było. Teraz arytmia jakby
        ucichła, właściwie jej nie czuję, a przed leczeniem zaczęłam już krążyć po
        internecie szukając info o ablacjii... dobrze że żaden lekarz mnie na to nie
        namówił smile)

        Niestety grzybek mnie dopadł, jest na razie niezbyt duży, ale jest - biegunka,
        biały język, swędzenie tu i tam, pobolewanie brzucha... podwoiłam probiotyki na
        co idzie mnustwo kasy... cóż, trudno.

        Wlewy biotraxonu robię z przerwami wekendowymi, bo jeszcze przed abx pobolewało
        mnie w okolicach wątroby, wolałam nie ryzykować. Tini biorę bez przerw. Mam
        stale gożki smak po abx, niepokoiło mnie to, ale piszecie że też tak macie to
        mnie uspokoiło smile

        dobrze że jesteście smile))

        pozdrawiam!
    • fikemola Re: znikam... 04.06.07, 14:05
      Schudłam 5 kg bo jestem na ścisłej diecie anticandin... i niedługo zniknę chyba
      zupełnie (ważę już 40 kg...) nie wiem już co jeść sad
      jem mięso, tłuszcze, warzywa, czasem jabłko, jem kaszę gryczaną i ciemny ryż...
      i znikam sad

      zamierzam kupić białkową odżywkę dla sportowców i to jeść smile podobno daje dużo
      siły i energii (80 % białka serwatkowego).
      Jak wchodzę do sklepu to otaczają mnie same węglowodany, wcześniej nie
      przyuszczałam nawet że tyle tego jest!

      Oczywiście nie zamierzam się poddawać, najwyżej zniknę, co mi tam... wink

      • fikemola poprawa 10.07.07, 15:51
        Jest lepiej smile
        Bóle głowy są rzadsze, mam więcej energii a co za tym idzie optymizmu smile))

        Martwi mnie troszkę brak herxów po duomoksie i azitro... na szczęście znoszę je
        dobrze.
        Zaczęłam nawet jeść zakazane węglowodany w małych ilościach i nie mam po nich
        złych reakcji. Kiedy byłam na biotraksonie nawet kromka chleba wywoływała
        sensację, a grzyb się panoszył... Teraz spokój, grzyby tylko w lesie (byłam 2
        razy na kurkach... smile
        pozbyłam się kleszczo-fobii smile))



        • fikemola Re: poprawa 25.07.07, 11:42
          W lipcu, do dziś brałam duomox 2x2 1g, 1x1/2 Azitrox 500 mg, 1x1 Viregyt K,
          2x1 tinidazol 500 mg (7 dni brałam, 7 dni przerwa).
          Niestety słabo na mnie podziałał ten zestaw. Troszkę poczułam powrót arytmii,
          trzy dni z kilkoma dodatkowymi pobudzeniami, myślę że to nie herx a słabe
          działanie leków. Kilka razy miałam silny ból głowy z światłowstrętem i
          mdłościami, Kilka dni było całkiem dobrych, ale nie było takich całkiem bez
          bólowych i z pełną energią jak przy braniu biotraksonu z tinidazolem.

          Od dziś mam nowy zestaw:
          Zamur 2x1 500 mg, klabax 2x1 500 mg, tinidazol 2x1 500 mg, viregyt k 1x1.
          Zobaczymy co to da smile
          • elunia79 Re: poprawa 25.07.07, 12:40
            fikemola, cieszę się że jest lepiej i gratuluje wytrwałości. Czy możesz napisać
            co sie poprawiło po zakończeniu biotraksonu i czy jak przeszłaś na duomox to
            wróciły jakieś objawy, problemy z językiem itp
            pozdrawiam
            • fikemola Re: poprawa 30.07.07, 12:37
              Eluniu, przeszła mi arytmia i z tego bardzo się cieszę.
              Miałam dwa duże herxy po biotraksonie z tini (i kilka malutkich...): jeden
              opanował głowę - zawroty takie że nie mogłam nawet siedzieć, bardzo silny ból
              głowy i oczu, otumanienie..., drugi sercowy, czyli krótki powrót arytmii z
              bólem klatki piersiowej. Po duomoksie z azitro, Viregytem k i tini nic się nie
              działo, nic dobrego i nic złego - stagnacja. Nie powróciły cierpnięcia, ale
              przez dwa ostatnie tygodnie byłam smutna bez powodu...

              Teraz jestem na Zinnacie, clabaksie, Viregycie K i tini, taka mieszanka
              wywołała bardzo silnego herksa po 3 dniach, powalający ból głowy, zawroty,
              silny ból oczu, światłowstręt, dźwiękowstręt i ogólnie wstręt wink
              Trzymał mnie około 2 dni. Wczoraj nie wzięłam tini bo mi zabrakło, głowa mniej
              bolała, za to dziś po porannej dawce "kompletu" zaczęło się znów - ból głowy
              (stosunkowo lekki), i trudności z oddychaniem, podobnie jak po tini przy
              biotraksonie - glut w gardle zatykający tchawicę i ciężkość jakaś na płucach,
              muszę się zmuszać do oddychania...

              Teraz czekam na cudowne dni polepszenia jakie miałam po biotraksonie smile
              oby nadeszły jak najszybciej i już zostały smile

      • wera51 Re: znikam... 25.11.07, 08:36
        Czy zdecydowałaś sie w końcu brać jakąś odżywkę?
        Jeśli tak to jaką i jakie były efekty?
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 08.09.07, 15:11
      piszę aby wątek nie zanikł...

      u mnie bez większych zmian, raz lepiej raz gorzej
      W sumie nie jest źle smile choć żaden następny zestaw nie podziałał na
      mnie tak jak pierwszy z maja: biotrakson + tini...

      pozdrawiam wszystkich smile
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 12.10.07, 18:14
        znów odświeżam, bo zniknie smile

        u mnie lepiej ale bez rewelacji, z nowości to leczę się teraz w
        Wawie, przede mną badania na koinfekcje, znów trza puścić trochę
        kaski... wink
        • obywatel_dx Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 12.10.07, 21:20
          >...u mnie lepiej ale bez rewelacji...

          No napisz więcejsmile
        • franiolek1 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 12.10.07, 21:25
          Chce tylko sprawdzic czy dziala moja sygnaturka. Zrobilam tak jak
          uczylas smile
          Pozdrawiam Cie fikemola cieplo
          Joasia
    • 484848a Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 13.10.07, 10:38
      Fikemola, możesz sprawdzić pocztę forumową?
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 14.10.07, 13:24
        Sprawdziłam teraz Ty sprawdź smile))
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 14.11.07, 14:41
      U mnie poprawa smile
      trzeci miesiąc na zestawie xorimax, klabaks i tini (plus zioła,
      witaminy, minerały i inne naturalne specyfiki)

      Nie czuję zmęczenia bez powodu, bóle głowy i inne dziwne bóle prawie
      ustąpiły, artytmia stopniowo zanika (mam nadzieję że to nie
      chwilowe...) w każdym razie jest mniej "aktywna" smile no chce się
      żyć!!!


      pozdrawiam wszystkich!
      • kea7 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 14.11.07, 23:27
        BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! DZIELNA DZIEWCZYNKO smile))))))))))))))))))
        BAAARDZO SIę CIESZę smile TAK TRZYMAJ
      • nataszkam Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 15.11.07, 20:41
        Świetnie!!!! Oby tak dalej!!!
        Pozdrawiam smile
    • fikemola ALAT 502!!! 23.11.07, 18:54
      Nie jest dobrze ze mną...
      ALatT 502 (norma 40)
      ASpaT 279 (norma 40)

      mimo brania essentiale i hepatilu... choć przyznam że niezbyt
      regularnie smile

      trochę mnie pobolewała wątróbka więc od dwóch dni zawiesiłam leki...
      a dziś proszę, wyniki jakich mało sad

      choć w sumie czuję się dość dobrze... na szczęście jutro idę do
      lekarza, zobaczymy co powie.
      • nataszkam Re: ALAT 502!!! 23.11.07, 21:04
        Agnieszko, a jak często robisz te badania? Kiedy ostatnio je robiłas
        i jakie miałas wyniki? Czy bierzesz na stałe wit. E?
        Twoje wyniki sa naprawde tragiczne... i zapewne niewielki wpły ma na
        nie nieregularne branie essentiale czy hepatilu.
      • artur737 Re: ALAT 502!!! 23.11.07, 21:07
        To jest bardzo zly wynik. Przerwij leczenie.
        Niestety takze ziola potrafia szkodzic (slabo zbadane)
        • fikemola Re: ALAT 502!!! 24.11.07, 11:32
          przerwałam leczenie trzy dni temu, a poprzednie badanie robiłam w
          sierpniu i wszystko było w normie a to był 4 miesiąc abx...
          • fikemola Re: ALAT 502!!! 24.11.07, 23:31
            Byłam u lekarza, przerywam leczenie i kuruję wątróbkę...
            za 3 tygodnie mam powtórzyć badania sad
            • artur737 Re: ALAT 502!!! 25.11.07, 00:03
              Zapewne nie robilas testow na enzymy watrobowe co miesiac.

              Inaczej problem by sie juz wczesniej ujawnil a winny lek bylby juz dawno odstawiony. Teraz to rzeczywiscie nic tylko czekac az sie znormalizuja co rzeczywiscie pewnie nastapi za 3 tygodnie.
              • dx771 Re: ALAT 502!!! 28.11.07, 20:22
                Pozdrawiam Cię Fikemolko.
                DX

                dx771@op.pl
      • fikemola Re: ALAT 502!!! 15.01.08, 12:57
        Właśnie odebrałam wyniki i enzymy baaardzo się poprawiły smile))

        ALT 90
        AST 57

        uf.. nadal powyżej normy ale jakieś przynajmniej realne wink

        Ostatnio nie zauważam żadnych boreliozowych czy grzybowych
        dolegliwości, nawet artytmia która czasem dawała znać nie występuje,
        poprostu jej nie ma, a nawet od ponad miesiąca nie bioę magnezu! Nic
        nie biorę z uwagi na wątróbkę smile)) i jest dobrze. Aż się boję
        pomyśleć że mogło by tak już zostać... tzn nie chcę zapeszyć. Nie
        wiem czy jak mi wątroba pozwoli to wrócę do abx... jest mi za dobrze
        bez tych paskudnych tabletek smile Na pewno pociągnę jakieś naturalne
        specyfiki ale dopiero jak mi enzymy spadą do 40.

        Z nowości to przytyłam 3 kg z czego się bardzo cieszę, już nie
        straszę swoim wyglądem. Teraz tylko PCR... oby był ujemny...

        pozdrawiam wszystkich i życzę mojego obecnego samopoczucia!!!



    • nataszkam Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 05.01.08, 21:55
      Heyo, jak leczenie? Jak się czujesz? czy robiłas już kontrolnego
      PCRa?
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 07.01.08, 18:02
        cze smile
        Czuję się dobrze, pcr-a będę robić jakoś "na dniach".
        Zobaczymy co tam we mnie siedzi wink
        • nataszkam Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 07.01.08, 18:06
          No a jak wyszło z tym ALATem??? Długo spadał??
          • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 07.01.08, 18:08
            jeszcze spada...
            jutro się okaże
    • nataszkam Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 27.03.08, 19:37
      Heeeej, Agnieszkoooo!
      Jak się czujesz?jak badania i leczenie?
    • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 08.05.08, 14:32
      Postanowiłam coś napisać, aby wątek nie zanikł...

      Czuję się wyleczona, choć oczywiście nie mam na to papierów wink
      Mam energię, moja uciążliwa arytmie serca przeszła, z czego bardzo
      się cieszę smile)) a miała nigdy nie minąć... wg kardiologów, dobrze że
      medycyna to nie matematyka, zawsze można mieć nadzieję na dobry
      wynik smile))

      Minęła mi też fobia do traw i lasów, zarośli i kleszczy. Oczywiście
      zawsze się dokładnie sprawdzam. Ostatnio miałam kilku pasażerów na
      gapę na spodniach, otrzepałam się (niezwykle dokładnie) i poszłam
      dalej smile)) Kleszczy jest tak wszędzie pełno, że aby ich uniknąć
      trzeba by się zamknąć w szczelnym pomieszczeniu, bez kontaktu z
      otoczeniem, a to już by nie było miłe... Czyli witajcie kleszcze,
      piękna pogodo, lesie, łąko...

      Życzę wszystkim powrotu do zdrowia, leczcie się bo warto!
      • dx771 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 08.05.08, 17:04
        Gratulacje Fikemola!!!
        Na pewno w leczeniu decydujący okazał się mój propolis!smilesmilesmile
        • dx771 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 08.05.08, 17:13
          A tak poważniej: pewnie biotrakson najlepiej Ci pomógł?
          • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 10.07.08, 12:50
            biotraxon był the best! smile)
            • anyx27 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 10.07.08, 16:20
              Agnieszko, a ty jak sie czujesz? mam nadzieje, ze wszystko w
              porzadku i pojawilas sie tutaj w celach towarzyskich wink))
              • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 10.07.08, 23:26
                Puki co czuję się dobrze smile (tfu, tfu wink a zaglądam towarzysko-
                pomocowo.
      • ewawr Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 09.05.08, 10:21
        Gratulacje!!!!!!Jak miło usłyszeć o zwycięstwie nad tak trudnym
        wrogiem. To jak wygrany milion w totka.
    • kaskacw Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 13.05.08, 22:59
      Fikelmola chodzi mi o twoje problemy sercowe.Ja borykam sie ze
      swoimi od 3 lat.Mianowicie jest to męcząca tachykardia i
      nieprzyjemne kłucia w sercu. To że mam boreliozę dowiedziałam sie 7
      miesięcy temu wiem że muszę się poddać leczeniu i to jak najszybciej
      lecz paralizuje mnie strach związany z herksami,moje dolegliwości
      wskazują na to że będą to herksy typowo sercowe i nie tylko.Boję się
      panicznie tych skoków tętna miałam je już tak wiele razy i mam
      poprostu nerwicę na tym punkcie.Jak sobie radziłaś w takich
      momentach? Czy brałaś jakiś propranol albo coś innego na serce?
      • anyx27 Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 29.06.08, 01:51
        Kaska, ja tez mialam problemy z serduchem - szmery, nierowne bicie,
        kolatanie, klucia. nie mialam herxow, a moja borelioza jest juz
        pelnoletnia i to od kilku lat. po kilkumiesiecznym leczeniu objawy
        kardiologiczne zniknely w 95%. nie zwlekaj z leczeniem, a jesli tak
        bardzo sie boisz, zaczynaj kazdy antybiotyk od malej dawki.
      • fikemola Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 10.07.08, 12:49
        Dawno tu nie zaglądałam...

        kasckacw - nie miałam herxów sercowych tylko neurologiczne, za to
        serducho działa mi teraz dobrze smile
    • swigonka Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 20.08.08, 19:53
      up
      • loppik Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 27.10.08, 19:52
        ciekawe co u fikemoli?
        • samojolka :-);)))))))))) 27.10.08, 21:45
          Och, jaka optymistyczna historia!!! Obyśmy wszyscy niedługo fikali jak
          fikemolkasmile.I by nigdy tak jak jej nie zabrakło wiary i optymizmusmile.
          (nigdy już nie posłucham, gdy ktoś będzie radził by zbytnio nie fikaćwink)
          • swigonka co u Ciebie? 28.01.09, 19:23
            (jak w temacie) smile
    • ola.bauer Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 29.01.09, 00:34
      ja dostalam namiary na forum na doktora Piotra, przeczytaj watek
      Lekarz z Warszawy.
    • ola.bauer Re: Zdiagnozowana borelioza i nic dalej 29.01.09, 00:35
      Trzymaj sie!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka