Dodaj do ulubionych

Sluzba Zdrowia i Finanse

11.04.07, 18:52
Znacie takie rozne stare filmy w ktorych wystepowali lekarze?

W jednym z nich z izby chorej wychodzi lekarz w marynarce i z lekarska torba i
zwracajac sie do zestresowanego malzonka mowi: zrobilismy absolutnie wszystko
co tylko mozliwe, ale nie udalo sie uratowac panskiej zony.

I byla to zapewne prawda. W tamtych czasach latwo bylo zrobic wszystko co
tylko mozliwe by kogos ratowac. Niedawno dane bylo mi przegladnac podstawowy
podrecznik dla lekarza z poczatkow dwudziestego wieku. Wielkosc tego
podrecznika to tak gdzies tyle ile wynosi dzisiaj przecietny paperback jakiejs
noweli. Przez calosc, nawet jezeli czytac bardzo wolno mozna bylo sie
przemknac przez jeden a gora dwa dni. I to byla cala wiedza owczesnej
medycyny. Przeczytales raz lub dwa razy i juz byles lekarz.
Taki ratunek dla chorej zony kosztowal doktora wiec tylko kilka godzin jego
czasu kiedy to zwilzal wargi chorej wacikiem zwilzonym woda oraz troche lekow
wartosci moze $8 czy $10 bo lekow tez wtedy bylo niewiele.
Byla to prawdziwa tania medycyna o ktorej dzisiaj ciagle marzy minister Religa.
Zawod lekarza w czasach tego filmu nie byl wtedy w cenie. Lekarze traktowani
byli raczej jak fryzjerzy, czyli z lekkim lekcewazeniem bo ich wysilek byl
kosmetyczny i rzadko kiedy zmienial losy chorych na lepsze.

Potem przyszly ciekawsze czasy dla medycyny - lata 60te, 70te, 80te.
Powstaly leki, ktore byly naprawde skuteczne i ktore uzdrowily znaczaca liczbe
chorych: mam glownie na mysli antybiotyki i psychotropy; no i oczywiscie
szczepionki.
Kiedys traktowany pogardliwe cyrulik nagle stal sie kims, kto mogl uzdrowic
nawet ciezko chorego pacjenta (przynajmniej czasami) tak wiec prestiz lekarza
zaczal wzrastac i osiagnal swoj szczyt gdzies w koncu lat 80tych. W wielu
krajach kapitalistycznych (np w USA) w owych czasach zawod lekarza stal sie
nieslychanie lukratywny. Zawod lekarza byl utozsamiany z nieograniczonymi
mozliwosciami zarobkow. Wzenic sie w lekarza bylo marzeniem kazdej urodziwej
panny. Co prawda polscy lekarze niewiele na tym boomie skorzystali poniewaz
zyli pod czerwonymi rzadami PZPR gdzie inteligencje nalezalo trzymac pod butem
z poziomem zarobkow nizszym niz byle pracownik w fabryce. Ale na swiecie bylo
inaczej i lekarz to bylo wtedy panisko.

Nagle gdzies w latach dziewiedziesiatych prestiz lekarza na swiecie przestal
rosnac. Wlasciwie to wrecz zaczal malec. Medycyna dalej byla skuteczna jezeli
chodzi i czesc chorob. Ale leki utracily swoja magiczna slawe. Byle matka
wiedziala, ze jak dziecko ma zapalenie pluc to trzeba podac antybiotyk. Lekarz
niejako potwierdzal to co ona sama wczesniej wiedziala. Do tego wszystkiego
powstal Internet na ktorym pojawila sie informacja medyczna, ktora pozwolila
pacjentom na zdobycie rozleglej wiedzy medycznej dotad niedostepnej dla
nieprofesjonalistow. Pacjent stal sie niejako mniej zalezny od lekarza i mogl
glosowac nogami, tzn leczyc sie u tych lekarzy, ktorzy leczyli po jego mysli i
tym samym mial wplyw na swoje leczenie.
Nauka medyczna w tym samym czasie ulegla przyspieszeniu (zasluga wynalazku
korporacji i gieldy) i jak grzyby po deszczu zaczely pojawiac sie nowe formy
leczenia. Niestety te nowe metody choc niekiedy bardzo skuteczne zaczely byc
nieprzyjemnie drogie. Gdyby medykom na to pozwolic to na leczenie chorej
populacji przeznaczyliby znacznie wiecej niz wynosil budzet narodowy. A kto
wie, moze nawet wiecej gdyby pozwolic im pozyczyc pieniadze z innych zrodel.

Tak wiec w pewnym momencie wszystkie panstwa posiadajace Sluzbe Zdrowia
musialy ograniczyc wydatki na ochrone zdrowia i leczenie niejako od gory.
Zezwolono wiec by tylko okreslony procent dochodu narodowego byl przeznaczony
na ochrone zdrowia i leczenie np 10% - i nie wiecej. I ta pula musiala byc
jakos tam podzielona na procedury i uslugi i od decydentow rzadowych zalezalo
co i jak bedzie leczone.
Obserwuj wątek
    • artur737 cd: Sluzba Zdrowia i Finanse 11.04.07, 18:53
      Pilnowaniem tego by nie wydano wiecej niz zakladal plan zaczela zajmowac sie
      grupa biurokratow, ktorym celem stalo sie wymyslanie takich metod by ograniczyc
      dostep do kosztownych leczen i procedur. Waskie gardla zaczeto ustawiac w
      rozmaitych miejscach systemu. W Polsce po prostu wymusza sie na lekarzach
      ograniczenie liczby badan diagnostycznych. Im mniej diagnoz tym mniej problemow
      z kosztownym leczeniem.
      Czyli to lekarz ustala bramke (jest on tzw gate-keeperem) i zamiast leczyc stara
      sie ograniczac dostep do kosztownej diagnostyki i leczenia. Jezeli lekarz staje
      po stronie pacjentow i wypisuje zbyt duzo skierowan na kosztowne badania to wg
      ministerialnych zalecen zostaje ukarany.

      Inaczej bylo w Kanadzie gdzie lekarz mogl i moze wypisywac skierowania w
      dowolnej ilosci (czyli moze pozostawac z pacjentem w przyjaznych stosunkach) ale
      limitowane sa badania diagnostyczne i zabiegi oraz specjalistyczne konusltacje.
      W Kanadzie wlasnie tu ustawiono ‘waskie gardlo’. Powstaly wiec gigantyczne
      wieloletnie kolejki na rezonans magnetyczny, badania w laboratorium snu;
      zobaczenie specjalisty tez wymgalo wielomiesiecznego okresu wyczekiwania. Jakie
      szanse mial pacjent z podejrzeniem guza mozgu, ktory mial termin rezonansu za 3
      lata? Niezbyt wielkie mozna powiedziec.
      Oczywiscie nie wszyscy dozyli do oczekiwanego badania lub wizyty u specjalisty i
      to wlasnie pozwalalo zaoszczedzic systemowi sporo pieniedzy. U czesci chorych
      inne objawy pozwalaly postawic rozpoznanie bez kosztownej diagnostyki a wreszcie
      czesc pacjentow po prostu zmarla z innych nizaleznych od danej choroby przyczyn
      np w wypadku samochodowym lub na niespodziewany zawal serca.
      Chirurdzy otrzymali limit na liczbe zabiegow, ktore mogli wykonac w ciagu roku,
      czesc szpitali zwlaszcza tych miniejszych zamknieto, ograniczono ilosc dni przez
      ktore chory moze przebywac w szpitalu do minimum.
      Celem pobytu w szpitalu przestalo byc poprawne postawienie diagnozy i
      wyleczenie. Zamiast tego szpitale zamienily sie w fabryczna tasme, gdzie chorzy
      sa testowani tylko na kilka jednostek chorobowych i leczeni tylko wtedy jezeli
      istniala szybka i niedroga kuracja lub zabieg poprawiajaca stan chorego. Chorzy
      majacy mniej szczescia i majacy choroby rzadsze lub mniej popularne praktycznie
      przestali miec szanse na poprawna diagnoze. Wielu chorych jest wypisywanych z
      kanadyjskich szpitali bez diagnozy i bez dalszych sugestii odnosnie diagnostyki
      lub leczenia.

      Zamozniejsi pacjenci typowo uprawiaja medyczny turyzm tzn po badania,
      konsultacje lub leczenie udaja sie za granice (bo w Kanadzie nie ma prywatnej
      sluzby zdrowia).

      Amerykanie, ktorzy sa w zasadzie bez publicznej sluzby zdrowia z kolei zostali
      mistrzami w ograniczaniu pokrycia przez ubezpieczalnie. Wielu ubezpieczycieli
      stworzylo krotkie listy tanich swiadczen diagnostycznych, lekow i zabiegow,
      ktore byly gotowe pokrywac. Lekarz, ktory decydowal sie leczyc chorego metodami
      niezatwierdzonymi przez ubezpieczalnie mogl spotkac sie z sytuacja braku zaplaty
      za prace. Wiec uslugi poza lista staly dostepne tylko tym, ktorzy byli gotowi za
      to zaplacic prywatnie.
      Masz raka przelyku, prosze bardzo albo dostniesz typowe leczenie za 15000$ i
      masz 95% szans, ze z tego juz nie wyjdziesz, albo zaplacisz 500000$ swoich
      pieniedzy i twoja szansa sie podniesie do 50%.
      • artur737 Re: cd: Sluzba Zdrowia i Finanse 11.04.07, 18:54
        Dzieki dzialaniom towarzystw ubezpieczeniowych udalo sie takze przepchnac czesc
        lekarzy na niskoplatne pozycje zawodowe w pelni zalezne od ubezpieczalni.
        Na te pozycje zwykle trafiaja nowi lekarze z tzw importu czyli tzw foreign
        graduates, ktorzy zdali egzaminy licencyjne w USA.

        Wracajac do polskiego podworka to niedawno prase obiegla wspaniala wiadomosc, ze
        w polskim szpitalu przyszyto przeszczep reki. Na te wiadomosc Minister Religa na
        wpadl we wscieklosc bo przyszywanie przeszczepow nie bylo planowane.
        Teraz jest to juz mam nadzieje jest dla was jasne, ze zdenerwowal sie, bo byla
        to proba ominiecia ustalongo wczesniej ‘waskiego gardla’ ograniczajacego
        wydatki. Minister nie bez podstaw obawial sie, ze praktyka ta rozszerzy sie na
        inne galezie medycyny stwarzajac niebezpieczny finansowo proceder.


        Podsumowujac
        1. Panstwo lub ubezpieczalnie staraja sie uzyc wszelkich mozliwych sposobow by
        ograniczyc wydatki medyczne.

        2. Wydzielona na leczenie pula jest przeznaczona glownie na proste i tanie
        zabiegi lecznicze oraz szczepienia.

        3. Drozsze metody diagnostyczne i drozsze leczenie moze byc czasami objete
        preferencyjnymi programami z uwagi na funkcjonowanie gospodarki. Np, gospodarka
        nie moze sobie pozwoli na to by wypadali z obiegu szczegolnie cenni i
        utalentowani liderzy lub administratorzy znajdujacy sie w wieku produkcyjnym.
        Stad np istnienie silnych osrodkow leczacych choroby ukladu krazenia.

        4. Panstwo i rzad stara sie zapobiegac i leczyc te choroby zakazne, ktore moga
        potencjalnie zniszczyc sile robocza danego panstwa. Chodzi o choroby, ktore moga
        sie lawinowo przenosic z czlowieka na czlowieka i sparalizowac gospodarke
        panstwa. Oczywiscie borelioza do tej kategorii nie nalezy.


    • stachenka Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 19:16
      Artur, u nas w szpitalach jest tak samo jak w Kanadzie.

      Ja się ostatnio zaczęłam głowić, po co się ludzi kładzie do szpitala. W ostatnim
      roku leżałam 2x. W obu przypadkach sprawdzono jedną lub 2 hipotezy i w obu
      odesłano mnie do domu bez diagnozy. Inne osoby, z którymi leżałam na sali też
      poodsyłano bez diagnozy (np. kobietę-golluma (szara, chuda, łysa, ogromniaste
      oczy) czy nastolatkę z podwójnym widzeniem)

      Jeśli chodzi o badania, to za pierwszym razem pobrano mi krew i zrobiono test z
      dobowej zbiórki moczu. Za drugim razem jedynie pobrano krew.
      W ogóle nie kumam po co w takim razie wydawać kasę na pobyt pacjenta w szpitalu.
      Przecież pobranie krwi czy siusianie do saganka to nie wkłucie lędźwiowe, ze
      trzeba leżeć.

      Przy drugim pobycie w kółko powtarzano, że pobrali mi krew na takie badania, na
      siakie badanie... po czym okazało się, że w wypisie nie ma po nich śladu.
      Po za tym wpisali mi do obu wypisów jako rzekomo przez nich zrobione wyniki
      badań, które ja zrobiłam sobie prywatnie. Na dodatek niektóre były stare (np.
      ponad 2-letnie usg).

      Jeśli chodzi o rezonans, to może nie czeka się latami, ale w ciągu 7 miesięcy
      czekania (Lublin) też można x razy zdechnąć. Pozostaje tylko upić się, ułożyć
      wygodnie z głową na krawężniku i usnąć - wtedy nie trzeba czekać.
      • nataszkam Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 19:23
        Ten ostatni sposób jest najlepszy- poważnie.

        Dlaczego warto przyjąć do szpitala takiego delikwenta, jak Ty? Bo
        NFZ zapłaci szpitalowi więcej, niż koszty Twojego pobytu. W ten
        sposób nikt się nie przemęczy, a szpital nie straci, lecz zyska.
        Jakoś przecież trzeba wyjść na prostą, aby pokryć koszty wykonania
        np. skomplikowanej operacji, za którą nie są doszacowane koszty
        przez NFZ. Gdyby szpital był rozliczany jak trzeba, czyli NFZ
        pokrywałby rzeczywiste koszty procedur, wtedy taki proceder szybko
        by się ukrócił.
      • grizac Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 19:25
        No to ratowałaś szpital przed bankructwem. NFZ da im za to trochę kasy.
        • stachenka Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 19:42
          Tak, a na koniec usłyszałam:
          "Będzie pani niedługo u profesora w gabinecie, prawda?"
          Myslałam, że pawia puszczę uncertain

          "Łysa" wizyta kosztuje 150zł.
          Pan profesor jest ordynatorem oddziału i kierował moją "diagnostyką" na
          oddziale, pierdział mi prosto w twarz o badaniach, które rzekomo mi robili, a
          których mi nie zrobili, słodko się uśmiechał, niby się przejmował, wiedział, że
          jestem bez pracy i bez kasy.
          (I tak już zostawiłam u niego w gabinecie 600zł czyli prawie całą wypłatę osoby,
          która mnie utrzymuje).

          Pan profesor z domu z wieżyczką przy Kraśnickich.
          • nataszkam Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 20:35
            Potencjały Ci pewnie badał? i kazał regularnie powtarzać? i pewnie
            tylko u siebie smile
            Ech, czasami wątpię, czy to wszystko znormalnieje, nim praprababką
            zostanę.
            • stachenka Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 22:53
              Tak, potencjały. Robiła mi je w gabinecie pana profesora dokładnie ta lekarka,
              na którą prawie puściłam pawia (patrz: wyżej).

              A co do samego pana profesora odpowiedź na Twoje pytania brzmi:
              nie zdążył.

              I nie będzie już miał okazji. Nie po to mam rozum, żeby ktoś sobie ze mnie
              marionetkę robił i żebym mu jeszcze za to płaciła.
        • stachenka Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 19:53
          Jeszcze do nataszki o zarabianiu:

          Tydzień temu skończyłam rehab. w "swoim" szpitalu.
          Miały być 2 zabiegi + ćwiczenia.
          Pacjentom każe się pierwszego dnia złożyć 10 podpisów.
          Po drodze był 15 sierpnia, ale 27-go czyli 10-ty raz przyjść nie pozwolili.
          Wanna do kąpieli perełkowych przez cały czas była zepsuta, ale skierowanie
          poszło do dokumentacji jako zrealizowane w całości.

          Czyli szpital moim kosztem wyłudził z NFZ kasę za 1 elektrostymulację, 1
          ćwiczenia i 10 kąpieli.
          Pacjentów było ponad 100. Iluś przepadły perełki. Ten jeden dzień zabiegów
          przepadł każdemu - i tak z każdym "czerwonym" dniem od wielu lat. I co? I nic.
          Ale do dr Beaty za pare recept to by się przypierdzielili.
          • nataszkam Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 20:54
            > Pacjentom każe się pierwszego dnia złożyć 10 podpisów.
            O, to jakaś zmiana. Rok temu i dwa lata temu podpisywało się
            odbycie zabiegów juz w dniu zapisu na termin.Chyba, że nie o PSK4
            mówimy smile
            • stachenka Re: Sluzba Zdrowia i Finanse 31.08.07, 22:17
              Mówimy o moim zadupiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka