artur737
18.04.07, 05:57
Stan Connecticut przeciwko Doktorowi Charlsowi Ray Jonesowi
Lincz w Hartford
Napisal: Rick Vassar
17 kwietnia, 2007
Doktor od boreliozy ryzykuje kariere aby leczyc chronicznie chore dzieci
„Wreczasz bilet by zobaczyc glupka, kiedy podchodzi i slyszy cie mowi “Jak ma
sie czuc taki dziwolag” odpowiadasz „niemozliwie” kiedy on wrecza ci kosc. I
cos sie zaczyna dziac i nie wiesz co, Panie Jones, nie wiesz, nie? „
Fragment "Ballady o chudzielcu" Boba Dylana
Dr Charles Ray Jones jest lekarzem w Connecticut. Leczy dzieci. Chore dzieci.
Bardzo chore dzieci. Te dzieci maja chroniczna borelioze.
Borelioza przekazana przez zakazonego kleszcza moze byc calkiem latwo
uleczalna jezeli wylapana szybko, organizm moze byc wolny od choroby po
wzglednie krotkim leczeniu antybiotykiem.
Jezeli jednak bakteria zadomowi sie na dobre w organizmie choroba moze stac
sie niezwykle powazna. Zapalenie stawow, choroby krazenia, migreny, utrata
mozliwosci intelektualnych to tylko przyklady niektorych nastepstw tej
choroby. Problemem w tej chorobie jest to, ze symptomy sa zmienne jezeli
chodzi o ich intensywnosc co powoduje, ze chorobe trudno rozpoznac i trudno
leczyc.
Dobra wiadomoscia jest to, ze borelioza rzadko kiedy zabija. Zla wiadomoscia
jest to, ze leczenie moze trwac latami i moze byc bardzo drogie.
Wg mojego doswiadczenia istnieja tylko dwie rzeczy, ktorych ubezpieczalnie nie
cierpia:
1. Choroby, ktore ciagna sie w nieskonczonosc
2. Choroby, ktore sa drogie w leczeniu
Poniewaz borelioza zawiera sie w obydwu kategoriach nikogo nie powinno dziwic,
ze ubezpieczalnie sa niechetne do placenia za dlugie leczenie. Nie miesci sie
to w ich planach poniewaz istnieja one dla zysku. I tu zaczyna sie robic
ciekawie.
Przypadek Dr Chalrsa Ray Jones’a
Dr Jones od dawna propagowal agresywne leczenie boreliozy. Leczyl tysiace
dzieci i mial liczne sukcesy. Pewnego dnia otrzymal telefon od rodzica
proszacego o antybiotyk dla chorego na borelize dziecka. Dr. Jones przepisuje
antybiotyk przez telefon. Ale okazuje sie, ze o dziecko toczy sie batalia
miedzy rodzicami i Dr Jones pada jej ofiara. Zostaje zlozona formalna skarga
do lekarskiej komisji licencyjnej i Dr Jones spedza kolejne kilka lat broniac
sie.
Pod koniec zeszlego roku Stowarzysznie Ameryknaskich Lekarzy Chorob Zakaznych
(IDSA) stwierdza kategorycznie, ze przewlekla borelioza nie istnieje czyli wg
nich Dr Jones praktykuje voodoo a nie medycyne i, ze trzeba za wszelka cene go
powstrzymac.
Dr Jones ma 77 lat i tego wszystkiego naprawde nie potrzebuje. Moglby po
prostu odejsc.
Zostalo ujawnione, ze strona skarzaca wrecz oswiadczyla doktorowi, ze jezeli
odejdzie na emeryture i przestanie leczyc wszelkie skargi zostana oddalone.
Ale Dr Jones decyduje sie walczyc o dzieci narazajac sie na gniew komisji
licencyjnej i na utrate reputacji. W najblizszy czwartek 19-stego kwietnia
2007 znowu musi stawic sie przed komisja.