Wlasnie mam dylematy z tym koncem. Lecze sie juz 10 miesiecy, herxy przez 7
miesiecy mialam powalajace non stop - straszliwa jatka.
Najgorsze objawy borelki minely mi ok 2 miesiace temu.
pozostalo jednak okropne poranne oslabienie tak silne ze wstac z lozka
ciezko, taki bezwlad, do tego dziwne poczucie wlasnych miesni - tez taki bezwlad
No i zastanawiam sie czy to borelka dokazuje, czy grzyb?
Grzyba mam na pewno - nasililo mi sie powaznie ok 2 tyg temu po metronidazolu
- bole brzucha, ciagla niestrawnosc.Tylko nie wiem czy grzyb moze powodowac
takie straszne oslabienie i mdlosci?
Wlasciwie chce juz zakonczyc leczenie, tym bardziej ze flaki juz mi odmawiaja
wspolpracy, ale oczywiscie pozostaje lek ze za szybko (borelie mam od ponad 8
lat i to taka dajaca w kosc)
Czy ktos oprocz Wawan zakonczyl juz leczenie? moglby sie podzielic swoimi
doswiadczeniami?
Mnie najbardziej niepokoi to ze obecnie nie jestem w stanie stwierdzic czy
moje objawy pochodza od grzyba czy od boreliozy, bo pasuje i tu i tu

Zreszta po 10 miesiacach antyboli chyba nikt nie czuje sie jakos super?