kotfryc
22.09.07, 04:24
No to nadszedł na mnie czas. Zaczęło się jakieś pół roku temu, tzn pamiętam
kleszcza, ale nie wiem jak dawno to już było. Oczywiście nie było żadnych
objawów na początku – rumień.
Jakieś parę tygodni później zaczęły się bóle głowy, ustały na rzecz bólu w
uszach. Wizyta u lekarza, lekarz nic nie stwierdził, ale przepisał kropelki –
nie zaszkodzą ale może pomogą. Faktycznie minęło, po czym znów wróciło.... Tym
razem ból ucha który się ciągnął jak gdyby i kończył w zębach z lewej strony,
nie szło wytrzymać przy każdej zmianie temperatury nasilał się. Kolejna wizyta
u lekarza na której dowiedziałem się, że ucho to ten sam nerw co zęby i mam
iść do dentysty. Pojawiły się pierwsze duszność, w tym czasie pomaszerowałem
do dentysty i laryngologa, ten ostatni mnie zignorował zupełnie. W sumie
dentysta nic nie stwierdził poza jedną dziurą i nalotem, dla pewności zrobił
zdjęcie. I już nam się wydawało że chwyciliśmy byka za rogi, bo miałem ósemkę
schowaną pod dziąsłem która wbijała się w korzeń następnego zęba. Latanie za
chirurgiem szczękowym i w końcu znaleźliśmy gabinet w którym mi to usunięto.
Ha zaczęło mi się poprawiać, ale nie długo... Gdzieś po 2-3 tygodniach zgięło
mnie zupełnie. Drętwienie kończyn w dzień i w nocy, duszności-bezdech nie wiem
jak to fachowo nazwać. Serce waliło jak szalone, często uderzając
nieregularnie. Średnio po 2 godzinach od wyjścia z łóżka byłem nieprzytomny ze
zmęczenia. W te pędy do lekarza, i co ? Nerwica !! Dla pewności poleciałem do
kardiologa, zrobiliśmy podstawowe badania na krew, echo i nic. Troszkę mi się
zaczęło poprawiać i sobie myślę no może faktycznie coś z tymi nerwami nie
tak.... Niepokoił mnie tylko ciągły ból głowy i tak trafiłem na to forum. Ale
to nie koniec historii, bo z początku sam w to nie wierzyłem, nerwy przejdzie
mi na pewno. Zaczęły pojawiać się tiki, skurcze pojedynczych mięśni takie
niepozorne i ledwo zauważalne, jakoś dziwnie zaczęło wszystko smakować. Od
czasu do czasu uczucie rozlewającego się gorąca po klatce piersiowej i w
głowie. Powracające drętwienia kończyn, bóle głowy. W pracy czułem się jak
gdyby wszystko gdzieś obok mnie się działo, zresztą praca stała się swoistym
horrorem. Ciągłe zmęczenie, uczucie jakby nieobecności, masa drobnych błędów,
że o bólach mięśni i stawów nie wspomnę. W końcu momentami zacząłem się
przeistaczać w trzęsącą galaretkę. Język mam do połowy ścierpnięty-zdrętwiały
przełykam tylko prawą stroną, a przynajmniej tak to odczuwam czasem boję się
że się czymś zakrztuszę i tak mi pozostanie. Okulary słoneczne od świtu do
zmierzchu bez względu na pogodę, tykający zegar u sąsiada ... Umysł jakby
czasem chciało mu się pracować, a czasem nie... No i tak jak dzisiaj uczucie
że coś mi zalega w gardle, o dziwo nasila sie to w pozycji leżącej, także
czekam aż przejdzie zanim pójdę spać ( oby to nastąpiło szybko bo już nie mam
siły ). Tydzień temu w samochodzie dopadła mnie hmm... hiperwentylacja?!. Na
pewno jeszcze znajdzie się parę rzeczy które przeoczyłem, ale juz mi się nie
chce wymieniać.
Co do badań podstawowe wyszły wszystkie w porządku, morfologia, cukry... chyba
miałem jakiś wymaz z krwi też. Borelioza - miałem robiony jakiś test, ale nie
wiem jaki. Problem w tym, że od dwóch lat mieszkam na emigracji w Danii i mam
jeszcze problemy w komunikacji z lekarzami ( no i panuje tutaj trochę inny
system, nie do końca jestem do niego przekonany), a tylko dentystę i
kardiologa odwiedziłem w Polsce jak byłem na wakacjach – mój błąd i niewiedza...
Wczoraj mi pobierali płyn mózgowo-rdzeniowy, nie wiem czy coś z niego mogą
wyczytać ? ( ewe wykluczyć jakieś inne choróbsko? - to też byłby chyba jakiś
postęp ).
Ach i jeszcze jedna sprawa. Wiele z wymienionych symptomów miałem już odkąd
pamiętam, tylko nigdy z takim nasileniem i nigdy razem. Także się zastanawiam
czy jeśli to borelioza to czy mam ją od ostatniego kleszcza, czy ... no
właśnie w innym wypadku należałbym do weteranów na tym forum.
Niedługo prawdopodobnie spakuję wszystkie wyniki i zjawie się w Polsce , bo
dalej z tym żyć już się nie da. Nie dość że fizycznie organizm nie daje rady,
to mi samemu zaczyna brakować siły na to wszystko. Tylko jeszcze nie wiem
gdzie, ani do kogo miałbym się udać ...