Dodaj do ulubionych

lęk przed chorobą

13.01.08, 00:24
Przeleczyłam swoje rumienie 400 mg doxycykliny przez 8 tygodni. Zakaźnik
wyraził się tak: "ile? - no ta dawka zabiła wszystko". Wg LLDM też leczenie
dobre. Nawet wzięłam krótki puls tini.
Dlaczego? - ze strachu.
Bo muszę być zdrowa, pracować, za dużo ludzi od tego zależy itd.
Nie jestem więc jedną z tych osób, które odkryły w sobie nieleczoną od lat
zaawansowaną boreliozę i nie jestem tez jedną z tych osób, które mają naprawdę
ciężkie objawy infekcji.
Ale niestety objawy rozmaite nadal mam. Z boreliozy? Czy to jeszcze coś
innego, bo przewlekle zmęczona od lat jestem, pracuje bardzo dużo, a i do
posiadania od lat pewnych objawów nerwicowych muszę się przyznać. Czy to to?
Czy tylko ten głupi lęk przed chorobą mnie ściga?
Pamiętam jak byłam kilka lat temu na wakacjach nad morzem i na Jarmarku
Dominikańskim złapała mnie nagle za rękę cyganka "Powróżę Ci, nie będziesz
żałować" - powiedziała. Nie lubię takich wróżb, a może się nawet ich boję -
odmówiłam, ale zanim zdążyłam odejść, cyganka złapała mnie mocniej za rękę,
przyciągnęła, nachyliła do mojej twarzy i powiedziała; "wyglądasz dobrze, ale
w środku masz chorobę... wszystko Ci powiem, jak nie posłuchasz będziesz
żałować.."
Odmówiłam wtedy, najbardziej dyplomatycznie jak mogłam i zapłaciłam prosząc o
niewróżenie.
Dlaczego ? - ze strachu.
Żeby jej nie urazić. Nie wierzę w uroki, ale wygląda na to, że w ten sposób
chciałam się przed nimi zabezpieczyć.
Nie zrobiłam wtedy nic, ale pamiętam, że jeszcze dłuższy czas chodziła mi po
głowie taka myśl - a może by na wszelki wypadek badania jakieś..?
I myślę też- a co by było jakby to samo powiedziała o mojej córce? Czy też
bym nic nie zrobiła?
Ech, nie wierzę w cyganki, ale dziecku badania bym zrobiła. Która kobieta jest
w stanie pozwolić na, choćby tylko prawdopodobieństwo, sytuacji, że dopuściła
do rozwoju choroby u dziecka mając dane na to, że jest choroba, jest coś do
leczenia.
Czemu o tym piszę?
Bo sie boję!
Pomimo tego, ze wiem, ze rozpoznanie stawiane przez internet jest jak
rozpoznanie cyganki, to się boję, bo to by było takie głupie i takie
nieodpowiedzialne zaniedbać chorobę.
A najgorsze, że sama byłbym winna.
Czemu więc się teraz nie leczę?
Bo zdaję sobie sprawę, że jak na razie, w moim przypadku, decyzja byłaby
podyktowana lękiem, a nie pewną diagnozą.
A na dodatek myślę, że tak bardzo bałabym się później te leki przerwać...
Obiecuje sama sobie zacząć się leczyć, jak będę pewna diagnozy. I jeżeli to
sie stanie na pewno napiszę.
A na razie diagnostyka i... zgadnijcie co jeszcze? - Ano, spróbuję wypełniać
zalecenia Dr Burrascano - te poza-antybiotykowe, no i nie wszystkie, bo
ćwiczyć tyle nie dam rady, ale chociaż część.
Obserwuj wątek
    • lajlah Re: lęk przed chorobą 13.01.08, 08:14
      W moim przypadku lektura forum borelioza, wywołała u mnie taki
      strach przed chorobą, że gdy moje dziecko przychodziło po całym dniu
      biegania i zabawy latem do domu i mówiło, ze boli je noga, ja byłam
      gotowa od razu dawać mu przez 6 tygodni antybiotyk, bo to napewno
      borelioza. I tylko mojemu mężowi zawdzięczam to, że udało mi się
      wyrwać z tego zaklętego koła paniki. Po prostu "zabronił" mi czytać
      tamtego forumsmile Po kilku tygodniach życia w stresie, mięśnie mi
      drgały, schudłam parę kilo, a włosy wychodziły garściami i byłam
      pewna, ze mam boreliozę mimo łykania 6 tygodni leków. Objawy minęły
      po miesiącu życia bez stresu, paru tabletkach witamin i zjedzeniu ze
      dwóch kilogramów orzechówsmilei do tej pory nie wróciły. naprawdęsmile
      Też boję się choroby i mojej i jeszcze bardziej moich najbliższych,
      ale mam nadzieję, ze nie dam ponieśc się panice.
      A co do samego forum (tamtego), wejdź na forum o chorobach
      nowotworowych, oni tam naprawdę się wspierają, pomagają, nie
      straszą, i nie polecają jedynego słusznego lekarza, bo tylko ten
      umie leczyć, a reszta to niedouki i sceptycy. Na tamtym forum o B
      jedyne co zostało mi w głowie, to to, że jak juz mnie dopadnie ta
      choroba, to lepiej chyba skończyć ze sobą, niż leczyć się u lekarzy
      innych niz polecani (tym bardziej, ze na długotrwałą terapię u nich
      przy zaawansowanej chorobie, trzeba wygrać w totka).
      A na koniec ciekawostka. Mam dobrych przyjaciół, którzy 18 lat
      mieszkali w wiosce na Podlasiu (on mieszkał 39 lat, od urodzenia), w
      drewnianej chatce w lesie. Mają trójkę dzieci i dopiero kilka lat
      temu sprowadzili się w okolice Warszawy. Jak tylko kolejne dzieci
      umiały chodzić, brali je na jagody i grzyby (chodzili całe lato i
      jesień, bo był to jeden ze sposobów na utrzymanie licznej rodziny),
      kleszcze na sobie liczą w setkach. Czerwone plamy po kleszczach,
      czasem mniejsze, czasem większe były prawie za każdym razem po
      ukąszeniu i co? I nic, dzieci juz prawie dorosłe, oni w wieku
      średnim, wszyscy zdrowi i bez żadnych dolegliwosci. Mało tego, w
      czasie ich życia tam, był tylko jeden przypadek boreliozy we wsi,
      stwierdzony przez lekarza. Co prawda skończył się on tragicznie, ale
      chory chlał na umór przez całe swoje zycie i po zdiagnozowaniu
      choroby takze, nie brał leków, więc trudno stwierdzic, czy to
      choroba go zabiła, czy wódka. Prawdopodobnie i jedno i drugie.
      Też się boję tej choroby, ale bardziej niż samej choroby, boję się
      czytać o niej na tamtym forumsmile
      • rege2 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 01:14
        Witajcie!
        Też się boję...
        Mnie zaatakowały nimfy, /podobno najbardziej zjadliwe/szybko wyjęte, zaraz też brałam Unidox.
        I nie wiem czy był rumień,czy to tylko reakcja alergiczna, fakt, nie było charakterystycznej białej obwódki. Herxa też właściwie nie miałam,ani objawów grypopodobnych, nie przyplatała się grzybica, bo pilnowałam diety. Jakoś bezboleśnie przeżyłam 3 m-ce, kiedy to przyjmowałam Unidox/ 1x100mg, nastepnie 2x100mg/.
        Nigdy nie chorowałam i właściwie nie leczono mnie, może organizm był silny, może zwalczył boreliozę.Bóle głowy, stawów,skurcze odczuwałam dużo wcześniej i raczej nie winię za to kleszczy.
        Jednak naczytałam się, mam obawy. Znajomi pogryzieni przez kleszcze; jedni nigdy się nie leczyli, nie widzieli problemu, inni wieczni pacjenci przeróżnych poradni i klinik, wszystkie choroby przypisują kleszczom, byli już kilka razy w szpitalu. I nie wiem,w czym tkwi problem?
        Może jestem zdrowa? ale okropnie się boję! Może to psychoza nabyta pod wpływem lektury forów,dołowania innych..
        I pytanie? leczyć się nadal? robić koinfekcje?
        Ktoś twierdzi,że leczenie za krótkie, ktoś inny,że lekarze nie znają choroby...
        Co robić? jak sobie radzić?

        • kotakot1984 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 10:15
          Sam mam ten dylemat. Coraz częściej dochodzę do wniosku że strasznie
          ważne jest pozytywne nastawienie/myślenie i w tych momentach żałuje
          że kiedykolwiek trafiłem na forum borelioza. Nerwicy sobie wmówić
          nie dam bo miałem kiedyś stwierdzoną borelkę i objawy mam do dziś
          ale... czy to jest normalne że od paru dni pokrywających się czasowo
          z momentem rozpoczęcia czytania forum borelioza czuje się najgorzej
          od 5-6 lat? Nawet jak przymruże oczy i spojrzę pod światło to te
          słynne mroczki(męty) chyba dostrzegam aczkolwiek jak podniosę do
          góry powiekę i ją przytrzymam to znikają więc myslę że to jest
          kwestia czegoś siedzącego " na włoskach" i na razie lekceważe
          sprawę. Widzisz-mimo że jestem silny psychicznie, mimo że
          dostrzegłem ukryty fałsz tamtego forum to i tak podświadomie biorę
          to sobie do serca co oni piszą i "zaczynam łapać schizy" jak to
          mówi młodzież big_grin. W każdej chorobie ważną sprawą jest dobre
          podejście. To klucz do sukcesu. Być może ta wiara, że dobrze czynią
          pomaga części ludzi z tamtego forum wyzdrowieć. Ja wątpliwości
          miałbym już po 3 tygodniach dlatego to nie ma sensu. Dopóki ktoś mi
          nie udowodni że to działa (nie na zasadzie takiej że 2-5 osobom na
          500 się poprawiło tylko większości lub chocby tym założonym 40-60 %)
          to nie uwierzę. Może dożyje chwili ze bedzie wiarygodny test i
          uznane przez wszystkich metody leczenia. Wtedy podejmę walkę. Na
          razie krolikiem doświadczalnym być nie zamierzam.
          • rege2 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 13:29
            Hej!
            Też się zdołowałam...i zaczynam racjonalnie myśleć. Nie schudłam, wrecz przeciwnie, w trakcie antybiotykoterapii przytyłam.
            Teraz wzmacniam się naturalnie; cytryny, grejpfruty...,warzywa, czosnek, kurkuma , cynamon/oczyszczają/, planuję wilka korę.
            Gdyby nie forum ,nawet nie wiedziałabym o Unidoxie, bo lekarz na pogotowiu nie zauważył problemu...
            Brałam małe dawki- za małe; większe - za krótko,3 miesiące- trzeba 9 m-cy...
            Który normalny lekarz zaleca takie receptury???? jak dla mnie, tchnie to manipulacją... i czyj organizm jest w stanie wytrzymać tę terapię???
            Póki co, biorę "na wstrzymanie", poczekam ,zobaczę...i szaleje na nartach!
            A testy...też są rozmaite opinie.
            Głowy do góry, może bedziemy mieć szczęście.
            Chociaż czasem myślę tak: może mnie potrącić samochód na przejściu dla pieszych....i problem boreliozy by nie istniał, więc po co się dołować/
            Pozdrawiam.Życzę dobrego samopoczucia.
            p.s.
            A może zbzikowałam pod wpływem krętków.Więc mi wybaczą te wywody...
            • jeff01 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 14:13
              jak zwykle poza tematem, ale skoro już wspomniałaś:

              Jeśli idzie o wzmacnianie, www.borelioza.vegie.pl/jakleczyc.html - masz wypisane
              wszystko, czego organizm potrzebuje do walki z chorobami. Z reguły ludzie mają
              niedobory przynajmniej kilku z tych substancji, a to wypłuczą magnez kawą, a to
              cynku nie ma w ich diecie, a to na słońce nie wychodzą i nie mają witaminy D3... Co
              do ziółek, nie bierze się ich "non stop", one nie działają w ten sposób. Ziółka
              zachęcają organizm do walki z chorobą, ale żeby to miało sens, nie wolno "poganiać"
              go bez przerwy. Najlepsza metoda to tydzień ziółek, tydzień przerwy.

              Bardziej kompleksowa metoda wzmacniania organizmu -
              www.borelioza.vegie.pl/natura.html

              I głowa do góry, w gigantycznej większości przypadków borelioza po prostu przechodzi
              sama, starczy porobić testy ludziom mieszkającym na wsi - z tych co chodzą po lesie
              90% będzie mieć przeciwciała, chory nie będzie żaden.
        • maria.50 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 15:07
          Też się cholernie bałam.
          Kiedy trzy miesiące temu,moja kolezanka przegrała straszną walkę z
          białaczką,(dwa lata uczestniczyłam w tym wszystkim i całą ku...ką resztą)czułam
          się jak nigdy dotąd!(fibromyalgia)mój stan fizyczny a i psychiczny,załamał
          się!Często wówczas słyszałam(wcześniej też)od męża,syna,ze może teraz poświęcę
          więcej czasu sobie! "No i poświęcilam!" I poświęcam!
          Na początek zaliczyłam psychiatrę,który nie uznał,ze powinnam brać
          leki.Sprowadził to na grunt mojej wrazliwości.Nagadał mi dużo, a to ze:
          naoglądałam się filmów amerykanskich i marzy mi się psychoanalityk z
          gabinetem(też miał niczego sobie)ze skórzanymi fotelami i kanapą!psychotropy! No
          i uważa,ze mój mąż słuszną myśl mi podsunął-zająć się sobą!!!bo jak widzi,to i w
          męzu wielkiej podpory-nie widzi! Jeszcze coś mówił o"psychoanalityku" i
          kanapie,ale do innych celów,uprzedzając,ze on niestety takiej terapii nie
          stosuje bo jest psychiatrą! Wychodząc od niego byłam wściekła*.Zastanawiałam się
          do kogo mam teraz iść!?Do olśniewających wniosków nie doszłam,z resztą nie on
          jeden,dał mi dowód na gruboskórność medyków,i ze nie mogę dłużej zwlekać i
          czekać na CÓD! Tkwić dalej w czymś bardzo ciązącym i uniemożliwiaącym mi
          normalne życie. Posadziłam swoje obolałe ciało przed ekran kom.i zaczęlam
          poszukiwania.....................!Borelioza?!Ku..a!i jeszcze tam takie inne
          poleciały.Zupełnie mnie to nie ucieszyło,a zasiało we mnie strach,niepewność i
          rozczarowanie,zwłaszcza,ze dwa razy urzarł mnie kleszcz-dwa razy rumień-dwa razy
          przeleczone do dupy.Wszystkie kolejne bad.,pobyt w szpitalu,wskazują,ze mam
          przewlekła boreliozę.
          t.zw.koinfekcje(chlam.trach,toxopl.yersinica(-))za to mam p/c varicelli-zoster i
          MĄDRĄ lek.zakażnika,która-zresztą jak ja-mówi,ze w medycynie nigdy nie jest
          NAPEWNO!i ze kazde obiawy mają jakąś przyczynę!nalezy ich szukać,a
          nie"trafiać"Nie ma standartow leczenia w Polsce.Należy do kazdego chorego na
          b.b.podchodzić indywidualnie,czerpiąc wiedzę i doświadczenie z róznych żródeł!!
          I to mi się podoba!Powiem jeszcze,ze coraz to bardziej tracimy wiarę,a właściwie
          własną zdolność do jej odczytywania i tego co jest w niej
          słuszne,prawdziwe,szczere,bez gier i pozorów,do wlasnych myśli i odczuć.W
          ostatecznym wyniku nie chodzi tu rzecz jasna o żadną ułomność,dyktowane jest to
          w obawie niepewnosci,nieufnosci i własnego strachu! Pewność
          kazdego"(nie)właściwego"kroku! Robię to teraz bez strachu,który (odszedł) oby
          nie przerodził się w sambobuliczną pewność,i kolejny raz nie dał mi popaść w
          łoskot następnej"porażki" Tego bym już nie przeżyła!!!A tym czasem łykam to co
          daje mi Pani dr.słucham co mi podpowiada moje ja,czytam i chłonę wiedzę z
          róznych miejsc,odwiedzam Fora(tak! jest tu nieraz dość "wesoło!"często też
          smutno)i żyję w dobrej nadziei!!!
          Sorry za nietaktowne słowa,należę raczej do zwykłych,zeby nie rzec,wulgarnych
          ludzkich przypadkow,a na to mie ma lekarstwa.


          *Dzisiaj inaczej na to patrzę i chyba będę rozwazać podsuniętą myśl o
          psychoanalityku
          • maria.50 Re: lęk przed chorobą 16.01.08, 15:15
            a feee!cudnie do takiego CÓDu doszłam.
            • sylm8 druga strona medalu 17.01.08, 00:08
              - bo zawsze jest druga strona!

              Ale zacznijmy od pierwszej; czuję się ostatnio gorzej,pieką mnie oczy, mam
              uczucie, że źle widzę, źle słyszę, taka dziwna nieostrość widzenia i słyszenia,
              jakby spowiła mnie mgła. I ciągle boli mnie kark. Od kiedy? No cóż nigdy nie
              spędzałam tyle godzin przed internetem. Od czasu choroby ciągle coś tu czytam i
              piszę. Moje oczy i mój kark muszą za to zapłacić. Może to borelioza, a może nie.
              Ale ponieważ wcześniej nie wisiałam tyle na necie (nigdy) nie mogę tego porównać
              do wcześniejszych doświadczeń.
              Ciągle też czekam co dalej zrobią krętki. Wiem, ze jeszcze chwilę mogę poczekać.
              Radzę sobie od zawsze.

              Ale - i tu jest ta druga strona strona - co z tymi, którzy od lat mają objawy,
              dezorganizujące ich życie i na dodatek objawy, o których opowieści nie traktuje
              poważnie żaden lekarz? Co z tymi, którzy przez lata znoszą ataki czegoś, czego
              nawet sami nie potrafią do końca określić, a cała reszta świata nie chce tego uznać?
              Co z tymi, którzy całe lata nie mogą odkryć imienia swego wroga?
              Bo o to tu naprawdę chodzi. O poznanie imienia.
              Nie ma większego lęku, niż lęk przed nieznanym. Lęk przed Chorobą Która Została
              Nazwana, jest czymś zdecydowanie bardziej do przyjęcia.
              Bo, co od lat przekazują bajki, poznanie imienia wroga pozbawia go mocy.
              "Rumpelstiltskin" - to nazwisko, jako rozwiązanie zagadki powiedziała młoda
              królowa do pewnego obrzydliwego gnoma i już nie musiała dotrzymać obietnicy
              oddania mu swojego pierwszego dziecka, a on zniknął i nikt go więcej nie
              widział, ani o nim nie słyszał...( Baśnie Braci Grimm )
              I tu jest ta druga strona - dla niektórych stwierdzenie "to jest borelioza"
              będzie powodem do pożegnania się z lękiem.


    • dzon64 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 10:32
      Badania Elisa IgG i IgM powyżej 150 RU/ml, umówiona wizyta w poradni
      chorób zakaźnych. Lektura forum Borelioza zwiększa przerażenie
      chorobą. Test wyszedł przy badaniach związanych z bólem korzonków -
      innych objawów nie ma. Co robić, żeby nie dać się zwariować? Na co
      zwrócić uwagę przy pierwszej wizycie u lekarza?
      • jeff01 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 13:47
        Powtórzyć testy, tym razem robiąc western bloty. Elisa daje fałszywie pozytywne
        wyniki przy całej gamie różnych innych chorób, m.in. przy półpaścu - tak a propo bólu
        korzonków jako jedynego objawu. Jeśli to borelioza, powinno wyjść kilka antygenów, jak
        inne schorzenie - jeden konkretny niespecyficzny, dający bardzo silny wynik. W tym
        pierwszym wypadku pozostanie sprawdzić, czy masz ten sam antygen który pojawia
        się przy innym schorzeniu dającym identyczne objawy (i znowu pewnie kłania się
        półpasiec).

        Jeśli zdecydujesz się na leczenie nie mając potwierdzonej boreliozy, obserwuj uważnie
        czy nie będzie reakcji herxheimera. Jak wystąpi - to znaczy, że masz jakąś bakterię
        gram-ujemną reagującą na antybiotyki, wtedy mniejsza z tym czy to borelioza czy
        nie.

        A na co zwrócić uwagę przy pierwszej wizycie u lekarza? Spytaj go, jakie antygeny
        specyficzne potrafią zmylić test elisa reakcjami krzyżowymi (trochę nie po polskiemu
        zdanie). Jak rozdziawi szeroko gębę, to chyba możesz poszukać innego lekarza... Jak
        będzie wiedział o co chodzi, znaczy że trafiłeś na fachowca.
        • kotakot1984 Parę słów o PCR... 22.01.08, 23:45
          Ja od razu zaznaczam, że się nie znam. Ale poczytałem sobie troszkę
          o tej metodzie i część naukowców rzeczywiście sądzi, iż nie jest ona
          idealna.-chociażby "PCR is growing in uses and availability.
          Nevertheless, as of 2005, PCR remains a research technique, in part
          because labs performing PCR tests must be meticulous in technique to
          minimize the likelihood of false-positive results"( źródło:
          www.emedicine.com/derm/topic536.htm ). A zatem jeśli części
          osób z forum borelioza wychodzą dodatnie PCR (przy WB ujemnym) tylko
          w Poznaniu (w innych miastach PCR ujemny) to ich zdaniem Poznań
          jest the best- jedyny i wiarygodny. Ja bym się jednak 3 razy
          zastanowił nad rozpoczęciem leczenia tylko nna podstawie PCR-a w tym
          labie. Nie mówię że coś tam jest nie tak tylko chcę dać do
          myślenia...
          • kotakot1984 Re: Parę słów o PCR...+ cenzura na forum borelioza 23.01.08, 19:37
            Oto opinia artura737 jaką zamieścił dziś na moim ulubionym forum
            borelioza: "Jezeli chodzi o testy PCR to najbardziej wierzymy w tej
            chwili w Centrum Badan DNA w Poznaniu bo znajdujemy najwieksza
            korelacja ich wynikow z symptomami i odpowiedzia na leczenie.
            Tez bysmy woleli jakby jeszcze jakies inne laboratorium niejako
            potwierdzio wynik Poznania metoda hodowli kretka.
            Ale na razie nie ma na to ochotnikow.
            PCR z innych Polskich laboratoriow jest bardzo czesto falszywie
            negatywny". Parę słów komentarza. Primo: A może to PCR-y z innych
            miast są ok a te z Poznania są fałszywie negatywne? Secundo: Ciekawy
            jestem jakie są dokładnie statystyki w kwestii "odpowiedzi na
            leczenie" osób, które mają ujemny WB , ujemny PCR z innego miasta i
            dodatni z Poznania. Obawiam się że wyleczeń za dużo nie ma niestety
            (jeśli ktoś np. ma SM to intnsywna antybiotykoterapia też chwilowo
            przynosi ulgę i spowalnie chorobę tylko co to ma do rzeczy...?).

            Zastanawiam się onadto dlaczego nie można na forum borelioza
            prowadzić otwartych dyskusji? Wczoraj w nocy jakiś pan zapewne
            nieświadom zagrożenia polecił tam stronkę jeffa o naturalnym
            leczeniu... Rano już jej nie było. Kurcze ja nawet jak jadę na urlop
            do Grecji to sprawdzam na forach opinie o hotelu, miejscowości.
            Zawsze są dobre i złe i na tej podstawie wyrabiam sobie opinie gdzie
            warto jechać a gdzie nie. Zawsze znajdzie się ktoś komuś coś nie
            pasi. Jeśli widzę same dobre to zwyczajnie nabieram podejrzeń i
            wybieram inne miejsce i bardzo dobrze na tym wychodze. Na forum
            borelioza trafiają ludzie zdesperowani, chorzy i chwytający się
            każdej deski ratunku. Jeśli wszyscy (a tak im się wydaje bo przecież
            opinie krytyczne się usuwa nie?) im mówią że mają postępować tak i
            tak to oni zaczynają w to wierzyć. Wierza że PCR to tylko w
            Poznaniu, wierzą że tylko dr B i dr P potrafią leczyć, wierzą że są
            chorzy na borelioze (a nie np SM co jest trudniejsze do
            zaakceptowania bo to dużo gorsza choroba) mimo że na oczy kleszcza
            nie widzieli. Czemu tak to wygląda?
            • kotakot1984 Re: Parę słów o PCR...+ cenzura na forum borelioz 23.01.08, 19:41
              a te z Poznania fałszywie pozytywne miało być...smile
            • ccicci Re: Parę słów o PCR...+ cenzura na forum borelioz 24.01.08, 17:10
              W pewnym sensie się z Tobą zgadzam. Mam taki sam odruch, jeśli
              czytam same superlatywy o czymś lub jeśli jakiś pojedynczy negatym
              jest taki malutki, to od razu wiem ,że wszystkie złe opinie
              szkodzące podmiotowi ocenianemu są usuwane. Nie wierzę wtedy takim
              opiniom ani na jotę. Osobiście prócz negatywnych doświadczeń z forum
              Borelioza(konkretnie ze strony artura), mam jeszcze inne. Swego
              czasu napisałam o pewnym sklepie internetowym negatywną opinię,
              która nigdy nie ujrzała światła dziennego. A napisałam tylko , że
              lekceważą klienta i nie realizują zamówień w terminie. Zamówiony
              artykuł miał być dostarczony w ciągu 4 tygodni a przez przwie 2
              miesiące nikt się nie odzywał. W życiu nie ma ideałów, wszystko ma
              swoje wady, mniejsze lub większe. Ja mam borelkę chyba już od ponad
              30 lat i jeszcze żyję. Mam bardzo słabe miano w klasie IgG ELISA
              mieszczące się w zakresie ujemnym, w WB dodatnie dwa
              charakterystyczne paski i VIS E w IgG przy zupełnym braku pasków w
              IgM i dodatni PCR. Wszystko razem potwierdza,że kontakt z tą zarazą
              miałam i jakieś szczątki we mnie siedzą. Badania robione z jednej
              próbki krwi po 3 dniach metronidazolu.
              Myślę ,że duża część krętków została wytępiona podczas
              wcześniejszych antybiotykoterapii prowadzonych z innego powodu, w
              tym dwukrotnie włączany był metronidazol. Objawy miałam już mając
              naście lat a z czasem tylko się nasilały i dochodziły nowe. Można z
              tym żyć dość długo, tyle że w miarę upłuwu czasu jakość życia
              pogarsza się.
      • kotakot1984 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 14:37
        Przede wszystkim zrób sobie badanie WB. Jeśli Ci wyjdzie dodatni to
        musisz zacząć się leczyć. o leczeniu możesz sobie porozmawiać z
        lekarzem oraz poczytać na forum borelioza. Wybór miedzy kuracją 3
        tygodniową a wieloletnią należy do CIebie. Jeśli nie masz dużych
        objawów to ja bym był bardzo ostrozny z długotrwałym przyjmowaniem
        prochów bo mogą Ci bardziej zaszkodzić niż pomóc. Spróbuj dbać o
        siebie(rzuć palenie, spytaj jeffa01 o naturalną terapię smile ) Nie
        jestem lekarzem tylko chorym i nie chcę Ci wmawiać, że ta droga jest
        słuszna. Ale ludzie z forum borelioza lekarzami też nie sa a
        zachowują się często tak jakby posiedli wszystkie mądrości świata.
        Piszę to nie żeby wywoływać jakąś kłótnie tylko żeby zachęcić Cie do
        podejścia do tego co piszą z dużym dystansem.
        I głowa do góry. Tysiące ludzi na świecie ma boreliozę, z czego
        tylko część ma tak poważne objawy jak niektórzy ludzie z forum
        borelioza(miliony osób ma zapalenie płuc a tysiące na to umiera. Czy
        to jest powód aby w momencie stwierdzenia zapalenia płuc zacząć
        pisać testament?). Jest niestety dużo większe prawdopodobieństwo że
        umrzesz na raka czy w wyniku pobicia przez dresów niż na tą chorobę.
        Niektórym nie daje ona życ, lecz sporej części (zaryzykowałbym
        twierdzenie że większości) przez dugie lata uprzyksza życie lecz w
        stopniu znośnym i akceptowalnym. Dlaego głowa do góry. To nie jest
        rak!!! To głupi krętek na którego prędzej czy później (mam nadzieję
        że w cięgu góra 10-15 lat) znajdą dobry test i lek (który sie będzie
        brało nie 3 lata a 3 tygodnie). Może warto poczekać? Tu masz wybór,
        w niektórych chorobach czasu do namysłu jest dużo mniej...
        • jeff01 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 18:02
          ja tylko o jedno proszę - przestańcie tak z tym leczeniem 3 lata boreliozy bo ludzie z
          sąsiedniego forum tak leczą.

          Ludzie z sąsiedniego forum mają całą gamę schorzeń, począwszy od niedoczynności
          tarczycy, poprzez cukrzycę, choroby autoimmunologiczne tkanki łącznej, a
          skończywszy na zwykłych niedoborach. Nic dziwnego, że próbując leczyć to
          antybiotykami mogą 3 lata to robić i dalej nie mieć efektu.

          Ale jak się dokładnie przyjrzysz, zauważysz że ci, którzy faktycznie mają boreliozę -
          czyli ci, którzy mają reakcję herxheimera - góra po 3 miesiącach są niemal całkowicie
          zdrowy.
          • maria.50 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 20:48
            W medycynie-tym bardziej w boreliozie,a zwlaszcza przy obecnym stanie wiedzy
            i"podejścia" niektórych lekarzy w naszym radosnym kraju-słowo
            n a p e w n o, nie moze być prawdą i nie jest! a tym bardziej naduzywane przez
            takich jak my!to nie matematyka,której mazna sie nauczuć.Więc bądzmy bardziej
            powściągliwi.Mnie bynajmniej takie jedynie słuszne twierdzenia nie przekonuje,a
            bardziej"przerazają"i budzą we mnie obawy o rzeczywisty stan naszego
            psycho-moralnego zachownia. I wcale nie jest to śmieszne!
            Większośc z nas zapewne jest chora i poszukuje TU drogowskazu,ale za nim
            znajdzie,to daje się"zwariować"jedni bardziej inni mniej,i jest to nawet zrozumiałe.
            Herxów jak do tej pory nie miewam-taka moja uroda-choć"wartości" w
            IgG wzrosły i to znacznie.Może jednak moje krętki poddają sie,sądząc po wzroście
            przeciwciał?
            • jeff01 Re: lęk przed chorobą 18.01.08, 21:32
              Może się poddają, a może po prostu miałaś ich bardzo mało - tak mało, że herx byłby
              ledwo ledwo zauważalny? Może po prostu istniały na granicy przeżywalności i
              atakowały w chwilach szczególnego osłabienia organizmu, po czym były zwalczane? A
              może po prostu jeszcze nie przyszedł ich czas...

              W sumie nie pamiętam, jak jeszcze raz wyszły u Ciebie testy? Elisa ma taką paskudną
              naturę, że daje fałszywie dodatnie wyniki przy innych, dość podobnych do borelki
              chorobach. Potwierdza to się western blotem i patrzy, które antygeny wyszły - jak
              wyszedł jakiś jeden niespecyficzny, można się zastanawiać czy to nie jest fałszywy
              wynik z reakcji krzyżowej.

              Hmm, a jakie miałaś objawy zatrucia toksynami wywołanymi przez krętki? Powinny być
              takie jak niby - grypa, ciągły ból karku, poczucie rozbicia, oszołomienie, wrażenie jakby
              lekkiego upicia. Jeśli takie objawy nie były zbyt nasilone albo w ogóle ich nie było,
              owszem, jest możliwość, że jedynym sygnałem zwalczenia choroby będzie skok
              przeciwciał - gdy nagle "pojawi" się spora ilość zabitych bakterii, ale nie na tyle duża,
              żeby aż herksa wywołać.
      • dzon64 Re: lęk przed chorobą 21.01.08, 09:41
        Przestałem czytać o chorobie. Od życzliwych ludzi mam namiary na lekarzy we
        Wrocławiu. Jak w mojej poradni zakaźnej nie potraktują mnie sensownie, mam gdzie
        pójść. Dzięki za informacje. Nie palę i raczej dbam o siebie smilePozdrawiam.
    • aniawad Re: lęk przed chorobą 19.01.08, 23:09
      hej...calkowicie cie rozumiem...chociaz moj lek pojawil sie dopiero
      wczoraj...bo wczoraj mnie zdjagnozowano.ale antybiotyk biore juz od
      dwoch tygodni.tyle ze wczoraj zmieniono mi z taclar na
      amoksiklaw.niestety objawy sie nasilaly.mam potworne bole glowy,sa
      nie do zniesienia.a oprocz tego slaba i prawie nie aktywna
      jestem..mam tez wypisane skierowanie do szpitala gdybym juz ie mogla
      w domu wytrzymac.staram sie to znosic,bo strach przed punkcja i
      jakimis jeszcze innymi badaniami mnie paralizuje.a to co napisalas
      uswiadomilo mi ze nie jest powiedziane ze jak bed zdrowa to to mnie
      nie dopadnie...tyle ze wpodswiadomosci.szczerze mowiac ja ie wiele
      wiem o tej chorobie...tyle co z doswiadczenia...co bedzie dalej nie
      wiem.musialam zrezygnowac z pracy..ktora zaczelam 4 dni temu.nie
      moge zatrzymywac miejsca komus kto bylby wydajny w 100 procentach.a
      ja juz na zwolnieniu...lekarz zabronil mi pracowac.z reszta pewnie
      sama bym zrezygnowala bo juz nie dawalam rady.a wszystko zaczelo sie
      w grudniu kiedy to ugryzl mnie klezcz!!!i pomyslec ze taka nie
      wielka istotka potrafi narobic tyle zamieszania.wiem ze to rzadna
      porada,ale dziekuje jesli ktos to przeczyta,chcialam sie tylko
      wygadac komuskto mnie zrozumie...pozdrawiam ania
      • kotakot1984 Do Ani 20.01.08, 01:10
        Aniu może jednak idź do tego szpitala? Twoja borelka jest jeszcze
        bardzo "młoda" -od grudnia minęło bardzo niewiele czasu i myślę że
        dożylny biotrakson w standardowej dawce + te 2 tygodnie
        leczenia,które już miałaś powinny w Twoim przypadku wystarczyć.
        Punkcja nie jest taka straszna a może nie będą Ci jej robić. Głowa
        do góry. Na 100% poradzisz sobie z borelką tylko się nie poddawaj.
        Idąc do szpitala dobrze się przygotuj do rozmowy z lekarzem, załóż
        że będą się starali zbagatelizować Twoje objawy i zrobić z Ciebie
        histeryczkę i wariatkę więc mów o tym co możliwie da się jakoś
        pokazać/ udowodnić. Będzie dobrze. 3-mam kciuki! aha- sąsiednim
        forum borelioza się nie przejmuj bo ono skupia głównie takich jak ja-
        kilkunastoletnich nieleczonych bądź niedoleczonych boreliozowców. W
        Twoim przypadku powinno być dużo łatwiej i szybciej. Pozdrawiam i
        zdrówka życzę.
        • aniawad Re: Do Ani 20.01.08, 11:17
          dziekuje bardzo za odzew.troche mnie podnioslas..les.. na duchu
          mowiac ze bedzie dobrze.wiem ze rodzina mnie wspiera i jest ze mna
          bardzo blisko.ale tak jak napisalas boje sie zeby mnie nie wzieli za
          histeryczke.porozmawiam jeszcze z nimi i pewnie sie wybiore do
          szpitala.jeszcze raz bardzo dziekuje za wsparcie!!!!rowniez zdrowka
          zycze!!!!!pozdrawiam!!!
          • maria.50 Re: Do Ani 20.01.08, 13:04
            Aniu,nie bój się punkcji,ja sie też bałam jej jak szlak!To jest zastrzyk,który
            trwa trochę dluzej-uwierz!potem trzeba lerzeć 24godz.w pozecji horyzontalnej.W
            szpitalu zakażnym zachowuj "rozsądek"co do miejsca!Nie przynoś niczego,z czym
            musiałabyś się "pozegnać"(maskotki,poduszki-ktorych nie mozna
            wygotować)ksiązki-potem do mikrofali.A lekarze w zakazniku wcale Cię nie
            potraktują jak histeryczkę.Mnie powiedzieli zebym nie taiła zadnego obiawu.
            Musisz oswoić się z tą chorobą i nie daj się"zwariować"
            Zyczę zdrowiczka!!!!!!!!!!!!
            • aniawad Re: Do Ani 20.01.08, 21:39
              Mario dziekuje za slowa otuchy!!!!!tak na prawde jestem przerazona
              ta choroba.ale nie pokazuje tego bliskim.dzisiaj wieczor jest
              bjednym z lepszych w ostatnim czasie.glowa prawie nie boli.ale co do
              szpitala to chyba jednak sie wybiore...moj maz w krotce
              wyjezdza..wiec ktos bedzie sie musial zajac moim synem.wiec chyba
              znajde odwage i przekrocze prog..zdrowie najwazniejsze!!!dzieki
              sliczne!!!buziaki!!!
        • maria.50 Re: Do Ani 20.01.08, 12:41
          Do Jeffa: nie wykluczam reakcji krzyzowej bynajmniej na tym etapie leczenia i
          jednocześnie szukania innych koinfekcji.Z Bartonellą(rochaline,bardziej by do
          mnie pasowała)i Babesią,trochę jeszcze poczekam,bo i tak leczenie ich jest
          osobne,to po co mam się"gryść"-"brak wiadomiści to dobra wiadomość!Co ja
          p...ę?Ja się zwyczajnie Tego boję.Ale z"szacunkiem do Nich podchodzę,i dla tego
          z dużej litery.
          A zatem u mnie tak to się przedstawja:
          pierwszy Elisa BB-Burg IgG 1.89 IgM 1.88
          drugi szpital - // - IgG 2.05 IgM 1.42
          szpital WBlot BB-afzeli bez podania klasy (dodatni)
          -//- WBlot BB-garini - // - (dodatni)
          -//- (x) Chlamydia trachomatis (ujemny)
          prywatne ElgA - // - pneumoniae 0.093
          - // - ElgG - // - - // - 0.661
          - // - WBlot BB-afzeli IgM wszystkie determinanty (ujemny)
          - // - WBlot BB-Gatini IgG - // - (ujemny)
          szpital (x) Toxoplazmoza gangi (ujemny)
          -//- (x) Yersinia enterocol.0:3 (ujemny)
          -//- (x) - // - o:6 (ujemny)
          -//- (x) - // - 0:9 (dodatni)!
          -//- (x) Anty CCP (ujemny)
          no i!też P/c Varicella Zoster Vir IgG (dodatni)
          w szpitalu P/c Infuenza vir typ A(H1N1) (dodatni)
          P/C infuenza vir typ A(H3N2) (dodatni)
          P/c Infuenza vir typ B (ujemny)w mianie1:10
          Po miesiącu
          ABX P/C Varicella Zoster Vir w IgA 1000!(dodatni)to znaczy ze
          CO! hulała we mnie grypa,której obiawów od niepamiętnych czasów nie pamiętam? a
          jak miałam gorączkę to pół dnia i dowidzenia.
          A może miałam!tylko ja zawsze jestem-byłam!!! tą od przejmowania się i opieką
          innymi(chodzi mi tu rodzinę)i może to co piszesz o herxach to bym się pisała na
          te bóle karku,które były wzmozone,i tez dwa dni osłabienie gigant z trudnościani
          oddechowymi.Splątania czy oszołomienia dostaję w czasie kontaktow z niektorymi
          medykami,i tez po,łapię się na tym,ze "gadam sama do siebie"w języku łacińskim.
          No to dalsze bad po miesiącu ABX i kuracji wzmacniającej(działa!)
          ukł.odpornościowego:
          wszystkie par.krwi się podniosły!
          pr.wątr.w normie
          ANA-antynuklearne przeciwciała Ab (IF)(ujemne)nie wiem z czym to się je!
          Elisa BB garini IgG 2,787 (dodatni)
          Jestem teraz na jednym antyb.-Clarithomycynum,(w Czechach dostałam probiotyki,8
          szczepów-10 milionów mikroorganismów)we wtorek wiz. u dr.zakażnika,Od tygodnia
          stosuję zioła Peruwiańskie-liczę nanie!


          • jeff01 Re: Do Ani 27.01.08, 00:21
            Wiesz, bartonella to takie coś co po paru dniach dosłownie jest roznoszone w pył i
            proch przez sprawny układ immunologiczny, problem mają tylko ludzie z np AIDS. Nie
            wiem też skąd info że leczenie bartonelli jest osobne, to zwykła bakteria
            gram-ujemna, prawie niczym się od boreliozy nie różni - oprócz tego, że jest ją o
            wiele, wiele łatwiej wyleczyć, czasem starczy parę tabletek doxy żeby pogonić to
            dziadostwo w cholerę. Babeszjoza to samo - leczy się "samo", nie sądzę żeby w ogóle
            ktokolwiek w Polsce miał przewlekłą babeszję. Co najwyżej ma dodatni wynik z
            Poznania, gdzie - jak wiadomo - wszystkim wychodzą dodatnie (i nigdzie potem się nie
            potwierdzają).

            Skoro nie ma ostrych i wyraźnych herksów, to albo to w ogóle nie jest borelioza, albo
            miałaś przez ten cały czas "na granicy wyleczenia", czyli żyło parę bakterii, jak miałaś
            osłabiony organizm - nagle się rozmnażały, np w sercu powodując ten stan który Ci
            potem zdiagnozowano, organizm je zwalczał, parę przeżywało... i do następnego
            osłabienia odporności.

            Natomiast to co mi się wydaje podejrzane, to bardzo bardzo wysokie odbicia w stronę
            wyników wirusów (tysiąc dla półpaśca?). Możliwe, że masz przewlekłą infekcję
            wirusową. Tego raczej nie wyleczysz antybiotykami, wręcz przeciwnie - zaszkodzisz.
            Sorki jeśli coś pokręciłem, ale ten bardzo wysoki wynik to był właśnie dla wirusa
            wywołującego przewlekłego półpaśca?

            Są specjalistyczne leki antywirusowe, ale pojęcia nie mam czy akurat na ten gatunek
            wirusa i czy dostępne w Polsce w zasięgu cenowym.

            Natomiast jeśli jednak zdecydujesz, że warto coś zrobić z tym wirusem (omów z
            lekarzem prawdopodobieństwo, że to nie żadna borelioza tylko wirus dający dodatnie
            wyniki w efekcie reakcji krzyżowych), polecam oprócz terapii wzmacniającej:

            1. dużo cynku, nawet 90 mg / dzień - skonsultuj to z lekarzem, bo niemal na pewno
            wypłuczesz sobie miedź z organizmu. Ogólnie to ma skutki uboczne, ale wirusa po
            prostu masakruje, zwłaszcza tego, na który miałaś test (ospy wietrznej / półpaśca).
            Czytałem ostatnio jak kiedyś leczono taką ospę. Właśnie cynkiem. Objawy ponoć
            ustępowały całkowicie w ciągu 12 godzin.
            2. Dużo witaminy C - naturalnej oczywiście, czyli pomarańcze, papryka, grapefruity.
            Wylicz dawkę nawet dla 2000 mg / dzień. Też może mieć skutki uboczne, jeśli masz
            silnie zmasakrowane nerki (organizm może mieć problemy z wydalaniem). Ta
            witaminka to też terminator dla wirusów.
            3. Z czystym sumieniem mogę polecić mielone w blenderku siemię lniane,
            zawiera "dobre" kwasy omega-3 (lepsze niż te z apteki), tego nawet i 20 łyżeczek
            dziennie. Bardzo silnie aktywizują reakcję T1 (o ile nie przekręciłem nazwy), są niemal
            niezbędne w procesie leczenia np zespołu przewlekłego zmęczenia, który jest właśnie
            prawdopodobnie przedłużającą się infekcją wirusową. Nie ma skutków ubocznych jako
            takich, oprócz tego że można od tego przytyć.

            Z powyższych zarówno cynk jak i witamina C przeszkadzają antybiotykom - cynk
            blokuje wchłanianie, witamina C z kolei działanie.
            • maria.50 Re:do jeffa 28.01.08, 12:29
              Dzięki za konstruktywne rady i wskazowki.
              Daleka jestem od właściwego rozumienia(o zrozumieniu nawet nie wspomnę)tego
              chociazby "mojego przypadku"ale powiem Ci,ze trochę zaczynam te klocki lepiej
              ukladać! Co prawda,niezbyt starannie przykładam się do poznania tego
              wszystkiego,bo i nie na moją ograniczoną głowinę.(a i nie sposób przeciętnemu
              czlowieczynie,na tym wszystkim się znać i w tym poruszać-pieczątki lekarskiej
              nie mam!)
              To wszystko, nadal potwierdza moje wcześniejsze obawy i lęki,każe mi czuć gniew
              i rozczarowanie do medyków,którym powierzałam wcześniej swoje zdrowie.
              Powiem tak:
              Do kroćset t.z. k...a m.ć! jeżeli pacjęt na przełomie dziesięciu lat ma trzy
              razy półpaśca(postać łagodna-raczej)to babsztylowi z pieczątką nic to nie
              mówi??? Jak duzo jeszcze zdrowia wlasnego i pieniędzy trzeba poświęcić,by na
              serio zacząc wierzyć,ze jest jakiś cień nadzieii,ze będzie się miało to
              szczęście,by TO, nie było kolejnym tylko cieniem i powodem do obaw,
              rozczarowania i gniewu.Ja już nie mam na to zdrowia!
              Teraz też kumam,dlaczego obecna pani dr,zakażnik,po zobaczeniu wyniku na
              Varicelle-zoster,kazala mi skończyć antybiotyk!Ja ją zapytałam oczywiście,czy BB
              i VZ nie mogą zachodzić w reakcję krzyzowa,pospiesznie powiedziała,ze nie! Nie
              robiła mi też nadziei,co do leczenia tygo świństwa. Dwa razy pytała mnie:co z
              tym robimy?!-tak jak ja bym miała pieczątkę! Dodając że leczenie jakimiś
              wlewkami skutkuje na dwa miesiące.Ludzie!!!!!!!!!!!!!!
              Jutro będę na kolejnej wiz.u czeskiego dr.pokazę mu te wyniki.
              • jeff01 Re:do jeffa 28.01.08, 16:07
                heh, no właśnie, przewlekły półpasiec to nic przyjemnego. On potrafi wywołać takie
                komplikacje, że borelioza przy nich jest jak katar przy dżumie.

                Jest całkiem możliwe, że nie masz żadnej boreliozy tylko właśnie półpaśca. Z tego co
                wiem on MOŻE wywołać reakcję krzyżową w teście Elisa - chociaż to też zależy jaki
                test. Metodę podstawową wytępienia tego świństwa podałem, ale wiesz - w medycynie
                zawsze jest ryzyko, że podaje się niewłaściwe rozwiązanie. Możliwe że masz jednak
                boreliozę i przerywając antybiotyki (jak radziła lekarka) sprawimy, że stan się
                pogorszy. Możliwe też, że przerywając antybiole wręcz uratujesz sobie życie.

                Musisz sama wybrać, niestety. Jak zechcesz skupić się na półpaścu, poszukam
                dokładnie w necie jak to wygląda, co mogłoby pomóc. Niemniej podstawa to witamina
                C i cynk, dużo cynku (pod ŚCISŁĄ kontrolą lekarza, żeby miedzi nie zbić do zera).
                Pomocniczo omega 3 roślinne, no i oczywiście wszystkie witaminki i sole mineralne
                wymienione na www.borelioza.vegie.pl

                Jako że jestem niepoprawnym optymistą, wierzę, że w ciągu góra miesiąca
                paskudztwo zostanie wykończone przez odpowiednie immunoglobuliny.
                • maria.50 Re:do jeffa 28.01.08, 19:04
                  No jakże inaczej jeff!Zacny byłby z Ciebie człowiek, jakbyś za mnie odwali to
                  zadanie.Nawet nie wiesz jaka Ci będę wdzięczna!
                  Dodam tylko,ze ja zawsze uchodziłam za osobę b.zdrową!Grypa?nie wiem co to
                  jest!a zobacz,H1N1 i H3N1,pewnie jak bym zrobiła H5N1,to też moze by sie coś
                  znalazło.W dziecinśtwie,ani póżniej,nie przechodziłam ospy,i to jest
                  prawdopodobieństwo wystąpienia tego półpaśca.
                  Zobaczemy! Tylko bez nerw, Maryśka!
                  • jeff01 Re:do jeffa 28.01.08, 20:49
                    Oki, przejrzę co trzeba, ale pamiętaj - terapia na boreliozę i terapia na półpasiec
                    wykluczają się wzajemnie. Antybiotyki blokują reakcję przeciwwirusową organizmu, zaś
                    środki przeciw wirusom blokują działanie antybiotyków.

                    Swoją drogą, nagły wzrost antyciał w teście Elisa może świadczyć właśnie o nagłym
                    namnożeniu się półpaśca. Albo też o tym, że organizm nagle dostał zastrzyk z
                    suplementów i zaczął w końcu walczyć jak należy - właśnie z wirusem.
                    • jeff01 Re:do jeffa 02.02.08, 22:07
                      No nic mądrego nie wymyślę, na necie nie mogłem znaleźć żadnych terapii, oprócz
                      oczywiście setek "cudownych" proponowanych przez naciągaczy.

                      Jedyne co to jak pisałem, spore dawki cynku pod osłoną miedzi (ze 2 gramy miedzi
                      dziennie by trzeba jeśli cynku będzie ponad 50 mg), do tego dużo dużo witaminy C.

                      Ostatnio czytałem wspomnienia lekarza, opisywał jak witaminą C wyleczył boreliozę...
                      w 3 dni. Fakt że stosował dość kosmiczne dawki i chyba dożylnie.
    • maria.50 Re: lęk przed chorobą 20.01.08, 13:15
      > Jestem teraz na jednym antyb.-Clarithomycynum,(w Czechach dostałam probiotyki,8
      > szczepów-10 milionów mikroorganismów
      ma być:8 szczepów -10 miliardów! mikroorganizmów
    • maria.50 Re: a jednak lęk! 23.01.08, 13:44
      Usiłuję zachować jak Ty sylm8 "zdrowy"rozsądek z właciwą sobie przenikliwością a
      nawet racjonalny egoizm,co do zdrowia.I nie chodzi mi tu o egoizm w trosce o
      samą siebie(choć przyszedł czas bym sie zatroszczyła,bo choroba nie pozwala mi w
      miarę funkcjonować!)Ja też muszę być zdrowa,pracować z pasją(w moim zaw.mie moze
      być inaczej)troszczeć się dziecko-choć jest już duże.Zawsze będę
      tą(jak"kwoka")która chce i musi chronić, nie dopuszczać rzecz jasna,do choćby
      cienia niejasności,wątpliwości,czy nie daj Boże zaniedbania.To przecież było by
      wyższym piętrem egoizmu!
      Z tych i innych powodów,chcę być zdrowa! Mocno teraz zainwestowałam w siebie i
      mam nadzieję(czy napewno?)a zarazem obawy i niejakie wątpliwości wobec
      następstw,które zasiane zostały po wczorajszej wizycie u mojej pani
      dr.zakażnik.Wróciwszy do domu czułam zgnębienie , bezradność i napawa LĘKIEM!ze
      te moje wysiłki mogą pójść na marne.Szczerość i zaufanie,które towarzyszyły mi w
      czasie wizyt,więdną i opadają na glegę a z nimi ja!Powiem więcej,sama też tracę
      zaufanie do własnych czynów i myśli!
      Pani dr.zapytała,bym odpowiedziała szczerze!czy jest jakaś poprawa w obiawach?
      Szczytem głupoty byłaby moja nieszczerość.(robie to w trosce o własne
      zdrowie-przecież!)Wcześniej(2 tygodnie)utwierdzala mnie w słuszniści wizyty u
      znanego"tutaj"prawdziwego dr. z Czech i skuteczności akupunktury w leczeniu
      boreliozy,a przede wszystkim o pierwszorzędnej metodzie pobudzenia i wzmocnienia
      systemu immunologicznego(nie musi mnie przekonywać,jestem zywym przykładem,ze
      tak jest od wielu już lat-jeszcze zanim ona tam zaczęła chodzić!)Po takiej
      wizycie zawsze,no i tym razem,poprawa jest znaczna!co z ogromną radością
      potwierdziłam!!!Pani lekarz z zadowoleniem to przyjęła i oznajmiła ze jestem na
      dobrej drodze by mój system immuno(szczerze też wypaplałam co dojadam!by tak
      było)wziął się na tyle-może-zwalczył Tą starą(IgG) boreliozę!!!bo niema żadnego
      leku na nią ani sprawdzonych i udokumentowanych metod jej zwalczania.NIE MA!
      A ludzie,którzy leczą się latami experymentalnie,mają takie efekty jak ci co
      leczą się do końca zycia,zaleczając obiawy z tą tylko różnicą,ze ci drudzy nie
      trafią do niej na oddział z nieodwracalnymi skutkami wątroby!
      Po miesiącu doxycykliny 2x0,1g i cefuroxyny 2x0,5g a następnie 14dni
      clarithromycynum,jestem zaleczona może wyleczona!bo wazne w tym jest,ze badania
      W,blota nie wykazują już zakażenia tego świeżego(IgM)a to jest sygnał do
      zakończenia leczenia antybiotykami!Po drodze do domu uświadomiłam sobie,ze to
      badanie W.B.IgM,zrobiłam sobie jeszcze przed antybiotykami!No i widzisz
      sylmko(reszta też niech patrzy i zazdrości)znalazłam się tak jak TY w gronie
      "szczęśliwych" ludzi,tyle tylko,ze brak jest we mnie tej solidnej i nieruchomej
      podstawy wiary w to wszystko.
      • kotakot1984 Re: a jednak lęk! 23.01.08, 14:35
        Trzeba wierzyć! Jeśli nawet jesteś tylko "zaleczona" to ta choroba
        powinna Ci na parę lat dać spokój. A potem na pewno będą lepsze
        testy i leki ( można w to wierzyć lub nie ale postęp w medycynie
        jest spory i dynamiczny) więc najwyzej wtedy ewentualnie (choć
        trzeba wierzyć że bedzie dobrze!!!) podejmiesz walkę! Na razie
        postaraj się zapomnieć o tym paskudztwie. Masz ujemne wyniki? To
        jesteś zdrowa (tak sobie postaraj się wmówić)i już. Oczywiście
        zachowaj ostrożność i wsłuchuj się w swój organizm.
        Co do lęku- ja bardziej niż borelki(którą mam) boję się raka
        (którego nie mam i mam nadzieję że miał nie będę) Wtedy na prawde
        jest kiszka sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka