Kochani,
Jutro mija rok od połknięcia pierwszej dawki i naszła mnie ochota na małe
podsumowanie. Muszę przyznać, że widzę u siebie niebywałą poprawę w stosunku
do stanu sprzed leczenia. To, co zaczęło się dziać po rozpoczęciu terapii, te
herxy... teraz nie ma porównania po prostu. Wróciłam do pracy, do czytania
książek, nie boję się usiąść za kierownicą, zaczęłam prowadzić normalne życie
- takie z wycieczkami, z szaleństwem z moim dziewczynkami. Generalnie 95%
dolegliwości odeszło w siną dal i niech tak zostanie!

W koinfekcjach miałam
dodatnie mykoplazmy w obu klasach oraz jersiniozę. Z morfologią i wątrobą
kłopotów nie było.
To na co mogę narzekać, to w zasadzie kwestie łykania abx. Mam szczerze dosyć,
na samą myśl zaciska mi się przełyk. Ale mówi się trudno i łyka się dalej

Ostatnio odebrałam wynik ilościowego pcr - pozytywny; 200 kopii DNA w 1 ml. I
to jest to, co martwi mnie najbardziej. Nie dość że jest dodatni po roku
intensywnej terapii, to jeszcze ta liczba... hm, coś zbyt często występuje u
wielu forumowiczów jak na moje oko. Czemu nasze wyniki nie są zbyt zróżnicowane?
Pozdrawiam Was wszystkich słonecznie i wiosennie i życzę przełomu w leczeniu i
wyjścia na prostą
Ewa