Dodaj do ulubionych

Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipochondrii

02.06.08, 11:57
Pora na moją opowiastkę o spotkaniu z kleszczydłem.

Pierwszego złapałam 18lat temu, ostatniego 2 lata temu, w
międzyczasie trafiło się parę sztuk. Tylko pierwszy siedział długo i
zdążył się nachlać, pozostałe znajdowałam kilka godzin po wkłuciu
kiedy były jeszcze malutkie. Nigdy nie było rumienia.

Objawy które męczą mnie od wielu lat a w ostatnim roku narastają
wręcz lawinowo:

Kostno-stawowe:
- ból nadgarstka, kolana, stawów barkowych i kręgosłupa. Zero
obrzęku i zaczerwienienia, są okresy że boli miesiącami przy dotyku
i w każdej pozycji tak że nie można z bólu spać a podniesienie rolki
papieru toaletowego to nielada wyzwanie :] Do tego ból stopy - tak
silny że przez kilka miesięcy utykałam, w miejscu bólu powstało
wyraźne zgrubienie na kości. Ból karku i trzeszczenie/szeleszczenie,
w stawach barkowych skrzypienie i chrupanie.

Oczne:
Ok. 6 lat temu pojawił się ból ze lewym okiem, narastający i coraz
silniejszy, początkowo samo uczucie wypychania gałki ocznej, potem
wyraźne dla mnie przemieszczenie gałki ocznej ze 2mm do przodu. Do
tego drętwienie lewej strony twarzy wraz z kącikiem ust. Przez te
6lat ból pojawiał się 3krotnie i trwał wiele m-cy, potem znikał na
kilka miesięcy i oko "wracało" na swoje miejsce, od ok. 2 lat jest
coraz gorzej - nieprzerwany coraz silniejszy ból całej lewej strony
głowy, oko wyraźnie większe. Tarczyca w porządku (zresztą
endokrynolog twierdzi że objawy orbitopatii tarczycowej są nieco
inne), tomografia zatok i oczodołów też, czekam na rezonans.
Do tego męty uncertain Od kilkunastu lat kilka czarnych kropek, od roku
prawdziwy wysyp i masakra, postępujące zamglenie widzenia,
światłowstręt, promieniste obwódki wokół każdego źródła światła. Na
ostrym dyżurze okulistycznym badanie dna oka w porządku, czekam na
konsultację pod kątem stożka rogówki.

Inne objawy:
Zapominanie, nie jestem w stanie zapamiętać niczego nowego, tak
jakbym wykorzystała już wszystkie wolne komórki mózgowe suspicious ciągłe
potworne zmęczenie, od miesięcy powiększone węzły chłonne, łapanie
oddechu żeby się wreszcie dotlenić ale wciąż jakby za mało tlenu w
powietrzu, ciągle chce mi się spać ale jak zasnę to budzę się ok. 4
nad ranem rozdygotana i już nie śpię do rana. Najchętniej po prostu
leżałabym całymi dniami z zamkniętymi oczami. Po prostu potwornie
straszliwie nie mam siły na nic.

Od lekarzy i znajomych słyszę: nerwica, hipochondria, weź się w
garść, co się z tobą dzieje...
A że coś się dzieje to pewne, znam siebie i wiem że to nie jest
normalne, zresztą ostatnio jak mi wmawiano nerwicę i hipochondrię to
okazało się że moja nerwica ma 7mm średnicy i trzeba ją wyciąć - był
to wyspiak trzustki :]

Jedno jest pewne - tak się nie da żyć bo to nie życie tylko jakieś
pół- a raczej ćwierćżycie, sama mam siebie dosyć nie mówiąc o moim
ototczeniu, zrobiłam więc test w Poznaniu który wykazał dwie
tytułowe zarazy, jestem po pierwszej wizycie u forumowego lekarza z
Wawy, zamówiłam Malarone i Azitrox na 1m-c, jeśli uda się tym wybić
babeszjowe draństwo to potem wezmę się za borelkę. Oprócz tego
citrosept - 2xdziennie po 50kropli i przygotowałam sobie litr syropu
czosnkowego - uważam że to najlepszy antybiotyk na grzyba którego
się pewnie mogę spodziewać.

Trzymcie kciuki smile

Obserwuj wątek
    • kornelcia75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 12:07
      trzymam!powodzenia!
    • baska192 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 12:10
      Trzymam kciuki.Powodzenia.
    • stachenka Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 12:35
      Będziemy trzymać

      > Najchętniej po prostu
      > leżałabym całymi dniami z zamkniętymi oczami.
      O to to! Wszyscy myślą, że ty se człowieku słodko śpisz, a ty nie śpisz tylko
      nie możesz ślepiów otworzyć.
    • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 12:50
      No to możemy podać sobie rękę jeśli chodzi o "robactwo" (CB DNA). W Lublinie dołożyli do tego mykoplazme.
      Moje objawy są podobne (do tej pory tylko stawowe). Kleszcz zasilił mnie chyba dwa lata temu.
      Kurację na boreliozę rozpocząłem z początkiem maja. Z babeszją wystartowałem przedwczoraj. Zestaw leków ten sam. Jestem pacjentem dr Beaty.

      No to trzymajmy się! Powodzenia.
      • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 13:39
        lr2 napisał:

        > No to możemy podać sobie rękę jeśli chodzi o "robactwo" (CB DNA).
        W Lublinie do
        > łożyli do tego mykoplazme.

        Ja nie robię dodatkowych badań pod kątem chlamydii, mykoplazmy,
        yersinii i innych choler bo zdaje się że reagują na te same
        antybiotyki co borelia i powinny zdrowo oberwać przy okazji :]
        • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 14:01
          Moja lekarka zleciła mi na wejściu również badania na koinfekcje. Nie doczytałem dotychczas, czy pozostała zaraza jest wybijana przy okazji leczenia boreliozy. Może ktoś podpowie?
    • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 12:54
      Pytanko dodatkowe. Czy Twoj partner życiowy ma jakieś problemy zdrowotne?
      Moja żona zaczęła skarżyć się na bóle stawów. Jestem przerażony. Zamawiam zestaw z Poznania.
      • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 13:12
        Partner życiowy - nie posiadam i aktualnie nie mam siły szukać
        żadnych partnerów. A zresztą nawet jak mi jakiś stanie na drodze to
        jestem tak zmęczona i otępiała od tego bólu za oczami że mogłabym na
        niego nadepnąć i nie zauważę, a nawet jak zauważę to skutecznie
        odstraszę skrzywioną miną :]
        • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 13:19
          moroszka_75 napisała:

          > a nawet jak zauważę to skutecznie
          > odstraszę skrzywioną miną :]

          Ej, kobieto. Niektórzy patrzą sercem.
          Nadziei życzę. Powodzenia
        • stachenka Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.06.08, 18:18
          moroszka_75 napisała:

          > Partner życiowy - nie posiadam i aktualnie nie mam siły szukać
          > żadnych partnerów. A zresztą nawet jak mi jakiś stanie na drodze to
          > jestem tak zmęczona i otępiała od tego bólu za oczami że mogłabym na
          > niego nadepnąć i nie zauważę, a nawet jak zauważę to skutecznie
          > odstraszę skrzywioną miną :]

          Świetnie to opisałaś big_grin
    • moroszka_75 Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 09:20
      Chciałam się przysłużyć nauce i zrobić badanie na Wydziale
      Parazytologii UW ale tam wymagają dostarczenia próbki krwi pobranej
      na EDTA i 2 rozmazów - no i problem bo w Luxmedzie miłe panie
      pielęgniarki mają probówki ale szkiełek do rozmazów już nie. Biegać
      po Warszawie i szukać gdzie mi to zrobią nie mam czasu bo pracuję,
      zresztą dziś wieczorem biorę pierwszą dawkę Malarone. Szkoda bo
      myślę sobie że im więcej ludzi się tam zgłosi i dostanie
      potwierdzenie obecności bakterii i pierwotniaków we krwi tym większa
      szansa że uda się np. wyplenić opinię że na babeszjozę chorują tylko
      psy i bydło :] i może ktoś pomyśli o szczepionce dla ludzi skoro dla
      psów istnieje... psiakość wink
      • reni5553 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 09:36
        Ja na UW w W-wie miałam ujemną babeszjozę i bartonellę.
        Obie mam potwierdzone w Poznaniu, babs. dodatkowo w Szczecinie.
        • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 09:45
          Czytałam że na UW wyszło bodajże jednej czy dwóm osobom, ale tak
          sobie myślę że im więcej ludzi się zgłosi tym większa będzie
          wykrywalność bo wqrza mnie myśl że po tym wszystkim opublikują
          wyniki badań z których wyniknie że babeszjoza u ludzi jest
          zjawiskiem tak rzadkim że właściwie jej nie ma, podczas gdy na forum
          pisze coraz więcej ludzi którzy ja mają...
          • szukers Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 11:44
            Witam. Tu mój wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=75205219
            Z widzeniem wykryty stożek rogówki.
            Test w poznaniu ujemny ale wciąż myślę, że to to... Właśnie jestem po zabiegu na
            stożekuncertain ehh... Jeżeli masz czrne plamy w polu widzenia to coś niewesołego
            koniecznie się dobrze zbadaj. Oczy dobrze badają na Ceglanej w Katowicach.

            Pozdrawiam
            • moroszka_75 stożek? 03.06.08, 12:31
              Właśnie szukers, czytałam Twój wątek i to mnie między innymi
              skłoniło do zrobienia topografii rogówki ale jeszcze nie byłam na
              konsultacji u specjalisty bo wizyta w klinice okolaser kosztuje
              150zł a nie mam kasy - spłukałam się po wykupieniu zapasu Malarone
              na m-c :] Sama nie potrafię stwierdzić czy taki wynik jak mój to
              stożek czy astygmatyzm regularny, wydruk jest podobny do tego tutaj:
              www.nsvc.com/images/photos/contactlens_astigmatism.jpg
              Jeśli to astygmatyzm o którym wiem że mam już od kilkunastu lat to
              nie wyjaśnia to przyczyny postępującego zamglenia widzenia,
              siateczek, punkcików, kropek i zmarszczek na które muszę się
              przymusowo gapić każdego dnia uncertain
            • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 12:48
              szukers napisał:

              > Jeżeli masz czrne plamy w polu widzenia to coś niewesołego
              > koniecznie się dobrze zbadaj. Oczy dobrze badają na Ceglanej w
              Katowicach.

              A w sprawie czarnych kropek i tego bolesnego wypychania oka to też
              mnie to bardzo martwi, naczytałam sie o czerniaku siatkówki i
              naczyniówki i napisałam do kliniki w Krakowie która się specjalizuje
              w leczeniu czerniaków - otrzymałam odpowiedź od kierownika kliniki
              okulistyki Bożeny Romanowskiej-Dixon sugestię żeby zbadać tarczycę i
              ew. się do nich zgłosić tylko potrzebne skierowanie. Jak pojechałam
              na konsultację w sprawie tarczycy do Świętokrzyskiego Centrum
              Onkologii to powiedziano mi że od tarczycy objawy są inne ale
              pobrano krew na hormony tarczycowe i zlecono rezonans który mam
              dopiero 5 lipca. Problem z tymi czarnymi kropkami taki że żaden
              okulista ich nie widzi, więc mogą być pod siatkówką albo to zwykłe
              męty, wiele osób pisze o czarnych kropkach... Myślałam o zrobieniu
              angiografii ale kosztuje 350zł a nie mam kasy ze względu na drogie
              leki babeszjowe uncertain a wszystko robię prywatnie bo do państwoego
              okulisty zapropopnowano mi wizytę na...październik... I tak sobie
              myślę że skoro wyszła ta babesia i borrelia to może one powodują
              jakiś stan zapalny mięśni pozagałkowych czy coś i to powoduje te
              sensacje z okiem...
              I właśnie tak wygląda leczenie w polskiej służbie zdrowia - weź się
              człowieku sam diagnozuj bo jak idziesz do lekarza to słyszysz że
              sobie wymyślasz i żeby nie zawracać głowy! Z wyspiakiem trzustki
              było tak samo - uparcie mi przez półtora roku wmawiano że to z
              nerwów aż w końcu musiałam stracić przytomność i przeleżeć w
              śpiączce hipoglikemicznej dwie doby zanim trafiłam do szpitala uncertain
              • szukers Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 13:20
                Witam. W Katowicach zbadają Cię za darmo jedynie długie kolejki. Ale do stożka
                jest osobna rejestracja na pierwszym piętrze. www.kli-okul.katowice.pl/
                . Ten wynik jest dziwny ale nie umiem interpretować generalnie wszystko co
                czerwone , żółte i pomarańczowe na topografii to niedobre. Polecam forum stożka
                : forum.keratoconus.pl/ . Jeżeli chodzi o plamy w polu widzenia to
                takie są przy jaskrze np. Ale mam nadzieję, że to nie ubytki.
                Pozdrawiam
                • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 13:32
                  Dzięki za info o Ceglanej, napisz mi tylko czy skierowanie tam
                  potrzebne i jak długo się czeka na wizytę?
                  • szukers Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 13:50
                    Skierowania nie trzeba. Przyjmują zawsze w ten sam dzień, w którym się zjawisz.
                    Robią wszystkie możliwe badania w zależności od potrzeby. Przygotuj się tylko na
                    wizytę około 5/6 rano... i czekanie nawet do 15.
                  • stachenka Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 14:28
                    Tak na "chłopski rozum" to przy stożku na mapie powinna być jedna "góra", a nie
                    dwie.

                    A te kropki, punkciki, siateczki masz nieruchome czy "pływające"?
                    • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 14:36
                      Kropki raczej nieruchome - sztywno podążają za wzrokiem. A te
                      siateczki i chmurki pływają sobie w te i wewte
                      • stachenka Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 14:47
                        To ja bym obstawiała, że siateczki i chmurki są mętami.
                        A kropki to nie wiem. Męty podążają za wzrokiem nie "sztywno", tylko tak jakby
                        pijane (sic!) były.
                        • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 14:48
                          hehe, dobre, nie dość że męty to jeszcze pijane smile)))
                          • szukers Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 17:01
                            Tak wygląda proces pogorszenia widzenia (stożek rogówki):
                            www.kcsupport.org/Keratoconusvison.html
                            Tak natomiast typowy obraz patologiczny topografii :
                            www.northshorecontactlens.com/Pellucid.gif
                            Inny przykład pogorszonego widzenia:
                            www.mendezlasikinstitute.com/eng/imagenes/padecimientos/queratocono2.jpg
                            • stachenka Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 17:21
                              Ten "ghosting" to po prostu mnogie (podwójne itd.) widzenie.
                              Tylko że w stożku widzi się mnogo jednym okiem, a takiej na ten przykład
                              stachniewink duchy latają przed oczami, bo obrazy z jednego i drugiego oka nie
                              chcą się ładnie na siebie nałożyć.
                              Łatwo sprawdzić własny przypadek zakrywając na zmianę najpierw jedno, a potem
                              drugie oko.
                              • moroszka_75 Re: stożek? 03.06.08, 18:30
                                Gdybym tak nałożyła na siebie po drugim obrazku z Blurred vision,
                                Flares ( starbursts) i Ghosting plus do tego popaćkała wszystko
                                czarnym atramentem i dorysowała siateczkę ołówkiem i trochę
                                roztarła ten ołówek palcem to wyszedłby przybliżony obraz tego co
                                oglądam :]
                                Na razie się przyzwyczaiłam jakoś i myślę że zaczekam do czasu aż
                                zakończę exkluzywną terapię Malarone :] a potem pójdę w Wawie na
                                konsultację w sprawie stożka i zrobię angiografię w sprawie tych
                                czarnych kropek. Katowice trochę daleko - bilet na pociąg w obie
                                strony też kosztuje a pewnie musiałabym jechać kilka razy sad
                                Szukers a ty jaki zabieg miałeś na tego stożka i czemu zrobiłeś
                                przy nim wykrzywioną minę ":/" ? Nie pomogło?
                                Stachenka - mnie z kolei okuliści mówią że przy wytrzeszczu
                                powinnam widzieć podwójnie obojgiem oczu a ja właśnie mam dwojenie
                                pojedynczym okiem.
                                A w ogóle to okuliści są ślepi - tylko jedna pani dr uznała że coś
                                tam widać i lekko to oko jest inne, reszta twierdziła że wymyślam,
                                aż w końcu poszłam po rozum do głowy i cyknęłam sobie fotkę
                                pięknych ocząt bez makijażu wieczorem kiedy najbardziej widać
                                różnicę w wyglądzie i teraz wszystkim pokazuję i dopiero widzą że
                                jest zmiana. Tylko że teraz z kolei słyszę że wielu ludzi ma
                                asymetrię twarzy :] Tylko dziwne jak się komuś asymetria nagle
                                ujawnia i to z takim bólem i innymi towarzyszącymi objawami... A
                                skoro na stopie która mnie bolała przez parę miesięcy zrobiło mi
                                się w końcu zgrubienie na kości to może i za tym nieszczęsnym okiem
                                coś podobnego się dzieje. Eeeechhh, szkoda gadać, trzeba dalej
                                szukać na własną rękę.
                                Wiecie co - ja to sobie myślę że coś musi być w tym że borrelia
                                osłabia włókna kolagenowe i z tego te wszystkie zmętnienia ciała
                                szklistego, męty i stożki...
                                • stachenka Re: stożek? 03.06.08, 19:02
                                  > Stachenka - mnie z kolei okuliści mówią że przy wytrzeszczu
                                  > powinnam widzieć podwójnie obojgiem oczu a ja właśnie mam dwojenie
                                  > pojedynczym okiem.
                                  A ja wytrzeszczu nie mam.
                                  Z nim to też ciekawie jest. Leżałam na endokrynologii z kobitą odesłaną ze
                                  szpitala powiatowego, bo nie potrafili tam stwierdzić dlaczego jej oczy wyłażą
                                  (kobita wyglądała jak, hmm... Gollum). Pani endokrynolog (dr. M. - jakby to
                                  nataszka czytała) z wielką dezaprobatą kręciła głową na powiatowych lekarzy, a 3
                                  tygodnie później sama wygoniła kobietę do domu bez diagnozy.

                                  > Tylko że teraz z kolei słyszę że wielu ludzi ma
                                  > asymetrię twarzy :]
                                  Jakby się dobrze przyjrzeć to chyba każdy. Tylko że normalnie to to chyba raczej
                                  wrodzone jest, a nie nabyte wink

                                  > A
                                  > skoro na stopie która mnie bolała przez parę miesięcy zrobiło mi
                                  > się w końcu zgrubienie na kości
                                  Taką "asymetrię" to ja miałam operowaną (młotek, dłutko, stuk, stuk). Co prawda
                                  najpierw było zgrubienie, a potem ból, ale to na pewno w dużym stopniu zależy
                                  też od umiejscowienia zmiany (-jak często chore miejsce ulega podrażnieniu).
                                  Byłaś z tym u ortopedy?
                                  • moroszka_75 Re: stożek? 03.06.08, 19:32
                                    Zazdroszczę w takim razie że udało ci się pozbyć narośli bo u mnie
                                    w sprawie zgrubienia na stopie - a raczej zgrubień bo jedno bolące
                                    mam na krawędzi jednej stopy a drugie bezbolesne wyrosło mi
                                    znienacka parę miesięcy po drugim na pięcie drugiej stopy - sprawa
                                    wygląda tak że byłam u kilku ortopedów, zrobiłam z pięć rentgenów
                                    które nic nie pokazały i jedno USG które pokazało że pod tym
                                    bolącym jest wysięk i że kość jest nierówna i pogrubiała. Tymczasem
                                    od dwóch ortopedów usłyszałam że to normalne zgrubienia kości i że
                                    prawie nic nie widać (mimo że obcierają mnie buty przez to) a od
                                    jednego że to nie kość tylko tkanka chrzęstna się wytworzyła i nie
                                    da się tego operować bo trzeba byłoby odcinać ścięgna i zbyt dużo
                                    komplikacji uncertain No więc OK, dobra, pokochałabym moje zgrubienia
                                    skoro nie da się ich pozbyć ale w zestawieniu z wszystkimi rzeczami
                                    które mnie ostatnio dopadają mam teogo serdecznie dosyć. Czuję się
                                    jak ofiara voo-doo - ktoś ulepił małą laleczkę voo-doo, zdobył
                                    kilka moich włosów i teraz wbija szpilki i gwoździe w stopy, oczy,
                                    głowę, kręggosłup, bark... suspicious
                                    • stachenka Re: stożek? 03.06.08, 22:58
                                      Taa... okulista, zakaźnik, ortopeda... jeden czort.

                                      Ja pierdzielę, "chodzić" z czymś takim długie miesiące albo lata.
                                      Jak będziesz następnym razem u ortopedy, to może rozejrzyj się czy mu
                                      przypadkiem jaki włos nie wypadł wink

                                      U mnie też kiedyś ortopedzi (ale kusi, żeby dodać "e" na końcu) nic nie
                                      widzieli, mamuśka zabrała zdjęcie RTG i pojechałyśmy do Lublina, a tam -
                                      pamiętam jak dziś, choć to było 18 lat temu - lekarz podświetlił zdjęcie i
                                      pokazał mamie palcem: "Widzi pani jaka ta kość jest tutaj postrzępiona?". Się
                                      okazało, ze to nie była hipochondria tylko martwica.
                                      Dopiero tuż przed awarią z tą naroślą pojawił się w mieście jeden prawdziwy
                                      ortopeda. Normalnie w szoku byłam jak facet powiedział, ze trzeba zrobić USG i
                                      zlecił badania z krwi. Akurat u mnie to było w takim miejscu, gdzie nie ma
                                      żadnych przyczepów.
                                      Z krojeniem miałam do wyboru: albo od razu albo "jak bedzie konieczność". Tylko
                                      nie wiem, jakie oni mają kryteria konieczności, bo z tym się już chodzić nie
                                      dało (tzn. latem w sandałkach na upartego czasem jeszcze można było z domu
                                      wykuśtyknąć) i podstawiłam nogę pod skalpel od razu.
      • mrowkolew Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 20:22
        > szansa że uda się np. wyplenić opinię że na babeszjozę chorują
        tylko
        > psy i bydło :] i może ktoś pomyśli o szczepionce dla ludzi skoro
        dla
        > psów istnieje... psiakość wink

        dla psów istnieje szczepionka ale tylko na bakterie a nie
        peirwotniaki-czyli na borrelia
        na babesiozę psy chorują znacznie gorzej niż ludzie, często giną w
        ciągu 3 dni od hemolizy i zaczopowania kłębków nerkowych przez
        uwolnioną hemoglobinę, jak dostaną leki to też mogą paść bo martwe
        pasożyty mogą wywołać silną reakcję alergiczną, a jedyna szczepionka
        na jednokomórkowe pasożyty jak na razie powstała tylko dla kur-na
        eimeria-kokcydiozę ale tylko jelitową-doustna (króliki na przykład
        mają wątrobową też), na razie na inne jednokomórkowe pasożyty nie
        udało się zrobic szczepionek (malarie, trypanosomatozy,lamblie idt
        itp), stanęliśmy na szczepionkach na procaryota, na eucaryota
        jeszcze nie i raczej nie powstaną-za duży organizm i za złożona
        budowa,a walka z nim głównie opiera się na odpowiedzi komórkowej
        (fagocytoza) i nieswoistych substancjach humoralnych-cytokiny i
        takie tam, a nie przeciwciałach jak przy bakteriach i wirusach

        poza tym w necie a propos pseudolymphoma,znalazłam też informacje że
        tego typu zmiany nowotworowe niestety powstawały też po injekcjach
        szczepionki która była też na boreliozę dla ludzi-z całych komórek
        borrelia, prawdopodobnie to jedna z przyczyn prac teraz na
        podjednostkową szczepionką a wycofania poprzedniej-tylko te cześci
        ściany bakterii które wywołujac w organizmie produkcję przeciwciał
        i "uczulonych" limfocytów pozwalają na rozpoznanie, opłaszcznie i
        zniszcznie bakterii będą użyte do wytworzenia szczpionki
        • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 03.06.08, 21:06
          mrowkolew napisała:
          > dla psów istnieje szczepionka ale tylko na bakterie a nie
          > peirwotniaki-czyli na borrelia
          >

          Jak to na bakterie? A ja czytałam że we Francji i Szwajcarii jest
          zarejestrowana szczepionka o nazwie Pirodog i to jest na babeszjozę
          czyli na pierwotniaki...
          • franiolek1 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 04.06.08, 09:30
            Racja
            Istnieje we Francji szczepionka na babesia canis ( to jedna z
            kilkudziesieciu form babsji). Nazywa sie Pirodog.
            Babesja u psow we Francji nazywa sie piroplasmose i jest swietnie
            znana choroba wsrod hodowcow psow. Wszsyscy wiedza, ze jest to
            choroba, ktora zabija psy.
            U ludzi ponoc jej nie ma i nie ma z nia problemu. A ja chyba jestem
            skojarzona z psem.
            • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 04.06.08, 10:07
              Mrowkolew sądzisz że to pseudolymphoma szaleje w moim oczodole?? uncertain
              Co prawda CT nie uwidacznia zmian, ale mojego 7mm guza trzustki też
              nie wykryła tomografia, scyntygrafia, rezonans ani zwykłe USG,
              pokazał się dopiero po USG endoskopowym przez żołądek więc być może
              tu jest podobnie - w końcu samo to oko się nie wybałusza uncertain I może
              faktycznie to borrelia powoduje uncertain
              znalazłam obszerny artykuł na temat pseudolymphoma, wklejam w poście
              poniżej
        • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 04.06.08, 10:02
          mrowkolew napisała:

          > poza tym w necie a propos pseudolymphoma,znalazłam też informacje
          że
          > tego typu zmiany nowotworowe niestety powstawały też po injekcjach
          > szczepionki która była też na boreliozę dla ludzi-z całych komórek
          > borrelia, prawdopodobnie to jedna z przyczyn prac teraz na
          > podjednostkową szczepionką a wycofania poprzedniej-tylko te cześci
          > ściany bakterii które wywołujac w organizmie produkcję przeciwciał
          > i "uczulonych" limfocytów pozwalają na rozpoznanie, opłaszcznie i
          > zniszcznie bakterii będą użyte do wytworzenia szczpionki

          artykuł:


          Pseudotumor (idiopatyczne zapalenie) oczodołu – leczenie ze
          szczególnym uwzględnieniem roli radioterapii

          Współcz Onkol (1999) 3, 104-105

          autorzy: Agnieszka Rubik, Alina Jarema, Bogdan Torbe, Danuta
          Rogowska, Jadwiga Kubrak, Mirosław Lewocki,

          WSTĘP
          Pseudotumor oczodołu, czyli idiopatyczne, niespecyficzne zapalenie
          tkanek oczodołu, jest rzadką jednostką, zaliczaną do grupy
          limfoidalnych schorzeń oczodołu. Schorzenia te można podzielić na
          trzy grupy (wg Jakobiec i współpracowników) [1]:
          ∙ I grupa – pseudolymphoma, obejmująca pseudotumor oczodołu i
          reaktywną hiperplazję;
          ∙ II grupa – typowa limfoidalna hiperplazja (borderline malignancy);
          ∙ III grupa – zawierająca chłoniaki złośliwe.

          Pseudotumor oczodołu często „naśladuje” proces nowotworowy lub
          oftalmopatię w przebiegu choroby Graves-Basedova, a ustalenie
          właściwej diagnozy wymaga wielu interdyscyplinarnych działań.
          Średnio 20-25 proc. wszystkich przypadków pseudolymphoma może ulec
          transformacji złośliwej.

          OBRAZ KLINICZNY, METODY DIAGNOSTYCZNE I ZASADY POSTĘPOWANIA

          Obraz kliniczny choroby jest wysoce niecharakterystyczny, a
          dominującymi objawami są: wytrzeszcz z bolesnym obrzękiem powiek,
          zaburzenia widzenia (najczęściej dwojenie), utrata ostrości wzroku,
          upośledzenie ruchomości gałki ocznej oraz bóle głowy [2-6].
          Opisywane są również w literaturze przypadki przebiegające z
          wewnątrzczaszkową penetracją procesu [2]. Pomocnymi w ustaleniu
          rozpoznania są badania obrazowe. USG oczodołów uwidacznia m.in.
          obrzęk powięzi Tenona, mięśni okoruchowych, osłonek nerwu
          wzrokowego, tomografia komputerowa (KT), czy też rezonans
          magnetyczny (MR) wykazuje nieregularne, homogenne masy, trudne do
          odróżnienia od otaczających struktur oczodołu.

          Podstawowym badaniem diagnostycznym jest biopsja aspiracyjna
          cienkoigłowa (BAC) wykonywana pod kontrolą USG lub KT, bądź biopsja
          otwarta, pozwalające na weryfikację morfologiczną rozpoznania [7,
          8]. Najczęstszy obraz histopatologiczny (za Knowles i Jakobiec) [1]
          to preparat ubogokomórkowy, złożony z małych, dojrzałych limfocytów,
          immunoblastów, dojrzałych komórek plazmatycznych i histiocytów;
          rozpływne i okołonaczyniowe włóknienie, eozynofile oraz leukocyty o
          polimorficznych jądrach są również często obecne w preparatach.
          Zmiany te są dobrze unaczynione, a brak niedojrzałych limfocytów
          oraz zapalny charakter umożliwiają odróżnienie ich od chłoniaków
          złośliwych. Leczeniem pierwszego rzutu pseudotumor oczodołu jest
          sterydoterapia [2, 5, 9, 10]. Stosowane są wysokie dawki encortonu
          (50-100 mg) przez okres od dwu do czterech tygodni. W przypadku
          braku odpowiedzi na sterydoterapię lub przeciwwskazań do jej
          stosowania, jak również konieczności przerwania leczenia z powodu
          rozwoju objawów niepożądanych (m.in. zaburzeń psychiatrycznych,
          ostrego zapalenia błony śluzowej żołądka, aseptycznej martwicy
          główki kości ramiennej) należy rozważyć wprowadzenie innych metod
          leczenia: usunięcia chirurgicznego zmiany, bądź też radioterapii. W
          grupie chorych z wysokim ryzykiem transformacji złośliwej: starszy
          wiek, podostry początek choroby, niebolesny, niewielki odczyn
          zapalny oraz brak ciałek Dutchera w histiocytach (jeżeli są one
          obecne w preparacie) radioterapia powinna być rozważana jako
          leczenie pierwszego rzutu [11]. Napromieniania prowadzone są w
          warunkach teleterapii, z wykorzystaniem fotonów o energii 4-6 MeV.
          Najczęściej stosuje się jedno lub dwa przeciwległe pola skroniowe
          skręcone ku tyłowi dla oszczędzenia soczewki. Rekomendowane dawki
          mieszczą się w granicach 20-36 Gy w 10 do 18 frakcjach. Standford
          podaje uzyskanie kontroli miejscowej w około 75 proc. przy
          zastosowaniu dawki 23,6 Gy [5, 9, 10, 12]. W literaturze odsetek
          kontroli miejscowej waha się od 60 do 100 proc. [9]. Po zakończeniu
          leczenia pacjenci powinni być ściśle monitorowani z powodu
          możliwości transformacji schorzenia w kierunku chłoniaka.

          OPIS PRZYPADKÓW

          W latach 1990-1998 leczone były w naszym ośrodku trzy przypadki
          zdiagnozowane jako pseudotumor oczodołu.

          Chora B.D., lat 28, zgłosiła się z powodu bólu oka prawego,
          pogorszenia się ostrości wzroku. W obrazie USG i KT stwierdzono masy
          patologiczne w przestrzeni pozagałkowej; drogą punkcji cienkoigłowej
          rozpoznano idiopatyczne niespecyficzne zapalenie. Wdrożono
          sterydoterapię i leczenie przeciwzapalne, nie uzyskując wyraźnej
          poprawy. Po ośmiu miesiącach chora ponownie zgłosiła się, gdyż
          pojawił się wytrzeszcz oraz nasiliły się dolegliwości bólowe. W
          kolejnym KT uwidoczniono zmiany w oczodole i na podstawie mózgu.
          Chorą operowano w Oddziale Neurochirurgicznym, w materiale
          pooperacyjnym rozpoznano pseudotumor oczodołu. 2,5 roku po zabiegu
          rozpoznano badaniem tomograficznym kolejną wznowę choroby. Pacjentkę
          poddano operacji, w badaniu histopatologicznym potwierdzono diagnozę
          pseudotumor. Po leczeniu chirurgicznym zastosowano napromienianie
          oczodołu Gammatronem S, promieniami gamma Co-60. Podano dawkę 30,0
          Gy/g w 15 frakcjach. Przez 5 lat chora pozostawała pod ambulatoryjną
          obserwacją okulistyczną oraz neurochirurgiczną – nie stwierdzano
          wznowy procesu chorobowego. Przed czterema laty pacjentka wyjechała
          z Polski i od tego czasu nie ma z nią kontaktu.

          Chora K.D., lat 49, rozpoczęła leczenie ambulatoryjne z powodu
          niebolesnego obrzęku powieki górnej oka prawego, dyskretnego
          wytrzeszczu oraz ograniczenia ruchomości gałki ocznej. Diagnozowana
          w Klinice Okulistycznej, gdzie stwierdzono proces wypierający w
          oczodole, morfologicznie rozpoznany jako pseudotumor. Chorą
          zakwalifikowano do napromianiań. Terapię przeprowadzono w 1994 roku.
          W leczeniu zastosowano napromienianie akceleratorem Neptun 10 P,
          promieniami X o energii 9 MeV polem na wprost z bolusem obejmującym
          cały oczodół i z otworem na okolicę źrenicy oraz polami bocznymi,
          podano 25 Gy w 10 frakcjach na cały obszar oczodołu i tkanki
          oczodołowej (Ryc. 1.). Chora naświetlania zniosła dobrze, w chwili
          zakończenia leczenia nie stwierdzano wytrzeszczu ani obrzęku. Do
          1998 roku chora czuła się bardzo dobrze, nie stwierdzano wznowy. W
          trakcie ostatniego badania kontrolnego pacjentka zgłaszała
          pogarszanie się ostrości wzroku w oku prawym. Obecnie jest w trakcie
          diagnostyki przyczyny zaburzeń widzenia.

          Chora G.D., lat 60, zgłosiła się z powodu bólu w okolicy prawej
          gałki obrzęku powiek oraz zaburzenia widzenia o typie dwojenia. W
          trakcie diagnostyki postępowało pogarszanie się ostrości wzroku, aż
          do utraty poczucia światła. Pacjentkę poddano badaniu KT i MR
          oczodołów, stwierdzając po stronie prawej zmianę hypoechogeniczną
          powodującą wytrzeszcz gałki ocznej (Ryc. 2.), a także wykonano
          biopsję oczodołu prawego uzyskując rozpoznanie pseudotumor. Podczas
          diagnozowania zmiany włączono leczenie przeciwzapalne i
          sterydoterapię, uzyskując zniesienie dolegliwości bólowych, nie
          powodując jednakże zahamowania wzrostu zmiany. Progresję
          potwierdzono w kontrolnym MR. Chorą zakwalifikowano do radioterapii
          prawego oczodołu. Zastosowano napromienianie przyspieszaczem
          liniowym Mevatron promieniowaniem X 10 MeV regionu oczodołu, podano
          30 Gy w 15 frakcjach z dwóch pól: pole na wprost i skośnego prawego
          (Ryc. 3.). Chora napromienianie zniosła bardzo do
          • moroszka_75 Re: Badanie na wydziale parazytologii UW 04.06.08, 10:13
            (...) Chora napromienianie zniosła bardzo dobrze. W dniu zakończenia
            napromieniań nie stwierdzono wytrzeszczu oraz bolesnego obrzęku
            powiek. Obecnie chora pozostaje pod obserwacją bez objawów choroby.
    • moroszka_75 Malarone - dzień pierwszy 03.06.08, 18:45
      Właśnie wróciłam z apteki z reklamówką leków - 14 opakowań Malarone
      i 5 Azitroxu :] Miła pani farmaceutka wytrzeszczyła oczy i wypytała
      czy aby na pewno wiem ile to kosztuje zanim zrealizowała receptę a
      potem pytała jakie są objawy tej zarazy na którą się leczę i
      wspomniała że mają taką jedna panią która też leczy coś podobnego
      bo wynosi reklamówki antybiotyków po każdej wizycie smile)

      W każdym razie siedzę i patrzę na tę reklamówkę i przypomniał mi
      się głupi dowcip o antybiotykach, z góry przepraszam bo
      rzeczywiście durny ale nie mogę się powstrzymać suspicious

      Siedzi sobie tasiemiec w jelicie i zajada. Nagle widzi biegnące w
      panice bakterie. Pyta się:
      - Co się stało?
      - Uciekaj tasiemiec, uciekaj, antybiotyki idą!!!
      - Ee tam.
      Siedzi sobie dalej i zajada. Nagle widzi uciekającą z walizkami
      glistę ludzką. Pyta się:
      - Te glista, gdzie biegniesz?
      - Uciekaj tasiemiec, antybiotyki idą!!!
      No to tasiemiec się wystraszył, spakował i idzie w dół przewodu
      pokarmowego, doszedł do końca i widzi glistę ludzką, która siedzi
      na walizkach i płacze przy wyjściu. Wiec pyta:
      - Czemu płaczesz glista???
      - A bo mi ostatnia kupa o dwudziestej uciekła!

      Mam nadzieję że te bakterie to były borrelie wink))
      • stachenka Re: Malarone - dzień pierwszy 03.06.08, 19:04
        Hi hi smile
        • szukers Re: Malarone - dzień pierwszy 03.06.08, 19:28
          Miałem x-linking. Nowy zabieg mający zatrzymać rozwój stożka. Można go robić
          tylko we wczesnej fazie choroby. Na jedno następnie na drugie oko. Polega na
          ściągnięciu nabłonka rogówki (odradza się trzy dni), zakrapianiu ryboflawiną
          (b2) oraz naświetlaniu UV (30 min).
          To o czym piszesz to chyba są mroczki występujące przy bardzo poważnych
          postępujących chorobach wzroku. Do Katowic bilety niedrogie nie czekaj bo wzrok
          to priorytet. W tym wypadku każdy dzień ma znaczenie.
          • moroszka_75 Re: Malarone - dzień pierwszy 03.06.08, 19:39
            Czytałam o tym zabiegu. Podobno ma zatrzymywać rozwój stożka ale
            nie niweluje już powstałych zmian. Czy tobie pomogło?
            A co do mroczków - wydaje mi się że to nie mroczki. To są wyraźne
            czarne kropki. Liczę na to że po m-cu odstawię Malarone i wezmę się
            za kropki i inne sensacje suspicious
            • szukers Re: Malarone - dzień pierwszy 03.06.08, 23:23
              Zabieg miałem robiony 5 dni temu... skutki będą do 6 mc...
      • lr2 Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 15:36
        Jak przebiega kuracja? Ja doszedłem do 3 tabletek rano i 1 wieczorem. Za cztery dni docelowa dawka. Na razie żadnych znaków. A co u Ciebie?
        • moroszka_75 Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 17:52
          Hej, ja zaczęłam od razu od 3 rano i 3 wieczorem, co drugi dzień
          azitrox. Dzisiaj dzień czwarty i żadnych herxów smile ból za oczami
          zelżał - co za ulga!!! - oprócz tego mam dużo więcej energii smile
          tylko przed południem zdarzyła mi się aura migrenowa - taki
          migoczący zygzak rozrastający się w polu widzenia przez kilkanaście
          minut ale bez bólu głowy (miewam tak czasami).
          Trochę mnie martwi brak tego słynnego herxa ale nie kojarzę z
          lektury forum czy przy malarone są herxy...
          Ty zdaje się leczysz boreliozę już od maja - miałeś jakiegoś? suspicious
          • tosho Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 18:03
            A ja właśnie zauważyłem, że u nas ludzie na forum z dodatnią babesją najczęściej
            nie mają reakcji herxo-podobnych (pogorszenia), tylko sukcesywne polepszenie.
            (oprócz Franiolkasmile
            Np. Reni chyba nie miała herxów, tylko stopniowe ustepowanie przewlekłego zmęczenia.
            W odróżnieniu od ludzi w USA którzy często mają pogorszenie przy leczeniu babesji.

            W przypadku Babesji nie można mówić o typowej reakcji herxheimera - tak mi się
            wydaje.
            Można mówić co najwyżej o reakcji herxo-podobnej, ponieważ nie wiadomo czy
            zabijana babesja wytwarza toksyny.

            Herxheimer jest wówczas gdy zabita bakteria wytwarza toksyny.
            Babesja jest na dodatek pierwotniakiem , a nie bakterią.

            To samo z bartonellą - zdaje się, że nie ma jeszcze dowodu na to, że zabijana
            wytwarza toksyny (wie ktoś może?). Czyli pogorszenie przy leczeniu bart znów
            można nazwać co najwyżej reakcją herxo-podobną.


            pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_Jarischa-Herxheimera
            • moroszka_75 Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 18:15
              Biorę też Azitrox a w ulotce jest napisane że działa na borrelię
              więc może jakiś malutki herxik się przydarzy suspicious na razie wzięłam
              drugą dawkę, po jakim czasie zazwyczaj występuje herx?
              • lr2 Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 20:33
                Herxy pojawiają się podobno po trzeciej dobie. Ja rozpocząłem leczenie breliozy na podstawie objawów klinicznych. Badania robiłem w międzyczasie (wyszła borelia, babesia, mykoplazmy). Moje stawy zaragowały ostro w trzeciej dobie kuracji. Zgodnie z zapowiedziami dowiedziałem się w expresowym tempie, co miało mnie jeszcze boleć w przyszłoścismile Azitrox w moim przypadku ma się rozprawić z mykoplazmą. Dawkowaie mam identyczne. Dzisiał rozpocząłem następną kolejkę Tinidazolu - to jest chyba główny "sprawca" herxów. Zobaczymy w poniedziałek.
                • reni5553 Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 21:30
                  Z moimi objawami przy leczeniu babs. było tak, że mam wrażenie, że
                  przewlekłe zmęczenie, które do tamtej pory powtarzało się w każdym
                  miesiącu choroby przed leczeniem babesji (robię dokładne notatki w m-
                  cach) i potem w trakcie leczenia, w pewnym momencie tj. na malarone
                  przybrało na sile.

                  W pierwszym 1,5-2 cach leczenia babs. było spotęgowane.
                  Wcześniej zmęczenie kładło mnie np na kilka dni-tydzień na kanapie,
                  ale mogłam rano obudzić się, zwlec jakoś z łóżka, iść do pracy,
                  popracować za biurkiem i wrócić znów na kanapę wieczorem. Potem po
                  kilku dniach mijało i znów pojawiało się za jakiś czas.
                  Z biegiem leczenia abx boreliozowymi okresy zmęczenia były krótsze,
                  mniej intensywne nawet, ale gdy przychodziły to jednak mnie
                  kładło+dreszcze i spadek temp. ciała. przez dzień-dwa.
                  Na zestawie z malarone pierwsze ok 1,5-2 m-ce leczenia moje stany
                  osłabienia szczególnie po jakimś nawet niewielkim wysiłku fizycznym,
                  były bardzo spotęgowane. Ja na drugi dzień po prostu nie umiałam
                  funkcjonować. Byłam w tym czasie na zwolnieniu lekarskim, więc nie
                  musiałam budzić się rano do pracy. Gdybym musiała, pewnie byłby
                  urlop na żądanie-po prostu nie miałam sił żyć, otworzyć oczy, wstać
                  z łóżka, nawet oddech miałam cięższy. Było mi słabo, tak jakbym za
                  chwile miała zemdleć. Czasem nawet wstawałam rano w miarę silna,
                  zjadałam śniadanie+abx, a potem z minuty na minutę traciłam siły.
                  pod koniec stycznia-pamiętam dokładnie-miałam ostatni taki incydent.
                  Potem jak ręką odjął.
                  Ustały wszelkie dreszcze, spadki temp. ciała, zmęczenie, stany jakby
                  omdlenia za chwile. Leczenie kontynułowałam do połowy marca
                  zamykając 3 m-ce. zestawu z malarone.

                  do dnia dzisiejszego jest bez zmian tj super.
                  mierzę temp. ciała - cały czas w normie, a wcześniej spadała często
                  i często nawet nie umiała wrócić do normy.

                  czy spotęgowane okresy zmęczenia na malarone były herxami ???
                  może (?) może objawem choroby (?)

                  W trakcie leczenia malarone zaczęły pobolewać mnie nerki (okolice
                  nerek). Przez pierwszy m-c robiłam systematycznie badanie moczu, W
                  pierwszym badaniu moczu pojawiało się białko w
                  moczu+leukocyty+erytrocyty troszkę więcej niż w normie, w następnym
                  tygodniu wyniki były już ok, w następnym tygodniu znów były z
                  białkiem+leukocytami, tydzień później znów były OK. W pracach na
                  temat babesji wyczytałam, że może ona się manisfestować tzw
                  białkomoczem. Wybijane pierwotniaki (?) dawały takie wyniki ?
                  takie mam przypuszczenia.

                  Leczenie babeszjozy wywołało u mnie punktowe bóle mięsni, które
                  wcześniej były sporadycznie i nie intensywnie. Na leczeniu malarone
                  mięśnie się odezwały. Jest teoria, że leczenie jednej koinfekcji
                  wyzwala objawy innej kolejnej. W moim przypadku chodzi tu chyba o
                  bartonellę. Mam ją +.

                  W pierwszych dniach przyjmowania artemisinin też miałam jakby herxy
                  (?) puntowe, częstsze bóle głowy, kilka godzin osłabienia po
                  połknięciu arte., raz kaszel bez powodu, napadowy i dość
                  intensywny. W sumie to trwało tylko 3 dni i nie przez całe dni
                  tylko godzinkę-dwie po połknięciu arte., potem dawka nawet 500 mg
                  nie była dla mnie odczuwalna.

                  Trudno jednoznacznie powiedziec mi, czy w moim przypadku to były
                  herxy. Być może objawy wybijanej choroby potęgowały się (?) Nigdzie
                  nie natknęłam się na informackę, że babeszjoza ma toksyny.

                  Teoria przedstawiona kiedyś przez Artura na forum, zasięgnięta z
                  obserwacji lekarzy z USA, najbardziej do mnie trafia. Mówi o tym, że
                  koinfekcje to nic innego jak kolonie bakterii (pierwitniaków), w
                  których ukryte są krętki boreliozy. W miarę wybijania koinfekcji
                  ginie też borelioza. Przy abx na koinfekcje bierzemy rzecież też abx
                  na bb. Być może bb, która ginie wraz z koinfekcją daje herxy (??)
                • stachenka Re: Malarone - dzień pierwszy 06.06.08, 21:55
                  > Dzisiał rozpocząłem następną kolejkę Tinidazolu
                  > - to jest chyba główny "sprawca" herxów. Zobaczymy w poniedziałek.

                  U mnie "dolegliwości tinidazolowe" znacznie się zmniejszyły odkąd nie biorę tini
                  w pulsach 14-dniowych tylko co drugi dzień.
                  Na pulsach np. musiałam lewą rękę trzymać sztywno przy tułowiu, bo nawet
                  naturalne ruchy ręki podczas chodzenia powodowały silny ból. Z tini branym co
                  drugi dzień tego nie mam (ale np. jak 2x za koleją zapomniałam o wieczornej
                  dawce i przyjęłam ją rano, czyli brałam tini przez 4 dni po 1 tabletce, to już
                  ten ból wracał).
                  • moroszka_75 Re: Malarone - dzień pierwszy 07.06.08, 05:51
                    Oj, już się boję tego straszliwego tinidazolu... Boreliozę mam
                    zacząć leczyć po babeszjozie (co za idiotyczna nazwa) w ochronie
                    wątroby ale może lepiej byłoby od razu zaatakować na obu
                    frontach... Tylko z drugiej strony mam w pracy ciężki okres i
                    niedobrze byłoby rozłożyć się na amen na parę herxowych dni...
      • lr2 Re: Malarone - dzień pierwszy 13.06.08, 14:33
        Hej, moroszka_75 żyjesz tam jeszcze? Jak tam babesia? Działa nasz
        antymalariowiec?
        • moroszka_75 Re: Malarone - dzień pierwszy 13.06.08, 14:50
          Hejka,
          Ja żyję i babesia najwyraźniej też bo mija drugi tydzień kuracji a
          nie widać efektów :[ Nastrój mi się obniżył po początkowym
          optymizmie...
          A u Ciebie jak? Stawy odpuszczają?
          • lr2 Re: Malarone - dzień pierwszy 13.06.08, 20:52
            Chyba kupiliśmy lekarstwo z tej samej partii sad Ta choroba uczy pokory i cierpliwości. Stawy trzymają się dzielnie. Niestety, czuję że je mam.
            Ale nic to, jedziemy dalej. Do przoduuu!
    • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 08.06.08, 10:26
      Pogrzebałam troszkę w necie w poszukiwaniu tak nietypowego objawu
      jak mój u osób z boreliozą - wytrzeszcz oka - i znalazłam coś
      takiego:

      www.ajnr.org/cgi/reprint/23/4/657.pdf
      Piszą że mężczyzna miał 3mm wytrzeszcz jednego oka który ustąpił w
      trakcie leczenia smile) Bardzo pozytywna informacja bo jako kobietę
      najbardziej z wszystkich boreliozowych objawów mnie rozwala ta
      nabyta bolesna asymetria twarzy :]
      5 lipca mam rezonans , zobaczymy co pokaże. Jeśli po leczeniu
      borelii oko się poprawi to zrobię fotkę dla porównania z tą co mam
      sprzed leczenia i powtórzę rezonans - będzie ciekawy materiał
      badawczy, może któryś z lekarzy się zainteresuje.
    • moroszka_75 Malarone - dzień 21 22.06.08, 14:40
      Jutro rano mijają pełne 3 tygodnie kuracji Malarone 2x3 dziennie +
      Azitrox 500 co drugi dzień. Oprócz tego citrosept 2x50kropli
      dziennie i od kilku dni Paraprotex 2x dziennie.
      Efekty: Dużo więcej energii i otępiający ból za oczami znacznie
      zelżał ale tutaj poprawa nastąpiła w pierwszych dniach przyjmowania
      Malarone więc skłonna jestem raczej przypisać ten efekt
      citroseptowi pitemu od 3tygodni przed Malarone.
      Mam natomiast wrażenie że po każdej dawce Azitroxu pogarszają się
      stawy - bark, kolano i kręgosłup. Na prawym ramieniu postępujący
      zanik mięśni mimo że staram się regularnie ćwiczyć z niewielkim
      obciążeniem mimo bólu uncertain
      Nadal powiększony węzeł chłonny na szyi, utrzymujący się szum i
      pisk w uszach, lekkie drętwienie rąk, zaburzenia widzenia, poranna
      bezsenność, kiepska pamięć i uporczywe przestawianie literek przy
      pisaniu.
      We wtorek wysyłam krew na kontrolny PCR w kierunku babesii. Do
      czasu otrzymania wyniku czyli jeszcze przez 2tygodnie będę nadal
      brać Malarone i w swoim optymizmie liczę na to że na tym się
      skończy, bo niecierpliwie oczekuję rozpoczęcia właściwej kuracji
      boreliozowej no i zajmę się wreszcie dodiagnozowaniem oczu.
      Nadzieja matką zakleszczonych wink
      • mariano_84 Re: Malarone - dzień 21 22.06.08, 16:18
        Przeznacz te pieniadze na coś innego lepiej bo w tym momencie wyrzucasz je w błoto. Nie ma sansu robienia badania po 21.
        • moroszka_75 Re: Malarone - dzień 21 22.06.08, 16:54
          Mój lekarz twierdzi inaczej i to on zlecił kontrolę po 3tygodniach.
          A to że jest sens widać np. tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=75735983&a=76219028
          Liczę się z tym że wynik nadal będzie pozytywny ale uważam że
          lepiej wydać te 230zł na badanie i się przekonać niż kontynuować
          drogą kurację właściwie w ciemno.
          U mnie ta cała babesia była sporym zaskoczeniem bo nie miałam
          najbardziej typowych objawów takich jak dreszcze, obniżona
          temperatura ciała albo nocne poty. Wydaje mi się że wymienione
          objawy najbardziej odróżniają babeszjozę od boreliozy. Za zmęczenie
          równie dobrze może odpowiadać borelioza a w tym temacie to mi się
          poprawiło na początku leczenia jak już pisałam, tak więc nie będę
          kontynuować kuracji właściwie w ciemno do czasu ustąpienia
          wyraźnych objawów bo takowych moim zdaniem tu nie ma, tak jak to
          było np. u reni5553 która odnotowała nagłe ustąpienie zmęczenia.
          • metroo Re: Malarone - dzień 21 22.06.08, 17:36
            Mariano dobrze ci radzi, badania to strata pieniędzy,teraz ja też to wiem.
            Leczę się już 19 miesięcy. Mam cały zestaw kleszczowy.Ja po trzech tygodniach w
            czasie brania Malarone i po przeleczeniu barta,powtórzyłam badania na
            borelkę,babesje i barta.Wszystkie wyszły mi ujemnie.
            Wydałam 550 zł plus leki na babesję,w kieszeni mi ubyło,a choroby tylko
            trochę.Na Malaronie byłam 1,5 miesiąca,nie wiem czy zwalczyłam,czy nie.Tydzień
            po odstawieniu,co noc budziłam się cała zlana potem i mnie trzęsło,dodam że dwa
            tyg byłam bez abx,zaczęło się znowu południowe totalne zmęczenie i życie w inny
            świecie.Teraz znowu leczę barta i jest znowu lepiej.
            Doszłam do wniosku,że badania zrobię jak już nie będę na abx.
            Każdy ma swoje zdanie i tego się trzyma.
            Dodam,że takie objawy jak zlewne poty i trzęsienie z zimna to miałam kilka lat
            temu jak jeszcze nie wiedziałam co mi jest,a tu nagle niespodzianka.
            Pozdrowienia serdeczne
            Ania



            • tosho Re: Malarone - dzień 21 22.06.08, 23:04
              Nie wolno brać citroseptu lub owoców cytrusowych w czasie brania leków.
              • moroszka_75 Re: Malarone - dzień 21 23.06.08, 06:55
                No właśnie, zastanawiałam się nad tym. Przeczytałam że działanie
                cytrusów polega na zwiększaniu stężenia niektórych leków we krwi co
                może powodować nadprogramowe objawy niepożądane, ale zdaje się że w
                terapii boreliozy właśnie chodzi o duże dawki leków. Nie można się
                tu myślę posiłkować stwierdzeniem że tak duże stężenie leku może
                być niebezpieczne w sytuacji gdy i tak chorzy na boreliozę
                przekraczają normy dawek antybiotyków... Co sądzicie?
                Dla odróżnienia upośledzeniu ulega wchłanianie erytromycyny ale czy
                azytromycyna to jej pochodna?
                • reni5553 Re: Malarone - dzień 21 23.06.08, 08:16
                  citrosept lub np. grejfruty upośledzają wchłanialność abx.
                  nie są zalecane przy abx. Chcąc osiągnąć jak największe stężenie abx
                  lepiej ich unikać.
                  • moroszka_75 Re: Malarone - dzień 21 23.06.08, 11:47
                    OK, a więc plan jest taki - jutro wysyłam krew na badanie w kierunku
                    babesii i bartonelli. Jeśli wyjdzie babesia negatywnie to zaryzykuję
                    i kończę kurację, zobaczymy co sie będzie działo. Bartonella
                    poprzednio wyszła negatywna ale cały czas ją podejrzewam.
                    Citrosept ograniczę ale nie rzucę bo uważam że bardzo mi pomaga. W
                    ogóle z tym łączeniem leków z pokarmami to jest niezły mętlik,
                    wynika z tego że jeśli chodzi o probiotyki będę miała problem bo do
                    syropu czosnkowego dodaję cytryny (samego czosnku wcinać nie mogę bo
                    przeszkadza współpracownikom), w paraprotexie też jest ekstrakt z
                    pestek grejfruta, niektóre antybiotyki się gorzej wchłaniają przy
                    produktach mlecznych więc z jogurtami też trzeba uważać i weź tu się
                    człowieku uchroń przed grzybem uncertain
                    • moroszka_75 Re: Malarone - dzień 21 28.06.08, 13:10
                      Cholercia, kolano zaczyna puchnąć i boli blisko tego miejsca gdzie
                      w nastoletnich latach zrobiła się jałowa martwica kości i
                      zgrubienie. Nie wiem czy to efekt rozprzestrzeniającej się borrelii
                      czy taki kolanowy herx po Azitroxie...
                      • stachenka Re: Malarone - dzień 21 28.06.08, 13:24
                        Nie wiem. Moje "zdechnięte" kolano boli to z jednej to z drugiej strony, często
                        przy prostowaniu ale nie puchnie, ani na azitro, ani na zestawach bez azitro.
                        • moroszka_75 Re: Malarone - dzień 21 28.06.08, 18:43
                          Moje "zmartwiałe" siedziało cicho przez kilkanaście lat.
                          Mam nadzieję że to jednak objaw zdychającej a nie rozmnażającej się
                          zarazy... albo kolejnych obrzędów voo-doo ;]
                          • stachenka Re: Malarone - dzień 21 28.06.08, 20:07
                            > Moje "zmartwiałe" siedziało cicho przez kilkanaście lat.
                            O, jakie grzeczne! Moje od 1990 ciągle gada, gada i gada...

                            Stawiam na voodoo wink
    • moroszka_75 Unidox+Tinidazol - dzień pierwszy 02.07.08, 18:52
      Przede mną kolejna wypchana reklamówka antybiotykówsuspicious
      Najwyższa pora bo co z tego że energii mam tyle że mogłabym skakać
      skoro zaatakowane niedawno kolano coraz bardziej spuchnięte i
      obolałe. Z tą energią to trochę podejrzana sprawa bo śpię max 4-5
      godzin na dobę - poranna bezsenność nie odpuszcza. Ale generalnie
      jestem pełna optymizmu i z nadzieją czekam na wynik kontrolnego
      PCRa w kierunku babesii next week suspicious

    • anyx27 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.07.08, 18:57
      Mroszka, ile ty sie leczylas na babeszje, ze zrobilas juz kontrolny
      pcr? a odczekalas z badaniem kilka tygodni po zaprzestaniu kuracji
      malarone? jesli nie, to ten wynik nie bedzie wiarygodny.
      • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.07.08, 19:12
        Brałam Malarone przez m-c, PCR zrobiłam po 3tygodniach leczenia,
        zgodnie z zaleceniem lekarza. Jeśli wyjdzie pozytywny oczywiście
        będę kontynuować kurację, jeśli negatywny oczywiście będę robić
        kontrolne PCRy co jakiś czas.
        Wynik wiarygodny to mało kiedy jest w tej całej chorobie,
        psiakostka suspicious
        • anyx27 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.07.08, 19:20
          moze z babeszja jest inaczej, ale mi przy bartonelli p. dr z bielska
          zalecila, zeby odczekac min. 3-4tyg od zakonczenia rif i dopiero
          wtedy zrobic pcr.
          • anyx27 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.07.08, 19:32
            a jeszcze mam pytanko. ile tabletek dziennie bralas?
            • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.07.08, 21:46
              Cóż, zobaczymy suspicious
              Brałam 2x3 Malarone + 1x Azitrox500 co drugi dzień.
              • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 04.07.08, 08:53
                Nie ukrywam, że z dreszczykiem czekam na wyniki Twoich badań. Ja
                wysyłam krew do Poznania w poniedziałek. Dalsze zażywanie Malarone
                uzależnione jest od poznańskich rezultatów. Oby się udało, bo żona
                rozpoczęła bliźniaczą kurację ($!)
                • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 04.07.08, 18:11
                  Tylko bez dreszczy proszę - to objaw babeszjozy wink tfu tfu na psa
                  urok!
                  Ale jak pomyślę na jaką fajną wycieczkę możnaby pojechać za cenę
                  miesięcznej kuracji to mnie skręca uncertain
                  A przy 2 osobach chorych w rodzinie to prawdziwa katastrofa
                  finansowa sad
    • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 05.07.08, 19:59
      Wróciłam z rezonansu oczodołów. Miałam skierowanie na badanie bez
      kontrastu ale pod koniec badania lekarz podał kontrast - ciekawe
      czy po to żeby się upewnić że nic nie ma czy też jednak coś
      zobaczył i chciał się lepiej przyjrzeć suspicious Opis będzie za ok. 1,5
      tygodnia więc po raz kolejny pozostaje uzbroić się w cierpliwość i
      czekać, czekać...
      • stachenka Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 05.07.08, 20:38
        Możesz przypomnieć kto i dlaczego skierował Cię na takie badanie? Czy robiłaś je
        na własną rękę?
        • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 05.07.08, 20:54
          Na badanie skierował mnie endokrynolog do którego zostałam
          skierowana przez okulistę w celu wykluczenia choroby Gravesa-
          Basedowa, a do okulisty zgłosiłam się z bólem i wytrzeszczem
          jednego oka - tak to od końca wygląda.
          Na początku mojego wątku wkleiłam link do artykułu o przypadku
          wytrzeszczu na skutek zapalenia mięśni pozagałkowych od boreliozy.
          Znalazłam też kilka innych artykułów o osobach u których wystąpił
          stan zapalny oczodołu po ugryzieniu kleszcza, dlatego też wiążę tę
          moją dolegliwość z borelią. Potwierdzi się to jeśli po kuracji doxy
          na której jestem od 4 dni stan oka sie poprawi suspicious
          Jestem też zapisana na konsultację u dr n. med. który podobno miał
          kontakt z tzw. oczną boreliozą - zobaczymy co powie.
    • moroszka_75 Babesia wybita:) 11.07.08, 23:46
      Wynik kontrolnego PCR oznajmia że po 3 tygodniach na Malarone nie
      stwierdzono we krwi DNA zarazysmile Oczywiście za miesiąc czy dwa
      powtórzę kontrolę bo zdaję sobie sprawę że to nic pewnego ale na
      dzień dzisiejszy mam małe świętosmile
      Malarone nie biorę już od półtora tygodnia i czuję się całkiem OK -
      zmęczenie nie wraca za to zaczęła odpuszczać poranna bezsenność bo
      dziś po raz pierwszy od ponad roku udało mi się dospać do 6 rano smile
      Teraz jestem na Unidoxie i Tinidazolu i nie mam żadnych herxów ani
      sensacji żołądkowych a słońce też nie dokucza bo chodzę wysmarowana
      filtrem 40.
      Zobaczymy co będzie dalej ale ogólnie nie jest źle i tym
      optymistycznym akcentem kończę na dziś życząc wszystkim kolorowych
      snów smile
      PS. A temu kto uprawia na mnie voodoo polecam żeby się
      odp....oddalił i kupił sobie praktyczny gadżet zastępczy:
      www.thisandthat.pl/pl/art/1552/tt-lalka-voodoo-pojemnik-na-
      wykalaczki-szara wink)))))))))))))
      • lr2 Re: Babesia wybita:) 12.07.08, 08:29
        Witaj jutrzenko nadziei! Cieszę się bardzo z Twojego wyniku. Wysłałem krew przedwczoraj.Ufam, że Tobie dorównam. A jednak przychodzą piękne chwile. Pozdrawiam
        • moroszka_75 Re: Babesia wybita:) 14.07.08, 08:33
          Trzymam kciuki za negatywny wynik!
          Niestety "jutrzenka nadziei" po weekendzie jedzie na ibupromie -
          stawy się systematycznie pogarszają z dnia na dzień do tego odezwał
          się ból za okiem uncertain Nie wiem czy to sprawka deszczowej pogody czy
          zdychających bakterii.
      • lr2 Re: Babesia wybita:) 18.07.08, 13:51
        Udało się! Też jestem babeszjonegatywny! Pozdrawiam
    • moroszka_75 Okulistycznie 15.07.08, 19:30
      Jestem po konsultacji okulistycznej. To co udało się ustalić to
      początkujący stożek rogówki. To niedobra wiadomość bo akurat przy
      stożku nie wchodzi w grę laserowa korekta wady sad Pozostają twarde
      szkła kontaktowe. Ciekawe skąd się ta cholera wzięła. Ponoć to
      genetyczne ale nikt w rodzinie bliższej i dalszej co najmniej dwa
      pokolenia wstecz nie miał takiego cudaka w oczach. Więc żeby nie
      było że wszystko zwalam na borrelię uznam to za kolejny przejaw
      murzyńskich czarów ;]
      • stachenka Re: Okulistycznie 15.07.08, 20:30
        Buuu.... sad

        Ciekawe, czym tak bardzo czekoladkom podpadłaś.
    • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 20.07.08, 19:57
      Pomarudzę sobie bo zdołowana jestem. Nie dość że ledwo kuśtykam na
      spuchniętym kolanie i o zgrozo biodro się zaczyna odzywać to
      jeszcze przeziębienie się przyplątało uncertain Pewnie wirus jakisik,
      psiakrew!#@! Pamięć nadal dziurawa a w pracy mam ogarnąć temat baz
      danych i SQLa suspicious A do tego tekst mojej ciotki - boreliozę ma na
      bank sądząc po objawach i tym że całe życie mieszkała w lesie ale
      moje chorowanie skomentowała "Olaboga, wielkiemico, mnie też kolano
      boli, po schodach bokiem schodzę, nie przesadzaj!" Oto sposób na
      boreliozę - chodzić bokiem, moi mili forumowicze :] Trzeba się
      przystosować a nie wymyślać! Jakby tego było mało to jak jeszcze
      raz usłyszę że to wszystko przez to że mięsa nie jem to mnie krew
      zaleje - halo, czy na forum borelioza to sami jarosze?!
      Chyba na poprawę humoru kupię sobie pluszowego krętka:
      www.giantmicrobes.pl/katalog/ambulatoryjne/borelioza
      i powbijam wykałaczki w te wredne ślepia :] Szkoda że kolan nie ma
      bydlę pokręcone...
      • stachenka Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 20.07.08, 21:18
        Moroszka, marudź częściej wink Ale się uśmiałam smile

        To teraz zrobisz
        SELECT * FROM moroszka_75 WHERE gatunek='borelia';
        i wybijesz wszystkie w pień! smile
      • leser57 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 20.07.08, 22:21
        moroszka_75 napisała:

        Jakby tego było mało to jak jeszcze
        > raz usłyszę że to wszystko przez to że mięsa nie jem to mnie krew
        > zaleje - halo, czy na forum borelioza to sami jarosze?!

        Kleszczowi wszystko jedno, czy mięsożerca, czy ideologiczny wege smile
        Być może krętkowi nie jest wszystko jedno. Zaryzykował bym twierdzenie, że im
        lepsze odżywianie, tym łagodniejsze objawy. Oczywiście samo jedzenie mięsa nie
        przesądza o tym, że dana osoba lepiej odżywia się od jarosza. Jarosz jedzący
        kilka dobrej jakości jajek dziennie będzie lepiej odżywiony od mięsożercy, który
        hołduje zasadzie dużo warzyw i troszeczkę mięsa.
        Ja jem dużo jajek i dużo mięsa i objawy mam bardzo łagodne, a wyniki łącznie z
        PCR dodatnie. Wziąłem już parę tabletek tini i też nic, herx prawie niezauważalny.
        Może zrobimy jakąś małą ankietę. Kto jak się odżywia i jak przechodzi chorobę?
        Pozdrawiam
        Leszek
        • anyx27 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 21.07.08, 00:50
          Dziewczyny, ja tez mam testy ujemne na babs i co z tego, skoro mam
          to dziadostwo sad wiem, ze mam, bo ma to moje dziecko. do tego mialam
          pogorszenie na biseptolu. bralyscie biseptol? jak nie, to sprobujcie
          i zobaczycie, czy bedzie reakcja. jak nie, to mozecie sie cieszyc smile
          mysle, ze to wiarygodniejsze niz testy. pozdrawiam i zycze zdrowka smile
          • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 21.07.08, 13:21
            Po kolei:
            Stachenka - żeby to było proste takie - zapodać selecta a potem
            antywirusa i po kłopocie wink

            Leser57 - jestem bardzo rozsądną jaroszką jako że jadam mleko, sery,
            jajka i nawet ryby. Sądząc po wynikach morfologii - okaz zdrowia suspicious
            W porównaniu do wielu osób które piszą na tym forum mój stan jest
            bardzo dobry odkąd ustąpiło koszmarne zmęczenie i otępiający ból za
            oczami, gdyby nie coraz bardziej dokuczające stawy już bym była na
            kursie paralotniarskim smile

            Anyx27 - leczę się u forumowego lekarza który zapewne wie co robi,
            oczywiście wszystko jest możliwe ale póki test jest negatywny i nie
            ma typowych objawów babesiowych będę się cieszyć smile Zobaczymy jak
            się sprawy potoczą - jak na razie zmęczenie nie wraca
            tfutfunapsaurok suspicious
            • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 22.07.08, 08:54
              A'propos pluszowych zarazków - szkoda że nie ma w ofercie kleszcza,
              babesii, bartonelli i mykoplazm, możnaby rozesłać w prezencie do
              forsujących obecny standard leczenia, do ministerstwa zdrowia i kogo
              tam jeszcze pluszowe kleszczyki z całym panelem infekcji i trochę to
              nagłośnić smile
    • moroszka_75 Okulistycznie cd. 24.07.08, 18:49
      Dowiedziałam się telefonicznie że w rezonansie oczodołów nie
      stwierdzono cech wytrzeszczu. I dobrze bo moje biedne oko od
      jakiegoś czasu wygląda zdecydowanie lepiej, cofnęło się lekko i
      powoli zapominam co to ból. Nadal nie jest takie jak kiedyś, są dni
      kiedy wygląda gorzej, ćmienie bólu się odzywa i drętwieje wtedy
      policzek ale sytuacja jest nieporównywalna do tego co było jeszcze
      wiosną smile
      Daję więc sobie spokój z dalszym diagnozowaniem, wg mnie ewidentnie
      ma tu swój udział borrelia i spodziewam się że problem ustąpi
      całkiem w miarę postępu kuracji. Za to udam się jeszcze na jedną
      konsultację w sprawie początkowego stożka rogówki, mam nadzieję że
      drugi specjalista da jakąś nadzieję na laserową korektę
      krótkowzroczności suspicious
      A poza tym z kolanem też lepiej - nadal spuchnięte i lekko sztywne
      ale ból nie jest już tak dotkliwy i chodzę prawie normalnie bez
      konieczności stosowania ciotczyno-krabiego sposobu wink
      • stachenka Re: Okulistycznie cd. 25.07.08, 06:01
        Może ktoś laleczkę zgubił.
        Oby tak dalej smile
    • moroszka_75 Okulistyczne lepsze wieści :) 07.08.08, 21:01
      Polazlam do kliniki Okolaser. Jedna Pani Doktor po badaniu Orbscanem
      stwierdziła że dziwny jakiś ten wynik i do stożka by go nie
      zakwalifikowała, zresztą "Jest Pani trochę za stara na stożek", po
      czym wezwała na konsultację drugą Panią Doktor, która obrzuciwszy
      wynik a następnie mnie bystrym spojrzeniem zadała fundamentalne
      pytanie - "A czy Pani na coś nie choruje?" Usłyszawszy nieśmiało
      wybąkaną boreliozę o dziwo pokiwała ze zrozumieniem głową i
      stwierdziła że to raczej nie stożek tylko aberracja rogówki, że mam
      szerokie źrenice i stąd światłowstręt, że jak najbardziej mogła tu
      mieć swój udział borrelia i że to oraz ból i inny wygląd lewego oka
      oraz drętwienie lewej strony twarzy to ewidentny objaw zaatakowanych
      nerwów bo "czy Pani wie że borrelia atakuje układ nerwowy?" -
      wiedzieliście? wink - i jak najbardziej wchodzi w grę laserowa korekta
      krótkowzroczności, astygmatyzmu i wspomnianej aberracji, mam zgłosić
      się na badania kwalifikacyjne ok. pół roku po zakończeniu kuracji big_grin
      Moja radość oczywiście jest tłumiona poprzednią diagnozą i
      możliwością pogorszenia się stanu bo z krętkiem nigdy nie wiadomo
      ale przynajmniej mam nadzieję smile
      Hip hip hurra na cześć Pani Doktor! smile
      A z innych spraw - opuchlizna z kolana powoli schodzi i już nie
      kuśtykam smile Oby tak dalej, voodoo precz! wink
      • stachenka Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 10.08.08, 01:48
        Wow! smile
        Dołączam się: hurrra! smile
        • stachenka Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 10.08.08, 02:01
          A pamiętasz, co napisałam Ci 6 czerwca?

          "Tak na "chłopski rozum" to przy stożku na mapie powinna być jedna "góra", a nie
          dwie."

          Hie, hie, hie... big_grin
          • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 10.08.08, 08:30
            Pamiętam, dlatego też nie poprzestałam na opinii jednego lekarza i
            poszłam gdzie indziej smile Gdybym posłuchała tylko tego pierwszego
            specjalisty to już bym pewnie załatwiała zabieg X-LINKING - 2tys za
            jedno oko suspicious A tak zaczekam na spokojnie, w Okolaserze mają
            specjalny sprzęt do modelowania rogówki wg mapy, jest szansa że
            pozbędę się wszystkich wad wink Ciekawi mnie niezmiernie na ile objawy
            ustąpią po leczeniu suspicious Bo z wytrzeszczem jest na tyle OK że tylko
            wieczorami widzę różnicę, tylko ból jeszcze się czai i odzywa przy
            potrząśnięciu głową. Wczoraj rano zapomniałam nałożyć tusz na rzęsy
            i przez cały dzień miałam tylko niejasne odczucie że wyglądam na
            zmęczoną a dopiero po południu w sklepowej przymierzalni odkryłam
            czemusmile Ucieszyłam się i zmartwiłam jednocześnie bo o ile borelka
            odpuszcza oczom i wreszcie wyglądam normalnie o tyle nadal dziurawi
            pamięć - zapomnieć się umalować?! :]
            • szukers Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 11.08.08, 22:56
              Widzisz to fajnie ja widzę coraz słabiejsad a ból głowy doprowadza mnie do szału
              długo tak nie dam radysad
              • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 12.08.08, 18:34
                Na Twoim miejscu koniecznie powtórzyłabym PCR na tinidazolu i
                włączyła citrosept w dużych dawkach - ja na początku piłam
                2x50kropli dziennie i ból z oczami oraz zmęczenie zaczęły odpuszczać
                a było to na 3tygodnie przed rozpoczęciem antybiotykoterapii,
                jeszcze co najmniej dwie osoby pisały o ustąpieniu bólu głowy po
                citrosepcie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=80521392&a=80584612
                No i poszłabym na konsultację do innego specjalisty od stożka bo
                może to jednak wcale nie do końca stożek, tak jak u mnie suspicious Spróbuj,
                trzymam kciuki!
                A żeby nie było za różowo w moim wątku to kolano znów się trochęę
                pogorszyło i ogólnie wygląda to w ten sposób że dwa kroki w przód i
                jeden w tył i wcale nie w żadnych dwutygodniowych odstępach tylko 4-
                7dniowych. Zastanawiam się czy nie lepiej byłoby brać unidox 2x2 bo
                teraz biorę 1+2 i znoszę bez żadnych sensacji, nawet zrezygnowałam z
                kremu z filtrem, fakt że jestem narażona na słońce tylko w czasie
                spaceru do i z pracy czyli jakieś 40minut dziennie ale niektórzy
                piszą o bąblach już po 15minutach nasłoneczniania suspicious
                • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 12.08.08, 18:49
                  A i zapomniałam dodać o wciąż powiększonym węźle chłonnym na szyi -
                  od jesieni jest wielkości wiśni, czasami gdy czuję się gorzej jest
                  lekko większy i bolesny, zastanawiam się czy nie zrobić biopsji,
                  może w luxmedzie dadzą mi skierowanie.
                • mea_51 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 12.08.08, 19:08
                  Ja poparzyłam palce u nóg po 5 minutach stania na przystanku. Byłam
                  zabezpieczona na maxa, tylko miałam odkryte palce -zapomnialam i tragedia. Duże
                  palce wygladały jak do amputacji! Brałam doxy 2 x 200 .
                  • stachenka Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 12.08.08, 20:44
                    Ja jestem z tych, co to się poparzą, a nie opalą i czasem kilkanaście minut
                    spaceru wystarczy żebym była czerwona, ale na szczęście nie zauważyłam, żeby
                    wrażliwość mojej skóry na słońce znacząco zwiększyła się pod wpływem doxy smile
                    Wczoraj wystawiłam się na poważną próbę i skończyło się tylko zaczerwienieniem
                    nie większym niż zwykle i lekkim swędzeniem, które już przeszło. Oczywiście,
                    pomijając buźkę, nie byłam posmarowana filtrami, bo nigdy o tym nie pamiętam, a
                    poza tym nie cierrrrpię się natłuszczać uncertain
                    • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 13.08.08, 19:22
                      Czyli to dość indywidualna kwestia z tą wrażliwością na słońce po
                      unidoxie co nie zmienia faktu że trzeba być czujnym, na pewno
                      planując dłuższy spacer zaopatrzę się w filtr ale myślę że 15-20 w
                      zupełności powinno wystarczyć smile
                      Z ciekawostek - skóra mi się jakaś ładniejsza zrobiła, nie wiem czy
                      to zasługa któregoś z probiotyków które biorę ale przez ostatnie
                      2lata z przerażeniem obserwowałam jak cienieje i wiotczeje w
                      zastraszającym tempie a od jakichś 3 tygodni jest jakaś gęściejsza,
                      grubsza, ładniejsza, nie przetłuszcza się i nie przesusza,nawet
                      zarzuciłam stosowanie kremu na twarz smile czy też macie takie
                      obserwacje?
                      • stachenka Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 13.08.08, 20:05
                        Nie sad
                        • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 14.08.08, 20:31
                          Stachenka nic się nie martw, dowiesz się pierwsza jak tylko odkryję
                          co tak podciąga na urodzie smile
                          • moroszka_75 Re: Okulistyczne lepsze wieści :) 16.08.08, 09:53
                            Hmmm, zważyłam się dzisiaj bo widzę że się zaokrągliłam w niektórych
                            miejscach i co? Ważę tyle samo, tylko tłuszcz się jakoś korzystniej
                            rozłożył suspicious Pewnie zwyczajnie - straciłam masę mięśniową a zyskałam
                            tkankę tłuszczową i stąd ten o dziwo korzystny efekt poprawy stanu
                            skóry smile
    • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 29.09.08, 12:22
      Mija 4 m-c kuracji i 3 m-c utrzymywania się sporej opuchlizny
      kolana. Mam w związku z tym pytanie czy komuś jeszcze utrzymywała
      się tak długo opuchlizna któregoś stawu? Jeśli tak to czy w końcu
      przeszła i po jakim czasie?
      • lr2 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 02.10.08, 10:04
        Witam, ja też mam ciagle problemy z opuchlizną. Po 5 miesiącach
        kuracji dwa palce u nogi odzyskały dawny kształt. Stawy rąk niestety
        jeszcze są "nadmuchane" - wydaje mi się, że jadnak zmniejszyła się
        opuchlizna i znacznie zmniejszył się ból. Chyba musimy dalej ciągnąć
        ten wózek i mieć nadzieję na poprawę. Pozdrawiam, życzę wytrwałości
        • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 24.11.08, 09:56
          Tfutfunapsaurok ale mija szósty m-c leczenia i opuchlizna z kolana
          pomalutku schodzi i ból coraz mniejszy smile Poza tym nadal kiepska
          pamięć i ból za okiem oraz drętwienie powieki i policzka się odzywa
          czasami ale ogólnie da się żyć smile Chyba zrobię test w kierunku
          bartonelli.
          • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 15.04.09, 20:54
            Minęło 9 m-cy. Odstawiam unidox, przechodzę na rifampicynę z uwagi
            na odzywający się otatnio częściej rozpychające pobolewanie za okiem
            połączone z lekkim drętwieniem policzka i aurami migrenowymi
            (migoczące zygzaki, tzw. migreny oczne=siatkówkowe). Bartonella nie
            wyszła w dotychczasowych badaniach w Poznaniu ale coś w tych oczach
            siedzi, to pewne, i lepiej strzelić w ciemno niż czekać po
            odstawieniu leków na powrót tego okropnego, otępiającego,
            rozpychającego oczodół bólu... uncertain
            Objawy stawowe ustąpiły, stopa nie boli od miesięcy, opuchlizna
            kolana zeszła, zostało tylko jakby lekko rozciągnięte ścięgno i
            muszę uważać przy kucaniu i wstawaniu bo strzela i chrupie okrutnie,
            kręgosłup OK, pamięć odrobinę lepsza ale niestety nie taka jak
            kiedyś, skupienie uwagi również się poprawiło ale też nie takie jak
            kiedyś, liczba poprzestawianych literek w pisowni i spacji w środku
            wyrazów znacznie zmalała ale niestety nie ustąpiła calkiem :] No i
            zmęczenia nie ma, s dłuższy nieco sen kładę na karb wiosennego
            osłabienia.
            Ogólnie duuuuża poprawa po tych 9-ciu miesiącach, oby tak dalej smile
            • kasia081 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 16.04.09, 11:13
              moroszka_75 interesuje mnie opinia okulistki o stozku rogówki.Jedna
              powiedziała ci ze jesteś za "stara" na stożek to by znaczyło ze w
              pewnym wieku-własnie ile Ty masz lat jak się nie obrazizisz- już
              stozka nie dostaniesz?
              • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 17.04.09, 09:03
                34, nie wiem jakie są statystyki zapadnięcia na stożka rogówki w
                zależności od wieku suspicious
                Czy też masz podejrzenie stożka?
                • kasia081 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 17.04.09, 13:06
                  Dzieki za odpowiedź.Podejrzenie ale bardzo odległe ma moja
                  siostra/54 lata/ itak pomyślałam ze może wiek tu też gra role i w
                  tym wieku to juz nie zachoruje na to albo by wyszło to dużo
                  wczesniej.
    • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 11.05.09, 09:19
      3 tygodnie na rifampicynie i czuję się nieco gorzej. Pobolewający i
      usztywniony nadgarstek, bóle i chrupienie w kolanach i w mięśniach,
      ale najbardziej uciążliwe to że jestem śpiąca i mam lekko opuchniętą
      twarz i kostki nóg a do tego przytyłam 3 kilo w 3 dni :] Na forum
      czytam że rif powoduje ból brzucha i raczej się chudnie a tu masz
      babo placek uncertain Czy ktoś jeszcze miał podobny problem z wagą i
      obrzękami?
      • dobbiaco Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 11.05.09, 09:59
        Ja też jestem na rifampicynie i też mam obrzęki.Stawów;dużych mięśni-
        "biceps",łydki;też mam obrzęki twarzy i lewe oko-lewa strona jest
        zaatakowana-bóle po lewej-lewe oko mi wysadza trochę do przodu-widać
        różnicę..Obrzęki wchodzą też czasem na twarz-widać,które partie
        mięśni są opuchnięte-wyglądam czasem,jak chomik..Miałam herxa-chyba
        ponad miesiąc się męczyłam..Teraz jakby zelżało..
        • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 12.05.09, 09:28
          O, wreszcie ktoś z podobnym objawem wytrzeszczu oprócz psa mrówkolwa
          (biedne zwierzę)... Czy oko wysadziło Ci dopiero jak zaczęłaś brać
          rif? Bo mnie znacznie zelżało na rifampicynie to co zaczęło się
          odzywać w oczodole pod koniec unidoxu, teraz mam czasami wyraźne
          drętwienia policzka i czasami powieki ale bez bólu a oko wygląda
          normalnie, ufff.. I czy nie masz takiego objawu jak promieniste
          obwódki wokół źródeł światła?
          • dobbiaco Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 12.05.09, 09:40
            Mam identyczne objawy!!"Większa powieka;oko wysuniete trochę do
            przodu;mrowienie policzka;jeśli nie ból,to co najmniej bolesny
            dyskomfort w uchu;czasem-w ostrym stanie-ból zębów..Straszne poty-
            oblewanie-pojawiły się w ..miesiąc po zaczęciu abx-rifampicyny z
            Unidoxem i fluko..Ponadto cierpnie mi lewa ręka i noga..I..są
            obrzęknięte!!Lewa niga cała grubsza od prwej-mimo,że prawa ma prawo
            być spuchnięta-wymienione biodro..Lewe kolano b.boli;i staw
            skokowy;ale w chodzeniu to nie przeszkadza..Na te paskudne poty-zaraz
            muse się.."opłukać" pod prysznicem,bo się lepię-dobrze jest pić
            szaławię..tylko..pić t e szałwię,czy..pozwolić toksynom..się
            "wypacać"?Pozdrawiam!
            • moroszka_75 Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 29.05.09, 13:41
              Hmmm, po miesiący rifampicyny ustąpiło drętwienia policzka i ból za
              okiem, bolą natomiast kolana i całe nogi jakieś takie zesztywniałe
              ale to pewnie objaw uboczny rif, podobnie jak obrzęki kończyn i
              twarzy i senność... Ale ogólnie jest dobrze, dobbiaco trzymam kciuki
              za poprawę u Ciebie smile
              • dobbiaco Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 29.05.09, 20:56
                Dzięki serdeczne!!Pocenie ustąpiło niemal zupełnie!!Długotrwały herx
                się "wyciszył"..Chodzę!!Mam coraz więcej siły i pogody ducha!!Biorę
                wytrwale abaxy;z dwudniową przerwą co tydzień-dla oddechu
                wątrobie..Cieszę się..tym ,co dziś..jest niezłe..Nie myślę..o
                pojutrzu..Nie warto!Pozdrawiam!!
              • dobbiaco Re: Borrelia+Babesia czyli historia mojej hipocho 29.05.09, 21:01
                P.S.Co do światła-to mam-z różnym natężeniem..wokół żródła światła-
                np.na ekranie tv-"krzyżowe smugi"-do góry;na dół i na boki..takie
                smużki..No i generalnie..światłowstręt..ale to już od paru lat..Gdy
                rano..budzi mnie odblask białej ściany-mimo rolet-wiem,że już zaczyna
                się herx..I..faktycznie się rozpętuje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka