stef63
01.09.08, 17:28
Piszę teraz nie na swój temat. Otóż od kiedy odkryłam to forum opowiadam o nim
i o boleriozie na prawo i lewo wśród znajomych i rodziny.
Moja koleżanka powiedziała mi że 4 lata temu jej syn miał kleszcza i
delikatny rumień. Była z nim u lekarza i lekarz powiedział jej, że jeżeli w
ciągu pół roku nie będzie miał objawów grypopodobnych to nie ma się czym
przejmować. Minęło 4 lata i dziecko według niej nie ma żadnych objawów, jest
okazem zdrowia.
Ona sama miała kleszcza w tamtym roku i zdecydowany rumień, nie była u
żadnego lekarza i twierdzi że nie ma żadnych objawów poza bolącym karkiem, ale
twierdzi też, że kark bolał już ją dużo wcześniej, że to pewnie jakieś
zwyrodnienie kręgosłupa od wieloletniej pracy przy komputerze.
Przeczytałam na forum że jeżeli wie się że miało się kleszcza i rumień to na
100% jest borelioza i można nawet nie robić badań. W związku z tym mam pytanie
czy to możliwe żeby oni nie mieli objawów. Zwłaszcza jej dziecko 4 lata po
ukąszeniu przez kleszcza. Ja na temat boreliozy mam wiedzę tylko z forum.
Koleżanka patrzy na mnie jak na wariatkę, kiedy jej opowiadam o boleriozie i
objawach boreliozy. Bardzo proszę o odpowiedź, gdyż bardzo mnie nurtuje ich
przypadek.