Amelia złapała kleszcza 1 czerwca. Nosiła go maksymalnie 2 godziny, tyle
wystarczyło... Rumień nie wystąpił w miejscu ukąszenia, pojawił się po 2
tygodniach na policzku i na pupie jako czerwone, wybrzuszone plamy, wystąpiła
gorączka. Lekarze stwierdzili prawdopodobną boreliozę, stosowałyśmy antybiotyk
przez 10 dni, objawy (gorączka, rumień) ustąpiły. 1 lipca w szpitalu zakaźnym
zrobili nam badanie na boreliozę ale nikt nie udzielił mi informacji co to za
badanie... 23 lipca dostałam informację od pani doktor z zakaźnego, ze dziecko
jest zdrowe. Ale jak sie okazało później nie jest! 10 września Amelia złapała
anginę, przy gorączce znowu wystąpił rumień, pediatra wypisał skierowanie do
szpitala (oczywiście zakaźnego), nie zdecydowałam się jednak na szpital bo już
co nieco czytałam na forum

Pediatra skierował nas na powtórzenie badan i
wyszła wysoko pozytywna klasa IgM 145,36, zrobiłyśmy jeszcze Western-blota,
w obu klasach interpretowany jako graniczny, ale dodatni prążek 25. Mamy to
szczęście w tym nieszczęsciu, że mieszkamy w Krakowie i Pani Doktor Beata
przyjęła nas na wizytę, rozpoczęłyśmy leczenie 8 października.