Dodaj do ulubionych

Prawo do eutanazji

01.08.06, 10:02
Dlaczego nie mamy prawa z godnością umrzeć ,jesli podjęliśmy taka decyzję?
Jak długo "przypadkowy"sejm i sentat bedzie odbierał nam prawo do smierci bez
uciekania się do mozolnego gromadzenia tony psychotropów, albo kupowania na
stadionie jakiejś bez sensu pukawki? Jeśli nie odmawia się prawa do życia,
dlaczego odmawia się prawa do śmierci?
pzdr
Obserwuj wątek
      • omepcia Re: Prawo do eutanazji 01.08.06, 11:26
        Zabić..... ale czy nie jest wiekszym barbarzyństwem patrzeć na człowieka, który
        cierpi niż mu pomóc jeśli właśnie tego chce i oczekuje??
        Jestem daleka od moralizowania - każdy ma swoje sumienie i wie do czego jest
        zdolny. Wystarczy przejść się do hospicjum by przewartościować swoje poglądy.

        Póki co eutanazja nie jest w Polsce legalna. I patrząc na rząd z PiSem i
        Giertychem na czele dłuuuuuuuuuuuuugo jeszcze nie będzie.
          • heelpinka Re: i wy się nazywacie ludżmi??? 02.08.06, 13:22
            > ból i cierpienie to stały element ludzkiego życia. Chcielibyście przejść
            przez
            > życie gładko ?? Życie to nie tylko zdrowie , wczasy i pukanie się w pupe ale
            > również choroba i cierpienie.

            Mam dwa pytania: 1. co to jest pukanie się w pupe? bo sie jeszcze z takim
            sformułowaniem czynności nie spotkałam, cokolwiek by to miało oznaczać.
            2. Wiesz co to jest miłosierdzie? Najpierw posiedź przy wyjącej o dobicie matce
            przez kilka miesięcy a potem pytaj o człowieczeństwo, ok?
    • ijnl Re: Prawo do eutanazji 01.08.06, 11:47
      Z ta eutanazja to nie jest takie proste.

      Od kilku lat mieszkam w Holandi jestem anestezjologiem.

      Chyba by trzeba zaczac od podstaw czyli od dobrej organizacji leczenia
      paliatywnego zeby pacjent ze smiertelna choroba nie cierpial i z godnosia
      dozywal swego konca, oczywiscie nie moze sie dziac to na korytazu szpitalnym co
      niestety zdaza sie w RP. Bywalem w hospicjach i niezrobily one na mnie wrazenia
      ze myslal bym o eutanazji.
      Sprawa eutanazji w Holandi tez nie jest prosta bardzo sformalizowana i wymaga
      zgodnej opini 3 lekarzy. Nie mozna nikogo( lekarza) zmusic do wykonania
      eutanazji. I w brew pozora wykonuje sie ich kilkadziesiat w roku w zeszlym roku
      ok. 80.
      Proponowal bym zastanowis sie nie nad eutanazja a nad dystanazja.
      W XXI wieku dzieki postepowi technicznemu i farmakologicznemu mamy wielkie
      mozliwosci utrzymywania czlowieka przy zyciu.
      Czy to utrzymywanie przy zyciu za wszelka cene bulu zlego konfortu dolaczania
      sie niewydolnosci poszczegulnych narzadow ma ses, czy od pewnwnego momentu nie
      przyspaza sie tylko pacjentowi wiecej cierpien.
      Pacjent i rodzina i wszyscy musza miec swiadomosc ze zycie konczy sie zawsze
      smiercia i to jest nieuniknione.
      Tutaj rok temu powstala procedura ograniczajaca leczenie dzieci z wielowadziem
      mozna spowodowac przeluzenie ich zycia o kilka godzin lub dnie ale nic wiece.
      Przeciez to nie jest eutanazja tylko dystanazj.
      Od kilku lad dosc czesto zdaza mi sie rozmawac z rodzinami pacjentow na
      Intensywnej Terapii i po wykozystaniu wszystkich mozliwosci i dyskusji
      dochodzimy do wniosku ze nalezy zaniechac dalszej terapi rodzina zegna sie z
      pacjentem a on powolutku gasnie.
      W RP dakie rozmowy byly bardoz trudne i zatko konczyly sie kompromisem
      Bys moze latwiej rozmawia sie z protestantami niz katolikami.


      Gratuluje tematu .
      Inaczej czlowiek umiera w kinie teatrze a inaczej naprawde.
      • mania60 Re: Prawo do eutanazji 01.08.06, 12:08
        Przeszłam bardzo ciężką chorobę (czerniak IV stopnia)i byłam bardzo blisko śmierci. Mam świadomość , że choroba w każdej chwili może wrócić.Ale zgadzam się z panem , nie chciałabym , aby podtrzymywano moje życie za wszelką cenę podając w nieskończoność leki( nie mówię tu o leczeniu ), kiedy nadejdzie ta chwila chciałabym odejść bez bólu w ciszy i spokoju.
      • a_belka Re: Prawo do eutanazji 01.08.06, 21:50
        Nie mam depresji a chcialbym umrzec. Jestem ciezko chory i szansa, ze sie cos poprawi jest znikoma. Zyje w niewyobrazalnym bolu. Pamietam, ze kiedys z perspektywy zdrowego, eutanazja wydawala sie czyms potwornym. Teraz zmienilem zdanie. Wszystko, byle ten bol sie skonczyl. Smierci sie nie boje, boje sie bolu.
        Nie moge juz niz z siebie dac rodzinie, gdzies zniknela moja cierpliwosc, nie moge pracowac (jestem finansowym obciazeniem dla rodziny), nie moge planowac przyszlosci, bo jedyne co mnie czeka to moment, kiedy juz nie bede mogl sam dojsc do lazienki. Na razie jeszcze moge. Moje zycie ogranicza sie do Internetu gdzie od czasu do czasu cos napisze. Nie za czesto. Przeczytam wiadomosci, choc nie wiem po co mi to. To zycie jest malo warte.

        Szkoda, ze nie mieszkam w Holandii.
        • ijnl Re: Prawo do eutanazji 02.08.06, 09:38
          Mysle ze mozna postarac Ci sie pomuc w walce z bolem,najprosciej jest
          skontaktowac sie z poradnia leczenia bolu zwykle w kazdym duzym miescie lub
          szpitalu akademickim na pewno cos poradza. Nacokolwiek jestes chory zaslugujesz
          na to by zyc bez bolu.
          Powodzenia
    • mamonka01 Re: Prawo do eutanazji 01.08.06, 13:06
      Ja także chciałabym mieć prawo do godnej śmierci w wypadku gdy walkę z chorobą
      już przegram. Umieranie w bólu i poniżeniu jest czymś czego nie chciałabym
      doświadczyć. Bólowi ciała można przeciwdziałąć, ale bólowi duszy toważyszącemu
      poniżeniu chyba nie? Są ludzie dla których objawy fizjologiczne toważyszące
      chorobie są czymś strasznym,wykończającym psychikę,wręcz poniżającym. Dlaczego
      człowiek świadomy swych pragnień nie może godnie odejść?
    • zojkaojka Re: Prawo do eutanazji 04.08.06, 01:06
      Jestem...nie-staram sie byc katolikiem.Ale potwornie boje sie bolu.Jestem
      przeciwna ratowaniu za wszelka cene i przeciaganiu w efekcie agonii.Ale co
      innego zaprzestac leczenia i tak bez szans na powodzenie a coinnego podac
      trucizne.No i jeszcze strach przed naduzyciami eutanazji...Ale ciekawe jest to
      jak laczycie bol z ponizeniem-dlaczego?Litosc... czy jest czyms zlym?Widzialam
      cierpiace dzieci , umierajace,kochalam i czulam litosc dla nich i ich
      rodzin.Nie ma w nich ponizenia!Te dzieci sa piekne,pelne dumy i godnosci!One
      prawie swieca!
      Zaleznosc ,bezradnosc, niemoc, brzydota = ponizenie? To moze starosc , smierc ,
      choroba tez ??? To moze wogole ZYCIE jest ponizej naszej godnosci?
      Ponizenie bo co? Bo obrzydliwie wygladam gdy wyje , gdy choruje? Bo jak
      korzystam z basenu na sali pelnej ludzi to robienie kupy bardziej mnie poniza
      niz ciebie bo ty to robisz w ukryciu ? Wszyscy mamy bebechy , i
      robimy "obrzydliwe" rzeczy-to jest zycie, to my tacy jestesmy..
      W BRZYDZENIU SIE JEST COS OBRZYDLIWEGO
      A z bolem trzeba walczyc .Wprawdzie to nasz sprzymierzeniec-ostrzega przed
      niebezpieczenstwem ale gdy spelnil juz ta role tylko utrodnia zycie.
      A gdy mowa o tym co chory moze dac to lepiej nie pytac samych chorych ,bo oni
      najczesciej powiedza-nic , zapytajcie ich opiekunow.Moje zycie stalo sie
      trudne, wiara sie zachwiala ,czesto sie boje o zycie coreczki ale bez watpienia
      jestem lepszym czlowiekiem ,uroslam (choc rownoczesnie uswiadomilam sobie jak
      mala jestem...)
      • mamonka01 Re: Prawo do eutanazji 06.08.06, 13:20
        Są ludzie dla których fizjologia ich ciała jest czymś bardzo intymnym, bardzo
        osobistym. W momencie gdy przestają panować nad naturalnymi odruchami ,a do
        tego muszą obnażać swoje chore i zanieczyszczone ciało (nawet gdy robią to
        jedynie wobec najbliższych) cierpią psychicznie. Mogą czuć się poniżeni. To
        indywidualne odczucia. Są ludzie którzy nienawidzą litości, bo tak odbierają
        opiekę nad własną sponiewieraną osobą.Każdy z nas ma inną wrażliwość,Inną
        hierarchię wartości.
        Tak jak piszesz dla ciebie tu poniżenia nie ma ale to nie ty ,jesteś tu
        wykładnikiem a osoba dla której taka sytuacja to poniżenie. To ona i jej
        odczucia są najważniejsze. Nam opiekunom pozostaje wytrwała praca, wspieranie
        chorego i niezrażanie się nawet wtedy, gdy chorzy mocno nas ranią.
      • dobrotka06 Re: Prawo do eutanazji 07.08.06, 16:58
        Wszystko pięknie, ale do pewnego momentu. Miłosierdzie dawane na siłę przestaje
        być miłosierdziem a staje się torturą. A ten strach przed nadużyciami....
        Dlaczego mówiąc o trudnych decyzjach (eutanazja, aborcja) wyciąga się zawsze
        tych kilka czarnych przypadków? Dlaczego ludzi równa się do tych najgorszych?
        To ja proponuję przestać wydawać prawo jazdy bo kilku idiotów zabiło kogoś
        jadąć po pijaku... Tak nie można. To są bolesne, ale prywatne sprawy.
        Ja przede wszystkim uważam, że KAŻDY POWINIEN DECYDOWAĆ SAM O SOBIE W ZAKRESIE
        SWEGO ŻYCIA I CIAŁA. Bez udziału polityków, księży, publiczności.... Skoro mówi
        się, że Bóg dał życie, to dał je mnie. A dając mi przy okazji wolną wolę dał
        przyzwolenie na decydowanie co z tym darem zrobię. Jeśli mogę moje życie
        zmarnować, zdegradować, zdeptać i zniszczyć to mogę je również skończyć. A
        jeśli nie mogę tego zrobić sam bo 1.nie mam dostępu do odpowiednich środków, 2.
        nie mam fizycznych możliwości to mam prawo oczekiwać, że znajdzie się ktoś kto
        mi w tym pomoże. Tak samo jak znajdują się ludzie, którzy pomagają życie
        naprawić....
      • kropka991 zojkaojka - popieram! 01.02.07, 18:33
        Wielkie zrobiłaś na mnie wrażenie swoim postem. To jest to! obrazowo i
        dosadnie. Też tak myślę. Co za bzdury z tym"poniżeniem" piszą i myślą
        niektórzy. Cała nasza kultura to pogoń za ułudą; młodości, siły, władzy. Nad
        innymi, nad swoim życiem itd. Kapuściński o biedakach z którymi się przyjaźnił
        w każdym zakątku Ziemi mówił - to moi bracia. On ich kochał, chociaż byli
        często chorzy, śmierdzieli, nie mieli co jeść, nie mieli siły żeby "wyglądać".
        Ale umieli cieszyc się wzajemną bliskością. Siebie w słabości ostatecznej też
        napewno Kapuściński umiał kochać. Każdy w słabości ostatecznej będzie. I jak z
        tą swoją gnębiącą Cię wtedy "pychą" (bo czujesz się poniżony, bo musisz
        przyjmować podane do ust jedzenie, bo Ci tyłek ktoś umyje?) staniesz przed
        Stwórcą?
    • gayga1 Re: Prawo do eutanazji 05.08.06, 00:21


      Co się tyczy eutanazji i tym podobnym rozważaniom, myśle ,że jest to temat rzeka i nie ma dobrego wyjścia....każdy ma prawo do rozważań lecz decyzja , którą należałoby podjąć przy eutanazji jest momentem bardzo trudnym i skomplikowanym.W Szwajcarii gdzie mieszkam trochę latek istnieje stowarzyszenie ,które na wniosek pacjenta takowej dokonuje - jest to dość długa procedura ,pracuje przy tym sztab wykwalifikowanych ludzi i osoba ,która przejdzie takie kwalifikacje zostaje przygotowywana do wstrzyknięcia sobie samodzielnie odpowiedniej mikstury ,która to pozwoli mu na odejście z tego świata w momencie wybranym przez siebie..Lekarz nie robi tego osobiście tylko mówi co należy zrobić i wychodzi....kiedy wraca stwierdza zgon.
      W większości przypadków /przynajmniej te, które widziałam / uznaję je za zasadne i podziwiałam tych chorych ,którzy tego w ostatecznym wyborze dokonywali.
      Posumowując myślę ,że dzieje się to w tak w powolny i wyważony sposób, gdyż nie jest to prawnie dopuszczalnie........ale nie tak całkiem do końca -więc przed podjęciem decyzji o eutanazji jest to w 100% decyzja słuszna i niepodważalna.
      Myślę ,że w momencie gdy cos takiego zostaje usankcjonowane prawnie zachodzi obawa,że nie jest to wtedy tak długo i dokładnie przygotowywane.
      Temat ten jest mi bardzo bliski z racji zawodu jak i zainteresowań ,dlatego pozwolę sobie zaproponować państwu książki Elsabeth Kubler-Ross ,pionierki ,lekarki ,pierwszej osoby ,która zwróciła uwagę na osoby umierące,na ich odczucia,rozterki i rozpoczęła uświadamianie ,że trzeba się tymi ludzmi zająć i pozwalać im przeżywać swoje ostatnie dni - w godności ,spokoju ,pogodzonych
      i szcześliwych.Goraco polecam.
    • naughtykid Re: Prawo do eutanazji 06.08.06, 08:53
      Moim zdaniem prawo do eutanazji powinien mieć każdy - zdrowy i chory. Jeśli ktoś świadomie chce umrzeć, to po co ma się męczyć z samobójstwem skoro mógłby skorzystać z eutanazji.
      Ja mam 22 lata i depresję. Czy może być coś gorszego? Cierpię, że istnieję, więc rozwiązaniem byłoby nie istnieć.
        • iwona1959 Re: Jak się jest chorym to do lekarza 06.08.06, 12:19
          Przed kilku laty moj przyjaciel umieral na raka pluc. Mial 47 lat, jego zona
          43, dzieci 9 i 15. Bylam swiadkiem, jak Jola w dzien chodzila do pracy, potem
          wracala do domu, gotowala cos dla dzieci i wieczorem szla do szpitala, gdzie
          zostawala cale noce (spala w fotelu), nad ranem wracala do domu, zeby wyprawic
          dzieci do szkoly i sama isc do pracy, potem znow do domu cos ugotowac ... i tak
          przez kilka tygodni. Widzialam jak jej maz, ktory nie byl w stanie bez bolu ani
          oddychac ani mowic prosil ja oczami o uwolnienie. Po jego smierci Jola
          zwierzyla mi sie, ze czesto noca, gdy jej maz zaczynal sie dusic, gdy widziala
          jego szeroko otwarte pelne przerazenia i bolu oczy, z ktorych plynely lzy, byla
          bliska tego, zeby wziac poduszke i polozyc mu ja na twarz.

          Nigdy nie chcialabym TAK umierac. Nigdy nie chcialabym przy TAK umierajacym
          czuwac, i to nie z wlasnej wygody tylko z bezsilnosci, ze nie moge pomoc.

          Na szczescie do Holandii mam tylko 50 km.
      • puola Re: Prawo do eutanazji 06.08.06, 14:40
        naughtykid napisał:

        > Moim zdaniem prawo do eutanazji powinien mieć każdy - zdrowy i chory. Jeśli
        kto
        > ś świadomie chce umrzeć, to po co ma się męczyć z samobójstwem skoro mógłby
        sko
        > rzystać z eutanazji.
        > Ja mam 22 lata i depresję. Czy może być coś gorszego? Cierpię, że istnieję,
        wię
        > c rozwiązaniem byłoby nie istnieć.

        W ten sposob mozna dojsc do absurdu: Mnie strasznie bola dzisiaj zeby. Ktos ma
        reumatyzm i boli go na zmiane pogody, komus nie chce sie codziennie wstawac i
        zapieprzac w robocie. Wiec....

        Z osobami chorymi psychicznie jest dodatkowa sprawa. Rozumiemy ze ich mozgi
        maja uszkodzenia i nie dzialaja prawidlowo. A wiec spelnianie zyczen tych osob
        jest nielogiczne.
        • iorek Re: Prawo do eutanazji 13.08.06, 15:59
          "Cierpię, że istnieję, więc rozwiązaniem byłoby nie istnieć."

          NIE ISTNIEĆ? a moja Ania kochana śpiewa "jak dobrze mi z Nadzieją, że nie ma
          nieistnienia"!
          Czyli wg Ciebie śmierć to koniec, tak? I potem jest już tylko "nieistnienie"?
        • tofik991 Re: Prawo do eutanazji 13.08.06, 22:08
          > Z osobami chorymi psychicznie jest dodatkowa sprawa. Rozumiemy ze ich mozgi
          > maja uszkodzenia i nie dzialaja prawidlowo. A wiec spelnianie zyczen tych
          > osob jest nielogiczne

          W spełnieniu woli człowieka chorego psychicznie jest pewna analogia z
          zastosowaniem się do prośby o eutanazję chorego, który otrzymuje bardzo silne
          leki przeciwbólowe, lub morfinę. Tak naprawdę nie wiemy na pewno czy to co
          chory mówi jest rzeczywistym pragnieniem, czy może skutkiem halucynacji
          narkotycznej.
          • anula36 Re: Prawo do eutanazji 15.08.06, 19:04
            ciezko jest z cala swiadomoscia tego czynu usmiercic. Bo to jest usmiercenie.
            Czym innym jest odloczenie wszelkiej aparatury podtrzymujacej zycie( lacznie np
            z pompa morfinowa), a czym innym swiadome spowodowanie zgonu.
            Ciekawe ilu czlonkow rodzin byloby w stanie spowodowac smierc bliskiej im
            osoby, nawet w swietle prawa? I zyc dalej z ta swiadomoscia. Ilu przylozyloby
            jednak poduszke do twarzy.
            Latwiej przerzucic odpowiedzialnosc na personel medyczny.
            Mam tylko nadzieje ze juz niedlugo eutanazja nie bedzie obowiazkowa we
            wszelkich ciezkich chorobach, za raz po diagniozie.
            • anna6131 Re: Prawo do eutanazji 31.01.07, 06:17
              Wydaje mi się, że to, do czego powinna dążyć współczesna medycyna i
              tzw. "bioetyka" to nie jest eutanazja, lecz maksymalne zmniejszenie cierpień.
              Jest paradoksem, że osoba ciężko chora wyje z bólu (rak z przerzutami), a
              lekarz tłumaczy, że nie może dać więcej morfiny, bo ...zaszkodzi to na serce.

              Czy eutanazja jest rzeczywiście "umieraniem z godnością"? Osobiście bardzo w to
              wątpię. Swego czasu grasował w USA słynny dr Kevorkian (chyba nie pomyliłam
              nazwiska?). Nazywano go "doktor - śmierć", gdyż pomagał przenosić się na tamten
              świat osobom nieuleczalnie chorym. Polegało to na tym, że w jakimś zdezelowanym
              samochodzie (podobnym do karetki pogotowia) aplikował pacjentom kroplówki ze
              uśmiercającymi środkami. Delikwenci byli pouczani, w jaki sposób posługiwać się
              kroplówką w wypadku, gdyby zmienili zdanie; jednakże większość "usypiała" w
              jego ambulansie, mając dosyć cierpień. W końcu "doktorowi - śmierci" dobrał się
              do skóry prokurator, ale nie pamiętam, jak zakończyła się jego sprawa. Pan
              Kevorkian też dużo krzyczał o "godności" i o "swobodnej decyzji pacjenta". Czy
              jednak to, co proponował, było "godnym" i "ludzkim" zakończeniem życia?

              Powiem Wam szczerze: jako osoba wierząca nie potrafiłabym odebrać komuś życia,
              podobnie, jak nie zrobiłabym tego sama sobie. Bo życie nie kończy się tu, na
              ziemi, i kiedyś odpowiemy wszyscy za swoje czyny. Dlatego proszę Boga, bym
              nigdy nie musiała stanąć oko w oko z sytuacją, którą opisujecie powyżej.

              I jak potem żyć, gdy zabiło się matkę, brata, męża?
              • kropka991 "nie chcę żyć niegodnie, w poniżeniu"?? 31.01.07, 23:55
                Wcześniej padły tu takie słowa. Odnośnie tego, że nie jestem sprawna w
                intymnych czynnosciach itd. Również że nie jestem piękna? Mądra? Co jeszcze
                może być powodem frustracji wywołującej pragnienie śmierci? Każda
                niedoskonałość może być powodem takiej frustracji. Subiektywne odczucie, że nie
                jestem ideałem. A może chodzi o to, że nie jestem tak piękna, tak mądra, tak
                skuteczna, tak podziwiana - jak dawniej? Może nie godzimy się na regres? My,
                dorośli ludzie pustymi słowami klepiemy o skończoności życia, o spadku
                wydolności fizycznej i umysłowej. A kiedy przychodzi starość i możnaby pogodnie
                oprzeć się na ramieniu chętnej do pomocy córki, to albo udajemy że dalej
                wszystko możemy, albo pleciemy o utracie godności i eutanazji.
                Przypuszczam, że sedno sprawy siedzi w pysze. Małe dziecko nie ma poczucia
                utraty godności, bo ktoś kochający pupę mu umyje! Ono po prostu nie popadło
                jeszcze w pychę. Ono radośnie przyjmuje życie takim jakie ono jest. Nawet gdy
                przyjdzie mu żyć z chorobą.
                Przeżyłam kiedyś magiczną chwilę. Na ulicy. Mijałam się z kobietą - zaniedbaną,
                wyraźnie nie radzącą sobie z życiem, z nałogami itd. Poczułam się jej siostrą -
                ja mogłabym być nią, gdyby przypadkiem inaczej życie się potoczyło. Nigdy
                wcześnie tak nie czułam. W dotychczasowych doświadczeniach odczuwałabym:
                litość, inność, moje samozadowolenie, że nie jestem taka. "Sobie wszystko
                zawdzięczam" - mogłoby jeszcze przemknąć mi przez pełną pychy głowę. Ta chwila
                na ulicy uświadomiła mi ogrom pychy. Odtąd uwalniam się z poczucia wyższości.
                Odtąd zaprzyjaźniam się z niedoskonałością. Odtąd dojrzewam do akceptacji
                przychodzącej starości, choroby, przyjmowania bez przykrości i "poniżenia"
                pomocy od innych. A w nieuleczalnej chorobie pomocą jest leczenie
                bezużytecznego już bólu, a nie pomoc w samobójstwie. Również jestem za
                nieprzedłużaniem sztucznie agonii. Pozdrawiam serdecznie.
                • aniawx Re: "nie chcę żyć niegodnie, w poniżeniu"?? 03.02.07, 17:00
                  A ja nie pozwoliłabym NIKOGO zabić, ani nie życzyłabym sobie tego, zeby ktoś z
                  rodziny zgodził sie na to, zeby mnie zabić.
                  Ja też siedziałam nocami przy łóżku narzeczonego, który strasznie cierpiał,
                  mdlał z bólu, a jak sie wybudzał, to dostawał takiego ataku, ze w 6 osób go
                  trzymaliśmy, zeby sobie krzywdy nie zrobił, zeby sie nie połamał. Ja trzymałam
                  Go zawsze za głowę (w zasadzie leżałam na Jego głowie, bo utrzymac rękami nie
                  dałam rady). Potem lezał pod respiratorem 2 tygodnie (wzięli Go pod respirator
                  przy wielkich znajomościach, bo powiedzieli, ze to przypadek bez rokowań i nie
                  będą blokowac miejsca, ale w końcu znalazłam znajomego lekarza i udało sie Go
                  przewieźć). Nawet nie wiecie ile te dwa tygodnie dla mnie znaczyły. On leżał
                  nieprzytomny, nie było żadnych reakcji życiowych z Nim, ale BYŁ!!!
                  Przychodziłam codziennie i przez szybkę na Niego patrzyłam (nie wpuszczano mnie
                  do środka). W ciągu 2 tygodni 4 razy weszłam do Niego, mogłam Go dotknąć
                  (pielęgniarki mnie wprowadziły, jak lekarza nie było). Nawet nie wiecie ile to
                  dla mnie znaczyło! Mogłam Go wziąć za rękę i powiedzieć coś. Pewnie mnie nie
                  słyszał, ale ja mówiłam. Raz serce szybciej Mu zaczęło bić jak mówiłam do Niego
                  i stwierdzili, ze On jednak coś słyszy.
                  Jak zmarł, to lekarz mi powiedział, ze nie widział jeszcze takiego drugiego
                  człowieka, który tak chciał żyć jak Patryk. Oni dawali Mu do 3 dni, a On
                  wytrzymał 14. Powiedział mi również, ze Patryk nigdy nie zamknął oczy
                  (faktycznie zawsze miał otwarte jak podchodziłam. raz tylko jak podeszłam i
                  zamknęłam Mu sama oczka i powiedziałam Mu zeby spał sobie spokojnie to przez
                  jakieś 30 min miał zamknięte, a potem znów otworzył). Ja wiem, ze On strasznie
                  chciał żyć!! Mimo tego, ze strasznie sie wstydził przed obcymi intymnych spraw,
                  to i tak wiem, ze dobrze zrobiłam dając Go pod respirator, że walczyłam o to,
                  zeby żył, choć nadziei nie było żadnej...Ale ja ją miałam i wiem , ze Patryk
                  też - nie odebrałabym Mu jej NIGDY!!! I nikomu innemu!!!

                  Ania

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka