bagnowska
08.12.08, 21:54
Pomimo antydepresanta, rehabilitacji, mój Grześ powoli traci
nadzieję na poprawę... Dzisiaj nogi zupełnie były bezwładne...Tak
było pierwszy raz...Spadał z wózka kilka razy, był taki jakiś
smutny, jak wróciłam z pracy...Dopiero teraz udało mi się , aby
powiedział, co czuje...Jest bardzo zmęczony, choroba postępuje,
staje się coraz bardziej niesprawny... Mam wrażenie, że jest już mu
wszystko jedno, czy będzie brał abx, czy nie...Może powinnam to
napisać w grupie wsparca, ale to wsparcie musimy dać sobie oboje, a
czuję, że słabniemy, tracimy nadzieję i wiarę, oboje...
Mam wrażenie, że chyba niedługo znikniemy z forum, bo skończy się
leczenie.Coraz bardziej wątpię, że Grzesia tak zniszczyły
bakterie...Nie wiem, co Go doprowadza do takiego stanu, ale widzę,
że nie mogę mu pomóc...Trafiliśmy z tym paskudztwem za wcześnie,
może za jakiś czas będzie lekarstwo, które pomoże chorym, ale
Grześko już chyba się nie załapie.
To taka konkluzja po rozmowie z moim chorym kochaniem.Basia