maljan18
28.01.09, 16:38
Witam i pozdrawiam Wszystkich, zanim zdecydowałam się założyć konto na tym
forum, sporo czytałam i starałam się zdobyć jak najwięcej informacji na temat
boreliozy.Jednak czym więcej wiedzy zdobywałam tym bardziej otwierały mi się
oczy jak małe pojęcie na temat tej choroby jest wśród lekarzy zakaźników.
Ale może zacznę od początku. 2 lata temu ugryzł mnie kleszcz, zauważyłam
> i wyjęłam go na następny dzień, wcześniej chyba rozdrapałam bo myślałam
> że to jakaś krostka. Po dwóch czy trzech miesiącach gdy już zapomniałam
> o całej sprawie na wierzchniej stronie uda wyszła mi czerwona plama
> (kleszcz ugryzł mnie na tylnej części uda), mało doświadczona w tej
> materii i nieświadoma zagrożenia myślałam że to jakiejś uczulenie.
> Utrzymywało się dwa miesiące i ustąpiło. 7 miesięcy temu dostałam
> zapalenia mięśni, po terapii lekami przeciwbólowymi i przeciwzapalnymi
> ustąpiło po 3 tygodniach. W między czasie coś dziwnego zaczęło się dziać
> z moim organizmem, ogólne osłabienie, zawroty głowy, wieczorne dreszcze
> i sporadyczne spadki temperatury ciała, kołatania serca i ból żołądka.
> Kołatania serca miałam już wcześniej ponieważ mam wypadanie płatka
> zastawki trójdzielnej. Bóle brzucha mnie zaniepokoiły, więc zrobiłam
> badania i okazało się, że mam helikobacter pylori. Gastrolog przepisał
> mi dwa antybiotyki: metronidazol i clarytromycynę + lek osłonowy,
> godzinę po zażyciu lekarstw miałam odlot, zaczęło spadać mi ciśnienie,
> puls leciał tak że nie można było go zmierzyć, zawroty głowy i straszne
> dreszcze. Syn wezwał pogotowie, dostałam leki przeciwalergiczne i chyba
> coś na serce po czym doszłam do siebie. Terapię przerwałam. Ponieważ
> jestem alergikiem i mam uczulenie na penicylinę myślałam, że znowu
> uczulił mnie jakiś lek. Trzy tygodnie temu dostałam dosyć silnej
> arytmii, nie pomagały leki wcześniej przepisane przez lekarza
> kardiologa, po paru dniach doszedł straszny ból mięśni i stawów,
> sztywność karku, nie mogłam ruszać głową, myślałam że to grypa. Po dwóch
> tygodniach niedospanych nocy i małej poprawy stwierdziłam, że coś jest
> nie tak, zaczęłam wędrówkę po lekarzach. Na kolejnej z wizyt ktoś
> wysłuchał mnie dokładnie i zapytał czy ugryzł mnie kiedyś kleszcz,
> trafiłam do poradni chorób zakaźnych, pobrano mi krew na wykonanie
> testów i z wynikiem mam się zgłosić do lekarza. Wynik jest ujemny.
> Minęły 3 tygodnie a moje dolegliwości nie mijają, jestem już wyczerpana,
> zdezorientowana i zmartwiona całą moją sytuacją, boję się że stracę
> pracę. Dostałam skierowanie do szpitala z podejrzeniem boreliozy. Wiem,
> że tylko paru lekarzy w Polsce leczy to schorzenie skutecznie i
> zastanawiam się dlaczego tak jest. Przecież mamy 21 wiek, lekarze jeżdżą
> na sympozja, doszkalają się, wymieniają wiadomościami. Niestety w chwili
> obecnej jestem już tak osłabiona, że jedyne co mogłam zrobić to iść do
> szpitala w swoim miejscu zamieszkania , czyli w Szczecinie i poddać się
leczeniu.
>Pan doktor na izbie przyjęć wypisał mi receptę na doxy na 3 tygodnie i kazał
jeść po 2 tabletki dziennie. Po drugiej dobie leczenia wróciły objawy tak
silne jak na początku choroby, dreszcze, przyspieszony puls, potworne bóle
mięśni. Wiedząc, że tak może być, starałam się to wszystko przeczekać, po
dwóch dniach męki znowu poprawa. Jestem zdecydowana na leczenie metodą ILADS
ale mieszkam na samej północy Polski, wszyscy lekarze ze Stowarzyszenia
przyjmują na południu więc oprócz kosztów leczenia dochodzą też duże koszty
dojazdów. Poza tym zastanawiam się, że skoro po tak małych dawkach jednego
antybiotyku miałam takie sensacje, to co będzie jak zacznę rozbijać cysty, czy
będę mogła normalnie pracować? Piszcie proszę, jeżeli też macie lub mieliście
podobne wątpliwości, podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami bo czuję się
bardzo samotna z tą chorobą.
Gosia