Witam wszystkich,na poczatku to chciaLEM napisac ze bardzo zaluje ze
wczesniej nie trafilem na to forum

ale po koleji.Kleszcz ukasil
mnie w 2004 roku w warszawie.Zawsze unikalem lasów itp.a tu proszę
kleszcz sam mnie znalazł.Po miesiacu od ukaszenia zaczał mi sie
robic rumień,byłem jeszcze osłabiony i miałem ciagle
katar.Przerazony udałem sie do internisty,przepisal mi doxycyline w
dawce 200mg na dobe i jeszcze cos ale nie pamietam.Mialem brac to
przez miesiac,po miesiacu wszystko bylo ok,poszedlem zrobic test
elisa wynik oczywiscie negatywny.Byłem szczęsliwy.Jaki ja byłem
wtedy głupi

przez te 5lat w zasadzie nic sie strasznego z moim
zdrowiem nie dzialo.Mialem tylko wysokie cisnienie,no i ciagle bylem
zmeczony,poniewaz nie leczylem tego nadcisnienia to wmawialem sobie
ze to zapewne wszystko od tego.W listopadzie ubieglego roku zaczol
mi sie pogarszac jakos wzrok,jakies męty w oczach,plamki no i raz
mialem cos takiego ze rozmazal mi sie calkiem wzrok na jakies 10
minut i potem strasznie zaczela bolec mnie glowa.Wystraszylem sie
okropnie,poszedlem do lekarza no i oczywiscie diagnoza nie leczone
nadcisnienie.Zrobilem badania moczu i krwi wszystko ok,wiec uznalem
ze napewno lekarz ma racje i ze to od tego nadcisnienia.Niestety
moje zdrowie zaczelo sie ciagle pogarszac,w swieta i sylwestra nie
bylem soba.Tak jak bym byl wogole wylaczony z zycia,przybity
oszołomiony.No i gdy w styczniu ktoregos razu wracalem samochodem do
domu zaczelo sie Bum!!!Przyspieszone bicie serca jakies
dusznosci,wizyta na ostrym dyzurze oczywiscie diagnoza nadcisnienie
i tachykardia,prochy i do domu.Na nastepny dzien budze sie a tu wir
w głowie nie wiedzialem co robic kolejne wizyty u lekarzy,badania
ktore nic nie wykazywaly.Ciagle podwyzszone leukocyty.Nerwica i nic
wiecej.Zrobilem szereg róznych badan,az w koncu wybralem sie do
stamatologa z powodu ciaglych krwawien z dziasel,jakiez bylo moje
zdziwienie kiedy dentystka zapytala mnie o kleszcza.Powiedziala ze
podejzewa u mnie bb i zebym zrobil badania w zakaznym.Zaczelem
werbowac internet trafilem na wasze forum ale myslalem ze
(przepraszam za słowo)jestescie wszyscy jacys nawiedzeni i ze to nie
mozliwe ze od kleszcza mozna tak chorowac,jeszcze na dodatek tyle
lat po ukaszeniu.Zrobilem test elisa,ujemny.Zrobilem równiez western
blota wynik w klasie igg-graniczny reakcja z antygenem p39.Zrobilem
tez pcr w poznaniu i nic nie wyszlo.Lekarze twierdzili ze to slad po
chorobie,ja jednak nie przyimowalem tego do wiadomosci poniewaz
ciagle mi sie pogarszalo w dodatku zaczela nekac mnie
grzybica.Obecnie przerywalem juz 2razy leczenie z powodu
grzyba.Lecze sie u dr.Piotra.Od tygonia jestem na antybiotykach
unidox i trinidazol,no i na flumyconie,łykam takze wszystkie
suplementy,doktor powiedzial ze na 70 80% mam borelioze,jeszcze mam
zrobic antygeny kretkowe z moczu,czy te badanie wykaze chociaz w
jakims stopniu borelioze?od ponad tygodnia bola mnie strasznie
plecy,czy to herxy moga byc?Czy herxy mozna miec tez po samym
flumyconie?Ogolnie podsumujac to juz stracilem wiare w
wyleczenie,najgorsze jest to ze jestem kierowca zawodowym a przy
tych objawach jakie mam czyli,zaburzenia widzenia i zawroty glowy
wyklucza mnie to z pracy.Jestem juz pol roku na l-4

chcialem sie
was zapyatac czy mial ktos z was taki objaw;jak patrze nieraz w
monitor to mi lata obraz przed oczami no i mam takla jakas dziwna
krzywizne w oczach,tzn krzywo widze litery itp,mysle ze to moze od
tych zawrotow,co o tym sadzicie?Przepraszam za taki długi tekst

Pozdrawiam