m-i-r-e-k
23.10.09, 19:49
A teraz trochę z innej beczki.
Przy skrzyżowaniu ulic Ceglana i Łukasińskiego na samym rogu prywatnej działki stoi od dobrych 25 lat transformator enegetyki . Od zawsze był do niego zapewniony dostęp od strony ulicy. W przypadku awarii pogotowie energetyczne zawsze mogło swobodnie dokonywać napraw. Niestety od jakiegoś czasu dostęp został ograniczony przez nowego właściciela posesji. Powstał solidny metalowym płot, a wściekły i wygłodzony wilczur pilnuje, żeby nikt nie śmiał wejść. Zreszta nie tylko wejść, bo i przejść chodnikiem też spokojnie nie można. Energetycy nie mogą nic zdziałać w przypadku awarii , bo Jaśnie Wielmożny Pan właściciel wpuszcza lub nie zależy jaki ma humor. Dochodziło już nawet do takich sytuacji że potrzebna była asysta policji żeby dojść do urządzeń energetycznych i usunąć awarię. Czy musi dojść do jakiegoś tragicznego zdarzenia w wyniku awarii ,(a był już i ścięty słup w wyniku wypadku samochodowego i przerwane przewody przez wichurę) żeby ktoś wreszcie uregulował tą sprawę ?
Na podstawie jakiego pozwolenia powstało ogrodzenie, które uniemożliwia normalne funkcjonowanie służb dbających o bezpieczne i bezproblemowe zapewnienie zasilania domów w okolicy i oświetlenia ulic ? Wygląda na to że bezsilność naszej władzy sięga i tutaj.
Może lokalni dziennikarze spróbują dotrzeć do tego Pana i wysłuchać jego "ważnych" racji, którymi się kieruje. O ile zechce rozmawiać z kimkolwiek. Właśnie znowu spalił się bezpiecznik w transformatorze i pogotowie nie może dotrzeć. Gość z pogotowia energetycznego powiedziął że byli właśnie i odjechali z niczym. A u Pana właściciela światła pozapalane w domu, samochód na podwórku piesek ostro szczeka , bramofon przy furtce i nikt nie reaguje. A w okolicznych domach ludzie zastanawiają się kiedy zpali się światło i zadziała ogrzewanie , trochę już zimno...
21 wiek era lamp naftowych.