Dodaj do ulubionych

Coś pozytywnego...

24.09.04, 10:36
Tak czytam i czytam. Jak do tej pory na tym całym forum nie pojawił się ani
jeden wpis, że radny xyz zrobił coś pozytywnego. Nikt z was nie wysilił się
nawet na zauważenie jakiejkolwiek pozytywnej rzeczy jaką zrobiły władze
naszego miasta. Czy ich nie ma? Myślę że są.
Zajmujecie się opieprzaniem siebie na wzajem szukając dziury w całym. Do
czego to doprowadza? Do informacji w radio o Siedlcach w negatywnym świetle.
Do walki pomiędzy konkurencyjnymi mediami, które zamiast współpracować walczą
ze sobą.
Jeśli władza nie jest najlepsza zmieńmy ją ale wspólnymi siłami. Bo
jednostkowo to jesteście Panowie z TS i ŻS bardzo słabi. U mnie i moich
koleżanek nie macie szans. Najmniejszych.
Obserwuj wątek
    • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 10:39
      Aga, mityguj się, co tak od razu pozbawiasz szans. Stosujesz mobbing czyli
      pressing?
      • aga.mix Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 10:54
        Bardziej "szoking" na głowy niektórych. Temat o klubie radnych (beznadziejna
        wymiana prowatnych poglądów 2 uczestników) doprowadził mnie do zdegustowania,
        wręcznawet obrzydzenia sposobem rozmów i tematem rozmów.
        [Wszak przy damach należy stosowanie słownictwo dobierać]
        I na nic zdają sie poszukiwania sposobów promocji naszego miasta. Skoro ci
        których zadaniem ma to być nie robią tego.
        • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 10:58
          Promować może każdy i na pewno to robi wypowiadając się w kręgu blizszych czy
          dalszych znajomych. Pytanie, czy pozytywnie. Moze być tez promocja inaczej,
          niestety.

          Szczerze powiem, nie wiem kto robi to w naszym mieście za pieniądze.
          Jakiś wydział w UM lub inny PR?
          • aga.mix Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:00
            Jest w Urzędzie Wydział Kultury, Sportu i Promocji. Do niedawna był tylko
            Referat. Skoro nastąpiła zmiana to myślę, że jest taka potrzeba, a ludzie tam
            pracujący znają się na rzeczy.
            • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:04
              OK, czyli są ludzie i jest instytucja. A program promocji miasta, coś o nim
              wiadomo?
              • aga.mix Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:09
                Wiedza zwykłej mieszkanki kończy się w tym momencie. Tutaj przydaliby się ci
                dwaj co tak sobie ostaro skakali do klawiatury. Niestety jak każdy facek "kiedy
                potrzeba go nie ma". Poczekajmy do wieczora. Wrócą z kolejnych łowów głodni
                sensacji i na pewno skuszą się żeby odpowiedzieć. Może wcześniej któryś radny
                lub pracownik UM odpowie? Czekam
                • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:19
                  Na to bym nie liczył. Media interesują się głównie smaczkami, a nie zwykłymi
                  planowanymi działaniami. Chyba, ze plany są dęte, to co innego.

                  Swoją drogą ta ul. Pescantina to też jakaś szansa, jeżeli potrafi się ją
                  przemyślanie wykorzystać.
                  • aga.mix Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:32
                    Ale zobaczmy co media w tym ogólnopolskie zrobiły z radnych naszego miasta.
                    Koszty koszty koszty pieczątki adresy legitymacje. Kiedyś zaszczytem było
                    mieszkać przy znanej na cały kraj lub świat ulicy. A teraz? Masz rację żerują i
                    będą żerować. najgorsze że wciąż są osoby które się na to łapią. Choć z drugiej
                    strony lepiej wiedzić cokolwiek niż nie wiedzić nic.
                    • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:43
                      Spoko, jeżeli RMF mówi o kosztach ca. 800 zł, to ta rozgłośnia błaźni się sama.
                      Jakoś nie wpadła na to, że można było przechrzcić inną ulicę bardziej zabudowa-
                      ną, np. w centrum. Koszty poszły by w dziesiątki tysięcy, nie mówiąc o związa-
                      nym z tym bałaganie (adresy osób w kontaktach prywatnych, nie tylko urzędowych).
                      A tak jest nowa fajna ulica, koszty minimalne + prestiżowe działki do zabudowy.
                      Szkoła, która zmienia adres, juz współpracuje od dłuższego ze szkołą w Pescanti-
                      nie, a zatem jest jakiś rozwój tego, co juz istniało. Moim zdaniem, taka
                      promocja jest OK. A barany znajdę się wszędzie, także w Krakowie (tam nawet
                      bliżej do hal i kierdli).
                      • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:46
                        Nie 800 a 10 tys. zł. Radzę czytać teksty do końca, nawet w Interii...
                    • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:45
                      O czym wy rozmawiacie, bo ja nie bardzo rozumiem?
                      • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:46
                        Przeczytaj jeszcze raz, a wszystko stanie się jasne.
                        • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:48
                          To żart taki był. Najpierw rozmowa wydawała się na temat, później (mimo
                          zarzutów o rozmywaniu innych dyskusji) wątek odbiegł od głównej tezy:))

                          pozdr
                          • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 11:53
                            W porzo, nie ma sprawy.

                            10 tys.? To i tak mniej niż np. 100 tys. Pytanie, czy można mieć cokolwiek za
                            darmo? (bezcenne jest podobno tylko zdrowie)
                            • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:02
                              Ja nie mam broń boże pretensji do nikogo, że se ulice Pescantiny zrobili.
                              Uważam, że to niepotrzebna pompa była:) A to, że 10 tys. zł to niedużo, to
                              chyba przesadziłeś. Obawiam się, że sporo osób w tym mieście rocznie tyle nie
                              zarabia.

                              pozdr
                              • no_login Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:14
                                Przy zmianie nazw innych ulic tyle zamieszania nie było...
                                A i ulice "ludniejsze" były(1 Maja,Marchlewskiego...).
                                • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:17
                                  No właśnie. Chociaż ja się delikatnie mówiąc mocno zdenerwowałem, że 1 maja na
                                  jakiegoś biskupa zmienili. Chociaż nie wiem, czy dobrze powiedziałem. Zaraz
                                  znowu ktoś mi przywali, że komunistą jestem:)
                                  • no_login Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:21
                                    Gdy "przeprowadzałem" się z Marchlewskiego też szlag mnie trafiał,
                                    ale ta decyzja była słuszna,1Maja nosiła tę nazwę jescze przed wojną,
                                    przykład jak sie wylewa dziecko razem z kąpielą
                                    • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:24
                                      Kurde, znów z kimś się dzisiaj zgadzam. Muszę iść na jakiś urlop, czy co?
                                      • no_login Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:29
                                        zgadzasz się z treścią wypowiedzi czy sygnaturki? :-)
                              • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:28
                                >Obawiam się, że sporo osób w tym mieście rocznie tyle nie
                                >zarabia.
                                I tu się z Tobą zgadzam, chociaż jest to rodzaj demagogii w rodzaju: wszyscy
                                mają jednakowe żołądki (jakoś o głowach rzadko kto mówi). Te 10 tys. należało
                                więc rozdać na ulicy przechodniom i w ten sposób "upescantinić"?

                                Natomiast nie zgadzam się, ze 10.000 to dużo w skali budżetu miasta. Nie
                                wszyskie koszty mogą być i są natychmiast rekompensowane wpływami z prowadzo-
                                nych działań. Jeżeli gazeta organizuje konkurs i wydaje -siąt tys. na nagrody,
                                to nie oczekuje "zwrotu" następnego dnia czy miesiąca i to wprost jako wpłaty
                                do kasy. Działania promocyjne są siłą rzeczy bardziej perspektywiczne niż
                                doraźne i dopiero po pewnym czasie widać, czy inwestycja (bo to jest inwestycja)
                                przyniosła spodziewane korzyści.

                                Ta ulica jest taką promocyjna szansą. Wyjazdy do Włoch są popularne z różnych
                                względów i w różnych srodowiskach. Miasto leży koło Werony, co też ma swoją
                                wymowę. Może ktoś wpadnie na pomysł nazwy PESCANTINA dla biura podróży,jakiejś
                                pizzerii. Może przy tej ulicy będzie jakiś inwestor coś wybudować, jeżeli nazwa
                                zrobi w mieście karierę? Jasne, trzeba działać, a nie uznać, ze przybicie nowej
                                tabliczki oznacza koniec akcji.

                                Albo mam taki pomysł. Blisko Mylnej, na rogu Swirskiego i Orzeszkowej jest
                                wolny parter (wisi/wisiała kartka w oknie). Może by tak Mylna bis, a jeszcze
                                lepiej CAFE BAR PESCANTINA? Z kawą po włosku, z fajnymi kanapkami, czynny rano,
                                gdy wszystko wokół zamknięte? Albo zupełnie cos innego?
                                • baaad Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:33
                                  hehe, ten adres od dziś jest już zarwezerwowany (?!)
                                • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:34
                                  Kurcze opanuj się:) z tą caffe pescantiną:) A co do reszty. Ludzie zrozumcie w
                                  końcu, że takie imprezki to wyrzucanie w błoto naszych wspólnych pieniędzy. I
                                  jeszcze jedno (w końcu się nie zgadzamy:)) to za przeproszeniem gówno nie
                                  promocja dla miasta. Od kilku lat ze sobą współpracują i co z tego? Podaj mi
                                  chociaż jeden przykład jakiejkolwiek włoskiej inwestycji w Siedlcach, którą
                                  zawdzięczamy współpracy z tym mało gdziekolwiek znanym miasteczkiem?
                                  • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:46
                                    Na wszystko przyjdzie czas. Na początek mogłaby być prawdziwa włoska lodziarnia
                                    i lody "u Włocha".

                                    Jakie wyrzucanie w błoto? Jeżeli wysyłasz (bedziesz wysyłał) syna na
                                    angielski/włoski/niemiecki/hiszpański i płacił za lekcję to też będziesz
                                    wyrzucał money w błoto, bo zwrot inwestycji nastąpi za pare kat (lub nie)?

                                    Dla mnie wyrzucaniem pieniędzy było przemianowanie ul. 1-maja na Świrskiego.
                                    Ulica pełna różnych instytucji, tu dopiero te "pieczątki" kosztowały. Stara
                                    nazwa miała tradycję (wcalę nie komunistyczną), natomiast biskup mógł mieć
                                    swoją ulicę lub plac gdzie indziej.
                                    • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 12:54
                                      tramwajsiedlecki napisał:

                                      > Na wszystko przyjdzie czas. Na początek mogłaby być prawdziwa włoska
                                      lodziarnia
                                      >
                                      > i lody "u Włocha".
                                      >
                                      > Jakie wyrzucanie w błoto? Jeżeli wysyłasz (bedziesz wysyłał) syna na
                                      > angielski/włoski/niemiecki/hiszpański i płacił za lekcję to też będziesz
                                      > wyrzucał money w błoto, bo zwrot inwestycji nastąpi za pare kat (lub nie)?

                                      Człowieku o czym ty na boga piszesz? To czy ja dziecko wysyłam na prywatne
                                      lekcje, to jest właśnie moja prywatna sprawa i nikomu nic do tego, ale jeśli w
                                      grę wchodzą publiczne pieniążki to mam prawo się pytać o efekty ich
                                      wydatkowania. Powiedz mi w takim razie, kiedy wyrzucanie pieniędzy staje się
                                      bezsensowne? Po latach 50, a może 100?


                                      >
                                      > Dla mnie wyrzucaniem pieniędzy było przemianowanie ul. 1-maja na Świrskiego.
                                      > Ulica pełna różnych instytucji, tu dopiero te "pieczątki" kosztowały. Stara
                                      > nazwa miała tradycję (wcalę nie komunistyczną), natomiast biskup mógł mieć
                                      > swoją ulicę lub plac gdzie indziej.

                                      A z tym to ja się cholera znowu zgadzam. Ktoś tu miał totalnie w dupie smierć
                                      amerykańskich robotników protestujących w chicago. Trzeba się było kościelnym
                                      podlizać. To był zwykły idiotyzm.
                                      • tramwajsiedlecki Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 13:09
                                        Człowieku o czym ty na boga piszesz? To czy ja dziecko wysyłam na prywatne
                                        lekcje, to jest właśnie moja prywatna sprawa i nikomu nic do tego, ale jeśli w
                                        grę wchodzą publiczne pieniążki to mam prawo się pytać o efekty ich
                                        wydatkowania. Powiedz mi w takim razie, kiedy wyrzucanie pieniędzy staje się
                                        bezsensowne? Po latach 50, a może 100?
                                        --------------------------------------------------------------------------

                                        Piszę o tym, że miasto to też taki zbiorowy siedlecki człowiek, który powinien
                                        myśleć o przyszłosści swich dzieci/mieszkańców. Absolutna zgodna, ze mamy prawo
                                        pytać o sens podjętych działań naszych przdestawicieli i o to, czego się
                                        spodziewają po poniesionych nakładach. Jak to w życiu (również) siedleckim,
                                        jednych to przekona, innych nie. Jedno musi jasne: CEL i CO CHCIELI PRZEZ TO
                                        OSIAGNĄĆ.
                                        Moje wypowiedzi sugerują, że spodziewam się działań przemyślanych, za którymi
                                        kryją się wyraziste argumenty. Chcę wierzyć, że to czemuś służy (chocby
                                        prestizowi miasta). Nie chcę (póki co) wierzyć, że to hucpa i nonszalancja
                                        TYLKO.
                                        • emektb Re: Coś pozytywnego... 24.09.04, 13:13
                                          Okej, sorry za ostrość odpowiedzi:)) Jednak, niestety, rzeczywisrtość pokazuje,
                                          że to tylko hucpa:((
                                          • Gość: mariano Re: Coś pozytywnego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 14:06
                                            Szanowny panie dziennikarzu. A może warto by napisać, że to Włosi już kilka lat
                                            temu jedną głównych ulic nazwali Siedlecka. Może warto wspomnieć, że dziesiątki
                                            młodych Siedlczan z Gimnazjum 4 (szkoła przy Pescantino) i Włochów z Pescantino
                                            przyjeżdżają do siebie w ramach wymiany. Ale po co - lepiej dać cynk do radio,
                                            że wydano 10 tyś. złotych, ubolewając na łamach gazety, ze ulica nie nazwana
                                            została Kirowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka