krzycho1252
24.01.06, 20:05
Zacytuję fragment wywiadu J.Kaczyńskiego w niepoprawnej gazecie.
"Widzi Pan miejsce dla Jana Rokity w ewentualnym koalicyjnym rządzie POPiS?
Nie będziemy wyznaczać Platformie reprezentujących ją ministrów. Nie wiem,
czy pan Rokita jest w stanie być wiepremierem w rządzie, w którym wicepremier
jest dokładnie wicepremierem, a nie superpremierem. Czy uda mu się
zaakceptować fakt, że te wybory przegrał i dokonać pewnego samoograniczenia?
21 punktów wskazuje, że może mieć z tym kłopoty.
Czy zdanie o zaakceptowaniu porażki wyborczej dotyczy tylko Jana Rokity, czy
też reszty kierownictwa Platformy?
Myślę, że w dużej mierze pana Rokity. Bo z Janem Rokitą jest trochę tak jak z
pisarzem, którzy bierze pióro do ręki i mówi: „Napiszę arcydzieło”. Niestety
zazwyczaj wychodzi grafomania. Jeżeli ktoś chce być dobrym ministrem czy
premierem, ciężko pracuje – czasami mu się to udaje. Jeśli najpierw ogłasza,
że przejdzie do historii – efekt jest taki, jak z arcydziełem."
wiadomosci.onet.pl/1308368,2677,1,1,kioskart.html
Ale ten fragment potwierdza moją ocenę dlaczego PIS wygrał wybory.
"Już na początku lat 90. mówiłem, że państwo zbudowane na fundamentach
postkomunistycznych będzie chore. Obudowanie nomenklaturowych powiązań
demokratyczną otoczką to pomysł z kabaretu – śmieszny i z góry skazany na
klęskę. Od lat wraz z bratem głosimy opinię, że zgoda na działanie układów
gospodarczych rodem z PRL przyniosła wolnej Polsce gigantyczne straty
ekonomiczne. Przecież na samym tylko głównym wątku afery paliwowej, a nie
jedynym, Polacy każdego roku tracą od 10 do 12 mld zł."