Dodaj do ulubionych

Olewka klienta.

11.05.09, 08:25
W naszych sklepach siedleckich jest totalna olewka klienta. Byłem sobie np w
sklepie Panda na ulicy Piłsudskiego. Chciałem kupić obuwie. Wchodzę, oglądam.
Rozglądam się za paniami od sprzedaży a tu gaworzą sobie w najlepsze i za
przeproszeniem w d... mają klienta. W końcu podeszła do mnie jakaś Pani Magda,
tak wywnioskowałem gdyż koleżanki tak na nią wołali, i co z tego że podeszła
jak nawet się nie zapytała czy w czymś pomóc. Nigdy więcej nie zajrzę do tego
sklepu. To jest miejsce gdzie należy dbać o klienta a nie zbierać się we trzy
i se plotkować.
Obserwuj wątek
    • niunianiu Re: Olewka klienta. 11.05.09, 13:13
      o ja inaczej mam nie lubię jak ktoś - ekspedientka mi
      przeszkadza: "w czymś pomóc" albo "może pomóc" wrrrrrrrr no a ja
      wtedy mówię "nie dziękuję" a w myśli jak zechcę to poproszę wrrrrrrr
      no i nie lubię jak tak stoją w kącie i patrzą jakby człowiek miał
      coś ukraść
      ech....
      • misinka81 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 13:15
        o ja też nie cierpię tego " w czym mogę pomóc" i patrzenie na ręce,
        blee
        jak mnie coś interesuje to sama pytam i tyle
        • wredzioch Re: Olewka klienta. 11.05.09, 14:04
          Pracowałyście kiedykolwiek w sklepie? Tak też myslałem, że nie.

          "W czym moge pomóc" jest zazwyczaj wymysłem szefostwa. Gdyby sprzedawcy nie musieli nie robili by tak. Po sklepach chodzą tzw. cisi klienci i meldują jak personel się opierdziela. Zasada jest prosta im więcej nadskakujesz tym większa szansa że wciśniesz coś niezdecydowanemu klientowi. Nie nadskakujesz to wylatujesz z roboty.

          Patrzenie na ręce jest dbaniem o własną kasę. To że Wy nie kradniecie to fajnie, ale wyobraźcie sobie że kradna inni i to na potęgę. Ktoś braki musi pokryć i zazwyczaj pokrywają pracownicy bo przeciez nie szefostwo.

          Niech takich wachnięć w nastrojach klientów pomiędzy "dlaczego mi nie nadskakujesz" i "weź sie ode mnie odczep" będzie kilkadziesiąt w ciągu dnia to to samo co Wy o sprzedawcach sprzedawcy myslą o Was :)))
          • misinka81 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 14:13
            Ja wiem, że to jest ich praca. Mimo to widać różnicę, kiedy
            sprzedawca zna się na rzeczy, jest dyskretnie w pobliżu by pomóc i
            też poobserwować.
            Wiem, że jest tak jak opisujesz i szczerze współczuję komuś, kto nie
            ma wyboru i musi mieć taką pracę. Chociaż niektórzy to lubią.
            Nie, nie pracowałam nigdy w sklepie. Nie nadaję się do handlu. Nie
            umiem i nie lubię ludziom wciskać kitu:)
            • malavida Re: Olewka klienta. 11.05.09, 16:08
              Ja raczej też zdecydowanie bardziej od tych "zajętych własnymi
              sprawami" nie lubię nadskakujących sprzedawców. Przy czym nie mam tu
              na myśli zwykłego: " W czym mogę pomóc", gdy wchodzę do sklepu.
              Irytować zaczyna mnie dopiero fakt, że gdy wyjaśniam o jaki towar mi
              chodzi i przypadkowo okazuje się, że czegoś takiego w sklepie nie
              ma, sprzedawca usiłuje mi sprzedać coś zupełnie innego. Nie lubię
              też sytuacji, kiedy za każdym razem, gdy rozglądam się w sklepie i
              biorę do ręki jakiś produkt, żeby zobaczyć rozmiar, cenę lub
              przeczytać etykietkę, pojawia się sprzedawca i zaczyna, czasem w
              bardzo trywialny sposób, zachwalać daną rzecz. Hmmm....głupia nie
              jestem, sama potrafię ocenić zalety i wady towaru, no i na pewno o
              wiele lepiej od espedientki wiem, czego dokładnie potrzebuję,
              dlatego denerwuje mnie takie zachowanie okropnie. Ja mam świadomość,
              że właściciele sklepów wymagają od swoich pracodawców pewnej
              asertywności w kontaktach z klientami, ale, moi drodzy, proszę nie
              przesadzajmy. A jeszcze lepiej zaproście swoich szefów do
              przeczytania tego tematu na forum.
              • wredzioch Re: Olewka klienta. 11.05.09, 17:17
                malavida napisała:

                > chodzi i przypadkowo okazuje się, że czegoś takiego w sklepie nie
                > ma, sprzedawca usiłuje mi sprzedać coś zupełnie innego. Nie lubię

                To juz jest przegięcie :))) Ostatnio miałem taki przypadek jak dzwoniłem BOA siecikomórkowej złożyc reklamacje a oni mi wciskali kolejne usługi nie rozumiejąc słowa dziękuję nie chcę :)))


                > Ja mam świadomość,
                > że właściciele sklepów wymagają od swoich pracodawców pewnej
                > asertywności w kontaktach z klientami, ale, moi drodzy, proszę nie
                > przesadzajmy.

                ????? a tego nie rozumiem chyba coś się poplątało :))
              • kerac32 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 22:29
                O.. ! widzę, że trafiłem na "bratnią" duszę - ja też tak mam :)
                • kerac32 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 22:31
                  Chodziło mi oczywiście o Malavidę :)
            • moler1 Re: Olewka klienta. 12.05.09, 12:29
              misinka81 napisała:

              Nie nadaję się do handlu. Nie
              > umiem i nie lubię ludziom wciskać kitu:)

              Misinko, faktycznie nic nie wiesz o handlu, co najwyżej o zakupach.
              • misinka81 Re: Olewka klienta. 12.05.09, 13:03
                Nie wiem, bo to mnie nie interesuje, to nie moja działka i nie
                zajmuję się tym w pracy. Ale zdaję sobie sprawę z mechanizmów, które
                tam działają. Wiem, co to reklama, kreowanie wizerunku, marki,
                produktu, znam sposoby "pomagające" klientowi decydować się na zakup
                danego przedmiotu. Te techniki sprzedaży, manipulacji, podchwytliwe
                pytania, które muszą kończyć się na "tak".
      • onkelgebels Re: Olewka klienta. 11.05.09, 17:07
        A co ty chciales zeby za toba skakala za 800PLN miesiecznie :D stary
        opamietaj sie :) W du..e ma laska ta robote i klientow.

        No ale gdyby to bylo 'bogini nocy' to na pewno by ci pomogla...
        • gieniek22 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 20:08
          Nikt im nie karze naskakiwać ale chociaż dzień dobry by się przydało a nie stoi
          taka jedna z drugą i trzecią w tym sklepie i gadają o dupie marynie. To nie jest
          tylko moja opinia naprawdę. Mam koleżanki które tam chadzają na Piłsudskiego i
          zdarzyło się to już kilkakrotnie że trzeba podchodzić do nich i przerywać im
          dyskusję żeby się o coś spytać.
          • hella77 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 20:42
            Zgadzam się, skoro to jest jej praca, niech pracuje. Kiedyś w
            sklepie obuwniczym na Piłsudskiego niedaleko Reserved stałam 10
            minut z butem w ręce, bo chciałam zapytac o mój rozmiar. Panie
            stojące przy kasie intensywnie udawały, że mnie nie widzą i
            rozmawiały sobie. Od tamtem pory omijam tamten sklep z daleka.
            W ogóle porównując na przykład sklepy w Londynie, u nas jeszcze
            daleko do cywilizacji. Tam sklep jest dla klienta.
          • kerac32 Re: Olewka klienta. 11.05.09, 22:34
            > ale chociaż dzień dobry by się przydało

            Dzień dobry to raczej Ty, wchodząc do sklepu, powinieneś
            powiedzieć:)
            • niunianiu Re: Olewka klienta. 12.05.09, 09:33
              kerac32 napisał:
              > Dzień dobry to raczej Ty, wchodząc do sklepu, powinieneś
              > powiedzieć:)
              popieram mi zawsze odpowiadają na moje "dzień dobry", i jeszcze
              jedno odnośnie stania z butem i czekania na panią no więc ja
              załatwiam to jednym słowem "można" i wtedy kobitka podchodzi
              ludzie człowiek pracujący w sklepie też człowiek ;)
              • wredzioch Re: Olewka klienta. 12.05.09, 11:59
                niunianiu napisała:

                > więc ja
                > załatwiam to jednym słowem "można" i wtedy
                ...
                kobitka odpowiada "tak można" :)))))) i co wtedy??? Wiele przecież można z butem w ręku zrobić :)
                • niunianiu Re: Olewka klienta. 12.05.09, 14:34
                  jakoś zawsze podchodziły i pytały w czym pomóc i zawsze bez dąsania
                  wyszukiwały buciki z moim numerem
                • emti1 Re: Olewka klienta. 12.05.09, 14:36
                  Nie ma jak zakupy robione w spokoju.Slyszane co chwila "w czym moge pomoc" szybko zniecheca mnie do robienia zakupow i czym predzej czmycham ze sklepu,chyba to jakis rodzaj fobii :))

                  Z drugiej strony doskonale rozumiem te mlode (najczesciej) dziewczyny ktore z wymuszonym usmiechem "zaczepiaja" klienta.Po prostu tak maja przykazane
                • falszywy_klamca Re: Olewka klienta. 12.05.09, 14:55
                  Jest lepszy sposób. Krzyczysz do tej paniusi "eeeeeee", albo krótko "e", albo po
                  chamsku "ej, Ty!" xD Albo po mega chamsku "ej Ty pipo w różowym, przyjdziesz tu
                  wreszcie?!"

                  Normalnie ubaw po pachy :D

                  Najlepsze są wypindrzone paniusie. Zarabia taka z 800 zł i chyba wszystko wydaje
                  na kosmetyki, no, ale ma nocną zmianę - wiadomo ;)
                  • kolegazulicy Re: Olewka klienta. 12.05.09, 19:12
                    falszywy_klamca napisał:

                    > Jest lepszy sposób. Krzyczysz do tej paniusi "eeeeeee", albo krótko "e", albo p
                    > o
                    > chamsku "ej, Ty!" xD Albo po mega chamsku "ej Ty pipo w różowym, przyjdziesz tu
                    > wreszcie?!"

                    bardzo fajne,podoba mi się :-)

                    >
                    > Normalnie ubaw po pachy :D
                    >
                    > Najlepsze są wypindrzone paniusie. Zarabia taka z 800 zł i chyba wszystko wydaj
                    > e
                    > na kosmetyki, no, ale ma nocną zmianę - wiadomo ;)

                    wiadomo :-) to zupełnie tak jak twoja mama, tylko niestety ostatnio coraz mniej
                    bierze...
                    • falszywy_klamca Re: Olewka klienta. 13.05.09, 10:03
                      Skąd wiesz? Korzystasz? W sumie masz rację, kto by chciał za darmo takiego
                      buraka z taką gębą.
                      I tak na marginesie, ja nie miałem na myśli kurestwa, tylko, to, że panienka ma
                      bogatego faceta, któremu musi niestety poświęcić w nocy czas.

                      Ale jak widać głodnemu chleb na myśli.
                      • kolegazulicy Re: Olewka klienta. 13.05.09, 10:50
                        falszywy_klamca napisał:

                        > Skąd wiesz? Korzystasz? W sumie masz rację, kto by chciał za darmo
                        takiego
                        > buraka z taką gębą.


                        nie rozumiem, skąd to zdenerwowanie i dlaczego mnie obrażasz...dałeś
                        wyraźniedo zrozuminia, że ten język jest ci wyjątkowo bliski i masz
                        wielki ubaw, a tutaj niespodzianka, brak konsekwencji...

                        > I tak na marginesie, ja nie miałem na myśli kurestwa, tylko, to,
                        że panienka ma
                        > bogatego faceta, któremu musi niestety poświęcić w nocy czas.

                        ja też nie miałem na myśli kurestwa, tylko to, że twoja mama też ma
                        bogatego faceta, któremu musi poświęcac nocny czas i tylko coraz
                        mniej bierze na to czasu...:-)))

                        ale jak widać głodnemu chleb na myśli :-)

                        >
                        > Ale jak widać głodnemu chleb na myśli.


                        • falszywy_klamca Re: Olewka klienta. 13.05.09, 12:44
                          > nie rozumiem, skąd to zdenerwowanie i dlaczego mnie obrażasz...dałeś
                          > wyraźniedo zrozuminia, że ten język jest ci wyjątkowo bliski i masz
                          > wielki ubaw, a tutaj niespodzianka, brak konsekwencji...
                          Chcąc być konsekwentnym, jestem zmuszony obrażać Twoją osobę.

                          > ja też nie miałem na myśli kurestwa, tylko to, że twoja mama też ma
                          > bogatego faceta, któremu musi poświęcac nocny czas i tylko coraz
                          > mniej bierze na to czasu...:-)))
                          Niestety moja mama nie ma bogatego faceta. Pech.
                          Mój ojciec jest bogatym człowiekiem... .
              • chwedczuk_d Re: Ludzka głupota nie zna granic 12.05.09, 20:50
                Gieniek Zatrudnij się jako sprzedawca w sklepie obuwniczym.albo na targowisku w budzie z kaszanką.
                • gieniek22 Re: Ludzka głupota nie zna granic 12.05.09, 21:35
                  W zyciu bym się nie zatrudnił jako sprzedawca butów. Mam swoją
                  godność i nie płaszczył bym się przed byle burakiem za 800 zł
                  • niunianiu Re: Ludzka głupota nie zna granic 12.05.09, 22:27
                    i w tym momencie nazwałeś burakiem siebie, bo to właśnie ty zacząłeś
                    ten wątek, że niby nikt w sklepie nie raczył się spłaszczyć przed
                    tobą!
                    i coraz bardziej się przekonuję, że nim właśnie jesteś mówiąc, że
                    ludzie pracujący za 800zł płaszczą się, człowieku czy ty jesteś
                    dorosły i myślący?
                    ciekawe za ile byś dał się spłaszczyć, gdybyś miał pusty portfel i
                    lodówkę, a na stole niezapłacone rachunki,
                    od kiedy to praca hańbi, co?
                  • wredzioch Re: Ludzka głupota nie zna granic 13.05.09, 08:05
                    gieniek22 napisał:

                    > W zyciu bym się nie zatrudnił jako sprzedawca butów. Mam swoją
                    > godność i nie płaszczył bym się przed byle burakiem za 800 zł

                    BRAWO!!!!! za samoocenę :))))

                    Proponuję przyznać Ci tytuł buraka roku bo w juz dawno nie widziałem by ktoś sam się tak załatwił :)))))))))) Genialne normalnie :)))) ten post powinien wisiec na topie :)))
                    • emti1 Re: Ludzka głupota nie zna granic 13.05.09, 08:29
                      gieniek22 napisał:

                      > W zyciu bym się nie zatrudnił jako sprzedawca butów. Mam swoją
                      > godność i nie płaszczył bym się przed byle burakiem za 800 zł

                      Hahahaha nie ma to jak zdrowy smiech z rana....Fachowo sobie strzeliles w kolano :))))))))
                  • bogini_nocy1 Re: Ludzka głupota nie zna granic 13.05.09, 09:02
                    gieniek22 napisał:

                    > W zyciu bym się nie zatrudnił jako sprzedawca butów. Mam swoją
                    > godność i nie płaszczył bym się przed byle burakiem za 800 zł


                    Gieniu, puknij się w czoło i zweryfikuj definicję godności

                    Bogini
                    • onkelgebels Re: Ludzka głupota nie zna granic 18.05.09, 13:19
                      SYF ...
                      • bogini_nocy1 Re: Ludzka głupota nie zna granic 19.05.09, 16:49
                        i bukkake hihi :-D aż do oślej ławki, hihi ;-D albo do kozy jak kto
                        woli :-DDD

                        Twoja Bogini :-D

                        onkelgebels napisał:

                        > SYF ...
        • bogini_nocy1 Re: Olewka klienta. 13.05.09, 09:04
          onkelgebels napisał:

          > A co ty chciales zeby za toba skakala za 800PLN miesiecznie :D
          stary
          > opamietaj sie :) W du..e ma laska ta robote i klientow.
          >
          > No ale gdyby to bylo 'bogini nocy' to na pewno by ci pomogla...


          Hihi,

          kochany onkuś ciągle o mnie myśli :-DDD
          No ok, jak syf i bukkake to syf i bukkake ;-)

          jedziemy :-DDD

          Twoja Bogini :-D
          • gieniek22 Re: Olewka klienta. 13.05.09, 10:10
            Ja bym się nie płaszczył ale one muszą bo przyjmując się do pracy na te
            stanowisko jest to jednoznaczne ze zgodzeniem się na te warunki i ich zasranym
            obowiązkiem jest obsługa klienta nawet za 800 zł.
            • sppam Re: Olewka klienta. 13.05.09, 10:18
              Tak sobie czytam Wasze uwagi i zauważyłem, ze taki sprzedawca nigdy
              nikomu nie dogodzi. Jeden narzeka, że stoi i czeka na obsługę, a
              drugi przeciwnie...gani ekspedientki za usługiwanie i pomoc
              (oczywiście taka pani powinna najpierw odczekać troszkę, żeby klient
              sam zapoznał się z asortymentem) i nawt jakby nie było...to i tak
              będzie źle:) Taka już nasza mentalność chyba. Stoisz z butem w ręku?
              To poproś o pomoc. Może sprzedawca nie chce przeszkadzać i czeka na
              Twój ruch? Burżuazja się zrobiła w ludziach, bo sprzedawca to jakiś
              podnóżek musi być. Ja jakos nie widzę problemu, gdy podejdę i
              poproszę o inny numer buta czy rozmiar spodni, ale dla innych to
              chyba jest poniżające.
            • misinka81 Re: Olewka klienta. 13.05.09, 10:19
              Mylisz się. Obsługa klienta nie musi równać się płaszczeniu.
              Zresztą już poprzednicy podsumowali dobrze to, co napisałeś.
              • malavida Re: Olewka klienta. 15.05.09, 18:44
                Żeby rozluźnić trochę napiętą atmosferę w tymże temacie, dwa nieco
                trochę humorystyczne epizody z moich sklepowych doświadczeń.

                Wchodzę do sklepu ze zdrową żywnością. Sprzedawca na dzień dobry
                mierzy mnie wzrokiem od stóp do głowy. Szacuje grubość mojego
                portfela.
                - Czy dostanę miód z propolisem? - pytam.
                - Nie, nie ma, ale za to mamy szeroki wybór kosmetyków z propolisem
                i nie reagując na moje: "Nie dziękuję, nie jestem zainteresowana"
                wykłada na ladę cały arsenał kremów, tonik i mleczko do twarzy.
                Hmmm....pewnie pomyślał sobie: pod trzydziestkę, zadbana, modnie
                ubrana, nawet jak przyszła po miód, na pewno da się naciagnąć na
                kilka kremów do twarzy
                -Ale ja naprawdę dziękuję. Do słodzenia herbaty to chyba żaden z
                tych produktów nie nadaje się - próbuję obrócić całą sytuację w żart.
                - Do słodzenia mamy fruktozę i słodziki - i zanim zdążę coś
                powiedzieć, na ladzie pojawia się nowa gama produktów.
                - Nie dziekuję. Proszę się nie trudzić. Chciałam kupić miód z
                propolisem. Jeśli u pana nie ma, to po prostu popytam w
                innych sklepach - ucinam dalszą dyskusję i odwracam się w kierunku
                wyjścia.
                -Prosze bardzo - urażonym głosem odpowiada mi sprzedawca i aż do
                drzwi towarzyszy mi jego naganne spojrzenie z gatunku " Zołza, nic
                nie kupiła, a tyle produktów kazała ściągać z półek".

                W poszukiwaniu zielonego rozpinanego sweterka
                W pierwszym sklepie zielonych nie ma, pani sprzedawczyni proponuje
                czarny, bo czarny to taki uniwersalny kolor, do wszystkiego pasuje.
                Za czarny grzecznie dziękuję i manewruję w kierunku wyjścia. Ale tak
                łatwo nie umknę. Wcześniej muszę obejrzeć zieloną kurtkę, no
                przecież też rozpinana, a że puchowa, na lato się nie nadaje..., no
                ale przecież zdarzają się też i chłodniejsze dni, jest też sukienka
                nie zielona, tylko biała w drobne
                kwiatki, ale za to upstrzona zielonymi listkami - kreatywność
                ekspedientki doprawdy nie ma granic.
                W drugim sklepie zielonego sweterka nie ma, ale jest niebieski.
                Niebieski to przecież prawie jak zielony - tłumaczy sprzedawczyni. Z
                zajęć plastycznych z pewnością miała piątkę. Jestem pewna, że
                jej rysunki krowy jedzącej niebieską trawę robiły furorę- myślę
                sobie. W trzecim sklepie zielonego sweterka nie ma, ale na pewno
                będzie w przyszłym tygodniu, po nowej dostawie - zapewniają
                mnie. Po tygodniu przychodzę. Ta sama sprzedawczyni za ladą. Pytam
                się ponownie o zielony sweterek. Zielonych nie ma,
                ale są czarne i szare, czarny i szary to takie uniwersalne
                kolory...mam dosyć.
                • niunianiu Re: Olewka klienta. 16.05.09, 12:39
                  świetne przygody :)
                  a jeśli chodzi o atmosferę wątku to sądzę, że sam autor ją rozluźnił
                  strzelając gola do własnej bramki :D
                • falszywy_klamca Re: Olewka klienta. 16.05.09, 20:06
                  > Niebieski to przecież prawie jak zielony - tłumaczy sprzedawczyni. Z
                  > zajęć plastycznych z pewnością miała piątkę

                  No przecież zielony to niebieski z domieszką żółtego. Także, ta pani tą 5 z
                  zajęć plastycznych pewnie miała :)
                  • siedlczanin666 Re: Olewka klienta. 06.06.09, 12:00
                    Witam. Co do obsługi w tym sklepie obuwniczym to naprawdę odbiega od standardów.
                    Moja siostra w tym tygodniu była na zakupach i została potraktowana jak intruz.
                    Pani która ją obsługiwała odnosiła się bezczelnie. To naprawdę nie boli
                    wysłuchać klienta a nie zachowywać się jak niewychowana gó...ara. Apeluję do
                    właściciela tego sklepu aby wyciągnął konsekwencje co do tej pracownicy. W
                    żadnym wypadku taka osoba nie może być zatrudniana na takim stanowisku gdyż nie
                    panuje ona nad emocjami i tym samym psuje opinie sklepu. A że ja i moja rodzina
                    często robimy tam zakupy to naprawdę będę dążyć do tego aby taka osoba nie
                    musiała psuć ludziom humor swoim szczeniackim zachowaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka