Dodaj do ulubionych

czy rowerzystów nie obowiązują przepisy?

13.07.09, 16:59
Rozumiem, że nie po to ma się rower by stać w korkach ale jakieś minimum zdrowego rozsądku można by zachować. To co dziś zobaczyłem to przykłąd skrajnej głupoty ze strony pary (on i ona) rowerzystów. Zaczeło się na Partyzantów zjechali (dość szybko) z chodnika na jezdnię na skrzyżowaniu z Dreszera wprost przed skręcający z Dreszera pojazd - facet ruszał wolno to zdążył zahamować. Pojechali pod wiadukt i dalej na światłach pojechali na wprost na CZERWONYM! Dalej ona skręciła między stojącymy w korku pojazdami w lewo w stronę dawnej składnicy (tam jest podwójna ciągła) on nie zatrzymując się skręcił na pasach na chodnik przy skrzyżowaniu z A.K. potem minąłem oboje jak czaili się do przejechania po pasach na skrzyżowaniu z Sienkiewicza. A później są pretensje że kierowca nie widzi :/
p.s. w ogóle jazda po chodniku dorosłych rowerzystów i przejżdzanie po pasach powinno być bezwględnie karane tak samo jak parkowanie w niedozwolonych miejscach przez kierowców. Do roboty strażnicy miejsccy.
Obserwuj wątek
    • mpppm Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 17:20
      Jest to bardzo częsty widok. Wisdziałem nawet jak patrol policji
      schodził na bok by przepuścić dorosłych jadących rowerami po
      chodniku.
      A tu dwa zdjęcia:
      www.markopm.za.pl/inffoto.htm
      • czerwony_komunista Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 17:24
        Jak kierowcy jezdza jak chamy i nie zachowuja nalezytej ostroznosci to gdzie maja rowerzysci jak nie po chodniku? Ja osobiscie boje sie jezdzic po ulicy patrzac co wyczyniaja kierowcy w naszym miescie. A ze wladza leni sie a nie buduje scieszki rowerowe to inna sprawa. Wiec w skrocie: Won od rowerzystow!
        • czerwony_komunista Re: won od rowerzystów! 13.07.09, 17:26
          Spójrzcie na kierowców lepiej grubasy. Kiedy ostatnio rowerem jezdziliscie? Tylko dupe grzejecie w samochodzie w wygodnym fotelu i jeszcze pretensje macie na forum. Zenada.
        • sar11 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 18:22
          Największa "zenada"jak analfabeci dorwą się do internetu i chodzą po "ścieszkach"
        • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 18:55
          to wg twojej koncepcji jak jedzie cham na rowerze po chodniku i dzwoni to pieszy powinien zejść na ulice czy na trawnik?.

          ps. jak się boisz jeździć na rowerze to nie jeździj
    • rexerka Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 18:32
      Więc powinno być:
      Won od analfabetów na rowerach!
    • superkiwi Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 23:09
      Jak to jest że rowerzyści któży nie stanowia nawet ułamka zagrożenia
      w porównaniu do kierowców, tak łatwo są krytykowani?
      • duffy_duck Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 13.07.09, 23:33
        Dlatego że kierowcy nie jeżdżą na łeb na szyje po chodnikach... Sam parę razy byłem o krok od potrącenia przez maniaka pedzącego na rowerze po chodniku.
        • superkiwi Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 10:18
          Wielokrotnie byłem w niebezpieczeństwie przez idiotów za kierownicą.
          Dodam że o wiele wiekszym niż zderzenie z rowerem!
      • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 09:56
        Uwierz mi, że równie łatwo skrytykuje każdy przejaw głupoty bez względu na przynależność do danej grupy uczestników ruchu drogowego oraz ich odsetek :)
        • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 12:23
          Jak czytam niektóre wypowiedzi na temat rowerzystów to nóż w
          kieszeni sam mi się otwiera. Już ten sam tytuł wątku... Równie
          dobrze ja sam mógłbym założyć podobny tylko zamiast
          słowa „rowerzystów” wstawiłbym „kierowców”. A zdjęć, dokumentujących
          łamanie tylko praw pieszych
          i rowerzystów, przez samochodziarzy, mógłbym zrobić w ciągu jednego
          dnia dziesiątki :))) Na co dzień, praktycznie wszędzie, jeżdżę na
          rowerze. Rocznie „robię” tak ponad 6000 km, wiem więc trochę o
          stosunkach panujących na naszych drogach i ulicach. Szanowni
          samochodziarze, zapominacie, zdaję się, że rowerzyści to tacy sami
          uczestnicy ruchu jak Wy – mają takie same prawa, i obowiązki zresztą
          też. Opisana przez Wredziocha sytuacja oczywiście b. źle świadczy o
          tych cyklistach i powinni być za niektóre, z opisanych „wyczynów”
          zdrowo trzepnięci po kieszeni. Za jazdę po chodniku bym raczej ich
          rozgrzeszył. Szkoda, że nie ma tu informacji o ich wieku, może
          trochę by to ich usprawiedliwiało. Sam często przeklinam nastolatków
          szalejących zarówno po chodnikach jak i jezdniach. Ale to samo można
          powiedzieć też o wielu kierowcach. Przestańcie obwiniać o wszelkie
          zło na drogach innych, zapominając, jakże chętnie przy okazji, o
          własnych grzeszkach. Wydaje się Wam niektórym, że jak siedzicie za
          kółkiem to wszyscy inni mają „pryskać” z drogi bo jedzie „Pan
          Kierowca” :/
          Przeszkadzają Wam: eL-ki, ale nie chcecie pamiętać, że każdy z Was
          tak zaczynał („Zapomniał
          woł jak cielęciem boł”), motocykliści, bo jeżdżą za szybko,
          rowerzyści, bo za wolno, piesi bo bez sensu plączą się po pasach i w
          ogóle wszyscy oni łamią przepisy i są niepotrzebnymi
          zawalidrogami ;)
          Proponuję, przesiądźcie się na jakiś czas, choćby na kilka dni, na
          rower i zobaczcie jak drogi wyglądają z tej perspektywy. Założę się,
          że zaczniecie potem inaczej „śpiewać” i zamiast, jak
          dotąd złorzeczyć i i utyskiwać na cyklistów, wielu zacznie, w duchu,
          gratulować im odwagi
          i umiejętności w poruszaniu się po drogach pośród „dzikich” i
          łamiących wszelkie przepisy
          kierowców samochodów. Tak było, przynajmniej, z moim sąsiadem –
          samochodowym szowinistą, którego jednego razu udało mi się wyciągnąć
          na rowerową przejażdżkę do Wiśniewa. Koleś całą drogę bluzgał i
          wygrażał wyprzedzającym nas, w odległości pół metra kierowcom,
          jadącym
          zwykle 120-150 km/godz.. A droga tam jest dość wąska i nierówna.
          Wyprawa nasza skończyła się na stawach za Białkami, dalej nie miał
          odwagi jechać. Z powrotem, ten „miszcz” kierownicy, pojechał już od
          Grabianowa do Południowej polnymi drogami.
          Spróbujcie przejechać się też ciągiem pieszo- rowerowym na
          Warszawskiej, zwłaszcza w godzinach szczytu – rano lub po południu,
          kiedy wszyscy jadą do lub z pracy. Ciekawe co powiecie
          na „spryciarzy”, którzy już w okolicach „Hetmana” lub wiaduktu
          wjeżdżają na te pasy, „grzeją”
          sześćdziesiątką, trąbiąc na „plączących” się tam, nie wiadomo po
          co ;) pieszych i rowerzystów,
          bo nie chce się stać w korkach. Chciałbym zobaczyć Wasze miny,
          kiedy nagle z bocznej uliczki
          wyskoczy jakiś samochód, który zwolni dopiero przed samą
          Warszawską, ignorując wcześniej
          znak informujący o skrzyżowaniu z drogą nadrzędną, tak jakby ścieżka
          rowerowa tam w ogóle nie istniała. A przypomnieć należy, że tam na
          całej długości rosną żywopłoty. Przez takich idiotów
          jeżdżę tam zawsze lewą stroną, aby mieć większe szanse na
          uniknięcie przejechania przez wyskakującego z boku pirata. Pomimo
          to byłem już potrącony przez samochód kilkanaście razy, nigdy z
          mojej winy. Zwykle przyczyna leżała w nieostrożnym, zbyt bliskim
          mnie wyprzedzaniu przez kierowców i zaczepieniu bocznym lusterkiem,
          bądź też, inaczej tego nie można nazwać, jak debilnym wyprzedzaniu
          z prawej, gdy ja i wyprzedzający skręcaliśmy w lewo. Na szczęście
          zawsze kończyło się tylko na drobnych potłuczeniach i obtarciach.
          Ile jeszcze razy będę miał takie szczęście i z podobnej sytuacji
          wyjdę w jednym kawałku i niepołamany? Chociaż raz już się zdarzyło,
          że w wyniku potrącenia przez samochód i lotu przez kierownicę na
          asfalt nabawiłem się przepukliny pachwinowej :(((
          I na koniec jeszcze uwaga do językowych purystów. Jak już musicie
          kogoś krytykować za
          popełniane błędy, to „jedźcie” równo po wszystkich a nie tylko
          wybranych. Jak widać z postów
          samochodziarzy, oni też bywają na bakier z ortografią :))) A w
          ogóle, jak macie tylko tyle do powiedzenia na temat, a właściwie nie
          na temat poruszany w wątku, to może lepiej się nie odzywajcie ;)
          Takie „merytoryczne” argumenty wiele do dyskusji nie wnoszą :)
          • siedlczanin13 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:03
            dawno nie czytałem takiego wpisu: merytorycznie, zdroworozsądkowo,
            przemyślenia poparte życiowym doświadczeniem, poprawnie stylicznie i
            ortograficznie, brawo, brawo, pewnie jesteś na urlopie:)))
            • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:53
              siedlczanin13 napisał:

              brawo, brawo, pewnie jesteś na urlopie:)))

              Dzięki, mam nadzieję że nie kpiłeś? :)))
              Nie jestem na urlopie, po prostu jestem niezależny finansowo i mogę
              pisać o każdej porze - kiedy tylko coś mnie zainteresuje i poruszy :)
          • rexerka Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:03
            Dyrektor się wypowiedział.
            Kto cię rzeźbił?
            • rexerka Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:08
              na urlopie?
              Pisze w pracy.
          • niunianiu Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:03
            wiele błędów popełniają i samochodziarze i rowerzyści, moje
            przykłady:
            przgoda z samochodziarzem:
            jedziemy ul. Partyzantów w stronę miasta, dojeżdżamy do mostu
            garwolińskiego a tu nagle wyprzedza nas jakiś wariat, gdybyśmy
            ostro nie zahamowali i nie wpuścili go przed siebie to by zatrzymał
            się na moście! może szkoda ?! to by się rozumu nauczył
            przygoda z rowerzystą:
            jadę ulicą a tu nagle z chodnika wprost przede mnie wjeżdża sobie
            pan na rowerku jak gdyby nigdy nic, bo przecież on taki szczuplutki
            zmieścimy sie oboje, ale nie wie, że może przyprawić o zawał
            kierowcę, który nie jest świadomy tego co on zamierza
            tak więc i jedni i drudzy są siebie warci, nie można generalizować!
          • falszywy_klamca Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:50
            Wcale nie dziwię się koledze, który nie chciał z Toba jechać do Wiśniewa. To, że
            masz prawo jechać po danej drodze, nie znaczy jeszcze, że masz je egzekwować za
            wszelką cenę - cenę życia.

            Kiedyś lubiłem jeździć do Mokobód, a tam droga taka sama jak na Wiśniew.
            Zrezygnowałem, bo taki rowerzysta jak ja będzie się stresował samochodami, a
            kierowcy będą stresować się mną.

            Uważam, że jak na rower to głupota jest jeździć po takich drogach. W las,
            polnymi ścieżkami i drogami, a nie pchać się tam gdzie tylko przeszkadzam.

            Ostatnio wyprzedzałem panią na rowerze, która jechała od ronda koło Św. Ducha do
            skrzyżowania z 7-mką, oczywiście po ulicy, choć pinda 2 metry w prawo ma
            ścieżkę. Ale wiadomo - blondynka... LOL :D
            • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 14:57
              falszywy_klamca napisał:


              To, ż
              > e
              > masz prawo jechać po danej drodze, nie znaczy jeszcze, że masz je
              egzekwować za
              > wszelką cenę - cenę życia.

              Chyba nie rozumiesz problemu :) Ja nie egzekwowałem żadnego prawa
              do jazdy po drodze - ja tamtędy po prostu jechałem :) Czy to, że
              jakiś pirat za kółkiem ma kaprys przekroczyć dwukrotnie dopuszczalną
              prędkość, ma być wystarczającym argumentem za tym, abym nie
              wystawiał nosa z domu? Dlaczego nie oburzasz się, że nie było
              tam "chłopców radarowców", którzy by przypomnieli tym "rajdowcom",
              że trasa łukowska to nie autostrada, a rowerzystów należy wyprzedzać
              w odległości min. 1m? Ja nie jechałem środkiem drogi tylko samym
              skrajem asfaltu. Ja mam prawo jeździć rowerem wszędzie gdzie to jest
              dozwolone. Nie wysyłam przecież żadnego z samochodziarzy na tor
              wyścigowy. Dlaczego więc, Ty każesz mi jeździć po lesie, po luźnym
              piachu? Próbowałeś kiedyś takiej "przyjemności"? Spróbuj, może
              kiedyś wybrać się rowerem na Gołobórz i opowiedz nam tutaj, na forum
              wrażenia ze spotkań z wariatami na quadach, egzekwujących "swoje
              prawa" wrzaskiem: "Gdzie się plączesz, nie masz dróg w mieście?!",
              i przejeżdżających prawie po Tobie obsypując przy okazji piachem
              spod kół.

              • falszywy_klamca Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 10:00
                > Ja nie egzekwowałem żadnego prawa
                > do jazdy po drodze - ja tamtędy po prostu jechałem :)

                > Ja mam prawo jeździć rowerem wszędzie gdzie to jest
                > dozwolone.

                Czyli egzekwujesz swoje prawo do jazdy po trasie łukowskiej :).

                > a rowerzystów należy wyprzedzać
                > w odległości min. 1m?
                Metr licząc odległość końca lusterka i początku kierownicy, czy licząc od drzwi
                samochodu, do konstrukcji roweru? LOL :D
                A udowodnij, że pojazd minął Cię w odległości np. 60 cm LOL :D

                Problem jest w drodze. Droga konstrukcyjnie ile ma lat? 40-50? Projektowana była
                gdy po drogach jeździła 1 Wołga, 3 Syreny i 10 Maluchów. Auta przez kilka dekad
                urosły i teraz ciężko zmieścić tam w jednej linii 2 auta i rower.
                Problem będzie, bo wyhamowanie auta z prędkości przepisowej do prędkości
                rowerzysty jest cieżkie i źle wpływa na płynność ruchu. i nic tego nie zmieni,
                sytacja będzie się pogarszać, bo ruch będzie coraz większy, tym samym
                częstotliwość sytuacji kryzysowych większa.

                Dla własnego bezpieczeństwa rezygnuję z jazdy w miejscu gdzie mogę zginąć.
                Analogiczna sytuacja. Jako pieszy na przejściu dla pieszych jestem święty, ale
                czy normalny człowiek będzie egzekwował swoje prawo wejścia na pasy wbrew
                wszystkiemu?

                > Spróbuj, może
                > kiedyś wybrać się rowerem na Gołobórz i opowiedz nam tutaj, na forum
                > wrażenia ze spotkań z wariatami na quadach, egzekwujących "swoje
                > prawa" wrzaskiem: "Gdzie się plączesz, nie masz dróg w mieście?!",
                > i przejeżdżających prawie po Tobie obsypując przy okazji piachem
                > spod kół.

                I kto jeszcze Ci przeszkadza? Piesi też pewnie, bo się szwendają po chodniku.
                • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 11:04
                  > Czyli egzekwujesz swoje prawo do jazdy po trasie łukowskiej :).

                  Możesz to nazywać jak Ci się żywnie podoba, ja nie łamię w tym
                  przypadku żadnych przepisów :)

                  > Metr licząc odległość końca lusterka i początku kierownicy, czy
                  licząc od drzwi
                  > samochodu, do konstrukcji roweru? LOL :D
                  > A udowodnij, że pojazd minął Cię w odległości np. 60 cm LOL :D

                  Jak tego nie wiesz to znaczy, że powinieneś być skierowany powtórnie
                  na kurs prawa jazdy ;)

                  > Problem jest w drodze. Droga konstrukcyjnie ile ma lat? 40-50?
                  Projektowana był
                  > a
                  > gdy po drogach jeździła 1 Wołga, 3 Syreny i 10 Maluchów. Auta
                  przez kilka dekad
                  > urosły i teraz ciężko zmieścić tam w jednej linii 2 auta i rower.


                  Problem tkwi nie w samej drodze, tylko w mentalności niektórych
                  kierowców, którym się wydaje, że jak nie ma w pobliżu policji czy
                  radaru to na drodze wolno robić co im się tylko spodoba :/
                  Który normalny kierowca, gdy ma przed sobą rowerzystę, a z
                  naprzeciwka nadjeżdża ciężarówka, wyprzedza z prędkością grubo ponad
                  setkę tegoż rowerzystę, pchając się na trzeciego? Moim zdaniem robi
                  to tylko drogowy pirat i idiota pozbawiony wyobraźni


                  > Problem będzie, bo wyhamowanie auta z prędkości przepisowej do
                  prędkości
                  > rowerzysty jest cieżkie i źle wpływa na płynność ruchu. i nic tego
                  nie zmieni,
                  > sytacja będzie się pogarszać, bo ruch będzie coraz większy, tym
                  samym
                  > częstotliwość sytuacji kryzysowych większa

                  A gdzie ja narzekałem na kierowców jeżdżących przepisowo? :))
                  Przecież pisałem o piratach przekraczających dwukrotnie dozwoloną
                  prędkość. Dodam tu jeszcze, że przytłaczająca większość
                  wyprzedzających mnie tam samochodów robiła to w odległości
                  bezpiecznej, czasami nawet przesadnie dużej, zgodnie z przepisami.
                  Gdyby wszyscy kierowcy przestrzegali obowiązujące prawo drogowe to
                  ta cała nasza dyskusją byłaby bezprzedmiotowa :D

                  > czy normalny człowiek będzie egzekwował swoje prawo wejścia na
                  pasy wbrew
                  > wszystkiemu?

                  I znów to samo ;) Czy ja napisałem gdzieś, że pchałem się na siłę
                  pod nadjeżdżający samochód, łamałem przepisy i potem miałem o to
                  pretensję?

                  > I kto jeszcze Ci przeszkadza? Piesi też pewnie, bo się szwendają
                  po chodniku.

                  O co Ci tu chodzi? Ja "o zupie, TY o du..ie" ;)



                  • falszywy_klamca Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 17.07.09, 10:43
                    > Możesz to nazywać jak Ci się żywnie podoba, ja nie łamię w tym
                    > przypadku żadnych przepisów :)

                    Egzekwowanie prawa nie oznacza jego łamania, skąd Ci to przyszło do głowy?

                    > Jak tego nie wiesz to znaczy, że powinieneś być skierowany powtórnie
                    > na kurs prawa jazdy ;)

                    No nie wiem. A podaj mi źródło, które to wskaże.

                    > Który normalny kierowca, gdy ma przed sobą rowerzystę, a z
                    > naprzeciwka nadjeżdża ciężarówka, wyprzedza z prędkością grubo ponad
                    > setkę tegoż rowerzystę, pchając się na trzeciego? Moim zdaniem robi
                    > to tylko drogowy pirat i idiota pozbawiony wyobraźni

                    Jeżeli się zmieści? To w czym problem?
                    To jest właśnie kwestia drogi, a nie mentalności kierowców. Aby rozwiązać
                    problem, Ty chcesz zakazać, ja chcę zmienić system, jako budowę nowej drogi.

                    > Przecież pisałem o piratach przekraczających dwukrotnie dozwoloną
                    > prędkość.
                    Wspominałeś coś o jakichś 150 km/h. Dwukrotne przekroczenie prędkości na tej
                    trasie, to 180 km/h.

                    > I znów to samo ;) Czy ja napisałem gdzieś, że pchałem się na siłę
                    > pod nadjeżdżający samochód, łamałem przepisy i potem miałem o to
                    > pretensję?

                    Pieszy korzystając z pasów nie łamie prawa!!!!!!!!
                    Ale musi mieć mózg, żeby nie pchać się na ślepo, bo on ma prawo!
                    Tak samo Tobą, wiesz, że jest niebezpiecznie, a mimo to jeździsz i kusisz los i
                    jeszcze marudzisz na dodatek.
                    • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 17.07.09, 12:58
                      > No nie wiem. A podaj mi źródło, które to wskaże.

                      Kodeks Drogowy :)))

                      > Jeżeli się zmieści? To w czym problem?
                      > To jest właśnie kwestia drogi, a nie mentalności kierowców. Aby
                      rozwiązać
                      > problem, Ty chcesz zakazać, ja chcę zmienić system, jako budowę
                      nowej drogi.

                      Co to znaczy, że się zmieści? Na styk? Właśnie tu wylazła ta dziwna
                      mentalność, jaka cechuje niektórych kierowców :/ Nie mam nic
                      przeciwko wyprzedzaniu na trzeciego o ile warunki na drodze
                      (szerokość) pozwalają i o ile cały manewr będzie przeprowadzony
                      z zachowaniem przepisowej odległości i prędkości wyprzedzającego.
                      I tu właśnie "kłaniają" się regulacje KD :) I nie wmawiaj mi, że ja
                      czegoś, niezgodnie z prawem, zabraniam zabraniam kierowcom.
                      Zabraniają im przepisy (czyli PRAWO), a ja tylko apeluję aby je
                      przestrzegali.
                      Najłatwiej powiedzieć, że należy wybudować nową drogę. Mnie też by
                      się to marzyło, najlepiej taką z wydzielonym pasem dla rowerzystów,
                      w dodatku oddzielonym, od pasa dla samochodów wysokim krawężnikiem ;)
                      Ale wiemy obaj, że to nierealne. Przynajmniej w perspektywie
                      najbliższych kilkudziesięciu lat. A póki co, to rowerzyści
                      i samochodziarze są nawzajem skazani na swoje towarzystwo na drogach.
                      I obie strony powinny dołożyć starań, aby to współistnienie
                      przebiegało możliwie "bezboleśnie" :)

                      > Wspominałeś coś o jakichś 150 km/h. Dwukrotne przekroczenie
                      prędkości na tej
                      > trasie, to 180 km/h.

                      Zdaje się, że dawno tamtędy nie przejeżdżałeś :) Poza dopuszczalnymi
                      max. 90 km/godz. w wielu miejscach są ograniczenia do 70 km, a nawet
                      jeszcze mniej. W samych Białkach jest 50.., jeśli nie nawet 40 km/h
                      Nie będę się upierał przy tej mniejszej prędkości bo nie jestem
                      do końca pewny. A to właśnie w Białkach, na zakręcie tuż przed
                      szkołą, olbrzymia chyba 12-kołowa, wywrotka omal nie zdmuchnęła mnie
                      (dosłownie) do rowu. Nie dość, że niemal obtarła się o mnie, to
                      jeszcze musiała "grzać" przynajmniej setką, bo w czasie hamowania
                      przed skrzyżowaniem z obwodnicą, zostawiła na asfalcie długie ślady
                      startych opon.

                      > Pieszy korzystając z pasów nie łamie prawa!!!!!!!!
                      > Ale musi mieć mózg, żeby nie pchać się na ślepo, bo on ma prawo!
                      > Tak samo Tobą, wiesz, że jest niebezpiecznie, a mimo to jeździsz i
                      kusisz los

                      A gdzie ja na ślepo jeździłem? Czy gdzieś napisałem, że wszedłem czy
                      wjechałem jak ostatni głąb na skrzyżowanie na czerwonym świetle?
                      Pokaż mi, gdzie czyniłem komuś z tego powodu jakieś wyrzuty.
                      Przecież cały czas piszę o kierowcach wyprzedzających nieprawidłowo -
                      - zbyt blisko i za szybko :(((

                      i
                      > jeszcze marudzisz na dodatek.

                      Widzę, że ta cała dyskusja staje się jałowa i w żaden sposób nie
                      przekonam Cię do do zmiany stanowiska :( Nadal będziesz bronił
                      swojego "prawa" do bycia jedynym pełnoprawnym użytkownikiem dróg.
                      A przepisy...? Przepisy mogą iść się "xxxx" ;)
                      Wybacz, ale z mojej strony EOT :)


                      • falszywy_klamca Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 18.07.09, 11:00
                        > Kodeks Drogowy :)))

                        Przypominam, że chodzi nam o rozwiązanie kwestii metra odległości od której
                        części roweru i samochodu.
                        Proszę podaj źródło, które na to wskazuje.

                        Druga sprawa to taka, że jak profesor na uczelni prosi ciebie, abyś w pracy
                        magistyerskiej podał źródło, to napiszesz np. "Kodeks cywilny"?
                        Zastanów się nad własną odpowiedzią.

                        > Co to znaczy, że się zmieści? Na styk?
                        Pokaż mi kierowcę, który wyprzedzi na styk. To sam Kubica tak nie potrafi.

                        Nie mam nic
                        > przeciwko wyprzedzaniu na trzeciego o ile warunki na drodze
                        > (szerokość) pozwalają i o ile cały manewr będzie przeprowadzony
                        > z zachowaniem przepisowej odległości i prędkości wyprzedzającego.

                        Dalej podajesz przykład ciężarówki, która Cię wyprzedziła zdmuchując do rowu.
                        Czy uważasz, że w przypadku, gdyby ten pan jechał po prostym odcinku z
                        prędkością ok. 80-90 km/h i wyprzedził Cię w odległości metra, to nie czułbyś
                        się zdmuchnięty?
                        Wątpię.

                        > I obie strony powinny dołożyć starań, aby to współistnienie
                        > przebiegało możliwie "bezboleśnie" :)

                        Masz mentalność motocyklisty. Egzekwujesz swoje prawa, głośno krzyczysz, a tak
                        naprawdę jesteś na przegranej pozycji.
                        1.Stanowisz mniejszość na tej drodze.
                        2.Zderzenie z samochodem zawsze dla Ciebie skończy się w szpitalu, dla kierowcy
                        to będzie wgnieciona blacha, albo urwane lusterko.

                        > A gdzie ja na ślepo jeździłem? Czy gdzieś napisałem, że wszedłem czy
                        > wjechałem jak ostatni głąb na skrzyżowanie na czerwonym świetle?
                        > Pokaż mi, gdzie czyniłem komuś z tego powodu jakieś wyrzuty.
                        > Przecież cały czas piszę o kierowcach wyprzedzających nieprawidłowo -
                        > - zbyt blisko i za szybko :(((

                        Sam piszesz, że taka jazda jest niebezpieczna. Sam podajesz przykład kolegi,
                        który bał się jechać dalej. To, że się bał nie oznacza, że z niego "cienki
                        Bolek", ale że ma mózg i zdaje sobie sprawę, co mu grozi, a może zostać kaleką
                        do końca życia.
                        Ty wolisz jeździć dalej i krzyczeć jaki to poszkodowany jesteś.
                        • superkiwi Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 18.07.09, 19:57
                          Ale wszyscy w domu zdrowi?! Co za argumentacja, chyba szlak mnie
                          trafi! Nie jeździć rowerem, bo jakis idiota w samochodzie nie ma
                          ochoty uznać że droga jest nie tylko dla niego! Wyjście na ulice też
                          grozi np. pobiciem więc co nie wychodzić z domu!?
                          • falszywy_klamca Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 21.07.09, 10:14
                            Ja wychodzę i nie robię z tego problemu. Chodzi o gadanie o marudzenie, itd.
          • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 13:51
            kerac32 napisał:

            > Jak czytam niektóre wypowiedzi na temat rowerzystów to nóż w
            > kieszeni sam mi się otwiera. Już ten sam tytuł wątku... Równie
            > dobrze ja sam mógłbym założyć podobny tylko zamiast
            > słowa „rowerzystów” wstawiłbym „kierowców”. A zdjęć, do

            To załóż kto Ci broni. Zaobserwowałem konkretną sytuację po raz kolejny wjazd rowerzysty na skrzyżowanie na czerwonym świetle i to mnie zbulwersowało najbardziej. Jak tak czytam podobne wypowiedzi że co za wątek, że sam mógłym, to się zastanawiam po co jest forum i coraz częściej dochodzę do wniosku że to forum jest dla kilku osób piszących na wzajem do siebie :/

            > kumentujących
            > łamanie tylko praw pieszych


            > i rowerzystów, przez samochodziarzy, mógłbym zrobić w ciągu jednego
            > dnia dziesiątki :))) Na co dzień, praktycznie wszędzie, jeżdżę na
            > rowerze. Rocznie „robię” tak ponad 6000 km, wiem więc trochę o
            > stosunkach panujących na naszych drogach i ulicach. Szanowni
            > samochodziarze, zapominacie, zdaję się, że rowerzyści to tacy sami
            > uczestnicy ruchu jak Wy – mają takie same prawa, i obowiązki zresztą

            Ja nie zapominam i dlatego pozwoliłem sobie na opisanie

            > też. Opisana przez Wredziocha sytuacja oczywiście b. źle świadczy o
            > tych cyklistach i powinni być za niektóre, z opisanych „wyczynów”
            > zdrowo trzepnięci po kieszeni. Za jazdę po chodniku bym raczej ich
            > rozgrzeszył. Szkoda, że nie ma tu informacji o ich wieku, może
            > trochę by to ich usprawiedliwiało. Sam często przeklinam nastolatków

            To byli ludzie w średnim wieku. A dlaczego byś rozgrzeszała za jazde po chodniku skoro nie jest on przeznaczony do jazdy rowerem. Ja nie jeżdze po chodniku, nie jeżdze pod prąd (o to kolejny przykład jazdy rowerzystów ulicami jednokierunkowymi) Równie dobrze można by rozgrzeszyć kierowców parkujących na przejściach dla pieszych bo w Siedlcach jest mało miejsc parkingowych. Albo wszystcy przestrzegamy prawa albo nikt.

            > szalejących zarówno po chodnikach jak i jezdniach. Ale to samo można
            > powiedzieć też o wielu kierowcach. Przestańcie obwiniać o wszelkie
            > zło na drogach innych, zapominając, jakże chętnie przy okazji, o
            > własnych grzeszkach. Wydaje się Wam niektórym, że jak siedzicie za
            > kółkiem to wszyscy inni mają „pryskać” z drogi bo jedzie „Pan
            >
            > Kierowca” :/

            Siędzę za kółkiem i wcale tak mi się nie wydaje

            > Przeszkadzają Wam: eL-ki, ale nie chcecie pamiętać, że każdy z Was
            > tak zaczynał („Zapomniał
            > woł jak cielęciem boł”), motocykliści, bo jeżdżą za szybko,

            Jak ja zaczynałem to jadąc w miasto umiałem przynajmniej płynnie ruszać i poruszałem się po mieście z dozwoloną prędkością (wtedy 60km/h) i znałem zasady panujące na drodze właśnie dlatego że przez wiele lat wcześniej jeździłem rowerem.

            > rowerzyści, bo za wolno, piesi bo bez sensu plączą się po pasach i w
            > ogóle wszyscy oni łamią przepisy i są niepotrzebnymi
            > zawalidrogami ;)
            > Proponuję, przesiądźcie się na jakiś czas, choćby na kilka dni, na
            > rower i zobaczcie jak drogi wyglądają z tej perspektywy. Założę się,
            > że zaczniecie potem inaczej „śpiewać” i zamiast, jak
            > dotąd złorzeczyć i i utyskiwać na cyklistów, wielu zacznie, w duchu,
            > gratulować im odwagi
            > i umiejętności w poruszaniu się po drogach pośród „dzikich” i
            > łamiących wszelkie przepisy

            Tu nie ma czego gratulować każdy ma jakieś predyspozycje do kierowania pojazdami jeden lepsze drugi gorsze ale jak ktoś się boi i przy tym nie ma wyobraźni to nie powienien kierować żadnym pojazdem

            > kierowców samochodów. Tak było, przynajmniej, z moim sąsiadem –
            > samochodowym szowinistą, którego jednego razu udało mi się wyciągnąć
            > na rowerową przejażdżkę do Wiśniewa. Koleś całą drogę bluzgał i
            > wygrażał wyprzedzającym nas, w odległości pół metra kierowcom,
            > jadącym

            A to jest przykład że na kursie prawa jazdy powinna być obowiązkowa jazda na rowerze :)))

            > Spróbujcie przejechać się też ciągiem pieszo- rowerowym na
            > Warszawskiej, zwłaszcza w godzinach szczytu – rano lub po południu,
            > kiedy wszyscy jadą do lub z pracy. Ciekawe co powiecie
            > na „spryciarzy”, którzy już w okolicach „Hetmana” lub w
            > iaduktu
            > wjeżdżają na te pasy, „grzeją”
            > sześćdziesiątką, trąbiąc na „plączących” się tam, nie wiadomo po
            > co ;) pieszych i rowerzystów,

            no cóż chamstwo i tyle, dla mnie takie samo jak dzwonienie rowerzysty bym ustąpił mu drogę w miejscu nie przeznaczonym dla niego


            > bo nie chce się stać w korkach. Chciałbym zobaczyć Wasze miny,
            > kiedy nagle z bocznej uliczki
            > wyskoczy jakiś samochód, który zwolni dopiero przed samą
            > Warszawską, ignorując wcześniej
            > znak informujący o skrzyżowaniu z drogą nadrzędną, tak jakby ścieżka

            z pewnością byłyby wystraszone ;) ale jak już wspomniałem wielokrotnie przepisy powinni przestrzegać wszyscy.

            • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 14:21
              Niepotrzebnie rozbierałeś mój post na czynniki pierwsze :) Nie
              krytykowałem Ciebie, pisałem ogólnie, a założony wątek był tylko
              pretekstem do powiedzenia tego, co od dawna leżało mi na wątrobie.
              Przecież zgodziłem się, że opisana przez Ciebie sytuacja nie może
              służyć za wzór do naśladowania :) Miałem na myśli to, że przy
              podobnych okazjach różni "fachowcy" od ruchu na drogach próbują
              leczyć swoje kompeksy przez mieszanie z błotem innych użytkowników
              dróg.
              Ps. Nie jestem ona tylko on :)
              • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 15:32
                kerac32 napisał:

                > Ps. Nie jestem ona tylko on :)

                sorki to z rozpędu 'a' wskoczyło :)
      • sppam Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 10:11
        superkiwi napisał:

        > Jak to jest że rowerzyści któży nie stanowia nawet ułamka
        zagrożenia
        > w porównaniu do kierowców, tak łatwo są krytykowani?

        No i kolejna osoba, która jest obrońcą rowerowych piratów, ale już
        wiem dlaczego. Do szkoły nie chciało się chodzić i nie zna się
        ortografii, to i rowerem nie umie się jeździć. Dziwne...rowerzyści
        analfabeci- no, może niektóRZy. Żenada.
    • misinka81 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 18:32
      Jak jestem kierowcą, klnę rowerzystów i pieszych. Jak jestem
      rowerzystą, klnę kierowców i pieszych. Jak jestem pieszym, klnę
      kierowców i rowerzystów ;)
      Ogólnie przypomnienie przepisów ruchu drogowego przydałoby się
      każdej z tych grup.
      • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 19:05
        bardzo zdrowe podejście :)
      • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 20:08
        misinka81 napisała:

        > Ogólnie przypomnienie przepisów ruchu drogowego przydałoby się
        > każdej z tych grup.

        Amen! :)
        • teofano1 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 14.07.09, 21:17
          Zgadzam sie w całej rozciągłości się zgadzam.
          Choć jako praktykująca rowerzystka mam co jakiś czas "na pieńku" z
          kierowcami.
          Ostatnio jadąc do swojej Nieślubnej Matki. :-) Przez całe Siedlce z
          plecakiem wypchanym zakupami. Byłam spychana z ulicy Piłsudskiego na
          chodnik. Bo taki jeden "swojom wypasionom furom" na ulicy się nie
          mieścił. Jak usłyszałam przez uchylone okno miała s.....alać z
          ulicy. Cóż im więcej cyferek w cenie samochodu, tym mniej kultury.
          • siedlczanin13 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 08:51
            zawsze miałem trudności ze zrozumieniem koligacji rodzinnych (męża
            siostry brata ciotecznego stryjek) ale z terminem "Nieślubna
            Matka" spotykam sie pierwszy raz, kogo on określa?
            • teofano1 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 10:31
              siedlczanin13 napisał:

              > zawsze miałem trudności ze zrozumieniem koligacji rodzinnych
              (męża
              > siostry brata ciotecznego stryjek) ale z terminem "Nieślubna
              > Matka" spotykam sie pierwszy raz, kogo on określa?

              Panią, którą bardzo cenię i szanuję. Ze względu na jej osobowość i
              podejście do życia. Liczy sobie lat już trochę i ciut. ;-) Dlatego
              pomagam jej jak mogę.
              A termin Nieślubna Matka.
              Cóż wścibskie sąsiadki zaczęły wypytywać, co za babeczka do niej
              przyjeżdża?
              Ona odparła : "Nieślubna córka? A co nie mogę mieć?!" :-D
            • misinka81 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 10:31
              Też tego nie znam :) Może macocha?
              • teofano1 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 10:37
                misinka81 napisała:

                > Też tego nie znam :) Może macocha?

                Może zabrzmi, to dziwnie, ale my funkcjonujemy jako koleżanki.
                Wyobraźcie sobie miny ludzi, kiedy mnie tak przedstawia. Bo róznica
                tak pi razy oko czterdzieści lat jest między nami. ;-)
                Co do pomysłów pani Krystyny.
                Ma garaż, którego nie uzywa. jako że jednemu z dzieci z najomych.
                dziecko liczy sobie coś po trzydziestce. ;-)
                Ktos złosliwie nadwyrężał motocykl pod blokiem.
                To zgodziła się by parkował swoje cudo wraz z jednośladami swoich
                kilku znajomych. W jej garażu.
                Sąsiadki znów z wielkim znakiem zapytania w głowie.
                I pytania, co to sa za jedni w czarnych skórzanych kurtkach i
                skórzanych spodniach. Do tego delikwenci nie sa maleństwami.
                Odpowiedź krótka: "Moi ochroniarze." :-)
                • misinka81 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 11:01
                  Już widzę to zgorszenie w oczach sąsiadek i sekretne podglądanie zza
                  firanki ;))
    • mama_niunia Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 14:01
      Rowerzyści kontra samochody to temat rzeka... Poruszam się po
      mieście i autem i rowerem i wiem, że różnie to bywa z zachowaniem
      przepisów w odniesieniu do wszystkich powyżej wymienionych. Ale jak
      wytłumaczyć NOTORYCZNĄ!!!! jazdę rowerzystów po ulicy składowej,
      gdzie są wydzielone ścieżki rowerowe???? Ścieżka puściutka a wszyscy
      prawie rowerzyści mkną sobie w najlepsze po ulicy!
      • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 17:09
        mama_niunia napisała:

        Ale jak
        > wytłumaczyć NOTORYCZNĄ!!!! jazdę rowerzystów po ulicy składowej,
        > gdzie są wydzielone ścieżki rowerowe???? Ścieżka puściutka a
        wszyscy
        > prawie rowerzyści mkną sobie w najlepsze po ulicy!

        Może przestań wprowadzać ludzi w błąd :/ Ja mieszkam w tamtej okolicy
        i codziennie przemierzam tą ścieżkę przynajmniej dwa razy dziennie.
        Owszem, niektórzy rowerzyści zdają się zapominać w jakim celu
        została ona wybudowana i nadal korzystają z jezdni. Jeśli już mamy
        mówić, że ktoś tam robi coś w sposób notoryczny, to piesi łażący z
        uporem maniaków po tej ścieżce i kierowcy, którzy NOTORYCZNIE na
        niej parkują. Żeby nie być gołosłowny to zamieszczam kilka zdjęć,
        które mam akurat pod ręką.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,1007,97879963.html
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,1007,97879963,97880064.html
        • wredzioch Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 18:45
          jest jeszcze jedno miejsce gdzie parkują co mnie jako pieszego wkurza - koło przedszkola zaraz za skrzyżowaniem za hozera.

          A tak z ciekawosci spytam jak kończy się ścieżka przed Hozera to zjeżdzasz na jezdnie czy dalej tniesz Zbrojną chodniczkiem? :)
          • kerac32 Re: czy rowerzystów nie obowiązują przepisy? 15.07.09, 22:56
            > jest jeszcze jedno miejsce gdzie parkują co mnie jako pieszego
            wkurza - koło pr
            > zedszkola zaraz za skrzyżowaniem za hozera.

            Mnie też wkurzały parkujące tam samochody. Miałem nawet parę "spięć"
            z ich właścicielami. Do tych kierowców w żaden sposób nie docierało,
            że parkują nieprawidłowo i utrudniają, a często nawet uniemożliwiają
            bezpieczny wjazd i zjazd ze ścieżki. Od pewnego czasu, jak postawili
            tam znak zatrzymywania się, jest nieporównanie lepiej.

            > A tak z ciekawosci spytam jak kończy się ścieżka przed Hozera to
            zjeżdzasz na j
            > ezdnie czy dalej tniesz Zbrojną chodniczkiem? :)

            No już przestań..., bo pomyślę żeś wścibski ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka