piotrdudala
07.10.04, 19:50
Nie od dzisiaj wiadomo, że wielu mieszkańców Sosnowca pracuje lub studiuje
(uczy się) w Katowicach. Ich liczba na pewno nie maleje, a sądząc z
rozlicznych rankingów miast, odnotowywujących wysoką pozycję Katowic na mapie
gospodarczej regionu (i Polski), pewno rośnie. Bezrobocie jest tam niskie
(7,7 %), a ilość miejsc pracy prawie trzykrotnie większa niż w Sosnowcu
(ponad 150 tys.). Ja dojeżdżam do pracy w centrum Katowic na godzinę 8.00 z
dzielnicy Pogoń. Na podstawie codziennych obserwacji mogę powiedzieć, że
również z tej dzielnicy jest to całkiem spora liczba ludzi. Rośnie ona
wyraźnie wraz rozpoczęciem roku akademickiego. Z wielkim zdziwieniem
przyjąłem więc zmianę rozkładu jazdy w godzinach porannego szczytu dwóch
najbardziej popularnych linii autobusowych, obsługujących tą dzielnicę
mianowicie 40 i 807.
Zmiana była niewielka ale bardzo ważna. Polegała na tym, że zmniejszono po
jednym kursie autobusów linii 40 i 807 w godzinach 7 - 8, (kursy te dodano w
godz. 6 - 7). I tak aktualnie z przystanku przy ul. Grota-Roweckiego w
godzinie szczytu przed godzina ósmą (wiele instytucji i zakładów rozpoczyna
wtedy pracę) mamy o godz. 7.15 autobus linii 807, o. 7.27 linii 154, o 7.28
linii 40 i o 7.57 znowu 154. Pewnie chodziło o tzw. usprawnienie rozkładów
jazdy i dopasowanie ich do potrzeb pasażerów? Ponieważ wypadł jeden kurs
przegubowego 807 i jeden „krótkiej” 40, a dwa kursy są o tej samej porze
(40, 154) zrobił się w tych autobusach spory tłok. Doświadczam tego
codziennie. Komfort jazdy, prawie jak za komuny. Jakie więc rozwiązanie
proponuję? Możliwości jest klika - można wrócić do starego rozkładu jazdy,
można wprowadzić jakąś nową, prywatną linię, można też „puścić” bardziej
pojemny tabor np. niskopodłogowe autobusy Solaris. Ja byłbym za tym ostatnim
rozwiązaniem. No cóż, pomarzyć można, a nawet trzeba. Marzenia mają to do
siebie, że się... spełniają.
Piotr Dudała