Dodaj do ulubionych

Zabił go krach na giełdzie

14.09.07, 10:42
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1802&news_id=165251&scroll_article_id=165251&layout=1&page=text&list_position=1
Marynarz utopił na giełdzie fortunę. Kiedy akcje nagle zaczęły spadać, targnął
się na swoje życie.
Antyterroryści robili wszystko, by powstrzymać Andrzeja N. przed samobójczym
skokiem ...niestety, nie udało się uratować desperata

Andrzej N. uchodził za pogodnego i towarzyskiego człowieka


- Kiedy będę odchodzić z tego świata, wszyscy będą o tym mówili, bo zrobię to
z hukiem - zapowiadał 56-letni Andrzej N. ze Szczecina.

Nikt nie podejrzewał, że niedawny krach na warszawskiej giełdzie pchnie go do
ostatecznego kroku. A jednak zrobił to, co obiecał. Antyterroryści na dachu
wieżowca, policyjny psycholog. Trzy godziny negocjacji z Andrzejem N., który
grozi samobójstwem. W końcu forsują drzwi jego mieszkania na jedenastym
piętrze. Wtedy wybucha zastawiona przez desperata benzynowa pułapka. Huk i
kłęby czarnego dymu. Policjantom nie udaje się obezwładnić mężczyzny. Andrzej
N. wyskakuje przez okno i zawisa na stalowej linie obwiązanej wokół szyi.
Koniec liny przymocował wcześniej do kaloryferów.
Klęska negocjatorów

Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się miesiąc temu, 13 sierpnia. Dziś
prokuratura prowadząca śledztwo nie ma wątpliwości: policjanci nie popełnili
błędu ani w negocjacjach, ani podczas akcji.

- Osiem osób odniosło obrażenia, funkcjonariusze są poparzeni - mówi
prokurator Jolanta Śliwińska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Dr Marek
Cupryjak, jeden z najlepszych w Polsce policyjnych negocjatorów, szkolący
adeptów do takich zadań, mówi wprost: - To klęska negocjatorów, ale nie można
szukać winnych. Zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne. Taką był ten wybuch.
Przepuścił milion złotych

Andrzej N. pływał na zagranicznych kontraktach jako pierwszy oficer pokładowy.
Świetnie zarabiał, nie nadużywał alkoholu. Dlaczego nie chciał żyć? Marynarz
namiętnie lokował pieniądze na giełdzie - dowiedział się "Super Express".
Odmawiał sobie wszystkiego: miał w szafie jeden zużyty garnitur, jeździł
maluchem z dziurawą podłogą, za tysiąc złotych. Całą duszę zaprzedał
hazardowi, ale od zawsze prześladował go pech.

- W kwietniu przegrał 80 tysięcy złotych z ostatniego kontraktu. W ciągu
dziesięciu lat puścił z dymem blisko milion! Wciąż był bez pieniędzy, zawsze
pożyczałem mu na bilet, bo nie miał jak dojechać na statek.
Krach na giełdzie

Ostatni, gigantyczny krach na giełdzie odebrał mu chęć do życia - wspomina
Marek, przyjaciel Andrzeja N. (pragnie pozostać anonimowy). Kiedy na początku
sierpnia akcje zaczęły lecieć na łeb na szyję, ciarki po plecach przechodziły
wielu drobnym inwestorom. Jedni zapijali straty, inni łudzili się, że jakoś
się odkują.

Dla Andrzeja N. był to zbyt silny cios. Przyjaciel od dawna namawiał go, by
zerwał z hazardem. Tłumaczył, że to nałóg - jak alkoholizm czy narkomania.
Marynarz miewał chwile opamiętania, ale zapominał o przestrogach, gdy zaczynał
wygrywać. Potem znów tracił fortunę, popadał w depresję. Grał nawet na morzu
(na statkach są łącza satelitarne).
Zamykał się w mieszkaniu

- Ostatnio nie odzywał się do mnie przez kilka miesięcy, chociaż zawsze
mieliśmy ze sobą kontakt - opowiada Marek.

Myślał, że Andrzej po prostu wstydzi się kolejnej przegranej.

- Wielokrotnie chciałem go odwiedzić, miałem klucze do jego mieszania, ale za
każdym razem drzwi były zamknięte od środka - kontynuuje. - Skrzynka pocztowa
była zapchana korespondencją, której nie odbierał od wielu tygodni. Przestał
płacić czynsz. Zaalarmowana przez Marka administracja budynku nie widziała
powodu do zmartwienia. - Na klatce nic nie śmierdzi, więc człowiek żyje -
odpowiadano.
Obłęd w jego oczach

13 sierpnia, przed południem, Marek miał telefon z policji. - Proszę pilnie
przyjechać na ul. 9 Maja. Mamy problem. Sprawa wygląda nieciekawie. Drzwi do
mieszkania Andrzeja N. były zablokowane od wewnątrz, ale policjantowi udało
się wypchnąć klucz z zamka.

- Patrzę i oczom nie wierzę: Andrzej siedzi w kucki na parapecie, na szyi ma
sznur - wspomina Marek. - Krzykiem wyrzucał mnie z domu. Próbowałem przemówić
mu do rozsądku, ale on nie słuchał. Miał obłęd w oczach. Dalsze negocjacje,
już przy zamkniętych drzwiach, prowadził policyjny psycholog. W tym czasie
Andrzej N. montował wybuchową pułapkę. Eksplodowała, gdy wtargnęli antyterroryści.

- Nawet gdyby go wtedy uratowano, za kilka dni targnąłby się na życie -
twierdzi przyjaciel samobójcy. - Nikt nie mógłby mu pomóc. Zabiło go
przekonanie, że już nigdy na giełdzie nie wygra.
24 paŹdziernika 1929 r. DzieŃ, w którym ludzie popeŁniali samobójstwA!
Czarny czwartek
na nowojorskiej giełdzie

Przez krach na giełdzie przetoczyła się niejedna fala samobójstw. Najbardziej
pamiętny jest 24 października 1929 roku. To był czwartek, w którym odnotowano
najwięcej samobójstw w historii świata! Dzień, kiedy ceny akcji na
Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych gwałtownie spadły. Nie
spodziewano się tego, dlatego dla wielu był to potworny szok i początek wielu
dramatów.

Krach na amerykańskiej giełdzie odbił się szerokim echem. Setki milionów ludzi
na całym świecie straciło pracę. Nadchodzące lata (1929-1933) nazwano Wielkim
Kryzysem. Wielu właścicieli medialnych, handlowych i gospodarczych firm w
wyniku załamania się giełdy, popełniło samobójstwo. Skutki krachu odczuła
również Polska (o 50 procent spadła produkcja przemysłowa). Poprawa sytuacji
gospodarczej nastąpiła dopiero w 1933 roku, a w Polsce dopiero w 1935 roku.
Załamanie amerykańskiej giełdy, które odczuł cały świat nastąpiło jeszcze w 19
października 1987 roku i 17 wrześnie 2001 roku - sześć dni po zamachu
terrorystycznym na WTC.
autor: Ewa Ornacka KM
Mój komentarz:
Szkoda, że autorka nie postarała się bliżej przyjrzeć w co konkretnie
inwestował ten facet. Podejrzewam, że był zlewarowany albo kredytem na akcje
albo grał bezpośrednio na futures.
Obserwuj wątek
    • siurak20 Re: Zabił go krach na giełdzie 14.09.07, 11:09
      To nie kontrakty. Na kontraktach mozna tracic kase w kazdej chwili i
      nie jest do tego potrzebny zaden krach.

      Pewnie kupil sobie jakas zlota fundamentalna spolke z forum bankiera
      typu fon, ibs albo elek i trzymal jak radza wybitni specjalisci.

      Szkoda goscia bo podejzewam ze duza w tym zasluga
      gieldowych 'fachowcow'
      • aloha11 Re: Zabił go krach na giełdzie 19.09.07, 15:45
        A ja uważam, że mógł posłuchał specjalistów wieszczenia
        bessy.......mógł poczekac tylko parę dni.



        Mario
        • siurak20 Re: Zabił go krach na giełdzie 19.09.07, 18:49
          albo pare lat
    • misty_zwany_krawcem Re: Zabił go krach na giełdzie 14.09.07, 11:19
      Po pierwsze nie zabił go zaden krach na giełdzie tylko zabiła go jego własna psychika i zamiłowanie do hazardu. Równie dobrze mógł stracić grając w Lotto, w ruletke bądz obstawiając wyścigi koni.
      Gdyby poczytał trochę książek, gdyby zastosował się do zasad bezpieczeństwa na pewno tyle by nie stracił.
      Po drugie na razie nie było nigdzie żadnego krachu. To co było można nazwać jedynie mocniejszą korektą. Póki co dużo słabszą niż chociażby ta z maja zeszłego roku.
      Po trzecie. Sprawa smutna i tragiczna. Gra w kontrakty jest grą o sumie ujemnej. Tu zawsze będzie więcej przegranych niż wygranych.
      Autorka mogła bardziej tą sprawę uwypuklić. Ku przestrodze początkującym.
    • poszi Mit samobójstw po Czarnym Czwartku 14.09.07, 13:42
      > Przez krach na giełdzie przetoczyła się niejedna fala samobójstw. Najbardziej
      > pamiętny jest 24 października 1929 roku. To był czwartek, w którym odnotowano
      > najwięcej samobójstw w historii świata!

      Nie wiem, czy można wierzyć jakimukolwiek słowu z artykułu, który powtarza
      nieprawdziwe, sensacyjne mity i to w taki sposób. "W historii świata"? Akurat?!

      Rozdział VII świetnej książki Johna Kennetha Galbraitha The Great Crash, 1929
      books.google.pl/books?id=tSZDICfjg7oC&pg=PA128&sig=s9vcQEtsdgPOgq8fHyixlbCyNHU
      "In the United States the suicide wave that followed the stock market crash is
      also part of the legend of 1929. In fact, there was none."
      • pamparampa Re: Mit samobójstw po Czarnym Czwartku 21.09.07, 13:32
        Jak dorwać całość? Jedynie opcja kupna na Galbraith'a wchodzi w rachubę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka