elamigo1
23.05.08, 23:01
Nurtuje mnie pewien problem, który wydaje mi się wart dyskusji na
forum, a nie mieści mi się w żadnej kategorii „poważnej publikacji” –
mam za mało źródeł a przeprowadzony przezemnie research nie rozwiał
moich wątpliwości – wręcz dostarczył kolejnych.
Od jakiegoś czasu mamy arcyhossę na surowcach. Trend. Dla wielu
analityków staje się oczywiste(?), że duża część wzrostu cen
surowców wynika z powszechności spekulacji towarami – kontraktami na
ropę, ryż, miedź i tym podobne.
Funduszy hedge się namnożyło a i ludzie z wielką kasą nie skąpią na
niekonwencjonalne pomysły. Na surowcach mamy wyraźny trend – czyli
element który kochają wszyscy spekulanci. Wystarczy się podpiąć w
odpowienim momencie i kaska płynie.
TEZA I – do dyskusji. Z gatunku "teorie spiskowe"
Hosa na rynku ropy jest sprawką funduszy sovereign funds, które
mając pochodzenie głównie w krajach zasobnych w ropę podsycając
hossę na ropie pieką dwa gołąbki na jednym ogniu. Stąd taka Angela
Merkel boi się petrodolarów a i Amerykanie niezbyt przychylnym okiem
patrzą jak im np. takie porty kupują.
TEZA II – też do obgadania, z gatunku "Dlaczego tego nie robią".
Nawet jeśli teza 1 jest nieprawdziwa, to czy nie prościej byłobły
takiemu rządowi amerykańskiemu, oczywiście wbrew prawu lub
zmieniając prawo, zainterweniować na rynku ropy po prostu w
odpowiednich momentach zajmując astronomiczne krótkie pozycje. Ruch
motyla przełamałby wsparcia na trendach ropy, dużego motyla –
systemy transakcyjne by się załamały i wszystko poleciałoby w dół.
Tak samo na rynku takiego Ryżu. Jeśli Bank światowy i inne ONZty
tak się martwią o ceny żywności, inflację surowcową i tak dalej, to
czy nie prościej byłoby sprzedać w odpowienim momencie kontrakty na
ryż by złamać jego cenę. Taki Soros złamał Bank Anglii to
międzynarodowe organizacje by nie mogły złamać hossy? Owszem trudno
ze względów prawnych. Ryzykownie pod względem gotówkowym. Ale
wystarczyłaby dobrze przeprowadzona interwencją, ze
wsparciem "interwencji słownych" kilku guru rynkowych.
Oczywiście popyt rośnie, więc hossa pozostanie – ale skala „korekty”
mogłaby doprowadzić ceny o połowę??? Niżej.
Komu jest tak naprawdę na rękę że drożeje ropa? Oprócz nafciarzy z
Teksasu? Trochę inaczej z ryżem, czy miedzią – ale trzeba pamiętać,
że taka miedź jest w rękach globalnych molochów dysponujących
astronomiczną kasą, wystarczającą by co jakiś czas kupić kontrakt tu
i tam.
CZY NIE MA SIŁ ZAINTERESOWANYCH W PRZEKŁUCIU BAŃKI?
Zapraszam do dzielenia się uwagami.