Dodaj do ulubionych

Mreck, na bykach...

IP: *.marketscore.com, / 10.100.4.* 09.04.02, 02:23
...to jeżdżą mężczyzny silne-machos znaczy się.Ze sportów ekstremalnych
wybieram raczej przejażdżkę na rowerze wokół domu.Albo wizytę u niesprawdzonego
fryzjera.
Emalii nie mam,nie wiem jak to działa.

Dziki Zachód? Jasne ! Ale w TV. Jestem stworzeniem miejskim,po jednym dniu
wycieczki w taki plener mam dość.Kurz jest dosłownie wszędzie,dodaj do tego
krem z filtrem UV (wszystko się maże).Aha i spróbuj potem zrobić coś z
włosami.Tragedia.

Milion zielonych? Pracuj,pracuj... ;)))

A molestowanie...No cóż,w praktyce oskarżenie lub jego brak jest natępstwem
umiejętności i zalet(albo wad) molestującego.Jak się domyślasz,oskarżani są
głownie panowie,którzy się raczej nie popisali...

Lasso,czy jak mu tam,owszem,instrument przydatny - do chwytania i usidlania
ofiar interesujących ! Można wykorzystać do suszenia bielizny , a schwytanego
do jej rozwieszania (też).

Powodzenia w walce z najeżdżcami-piaskem ich,piaskiem po oczach ;))))

Obserwuj wątek
    • mreck Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 07:35
      Aha, dzięki za wyczerpujący post. Emalia to jest po prostu poczta elektroniczna
      e-mail. Tak to kiedyś usłyszałem od "Niedźwiedzia" z III programu P. Radia.
      Nie przyznałaś się do tego jak długo tam już przebywasz, więc nie wiem czy
      wiesz, czym, jest/była radiowa trójka i Niedźwiedzki.
      Jesteś tam w delegacji służbowej, czy tez raczej wyjechałaś z zamiarem złożenia
      prochów ziemi czerwonoskórych?
      Zazdroszczę ci, że możesz sobie trochę pooglądać zejenswurdiśkajte w tej
      zamorskiej krainie, łyknąć trochę obcej kultury, która pewnie na początku
      przejmowała ciebie zgrozą i dreszczem?
      Wiesz, moja wiedza na temat wielkiego brata za wielka wodą jest raczej skromna
      i oparta na stereotypach, tudzież filmach z Nikol Kidman i Arnoldem
      Swarzenegerem(znanymi amerykanami ;))a także książkach niejakiego Maya (też
      Amerykanin)tudzież mam ciotkę w Anglii.
      mam nadzieję, ze teraz się wzbogaci, znaczy moja wiedza, nie ciotka, mogą
      zresztą obie ;))))
      Sam fakt, że możesz przeczytać ten post na innym kontynencie jest już czymś
      magicznym.

      W starym kraju, wstaje piękny dzień. Poranek trochę chłodny, ale rześki i
      zapowiada się ładna, słoneczna pogoda. Życzę ci takiej przez całe życie.
      • statler_i_waldorf Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 07:43
        "forse na koncie ma w Londynie, nie ciotke, ten człowiek w swoim zyciu slowa
        prawdy nie powiedzial, to mnie kaze do siebie dzwonic, ze to niby ta ciotka,
        >>a to ciocia z Londynu do mnie dzwoni?<< - dziwi sie!"
        :-)
        • mreck Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 07:49
          ciotka jest, a jakże, he he, wdowa po lotniku rafu, biedna jak mysz koscielna,
          bowiem zawsze bedzie britysz a nie englisz. He, he. Widzę, ze wiedzę o
          niedźwiedxkim czerpiesz z filmu "Miś" ?
          • statler_i_waldorf Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 07:53
            mis, mis, swinska rura, nie mis, 500 zlotych dla mnie nie ma a sam forsa sra...
            (nie ma jak klasyka literatury!)
            :-)
            • mreck Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 08:01
              s_i_w, to który z was czyta, a który tylko nosi okulary? tak sie pytam, naiwnie
              wierzac, ze odpowiedziane mi bedzie.
              • mreck Re: Mreck, na bykach... 09.04.02, 22:38
                widziałem enigmę, wiec wyciagam watek.
                • mreck Re: Mreck, na bykach... 10.04.02, 07:22
                  nie, nie lornetkuję przez ulicę. (nie posiadam lonetki ;) -) chociaż pewnie
                  gdybym mieszkał po drugiej stronie Twojej ulicy to bym ją sobie kupił.
                  (komplement) . Stukam wieczorami z domu, i mam czasem nadzieję, na on-line z
                  Tobą.
                  pewnie zakładanie konta meilowego poszłoby ci łatwiej niz przypuszczasz -
                  ciekawe, czy mozesz korzystać z kont pocztowych Gazety? Zapytaj o to rigla
                  wydaje mi sie ODPOWIEDNIM człowiekiem.
                  Kuracja rewilatyzacyjna, którą przeszedłem jest niczym innym jak odroczenie
                  wyroku, o dwa tugodnie. Już wcześniej planowałem utłuc tę poczwarę "Mrecka" ;)
                  ale definitywne rozstanie z nim nie chyba jest możliwe.
                  Cóż, tandeta zalewa nas również. W siermiężnych czasach była przynajmniej
                  swojska. Teraz jest globalizacyjna. Poranki na mazurach jednak nie umywja sie
                  do tych nad morzem, a ono przecierz jest na swoj sposób podobne chyba wszędzie?
                  Trójka? nie jestem zagorzałym wielbicielem, ot słucham czasem, bo to dobra
                  rzetelna radiostacja.
                  E? uważaj na bizony podobno wzrosła ich populacja w ostatnim czasie,
                  aha i jeszcze jedno pytanie: czy Tam rzeczywiście miś Yogi przechadza sie
                  ulicami? tak tylko pytam z viekawości prostej :)))

      • Gość: enigma Re: Mreck, Sokole Oko ;) IP: *.marketscore.com, / 10.100.2.* 10.04.02, 02:54
        A gdzie to mnie widać było cztery godziny wcześniej? Niepokoić się
        zaczynam,może Ty wcale nie z Polski jesteś tylko sąsiadem moim,co z lornetką i
        nożem długim po drugiej stronie ulicy się kryje? ;))) Rolety opuszczam na
        wszelki wypadek i telefon na 911 nastawiam - sama w domu jestem.Pod prysznic
        tez chyba nie pójdę-tam bezbronne dziewice mordują najczęściej! Wiem co mówię-w
        kinie to w detalach pokazywali i to aby nie raz jeden ;)))

        "Trójkę" pamiętam, ale nie z kultowych(podobno) lat 80-tych.Należę do trochę
        młodszej(nie małolackiej!) generacji.M-boxu nie mam - nie czuję się zbyt pewnie
        w Necie,pewnych terminów potrzebnych przy zakładaniu konta nie rozumiem.Tylko
        nie komentuj,proszę.W dyscyplinach technicznych nigdy nie byłam wybitna.

        Przyjechałam do Stanów w 2000r zaliczywszy parę lat wcześniej dwumiesięczne
        wakacje w Saint Petersburgh(Floryda).Mam tu większość rodziny,mieszkaliśmy w
        Hoboken (New Jersey} z widokiem,sam wiesz na co.Dokumenty są O.K.,mogę legalnie
        płacić nawet podatki.Pracuję w niedużej,rodzinnej firmie,którą za jakiś czas
        chciałabym "przeszczepić" do kraju.Chcę spróbować,a powrót do Houston mam
        zawsze-rodzice są już tubylcami.
        Kraj jet to oszałamiający swoja wielkością i rozmachem.Wszyscy przyjezdni maja
        na początku takie odczucie-trafiają przeważnie do wielkich miast:Chicago,Nowego
        Jorku.Rozpoznawalni sa po wiecznie otwartych ustach układających się w
        literę"ooo!" i cielęcym wzroku. Potem zauważasz ogrom tandety i bałagan tu
        panujący.Prawdziwą wartość Ameryki stanowi sama natura - od Zatoki
        Meksykańskiej poprzez Wielkie Równiny,Góry Skaliste,wybrzeża dwóch oceanów po
        Alaskę.Całe mnóstwo cudownych miejc do obejrzenia.Jak do tej pory widziałam
        niezbyt dużo ale stopniowo zwalczam swoją naturę mieszczucha(ur. i wych. w
        Warszawie).

        Widzę Mrecku,że w piramidzie ktoś wymienił Twoje bateryjki na nowe ;)))
        Znajduję ślady mokrych płetw i wodorosty na wszystkich wątkach,jak dawniej.

        Dziękuję za "pogodowe" życzenia-tak ciepło to ująłeś...(no, ruda nie rozklej
        się tylko!)Chciałabym powitać taki poranek np. na Mazurach...

        red e.




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka