Dodaj do ulubionych

A tera z inny beki

13.09.04, 13:10
Jesień, Jesień, Jesień
złote liście spadają z drzew
Jesień, Jesień, Jesień
dzieci liście zbierają na w-f

Jesień, Jesień, Jesień
złote liście spadają w dół
Jesień, Jesień, Jesień
Marcin znalazł tylko liścia pół

Jesień, Jesień, Jesień
za to Zosia aż cztery w całości
Jesień, Jesień, Jesień
Znowu piątka w dzienniczku zagości
Obserwuj wątek
    • ignatz Re: A tera z inny beki 13.09.04, 13:22
      Pocierać ją mięciutkimi poduszeczkami!
    • pieranka Pan Eugeniusz 13.09.04, 13:26
      Pewnego dnia Pan Eugeniusz siedział w swoim mieszkaniu na piętrze i pił gorącą
      herbatę w szklance. Pan Eugeniusz patrzył jak za oknem pada deszcz. Nagle Pan
      Eugeniusz usłyszał delikatne stukanie do drzwi. Podszedł do nich ostrożnie i
      wyjrzał przez judasza. Za drzwiami nie było nikogo. Już miał właśnie odejść,
      kiedy znowu usłyszał stukanie. Za drzwiami stała piękna dziewczyna. Miała mokre
      włosy i krople deszczu na rzęsach. Po chwili Pan Eugeniusz przyniósł nową
      herbatę w szklance i oboje usiedli razem na kanapie. Pan Eugeniusz pochylił się
      delikatnie nad głową dziewczyny i swoje usta zbliżył do jej ust. Jej oddech
      pachniał gryką, świerzopem i dzięcieliną pałłą. Już ją miał pocałować, kiedy
      okazało się nagle, że to wcale nie jest piękna dziewczyna, tylko przebrany za
      nią inkasent gazowy.
      • oxycort Re: Pan Eugeniusz 13.09.04, 13:37
        Podobasiemi, tylko zakończenie zmień, żeby z hependem było, no, hyhy :)
        ~~
        ox
        • pieranka Może tak? 13.09.04, 13:42
          O mój Zbyszku ukochany
          zadzwoń do mnie chociaż raz
          może znowu się spotkamy
          w te nowe wspaniałe dni
          pójdziemy razem tam na dyskę
          będziemy świetnie bawić się
          co powiesz
          światła czerwone, światła zielone
          fajnie skojarzymy się

          heja, heja, heja, heja Zbyszek
          heja, heja, heja, heja Bożenka
          • oxycort Re: Może tak? 13.09.04, 13:46
            Za skocznie, no...
            Żeby nastrojowo było, zrup.
            ~~
            ox
            • pieranka No to może Duszan? 13.09.04, 13:47
              motor kupił Duszan
              teraz będzie jeździł
              na sto dwa
              a niech wyczyści wpierw
              niech wypucuje maszynę
              radzi matka
              ale gdzie tam - chłopak nie słucha
              mało to się namęczył
              przy zwózce gnoju z pola
              teraz chce pojechać
              jak wiatr poszumieć po wsi
              no dobrze jedź już urwisie - śmieje się rodzicka
              pojechał chłopak jak pirun tylko silnik zaburczał
              nawet rąk nie umył
              • oxycort Re: No to może Duszan? 13.09.04, 13:48
                O, o! To pode mnie (tak czuję) :)
                ~~
                ox
                • pieranka Re: No to może Duszan? 13.09.04, 13:52
                  błyskawicznie utożsamiłeś się z bohaterem?
                  • oxycort Re: No to może Duszan? 13.09.04, 13:56
                    Yhy :)
                    Ale pierwsza opowieść też mi się podobała (sama rozumiesz, rzęsy a kwestia
                    lepkości cieczy... - te rzeczy) :)
                    ~~
                    ox
                    • pieranka Re: No to może Duszan? 13.09.04, 13:57
                      Skończyła się już noc
                      żaluzje się rozjechały
                      na głowę naciągam koc
                      jest dla mnie za mały
                      wystają mi nogi
                      jest mi zimno w nie
                      nie kocham ciebie
                      ty nie kochasz mnie
                      a przecież było nam
                      tak jak nie wiem gdzie

                      Jak to, jak to się stało,
                      że mi wypiłaś
                      moje kakao
                      przecież to mój kubeczek
                      to mój kubeczek
                      z wiewiórką jest
                      • oxycort Re: No to może Duszan? 13.09.04, 13:59
                        O, to! To jest głębokie...
                        ~~
                        ox
                        • pieranka I hermetycznie i głębokie - najlepsze! 13.09.04, 14:06
                          Niewkędyż to wiadomo, drogi czytelniaku, która to już o Poffcernacym historyia
                          co ją ludzie opowiedają. A jednak Ci ją potoczę (choć może nie powinionem). A
                          za to posłuchaj: Wieczór był i na ciemnym niobie ani najmnijszej gwiuzdy, ani
                          ogerka ksienżyca, ani z ognia iskiorki. A toż coś się jidnak świecało, a nie
                          było to ciało niebiańskie (jako się już rzekło) ino był to kobicy przyozdobnik
                          co na dźrzewie wisieł, przyozdobnik na kształt obrynczy co ją babki zkłedują na
                          wezręcze, a zwą branzoleita. Przyozdobnik wisieł i hyboteł się. Dyndu dyndu i
                          hyjbotu raz w te, a potem we w te, jako wola wietru chcieła. Nie było jidnak
                          żadnego co by to dziwo uźrzeć mógł tak, że rzekło by się, po próżnicy się
                          kolibeł. I tu historyia kończyć się by mogła gdyby nie nasz bohatyr, na samym
                          poczuntku rzeczony Poffcernacy, co to się zawszy pojawi jak się bajynda osłabi.
                          Wedla tego słuchaj: A Poffcernacy w onym czasie spokoju zażywał we niebo oczy
                          wypatrując i lewiatujący po obcych gelaktykach furgania kosztował tak mocno, że
                          ażę go przywieło pod kolipną dulinkę (tak zwaną od kształtu kołysadła
                          dzieciącego) gdzie przystanął. "Hoj dela hoj dela przeleciunżen drogi tela" -
                          mówi i na echo czeka. A echo w te pędy rzecze " hoj dela hoj dela, a tam wisi
                          branzoleita". To się chłop otrzynsnął i dali słucha i na raz popatruje, a nic
                          nie widzi ino noc. Znów gazu w płuca nabira i krzyczy to samo od nowa cały w
                          ciekawości co mu słyszeć przydzie i nic nie przyszło z echem jak tylko jidno
                          słowo "branzoleita".
    • heniek.frost Re: A tera z inny beki 13.09.04, 13:26
      żółty jesienny lisć ....... zintonował heniek popjajac herbatkę dla dziadka
    • ignatz Re: A tera z inny beki 13.09.04, 13:46
      Jesienny wiatr...
      • misiania Re: A tera z inny beki 13.09.04, 14:06
        o. Ignatz mię zaskoczył.
    • basia Re: A tera z inny beki 13.09.04, 14:50

      --
      mariolka czekała za drzwiami kuchni z tacą jesiennych kanapek.leon zaszeleścił
      gazetą dając znak, że już czas na drugie śniadanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka