Dodaj do ulubionych

Dawno, dawno temu...

12.06.02, 14:42
... a jak było to dawno, to nawet mój pradziadek nie wie, bo go jeszcze wtedy
na świecie nie było, no więc dawno, dawno temu, za górami (były dość wysokie,
czapy sniegowe poubierane miały, pewnie im zimno od tego stania było), za
lasami (nie znam się na gatunkach drzew, ale wydaje mi się, że były to drzewa
bardziej liściaste niż pieraste... tfu.... iglaste znaczy chciałam powiedzieć),
za wielkimi rzekami (chyba w tej bajce rzeki wielkie były... zresztą nie wiem,
może ona były bardziej szerokie niż wielkie), no więc tam własnie daleko
(niezaprzeczalnie było to daleko, prawda?) mieszkał sobie mały krasnoludek (bo
jakby inaczej mogło być z krasnoludkiem)....
Obserwuj wątek
    • basia! Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:45
      Sam mieszkał (bidulka mała).W małym domku mieszkał (w wymarzonym małym domku)
      • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:46
        jeno jagody i korzonki jadł, więc chudzieńki był biedaczek...
        • misiania Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:48
          Ale przyjaciół miał wielu wśród leśnych zwierzątek.
        • basia! Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:48
          różne korzonki zbierał i potem napar z nich robił na porost...ale nic to nadal
          chudzieńki i maleńki był..
          • misiania Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:49
            Porosty również konsumował. Z dżemikiem.
            • basia! Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:50
              A kiedy odpoczywał pod liściem poziomki marzyły mu się mięśnie jak u dekarza i
              ręce jak u drwala....
              • basia! Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:54
                ...eeehhh..jeknął i w geście rozpaczy złamał źdźbło wysuszonej trawy.
                • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:55
                  I na dodatek wszedzie mam daleko ... westchnal i pomasowal zbolale od wysilku
                  palce... co ja robie w tej bajce ?
                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:56
                    nikt oczywiście, nie mógl mu udzielić odpowiedzi... z prostej przyczyny...
                    wokół nie było nikogo...
                    • misiania Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:59
                      Wokół nie było nikogo, więc nikt mu nie powiedział, że właściwie krasnoludków
                      nie ma, a jego istnienie jako bytu realnego, stoi pod wielkim znakiem zapytania.
                      • basia! Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:03
                        Wielkiego znaku zapytania też nie widział.Chociaż zawsze zastanawiało takie
                        jedno dziwnie wygięte drzewo,bez liści,bez korzeni ...
                        • misiania Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:05
                          To Chris był, pochylony z troską nad losem nieszczęsnego malca.
          • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:50
            Korzonki zbierał wedle najnowszego, wydanego w roku bieżącym dla
            krasnoludka "Atlasu przyrody"...
            • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:54
              i tak to trwało około 120 lat...
              • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 14:57
                margines:
                Chris, co niby?
                • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:05
                  no... to wszystko...co było do tej pory...

                  Ale pewnego dnia zdarzyło się coś, co zburzyło ten ułożony świat
                  małego krasnoludka.....
    • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:08
      - Czesc ! co robisz ? uslyszal za plecami...
      Obejrzal sie . Za nim stal inny krasnoludek, tez nieduzy
      - wywar wywarzam, nie widac ? Mruknal niechetnie
      - na co ?
      - na porost ...
      - i jak leci ?
      - jak krew z nosa.. 120 lat juz probuje
      - i chyba dziala , nie ? brode masz po kolana..
      - Nie na porost wlosow, kurcze... na porost masy i wzrostu ogolnie rzecz
      biorac ... taka jego owaka...
      - eee... to nie z korzonkow sie to robi , kolego... trzebaisc do
      sklepu "fitness", tam tego maja pod dostatkiem ...
      - wiem, ale wszedzie mam daleko, tam tez, tyle gor irzek i lasow do
      przejscia... a na dodatek pryszcze wyskakuja i za przeproszeniem, jadra
      zanikaja..
      - no fakt ... a tobie jadra po co ? I tak sam tu mieszkasz..
      - a czort wie, moze kiedys jaka krolewna sie zjawi i wtedy moga sie przydac...
      - to wiesz co ? zrobmy razem interes .... pozwol , ze sie przedstawie ...
      • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:11
        margines:
        Baloo, czy ty chcesz może ożywić takich dwóch, co to zęby postradali na Dzikim
        Zachodzie???????
        • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:20
          Absolutnie nie !!! Boze uchowaj !!!

          trzeba wprowadzic akcje ...

          a poza tym , celem (chwilowo glownym) byloby doprowadzenie liczby krasnoludkow
          do siedmiu ....potem przyjdzie czas na inne postaci

          bajka bedzie dluuuuga ... ;o)
        • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 15:22
          Na marginesie :

          Dzieki ja.ty, pieknie zagailas , piekny poczatek ...

          ;o)
          • ellen Nie tak łatwo, baloo. Znowu jeden. 12.06.02, 16:07
            Krasnoludek obudził się.
            - Miałem sen, że nie jestem sam na świecie - westchnął - śnił mi się drugi taki
            jak ja krasnoludek!...

            I zapłakał nad swym losem. I wysmarkał się w rękaw, tak jak smarkał jego ojciec
            i dziad.
            • aniela_ Re: Nie tak łatwo, baloo. Znowu jeden. 12.06.02, 16:09
              i jak smarkać będzie jego syn i wnuk

              (ps. jak rozmnażaja sie samotne krasnoludki? czy dolatuja tam bociany? czy
              kapusta rosnie?)
              • ellen Re: Nie tak łatwo, baloo. Znowu jeden. 12.06.02, 16:11
                Z tego co mi wiadomo wyrywają sobie z brody jeden włos, dzielą go na czworo i
                od razu mają cztery małe krasnale.
                • ellen Re: Nie tak łatwo, baloo. Znowu jeden. 12.06.02, 16:19
                  Tak więc spojrzał krasnoludek w stronę słońca i wyrwał sobie z brody jeden
                  włos. Potem wyrwał drugi, trzeci, dziesiąty, bo to był rozkojarzony krasnoludek
                  i w tym zamyśleniu wyskubał sobie całą brodę. Powiał wiatr, włosy pofrunęły w
                  cztery strony świata zostawiając osłupiałego krasnoludka bez żadnej nadziei na
                  potomstwo po wsze czasy.
                • baloo1 Re: bardzo łatwo, ellen. Znowu dwa, a potem siedem 12.06.02, 16:21
                  A jednak ...

                  - Czesc ! co robisz ? uslyszal za plecami...
                  Obejrzal sie . Za nim stal inny krasnoludek, tez nieduzy
                  - wywar wywarzam, nie widac ? Mruknal niechetnie
                  - na co ?
                  - na porost ...
                  - i jak leci ?
                  - jak krew z nosa.. 120 lat juz probuje
                  - i chyba dziala , nie ? brode masz po kolana..
                  - Nie na porost wlosow, kurcze... na porost masy i wzrostu ogolnie rzecz
                  biorac ... taka jego owaka...
                  - eee... to nie z korzonkow sie to robi , kolego... trzebaisc do
                  sklepu "fitness", tam tego maja pod dostatkiem ...
                  - wiem, ale wszedzie mam daleko, tam tez, tyle gor irzek i lasow do
                  przejscia... a na dodatek pryszcze wyskakuja i za przeproszeniem, jadra
                  zanikaja..
                  - no fakt ... a tobie jadra po co ? I tak sam tu mieszkasz..
                  - a czort wie, moze kiedys jaka krolewna sie zjawi i wtedy moga sie przydac...
                  - to wiesz co ? zrobmy razem interes .... pozwol , ze sie przedstawie ...

                  - poczekaj, poczekaj, chyba mam wlasnie "deja vu" ... ale fajnie ...
                  powiedzial pierwszy krasnoludek i z radoscia wyrwal sobie wlos z brody, ciosem
                  karate podzielil go na czworo.
                  - O potarz ! Juz jest nas szesciu ! Brakuje jeszcze jednego ... ale fajnie,
                  widziales taki numer ?
                  -No fajnie ... ale ja osobiscie wole rozmnazac sie przez podzial.. powiedzial
                  drugi krasnoludek i rozmnozyl sie przez podzial ....
                  - Ok. Dosc juz.. rachunek sie zgadza .. rzucil pierwszy ..
                  teraz musimy sie jakos ponazywac ...
                  • baloo1 Re: bardzo łatwo, ellen. Znowu dwa, a potem siedem 12.06.02, 16:22
                    na marginesie dodam, ze w brodzie zostal mu jeszcze jeden wlos do wyrwania ...
                    na czarna godzine.
                    • ellen Re: bardzo łatwo, ellen. Znowu dwa, a potem siedem 12.06.02, 16:37
                      E tam, tak przekopiowywać z góry to każdy potarfi. Użyj swego yntelektu raczej!
                      • baloo1 Re: bardzo łatwo, ellen. Znowu dwa, a potem siedem 12.06.02, 16:41
                        Czego mam uzyc ? nie posiadam, sorry ... a poza tym wlasnie nauczylem sie copy-
                        pastowac, wiec sie chcialem pochwalic ;o)
                        na swoje usprawiedliwienie dodam, ze potem dodalem kilka linijek , w dodatku
                        tez bez uzycia yntelektu (ale za to od siebie, prosto z serca, i z
                        uwglednieniem twoich wstawek - nalezy to docenic i uszanowac...)

                        :o) a nawet :oD
                        • ellen Re: bardzo łatwo, ellen. Znowu dwa, a potem siedem 12.06.02, 16:53
                          Zobaczywszy ten dialog o wywarze i zanikaniu nie przewinęłam do dołu. Zwracam
                          honor, faktycznie rozwinąłeś akcję uwzględniając motyw rozmnażania przez
                          dzielenie włosa!

                          Ciąg dalszy:
                          Rozmnożone nagle krasnoludki wiły się jak w ukropie w poszukiwaniu imion dla
                          siebie. Nie zauważyły, że nadciąga burza. Z ogromnej, granatowej chmury zaczęły
                          walić pioruny, które w kilka minut uśmierciły wszystkie ponadprogramowe
                          krasnoludki. Nasz główny bohater stał pośrodku łąki zasłanej gęsto trupem jego
                          sklonowanej naprędce braci.
                          I nie miał ani jednego włosa w brodzie...
                          • baloo1 Re: Osiem ??? 12.06.02, 17:10
                            Ellen, ale wredna jestes ;oD (to na marginesie)
                            ale nic to, lecimy dalej :

                            w krysztalowo czystym po burzy powietrzu rozleglo sie nagle donosne, spiewne,
                            wszechogarniajace, dobiegajace nie wiadomo skad :
                            "Hej hooooooo" ...
                            i ziemia zadrzala w rytm siedmiu par krasnoludczych trzewikow...

                            (na drugim marginesie) : tamta wersja bardziej mi sie podobala :o(((, ale jak
                            dalej bedziesz sabotowac, to nigdy nie wyjdziemy z etapu ekspozycji ...
                            • piotr_c Re: Osiem ??? 12.06.02, 17:22
                              na marginesie, prawdziwy weteran wątków brazylkijskiego i westernowego nie
                              zraża sie takimi dorobuazgami jak wybicie 86% bohaterów :) Moje uznanie
                              • baloo1 ciagle na marginesie 12.06.02, 17:37
                                no ale przyznasz na marginesie , ze antykrasnoludzka dzialalnosc ellen
                                przypomina dzialalnosc niejakiego Roberto Rodrigueza i jego bandy porywaczy
                                watkow ...i to kiedy ? na samym poczatku bajki ? to troche nie fair :oD

                              • Gość: basia! Re: Osiem ??? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 17:45
                                Z za zarośli słychać było chrzęst łamanych gałęzi,głuche dudnięcia i głośnie
                                AAAŁŁŁAAA...!!!! Bezimmienne krasnoludki podeszły bliżej i zobaczyły jakąś
                                dziwną istotę ,wlosy długie jak u nich ale brody ani śladu,do tego zaokrąglona
                                to istota była,w niektórych miejscach szczególnie zaokrąglona ...stanęli jak
                                wryci..
                                -Ale ze mnie sietotka,potykam się o wszystko ,nawet o jagody.Oooo! wszędzie mam
                                siniaki ..i tu .. i tu..-zaczęła pokazywać sine plamy.Najwięcej sinych plam
                                było w miejscach najokrąglejszych ...
                                Krasnoludki zaczęły nerwowo przełykać ślinę i nie mając co zrobić z rękoma
                                powyrywali sobie ostatnie włosy z brody.
                                -O ,przepraszam nie przedstawiłam się -Marysia jestem ,sierotka Marysia .
                                Na to pierwszy krasoludek - krasnoludek jestem ,pierwszy krasnoludek
                                Następni odliczyli się w kolejności.
                                • baloo1 Re: jedenascie sztuk (na razie) + te z postu obok 12.06.02, 17:56
                                  A ja nazywam sie Wawelski ... Smok wawelski , znaczy sie !!! gruchnelo nagle
                                  wsrod ostepow - a to Pani Wawelska , malzonka moja slubna , znaczy sie !!!
                                  I na polane wtoczyly sie dwa olbrzymie smoki. Kazdemu z plecaka wystawal baran
                                  napchany siarka ...
    • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 17:50
      Slyszac spiewne "hej hooooo" , Sniezka zatrzymala sie na chwilke.
      - No, wreszcie ich mam, kto to widzial, zeby tak sie zaszyc w gluszy ...
      - Czuje, ze zaraz zacznie sie fajna jazda - zachichotala zacierajac raczki -
      siedmiu taaakich krasnali, i jeszcze ta jedza zaraz sie tu przywlecze .. Swoja
      droga, myslalam, ze jej zylka peknie, ale latwo staruche podpuscic, kilka
      zajaczkow lustereczkiem i ubaw po pachy ... i jeszcze raz zatarla raczki i
      usmiechnela sie wrednie, bo byla to wredna Sniezka (taka z kawalkiem lodu w
      srodku , i z kamykiem)
      Wokol las rozbrzmial szelestem zacieranych rak i w powietrzu uniosl sie swad
      podgrzanej skory .... Sniezka nie byla bowiem sama. W ukryciu sledzilo ja juz
      od dawna czterdziestu rozbojnikow. Chlopy jak deby , wyposzczone, wyjatkowo
      wredne... oni tez usmiechali sie i zacierali rece ...
      • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 18:02
        Szmer zacieranych rak zostal jednak zagluszony przez trzask lamanych galezi i
        serie soczystych przeklenstw. Na sciezke obok Sniezki wypadla z gestwiny
        dztiwna postac w turbanie i z deska windsurfingowa (tudziez zaglem) na
        plecach ...
        - O zesz ..., kurde balans kurde blaszka. zachrypiala postac ... O
        przepraszam , nie widzialem, ze sa tu damy .. Panienka pozwoli, ze sie
        przedstawie : Sindbad zeglarz jestem . Cos wyjatkowo duza ta wyspa, nie uwaza
        panienka ?
      • Gość: basia! Re: Dawno, dawno temu... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 18:08
        A było tu tak cicho i spokojnie -westchnął krasnoludek Pierwszy ,podobny jak
        włos do włosa do pozostałych krasnoludków.
        A potem rozmarzył jak byłoby cudownie ..on i Marysia sierotka..razem
        potykaliyby się o gałązki ..turlali jagody ..wydłubywali termity ze
        spróchniałych drzew...no a wieczorami mógłby jeszcze Śnieżkę wredną
        odwiedzić,ktora mieszkała na skraju polany.Łatwo było tam traić ,czerwona
        latarnia paliła się za dnia i nocy.
        • Gość: basia! Re: Dawno, dawno temu... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 18:11
          Czerwona latarnia niestety nie tylko jemu wskazywała drogę .Brana omyłkowo za
          latarnię morską zwabiała licznych sinbadów i innych żeglarzy i nietylko.
        • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 18:15
          A obok stala druga chatka z czerwona, gustowna latarenka. Mieszkala w niej
          Sypiajaca Krolewna, tez niczego sobie ... ale ona nieczesto byla wolna, bo
          szczegolna przyjazn laczyla ja z krolewiczem-dekarzem (na marginesie :
          ewentualne pytania prosze kierowac do Anieli, ja nic nie wiem), Kotem w butach
          i Konikiem-Garbuskiem...
          Mowiac krotko : las nie byl juz taki pusty jak to drzewiej bywalo ... ech
          zyzn....
          • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 12.06.02, 23:26
            Nadeszła noc,psy się uśpiły...jako i krasnoludki ocalałe z pogromu,królewna i
            reszta mieszkańców lasu.Cisza jak okiem sięgnąć i ciemno jak makiem zasiał.W
            tem...z mroku postać się wyłoniła.Ponura,ruda i kudłata.Uśmiechnęła się
            szeroko,prezentując spore braki w uzębieniu.Ślinka jej(postaci znaczy) ciekła
            po długiej,pełnej suchych liści i innego nie wiadomo czego,w końcu ciemno
            jest,brodzie.Czyżby miała chrapkę na jakąś fajną babkę? A kto wie,może i na
            Sindbada Żeglarza?
            • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 07:56
              Ponura, ruda i kudłata postać jeszcze raz przełknęła ślinę... (tempo
              przełykania miała co prawda lekko zwolnione, bo to już świt dawno nad polanką i
              lasem wisiał, ale przeciez to nie jego wina, znaczy kudłatego nie wina, że tak
              wolno przełykał)...
              Świt więc wisiał, słoneczko również równiutko zawieszone na niebie błyszczało,
              a towarzystwo jak gdyby nigdy nic spacznie pochrapywało w swoich domkach,
              jamkach i norkach...
              • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 07:59
                ymmmmmm......... - przeciągnął się krasnoludek, dla ułatwienia nazwany
                Pierwszym Krasnoludkiem... - chyba trza już wstać, kropel rosy nałapać w
                liście łopianu, parę jagód obszamać, bo jak towarzystwo się obudzi, to w ciągu
                godziny splądrują mi cały las...

                (na marginesie: Baloo, czy nie mógłbyś pare sztuk usmiercić, ja nie mam serca,
                bo się faktycznie jakoś cholernie tłoczno zrobiło)
                • basia! Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 08:24
                  Pierwszy krasnoludek rozejrzał się wokoło ,innych krasnoludków nie było widać
                  ani słychać...co się z nimi mogło stać ? Przypomniał sobie ,że słyszał w nocy
                  głośne przełykanie...(nie swoje przełykanie)Czyżby...reszta krasnoludków stała
                  się czyimś ogniwem w łańcuchu pokarmowym? Zadrżał,....ale zamiast wkładać kij w
                  mrowisko ,zajął się innym termitem..tfu! tematem.
                • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 08:40
                  postać zamaszyście wytarła brodę w poły płaszcza,zachwiała się i wyrżnęła
                  organizmem prosto w krzaki jeżyn,popisując się w locie znajomością łaciny.Jaka
                  szkoda,że nikt mnie nie słyszy,zadumała się wysilając swe obie szare komórki.Z
                  rozmarzenia wyrwał ją dzwonek.
                  @$#%&* rzuciła postać i dobyła z kieszeni telefon.
                  To był krasnoludek z prośbą o ciszę,by mógł w spokoju kontemplować poranną rosę
                  rozwieszoną na pajęczynie.
                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:06
                    ... kontemplował tę rosę Krasnoludek, kontemplował, gdy tymczasem słoneczko
                    przesunęło się na nieboskłonie wyżej, wiaterek chmurki rozwiał, liśćmi cichutko
                    zaszumiał... miło i przyjemnie w lesie Krasnoludka się zrobiło...
                    • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:20
                      ufffff.... ale super... - jęknął z zachwytu Krasnoludek - pusto chyba w
                      lesie, sam jestem, w końcu przestaną mi wszystko z lodówy wyżerać (tak, tak,
                      Krasnoludek miał bardzo wysoce rozwinietą technikę w domu i posiadał baterie
                      słoneczne, i młyn wodny, i prądnicę, która prąd do jego lodówy wytwarzała)...
                      • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:27
                        i po chwili zachwytu nad sobą, lasem, polanką, na której stał domek
                        Krasnoludka, nad światem i całą Galaktyką poszedł Krasnoludek na malutki
                        spacerek ( bo jakże mogłoby być inaczej, jeżeli Krasnoludek był malutki, to
                        spacerek również)...


                        • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:36
                          -@#$ -przezywała pod nosem postać gramoląc się z krzaków.Nigdy nie dojdę do
                          tego krasnoludka.A rachunek za prąd ktoś musi dostarczyć.
                          -Ale się konus zdziwi,żeby tylko był w domu.
                          • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:52
                            ... a tymczasem Krasnoludek, po malutkim spacerku powrócił do domku... wyjął z
                            lodówy lody jagodowe, łyżkę pod bieżącą wodą umył (a co, czyścioszek z niego
                            był) i zasiadł na otomanie...
                            • iw1 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 09:54
                              Włączył telewizor i zasnął, bo zmęczony był po spacerku (dziwicie się? - takie
                              maleństwo!). W środku nocy obudził go jakiś niezidentyfikowany odgłos...
                              • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 10:11
                                ... oczywiście wydawało mu się, że to środek nocy, bo przed skonsumowaniem
                                lodów pozaciągał wszystkie sztory w oknach, żeby ktoś, jak będzie przechodsził
                                koło chatki, nie zobaczył, że on tak sobie po prostu lody wcina...
                              • Gość: ki Re: Dawno, dawno temu... IP: 195.117.142.* 13.06.02, 10:12
                                to śpiewała Edyta... swoją ulubioną piosenkę o życiu i odbieraniu czegoś...
                              • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 10:13
                                -jak rany - wkurzyła się postać,to nie ten las i nie ten krasnoludek.
                                Gdzie ja do jasnej anielki jestem,chrzanię tę robote.Najlepiej zostanę
                                strażakiem albo dróżnikiem.Ta cisza mnie dobija.Śpią wszyscy,czy co?
                                • ellen Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 10:37
                                  Krasnoludek oczywiście trochę majaczył w gorączce, bo w lodach, które wrąbał,
                                  była salmonella. Leżał tak trzy dni i trzy noce zlany zimnym potem a kiedy
                                  czwartego dnia poczuł, że życie wraca w jego za przeproszeniem członki
                                  pierwszym co przyszło do jego głowy była myśl: "Tak dalej być nie może. Muszę
                                  zrobić coś ze swoim życiem!"
                                  Bo to był pełen inicjatywy krasnoludek.
                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 11:24
                                    Porozsuwał więc sztory, pootwierał okna, wszystkie koty powyganiał z katów
                                    (nie, żeby zwierząt nie lubił, ale po co miały mu się panoszyć w domu), wziął
                                    kąpiel, ubrał nowy, czyściutki kubraczek, zjadł porządne śniadanko i zaczął
                                    czekać....
                                    • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 11:25
                                      Czy nie umilał sobie tego czekania przypadkiem?
                                      • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 11:28
                                        duży margines:

                                        wiedziałam, wiedziałam!!!!!!!!!!!!! Ignatz, wiedziałam, że albo tak napiszesz,
                                        albo od razu przejdziesz do prostego słuchania;-))))))))))))))))))))))))))))))
    • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 11:44
      ...a wracając do Krasnoludka...
      Siedział więc sobie na malutkiej otomance, miał trochę nawet ochotę pośpiewać i
      poprzytupywać, ale był tak malutki, że swoimi nóżkami nie dosięgał do ziemi,
      więc sobie dał spokój...
      Siedział, rozmyslał nad miłym i bezstresowym zyciem Krasnoludka, nad jego
      urokami, gdy nagle...
      • westin Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 11:48
        ... przyszło mu do głowy, że czegoś mu brakuje. Myślał, myślał i wymyślił:
        Krasoludkowej!
        • ellen Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 12:39
          Zaczął roztrząsać negatywy i pozytywy obecnej sytuacji, jako że miał
          analityczny umysł. Nikt mu się do niczego nie wtrącał, butów nie przestawiał,
          kołków na głowie nie ciosał, nie kazał się zamknąć, gdy podśpiewywał ulubioną
          piosenkę pt. "Deprecha" i nie wyjadał lodów z zamrażalnika, ale też był bardzo,
          ale to bardzo samotny. Szczerze mówiąc, był sam jak palec i nie miał nawet do
          kogo ust otworzyć.
          Wyszedł więc przed dom i zawołał:
          - Hej, jest tu kto?
          Ale nikogo nie było.
          Wdrapał się na najwyższe drzewo i z jego czubka dostrzegł w oddali piękny
          zamek, który lśnił w słońcu. Spakował więc plecaczek, zamknął drzwi chatki na
          skobel i przebierając swoimi krótkimi nóżkami ruszył w stronę lśniących wież
          zamku, gdzie czekało na niego nieznane....
          • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 12:44
            I wesoło zaśpiewał :

            Mam znowu doła
            Znów pragnę śmierci
            Wracaja stare lęki
            I nie mogę w nocy spać
            Ból przemijania
            Choroby, wojny, rozpacz
            Wszytkie ciemne strony życia
            Dręczą mnie, ach, kurwa mać

            Ref:
            Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
            Nawet seks jest banalny i niekręci mnie
            Może jestem nienormalny
            Za krótko byłem w wojsku
            Może w lecie jakiś komar
            Adidasa sprzedał mi

            Mam znowu doła
            Znów pragnę śmierci
            Wszystkie formy samobója
            Przed oczyma stają mi
            Sam już nie wiem, co robić mam
            Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
            Mam już dość leżenia pod kałużą
            Ratuj mnie jesienny mały Boże

            Ref:
            Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
            Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
            Może jestem nienormalny
            Za krótko byłem w wojsku
            Może w lecie jakiś komar
            Adidasa sprzedał mi...
            • Gość: maga34 Re: Dawno, dawno temu... IP: *.lodz-wschod.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 13:05
              i tak pospiewując swoją ulubioną piosenkę o głęboko optymistycznej tresci, ukrytej przed okiem
              ciekawskich pod z pozoru smutnymi słowami, zastanawiał sie nad przyszłoscią. Co go spotka w tym
              odległym zamku?, czy uda mu się wreszcie odnaleźć kobietę swojego życia ? i co tak własciwie ma z
              nią robić, młodym stosunkowo był krasnoludkiem, a i nikt mu nie mówił do czego tak naprawdę są
              kobiety. Ze zgrozą uwiadomił sobie, że faktycznie w wojsku był za krótko, a prawdę powiedziawszy nie
              był wcale, bo kategorię D dostał w związku z porostem, a raczej jego brakiem. I wesoła piosenka
              uwięzła mu w gardle, a smiech na usteczkach zamarł...
              • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:25
                ... Ściągnął więc pośpiesznie z pleców swój malutki plecaczek, otworzył i wyjął
                buteleczkę (malutką oczywiście, bo po co duża takiemu maluchowi) nalewki, co ją
                poprzedniej zimnej i mroźnej zimy wyczarował w przypływie mocy
                czarodziejskich...
                Wlal sobie całą zawartość do malutkiego gardziołka, i poczuł w tym momencie
                błogie rozwiązywania się piosenki, co to mu w gardle uwięzła....
                • iw1 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:26
                  (kolej na Ignatza)
                  • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:34
                    Przecież Was nie zawiodę. No, chyba że to Placebo.

                    Kury

                    "Jesienna deprecha"

                    Mam znowu doła
                    Znów pragnę śmierci
                    Wracaja stare lęki
                    I nie mogę w nocy spać
                    Ból przemijania
                    Choroby, wojny, rozpacz
                    Wszytkie ciemne strony życia
                    Dręczą mnie, ach, kurwa mać

                    Ref:
                    Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
                    Nawet seks jest banalny i niekręci mnie
                    Może jestem nienormalny
                    Za krótko byłem w wojsku
                    Może w lecie jakiś komar
                    Adidasa sprzedał mi

                    Mam znowu doła
                    Znów pragnę śmierci
                    Wszystkie formy samobója
                    Przed oczyma stają mi
                    Sam już nie wiem, co robić mam
                    Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
                    Mam już dość leżenia pod kałużą
                    Ratuj mnie jesienny mały Boże

                    Ref:
                    Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
                    Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
                    Może jestem nienormalny
                    Za krótko byłem w wojsku
                    Może w lecie jakiś komar
                    Adidasa sprzedał mi...
                  • ellen Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:35
                    (załóżmy, że ignatz już wystąpił)

                    Krasnoludek lekkim acz trochę chwiejnym krokiem zbliżał się do zamku. Jednym
                    susem przeskoczył fosę i załomotał w odrzwia.
                    - Kto tam? - dało się słyszeć zza dębowych wierzei
                    - To ja, krasnoludek - zawołał wesoło krasnoludek
                    - Czego tu szukasz? - ten sam głos indagował krasnoludka
                    Krasnoludek zastanowił się chwilę.
                    - Sensu!
                    - Księżniczka Sensuala dziś nie przyjmuje - odburknął głos....
                  • maga34 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:36
                    a im bardziej płynu w buteleczce ubywało, tym bardziej w nim go pzrybywało i już po chwili trunek
                    szczelnie wypełniał bogate (choć maleńkie) wnętrze krasnoludka. Zrozumiał wreszcie, że nie na
                    spiew pora, ale na czyn i to nie byle jaki, jak on maleńki ale wielki i prawdziwy czyn, rewolucyjnemu
                    podobny, który pozwoli mu upragniony porost zdobyć i tak się tą myslą zachwycił, że poczuł jak urasta,
                    wzrasta i o Boże czy to możliwe PORASTA...
                    • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:41
                      a zza drzwi dobiegł go piękny głos, który rzewnie śpiewał....

                      (teraz Inatz)
                      • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:45
                        If you're going to San Francisco
                        Be sure to wear some flowers in your hair
                        If you're going to San Francisco
                        You're gonna meet some gentle people there

                        For those who come to San Francisco
                        Summertime will be a love-in there
                        In the streets of San Francisco
                        Gentle people with flowers in their hair

                        All across the nation such a strange vibration
                        People in motion
                        There's a whole generation with a new explanation
                        People in motion people in motion

                        For those who come to San Francisco
                        Be sure to wear some flowers in your hair
                        If you come to San Francisco
                        Summertime will be a love-in there

                        If you come to San Francisco
                        Summertime will be a love-in there
                        • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:46
                          nasz krasnoludek postanowił odpowiedzieć śpiewem....
                          (znowu Ignatz)
                          • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:47
                            Die, die, die my darling
                            Don't utter a single word
                            Die, die, die my darling
                            Just shut your pretty mouth

                            I'll be seeing you again
                            I'll be seeing you in hell

                            Don't cry to me oh baby
                            Your future's in an oblong box
                            Don't cry to me oh baby
                            Should have seen it a-coming on
                            Don't cry to me oh baby
                            I don't know it was in your power
                            Don't cry to me oh baby
                            Dead-end girl for a dead-end guy
                            Don't cry to me oh baby
                            Now your life drains on the floor
                            Don't cry to me oh baby

                            Die, die, die my darling
                            Don't utter a single word
                            Die, die, die my darling
                            Just shut your pretty mouth

                            I'll be seeing you again
                            I'll be seeing you in Hell

                            Don't cry to me oh baby
                            Die, die, die my darling
                            Don't cry to me oh baby
                            Die, die, die my darling
                      • maga34 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 13:45
                        : to ja, to ja Wołgaaa,
                        słyszysz wołam ciebie z odaliii....
    • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 14:25
      Kurde - pomyślał w duchu Krasnoludek (był Krasnoludkiem dobrze wychowanym, więc
      nie mówił takich brzydkich słow na głos)...
      Kurde - pomyślał jeszcze raz - ja pukam a oni, zamiast otwierać - śpiewają...
      Mam ich w nosie, wracam do domu. Po czym założył na plecy swój mały plecaczek i
      odwrócił się na pięcie...
      • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 14:40
        jednak z tyłu nieustannie dobiegały go dźwięki piosenki....

        (Ignatz)
        • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 14:46
          Die, die, die my darling
          Don't utter a single word
          Die, die, die my darling
          Just shut your pretty mouth

          I'll be seeing you again
          I'll be seeing you in hell

          Don't cry to me oh baby
          Your future's in an oblong box
          Don't cry to me oh baby
          Should have seen it a-coming on
          Don't cry to me oh baby
          I don't know it was in your power
          Don't cry to me oh baby
          Dead-end girl for a dead-end guy
          Don't cry to me oh baby
          Now your life drains on the floor
          Don't cry to me oh baby

          Die, die, die my darling
          Don't utter a single word
          Die, die, die my darling
          Just shut your pretty mouth

          I'll be seeing you again
          I'll be seeing you in Hell

          Don't cry to me oh baby
          Die, die, die my darling
          Don't cry to me oh baby
          Die, die, die my darling
        • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 14:47
          Oj, to nie to. Przepraszam, juz poprawiam.

          Mam znowu doła
          Znów pragnę śmierci
          Wracaja stare lęki
          I nie mogę w nocy spać
          Ból przemijania
          Choroby, wojny, rozpacz
          Wszytkie ciemne strony życia
          Dręczą mnie, ach, kurwa mać

          Ref:
          Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
          Nawet seks jest banalny i niekręci mnie
          Może jestem nienormalny
          Za krótko byłem w wojsku
          Może w lecie jakiś komar
          Adidasa sprzedał mi

          Mam znowu doła
          Znów pragnę śmierci
          Wszystkie formy samobója
          Przed oczyma stają mi
          Sam już nie wiem, co robić mam
          Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
          Mam już dość leżenia pod kałużą
          Ratuj mnie jesienny mały Boże

          Ref:
          Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedyś
          Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
          Może jestem nienormalny
          Za krótko byłem w wojsku
          Może w lecie jakiś komar
          Adidasa sprzedał mi...
          • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 15:20
            słysząc te słowa krasnoludek nie mogąc się powstrzymać zaczął nucić pod nosem :

            (Ignatz do dzieła)
            • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 15:25
              I have often told you stories
              About the way
              I lived the life of a drifter
              Waiting for the day
              When I'd take your hand
              And sing you songs
              Then maybe you would say
              Come lay with me love me
              And I would surely stay

              But I feel I'm growing older
              And the songs that I have sung
              Echo in the distance
              Like the sound
              Of a windmill goin' 'round
              I guess I'll always be
              A soldier of fortune

              Many times I've been a traveller
              I looked for something new
              In days of old
              When nights were cold
              I wandered without you
              But those days I thougt my eyes
              Had seen you standing near
              Though blindness is confusing
              It shows that you're not here

              Now I feel I'm growing older
              And the songs that I have sung
              Echo in the distance
              Like the sound
              Of a windmill goin' 'round
              I guess I'll always be
              A soldier of fortune
              Yes, I can hear the sound
              Of a windmill goin' 'round
              I guess I'll always be
              A soldier of fortune
              • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:13
                specjalnie dla Ignatza

                -co do diabła-pomyślał krasnoludek
                Metallica,Whitesnake i kury jakiś przebrzydłe
                -ale co to,jakaś mała,ruda i piegowata pod drzewem tu siedzi,piwo pije.
                -Muszę ją ostrzec,żeby do zamku nie szła
                • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:15
                  -Słuchaj, nie idź do zamku - powiedział krasnoludek.
                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:22
                    a do zamku nie pójdę,nauczona jestem starszych słuchać
                • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:16
                  Osz w morde, pomyslal krasnoludek, nie Metallica tylko The Misfits i nie Whitesnake tylko Deep Purple! Ale ta ruda z cyckiem i z piegami jest niczego sobie... Trza zagadac.
                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:20
                    Metallica cover popełniła,a Dawid Coverdale (z Whitesnake) też to śpiewał
                    mądralo!
                    • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:21
                      No jak to kurwa w koncu jest - zacukał się krasnoludek - kto ma rację, Ignatz czy Wirkkala?
                      • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:26
                        Whitesnake na płycie "Starkers in Tokyo"

                        ruda z...:)
                        • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:27
                          Ktory rok?
                          • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:31
                            1997
                            • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:33
                              97? Smiem twierdzic, ze Purple maja pierszenstwo.
                              • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:37
                                ja nie mówie,że nie mają ale nie oni jedni to zagrali
                                • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:39
                                  Ok. Wygralem. Odpuszczam juz. :D
                                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:47
                                    a Coverdale nie śpiewał przypadkiem w DEEP PURPLE,dawno temu;)
                                    a ta płyta z 97 to był koncert
                                    no to pa, ruda z...
                  • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:21

                    -Słuchaj, nie idź do zamku - powiedział
                    krasnoludek.

                    • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:23
                      no powiedziałam,że nie pójdę:)
                      • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:27
                        -Nie słyszałem, broda mi się na uszach owinęła - odburknął krasnal.
                        • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:30
                          nie burcz krasnalu miły,wieczorem wpadnę,może gości przyprowadzę:)
                          • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 16:31
                            Jeno żeby też rude były, z cyckiem i z piegami. Bo za końmi powłóczę i wychędozyć każę. Eeee.. wybatożyć, znaczy się.
                            • Gość: aga Re: Dawno, dawno temu... IP: *.acn.waw.pl 14.06.02, 22:48
                              A mala ruda z cycem odparla: no dobra, jak mawialy kalekie i brzydkie dzieci w
                              Sparcie - spadam stąd. I spadla, nie potwierdziwszy nawet swojej wieczornej
                              wizyty...
                • Gość: aga Re: Dawno, dawno temu... IP: *.acn.waw.pl 14.06.02, 22:59
                  Postanowil rozpoczac konwersacje od malej manipulacji (bo to byl Krasnoludek
                  po kursie retoryki i erystyki!) Pomyslał sobie tak: Jak popdejde do niej i
                  zapytam o cos jak stary znajomy, to moze pomysli, zesmy sie spotkali na jakiej
                  imprezce u Wawelskich albo na orgii u Sypiajacej, i nie bedzie problemu z
                  dalszymi czynnosciami ruchowo-fizjologicznymi (bo wbrew pozorom to byl swiadom
                  swej seksualnosci Krasnoludek)
                  Podszedl wiec do Rudej nieznajomej i z pewna doza nonszalancji wyglosil: Cze,
                  ruda, swietnie wygladasz. Chlalas wczoraj?
                  Ruda popatrzyla na niego z wina niewinna az strach i odparla: Nie przypominam
                  sobie. Krasnoludek pomyslal, ze taktyka nie zadzialala, i powiedzial
                  paternalistycznym tonem:
      • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 13.06.02, 23:38
        nadeszła noc (znowu?)
        mały krasnoludek nie mógł zasnąć po dniu pełnym wrażeń,wzdychał boleściwie,aż
        okienka jego małego domku zachodziły mgiełką.
        -co tak będę siedział,wezmę lornetkę i poobserwuję co też w trawie piszczy.
        Jak powiedział, tak uczynił.Ale szybko wrócił, zirytowany odrobinę i pierwsze
        co zrobił to przyczepił magnesem na tej lodówce,co służyła mu do trzymania
        lodów karteczkę następującej treści: zamówić w telezakupach lornetkę z
        noktowizorem.
        Uśmiechnął się do swoich małych,krasnalowych myśli i poszedł spać.
        • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 00:47
          Rude miał sny...
          • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 01:22
            Baaardzo rude. Bardzo bardzo baaaaardzo rude. Ogniście.
          • ignatz Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 07:35
            Czy sam krasnal tez byl rudy?
            • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 07:54
              ... Na to pytanie oczywiście sam sobie odpowiedzieć nie potrafił, gdyż nie miał
              lustereczka, gdyż te pewnego pięknego, słonecznego, spokojnego dnia zabrała mu
              pewne starucha, wiedźmą nazywana i oddała je jakiejś tam przebrzydłej królowej,
              co to codzień, z samego rana w nie zerkała szepcząć (tak jej się wydawało, że
              szepcze, tylko jej się wydawało...) :
              "Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?"
              No więc królowa tak co dzień szeptała sobie, a Krasnoludek niestety z tego
              powodu sprawdzić nie mógł, jakiego koloru ma włosy...
              Biedny maluszek... Nie dość, że mały, samotny, to jeszcze przez los
              pokrzywdzony...
              • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 08:38
                O budził się krasnal świtem,ale nie był to blady świt.Umył się w kropli
                rosy,wytarł w ręcznik haftowany w krasnale i coś postanowił.Założył czarny
                surdut,małą,bejsbolową czapeczkę z czerwonym pomponem,usiadł przed drogą i
                pomyślał.A że głowę miał malutką myślał powoli
                Myślał jedną godzinę
                Myślał drugą godzinę
                Myślał trzecią
                A potem jeszcze trochę pomyślał.
                A kiedy skończył myśleć zerwał się,naciągnął bejsbolówkę na oczy i ruszył do
                królewny,żeby pożyczyć od niej lusterko i zapytać kto w końcu jest
                najpiękniejszy na świecie.
                • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 08:46
                  Ruszył do tej królewny bez śniadanka, więc po drodze trochę malinek ponazrywał,
                  trochę jagód obszamał, parę kropel wody wypił, i tak sie najadł, że sen go
                  zmorzył...
                  Położył się więc pod krzaczkiem jałowca i zasnął...
                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 09:08
                    i przyśniło mu się coś,co dawno podejrzewał
                    był manipulowany,...ktoś sterował jego życiem.
                    No przecież nikt sam od siebie nie założy bejsbolówki z pomponem do surduta.
                    Wtem usłyszał głos
                    -Nie krasnalu ,to tylko brak lusterka,więc wstań i idź do królewny.A jak nie
                    będzie chciała pożyczyć to jej zabierz..
                    • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 09:55
                      -Te głos, ty mnie nie nabieraj... - zawołał Krasnoludek - pójdę, a tam znowu
                      będą śpiewać... Poza tym po prostu nie chce mi się ...
                      I powiedziawszy to zamknął najpierw lewe, potem prawe oko i usnął...

                      • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 10:57
                        ... Spał nie za długo, bo dudnienie czyichś kroków w pobliżu go obudziło...
                        - Hej, malutki, a ty się mamusi nie zgubiłeś? - zagrzmiał głos ponad nim...
                        Krasnoludek powoli i z rozmysłem (bo to był myślący Krasnoludek) otworzył
                        najpeierw lewe, później prawe oko...
                        • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 12:09
                          ponownie otworzyl jedno , potem drugie oko, i jeszcze raz, ale oba naraz ...
                          Glos nalezal do Wrednej Sniezki
                          - Zgubiles sie,dzidziusiu ? spytala . Moze sie toba zaopiekowac ?
                          - Eeee.. moze innym razem, zajakal sie krasnal Pierwszy, albowiem poniewaz
                          duzo slyszal o wrednej Sniezce, a szczegolnie niepokoil go szelest zacieranych
                          ciagle rak...
                          Pomyslal chwilke,posluchal i doszedl blyskawicznie do wniosku , ze smam Wredna
                          Sniezka nie moze az tak szelescic rekoma - jako wytrawny westman i traper
                          odroznil co najmniej 40 par rak ... Rozbojnicy !!! krzyknelo mu w duszy..
                          Szelest ten slabl jednak z kazdy chwila , a raczej zkazdym odglosem
                          przelkniecia.. Przelkniecia stawaly sie coraz glosniejsze i blizsze ,
                          ograniczajac liczbe bohaterow bajki na zyczenie ja.ty)az wreszcze na sciezke
                          wypadlo cos rudego i kudlatego ...(ale bez cyckow i piegow, a przynajmniej nie
                          bylo ich widac z powodu ogolnej kudlatosci)
                          - Ojej ! krzyknal Krasnoludek Pierwszy
                          ¨- Tak, to Ojej ! Boze , co z nami bedzie ! wrzasnela przerazona Wredna
                          Sniezka !
                          • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 12:47
                            -Ojej...!!! - wrzasnęło to duże i kudłate - ale żeście mnie przestaszyli...
                            Krasnoludek i Wredna Śnieżka spojrzeli po sobie wzrokiem zdziwionym i lekko
                            skonfundowani uśmiechnęli się niepewnie...

                            (margines: Baloo, już myślałam, że pojechałes na saxy...)


                            • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 13:39
                              - Ale nie przelykaj juz, dobrze ..? szepnal Pierwszy Krasnoludek
                              - Jakbys chcial, moglabym toba tez sie zaopiekowac .. miauknela przymilnie
                              Wredna Sniezka. Tak naprawde mam bardzo dobre serduszko i lubie takie milusie,
                              male puszyste stworzonka ...

                              (na marginesie do ja.ty, calkiem konfidencjonalnie i nadzwyczaj sympatycznym
                              atramentem: ja na "saksach" jestem juz ponad 4 lata, a na dodatek teraz
                              nadszedl tzw. moment grozy wraz z tzw. punktem zwrotnym - albowiem poniewaz
                              zycietoniejebajka , a emigrancki chlebek bywa twardawy :o( ... sciele sie
                              dywanikiem u stop Twych i kilku innych plazowiczow/ek)
                              • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 14.06.02, 13:48
                                - Ejze, *ç%&/(%& !!! wrzasnal po arabsku zapomninany Sindbad, ktory ciagle
                                wlokl sie za Sniezka, z deska windsurfingowa na plecach ! Ja mam
                                pierszenstwo !!!

                                Ciche przelkniecie (prawie bezglosne) polozylo kres potokowi przeklenstw..
                                - To byl ostatni raz. Mruknelo duze wlochate rude. On glosno przeklinal przy
                                Damie.
                                Po czym staksowalo wzrokiem Wredna Sniezke od stop do glowy i mruknelo :
                                - Dobra... mozesz sie mna zaopiekowac. Ale co z tym malym lysym ? Do domu !
                                ryknelo duze wlochate rude i Pierwszego wcielo. Znowu byl u siebie , sam i
                                znowu wszedzie mial daleko...

                                A tymczasem...
                                • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 08:40
                                  ...a tymczasem słoneczko świeciło jak gdyby nigdy nic, ptaszki śpiewały,
                                  gniazdka wiły, wydziobywały robaczki z wilgotnej, zroszonej porannym deszczem
                                  ziemi, las słodko szumiał i wogóle było zawaliście i pięknie...

                                  (margines: Baloo, może byśmy wyszli poza wstęp, co? duża bitwa z życiem?)
                                  • aniela_ Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 09:04
                                    krasnal toczył ze sobą (z braku lepszego towarzytswa a nawet towarzystwa w
                                    ogóle) zażartą dyskusję nt istnienia ludzi, greenhornów, czerwonoskorych,
                                    westmanów i innych postaci o których czytał w bajkach
                                    • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 09:49
                                      aniela_ napisał(a):
                                      > krasnal toczył ze sobą (z braku lepszego towarzytswa a nawet towarzystwa w
                                      > ogóle) zażartą dyskusję nt istnienia ludzi, greenhornów, czerwonoskorych,
                                      > westmanów i innych postaci o których czytał w bajkach

                                      Opanowala go tzw "gonitwa mysli" zwana inaczej biegunka umyslowa ...
                                      Doszedl do wniosku, ze zaden Dziki Zachod nie istnieje, a jedynym swiatem
                                      realnym jest Zaczarowany Las , wraz z jego skomplikowanymi stusunkami
                                      produkcji ,targajacymi nim sprzecznosciami oraz slabymi ogniwami. Doszedl tez do
                                      wniosku , iz Zaczarowany Las i jego mieszkancy sa forma istnienia bialka i ze
                                      dzielenia wlosa na czworo nie jest godnym krasnala sposobem reprodukcji (tym
                                      bardziej, iz w wyniku dzialan ellen zostal calkowicie pozbawiony owlosienia).
                                      Troche bal sie Duzego Rudego Wlochatego , ale postanowil wrocic do Wrednej
                                      Sniezki i cos wymyslic , a moze nawet ostro sie postawic...

                                      A tymczasem Duze Rude Wlochate zagailo do Sniezki : "Moglbym moze na poczatek
                                      miec trzy zyczenia?" i zaczelo cos szeptac jej do ucha....
                                      Sniezka spiekla raczka , choc wyjatkowo wredna byla i z niejednego pieca rozne
                                      zblakane dzieci wyjadala "No wiesz, Rudy ... co prawda wszystko jest kwestia
                                      stopnia samozaparcia i ceny, ale takich zyczen to nawet krasnoludki nie mialy,
                                      choc bylo ich siedmiu ... musialabym sie zastanowic ..."
                                      Rudy zaczal tupac noga. "Chce tak albo wcale ! A jak wcale , to zaraz przelkne i
                                      pojde do Sypiajacej Krolewny!!!"
                                      - Nie denerwuj sie, Rudy, daj sie choc chwilke zastanowic... przeciez tego nawet
                                      nie da sie narysowac ... - Wredna Sniezka postanowila grac na zwloke - ladna
                                      mamy dzis pogode, nie ? Ptaszki gniazdka wija i spiewaja ...
                                      Rudy juz mial przelknac , al ena sciezce pojawila sie gromada krasnoludkoww
                                      towarzystwie panstwa wawelskich oraz Akcji.. Akcja kroczyla pod reke z Ciagiem
                                      Dalszym...


                                      • aniela_ Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 12:36
                                        Ciąg Dalszy nastąpił. nastąpił na coś małego, niewidocznego ani dla niego ani
                                        dla toczącej się jak baryłka Akcji. -auć! usłyszałby kto przyłożyłby ucho do
                                        ziemi jak to czyniły postaci z wątku karola maya.
                                        ((w didaskaliach waham się. nie wiem czy smiercią krasnala nastąpionego przez
                                        Ciąg Dalszy pomścic smierc starego eskimosa z ktorym emocjonalnie zwiqazana
                                        bylam)
                                        • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 12:50
                                          Okazalo sie, ze Ciag Dalszy oraz Akcja stanely na przytknietym do ziemi uchu
                                          Starego Eskimosa , ktory wlasnie wyrastal jak spod ziemi i gdzie go nie
                                          zasiali (zwracam w didaskaliach uwage Twoja Anielu, iz jak widzisz, wszystkie
                                          Twoje zachcianki spelniam w okamgnieniu, ale moze byc tak ozywila postac
                                          krolewicza-dekarza , stworzonego na Twoje zamowienie spoleczne ???)
                                          Niestety , w slad za Akcja po nieszczesnym staruszku przetoczylo sie jeszcze
                                          siedmiu krasnoludkow, dwa smoki i zziajana Sypiajaca krolewna... W tym tlumie
                                          zebranych wreszcie postaci zabraklo juz tylko Pomyslu ...
                                          A moze Pomysl byl, lecz jako cialo astralne i widmo, krazyl niewidzialny nad
                                          Zaczarowanym Lasem czekajac na lepsze czasy ?
                                          • aniela_ Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 13:10
                                            Pomysl krecil sie nad tymi lasami jak -za przeproszeniem- kupa w przereblu sie
                                            miotal. prawdopodobnie w poszukiwaniu dekarza, co na wielkich jak bochny
                                            dloniach zblizal sie krokami siedmiomilowymi w kierunku gdzie stoczyla sie
                                            Akcja i stanela. a ze byl dzentelmenem, dlon jak bochen jej podal zeby sie
                                            podzwignęla.
                                            • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 17.06.02, 16:33
                                              Sterani zyciem Pomysl i Akcja wraz z Ciagiem Dalszym postanowili usiasc na
                                              chwilke i odsapnac... miny mieli niewesole, przez glowy przelatywaly im stada
                                              Smutnych Mysli na temat Ukrytego Sensu bajek i sensu w ogole ..A moze by tak
                                              zaczac wszystko od nowa ? zastawiali sie szeptem, lecz cos im w duszy
                                              mruczalo , ze to by bylo poddanie sie Okolicznosciom i pojscie na latwizne ...

                                              A tymczasem zaniepokojone Zniknieciem Akcji i Pomyslu oraz zblizajacym sie
                                              wieczorem Postaci Bajkowe postanowily zwolac Wielki Wiec Zaczarowanego Lasu ,
                                              ktorego celem byloby ogarniecie sytuacji i wyznaczenie celow. Zwolanie nie bylo
                                              trudne, gdyz wszyscy byli juz na miejscu.. nawet Wilk pzyczlapal ociezale,
                                              czknal poteznie Czerwonym Kapturkiem i przysiadl na kamieniu, ktory mial
                                              zaszyty w brzuchu...

                                              Pierwszy zabral glos Rudy :
                                              - kochani ...jest dobrze, ale jeszcze nie tragicznie ... zalazkiem dzialan
                                              naszych przyszlych mogloby byc spelnienie trzech zyczen, co mi je Sniezka
                                              obiecala w zamian za nieprzelykanie.
                                              - Ojej , ales Ty nachalny - mruknela Sniezka, ktorej licznie zebrane na sciezce
                                              towarzystwo dodalo otuchy ... jak im powiem, jakie to byly zyczenia, to moze
                                              wreszcie sie ode mnie odczepisz, zboczencu ...
                                              - Jakie, jakie¨?!?! zapiszczala Spiajaca Krolewna .. Z ciekawosci zawodowej
                                              sie tak pytam ... Dla chcacego nie ma nic niemozliwego, przeciez ...
                                              - O wlasnie! zawtorowal Pierwszy ... Nalezaloby rozpatrzyc szerokie spektrum
                                              mozliwosci innych niz dzielenie wlosa na czworo ....
                                              - O rany !!! A ten w kolko o tym samym ! jeknal Krolewicz.. Obsesje masz ?
                                              (Krolewicz byl bowiem z bardzo dobrego domu i pewne tematy uwazal za tabu.
                                              Tabu obejmowalo tylko konwersacje, a nie dzialania, na szczescie ...)
                                              - Latwo ci mowic, syknal Pierwszy, a jak ja siedzialem przez 120 lat na
                                              dalekim omszalym kamieniu, to tys sobie figlowal w szklanej trumience ..
                                              nekrofilu ... myslisz , ze nikt nic nie widzial ?
                                              - To sa wycieczki osobiste, przeciw ktorym protestuje !!!

                                              Atmosfera na sciezce rosla ... korzystajac z ogolnego zamieszania
                                              krasnoludki ...
                                              • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 09:26
                                                Właśnie... zamieszanie w lesie powstało okrutne, nikt nikogo już słuchać nie
                                                chciał, wszyscy gadali, ba... nawet się przekrzykiwali tak, że aż Smok, ten co
                                                mieszkał w niedalekiej oddali, na zamku zwanym Wawelskim, obudził się ze swego
                                                głębokiego snu, przeciągnął swe styrane życiem kości i jęknął ; Kurde, kiedy
                                                oni przestaną?
                                                A tymczasem krasnoludki , siedem ich bodajże było, piszę bodajże, bo to szybkie
                                                stworzonka były, ciągle w ruchu, i z tego też powodu bardzo trudno było je
                                                zliczyć, no więc krasnoludki pomaszerowały do chatki Pierwszego, rozpaliły
                                                ogień w piecu i zabrały się do przygotowywania sutej kolacji, bo nic tak dobrze
                                                nie robi na kłótnie i sfary jak góra pysznego żarcia (tak sobie
                                                pomyślały...)....


                                                • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 10:17
                                                  Krasnoludki postanowily upiec obydwa smoki nadziewane baranina nadziewana
                                                  siarka i smola .. a ze palenisko w domku Pierwszego bylo za male, po prostu
                                                  podpalily mu chalupe ... bo to zle krasnale byly...
                                                  I tak, przy wesolo trzaskajacym ogniu siadlo towarzystwo wkolo i zaczely sie
                                                  zajecia w podgrupach , tudziez dziwy wielkie (jak na bajke przystalo)
                                                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 11:02
                                                    Sfrustrowany ( nie wiadomo czemu ) Pierwszy ogarnął wzrokiem złe towarzystwo,w
                                                    które chwilowo wpadł i uznał,że najwyższy czas się ewakuować.
                                                    Zabrał więc ocalałą z pożogi malutką (czyżby japońską ) lornetkę z
                                                    noktowizorem,bo mając w perspektywie brak noclegu w najbliższym czasie chciał
                                                    sobie zapewnić zajęcie na nocne godziny i ruszył w drogę.
                                                    Targany wątpliwościami postanowił zajrzeć do Rudego i Śnieżki,bo bardzo go
                                                    ciekawiło co to właściwie znaczy zboczeniec.Z bijącym sercem zajrzał przez
                                                    okienko w ich domku i ujrzał Rudego drepczącego niecierpliwie i śliniącego się
                                                    bardziej niż zazwyczaj.A po kuchni ,między garami uwijała się
                                                    Śnieżka ,mamrocząc coś o zboczonych żądaniach Rudego.
                                                    -Ciasta z jagodami mu się zachciało.Nie jestem stworzona do kucharzenia -
                                                    ględziła. - Zadymę jaką zrobić ,muchom skrzydełka albo nóżki ,...albo
                                                    krasnalom ...
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 11:12
                                                    Nagle Pierwszy poczuł, że i jemu zaczyna jakowyś płyn wydobywać się z jamy
                                                    gębowej...
                                                    Ciasto jagodowe, leżące na parapecie okna, pachnące, złociste, lśniło w blasku
                                                    księżyca i kusiło, kusiło...
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 11:15
                                                    - Moje ulubione ciasto- jeknal cicho Pierwszy i zaslinil cala szybke.. Na pewno
                                                    dodadza do tego smietany na wierzch.. joooj... ciekawe,jakie beda nastepne
                                                    zyczenia ?
                                                    A z daleka, znad ogniska, dobiegalo ich choralne "Szla dzieweeeeeczka do
                                                    laseeeeeczka", bo karzelki okazaly sie ludkiem biesiadnym, a spiew choralny
                                                    mialy we krwi
                                                  • _tequila_ Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 12:14
                                                    ... ciasto jagodowe kusilo tak bardzo, ze w Pierwszym zaczely zachodzic dziwne
                                                    zmiany (bo to transformers byl), ślina ciekła z kłow niczym tygrysowi
                                                    szablozebnemu, szpony wydłużyły sie znacznie, zgarbil sie i cały pokryl
                                                    futrem....
                                                    - Musze miec to ciasto!!!! - syknal z błyskiem w wyłupiastej gale i wybil
                                                    szybe....
                                                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 12:36
                                                    - do cholery - zdżaźniona Śnieżka zamachnęła się solidnie wałkiem ,co go jak
                                                    każda kobieta miała w odwodach.
                                                    -no co - jęknął Pierwszy,zakaszlał i położył się na plecach.
                                                    -leżącego się nie bije - stwierdził przebiegle nie przerywając ślinienia się.
                                                    -ee tam nie bije - Rudy nie zastanawiał się długo ,chwycił Pierwszego za uszy i
                                                    rymsnął nim o ziemię jak workiem.
                                                    -chyba zapomniałeś ,że gości masz - rzucił mu na odchodne złośliwie.
                                                  • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 12:37
                                                    W tej samej chwili pojawił się jak spod ziemi Wielki Szklarz i natychmiast
                                                    wstawił szybę.
                                                    Pierwszy, lekko zdezorientowany, zbił ją jeszcze raz...
                                                    I znów wielki Szklarz wstawił natychmiast nową...
                                                    Pierwszy zapadł w głęboką zadumę...
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 12:43
                                                    Gleboka zaduma byla zaduma typowa dla krajobrazu puszcz odwiecznych... byla
                                                    jeszcze bardziej przepastna i zdradliwa niz najglebsze zadumy preriowe ...

                                                    a tymczasem krasnale przeszly na "Kopciuszkuuuuu, czy Ci nie zaaaaaal",
                                                    wysylajac Konika Garbuska na mete do Baby Jagi (w zaczarowanym Lesie nie bylo
                                                    bowiem nocnych sklepow, ale dymy z gorzelnianych kotlow Baby Jagi ciagle
                                                    unosily sie nad koronami drzew)
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 13:01
                                                    A tymczasem Pierwszy, wytransformersowany na cacy, zastanawiał się nad
                                                    fenomenem Wielkiego Szklarza (szczerze mówiąc, nie było się nad czym
                                                    zastanawiać, bo przeciez nie na darmo Wielkiego nazywano Wielkim Szklarzem)...
                                                  • wirkkala Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 13:19
                                                    Baba Jaga degustowała właśnie nalewkę z kaktusów ,kombinując czy nie byłaby
                                                    lepsza z cytryną ,gdy z rozmyślań wyrwał ją charkot wydobywający się z gardła
                                                    koguta, którego wsadziła do buta ( jak to baby mają we zwyczaju ).
                                                    -Czego się wydzierasz - warknęła - znowu mi nalewkę podpijałeś ,miałeś piać o
                                                    12.00,znowu się spóźniasz.
                                                    -muszę iść do laryngologa - zaskomlał żałośnie kogut.
                                                    -chyba do zegarmistrza ( to była złośliwa Baba Jaga )- ale bimberek pędziła
                                                    prima sort.
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 13:22
                                                    Hitem Baby Jagi byla "Baby Blues" - nalewka na Jasiu, Malgosi i jagodach... ale
                                                    tego specyjalu nie sprzedawala . Trzymala go na specjalne okazje w
                                                    numerowanych buteleczkach.
                                                  • chris_45 Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 16:20
                                                    Były to buteleczki wykonane oczywiście przez Wielkiego Szklarza.
                                                  • _tequila_ Re: Dawno, dawno temu... 18.06.02, 17:01
                                                    Nalewka mila wlasciwosci halucynogenne. Jaga przyrządzała ją aby wabic młodych
                                                    gajowych,którzy od czasu do czasu zapuszczali sie w te dzikie ostepy...
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 19.06.02, 08:22
                                                    Rzadko sie co prawda zapuszczali, bo wilków tu zbyt dużo nie było... Tak
                                                    naprawdę to był tylko jeden, ale jego za często spotkać nie można było, bo
                                                    nabył przez zasiedzenie mieszkanko borsuka, i nosa z niego nie wysciubiał, bo
                                                    ktos mu kiedys podarował (tak twierdził, ale to nieprawda była) Stoliczek
                                                    Zaczarowany, co to po magicznym zaklęciu zapełniał się jadłem wszelakim, i wilk
                                                    po prostu z tego obżarstwa ruszać się już nie mógł...
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 19.06.02, 12:08
                                                    Pewnego więc dnia Wilk Obżartuch pomyślał, że dobrze by było kośnąć buty
                                                    siedmiomilowe temu małemu, co to czasem migusiem przez las przeletywał...
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 19.06.02, 13:15
                                                    Ale ze byl obzartuchem, pomyslal, ze warto by bylo cos przed droga przekasic.
                                                    "Jeszcze raz to samo!" zarzadzil, i na stoliku pojawil sie kolejny
                                                    zestaw "Czerwony kapturek + Babcia + gajowy" , z wafelkiem, cytrynka na boku i
                                                    wisienka na czubku...
                                                  • aniela_ Re: Dawno, dawno temu... 19.06.02, 14:10
                                                    nie byl wyrafinowanym smakoszem ten Obżartuch. każdy bowiem wyrafinowany
                                                    smakosz wie ze nancia z gajowym gryzą się w jednej potrawie. trzeba bowiem
                                                    zaznaczyc, że babcia mimo sztucznej szczeki porafi jeszcze ugryżć zeby zabolalo.
                                                    tymczasem bezdomny Pierwszy, zabladziwszy tu w poszukiwaniu nieruchomosci do
                                                    zasiedzenia (wzorem Obzartucha) wyjadał pokątnie okruszki z wilczego stołu...
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 19.06.02, 23:49
                                                    Wilk uzyl wycioru z flinty gajowego jako wykalaczki , a nastepnie niedbalym
                                                    ruchem smagnal Pierwszego po karku. Nieszczesny krasnalek, pochlipujac ,
                                                    potruchtal dalej... z oddali gonil go nienawistny ryk krasnali , ktorym
                                                    wlasnie Garbusek przyniosl swiezego paliwa od Baby Jagi... "Wio Koniku, a jak
                                                    sie postaaaarasz" ryczala na caly glos rozochocona chuliganeria w czerwonych
                                                    czapeczkach.
                                                    Baba Jaga ... taak, pomyslal Pierwszy, wpadne do niej, moze po starej
                                                    znajomosci nie wyrzuci na zbity ryj, a moze i czym podejmie , kto wie ? W
                                                    koncu ta banda nawet jej nie zaprosila, a kobita samotna przecie ...
                                                    I poszedl w kierunku chatki na kurzej stopce. Gdy dotarl do niej, nauczony
                                                    poprzednimi przykrymi doswiadczeniami (dodajmy tez , ze mial pewne ciagoty
                                                    voyeurystyczne, by nie rzec po prostu podgladackie), przed wejsciem postanowil
                                                    zajrzec najpierw przez okienko do srodka. Zajrzal wiec i ...
                                                    Przy stole siedziala Jaga i wpatrywala sie z nieukrywana nadzieja w
                                                    lustereczko, ktore wlasnie zakosila Zlej Krolowej. "Lustereczko, powiedz
                                                    przecie, ktoz jest najpiekniejszy w Swiecie ?" zachrypiala. Lustereczko
                                                    milczalo zazenowane...
                                                    Bedziesz gadal czy nie ? Kto - jest - najpiekniejszy, no ? Mow, do jasnej ...!
                                                    wrzasnela Jaga. Lustereczko milczalo nadal, wiedzialo, iz jest w sytuacji bez
                                                    wyjscia. Prawda jaka byla, kazdy widzial, a siedzacy obok lustereczka
                                                    Imperatyw zabranial mu klamac. W podobnym tonie ujadaly z boku schowane za nim
                                                    Impoderabilia ... A ta glupia , zamroczona nalewka na sierotkach Jaga coraz
                                                    natarczywiej domagala sie odpowiedzi ... a o jej msciwosci od lat krazyly po
                                                    lesie zlowrogie legendy, klechdy i przekazy ... co robic ? Moze
                                                    dyplomatycznie ?
                                                    - Nooo.. przeciez wiadomo kto , kochana Jagusiu ... lustereczko usmiechnelo
                                                    sie promiennie i szczerze ...
                                                    - Taaaak ? No to wydus to z siebie , skarbeczku, bo moze babulenka -jagulenka
                                                    nie wie .. a moze jagulenka ma to z ciebie wydusic , skarbeczku ...
                                                    - Nooo... co ty Jagus, wiadomo przeciez .. tak bardzo cie lubie ... usmiech
                                                    lustereczka byl coraz szczerszy.
                                                    - Jagulenka tez cie lubi, skarbeczku, i tak by jagulence bylo przykro, jakby
                                                    cie tak calkiem niechcacy jagulenka upuscila na podloge...
                                                    - TY jestes najpiekniejsza ! krzyknelo zdesperowane lusterczko.
                                                    Izbe wypelnil zbiorowy rechot. Smiala sie Jaga, a wtorowali jej wredny
                                                    Imperatyw i banda zlosliwych Impoderabiliow ... Lustereczko bylo bliskie
                                                    pekniecia ze wstydu. Po chwili jednak smiech ucichl i wszyscy zaczeli
                                                    poklepywac lusterczko po raczce i po pornograficznym obrazku na
                                                    odwrocie..."Ok, wyluzuj sie" mowili, "spoko, spoko", " w porzadalu gosc
                                                    jestes" mowili..."Masz tu nalewki na sierotkach, lyknij sobie" ... Lustereczko
                                                    powoli nabieralo otuchy, wydawalo mu sie, ze po raz pierwszy ktos je polubil i
                                                    zaakceptowal... Nie zauwazylo jednak, mimo iz nie bylo glupie, wielkiego
                                                    pekniecia wewnetrznego ... "W koncu ta Jaga naprawde nie jest taka zla"
                                                    powiedzialo sobie po pierwszym lyku nalewki na sierotkach... "Calkiem,
                                                    calkiem" dorzucilo po drugim...
                                                    Temu wszystkiemu przygladal sie przez szybke Pierwszy... I tez cos w nim
                                                    peklo ...
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 20.06.02, 08:24
                                                    jezu... tylko nie żyłka... - pomyślał Pierwszy...
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 20.06.02, 13:30
                                                    a dlaczego by nie ? - odciela sie zylka. I glupio zrobila , ze sie odciela , bo
                                                    juz nikt sie po nia nie schylil, a juz na pewno nie Pierwszy , ktory zajety byl
                                                    Tym Czyms, Co mu peklo ....

                                                    A tymczasem Wredna Sniezka i Rudy zajeci byli realizacja kolejnych zyczen ...

                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 20.06.02, 14:34
                                                    Tak na marginesie, to Wredna Śnieżka nie była taka wredna, tylko kiedyś przez
                                                    moment była wredna, wszystkim rzuciło się to w oczy, no i tak już zostalo....
                                                  • baloo1 Re: Dawno, dawno temu... 20.06.02, 14:52
                                                    Sniezka jest nie tylko Wredna ale rowniez Falszywa.. i teraz udaje niewiniatko
                                                    spelniajac kulinarne zyczenia Rudego... i liczy na krotka pamiec mieszkancow
                                                    Zaczarowanego Lasu, aby tym skuteczniej sie wywrednic ... zreszta zobaczymy
                                                    sami, co ona mu tam realizuje ,biednemu Rudzielcowi ...

                                                    A tymczasem Baba Jaga nadal pila do Zaczarowango Lustereczka....
                                                  • Gość: aniela Re: Dawno, dawno temu... IP: *.acn.pl / 10.133.136.* 20.06.02, 20:56
                                                    pila jak jej kazał Imperatyw i jak Imponderabilia dodatkowo naciskały.
                                                    Baba Jaga poczuła, że jesli kolejnego longdrinka nie wyleje za kolnierz to moze
                                                    skonczyc jak pewien smok z sąsiedniego watku, co rozmienil sie na drobne. rzecz
                                                    w tym ze- zgdnie z obowiazujaca wowczas moda- nie miala kolnierza lecz stojke.

                                                    tu Slepy Los usmiechnął się do Pierwszego i zachecajaco wepchanl go do kurzej
                                                    chatki. osmielony zyczliwością Slepego, Pierwszy nadstawil wlasny kolnierz...
                                                  • ja.ty Re: Dawno, dawno temu... 21.06.02, 08:39
                                                    _A co ty kołnierz tak stawiasz?- zaskrzeczała Baba Jaga (okres pylenia lip nie
                                                    za dobrze robił na jej gardło, więc zaskrzeczała bardziej groźnie, niż zwykle) -
                                                    wychodzisz już?
                                                    Nnnniiieeeeeee... - skulił się ze strachu Pierwszy - własnie wszedłem.
                                                    Siadaj malutki, rozgość się ...- Baba Jaga jakoś dziwnie się w tym momencie
                                                    uśmiechnęła, co oczywiście nie umknęło uwadze Pierwszego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka