Dodaj do ulubionych

Ech, wspomnień czar...

12.12.02, 18:30
To w nawiązaniu do wątku trzynastogrudniowegorokupamiętnego.
A jakie macie najbardziej (nomen omen) mrożące krew w żyłach wspomnienia z
naszych polskich zim stuleci (było ich kilka w moim trzydziestoparoletnim
życiu)?

Na przykład moja przygoda wyglądała tak:
Styczniowy wieczór. Mróz trzaska. Rodzice ciągną przez śnieg saneczki, na
którym opatulony w co się da leżę ja, półtoraroczny młodzieniec. Rodzice
zajęci byli rozmową, toteż nie zauważyli, że na jakiejś koleinie saneczki się
wywróciły a ja wpadłem w zaspę. Zanim nadludzkim wysiłkiem woli wydobyłem się
z opresji, rodziciele byli daleko. Chcąc ich dogonic puściłem się pędem na
skróty, przez ciemny bór. Nagle opadło mnie stado wygłodniałych wilków
(normalka na Żoliborzu). Czym prędzej wdrapałem się na drzewo. W pewnej
chwili poczułem, że gałąź, na której siedziałem, zaczęła niepokojąco
trzeszczeć. Wilczyska rozdziawiły paszczęki i zaczęły z wewnętrznych kieszeni
swych futer wyciągać serwetki, sztućce, sól, pieprz i liść laurowy w proszku.
Gałąź nagle trzasnęła i....
Obserwuj wątek
    • mreck Re: Ech, wspomnień czar... 12.12.02, 22:02
      zmyślasz. hehe
      a potem sam zostałeś tatą.
      • baloo1 Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 01:55
        Tato! nic nie zmysla. Sam widzialem, bo siedzialem dwie galezie wyzej, tyle ,
        ze na Mokotowie, jak w ostatniej chwili chwycil sie za wlosy i przytrzymal,
        cudem unikajac zatrucia pokarmowego biednych, niczego nieswiadomych wilkow.
    • rigel Re: Ech, wspomnień czar... 12.12.02, 22:13
      a moja przygoda wyglądała tak:

      zimowy wieczór. razem z grupą przyjaciół - młodych wilków - przemierzalismy
      zaśnieżone podwórka i ulice Żoliborza (nikt się nie dziwił, tutaj to normalka).
      po kilku godzinach bezowocnego polowania namierzyliśmy małzenstwo ciągnące
      sanie a w saniach póltorarocznego młodzieńca. młodzieniec ten na jednej z
      nierówności podłoża wypadł był z sanek, a rodzicie jego nie zauważyli tego
      wypadku. pobiegliśmy całą sforą w jego kierunku. niestety, młodzieniec ten,
      mimo, ze opatukony był ponad miarę wydostał się ze śnieżnej zaspy i pobiegł w
      kierunku oddalających się rodziców. widząc nas - zbliżających się coraz
      bardziej - wszedł na drzewo. ku naszej uciesze wybrał sobie jedną z cieńszych
      gałęzi, która zaczęła pękać. juz, już miał spaść prosto w nasze rozwarte
      paszcze i ostr kły, gdy zza zakrętu wyłonił się patrol MO z białymi pałkami w
      rekach. byliśmy młodymi ale już doświadczonymi wilkami i wiedzielismy, że w
      starciu z takim patrolem - równie głodnym krwi jak my - nie mamy większych
      szans. wyjąc cichutko i powarkując w bezsilnej złości oddalilismy sie z
      godnościom osobistom w poszukiwaniu innego łupu.

      dobranoc państwu
      • ignatz Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 00:00
        Moja opowieść wygląda inaczej zgoła:
        Patrolowaliśmy właśnie nyską ciemne uliczki Żoliborza w poszukiwaniu młodych wilków (w naszym słowniku: frajerów), coby im wpier... I wydawać by nam się mogło, że wiczór będzie stracony, gdy nagle kierowca zauważył sporą watażkę frajerów szykujących się do ataku na małego berbecia siedzącego na kruchej gałęzi drzewa. Szybko wyskoczyliśmy z suki i pobiegliśmy w ich kierunku. Szykowała się niezła zabawa, a ja się dawno nie bawiłem... niestety, musieli usłyszeć skrzypienie śniegu pod naszymi podkutymi butami, bo natychmiast dali dyla. A byliśmy tuż tuż!
        • baloo1 Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 01:58
          A ja widzialem, jak jeszcze rzucaliscie sniezkami do dziecka, ktore kurczowo
          trzymalo sie za wlosy , ze nie wpasc z galezi w wilcze, a potem w wasze
          paszcze. Paszczaki !
          • baloo1 Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 02:08
            Noc grudniowa byla dluga, a potem na domiar zlego przeszla w jeszcze dluzsza
            noc stanu wojennego. Dziecko roslo, wlosy rowniez. Dzieki temu stopniowo i
            delikatnie chlopiec znizyl sie do wysokosci umozliwiajacej bezpieczny zeskok
            na ziemie. Oslabiony mlodzian ruszyl przed siebie. Potykal sie, upadal w
            zaspy, znow podnosil ... Po kilku godzinach , bedac u kresu sil , uslyszal
            skrzypienie zurawi, a gdy wspial sie na kolejna (ostatnia juz) zaspe,
            zamajaczyly w oddali nikle swiatelka. "Chreptiow ! Jestem uratowany !" szepnal
            i stoczyl sie po stoku ....
            • tato! Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 09:19
              No dzięki wielkie. Jednak pradziwe zakończenie historii wyglądało następująco:

              Gałąź, rzecz jasna, pękła. Ja spadłem. Wilki rozszarpały mnie w mgnieniu oka.
              Doszczętnie. Pozostały po mnie jedynie metalowe guziki od króliczego futerka, w
              których do dziś odbija się niebieskie światło milicyjnego radiowozu...
              • misiania Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 09:51
                rosłam sobie spokojnie przez wiele lat na jednym z warszawskich skwerków, latem
                ogrzewało mnie słoneczko i ptaszki do mnie przyfruwały, zimą biała pierzynka
                otulała mnie śnieżnym puchem. podczas jednej z takich zim, kiedy słodko
                drzemałam, nagle poczułam, jak jakiś stwór mały, pękaty i szkaradny wdrapuje
                się na mnie, kalecząc korę i łamiąc co drobniejsze gałązki. uciekał przed
                watahą młodych wilków, które - nie dogoniwszy go - usiadły wokół mego pnia,
                patrząc łakomie w górę. basiory siedziały cierpliwie, bachor siedział i się
                wiercił, paskuda jedna. a był tak zapasiony, że w końcu jedna z moich
                nieszczęsnych gałęzi nie wytrzymała i pękła z głośnym trzaskiem. oh, jak to
                bolało! omdlałam z bólu na chwilę, więc nie wiem, co się stało z tym
                szkodnikiem. kiedy się ocknęłam, nikogo już w pobliżu nie było.
                • tato! Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 09:56
                  Lipa czy (przepraszam) osika?
                  • misiania Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 09:59
                    Platan...
                    • tato! Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 10:14
                      a, to przepraszam...
                      • postrzygacz_pudli Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 10:35
                        Siedziałem przed telewizorem, jak zwykle w niedzielę już od 5 rano. Nadawali
                        program przyrodniczy pt. "Urodzeni mordercy". Rzecz traktowała o młodych
                        wilkach rzucających śnieżkami w dziecko, które - uhaczone włosami - kurczowo
                        trzymało się gałęzi, brzemiennych zbrojnymi mężczyznami sukach i wewnętrznym
                        życiu spokojnych platanów z Żoliborza. Reportaż był fascynujący. Wilki zanim
                        pożarły operatora kamery, stanęły pod drzewem, rozdziawiały paszczęki i zaczęły
                        z wewnętrznych kieszeni swych futer wyciągać serwetki, sztućce, sól, pieprz i
                        liść laurowy w proszku. Już-już miały pożreć młodziana, gdy usłyszały skrzyp
                        śniegu i z podkulonymi ogonami uciekły w zarośla. Chłopiec dobiegł do
                        Chreptiowa. W cieple gułagu ogrzewał swe ręce.
                        O godz. 6 program przerwano. Jakiś pan w mundurze powiedział, że nie będzie
                        teleranka. Tata stukał w radio, które przestało nadawać jego ulubiony program.
                        Mama poszła kupić dobry wojskowy chleb, sprzedawany wprost z czołgów.
                        Wszyscy płakali. Janek Wiśniewski padł.
                        • aniela_ Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 10:41
                          szlam akurat wtedy swiętojanską. z chlopcami z grabowka szlam i z chylonii.
                          szukalismy jakichs drzwii. w rozmiarach zblizonych do boguslawa lindy, ktory
                          wowczas jeszcze slawnym aktorem nie byl nawet.
                          • postrzygacz_pudli Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 11:46
                            i ja tam wtedy byłem. Pamiętam jak dziś...

                            milicja użyła broni, a my dzielnieśmy stali, celnie rzucali.... a on i tak
                            padł...więc na drzwiach ponieśli go Świętojańską naprzeciw glinom, naprzeciw
                            tankom, bo Janek Wiśniewski padł....
                            • aniela_ Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 11:54
                              aha a niejaki Swiat jak tylko się dowiedzial to od razu nic nie powiedzial.
                              a Janek padl mimo to.
                              • postrzygacz_pudli Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 11:58
                                i choć huczały petardy, choć ścieliły się gazy, i chociaż na robotników razy
                                się sypały, mimo że padali starcy, dzieci, kobiety, mimo padnięcia Janka
                                Wiśniewskiego - Świat wody w usta nabrał. I wszystkim się zdawało, że to echo
                                gra jeszcze, a to bulgotało...
                                • aniela_ Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 12:02
                                  tylko matki nie płakały bo to nie na darmo. nad nimi sztandar z czerwoną (sic!)
                                  kokardą, bo za chleb za wolnosc za bawarke mietowa i za zasmazke tez.
                                  • postrzygacz_pudli Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 12:21
                                    za Nową Polskę on padł. Za jaguara bez talonu, za dom z ogrodem zasiekami pod
                                    prądem otoczonym, za bez podsłuchu telefon komórkowy, za miliony on padł. A
                                    imię jego Janek. I choć jak ten mur berliński runął, to runął po to, by świat
                                    stary pogrzebać. Amen
                                    • aniela_ Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 12:32
                                      Epilog:
                                      i zyl dlugo i szczesliwie.
                                      • postrzygacz_pudli Re: Ech, wspomnień czar... 13.12.02, 12:33
                                        :)
              • baloo1 Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 11:49
                tato! napisał:
                > No dzięki wielkie. Jednak pradziwe zakończenie historii wyglądało następująco:
                > Gałąź, rzecz jasna, pękła. Ja spadłem. Wilki rozszarpały mnie w mgnieniu oka.
                > Doszczętnie. Pozostały po mnie jedynie metalowe guziki od króliczego futerka,
                w których do dziś odbija się niebieskie światło milicyjnego radiowozu...

                Guziki pozsypaly sie po blizszej i dalszej okolicy , ktora na kilka godzin
                zajasniala odbitym swiatlem milicyjnych dyskotek, do czasu kiedy kazdy z
                nich , w wyniku pokretnych kolei nieublaganego Losu , powedrowal w swoja
                strone, niosac ze soba swoja magiczna, tatowo-wilczo-milicyjna Moc...

                Pierwszy guzik razem z topniejacm sniegiem trafil na przyprzystankowa
                pryzme, skad zabraly go sluzby miejskie i wywiozly poza Miasto, na tereny
                otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego.

                Drugi guzik znalazlo bawiace sie na zasniezonym trawniku bezprizorne dziecko,
                ktore zachwycone blekitno-rubinowa poswiata guzika podnioslo go i dolaczylo
                do swej kolekcji.

                Trzeci guzik porwala grasujaca w okolicy sroka-zlodziejka i zaniosla je do
                swego gniazda.

                Czwarty guzik polknal pies, ktory kilka godzin po opisanych wyzej wydarzeniach
                aportowal swemu panu kijek , pod ktory potoczyl seimagiczny krazek.

                Piaty guzik lezal w trawie do wiosny, kiedy to trafil do swiezo wykopanego
                kreciego korytarza, skad dalej kontynuowal swoja wedrowke po Podziemiu.

                Szosty guzik tez lezal do wiosny, lecz zamiast wrosnac w glebe, przykleil sie
                do buta uciekajacego na przelaj przez park demonstanta. Trzeba dodac, iz wiosna
                owego roku, skwery , bulwary i parki wokol pewnego zoliborskiego kosciola roily
                sie od uciekajacych demonstrantow.

                Siodmy - najwazniejszy guzik (od kapturka) potoczyl sie najdalej, na chodnik i
                nastepnie wpadl do studzienki kanalizacyjnej. Niebiesko-czerwona poswiata
                oswietlila sklepienie kanalu , a jej blask wartko przesunal sie w kierunku
                ujscia scieku do Krolowej Rzek. Tam guzik opadl na dno i zalegl ... do czasu,
                gdy podniosla go nieznana reka. Ze wzgledu na przejrzystosc nurtu krolowej
                Rzek, mozna smialo powiedziec, iz byla to Niewidzialna Reka.

                O Roku Ow ! Ktoz Ciebie widzial w Naszym Miescie, ten wspomina ciag
                niezrozumialych dla szarego ogolu wydarzen ...

                • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 12:04
                  ja wspominam wnukom i prawnukom.

                  Szary Ogół
                • szalawila Re: Wladca guzikow - Rozdział I 13.12.02, 12:16
                  Potomek naszego bohatera, podobnie jak jego ojciec znalazł się w niezłych
                  tarapatach. Otóż musi on udowodnić, że historia, która przytrafiła się Tacie,
                  zdażyła się naprawdę. Organy ścigania przetrzymują Tatę za błedy okresu stanu
                  wojennego. Nie pomagają tłumaczenia, że był wtedy dzieckiem.
                  W grypsie przesłanym do syna wyjaśnia: "Musisz odzyskać wszystkie moje
                  guziki,są jedynym dowodem mojej niewinności. Idż synu, gdzie wielka wieża
                  góruje nad miastem stołecznym, tam znajdziesz przewodnika"
                  ....
                • tato! Re: W poszukiwaniu straconych guzików 13.12.02, 12:53
                  Pierwszy guzik odnalazł się w jelicie grubym guźca, po wielkich trudach i
                  długotrwałych poszukiwaniach upolowanego przez detektywa Krzysztofa R.
                  I zostało jeszcze sześć (do odnalezienia).
                  itd..
                • szalawila Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 13:15
                  Drugi guzik odnaleziony został przypadkiem.
                  Nasz bohater odwiedził kolegę z klasy, który słynął w szkole ze swoich
                  zainteresowań zbieractwem wszelkiego rodzaju dziwnych rzeczy, zresztą jego tata
                  od dzieciństwa handluje na pchlim targu.
                  Synuś chciał wymienić kolekcje kart Pokemon na niewielki pilnik do piłowania
                  krat.
                  W pewnym momencie ujrzał na półce kryształowy kieliszek, w którym mienił się
                  cudownie jakiś przedmiot. Poświata płynąca ztego przedmiotu, załamywana przez
                  nacięcia kryształu, wydawała mu się dziwnie znajoma.
                  Tak to był guzik od kurtki jego taty. Kolega z poczatku nie chciał oddać
                  guzika, lecz skusił się na zamianę na autograf Picassa, jaki Tato znalazł
                  kiedyś na koronkowym biustonoszu swojej babci.
                  ....
                  • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 14:01
                    trzeci guzik znalazl w kaczce po seczuansku podanej w pekinskiej restauracji w
                    Kualalumpur gdzie byl na rzymskich wakacjach
                    • misiania Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 14:56
                      bo ta sroka złodziejka to była tak naprawdę kaczka, tajna agentka chińskiego
                      wywiadu, za srokę jedynie przebrana w stosowny płaszczyk.
                      • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:01
                        potrojna agentka (dodajmy) wywiad Jej Krolewskiej Mosci tez wyplacal jej pensję
                        po ktorą co miesiąc się stawiala w masce guźcowego jelita grubego (fuj)
                        • misiania Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:02
                          w masce przeciwgazowej, dodajmy celem uściślenia faktów.
                          • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:17
                            i w czapce niewidce i w rekawicach edwarda nozycorekiego i w butach kota w
                            butach
                            • misiania Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:20
                              i w koszulce z pokrzyw
                              • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:23
                                i w spincee do krawata noszonej na codzien dla niepoznaki przez jednego z braci
                                kaczynskich z autografem Pana Prezydenta (licytowanej aktualnie na trojce, o
                                czym donosze zainteresowanym)
                                • westin Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:32
                                  o. gruchacie sobie
                          • mreck Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:31
                            hi, jedeynie co zostało mi do dopisać się jako ostatni z bohaterów tej
                            histooriii: wybacz Tato!

                            pamiętam jak dziś, wypilismy troszkę u stacha, bo mu k... wa tem (piiiii) upier
                            (piiii) premię, Baśka to tak się (piiii) naprała, że zgubiła tego zasmarkańca w
                            zaspie na Żoloborzu i ku(piiii) gów(piiii)arza musiała milicja przywieźć na
                            drugi dzień. a ku(piiii) tak sie dobijali, że ku(piiii) sadziedzi, powiedzieli
                            że nas niema, bo myśleli, że nas ku(piiii) chcą internować. A teraz ku(piiii)
                            dostałem order, i list pochwalny za etos i styropian. Ku(piiiii), tylko bachor
                            sie nie odnalazł, czego i wam życzę.
                    • ignatz Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:36
                      Ostatni guzik okazał się być guzikiem z czapki doktora Paj-Chi-Wo.
                      • mreck Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:39
                        ignatz, ty jesteś szpakami karmiony. aga ak.
                        • ignatz Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:50
                          Czekaj, niech zerknę do słownika... osz Ty! A nie, to nie to... a, dzieki.
                          • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:52
                            yhy i miedziane czoło masz pod szpakowatą grzywką
                            • ignatz Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 15:59
                              O, czyżby to był ten Maturalny Front Jedności? Ty Mreck zamiast spółki tworzyc z Anela lepiej raport z poniedziałku przedłóż.
                              • aniela_ Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 16:03
                                nene nei tworze spolek, tak mi doradzila znajoma sojka
                                • ignatz Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 16:05
                                  zaraz po tym, jak wróciła zza morza?
                                  • westin Re: Wladca guzikow - prolog 13.12.02, 16:07
                                    przepraszam, szukam wątku o gapieniu się w sufit, ale to chyba nie tu...;(
                                    • Gość: aniela Re: Wladca guzikow - prolog IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 17:43
                                      nene to watek filatelistyczny
                                      • baloo1 Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 00:03
                                        A w lecie byl ogorkowy, a teraz zawsze mozna sobie spokojnie poplywac zabka w
                                        przereblu.
                                        • Gość: aniela Re: Wladca guzikow - prolog IP: *.acn.waw.pl 14.12.02, 08:31
                                          bądz zabką krytą pod lodem ponurkowac
                                          • mmpm Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 09:16
                                            Czyżby kogoś naszła tu chętka na żabie udka?
                                            • Gość: aniela Re: Wladca guzikow - prolog IP: *.acn.waw.pl 14.12.02, 09:21
                                              aha do udek to juz tylko zabi stad skok
                                              • mmpm Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 09:22
                                                A w nowy rok to jaki skok? Barani??? ;-)))
                                                • tato! Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 10:14
                                                  Kłaniam.
                                                  W nowy rok to niedługi skok.
                                                  O'Rety, co za rymy. Basiu, ratuj!!!
                                                  • Gość: aniela Re: Wladca guzikow - prolog IP: *.acn.waw.pl 14.12.02, 10:19
                                                    jak skok to tylko w bok
                                                    (i basia nie pomogla)
                                                  • tato! Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 11:01
                                                    Anielu, bój się Boga!
                                                  • mmpm Re: Wladca guzikow - prolog 14.12.02, 11:03
                                                    Jak trwoga, to do Anieli! :-)
                                                  • Gość: aniela Re: Wladca guzikow - prolog IP: *.acn.waw.pl 14.12.02, 11:05
                                                    o. i wystraszyliscie mnie. wracam na prostą.
                                                  • misiania Re: Wladca guzikow - prolog 16.12.02, 13:16
                                                    gdybym nie przeczytała osobiście, to nijak bym nie uwierzyła, że to Aniela tak
                                                    się rozfiglowała na krzywej jakowejś.
                                                  • tato! Re: Wladca guzikow - prolog 16.12.02, 19:44
                                                    Widać opon na zimowe nie zmieniła...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka