Dodaj do ulubionych

6.06.06 - omen?

06.06.06, 09:00
ministrant Ireneusz poczuł nagle na twarzy lodowaty podmuch wiatru i jakaś
niepojęta siła pociągnęła go w strone zakrystii... słońce przykryły czarne,
ciężkie chmury z których zaczęły padać wielkie krople deszczu, bębniąc w
czerwone szyby witraży, jakby cały kościół skąpany był we krwi...
Ireneusz sparaliżowany strachem, z trudem łapiąc oddech, doczołgał się do
uchylonych drzwi zakrystii.. zobaczył coś czego do końca życia nie mógł juz
zapomnieć.
pod przeciwległa ścianą leżał ksiądz proboszcz, w zalotnie podwinietej
sutannie, która ukazywała czarne podwiązki, w ręku trzymał butelke popularnej
wody mineralnej, z której pociągał z obleśnym uśmiechem od czasu do czasu. w
jego oczach widac było żądzę, spełnienie i szaleństwo.
nadchodził koniec. ciężkie drzwi kościoła zadrżały gwałtownie....
Obserwuj wątek
    • tiresias Re: 6.06.06 - omen? 06.06.06, 09:19
      Anna Sobecka, poseł Narodowego Koła Parlamentarnego. - Jestem osobą wierzącą i
      wiem, że sataniści stanowią duże zagrożenie - mówi. Według niej nie można
      wykluczyć, że wyznawcy szatana mogą chcieć wykorzystać dzisiejszą datę, by
      wszystkim o sobie przypomnieć. - Trudno przewidywać, co mogliby planować, ale
      na wszelki wypadek powinniśmy być tego dnia ostrożni i zwracać uwagę na
      wszystkie podejrzane osoby na ulicy - opowiada. Na kogo konkretnie uważać? - Na
      osoby ubrane na czarno, w skórzanych kurtkach, z długimi włosami, tatuażami i
      kolczykami, bo tak mogą być ubrani sataniści.
      • tiresias Re: 6.06.06 - omen? 06.06.06, 12:33

        • Gość: v2l Re: 6.06.06 - omen? IP: *.pool8729.interbusiness.it 06.06.06, 14:22
          czarny lateks, poruszany powiewem czerwcowego wiatru, kolysal sie samotnie...
          • tiresias Re: 6.06.06 - omen? 06.06.06, 15:10
            samotny czarny lateks
            powieść dla panien dorastających. w odcinkach
            • misiania Re: 6.06.06 - omen? 06.06.06, 15:25
              (odkurzam leżaczek i siadam cichutko, żeby nie spłoszyć narratora)
              • tiresias SCL 06.06.06, 15:49

                Gdy wszedł niespodziewany gość, w całym pokoju rozniósł się dziwny zapach,
                przypominający woń goździków, kremu z jąder borsuka (Gabryela dbała o gładkość
                skóry tędyowędy) a także stajni, gdzie stangreci czyścili konie i wciągali na
                siano co wolniej biegające służące.
                Był to mężczyzna wysoki (Gabryjela tak właśnie wyobrażała sobie swojego
                przyszłego męża – musiał być godnej postury), szeroki w ramionach. Miał
                błyszczące, białe zęby a nad górną wargą starannie przystrzyżony, czarny wąsik.
                Bujne włosy koloru miedzi spadały w gęstych puklach na pyszny kołnierz jego
                futra z nutrii, którym był szczelnie owinięty mimo panującego lipcowego upału.
                • brezly Re: SCL 06.06.06, 19:54
                  Pani pozwoli - zagaił z francuska - Hernand Zenon de Ville. Ukłonił sie lekko.
                  "Ożesz ty w mordę jeża" - mruknęła na stronie subretka Mariola i sięgnęła po
                  komórkie żeby wysłać Jadźce esemesa.
                  • tiresias Re: SCL 07.06.06, 14:12

                    Rozdział MCXXIX

                    Gdy w końcu potwornie zmęczeni dotarli do skraju lasu, ujrzeli srebrzące się w
                    zachodzącym słońcu zakola Biebrzy. Odgłosy pościgu dawno ucichły i wydawało
                    się, że są bezpieczni. Gabryela zmoczyła batystową chustę w wodzie i zaczęła
                    opatrywać ranę na głowie hrabiego, który wciąż kurczowo ściskał kuferek z
                    klejnotami.
                    - Zaczniemy nowe życie – mówiła kojącym głosem – wszystko będzie dobrze –
                    głaskała ukochanego po zmęczonej twarzy.
                    Przykryła śpiące spokojnie w koszyku niemowlę – owoc ich gwałtownej miłości – i
                    przytuliła się do ciężko oddychającego mężczyzny.
                    Taj jak po burzy, chmury rozchodzą się, aby w końcu pokazać światło słoneczne,
                    tak jak po długiej zimie, pierwsze pędy sasanek rosną niepowstrzymane, tak i w
                    życiu tych dwojga nieszczęsnych istot nadeszła w końcu pora radości, spokoju i
                    miłości bez granic.
                    KONIEC
                    • viki2lav 20 lat pozniej 08.06.06, 09:53
                      niemowle zostalo koszykarzem, tak mu jakos zostalo....
                      • Gość: ewa Re: 60 lat pozniej IP: *.d4.club-internet.fr 09.06.06, 18:51
                        koszykarz dozyje 6.06.2066
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka