Dodaj do ulubionych

Przyjazn czy kochanie????

17.12.01, 09:22
powazne pytanie mam, powazne, serio serio.

Jesli mamy do wyboru dlugoletnia przyjazn i milosc, niestety kosztem
tej dlugoletniej przyjazni, to wybierzemy milosc czy mimo
wszystko poswiecimy, byc moze milosc swojego zycia dla zachowania przyjazni??

Czy nasze czasy usprawiedliwiaja zachowanie sie jak zwykly prosiak
dla wlasnej korzysci, czy jednak zdarzaja sie zachowania godne Malego Rycerza, ktory
po wielu cierpieniach dostaje w nagrode/za kare ;) Baske-cholere?
Obserwuj wątek
    • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:24
      kurde, czy tak rano w poniedzialek musisz zadawac takie trudne pytania?
      a ja wlasnie przestalem sie zastanawiac.... ;)
      • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:29
        a skąd wiemy,że to miłość naszego życia ?
        • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:30
          bo to sie wie....
          • !nowy Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:41
            co to znaczy milosc zycia ?
            jesli ktos sie nie zakocha drugi raz
            to ten pierwszy "musi" byc wlasnie miloscia zycia
            ale mozna sie zakochac kilka razy
            tak samo mocno, ale moze inaczej
            i kazda z tych milosci moze byc miloscia zycia
            • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:49
              nie może być kilka miłości życia,
              własnie dlatego nigdy się tego nie wie,czy to ta czy jeszcze nie,
              miłość życia jest tylko jedna....
              • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:50
                bede uparty.... to sie wie i juz
                • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:51
                  a skąd?
                  • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:55
                    zebym wiedzial skad, to bym byl baaaardzo madry... ;))))
                    to sie czuje
                • _tequila_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:51
                  Rigel ma racje- wiesz i juz....
                  • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:53
                    ale zawsze można się pomylić...i co wtedy?
                    • _tequila_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:55
                      jak masz watpliwosci - to chyba nie to....
                      • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:56
                        teraz Tequila ma racje.... jak masz watpliwosci, to nie jest to...
                        • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:57
                          a jak nie mam, a pojawią się dopiero po jakimś czasie?
                          • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:59
                            po jakim czasie? po tygodniu, miesiacu? po roku? to znaczy, ze gdzies zostal
                            popelniony blad... gdzies, przez kogos... nawet o milosc zycia nalezy dbac caly
                            czas, a nie traktowac jej jak cos oczywistego, jak cos, co nigdy sie nie zmieni
                          • _tequila_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:59
                            Zawsze istnieje taka ewentualnosc ale dlaczego masz sie przejmowac tym teraz?

                            Jesli to nie jest TO - to drobne niedociagniecia moga zepsuc wszystko i to b.
                            szybko, ale jak juz trafisz to mozna sie dogadac...
    • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:57
      koniec z pogaduszkami, powazne odpowiedzi sa potrzebne :)
      moje zycie od tego zalezy;)
      • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 09:59
        jeszcze powazniej juz nie mozna... ;)))
      • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:00
        pomimo mojego porannego sceptycyzmu,
        wybierz miłość;
        • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:01
          anka_33 napisał(a):

          > pomimo mojego porannego sceptycyzmu,
          > wybierz miłość;

          mimo wszystko????
          • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:03
            a dlaczego nie?
            • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:05
              ja tez bym tak zrobil
              • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:07
                widze same prosiaki dookola;)
                a ja chcialam poparcia dla mojego Malorycerstwa
                znikad pomocy. zastrzele sie dla odmiany, tory mi sie znudzily.
                • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:09
                  a Maly Rycerz ma byc jak Lomnicki czy raczej Zamachowski?
              • _tequila_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:08
                warto!!!! nawet jezeli to ma trwac krotko bo drugiej stronie sie odwidzi....
            • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:07
              a czemu kosztem czegos? milosc nie zazdrosci.
              • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:23
                ja uwazam, ze przyjazn jest wazniejsza
                szczegolnie ta dlugoletnia, sprawdzona
                z miloscia nigdy nic nie wiadomo, teraz jest, jutro jej nie ma
                chociaz po prawdzie z przyjaznia moze byc tak samo.
                sama juz nie wiem, a myslalam ze mi pomozecie


                • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:24
                  chetnie Ci pomoge, wieeeesz? ;)))))
                  • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:28
                    to po co się wogóle pytasz?
                    a ja uwazam,że miłość jest ważniejsza...
                    • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:30
                      dzieciarnio droga. są rzeczy których nie kładzie sie po dwóch stronach wagi.
                      chyba że fałszywie swiecąc udają złoto którym nie są. psalmy mówią że jedno nie
                      może drugiego wykluczać inaczej jest z tombaku. a jak z tombaku to nie warto.
                      • anka_33 Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 11:00
                        w miłości nie można mówić chyba, może....
                        trzeba powiedziać albo tak albo nie;
                        w miłości nie ma kompromisu...
                        • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 11:02
                          znowu musze sie zgodzic z przedmowca.... dokladnie tak!
    • behemod Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 10:36
      Zaczne od tego,ze niczego bym nie planowal.Pozwol rozwijac sie wydarzeniom ich
      wlasnej kolei rzeczy.Najlepiej jest nie ingerowac i pozwolic na kompletna
      swobde na zasadzie:co mam byc to bedzie:)Poza tym gdybys juz miala nieodparta
      pokuse jednak cos zadzialac to obstawal bym za przyjaznia,ktora pod kazdym
      wzgledem przewyzsza milosc.
      No i przychylam sie do nowego,ze tak naprawde nigdy nie wiadomo kiedy mamy do
      czynienia z "Miloscia zycia".Kazda nastepna moze byc jeszcze wspanialsza i
      przebic te wczesniejsza,choc nam wydawalo sie,ze lepiej juz byc nie moze.
      A idealnym rozwiazaniem jest nie dac sie milosci
      • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 11:49
        a jesli jest tak ze ja stawiam na przyjazn i za to dostaje w nos?
        bo ta druga (w sumie) trzecia woli milosc niz przyjazn?
        to co? nadstawic drugi policzek?
    • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 11:49
      Przyjaźń Nanta, przyjaźń. Z przyjaźni zawsze może jeszcze kiedyś wyniknąć
      kochanie, co w drugą stronę zazwyczaj się nie sprawdza...
      • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 11:52
        wiesz co, wolalabym zeby sie to w kochanie nie zamienilo
        bo to kobieta jest.
        • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:00
          A dlaczego by nie?
          Nikt lepiej nie zrozumie kobiety, niż druga kobieta. I to pod każdym przecież
          względem - co już samo w sobie jest argumentem za...
          Mężczyzę daje się lepiej bądź gorzej zastąpić. Ostatnio nawet - dzięki kobietom
          inżynierom - udaje się to coraz lepiej...
          Co się będziemy oszukiwać. Kobiety są solą tej ziemi Nanta.
          Kopernik też była kobietą.
          • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:02
            dwie kochajace sie kobity nie sa niczym zlym zwlaszcza jesli sa
            dwudziestoletnimi blondynkami z duzym biustem
          • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:03
            wiesz co, racje masz, ale Kopernik- kobieta juz nie zyje wiec nie ma szans
            na niezwykle budujacy zwiazek, a inne kobiety mnie nie pociagaja
            zatem, mus nie mus, przy facetach zostaje ;)
            • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:13
              To faktycznie problem. Wiesz, dziwna jesteś. Ja tam wolę kobiety, a ja wiem co
              dobre w życiu. No i ten Twój dziwny pociąg do torów...


              • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:22
                powiem jedno, gdybys spotkal TE kobiete ,o ktorej mysle
                tez wolalbys facetow, i nie mam na mysli wygladu ;)
                a pociag do torow jest zrozumialy
                to sposob ekonomiczny, latwy w wykonaniu no i jaka atrakcja
                moze nie dla Ciebie ale jednak...

                ps. dziwna? hm...."dziwny ten swiat"......itd. (to Niemen)
                • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:28
                  To, że świat dziwny jest, to wiedziałem już przed Niemenem. Bo z jakiej innej
                  przyczyny tyle ludzi przez tyle czasu wciąż stara się go poznać?
                  Nie do końca rozumiem Też Ciebie. Być może to dlatego, że nie znam TEJ kobiety.
                  Napisz mi coś o NIEJ, to się ustosunkuję.
                  Póki co, na znak solidarności z Tobą i kobietami w ogóle (które przecież tak
                  lubię i cenię), postanawiam przez następny tydzień siusiać na siedząco. Howgh!
                  • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:38
                    dzieki za pocieszajace slowa, jest mi znacznie gorzej.

                    jesli chodzi o siusianie na siedzaco to nie zapomnij ZDJAC!!! spodni ;)
                    • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:43
                      Słusznie. Zawiążę sobie też supełek - tak dla pamięci i jeszcze większej
                      solidarności ;)
                      • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:44
                        supelek oczywiscie na chusteczce.
                        inaczej siusianie w jakiejkolwiek postaci nie byloby mozliwe ;)

                        • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:47
                          Ależ dzięki temu właśnie, będę pamiętal o spodniach! ;)
              • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:22
                oxycort napisał(a):

                > No i ten Twój dziwny pociąg do torów...

                a jak pociag to przewaznie i tory.... chyba ze ja o czyms nie wiem ;))))

                • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:31
                  no! Uczeni w piśmie powiadają również "jakie szyny, taka stacja", ale ja też
                  nie wiem do czego to odnieść...
                  • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:34
                    nie do czego, ale gdzie masz to odniesc.... najlepiej tam odnies, skad
                    wziales.. ;)))
    • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:33
      pitolicie kochani. jak na jakims zjezdzie karzelkow.
      • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:40
        Przy wejścu na salę uprasza się szczudła pozostawić w szatni!
        • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:43
          aha i o zniżenie poziomu odpowiednie do wzrostu sie uprasza.
          • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:45
            wystarczy zdemontować tą instalację nad głową. Od kiety aureola ma kształt
            paraboli?
            • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 12:58
              odkąd pamiętam...
              nie radze demontować mi nimbu, bo jest to Wasze jedyne światełko w tunelu.
              • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:21
                Aha. Jak jeden z tych proroków fałszywych co to ich się wielu miało w dniach
                ostatecznych pojawić. Wilcy w skory owcze odziani. I na zgubę maluczkich
                czychający. "Światło" niosący w otchałń prowadzące...
                A kysz, a kysz!
    • Gość: basia Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 12:55
      nanta!!! napisał(a):

      > powazne pytanie mam, powazne, serio serio.
      > po wielu cierpieniach dostaje w nagrode/za kare ;) Baske-cholere?
      jaką cholerę ...proszę mi tu moje imienia nie łączyć w ten sposób;)

      • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:05
        oj Basia, metafora to byla
        i co ja poradze ze Tamta Baska to cholera byla???
        do Sienkiewicza po ksiazke skarg i zazalen prosze sie zglaszac ;)
        • Gość: basia Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 13:07
          A niech Ci będzie;) ja się nie obrażam ..i tak lepiej jak cholera niż..dżuma
          naprzykład;)
          • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:12
            a widzisz...albo taka......tredowata;)
            • Gość: basia Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 13:23
              nanta!!! napisał(a):

              > a widzisz...albo taka......tredowata;)

              ..żeby to tylko w modny trend...się nie przerodziło;)
        • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:08
          nanta!!! napisał(a):

          > i co ja poradze ze Tamta Baska to cholera byla???
          > do Sienkiewicza po ksiazke skarg i zazalen prosze sie zglaszac ;)
          własnie, hetera byla i skaranie boskie, az zal Michalka dla takiej cholery.. ;)))

          • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:10
            ale jak za nim plakala, ja tez tak bede szlochac..;)
            • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:12
              nanta!!! napisał(a):

              > ale jak za nim plakala, ja tez tak bede szlochac..;)

              plakala bo jej gliceryny do oczu napchali.... ;)))))
              a Michal tez byl swoja droga niezly... :))))
              • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:13
                mnie gliceryny nie trzeba, ja umiem na zawolanie plakac ;)
                a Michalek to cienias byl, tylko wasikami ruszac umial
                i to mea culpa, mea culpa...

                • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:19
                  Michalek cienias byl, a wasikami ruszal tylko dlatego, ze nic innego mu sie nie
                  ruszalo ;))))
                  • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:22
                    he he, dobre. Musiales wiele razy ogladac Malego Rycerza...;)
                    • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:23
                      ogladac ogladalem.... a ksiazke znam tez na pamiec ;))))))
                  • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:22
                    Zaraz, zaraz. Szabelką robić umiał...
                    • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:24
                      biedna Baska....;)

                      • Gość: basia Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 13:27
                        nanta!!! napisał(a):

                        > biedna Baska....;)Jaka biedna...Michałek przecie sza-Belkę miał za pazuchą?;)
                        >

                    • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:24
                      chyba wiatr.... z tego co pamietam, to zabil tylko jednego frajera, i to tylko
                      dlatego, ze tamten nie umial sie bic....
                    • Gość: basia Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 13:24
                      oxycort napisał(a):

                      > Zaraz, zaraz. Szabelką robić umiał...
                      ..i to jeszcze..jak....

                    • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:25
                      oho! Nanta, cóż za synchronizacja klawiatur. To nie pierwszy raz juz dziś. To
                      nie przypadek. Jesteśmy sobie przeznaczeni. Allach tak chce!
                      • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:28
                        filistyni, zjadacze fasoli, tfu
                      • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:30
                        juz to kiedys slyszalam, i skonczylo sie marnie dla tej drugiej osoby ;)


                        • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:37
                          to juz wiemy, przeciez Twoj widok zabija .....
                          • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:42
                            ale on chyba nie byl karpiem...;)
                            a moze? bo teraz niemy jest jak ryba.
                        • piotr_c Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:44
                          Cześć wszystkim

                          Widzę Nanta że ta pogawędka dobrze ci robi. Z postu na post normalniejesz ;->
                          • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:47
                            filistynieje raczej...
                          • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:49
                            "normalnieje" w nantowym tego slowa znaczeniu...;)
                            smutek mnie ogarnal ale ze nie znalazlam wsparcia to nic innego
                            mi nie pozostalo albo znormalniec albo ...cholera... znowu tory..;)


                            • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:51
                              nie bede Cie powstrzymywac. paluszkiem wskazujacym nieznacznie jszcze musnę Cie
                              przechylając ciezar wlasciwy na wczesniej okresloną strone
                            • piotr_c Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:55
                              Tak się wczytałem w opis przypadku... Czy ty planujes kogos odbic i liczysz
                              potencjalne koszty?
                              • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:56
                                piotr_c napisał(a):

                                > Tak się wczytałem w opis przypadku... Czy ty planujes kogos odbic i liczysz
                                > potencjalne koszty?

                                obic kogos planuje i liczy zyski i straty z tego powodu poniesione ;))))
                              • nanta!!! Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:57
                                slucham??? ja tu jestem strona poszkodowana a nie brutalnym najezdzca
                                co stara sie za wszelka cene wyrwac komus jego zdobycz
                                no wiesz, jak mozesz mnie o cos takiego posadzac ??? koszty???
                                nie moge, leze juz na torach, dzieki Tobie.;)
                                • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:59
                                  jak lezysz juz na tych torach, to moze przesuniesz sie kawalek, odmieciesz
                                  sniegu troche, co by pociagi szybciej jezdzily.... ;)))))
                                  • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 14:02
                                    Ja pobiegnę skontrolować właściwe ustawienie zwrotnicy. Nastawiacze też pomyłki
                                    popełniają, jak wiemy z gazet.
                                • piotr_c Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 14:02
                                  To zaczyna mi sie klarowac. Czyli zastanawiasz sie kogo udusić a kogo zostawić
                                  ( albo w jakiej kolejności ). To trzeba było tak od razu pisać. Napewno
                                  znajdziesz pomocników :-) i złaź z tych torów bo powiedzą ze robisz blokadę wg
                                  recepty L.
    • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:46
      Cicho. Ciiiicho, bo nie słychać błogosławieństw Anieli.
      • aniela_ Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 13:48
        wespnę się może na górę pobliską
        • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 14:00
          A na ofiarę całopalną masz coś konkretnego, czy znów tylko synogarlice?
          • rigel Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 14:01
            a synogarlica juz sie ofiarobiorcy znudzila?????
            to moze faktycznie trzeba poszukac cos konkretniejszego na ofiare?
            • oxycort Re: Przyjazn czy kochanie???? 17.12.01, 14:04
              Wzorem naszego brata Abrahama?
              Phi... I tak skończyło się na koźle. Komuśtam nerwy puściły ;)
    • nanta!!! to juz jest koniec. 17.12.01, 14:04
      ja mam powazny problem a mnie jeszcze kaza przed smiercia
      tory odsniezac. Rigel, oportunista jestes. gdzie bedziesz jechal?
      bo moge linie pomylic.
      zero zrozumienia, wspolczucia i wsparcia. jestem kompletnie zalamana
      a Wy mnie jeszcze dobijacie podejrzeniami o robienie kosztow.
      ja jestem czula istota potrzebujaca troche uczucia.

      no dobra, przesadzilam ale mam dzisiaj wene na wielkie uniesienia ;)
      • oxycort Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:08
        Mam na wyposażeniu szpilkę do nakłuwania balonów. I precyzyjnie wylądować na
        torach też pomogę ;)
        • Gość: basia Re: to juz jest koniec. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 14:10
          oxycort napisał(a):

          > Mam na wyposażeniu szpilkę do nakłuwania balonów. I precyzyjnie wylądować na
          > torach też pomogę ;)

          ..szpilka to raczej kiepskie narzędzie nawigacji;)
      • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:09
        nanta!!! napisał(a):

        > ja jestem czula istota potrzebujaca troche uczucia.

        znowu ktos sie podszywa pod Nante... :((((((
      • oxycort Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:09
        i znowu w tej samej sekundzie. Ja i Nanta.
        • aniela_ Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:11
          aha jednym umysłem w dwu ciałach jesteście?
          • oxycort Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:12
            nic nowego nie wnoszę, tylko 100 wpis uczcić chciałem.
        • Gość: basia Re: to juz jest koniec. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 14:12
          oxycort napisał(a):

          > i znowu w tej samej sekundzie. Ja i Nanta.

          A nie Ty i rigel?
          • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:13
            Gość portalu: basia napisał(a):

            > A nie Ty i rigel?

            wypluj to Basienko.... tfu! bron mnie Boze przed takimi skojarzeniami...:)))
            • Gość: basia Re: to juz jest koniec. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 14:15
              rigel napisał(a):

              > Gość portalu: basia napisał(a):
              >
              > > A nie Ty i rigel?
              >
              > wypluj to Basienko.... tfu! bron mnie Boze przed takimi skojarzeniami...:)))
              o jej , w tej samej sekundzie to nie znaczy razem ze sobą..;)

          • oxycort Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:16
            A teraz Basia. Wiesz Basiu, jak Nanta już na te tory pójdzie, a pociąg nie
            nawali i nie spóźni się...
            • Gość: basia Re: to juz jest koniec. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 14:33
              oxycort napisał(a):

              > A teraz Basia. Wiesz Basiu, jak Nanta już na te tory pójdzie, a pociąg nie
              > nawali i nie spóźni się...
              ..to co?..

              • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:35
                Gość portalu: basia napisał(a):

                > oxycort napisał(a):
                >
                > > A teraz Basia. Wiesz Basiu, jak Nanta już na te tory pójdzie, a pociąg nie
                >
                > > nawali i nie spóźni się...
                > ..to co?..

                to przyjedzie punktualnie po odsniezonych przez Nante torach ;)))

      • piotr_c Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:09
        No jak raz ja cię rozumiem. Ale nie powiem jak się u mnie skończyło.
        • nanta!!! Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:13
          Rigel, zacznij sie bac ;)

          Oxycort,teraz ja sie zaczynam bac;)

          Piotr, nie przekonasz mnie. wczesniejsze podejrzenia zranily mnie okrutnie;)
          • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:16
            Nanta, dlaczego?przeciez ja sie Ciebie nie boje, nie boje, nie boje... ;))
            • nanta!!! Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:17
              to czego sie trzesiesz? ;) jak osika?
              • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:21
                z zimna :))))) mam nadzieję... ;)))))) albo z niecierpliwosci ;)))))
          • piotr_c Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:18
            No dobrze , więc wskaż gdie tu jest napisane gdzie ,kto i kogo
            "Jesli mamy do wyboru dlugoletnia przyjazn i milosc, niestety kosztem
            tej dlugoletniej przyjazni, to wybierzemy milosc czy mimo
            wszystko poswiecimy, byc moze milosc swojego zycia dla zachowania
            przyjazni??
            Czy nasze czasy usprawiedliwiaja zachowanie sie jak zwykly prosiak
            dla wlasnej korzysci, czy jednak zdarzaja sie zachowania godne Malego
            Rycerza, ktory
            po wielu cierpieniach dostaje w nagrode/za kare ;) Baske-cholere?"

            Jak przychodzisz do lekarza to mówisz gdzie boli czy tylko siadasz i wzdychasz.
            A przeze mnie przemawiał lekki cynizm wsparty doświadczeniem :-)
            • rigel Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:23
              jak anta jeszcze raz zacznie to wszystko tlumaczyc, to ja juz wole na te
              tory... ;(((((
            • piotr_c Re: to juz jest koniec. 17.12.01, 14:23
              No może jest troche wskazówek z tym Michałem.
              • nanta!!! BASTA 17.12.01, 14:27
                nie bede sie tu Wam wynurzac zebyscie sie plawili w moim nieszczesciu
                nie bede tlumaczyc i opisywac sytuacji.
                nie wydrzecie ze mnie tej bolesnej histroii

                tutaj nanta w pozie umeczonej kobiety zaslania przedramieniem
                udreczone oczy, cialo delikatnie przegiete w prawo, stopa wysunieta.
                • rigel Re: BASTA 17.12.01, 14:28
                  chusteczke lekko uzywana podaje...
                  • nanta!!! Re: BASTA 17.12.01, 14:29
                    wole Twoj rekaw...zgodnie z tradycja ;)

                    • rigel Re: BASTA 17.12.01, 14:31
                      wiem, wiem, ale reka jest hm... nieco juz zuzyty... a chusteczka tylko od dwoch
                      tygodni jakby lekko w uzyciu byla, wiec myslalem.... ;))))
                • anka_33 Re: BASTA 17.12.01, 14:29
                  w takiej pozycji widać niedoskonałosci figury,
                  pochyl się bardziej :))))
                • piotr_c Re: BASTA 17.12.01, 14:32
                  nanta!!! napisał(a):

                  > tutaj nanta w pozie umeczonej kobiety zaslania przedramieniem
                  > udreczone oczy, cialo delikatnie przegiete w prawo, stopa wysunieta.

                  Czy jest na sali rzeźbiarz/malarz ??
                  • rigel Re: BASTA 17.12.01, 14:32
                    tynkarz dekarz jest tylko....
                    • piotr_c Re: BASTA 17.12.01, 14:34
                      Na bezrzeźbiarzu i tynkarz malarz.
                      • rigel Re: BASTA 17.12.01, 14:37
                        czy niejaki Bunarotti moze byc?
                        • piotr_c Re: BASTA 17.12.01, 14:43
                          Aniela go pewnie moze zarekomendować.
    • nanta!!! litosci.... 17.12.01, 14:37
      ...prosze.

      anka, ubije, nawet nie bede patrzec, ze sieroty placza ;)
      • anka_33 Re: litosci.... 17.12.01, 14:38
        :))...hmmm... cztery małe sierotki Cię nie wruszą :)))?
        • nanta!!! Re: litosci.... 17.12.01, 14:40
          cale stado sierotek mnie nie wzruszy. ;)

          • anka_33 Re: litosci.... 17.12.01, 14:42
            Nantusia, nie chciałam, żeby namalowali się z tymi ,....hmmmm...
            fałdkami na brzuchu :))) to wszystko słowo! :)))
        • _tequila_ Re: litosci.... 17.12.01, 14:41
          Nanta nie rozsmieszaj bo od oblizywania ust na mrozie wiesz co mi sie porobilo
          i peka? ;)
          • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 14:42
            wlasnie, nie rozsmieszaj.... mnie tez sie cos porobilo....:))))
            • anka_33 Re: litosci.... 17.12.01, 14:44
              Rigel nie bądź obleśny z damami rozmawiasz :)))
              • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 14:45
                z damami? to dlaczego mi sie to porobilo?
                • nanta!!! a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 14:47
                  no i bede wyc.
                  przez WAS!!!!! nie ma tu litosciwej duszy
                  co by mnie utulila w smutku i potrzebie?
                  • anka_33 Re: a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 14:49
                    no, nie ma....
                  • _tequila_ Re: a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 14:51
                    zagladalas do poczty?
                    co prawda - alkohol nie jest dobry na wszystko
                    ale niektorzy potrafia sie znieczulic maksymalnie....
                    fuj!!
                  • piotr_c Re: a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 14:57
                    > przez WAS!!!!! nie ma tu litosciwej duszy
                    > co by mnie utulila w smutku i potrzebie?

                    Oprzyj sie prosze o mnie i czuj się bezpiecznie i utulona. A jak bedziesz chciała
                    przyłożyć to powiedz , pomoge i potrzymam. Naprawdę cię rozumiem.
                    • nanta!!! Re: a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 15:02
                      Tequila!! oczy pogubilam tak sie zapatrzylam ;)

                      Piotrze, wiedzialam, ze na Ciebie moge liczyc. kamizelke masz?
                      poczuje sie utulona kompletnie ;)
                      • piotr_c Re: a buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 17.12.01, 15:08
                        Wolisz moją czy mojej małej?
                • _tequila_ Re: litosci.... 17.12.01, 14:48
                  moze sie oblizywales na widok kogos?
                  • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 14:50
                    nie pamietam....
                    • _tequila_ Re: litosci.... 17.12.01, 14:55
                      to faktycznie sie nie oplacalo....
                      • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 14:57
                        oplacalo sie.... to pamietam... nie pamietam, zebym sie oblizywal ;)))))
                        • _tequila_ Re: litosci.... 17.12.01, 15:03
                          bo tego sie nie pamieta.....
                          jak stoisz z opadnieta szczeka i masz wywalony jezyk to raczej jestes nie
                          wstanie pamietac czy sie przy tym oblizywales czy nie... ;)
                          • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 15:07
                            spoko, caly czas bylem w pelni swiadomy tego co robie.... no, moze przez moment
                            nie... ;))))
      • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 14:49
        Nantusiu.... ok, zgodnie z Twoim zyczeniem na dzisiaj okazuje litosc... koniec
        z tym dreczeniem ;))))) mam nadzieje, ze docenisz moj gest ;))))))
        • nanta!!! Re: litosci.... 17.12.01, 14:58
          no jeden Rigel mnie oszczedzi ale to tylko dlatego
          ze idzie do domu, wzruszylam sie, naprawde ;)
          a reszta? bedziecie kopac lezacego???
          • rigel Re: litosci.... 17.12.01, 15:05
            mogdzie nie ide... nie moge Cie zostawic w takim stanie na pastwe tluszczy.. ;))
          • oxycort Re: litosci.... 17.12.01, 15:13
            Przepraszam, ale zawsze kiedy widzę leżącego... - no nie umiem sobie odmówić!
            Jaśli pamiętasz scenę z Tootsie z Dustinem Hoffmanem, prawie pod koniec filmu,
            kiedy ten przygląda się chwilę klaunowi balansującemu na krawężniku, a
            nasstępnie mu pomaga - bedziesz wiedziała o co mi chodzi ;)
    • Gość: kiciaf Re: Przyjazn czy kochanie???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.12.01, 07:52
      nie dokońca jestem pewna czy dobrze cię rozumiem, a późniejsze wypowiedzi
      jeszcze tylko zagmatwały sytuację.
      To klasyczny trójkąt on jeden one dwie i na dodatek przyjaciółki?
      No to radzę ci poczekaj i nic nie rób. Niech on się zdecyduje. Bo tak, czy tak
      nici z waszej przyjaźni, a jak facet nie umie się zdecydować to nie jest wiele
      wart i źle to wróży na przyszłość. Wszelkike działąnia heroiczne i szlachetne
      zawsze się odwracają przeciw heroinie. Szczere rozmowy również nie wskazane bo
      o czym?

      Doświadczenia mam takie różne osobiste. Z tym że ja mam pozytywne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka