tiresias
05.02.08, 11:46
rodzice leona zdecydowali się na zgłoszenie kandydatury zdolnego chłopca do
konkursu skoków o tyczce seniorów. mimo zaledwie 6 lat, brzdąc trenował już od
4. roku życia a dzięki niskiej wadze i małym oporom powietrza, latał znacznie
wyżej i dalej, odpychając się małymi rączkami od twardej, sprężystej tyczki.
koledzy z kadry nie przepadali za nim i kiedy tylko nadarzała się okazja a
trener wyszedł do kibla, wymierzali mu siarczyste prztyczki w nos i popularne,
bolesne ‘kopyrdolce’ twardymi butami do lotów. leon milcząc połykał łzy i talk
zlizywany z uchwytu tyczki. „zobaczymy na zeskoku” – myślał złośliwie o
kolejnym tryumfie nad zawistnymi rywalami. pamiętał też wyraz podziwu i
uwielbienia w oczach marioli, koleżanki z sekcji sportów rakietkowych
(babington, pinkponk, tenis).