qqazz
01.03.10, 23:20
szmajdzinski.blog.onet.pl/
"W rządzie będzie chyba wolna posada! I to nie byle jaka – ministra spraw
zagranicznych. Nie wyobrażam bowiem sobie, żeby po tym, co Radosław Sikorski
powiedział na spotkaniu ze swoimi bydgoskimi zwolennikami, mógł on dalej
pełnić swój urząd. Sposób w jaki urzędujący minister spraw zagranicznych
potraktował urzędującego prezydenta jest skandaliczny. Prezydent Kaczyński
zasłużył na krytykę, kolejna prezydentura powinna być zupełnie inna, ale
urząd, który on póki co sprawuje, jest najwyższym urzędem w państwie. Pogarda
z jaką został potraktowany Lech Kaczyński jest okazaniem pogardy krajowi.
Żadne wybory tego nie usprawiedliwiają, a już zwłaszcza wewnętrzne wybory
partyjne. Po tym, co stało się w Bydgoszczy premier Tusk nie tyle powinien
udzielić reprymendy panu Drzewieckiemu, co raczej porozmawiać z nim o skali
zdziczenia politycznych obyczajów."
Jejku co się dzieje, Kaczuś wali głupotę za głupotą, Komorowski walnąl głupotę
o elegancikach z morskiej piany a Sikorski brnie dalej.
Czyżby to był jakis wyścig lemingów?
Bo poważnej rywalizacji polityków to raczej nie przypomina, jak tak dalej
pójdzie to Kaczusiowi do reelekcji wystarczy się nie odzywać tylko kiwać głową
i tak zyska przy błazenadach kontrkandydatów.
Ech w jakim kraju przyszło nam żyć, żeby już nie było dwóch normalnych
pretendentów do najwyższego urzędu którzy mają jakiekolwiek szanse( bo z tych
niemających ktos by się znalazł moim skromnym zdaniem), czy PO naprawdę nie
stać na nikogo kto by poziomem potrafił przebic bliźniaków?
W 2005 roku poziom debaty politycznej sięgnął bruku, w 2007 to dno zostało
przebite, co będzie teraz? Żadnych haków nie potrzeba kandydaci sami się
pogrązają, pytanie kto pogrąży sie bardziej.
pozdrawiam