indris
15.03.10, 10:54
...co pokazała wczorajsza emisja w TVN24 "Władcy marionetek".
A już na pewno nie wystarczą takie prymitywizmy, jak to co pisze Wielowieyska:
"Trzeba jednak powiedzieć, że ludzie, którzy wybrali karierę zawodowych
wojskowych, wiedzieli z jakim ryzykiem to się wiąże. Polska będzie wysyłać
swoje oddziały w rejony konfliktu, bo jest członkiem NATO i sojusznikiem USA".
Po pierwsze ten lekarz, który zginął w Iraku niekoniecznie angażował się do
wojska wiedząc, że będzie brać udział w agresywnej wojnie, a do tego
jak wspomniano jego wyjazd nie był tak zupełnie dobrowolny (szkoda, że tego
tematu nie "podrążono").
Po drugie, udział Polski w agresji na Irak nie był żadną konsekwencją
udziału w NATO, a żadnego oddzielnego sojuszu z USA, zobowiązującego do
włączania się w każdą amerykańską awanturę Polska nie miała, nie ma i mam
nadzieję mieć nie będzie.
Mnie zabrakło w tym wątku podstawowego pytania: czy rząd i prezydent Polski
przez włączenie wojsk polskich do napastniczej wojny nie naruszyli
Konstytucji ? I czy nie powinni za to odpowiadać przed Trybunałem Stanu ?
Dla żadnej z obecnych tzw. "głównych sił politycznych" takie pytanie nie jest
wygodne, bo wszystkie to obrzydlistwo popierały.
Nie jest ono też wygodne dla tzw. głównych mediów, które zachowywały się wtedy
jak agentura wpływu G. W. Busha.
Ale uciekać od tego w nieskończoność się chyba nie da.