IP: *.chello.pl 17.04.10, 00:16
Od soboty - 10.04.2010 czas upływa jakby wolniej.
Szok i smutek zdążyły się już przemieszać z niedowierzaniem.
Zastygłam w zadumie. Nie zadaję już sobie pytań, bo i tak pozostaną bez odpowiedzi. Brak odpowiedzi jest ukrytym sensem tej wielkiej tragedii.
Chciałam opisać pewne zdarzenie.
Niezwykle ceniłam sobie Panią Senator Krystynę Bochenek.
Jakże wielką ulgę przyniosła mi wczoraj wiadomość, iż wróciła do Nas, do Ojczyzny. Ta myśl - kiedy wróci - uporczywie nie opuszczała mnie aż do wczoraj.
Była także ze mną, kiedy to nagle do okna w mojej kuchni przyleciała mała sikorka. Zatrzymała się przy szybie i miałam wrażenie, że patrzy na mnie i usmiecha się. Nie spłoszyło jej nawet moje podejście do okna.Była po prostu przez chwilę.
Po czym odleciała pozostawiając po sobie uczucie, że pewne chwile nigdy nie wracają, że pewni ludzie - odchodząc zabierają ze sobą część naszego wspólnego świata.
Sikorka?
Była. Po prostu była ze mną.

Sylwia, 22 lata, Warszawa
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka