Dodaj do ulubionych

Poczulam....

25.08.20, 20:12
Wiosne smile
Nie jesien, ani nawet nie lato a wlasnie wiosne.
W niedziele pierwszy raz ja poczulam. Dziwne odczucie, jakby zycie sie budzilo. Skad takie wrazenie? Sikorki zaczely inaczej sie odzywac. Jakby po snie? Jakby sie obudzily. Teoxhe jeszcze zaspane. Nie wyjasnie czemu. Moze dzieci juz odchowane i ptaszeta rodzice zaczely sie soba zajmowac wink dziwne, bo tego dnia tata mego tez mial mysli zwiazane z sikorkami. Mianowicie, zaczely do niego zalatywac. Caly rok karmi a wlasnie teraz zaczely zalatywac zagladac, podpytywac. Moze sikorki czuja nie wiosne a jesien smile mozliwe ze to byly ostatnie upaly. I dobrze!! Bo meczyly. W koncu mozna zaczac biegac smile i ja mam zamiar sie obudzic. Chce czuc wiosne.... (kurcze.... W tym roku nie wyciagnelam lyzworolek z kartonu....) czas sie obudzic smile
Obserwuj wątek
      • mavika_88 Re: Poczulam.... 25.08.20, 21:14
        Ze.... Chce przegonic dola tongue_out (juz kilkumiesiecznego, takiego glebszego) czuje ze w koncu to nastapi, ze mi sie zachce.....
        Nawet moj storczyk 3 pedowy zakupiony w maju w biedronce, zrzucil ostatnio wszystkie kwiaty (nie zdarzylam zliczyc starych. Podejrzewam ze bylo ze 30), zrzucil wszystkie stare po to by z pakow powstaly nowe. Mam nowiuskie, rozwiniete w moim pokoju 16 kwiatow. Hmmm te kwiaty sa jak ptaki z rozlozonymi skrzydlami, zarazem chronia a jednoczesnie pokazuje piekno i sile. Na 2 zdj widac ptaka big_grin chox nie wiwm czy go dobrze widac.... Na zywo widac to bardzo dobrze. Rozlozone skrzydla na boki. Sterczacy ogon. Dziob a nawet oczy i cos zoltego chcialby sobie dziabnac big_grin
        • mavika_88 Re: Poczulam.... 25.08.20, 21:20
          Ciesze sie ze ten storczym jest okazem zycia. Ze mam cos zywego w pokoju. Nie myslalam ze jakis kwiat da rade z moim polnocnym oknem. Sceptycznie podchodzilam do tego storczyka za niecale 30 zl. Pomyslalam.... Kwiaty piekne ale pewnie nowych nie wytworzy. A tutaj milo zaskoczyl smile Dalia ktora kupilam na swieta ktorko cieszyla moje oczy tongue_out tydzien miala kwiaty i nowych juz nie wytworzyla. Ostanio ja wyrzucilam bo calkowicie uschnela. Dobrze ze storczyk sie dzielnie trzyma. Nawet go dzisiaj podlalam big_grin rzadko dziada podlewam. Raz w tyg, czasem nawet rzadziej tongue_out
          • mavika_88 Re: Poczulam.... 25.08.20, 23:11
            Tak...
            To jakby miec w sobie dwa swiaty.
            Tak spotkalo mnie szczescie. Przy nim nigdy nie wpadalam w obojetnosc. Mimo ze poznalam szczescie to tamten swiat do mnie wracal... Ciezko to zrozumiec. Sama sie staram. Mam wrazenie ze zycie, od malego, nauczylo mnie ze lepiej jest nie czuc. Nic.... Ze czasem lepiej jest wejsc w obojetnosc. Oddalic sie. I oddalilam. Od samej siebie przede wszystkim. Nie ibteresowalam sie soba. (kiedys lekarz powiedzial mi ze moje leczenie bedzie trwali lata. Antydepresanty bralam pol roku tongue_out wtedy wiedzialam co musze robic. Tabletki tego nie zmienia. Wiedzialam ze musze sie usamodzielnic. Wyorowadzic. Zrobilam to 3 lata temu. Jest lepiej. Jednak.. Czasem sie zawieszam. Czasem wpadam w obojetnosc. Nie czuje tego przy Nim. Ale vedac sama wpadam w swoja otchlan. Czy mozna nie tesknic za domem? Za rodzina? Nie chce odpowiedziec na to pytanie. Dodam tylko ze nie widzialam ich prawie rok....
            Wiem co musze zrobic. Odcielam sie od zrodla. I dobrze. Ale musze tez wrocic do samej siebie....
            No i wyszlo ze mnie.
            Bedzie dobrze. W koncu czuje wiosne...
            • mavika_88 Re: Poczulam.... 25.08.20, 23:41
              Hmmm pewnie byloby latwiej gdyby byl obok.... Gdyby nie tylko byl w weekendy. Przynajmniej nie dopadalaby mnie obojetnosc... Jednak odleglosc robi swoje. Uwazam jednak ze wszystko jest po cos.... Widocznie musi nas dzielic prawie 200 km. Widocznie ja musze zblizyc sie do siebie, sama, bez zadnych mostow, bez posrednikow. Sama musze byc ze soba szczesliwa. Bez ptaszkow, bez przyrody. Sama w sobie musze odnalezc wiosne. Teraz jestesmy w 3 tyg niewidzeniu siebie. Tez widocznie ma to sens. Nie chce czuc pustki, prozni.... Hmmmm kilka dni temu bodajze w niedziele dopadl mnie taki stan ze nic nie czulam. I co dziwne mimo wszystko przedral sie przez te geste chmury nieczucia. Zabawne zamknelam oczy i widzialam jak sie przedziera, jak odgarnia czarne geste chmury. Mialam taki czas ze nic nie czulam. Gdy zaczelam go widziec, myslec, , gdy zaczal do mnie docierac to zaczely mi leciec lzy. Ucieszylam sie... Ze zaczelam czuc. Ze wyszlam z tej przerazajacej (mnie nie przeraza) ovojetnosci. Hmmmm jakbym sie tak cofnela wstecz..... To stan obojetnosci byl ze mna od zawsze. Tzn dopadal mnie. Moze to jakas autoobrona. Nie chodzi o to ze w samotnosci sie nie odnajduje. Bo tak nie jest. Bardzo dlugi czas w niej zylam. I potrafilam byc (momentami) szczesliwa. Chodzi o to ze.... Mam swiadomosc ze obojetnisc mi nie sluzy. Znikam przez nia....
                • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 00:40
                  To nie dzisiaj.To czastka mnie. Hmmmm moze dlatego ta obojetnosc ze nauczylam sie nie czuc. Nauczylam sie nie potrzebowac. Nie tesknic. Przez 25 lat nie potrzebowalam przytulenia (nie znalam jego. Nie licze tych na powitanie czy pozegnanie). Dziwny przypadek ktory w akcie autoobrony musial nauczyc sie obojetnosci, zeby nie czuc za duzo? Ta czastka po prostu czasem do mnie wraca. Wraca bardziej. Dzisiaj nie czuje bym siedziala w obojetnosci. Oki..... Gdy pisze o niej. Gdy stoje przed nia i pokazuje jak wyglada to wtedy mozna uslyszec w moim glosie brak emocji. Haha nawet pewnie emotikon wtedy nie daje. Daje tylko gdy emocje ze mnie wychodzi. To nie dzisiaj dopadla mnie obojetnosc. Dzisiaj po prostu ja przedstawilam blizej.
                  Dzisiaj jak wspomnialam wyzej czuje ze idzie wiosna.... Chce czuc..... Chce potrzebowac..... I chce....... Tesknic.....
                  • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 00:50
                    I czuje (czuje gdy obojetnosc sie nie wpycha) czuje tesknote. Obojetnosc jeststraszna bo ona powoduje ze wiele znika.... Wymazuje..... Zaciera. Na szczescie obojetnosc nie pojawia sie przy Nim. Przy dobrej osobie sie nie pojawia. Nie boje sie czuc.
                    Przyjdzie wiosna.
                  • sza.aliczek Re: Poczulam.... 26.08.20, 01:05
                    Nie wiem jak można żyć bez uczuć, naprawdę nie wiem.
                    Nie wiem, jak można nie tęsknić.
                    Jak można nie potrzebować pieszczoty, przytulenia, dotyku.
                    Ja tego nie umiem zrozumieć, chociaż wiem, że tak bywa u ludzi.

                      • sza.aliczek Re: Poczulam.... 26.08.20, 01:15
                        Idę, Mavika. Zmęczyłam się : ) Lata temu forum traktowałam jako odskocznię od bezsenności. Jutro ranna pobudka niespodziewanie bardzo wcześnie : ) Coś tam przespać się powinnam.
                        Nie piszę często, ale wrócę do tego wątku. : )
                        • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 01:35
                          Dobranoc. Spij dobrze smile
                          Ja tez powinnam pojsc spac. Za 3 i pol godz wstaje. Od razu tlumacze tongue_out to jednorazowy przypadek od dluzszego czasu. Ostatnie miesiace sypiam sporo (wystarczahaco). Czasem az za bardzo gdy sie nie chcialo otwierac oczu
                    • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 01:31
                      Bo tego nie da sie zrozumiec jesli tego nie doswiadczysz. Taka kiedys bylam. Bo nie znalam, nie doswiadczulam uczuc. Zamknelam sie. Mimo ze jestem juz zupelnie inna to tamta czesc do mnie wraca .Moze dlatego ze tak mam w stosunku do domu? Ja tego nie planuje. To samo sie dzieje. Taka autoobrona ta obojetnosc.
                      Moze sie wydawac ze to niewrazliwosc. Jak mozna nie czuc. Nie tesknic? A moze to nadwrazliwosc? Lepiej odlaczyc uczucia by nie czuc za bardzo..... Co jesli normalnosc w domu momentami czulam jak zar? Rozgrzany weglik. (rozmowa najmlodszych normalnym tonem, bez krzyku, bez wysmiewania. Niewazne ze trwala max 5 min) Juz nawet nie chce pomyslec co by bylo gdyby bylo uczucie, gdyby byla bliskosc. Nie bylo. Nie poznalam. Nie wiem.
                      • sza.aliczek Re: Poczulam.... 31.08.20, 09:30
                        Upłynęło kilka dni Mavi, wróciłam, ale nie umiem nic konstruktywnego dodać.
                        Umiem jedynie powtórzyć to, co wtedy: wiem, ze tak u ludzi bywa, nie wiem skąd to się bierze i nie wiem co robić, by było lżej.
                        Sama mam własne upiory i też sobie z nimi nie radzę - to tak na pociechę (wątpliwą?).

                        Jedno tylko napiszę: cieszę się, ze odblokowało cię na innym poletku smile To chyba jest pociechą? Prawda? : )
                        • mavika_88 Re: Poczulam.... 31.08.20, 10:38
                          Witaj smile
                          Tak myslalam ze nic madrego nie napiszesz tongue_out nie dziwie sie. Ciezko to zrozumiec jesli nie jest sie z tym powiazanym. Ja sama probuje to zrozumiec. Pierwszy raz zaczelam sie rozumiec 8 lat temu. Nastapil przelom w bieszczadach. Gdy pierwszy raz w zyciu ktos poznal moje emocje. Moje lzy... (nie licze tych za dziecka gdy raz zlamalam reke. Probowalam powstrzymac sie od lez z bolu. Udawalo sie. Gdy jednak zaczeli sie rozczulac nad moja wykrzywiona reka to uronilam lzy big_grin). 8 lat temu pierwszy raz pokazalam w bieszczadach. Kolezankom..... Nie powiedzialam im kim jestem..... Nie potrafilam wtedy jeszcze mowic. Napisalam na kartce..... Z samwgo rana wstalam. Czulam ze cos ma byc. Czulam jakas dziwna potrzebe ktorej nigdy nie mialam. Potrzebe do drugiego czlowieka. W azdzierniku zobaczylam mgliste jezioro i wtedy wzielam kartke i napissalam. Dalam im.... I sie rozplakalam..... Przytulily mnie. Wtedy bylam dziwnym jeszcze typem. Nie znalam przytulebia innego niz na powitanie i pozegnanie.
                          Widocznie tak musialam wiedzac ze tego nie dostane musialam przestac czuc potrzebe. Wydaje sie ze to jest sila w czlowieku. Nie czuje smutku, nie czuje potrzeby. Radzi sobie doskonale w samotnosci. Pytanie tylko jakim kosztem? Tak ze..... Traci samego siebie. Oddala sie od siebie. Odkleja. Przestaje czuc.... Wchodzi w obojetnosc bo odkleja sie od niego czesc wlasnego ja.
                          Czlowiek cale zycie sie uczy. Ja ostatni cos zeozumialam. Zrozumialam ze gdy im dluzej jestem sama ze soba...... To w pewnym momencie zaczynam od siebie uciekac. Od tego co czuje. Zauwazylam ze za swoim tesknie najbardziej (dobrze ze nauczylam sie tesknic..... Pierwszy raz w zyciu tesknie......) w dzien wyjazdu i w dzien orzyjazdu. Wtedy wiem ze czuje. Wtedy oczy mam cieple i lubia sie napelniac. Niestety na tyg to trace.... To sie dzieje mimowolnie..... Trace co odczuwalam.... Ten tydz co minal byl inny. Czemu? Czy pisalam ze w zeszla niedziele ktos wszedl do mojej otchlani, do mojej prozni gdzie bylam zawieszona. Przedarl sie orzez ciemne chmury. Od tamtego dnia.... Mimo ze bylam sama... Czulam.... Od tamtego dnia..... Nie bylo dnia... Gdy nie uronilam lzy. Chce czuc chce tesknic. Nie chce tracic siebie. Ten tydz byl inny. Bo gdy zaczelam czuc. Nie uciekalam to zaczelam sie bardziej interesowac soba. Bardziej chciec. Zaczelam biegac. No czulam ze mi sie bardziej chce. Ze nie chce tak jak zawsze zamknac iczu. Juz bardzo dawno mi sie nie chcialo ze sama soba. Bardzo. Hmmm bedzie 3 tyg przerwy w niewidzeniu sie. Czuje. .. Ze to bedzie inne przywitanie i spotkanie. Gdy czlowiek napelni sie ta tesknota smile
                          Tak. Pocieszajace jest to ze cos sie we mnie odblokowalo. Kiedys sie zastanawialam czy kochalam swoich (3 Bylych), teraz nie musze sie nad tym zastanawiac. Teraz slowa sama wychodza. Same sie cisna. Czasem az przytlaczaja, uciskaja serce bo chca wyjsc.... Nigdy tak nie mialam. Zeby slowa same ze mnie wychodzily. Za pierwszym razem gdy uslyszalam..... To chwile zajelo zanim odpowiedzialam bo pojawily sie tak silne emocje, jakas walka i to co dziwne.... Czulam wewnetrzy bol. Jakby serce mi pekalo na pol. Dziwne to bylo. A co dziwniejsze? Kilka dni pozniej na szafce zobaczylam ze piernik ktory byl polany rozowym lukrem, pekl. Tzn zewnetrza skoripka byla peknieta. Dodam tylko ze ten puernik jest juz 2 lata. I nic z nim sie nie dzialo. Czemu akurat wtedy? Przypadek? Oczywiscie smile u nas jest mnostwo przypadkow tongue_out
                          Hmmmm mysle ze moze cos jeszcze mialo wplyw ze mi sie bardziej chce. Moze..... Magiczny eliksir? Od prawie miesiac cos wciagam big_grin smakuje mi. Tzn wmawiam sobie ze jest dobre i czuje ze mi pomoze. Wciagam zloto faraonow. Cos co zostawil tutenchamon w fiolce w grobie. Cos co uzywala kleopatra na wlosy. To cos to..... Czarnuszka^^ ja sie w niej zakochalam. Ona jest na wszystko dobra. Juz 100 ml wciagnelam oleju z czarnuszki. Teraz idzie deuga butelka juz pol litra zakupiona. Wzmacnia odpirnisc. Ja mam zeswirowany ukl odpornosciowy. Wiec sie przyda. Pomaga tez w depresji. A czy depresja to nie stres? Czy to nie oslabiona odpornosc. Tak wiec... Moze znalazlam swoj eliksir na cale zlo. Aaaaa jeszcze w tym tyg zakupie sobie bialy proszek. Wit C. W koncu zaczelam dbac o siebie. Hmmmm chyba od 2 mies pije herbatke z czystka. Pije ostropest (na moja obciazona watrobe, bo nie mam woreczka). Tak wiec.... Zainteresuje sie soba. I wroce. Moze juz jie bede chciala uciekac....
                          Bedzie dobrze. Mowilam ze poczulam wiosne.? Czuje ja. Bedzie dobrze. Cos wiecej zrozumialam. Co mnie od siebie oddala.
                          • sza.aliczek Re: Poczulam.... 31.08.20, 22:06

                            Mavi, nie wiem jak to jest być bez uczuć. Może chłodno piszę, ale jestem emocjonalna. Dlatego nie umiem mądrze wypowiedzieć się w twoich problemach. Za to trzymam kciuki : )

                            Nie wiem czy dobrze zrozumiałam? - masz tak od dziecka? Ale to ty taka jesteś - bez potrzeb okołouczuciowych, czy tak cię ukształtowało otoczenie, najbliżsi? Nie zrozumiałam tego co wspominasz o relacjach domowych.

                            Czy czarnuszka (choć faktycznie dobra) jest lekiem na depresję - o ile masz ją zdiagnozowaną? Widzisz, ja jestem zwolennikiem chemii, niestety. Akurat tak mam, ze wierzę w leki, działania chirurgii, metody totalnie konwencjonalne. Pisałaś któregoś dnia, ze byłaś na krótkiej terapii. Może to było zbyt krótko?
                            A może po prostu ty tak masz : ) i całe życie będziesz ku czemuś niedopowiedzianemu podążać? Też tak może być...
                            Trochę głupio się złożyło, że cokolwiek komentuję. Pachniesz mi leciutko ezoteryką, a to dla mnie świat zamknięty na cztery spusty. Ale odsuwając na bok "znaki" (zupełnie dla mnie nieczytelne : ) - dobrym jest sam fakt, że zmieniasz się i odnajdujesz się lepszą w tej zmianie. To jest najważniejsze. Może temu służyć i forum. I takie właśnie pogaduszki : ) Lub cokolwiek - efekt jest istotny. A ten chyba się pojawia : )

                            Tęsknoty są fajne i budują uczucie. Muszą być jednak racjonalne, powinny takie być - lepsze słowo : ) Na jakim etapie jesteście? Pół roku zdalnej znajomości to jest jeszcze bardzo mało. Czy któreś z was może cokolwiek zmienić w tym układzie?
                            Może nowe cele, takie skonkretyzowane, byłyby pomocne? Myślałaś o tym?


                            Jak jesz ostropest? Mielisz i z wodą, czy jakiś wyciąg? Ja tak i tak : )

                            • mavika_88 Re: Poczulam.... 01.09.20, 00:35
                              Zaczne od konca tongue_out ostropest jem zmielony. Tzn nasiona sa juz gotowe zmielone. Dodaje je do gorace wody i pije. Na jakim etapie jestesmy? Znamy sie niecale 4 mies. Widujemy sie praktycznie co weekend, choc ostatnio bylo 2 tyg przerwy. Jakie plany? Nie na wszystko ma sie wplyw. Potrzeba czasu smile na razie tak musi byc. Nie ma innego wyjscia poki co. Widocznie to tez jest do czegos potrzebne....
                              Co do moich potrzeb, uczuc..... Tak, mialam tak od dziecka. Skad sie to wzielo? Tak, z domu. W ktorym nigdy nie bylo uczucia, przytulenia (glupie to ale skaladajac zyczenia kiedys skladalo sie na odleglosc, nie przytulajac, w ostatnich latach sie troche zmienilo i skladajac zyczenia juz sie przytula tongue_out). Nie jestem takim niewrazliwcem, nieuczuciowa osoba. Ja po prostu musialam..... A moze jestem zbyt wrazliwa dlatego zeby nie czuc bolu smutku, odcielam uczucia. Moze cos co bardzo potrzebowalam to przestalam potrzebowac, bobwiedzialam ze i tak nie dostane. Wydawalo mi sie ze nie potrzebuje milosci. Ze mozna bez niej zyc. Spoko. Juz jestem inna. Zmienilam sie przez te 8 lat. Choc poczatek nie byl latwy bo jie wiedzialam ze moge byc inna. Musialam zdobyc pewnosc siebie bo kompletnie jej nie mialam. A co do depresji. Kiedys mialam zdiagnozowana i mialam leczyc sie lata. Wspominalam ze leczylam sie pol roku. Ja wole walczyc z przyczyna. Wole siebie zrozumiec. Antydepresanty by mnie wyciszyly, zoobojetnily a mi to nie jest potrzebne. Wiem ze jestem w stanie z tego wyjsc. Wiem ze jestem w stanie chciec. Teraz mam jeszcze dla kogo smile wiele zrozumialam. Uswiadomilam sie. Wiem co musze zrobic. Od niedawna odkrylam kolejna rzecz ktora mnie umocni. Pomoze. Wiele juz rozumiem. nie wiem tylko jednego..... Czy zeby normalnie funkcjonowac w zyciu przypadkiem nie powinnam w domu odkryc siebie. Wypuscic zamrozone uczucia. Tylko ze to dziala w dwie strony. Powiem tylko ze nigdy nie uslyszalam slow kocham Cie.... I nigdy ich nie powiedzialam w domu. Nie w kazdej rodzinie jest uczucie. Jak widac. W niektorych nawet bywaja zle emocje. Frustracja. Czy szyderstwo. Ja zawsze tego unikalam. Nigdy nie lubilam np klotni. Zobaczymy. Moze bede musiala zamknac rozdzial z domem. A raczej go otworzyc. Powiem cos..... Hmmmm ciezko to zrozumiec. Dla wiekszosci rodzina jest najblizsza. Gdy ma sie problem to zwraca sie do niej. Ja nigdy tego nie robilam. Jednak... U mnie tak wszyscy dzialali. Kazdy radzil sobie sam. Tzn ja w szczeggolnosci sie nie odkrywalam. Hmmmm dziwnie to zabrzmi ale gdy np.... Wiedzialabym ze to jest moj ostatni dzien to..... Nie powiedzialabym tego najblizszej rodzinie? (ja sie chyva boje uczucia ktorego nie znam) czemu? Pewnie pojawiloby sie uczucie ale czy byloby ono prawdziwe. Czy uczucie powinno byc wywolane zblizajaca sie strata? Uczucie powinno sie budowac i pielegnowac wczesniej. Od poczatku a nie na koncu. Tak wiec..... Nie powiedzialabym. Hmmm 3 lata temu bylam blisko tamtej strony. Ech..... Dobrze ze jestem ananonimowa choc i tak dziwnie sie czuje piszac o takich rzeczach. Juz widzialam swiatelko (przestalam na chwile oddychac...). Oczywiscie nie powiedzialam o yej sytyacji. Ani o tym ze pozniej jak mnie badano to wykrytu jakas tam wade serducha (jest ok. Bo nie daje objaowo) a to ze zemdlalam to bylo wiecej przyczyn, nie tylko serce. Hmmm wyszlo ze mam blokade na sercu. Jakos mnie to nie zdziwilo big_grin zle to brzmi ale sporo ludzi tez ma taka wade, u niekyorych daje tylko objawy. W domu nie chcialam martwic.
                              No nic. Jakos bede musiala ogarnac swoje zycie. Ciesze sie z jednego...... Ze aktualny.... Uczy mnie prawdziwego uczucia. W sumie.... To sie oboje uczymy. Bo i On wczesniej tak nie mial. Bedzie dobrze tongue_out i czarnuszka bedzie ze mna smile
                              Mowisz ze lubisz chemie? Ja unikam jak moge. Nie lubie tabletek. Gdy mam np goraczke to bie zbijam. (38,5 najlepsza temp do obrony orzed drobnosutrsojami). Nie lubie walczyc z obajwami. Wole poznac przyczyne. Przeanaliziwac dlaczego cos sie dzieje. Tylko w ten sposob mozna wygrac. Czemu ta czarnuszka? Ponoc wieele przynosi dobrego. Jednak cos mnie zaskoczylo i to mocno. I chce to przetestowac. Ponoc jest w stanie zmniejszyc stan zapalny. Zmniejszyc przeciwciala przeciwko tarczycyc. (hashimoto). Ja zawsze mialam konkretnie poza norme. I nie slyszalam o czyms co mogloby je zmniejszyc. Wiec zobaczymy smile
                              • apersona Re: Poczulam.... 01.09.20, 21:38
                                Używam nasion czarnuszki jako przyprawy do gotowania zup, kaszy lub ryżu ma pikantny smak ale łagodniejszy od pieprzu ale oleju czarnuszkowego nie znam. Jaki ma smak? Używasz do czegoś czy sam?

                                O łagodzeniu stanów zapalnych i o tym jak powstają jest dużo w książce "Antyrak. Nowy styl życia" David Servan-Schreiber
                                lubimyczytac.pl/ksiazka/46886/antyrak-nowy-styl-zycia

                                Jego "Zdrowiej! Pokonaj lęk, stres i depresję. Naturalne metody zwalczania depresji i stresu bez leków i psychoanalizy" też dobra
                                lubimyczytac.pl/autor/29599/david-servan-schreiber
                                • mavika_88 Re: Poczulam.... 02.09.20, 00:40
                                  Do oleju z czarnuszki mozna dodac np miodu czy soku zeby zlagodzic smak albo zaczynac od mniejszych ilosci. Ja sie nie bawilam. Od razu zaczelam od lyzki bez dodatkow. CCzarnuszka Nie jest taka zla. Jaki smak? Lekko gorzkawy, dosc aromatyczny, korzenny i jak wspomnialas lekko pieprzny. Wiadomo ze zaden olej w smaku nie jest dobry ale z czarnuszka nie jest tak zle. Z poczatku moze sie nieco odbijac w ciagu dnia ale po kilku dniach przechodzi tak sie zastanawialam od kiedy ja pije. Az zerknelam na konto, kiedy ja zakupilam. Dokladnie od 13 sierpnia. Czyli nawet nie minal miesiac. Glownym celem dla ktorego pije to wzmocnienie odpornosci i naprawa zeswirowanego ukl immunologicznego. No i ze wzgledu na alergie. Juz czuje ze mniej kicham tongue_out nie myslalam jednak o poprawie nastroju, o depresji. Zemozemiec na nia wplyw. A serio..... Czuje sie lepiej. Czuje ze mi sie bardziej chce. Bo bylo kiepsko...... Do tej pory nie wiazalam tego z czarnuszka. Moze jednak ma jakis wplyw.
                              • sza.aliczek Re: Poczulam.... 17.09.20, 20:41
                                Dobry wieczór : )
                                Wróciłam, wróciłam do wpisów.

                                Tak, mialam tak od dziecka. Skad sie to wzielo? Tak, z domu. W ktorym nigdy nie bylo uczucia, przytulenia (glupie to ale skaladajac zyczenia kiedys skladalo sie na odleglosc, nie przytulajac, w ostatnich latach sie troche zmienilo i skladajac zyczenia juz sie przytula tongue_out)
                                ----------
                                To być może jest część powodu: nie nauczono cię odczuwać uczuć. Ktoś mi bliski pochodził z takiej rodziny: dobrej, uczciwej, pracowitej, bogobojnej wręcz, ale chłodnej w wyzewnętrznianie uczuć. Kiedy bywałam w ich domu, stawałam się nieco sztywna i znacznie bardziej na dystans, niż jestem w rzeczywistości. Tam nawet pocałunków na dzień dobry nie było. Z tym, że tę osobę o której tu wspominam, rozruszała najbliższa rodzina: partner i dziecko. Dlatego myślę, że jeśli się chce, jeśli jest potrzeba, można się zmienić. I tak się dzieje z tobą, prawda? : )

                                -------------
                                Moze cos co bardzo potrzebowalam to przestalam potrzebowac, bobwiedzialam ze i tak nie dostane. - tego i tego: Wydawalo mi sie ze nie potrzebuje milosci. Ze mozna bez niej zyc - chyba nie można przeżyć życia, nigdy nikogo nie kochając : )
                                Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić ciebie - pozbawioną uczuć, zimną obserwatorkę życia. Przyrodę lubisz, na tym zdaje się budujesz uczuciowość. I na "znakach" - tak cię "widzę" ! : )


                                Mavi, a nie chciałabyś spróbować odblokować swoje układy z rodziną? Może przyszedł czas, że dałabyś radę. Może i rodzice(?), rodzeństwo (?) też "dorośli" do zmiany? Dużo się u ciebie pozmieniało, jak piszesz: silnie na plus. Może rozmowa, przytulenie najbliższych byłoby dopełnieniem zmian?
                                I nie że rady daję, bo nie daję. Sama mam problemy których czasem nie jestem już w stanie dźwigać. Ale tak zwyczajnie mi się pomyślało, że może ... kolejny krok u ciebie smile

                                Nie ma sensu też zbytnio się naginać. Och, złapać dobry azymut na siebie ... marzenie ... : )

                                A tabletki? - och, wygodna droga na skróty. Dziś kupiłam seler naciowy - będę sok wyciskać : D Naprawdę. Ponoć super. A akurat seler bardzo lubię. Taki i taki.
                                Koleżanka ma h. Ma wahnięcia wagi, włosy jej nieco lecą. Ale ogólnie to spokojnie z tym żyje. Też powinnam hormony zbadać, ale tak okrutnie nie cierpię tego wszystkiego co się nazywa leczeniem, badaniem, szukaniem : (

                                Dawno dawno temu znałam introwertyka. Naiwnie sądziłam, ze powinien się do mnie dostosować. Co gorsza - próbował. Jakiś tam czas próbował. Był spełnieniem marzeń. smile Żebym ja wtedy miała dzisiejszy rozum ... : ) to może tez byłyby wpadki, ale nie byłoby tak zaskakującego rozczarowania. Tak na marginesie kawałek pamięci mi się uaktywnił. : )

                                I tradycyjnie coś muzycznego : )
                                To będzie wspólne: trochę dla ciebie, trochę dla mnie.

                                www.youtube.com/watch?v=w7kFKqMIIWI&ab_channel=TibyTeodorescu
                                • mavika_88 Re: Poczulam.... 18.09.20, 09:45
                                  Dzien dobry smile

                                  Ale sie spisalas big_grin wczoraj wieczorem jak wrocilam z pracy to nie wiedzialam jak sie zabrac za ten post. Hmmmm dom..... Miejsce w ktorym staram sie nie czuc. Miejsce w ktorym czuje chlod. Dziwnie mi sie pisze..... Juz tak na samej gorze watku. Wolalabym zeby ten tekst zaginal gdzies pod sterta bzdetow, zeby trudniej bylo dotrzec. Hmmm a ojciec to najzimniejszy facet jakiego znam....... Czy kiedys mnie przytulil, czy ja go przytulilam? Chyba nie pamietam takiej sytuacji. Jedyna bliskosc jaka sie pojawila do podczas dzielenia sie oplatkiem, jakis buziak w policzek i to od jakis max 5 lat. Wczesniej na odleglosc. I przy skladaniu innych zyczen ta bliskosc sie nie pojawia. Juz czuje ze weszlam w nieczucie. Juz weszlam w obojetnosc. tongue_out juz czuje ze spod moich palcow nie wyjda emocje. Pisalas ze ciezko jest Ci sobie mnie wyobrazic bez uczuc. Jesli chodzi o innych ludzi to.... Jestem niezwykle cieplo osoba. Baaaaardzo duzo mi yo mowi osob. Bardzo. Ciepla i pozytywna i uskrzydlam. Jak widac mam w sobie dwa swiaty. Na ziemi zmieniaja sie pory roku. U mnie rowniez nastepuja zmiany. Wszystko zalezy od warunkow. Moj M...... Nigdy nie poznal mnie obojetnej, zimnej. Bo nawet bym nie potrafila. Wszystko zalezy od warunkow gdzie sie znajde. W domu jest zimno, to i ja sie okrywam, chowam. W domu nie jestem taka smiejaca, pozytywna otwarta (boje sie szyderstwa) Kiedys nigdzie nie bylam.... Mialam problem z nawiazaniem kontaktu z czlowiekiem. Nic o sobie nie potrafilam powiedziec, nie potrafilam nawijac o czymkolwiek. Stac mnie bylo tylko na krotkie rozmowy wychodzace ode mnie. Nie stososwalam monologow. Bylam idealnym sluchaczem. Nakrecalam rozmowce. Wtracalam swoje pojedyncze zdania by rozmowa sie kleila i sie kleila. Zawsze rozwijam rozmowce. Dzieki czemu ja nie musialam nawijac. Bo wtedy nie potrafilam. Chyba czulam strach ze powiem cos zle, ze bede wysmiana ze wylapia bledy. Przeciez przychodzac tutaj jeszcze taka bylam. Ale bylam juz na etapie poczatku zmiany. Dlatego w moich postach bylo takie szalenstwo. Specjalnie przestalam je czytac zeby nie myslec o tym co inni o mnie ponysla. Przestalam sie przejmowac. Wpierw w wirtualu oswobodzilam swoje mysli. Pozniej nastapilo to gdy sprobowalam bycia w pierwszym zwiazku. Dodam tylko ze piznalam go na tym forum big_grin dodam tylko ze pod pewnymi wzgledami byl bardziej zamkniety niz ja. I tez nigdy nie byl w zwiazku (33lata mial). Oswobadzalismy sie wzajemjie i oswajali. Teraz jest ok. W stosunku do innych ludzi, moj chlod siedzi gleboko.
                                  Oki. Lecimy z tekstem.
                                  "To być może jest część powodu: nie nauczono cię odczuwać uczuć. Ktoś mi bliski pochodził z takiej rodziny: dobrej, uczciwej, pracowitej, bogobojnej wręcz, ale chłodnej w wyzewnętrznianie uczuć. Kiedy bywałam w ich domu, stawałam się nieco sztywna i znacznie bardziej na dystans, niż jestem w rzeczywistości. Tam nawet pocałunków na dzień dobry nie było. Z tym, że tę osobę o której tu wspominam, rozruszała najbliższa rodzina: partner i dziecko. Dlatego myślę, że jeśli się chce, jeśli jest potrzeba, można się zmienić. I tak się dzieje z tobą, prawda? : )"
                                  Haha zabawne. Tam nawet pocalunkow na dzien dobry nie bylo? Zabawne big_grin u mnie nawet dzien dobry nie ma na dzien dobry tongue_out juz nawet nie wspomne o jakims pocalunku.
                                  Tak. Nie nauczono mnie. Palce mi sie zawieszaja.... Nie wiem co pisac, slowa sie tak nie kleja.... Hmmmm w mojej rodzinie..... Hmmmm nie jest tak strasznie sztywno. Sztywno jest chodzi o bliskosc o uczucie. Bywa zabawnie, jednak czesto smianie sie jest spowodowane...... Szydzeniem z innych..... Tak... Wlasnie tak. Nie lubie takich zabaw. Nie lubie sie nasmiewac z innych domownikiw. Czesto bylam latwa pod tym wzgledem bo sie nie bronilam. Nie bronilam sie bo myslalam ze to juz bedzie atak. Nie chcialam sprawiac przykrosci. W domu nie nauczylam sie bliskosci ani uczucia ani otwartosci. Nauczono mnie, za co jestem wdzieczna, nauoczono mnie samotnosci. To moja siostra blizniaczka. Nauczona mnie zeby radzic sobie sama. Tak. Partner mnie tego uczy czego nie poznalam w rodzinie. Juz 8 lat temu pod wzgledem uczucia zaczeli sie u mnie zmieniac gdy weszlam w pierwszy zwiazek. Po drodze byly 3 zwiazki ale...... To co jest teraz..... Jest zuepelnie inne. Wtedy sie zastanawialam czy kocham. Tylko z jednym padaly te slowa. Z ostatnim. Teraz.... Nie zastanawiam sie. Slowa same wychodza. Ucze sie.... Poznaje cos zupelnie mi nieznanego. Dodam tylko ze moj M. mimo ze poznal tak wiele. Mino ze rodzine ma mocno kochajaca (dwa przeciwne bieguny jesli chodzi o nasze rodziny. A po srodku.... Na samym rowniku odnalezlismy sie my smile) . Myslal ze juz wszystko poznal jesli chodzi o uczucie to sie okazalo ze w stosunku do partnera moze jednak odczuwac cos bardziej glebszego. Dopiero teraz wiemy co znaczy kochac.....
                                  "Mavi, a nie chciałabyś spróbować odblokować swoje układy z rodziną? Może przyszedł czas, że dałabyś radę. Może i rodzice(?), rodzeństwo (?) też "dorośli" do zmiany? Dużo się u ciebie pozmieniało, jak piszesz: silnie na plus. Może rozmowa, przytulenie najbliższych byłoby dopełnieniem zmian?"
                                  Szaliczku.... To nie jest takie proste.... Hmmm tydzien temu jak po miesiacu przerwy spotkalam sie z Ketzee to.... Dziwny to byl czas. Intensywniejszy. Czulam sie jak na pierwszych spotkaniach. Poczulam w koncu w sobie zycie, checi, jakby mnie podlal, czulam ze przy Nim zakwitlam. Do rzeczy tongue_out tydz temu na weekendzie pierwszy raz spotkaly sie dwa glosy. Jego i mojej mamy. Rozmawialismy bedac w parku godzine przez tel. To byla pierwsza niedziela spedzona do samego konca razem.... W niedziele wieczorem zawsze dzwonilam do mamy. Dziwna to byla pozniej noc. Mialam rozne obrazki w glowie i.... Zaczelam myslec o domie. Pojawilo sie cos co dawno nie mialo miejsca. Zaczelam chciec tam pohechac? Cieszylam sie ze pojade tam razem z Nim. Zacz elam widziec przyszlosc w pozytywnych barwach. Cala noc wtedy nie spalamtongue_out wiercilam sie. Dwa razy snil mi sie dom. Tamtej nocy. Hmmm wrocilam do domu. Mialam sluchawki na uszach. Mama gdyvmnie ujrzala mocno sie rozplakala, mloda az nie chciala sie pokazywac w tych emocjach a ojciec? Jak gdyby nic lezal sobie na kanapie i powiedzial tylko czesc. To byl moj sen.
                                  Pomyslalam sobie ze jak pojade do domu to komus cos powiem.... Powiem Mlodej ze ja kocham.... To jedyna osoba z domu ktora mi to powiedziala. To pierwsza osoba od ktorej to uslyszalam. Kiedys jej to mowilam bo czulam ze tego potrzebuje a nie uslyszy od innych.
                                  Nie jestem na razie w stanie powiedziec tego innym osobom. Ale jej wiem ze musze powiedziec.
                                  Hmmm glupie to.... Ale jesli chodzi o mnie i rodzine to dla mnie czyms cieplym, pozytywnym i uczuciowym jest np gdy...... Nie widze ze najmlodsi (brat juz przeszlo 20 dziescia) najezdzaja na siebie. Gdy nie widze krzyczacych rozmow, tylko w normalnym tonie. Rzadki to obrazek. Jednak gdy kiedys go ujrzalam zaszklily mi sie oczy. U mnie w domu wystarczylaby normalnosc.... I juz dla mnie byloby to ogromne uczucie. W domu wiele provowalam zmienic. Probowalam rozmawiac. Niestety za duzo widze, za duzo we mnie empatii. To jest cholernie trudne..... Ja chyba musialam przestac czuc..... Bo bym sie rozsypala..... Za duzo widzialam. Widzialam niemal wszystko. Co zrobic co zmienic by bylo dobrze ale inni slepi. Jesli tylko jedna osoba probuje cos zmienic a inni jej nie pomagaja.... To sie nie uda. Dobra. Koniec. I tak mi pewnie utnie te wiadomosc. Za duzo slow tongue_out
                                  • sza.aliczek Re: Poczulam.... 18.09.20, 15:50
                                    Ha! jak mogę, to odpisuję od razu : )

                                    Mavika, tak czytam i myślę, że może posuwamy się zbyt głęboko? Przynajmniej ja w pytaniach. Nie jestem psychologiem, nie umiem rozbierać ludzkich uczuć i zachowań na czynniki pierwsze. Całe to moje forumowe pisanie to albo żarty, albo bzdety, albo jeśli poważniej, to pisane przez pryzmat własnych przeżyć i uczuć.
                                    Nie umiem podpowiedzieć co robić, by było lepiej (a i pewnie tego nie oczekujesz )
                                    Ogólnie dom rodzinny mam tez z tego drugiego bieguna, podobnie jak twój M. To cudowne, ciepłe i silnie budujące w uczuciach, ale i czasem kłopotliwe ("dorosłam" błyskawicznie dopiero jakieś kilka lat temu, nagle rzucona od razu na głęboką wodę, i to zupełnie bez trzymanki ).

                                    Mavi, skoro dom zimny, to trudno. Są rzeczy których nie przeskoczymy. Masz siostrę, to już coś! Może być twoim przyczółkiem rodzinnych uczuć. Wchodzisz w związek - to największy katalizator zmian. Jest na czym budować : ) Tylko aby się nie zakręcić w czyjąś obecność. Bez wyjątku jak to się u was skończy, to jednak jest to mało stabilna podpora. Wiem jakie to trudne, by zbudować swoją siłę na samej sobie. Ale to tak właśnie trzeba.


                                    Chyba czulam strach ze powiem cos zle, ze bede wysmiana ze wylapia bledy. Bardzo to smutne, Mavi. Pewnie ze człowiek się obawia reakcji, ale mieć to silnie wkodowane w psychikę, to jest to przykre, ograniczające. No i tu wykonałaś kawał solidnej roboty smile Brawo!
                                    Na pociechę: byłam kiedyś nieśmiała. Z trudem pokonywałam wejście w nieznane towarzystwo. Czułam się oceniana i komentowana (a to tylko wyobraźnia i jakieś deficyty psychiki). Przeszło z wiekiem. Mówię sporo i nie mam problemu by zagadać osobę nieznaną. Czasem wręcz gubię umiar : ) Za to nauczyłam się jakiś czas temu, że będąc obok kogoś można spokojnie milczeć i jest OK. Wcześniej tego nie schwyciłam. Bywa ... : D ( le ciszę lubię ogromnie).

                                    Pamiętam cię z dawniejszych czasów. Masz bardzo pogodny stosunek do piszących ludzi. To bardzo miłe : )
                                    Sporo wyżej pisałaś, że dopada cię obojętność. Powiem ci, ze czasem chciałabym tak mieć. Zobojętnieć, przede wszystkim kiedy robi się koszmarnie. Może koniec końców to nie tak zły odruch?
                                    Po okresie niemal zupełnego odcięcia od dźwięków, przeżywam teraz pełne nawrócenie. Ale zwróciłam się w przeszłość. Drażni mnie ta wszechobecna "brazyliana" jak określam to coś, co cieknie z radia : ) Grzebię i poznaję (wiem, wiem że strasznie późno : ) takie cuda, jak choćby Doorsów czy . Prawda, ze wstyd... Przegapiłam w czasach wczesnej młodości. : )

                                    Tradycja:
                                    www.youtube.com/watch?v=Hha0bwVvGmY&ab_channel=Portugal.TheMan
                                    i na pociechę wszelkim smutkom:
                                    www.youtube.com/watch?v=Vf42IP__ipw&ab_channel=JustASuicidalGirl
                                    • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.09.20, 09:56
                                      Dzien dobry Szaliczku smile

                                      Dopiero teraz odpisuje bo chcialam na spokojnie. I wien ze nie bedzie to krotki post. Jaka cudowna pogoda. Od wczoraj deszcz. Deszcz jest potrzebny do oczyszczenia.
                                      To sie zabieramy smile znowu sie rozpisalas tongue_out jest do czego nawiazywac.
                                      Jesli chodzi o zadawane przez Ciebie pytania to ja nie mam z tym zadnego problemu. Jesli nie bede chciala to jie odpowiem tongue_out problem jedymie jest taki ze.... Ciezej sie odpowiada w miejscu publicznym. Czasem mam ochote cos zmazac jak napisze. Inaczej jesli widzi Cie tylko jedna para oczu. A tutaj moga wszyscy. To czego sie obawiam najbarfziej na forum to to zeby mnie nikt nie rozpoznal. Szczegolnie dom.... czy oczekuje jakiejs porady? Hmmm moja otwartosc tutaj na forum (szczegolnie na poczatku) miala jakis cel. Piszac o tym co widze co mysle, analizujac cos, chcialam zobaczyc jak widza to rowniez inni. Bo moze wylapia cos czego ja nie wiem. Moze ja jestem w pewien sposob zaslepiona. Nie dostrzegam pewnych spraw. Nigdy nie mailaam potrzeby zeby sie wygadac. Podchodzilam do rozmow o sobie bardziej rozsadkowo, z mysla ze moze mnie w czyms nowym uswiadomia. Rozwina. Pokaza lepsza droge. Czy oczekuje porad? Mysle ze juz nie. Przez te 8 lat bardzo sie uswiadomilam. Zbudowalam pewnosc siebie. Zobaczylam przede wszystkim gdzie jest problem... I przestalam sie obwiniac. Mimo ze przez ten czas wiele dostrzeglam i wydawlo sie ze nic mnie juz nie zaskoczy. Tak teraz w nowym zwiazku jest wiele co mnie zaskakuje. Zupelnie inne czucie..... Zupelnie inne bycie..... Bywa to nawet irracjonalne. Nie da sie tego w zaden sposob wytlumaczyc. Np. Na ostatmim weekendzie lezelismy obok. On juz zasypia. Ja poszlam zdmuchnac podgrzewac. (dochcik, hehe poznalam dzieki Niemu nowe slowo) i..... Polozylam sie. Nie myslalam o niczym. Nagle...... Cieplo, zar zaczal sie ze mnie wydostawac. Az sie w sobie skulilam. Doslownie jakbym miala goraczke big_grin jak mnie dotlnal myslal ze mam z 39 stopni. Dziwne to hylo big_grin moze przejelam ogien z podgrzewacza tongue_out 2 razy juz mialam taka sytuacje ze tak mocno sie rozpalilam bez powodu. Wtedy nie skonczylo sie na snie big_grin nie daloby sie zasnac. Zupelnie inne czucie. Tego nawet nie da sie opisac. Tak glebokie. Wydawaloby sie ze poczatek powinien byc intensywny jesli chodzi o uczucie. A ja mam wrazenie ze w ostatnim czasie wchodze w jakis inny etap. Ze nadal cos poznaje. Ostatnie 2 weekendy mam problem zeby zasnac. Szkoda mi zamykac oczu. Leze i sie gapie jak spi big_grin wiwm glupie to. Oooo albo cos jeszcze mnie bardzo zaskoxzylo. Nigdy tak nie mialam zeby tak sie nakrecic. Jak tylko przyjezdza.,... Jak juz jest obok czuje jak budzi sie we mnie zycie. Jak zyly zaczynaja pulsowac. Robie sie bardziej nakrecona. Jakbym wypila mega mocna kawe. Taki swir lekki mi sie wlacza. To sie nazywa radosc i szczescie smile juz przed przykazdem czlowiek wyczekuje. Juz sie cieszy na sama mysl. Wczesniej az tak nie mialam. Nawet z Nim. Jakos bardziej sie to jeszcze rozwinelo. A wydawalo sie ze powinno sie uspokoic. Wiem jedno.... Duzo jeszcze przed nami. Jeszvze wiele nas zaskoczy. Mysle ze kolejny etap wynika z tego ze bardziej sie otwieram uczuciowo. Nie boje sie czuc. Jestem dziwna osoba bo wydawoloby sie ze malo wrazliwa a tak na prawde...... Czuje tak wiele..... Tylko troxhe blokuje te odczucia. Ale nie robie tego swiadomie. Po prostu nie wiem jak to kontrolowac. Dlatego tez czasem wchodze w takie stany obojetnosci, nie czucia potrzeb bo to przyzwyczajenie we mnie wroslo od dziecka. Tak widocznie musialam funkcjonowac lepiej bylo nie czuc za wiele skoro i tak nie moglam nic poczuc.... Bo nie bylo warunkow. Tego wszystko jest jeden plus. Dziwnie to zabrzmi ale taka jest prawda. Jestem pod pewnym wzgledem niezniszcalna. Mowilas ze chcialabys umiec wchodzic w takie stany. Hmmmm uwierz.... Nie polecam..... Bo wydaje sie ze super bo nic Cie nie zniszczy. Zadne rozczarowanie. Slowa nie zabola bo bedziesz umiala to wyrzucic z pamieci. Jednak.... Pamiec nie jest wybiorcza. Wyrzuca wszystko. Mile wspomnienia rowniez. Jesli odcinasz sie od tego co czujesz to odcinasz jakas pewna swoja czesc. Ja do tej pory nie zdawalam sobie z tego sprawy sad czujesz sie wtedy zagubiona. Nie czujesz sie soba. Nie czujesz dookola zadnych ludzi. Cos wspomnialas zebym sie nie uzaleznila od drugiej osoby. W moim przypadku wydawalo mi sie ze to nie jest mozliwe bo ja w kazdej chwili moge sie odciac. Ja wlasnie chcialabym czuc.... Chcialabym nie zyc tak jakbym mogla sie wszystkich ludzi dookola pozbyc. I nie byliby mi zle. Nie czulabym..... A co do rodziny. Co do domu.... Ja czuje ze tutaj moze sie cos zmienic...... Ale potrzeba czasu. Czuje ze moj M. Moze tez mi bardzo przy tym pomoc. Ciekawi mnie tez co by bylo jakby sie spotkaly dwa swiaty. Jego rodzice i moi. Bedzie dobrze. Tzn czuje ze nie bedzie tak zawsze. Mimo ze to nieznane to kiedys moze pojawi sie w domu jakas iskra uczucia... Nie bylo mnie prawie rok. Zobaczymy co bedziegdy za niedlugo przyjsde. Nie przyjade sama. Napisalas ze mam siostre. Mam mlodsza. Ale nie tylko siostre, jest ich wiecej. Pewnie myslisz ze siostra moze byc takim rezerwuarem uczuc. Jakos tak nazwalas w poprzednich postach. Gdy pierwszy raz od niej uslyszalam slowa ze mnie kocha (jedynie od niej) to nie czulam tych slow. Moja pierwsza odpowiedz byla.... Ja Ciebie nie. Wiem wiem.... Ale ona powiedziala to robiac teoche na zlosc. Hmm na zlosc? Uczepila mi sie do nogi i nie chciala puscic. Dopiero pozniej do mnie dotarlo ze ona tego potrzebuje. Miala wtedyvz 10 lat. Porozmawialam z nia o uczuciach. Kiedy wyrazac ke slowami. Nie gdy robi sie na zlosc. I pozniej kilkarazy jej powiedzialam. Czy to czulam? Nie wiem co odpowiedziec. Czulam przede wszystkim ze tego potrzebuje i nie chcialam zsby byla taka jak ja. Nieraz z nia rozmawialam i na ciezsze tematy, zeby teoche jej ulatwic droge... Jesli chodzi o uczucia w kierunku domu ja jie mam potrzeby zeby tam je przenosic. Malo tego. Moze ja sie nawst tego boje. Pokazac swoje uczucia, baaaa nawet emocje..... Pokazac cos nieznanego. Czuje ze samo sie to rozwiaze. Ze cos sie moze zmienic. Moze stopniowo. Przeciez nie moze od tak pojawic sie tam uczucie. Wiem jedno. Jak przyjade to na pewno Mlodej powiem ze ja kocham smile teraz wiem ze moge wiecj czuc w stosunku do ludzi. Bardziej uwolnilam swoje uczucia. Wdomu nabardziej zalezalo mi na Mlodej. Jej mi bylo szkoda bo to dzieciak. Wiedzialam co jest zle. Wiedzialam jaki to moze miec na nia wplyw. Dlatego mi na niej zalezalo.
                                      A co do Keztee.. Dziwne to bardzo uczucie. Gdy sie wie ze kogos sie kocha. Tak na prawde. Gdy sie nad tym nie zastanawia. Zabawne jest to jak go wyprzedzam. Gdy czuje ze uczucie sie w nas zbiera. Gdy czuje Jego mysli. Nieraz go podprzedAm i zanim powie ja mowie ze ja Ciebie tez. Fajna ma wtedy zawieche big_grin bo zaskakuje. Dziwne bo czasem sa najzwyklejsze sytuacje. Nie zapowiada sie. Nie ma przeslanek ze padna takie slowa ale sie czuje.... Czujemy sie i rozumiemy. Piekne to.
                                      Pasuje wstac z lozka... Ogarnac chate. I cos dobrego zrobic smile piekn pogoda. Deszczowa.
                                        • sowa.zagrodowa Re: Poczulam.... 27.09.20, 00:49
                                          sza.aliczek napisała:


                                          > Złapał mnie paskudny czas, taki zatykający tchawicę, obezwładniający.

                                          Przepraszam- wiem, że to nie było do mnie, ale ciepła myśl się do Ciebie wyrywa...
                                          Niech Cię ogarnie.
                                        • mavika_88 Re: Poczulam.... 27.09.20, 22:56
                                          To nie jest wazne. To nie ma znaczenia zebys odpisala. W sumie.... Ja juz chyba nic nowego sie nie dowiem. Sama musze odkrywac, poznawac siebie. Czesto na nowo.
                                          Jesli bedziesz chciala to nawiazesz do postu, odpiszesz. Najwazniejsze teraz zeby... Puscilo Cie to co Cie dopadlo. To jest najwazniejsze. Co by to nie bylo to mocno trzymam kcouki za Ciebie. Zebysodnalazla w sobie sile. Nie znam Cie ale mozna wyczuc dobrych ludzi. Mozna to wyczuc w necie. Dlatego dobrze Ci zycze Szaliczku. Kurcze, dzisiejsze nocy mialam bardzo dziwne sny. Bardzo. Taka poljawa pol sen. Jeden z nich to taki ze leze w lozku w swoim pokoju i slysze zektos idzie mi w pokoju. Slysze moxne, szybsze kroki w jedna strone a pozniej w druga. Dotaelo do mnie ze to musi byc wspolokatorka i jej mowie co Ty robisz idiotko big_grin czenu weszlas do pokoju i niie dajesz spac. Wyszla. A za chwile..... Mam poduszke na glowie. Nie mialam mysli ze to ona. Ale zecos polozylo ki poduszke. Dziwne bylo bo czulam jak ciezko mi lapac powietrze. Jak mnie przydusza. Gdy dotarlo do mnie ze to sen. Powiedzialam sobie.. Uspokoj sie, to jest sen. Znajdz w sobie sile i sie obudz. Obudzilam sie. Ulga ze nie ma tego glupiego odczucia. Znajdz w sobie sile Szaliczku. Trzymam mocno kciuki. Bedzie dobrze. Musi byc.
                                          Piosenka.... Bardzo ja lubie. Czasem wrzucalam smile

                                          m.youtube.com/watch?v=vaYOiFI7MUg
    • samysliciel Re: Poczulam.... 26.08.20, 01:15
      Męczące ulewy, męczące upały, męczące wichury, męczące mrozy, każda pora może być męcząca.
      Męczący dzień, męcząca noc.
      Z tym budzeniem tak mi się skojarzyło.
      • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 23:00
        Wszystko siedzi w naszych glowach. Wszystko zalezy jaki jest nasz odbior. Na ten przyklad.... Lubie wiatr. Nawet silniejszy wiatr. Taki jak dzisiaj. Piosenka ladna smile
        Meczacy byl dzisiejszy bieg (odrobinke) ale przyjemny byl.
    • mavika_88 Re: Poczulam.... 26.08.20, 22:54
      Poczulam.... Wiatr we wlosach tongue_out
      Ruszylam. Pobieglam smile planem bylo 4 km ciaglym biegiem. W tym roku mialam tylko pare zrywow zeby sie przebiec. Doslownie 5 razy..... Wtedy jednak robilam po ok 2 km.
      Udalo sie. Wyszlo nawet ciut wiecej. 4,58 km w czasie 33 min smile bieglam dosc wolnym tempem. Takim przyhemnym. 7,23 km/h. Ostatnio w parku zrobilam 8 ke. (tak przypadkowo wyszla trasa) Dzisiaj postanowilam zrobic 2 smile
      Teraz dobrze sie bedzie spalo.
      • mavika_88 Re: Poczulam.... 28.08.20, 22:56
        Bedzie na szybko smile
        2dni pozniej, czyli dzisiaj - tez sie przebieglam.
        Ruszylam jak juz sie sciemnialo. Po 20 z mieszkania bo fo 19:45 spalam tongue_out Poszlam do parku. Kurde.. Latarnie tylko w jedna strone, Nie bylo jak zrobic fajnej trasy tylko w linii prostej. Tuz po 21 skonczylam. W planie bylo przebiec 33 min. Tak zrobilam. Co sie okazalo ze teraz predkosc mialam 7,14. Dziwne bo wg aplikacji zrobilam wiecej km w krotszym czasie. Dopiero po pewnym czasie zauwazylam ze to 7, 14 to min na km big_grin juz myslalam ze biegam coraz wolniej a tu na odwrot ^^ a dzisiejsza predkosc to 8,3 km smile i dodam jeszcze ze w teudniejszych warunkaxh bo.... Byly glebsze wdechy wink caly czas rozmawialam przez telefon.
        Pozniej poszlam do biedry kupic tymbarka (pierwszy raz blikiem zaplacilam tongue_out). Bioretymbarka w szklanej butelce i probuje przeczytac napis. I.... Przeczytalam big_grin stalo jeszcze ze 4 tymbarki. I co? Zaczelam czytac reszte big_grin wszystkie przeczytalam. Ale nie zamienilam. Ten do ktorego mnie ciagnelo zostawilam w rece. Jakie byly inne napisy? Twoje oczy sa jak gwiazdy. To wlasnie ten (ladny napis), razem razniej. A jaki byl moj napis? Moj tymbark do ktorego mnie ciagnelo? "nie bez powodu Cie wybralam" smile jakas godzinke wczesniej moj Połówek mial tymbarka z napisem "zagrajmy w kapsle". Niby bez sensu. Tak by sie moglo wydawac.
        Mialo byc szybko? I bylo big_grin szybko wcale nie oznacza krotko wink
        Do spania. Pobudka 5 rano. Jutro znowu do pracy....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka