niedoszlypoeta
19.04.10, 02:47
Na śmierć Prezydenta
Nie było Baraku i Mer-kurii. Nie było Sarkazma. Zjednoczeni tylko
przyBuzowali. Suck- kwili’ego wstrzymali na lotnisku Makaronicci,
żeby nie drażnił Niedźwiedzia… Rydwanu nie zapuścił też Berło Bez
Koni (znaczy Berło Zluzowawszy Konie). Księciunia mgła zgęstniała
bardziej niż zwykle…
Za to ile było Prze-ach!- Prze Fioletowości Pur Purnej!
Służby specjalnie dmuchały z dołu różnymi dymnymi pukawkami, żeby
przedłużyć smród po pierdnięciu wyspiarskiego wulkanu.
A u nas- królewski patos. Ratlerki dostojnie szczekały.
Sygnał był wyraźny. Machajcie sobie swoimi flażkami i krzyżami.
Machajcie tam sobie, jak zwykle, sami sobie sami…
I cierpienie.
U nas sytego, zadowolonego Buddy nigdy nie będzie. Nas zawsze będą
wieszać po krzyżach.