Dodaj do ulubionych

Gillette, Bosch, Philips - w Lodzi

IP: *.cete / 148.223.72.* 25.03.04, 20:55
Gillette, Bosch, Philips – wszyscy inwestują w Łodzi. Wysokie bezrobocie i
niskie płace okazują się szansą dla tego miasta. Gdyby jeszcze łodzianie
chcieli w to uwierzyć

Za kilka lat będziemy tu mieć drugą Dolinę Krzemową – twierdzi z kolei
Krzysztof Makowski, wojewoda łódzki. Według niego, już wkrótce o mieście znów
będzie głośno. Do inwestowania w regionie przygotowują się duże
międzynarodowe koncerny. Philips przenosi tu z Irlandii centrum rozliczeń
księgowych. – Już dziś pracuje 120 osób. Docelowo będziemy zatrudniać ponad
500 ludzi i obsługiwać całą Europę – mówi Bogdan Rogala, prezes Philips
Polska. Gillette ma zamknąć dwa spore zakłady w Wielkiej Brytanii oraz część
w Niemczech i kosztem 120 mln euro wybudować nowe w Łodzi. Swoje centra
telefoniczne i infolinie umieszczają tu banki i firmy telekomunikacyjne. Co
je ściąga do miasta podobno skazanego na zagładę?

Ludzie za burtą

Dziś w Łodzi żyje się ciężko. Co piąty mieszkaniec regionu pozostaje bez
pracy – 19,2 proc. to najwyższy wskaźnik wśród wszystkich miast wojewódzkich.
W większości jest to bezrobocie strukturalne – spadek po upadłym imperium
tekstylno-włókienniczym. – Szacujemy, że 100 tys. osób wciąż utrzymuje się z
pracy w przemyśle lekkim – mówi wiceprezydent miasta Marek Michalik. W
regionie powstały co prawda nowoczesne fabryki odzieżowe – m.in. Cottonfield,
Olimpia, Tatuum, ale nie zatrudniają już tylu pracowników co kiedyś.
Niepotrzebne szwaczki, włókniarki, farbiarze zajęli się handlem ciuchami na
bazarach albo prowadzą jakieś skromne interesy. – Najmniej wytrwali ustawili
się w kolejce po zasiłek – mówi Michalik.


polityka.onet.pl/162,1155726,1,0,artykul.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka