Dodaj do ulubionych

Grzegorz Wieczerzak blisko wolności

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 23:08
Trzy lata w kiciu bez wyroku to kpina z demokracji.
Czym to się różni od komuny?
Obserwuj wątek
    • Gość: jj cool jaka kpina? IP: *.acn.waw.pl 31.03.04, 23:33
      facet sie oblowil tak jakby dzien w dzien zapierniczal 200 lat. A tak, po
      trzech latach, jest ustawiony do konca zycia. I o to chodzi - trzeba zgarnac
      tyle zeby starczylo na dobrych prawnikow i premie motywacyjne dla ludzi ktorzy
      w tym kraju zalatwia wszystko...
      • Gość: przecz z komuna Re: jaka kpina? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.04, 12:39
        I co wlasnie napisales, jest wlasnie jak za komuny - jeszcze nie ma wyroku, a juz piszesz, ze facet cos ukradl. Poniewaz ludzie u nas mysla tymi kategoriami, dlatego jest mozliwe, ze facet siedzi w areszcie 3 lata. Ciekaw jestem jaka maksymalna kara jest zagrozone przestepstwo, o jakie jest oskarzony.

        Bezkarna w tym calym ukladzie to jest wylacznie prokuratura !
        • douglasmclloyd Re: jaka kpina? 01.04.04, 14:53
          Gość portalu: przecz z komuna napisał(a):

          > I co wlasnie napisales, jest wlasnie jak za komuny - jeszcze nie ma wyroku, a j
          > uz piszesz, ze facet cos ukradl.

          Właśnie, właśnie, nie ukradł tylko wyprowadził w bezpieczne miejsce, z którego
          teraz można bez problemów wpłacić kaucję, a ludzie od razu nazywają go złodziejem.

          > Poniewaz ludzie u nas mysla tymi kategoriami,
          > dlatego jest mozliwe, ze facet siedzi w areszcie 3 lata. Ciekaw jestem jaka mak
          > symalna kara jest zagrozone przestepstwo, o jakie jest oskarzony.
          >
          > Bezkarna w tym calym ukladzie to jest wylacznie prokuratura !
    • tow1sekr Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności 01.04.04, 00:19
      Za to, że zajebał cwany złodziejaszek 170 mln zyla, to się dopytujesz czym to
      się różni od komuny?!? No więc właśnie tym się to różni od komuny, że jak
      złodziej został złapany, to należy go ukarać. W komunie (tęsknisz za komuną?)
      banda aparatczyków kradła na maxa i byli bezkarni. Teraz w Pomrocznej Jasnej
      przynajmniej są stwarzane pozory państwa prawa. Na czym polega twój problem, bo
      nie rozumiem, co jest kpiną z demokracji? To, że złodziej siedzi, czy raczej
      kpiną jest to, że kradł jebanany na maxa państwowe pieniądze?
      Wyprowadził na Jersej 10 mln dolarów, złodziejska rodzinka wpłaci za niego
      kaucję 2mln zł i lada moment mega złodziej będzie na wolności.
      Może płaczesz nad klawiaturą jako ciotka tego chamskiego złodzieja, a może jako
      żona albo córeczka? Dzieki takim jak ty debilom proceder kradzenia w Polsce
      jest sankcjonowany.
      ufff, ćfe ty barani łbie!!!
      • Gość: fan grześka Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 02:22
        "złodziejaszek" i "170 mln" to chyba nie pasuje, nie uważasz barani łbie? Jeśli
        ktoś umie ukraść taką kasę to jest naprawdę poważnym złodziejem i nie daje się
        złapać takim ćwokom jak polskie organa ścigania, przyjmij to wreszcie do
        wiadomości! Zastanów się skąd wiesz że kradł? Z gazet? Biedny idioto, o
        złodziejstwach tej skali pismaki nic nie wiedzą i nic nie piszą a gdyby
        przypadkiem się dowiedzieli to albo betonowe buciki albo morda w kubeł!
        Wytłumaczę Ci, jełopie, co tutaj jest kpiną z demokracji: możliwość
        publikowania bzdur i szczucia tzw. opinii publicznej (między innymi Ciebie) na
        kolesi takich jak G.Wieczerzak oraz manipulowania sądami a jeszcze bardziej
        prokuraturą. Jest zdrowa zadyma a w międzyczasie można załatwić parę interesów,
        takich "na 170 milionów" właśnie! O których gówno będziesz wiedział! Tyle na
        ten temat.
        Bez urazy...
      • Gość: precz z komuna Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.04, 12:43
        Kolejny lewak na tym forum. To, ze gazety pisza, nie znaczy, ze tak jest. A trzymanie kogos 3 lata w areszcie, a nastepnie przedstawianie bieglych, ktorzy nie potrafia uzywac kalkulatora jest wlasnie objawem degeneracji przestrzegania prawa w tym kraju. Prokuratorzy i urzedy skarbowe czuja sie bezkarne.
    • Gość: AntyRed K...a ! skandal !! Ukradzionymi pieniedzmi zaplaca IP: 62.53.118.* 01.04.04, 00:28
      kaucje !! to Hanba dl aPolskiego prawa i sadownictwa !!! Wstyd !!
      • Gość: precz z komuna Re: K...a ! skandal !! Ukradzionymi pieniedzmi za IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.04, 12:49
        Hanba to jestes ty - gdyby nie bylo kaucji, w takich aresztach na 3 lata siedzialyby tysiace niewinnych ludzi tylko dlatego, ze prokuratura doszlaby do wniosku, ze ma niezbite dowody przeciwko nim.

        Na czym takie jelopy za 2k moga sie znac? Wylacznie na lapownictwie - ale w kontekscie - jak dostac kase do reki, zeby nikt nie zauwazyl.
        • Gość: AntyRed Re: K...a ! skandal !! Ukradzionymi pieniedzmi za IP: 62.53.115.* 02.04.04, 00:21
          Sam jestes Hanba ! Niewinni jesli nawet siedza w Wiezienieu to przewaznie nie
          maja pieniedzy na kaucje...! BO nic nie ukradli jak oni..Wiec po co ta gadka..
    • Gość: porti Osiołki wypuszczone - 170 to suma z kiężyca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 01:00
      nikt jej nie potrafił udowodnić, nie zarzucano nawet mu że on zwinął, tylko że
      PZU straciło hipotetycznie. Ale 100 razy powtarzane że prokuratura go oskarża
      zrobiło z gościa że tyle ukradł. Coś tam na pewno zwinął bo ma sporo majątku,
      nikt już nie wysilił się na analizę za co zapłacił co było na kredyt itd...
      Zgadzam się że areszty bez wyroku na taką skalę, przy takim tempie wymiaru
      sprawiedliości to skandal. Sprawa pokazuje, że mamy kiepskie organy ściagania,
      które łżą i manipulują - co też powinno znaleźć swój formalny wymiar.
      Swoją drogą, czy te info to nie jest kolejny głupi wyciek aby gość siedział bez
      nawet solidnych zarzutów dalej.
      • Gość: http://pamietamy.t Re: Osiołki wypuszczone - 170 to suma z kiężyca IP: *.ok.shawcable.net 01.04.04, 01:09
        ferajna janika w akcji
        a polska judenratem europy
        kft.umcs.lublin.pl/stona/zaglada/judenrat.html
        pamietamy.tripod.com/
    • Gość: scottpeterson Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności IP: 217.218.127.* 01.04.04, 13:41
      -
    • Gość: witek Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności IP: *.Goesting.Xdsl-line.inode.at 01.04.04, 13:48
      zgadzam sie , ze tyle lat trzymac czlowieka to kpina.Pokazuje do czego zdolne
      sa rzady postkomunistow. Dla nich czlowiek to zwierze, ktorego mozna zabijac
      powoli, dzien po dniu. I pytam tylko dlaczego taka duza czesc narodu taka slepa
      i ciagle jeszcze prztyspawana do komuny- zbrodniczego przeciez systemu.
    • douglasmclloyd Dwa miliony Wieczerzak odda z nawiązką 01.04.04, 14:49
      Taką sumę Wieczerzak zwykł był nosić w tylnej kieszeni spodni. A tak przy okazji
      chciałbym pogratulować prokuratorowi Kapuście i życzyć dalszych sukcesów w pracy
      zawodowej.
      • Gość: ceret Re: Dwa miliony Wieczerzak odda z nawiązką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 14:53
        może i tak, tylko to są twoje wywody a z aresztu nawet jak się ma to ciężko dać
        zwłaszcza że prokuratura zabezpieczyła jego majątek
        • douglasmclloyd Re: Dwa miliony Wieczerzak odda z nawiązką 01.04.04, 14:55
          Gość portalu: ceret napisał(a):

          > może i tak, tylko to są twoje wywody a z aresztu nawet jak się ma to ciężko dać
          >
          > zwłaszcza że prokuratura zabezpieczyła jego majątek

          Zabrali mu stadninę? Chyba się rozpłaczę.
          • Gość: POLITYKA 27/2003 Leszek, syn premiera IP: *.czajen.pl 01.04.04, 15:11
            pozbył się wielu kłopotów, może mieć jeszcze jeden. Będzie wielka afera czy nie
            będzie? – zastanawiają się od kilku miesięcy politycy SLD, parlamentarna
            opozycja i dziennikarze. Afera ma dotyczyć Leszka Millera juniora – syna
            premiera. Kim jest zatem, gdzie się udzielał i co robi teraz pierwszy jedynak
            III RP?


            BIANKA MIKOŁAJEWSKA


            Piątek 13 czerwca Leszek Miller junior spędził przed telewizorem. Obserwował
            sejmową batalię swego ojca o utrzymanie fotela premiera. Odetchnął z ulgą, gdy
            podano wyniki głosowania w Sejmie. Chociaż dla niego może lepiej by było, gdyby
            Miller nie był już szefem rządu. Może wtedy Junior mógłby wreszcie zostać osobą
            prywatną.

            Gdy działacze SLD rozmawiają o Leszku Millerze juniorze, nie używają nazwiska.
            Mówią: Junior, Młody, On. Choć Miller junior związany jest z ich środowiskiem
            od lat (sam nie należy jednak do SLD), niewiele o nim wiedzą. – Kanclerz trzyma
            go trochę z boku. Z jednej strony Junior bywa na imprezach SLD, z drugiej – nie
            jest w bliskich stosunkach z nikim z Sojuszu – mówi działacz SLD, rówieśnik
            Millera juniora. Leszek Miller wciąż opowiada mediom o swojej wnuczce Monice,
            ale o synu jedynaku prawie nie wspomina.

            Edward Kuczera, skarbnik SLD, jeden z najbliższych współpracowników premiera
            Millera w partii, jest jedną z niewielu osób, które w ogóle godzą się na temat
            Juniora rozmawiać. Ale i on niewiele może o nim powiedzieć: – Zdolny, rzutki,
            towarzysko atrakcyjny – bez kompleksów i bez skrępowania. Dobrze wpisał się w
            swoje czasy. Nie trzyma się stanowisk urzędniczych, chce coś robić na własną
            rękę.

            Junior jest uważany za tubę nasłuchową premiera Millera. Ma mu powtarzać plotki
            zasłyszane na warszawskich i okolicznych salonach. A ojciec potem tylko te
            plotki weryfikuje. – Ci, którzy nie wiedzą o tym nasłuchu, podziwiają premiera
            za przenikliwość. Ale są też tacy, którzy doskonale zdają sobie z tego sprawę i
            nauczyli się ten kanał informacyjny wykorzystywać. Podrzucają Młodemu albo
            któremuś z jego przyjaciół to, co chcieliby, żeby dotarło do premiera – mówi
            poseł SLD z wieloletnim doświadczeniem w Sejmie i partii. Miller junior
            twierdzi, że właśnie przez to, że wie za dużo o rozmaitych interesach ludzi
            lewicy, słynna „grupa trzymająca władzę” przypuściła na niego nagonkę w mediach.

            Kariera absolwenta SGH

            Leszek Miller ukończył ekonomikę produkcji w Szkole Głównej Handlowej. Wkrótce
            po uzyskaniu dyplomu w lipcu 1996 r. został wiceprezesem firmy Fly&Drive –
            właściciela taksówek obsługujących Okęcie. Jej większościowym udziałowcem była
            wówczas spółka Sobiesław Zasada Centrum SA,­ część udziałów należała do
            państwowych Portów Lotniczych. Prezesem był Jerzy Siwicki, syn Floriana
            Siwickiego – peerelowskiego ministra obrony narodowej. Junior nie ukrywa, że
            pierwszą pracę dostał dzięki politycznym koneksjom. – Nie pamiętam już, kto
            polecił mnie wówczas Zasadzie. Prawdopodobnie był to Andrzej Pęczak, bo chyba
            ze znanych mi wówczas osób tylko on był blisko z Zasadą – mówi. Andrzej Pęczak,
            wówczas wojewoda, a potem wiceminister Skarbu Państwa, był udziałowcem jednej
            ze spółek Zasady, a jako minister podjął kilka decyzji prywatyzacyjnych
            korzystnych dla tego biznesmena.

            Miller pracował we Fly&Drive tylko pół roku – potem spółka została zlikwidowana.

            Pod koniec rządów poprzedniej koalicji SLD-PSL w sierpniu 1997 r. Miller został
            zatrudniony jako pełnomocnik do spraw kapitałowych zarządu Dolnośląskiej Spółki
            Inwestycyjnej KGHM Polska Miedź. Jest to jeden z dwu funduszy inwestycyjnych
            KGHM, zarządzających jej 37 spółkami. Sprawę opisała pięć lat temu „Gazeta
            Wrocławska”. Dziennikarze dotarli do umowy między
            DSI KGHM, z której wynikało, że Junior miał „reprezentować DSI wobec
            potencjalnych akcjonariuszy i prowadzić negocjacje kapitałowe”. W umowie
            zapisano, że „faktyczny czas pracy pełnomocnika wyznaczany jest wymiarem zadań
            i obowiązków bez szczególnej rejestracji i może być przez pełnomocnika
            organizowany samodzielnie”. Innymi słowy mógł nie pokazywać się w ogóle w
            siedzibie firmy, która go zatrudnia. Dostawał za to 5 tys. zł i – dodatkowo –
            premię uznaniową. Pełnomocnikiem był do grudnia 1997 r. Za rządów AWS-UW
            zmienił się zarząd DSI KGHM. Nowy prezes Ryszard Kabat mówił wówczas „Gazecie
            Wrocławskiej”: „Być może konsultacje pana Millera były bezcenne dla firmy, w
            dokumentach brak jest jakiegokolwiek śladu świadczącego o efektach pracy
            pełnomocnika”.

            Sam Junior nie pamięta już, w jakiej spółce KGHM był zatrudniony. Przekonuje,
            że raczej była to spółka Aquakonrad SA zarządzana przez drugi fundusz KGHM –
            Fundusz Inwestycji Kapitałowych KGHM Metale SA. – Przecież pamiętam, że miałem
            teczkę z napisem Aquakonrad – mówi z namysłem. Wspomina, że jako doradca tej
            spółki miał jej pomóc w uzyskaniu dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony
            Środowiska i Gospodarki Wodnej na budowę rozlewni wód mineralnych. – Spółka
            musiała i tak odpompowywać wodę z kopalni. Chciała ją butelkować i sprzedawać –
            mówi młody Miller. Okazuje się, że Leszek Miller jr. był zatrudniony w obu
            spółkach. W Aquakonrad był od lutego do lipca 1997 r. pełnomocnikiem zarządu
            ds. kapitałowych. Wysokość jego zarobków jest tajemnicą.

            Koledzy Piotrek i Jarek

            Kolejne szczeble kariery zawodowej Miller jr. pokonywał w niemal nieodłącznym
            towarzystwie swojego przyjaciela Piotra Majchrzaka. Wspominają, że poznali się
            ponad dziesięć lat temu na jakiejś imprezie u Jarosława Mątkiewicza, syna
            Zdzisława Montkiewicza (do niedawna szef PZU, zmienił pisownię nazwiska, by
            ułatwić życie zachodnim biznesmenom). – Ja chodziłem z Jarkiem do szkoły,
            siedzieliśmy w jednej ławce. Jarek i Leszek poznali się przez swoich ojców –
            mówi Majchrzak.

            Najpierw Majchrzak został dyrektorem generalnym londyńskiego Berkeley Bank w
            Polsce. Ściągnął do firmy Millera juniora. Znowu „los” zetknął go z KGHM.
            Berkeley Bank wraz z dwiema innymi firmami wygrał przetarg na opracowanie
            prospektu emisyjnego spółki KGHM Polska Miedź – czyli krótko mówiąc opracowanie
            strategii jej prywatyzacji. – Wprawdzie ja podpisywałem umowę na opracowanie
            prospektu, ale BB wygrał przetarg przed moim przyjściem do firmy. A Leszek
            przyszedł już w połowie realizacji projektu. Starał się nam pomóc w zdobyciu
            kontraktu na prywatyzację PKO SA, ale się nie udało – zastrzega Majchrzak.
            Berkeley koordynował także prywatyzację PZU SA.


            Potem Majchrzaka upatrzyli sobie łowcy głów z Société Générale Securities –
            spółki z grupy kapitałowej Société Générale. Skusili Majchrzaka prezesurą, a on
            ściągnął za sobą Millera jr. W SG pracował także Grzegorz Wieczerzak. W 1999 r.
            Majchrzak zaczął tworzć w Polsce polsko-amerykański fundusz inwestycyjny TDA.
            Miller dołączył do zespołu w styczniu 2000 r., kiedy fundusz był już gotowy do
            działalności. Został młodszym konsultantem z pensją około 6 tys. zł netto.
            Pracował kolejno w trzech spółkach z grupy TDA: TDA Central Europe, TDA TFI,
            oraz TDA Capital Partners.

            W czasie gdy Miller pracował w TDA TSI, należące do Skarbu Państwa PZU Życie –
            kierowane wtedy przez Grzegorza Wieczerzaka – zleciło mu zarządzanie swoimi
            środkami, łącznie 225 mln zł. TDA otrzymało za to ogromną prowizję – 5,6 mln
            zł. TDA pieniądze PZU po prostu zdeponowało na koncie w ABN AMRO Corporate
            Finance, której prezesem był przyjaciel Millera Marek Dojnow. – Leszek odszedł
            z TDA w listopadzie 2001 r., jak zaczęły dochodzić informacje, że przeciwnicy
            SLD będą chcieli wykorzystać jego obecność w firmie do walki politycznej – mówi
            Majchrzak.

            Pracując w TDA Miller jr. zasiadał równocześnie w radzie nadzorczej Zakładów
            Przemys
    • Gość: karol Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności IP: 212.244.72.* 01.04.04, 20:42
      Wyszarpali Wieczerzakowi trzy lata z życiorysu, opinię... A teraz nawet nie
      potrafią udowodnić mu (rzekomej) winy. Kompromitacja! Totalna kompromitacja i
      zwykła GŁUPOTA. Ale takie są rezultaty zamoeczenia palca w morzu zw. POLITYKA :/
    • marekpfef Re: Grzegorz Wieczerzak blisko wolności 01.04.04, 23:14
      Już miałem nie wchodzić na to forum z góry przewidując jaka będzie wylewać się piana. Spotkało mnie miłe rozczarowanie dzięki opiniom, Jagnieszki, precz z komuną, porti i karola. Wreszcie rozsądne głosy i bratnie dusze. Oczywistością jest, że trzy lata bez wyroku to skandal i kpina z praworządności. Praktyka u nas jest taka, że zamyka się ludzi bez wystarczających powodów na zamówienie społeczne i w nadziei, iż zaczną śpiewać sami dostarczając im dowodów. Policjanci i prokuratorzy czują się bezkarni w oskarżaniu ludzi, często niewinnych, gdyż mają za sobą opinię publiczną, urabianą przez media żądne sensacji. To opinia publiczna oraz dziennikarze u nas wydają wyroki. A to bardziej przypomina lincz niż prawo. Sądy działaja pod przemożnym wpływem opinii publicznej. Wyobrażacie sobie jaką nienawiść ludu zjedna sobie sąd uniewinniając Wieczerzaka. Teraz będą robili wszystko aby udowodnić mu cokolwiek, gdyż w przeciwnym razie trzeba zapłacić ogromne odszkodowanie no i oczywiście będzie to kompromitacja policji i prokuratury. Od komuny nie różni się to niczym, zwłaszcza od czasów Moczra, który rozpętał tzw. aferę mięsną. Nie było mięsa lud się buntował, więc wymyślono afery w których zapadły nawet wyroki śmierci. Jak napisał Szpotański Moczar w tropieniu aferzystów, "wpadł w taki zapał, że się za własną rękę złapał". Dziś nie ma pieniędzy, lud się burzy, wiec nieudolna i populistyczna władza daje prymitywne wyjaśnienie: pieniędzy nie ma bo kradną. W Plsce zasada domniemania niewinności stanowiąca jeden z filarów demokracji zachodniej jest pustym frazesem. Każdy może być podejrzany i oskarżony ale aby nazwać go przestępcą konieczny jest wyrok skazujący, niezawisłego sądu. A i te nistety się mylą a u nas nie są nizawisłe.
      • Gość: POLITYKA 27/2003 Tych biegłych ktoś powołał. IP: 195.205.230.* 02.04.04, 11:13
        Dlaczego tych, a nie innych można się tylko domyslać. BMW to ulubiona marka
        naszej elity BIERNY, MIERMY, ale WIERNY.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka