p.heniu
29.01.11, 20:47
Dobrzy aktorzy są elitą aktorską, wartościowi (od strony techniczo-estetycznej) literaci elitą literacką, muzycy, muzyczną itd. Pozycja zawodowa zaświadcza (nie zawsze słusznie), że ich intelekt pojmowany jako umysł, rozum, inteligencja (w odróżnieniu od uczucia, woli, zmysłów), suma zdolności umysłowych, doświadczenia, wiedzy człowieka." (def. ze Słownika Kopalińskiego) stoi na wysokim poziomie w zakresie wykonywanego zawodu, uprawianej sztuki.
Aktor odtwarzający dzieła literackie jest takim samym intelektualistą jak np. Lew Szestow analizujący twórczość Dostojewskiego? Czy od artysty komponującego requiem oczekujemy na poważnie dyskusji o eschatologii. Być może jego przemyślenia na te kwestie posiadają intelektualną wartość. Jeżeli tak to tylko z tego powodu, ze jego suma wiedzy w innym, niż muzyka, obszarze jest nieprzeciętna.
Dla mnie ich sądy polityczne, etyczne maja taką sama wartość jak przedstawicieli innych zawodów: prządki, informatyka czy analityka giełdowego.
To bardzo zły pomysł by wymagać od takich ludzi więcej i sugerować, że reżyser, skrzypaczka, czy grafik jest nie tylko filmowcem, muzykiem i plastykiem. Nieszczęściem jest, że takie asocjacje funkcjonują powszechnie. To w dużej mierze z wina mediów i dziennikarzy, którym nb. też szajba obiła.
Piłsudski wysiadł z tramwaju z napisem "socjalizm" na przystanku "niepodległość". A Donald Tusk z tramwaju "liberalizm" wysiadł na przystanku "władza". - Robert Gwiazdowski I wsiadł do tramwaju, z którego wysiadł Piłsudski. - p.heniu