Dodaj do ulubionych

Świnia na liście SdPl w Warszawie

18.05.04, 13:56
Na czele listy kandydatów SdPl do Parlamentu Eurppejskiego w Warszawie jest
Dariusz Rosati. Ten typ będąc członkiem RPP z pensją ok 30 000 zł/mies złożył
pozew o "wyrównanie" ok. 300 000 zł. Miał do tego pełne formalne prawo. Ale
przez skorzystanie z tego prawa okazał się zwykłą świnią.

Podaję to do wiadomości, żeby wszyscy wiedzieli co warta jest SdPl.
Obserwuj wątek
    • mn7 Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 18.05.04, 14:22
      indris napisał:

      > Na czele listy kandydatów SdPl do Parlamentu Eurppejskiego w Warszawie jest
      > Dariusz Rosati. Ten typ będąc członkiem RPP z pensją ok 30 000 zł/mies złożył
      > pozew o "wyrównanie" ok. 300 000 zł. Miał do tego pełne formalne prawo. Ale
      > przez skorzystanie z tego prawa okazał się zwykłą świnią.

      Dochodząc swoich praw wynikających ze stosunku pracy okazał się świnią? Dość
      niezwykły pomysł.
      Aby nie było nieporozumień - o Rosatim mam jak najgorsze zdanie, ale
      zaciekawiła mnie Twoja koncepcja.

      • indris Przykład legalnej świni 18.05.04, 14:38
        Reinhard Heydrich, oficer "zrobił dziecko" dzewczynie. Gdy ta zażądała
        małżeństwa - odmówił z motywacją, że "kobieta, która przed ślubem utraciła
        dziewictwo, nie jest godna, by być żona niemieckiego oficera". I formalnie
        był "w porządku", więc do małżeństwa zmusić go nikt nie mógł.
        Ale admirał Canaris, Heydricha wyrzucił z armii i pies z kulawą nogą nie
        ośmielił się stanąć w jego obronie. Heydrich schronił się w NSDAP, która
        zbierała wtedy wszelkie śmiecie, jak teraz Borowski.
        • Gość: Abi Re: Przykład legalnej świni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 23:20
          Indris, chyba Cię porąbało! Chcesz, abym podał przykład legalnego idioty?
          • Gość: Tolek Re: Przykład legalnej świni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 23:28
            SDpl to zdrowę jądro polskiej partii robotniczej o poglądach postępowych,
            prokoniunkturalnych, społecznie wrażliwej i reformatolrskiej.
        • misiuupysiu indris nie przeginaj 19.05.04, 01:48
          Trochę przesadzasz bo stosujesz te same zasady do oceny wymigania się od
          odpowiedzialności za własne czyny i realizowania swoich praw wynikających ze
          stosunku pracy czyli zagadnień z trochę innej bajki.
          A to że negatywnie oceniasz postępowanie p. Rosattiego i całą SDPl to juz
          osobna kwestia, twoje prawo tak uważać.
          ----------------
          pozdrawiam
        • Gość: Cezary Re: Przykład legalnej świni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 15:00
          Chyba Ci się pomyliło. Śmieci to zbiera Jagieliński przedewszystkim.Natomiast
          czy 30 000.- PLN (brutto) to tak dużo? Jaka jest granica, od której możnaby z
          swoimi pretensjami występować? Czy np. 2.000 PLN?
        • mn7 indrisie, wstydu nie masz 19.05.04, 16:20

          indrisie, zastanawiam się jaki to system etyczny pozwala ci w taki sposób post
          ępować.

          W nonsensowny sposób zestawiasz faceta, który zachował się odrażająco jako
          pretekst podając WŁASNE WCZEŚNIEJSZE ZACHOWANIE z człowkiem, który przed
          uprawnionym organem, w przewidziany prawem spoób dochodził roszczenia ze
          stosunku pracy.
          Ja czegoś takiego nawet nie potrafię skomentować. indrisie, czy ty naprawdę nie
          masz merytorycznych argumentów do krytykowania takich Rosatich?

          • Gość: ich1 indris jest trochę wybiórczy, ale nie w doborze IP: *.ists.pl / *.ists.pl 19.05.04, 16:29
            słownictwa. Ktoś, kto się pod niego podszywa to "bydlak". Rostati, który
            procesuje się o pieniądze, które mu się prawnie należą - "świnia". Na początku
            można było odnieść wrażenie, że indris popiera Leppera z powodu wojny w Iraku,
            ale teraz widać, ze po prostu podobają mu się maniery naszego fuehrerka.
            • mn7 od dawna 19.05.04, 16:44
              Gość portalu: ich1 napisał(a):

              > słownictwa. Ktoś, kto się pod niego podszywa to "bydlak". Rostati, który
              > procesuje się o pieniądze, które mu się prawnie należą - "świnia". Na
              początku
              > można było odnieść wrażenie, że indris popiera Leppera z powodu wojny w
              Iraku,
              > ale teraz widać, ze po prostu podobają mu się maniery naszego fuehrerka.

              indris bezkytycznie popierał leppera jeszcze wtedy, gdy o wojnie w Iraku nawet
              buszmenom się nie śniło...
              on po prostu nienawidzi świata i innych ludzi, zaś w lepperze pokłada nadzieję
              (być może podświadomie), że on to wszystko definitywnie rozwali.

              • hydy Re: od dawna 20.05.04, 12:47
                mn7 napisała:

                > Gość portalu: ich1 napisał(a):
                >
                > > słownictwa. Ktoś, kto się pod niego podszywa to "bydlak". Rostati, który
                > > procesuje się o pieniądze, które mu się prawnie należą - "świnia". Na
                > początku
                > > można było odnieść wrażenie, że indris popiera Leppera z powodu wojny w
                > Iraku,
                > > ale teraz widać, ze po prostu podobają mu się maniery naszego fuehrerka.
                >
                > indris bezkytycznie popierał leppera jeszcze wtedy, gdy o wojnie w Iraku
                nawet
                > buszmenom się nie śniło...
                > on po prostu nienawidzi świata i innych ludzi, zaś w lepperze pokłada
                nadzieję
                > (być może podświadomie), że on to wszystko definitywnie rozwali.

                to takie nowe pojęcie lewicowości.
                • mn7 Re: od dawna 21.05.04, 15:45
                  hydy napisał:

                  > mn7 napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: ich1 napisał(a):
                  > >
                  > > > słownictwa. Ktoś, kto się pod niego podszywa to "bydlak". Rostati, kt
                  > óry
                  > > > procesuje się o pieniądze, które mu się prawnie należą - "świnia". Na
                  >
                  > > początku
                  > > > można było odnieść wrażenie, że indris popiera Leppera z powodu wojny
                  > w
                  > > Iraku,
                  > > > ale teraz widać, ze po prostu podobają mu się maniery naszego fuehrer
                  > ka.
                  > >
                  > > indris bezkytycznie popierał leppera jeszcze wtedy, gdy o wojnie w Iraku
                  > nawet
                  > > buszmenom się nie śniło...
                  > > on po prostu nienawidzi świata i innych ludzi, zaś w lepperze pokłada
                  > nadzieję
                  > > (być może podświadomie), że on to wszystko definitywnie rozwali.
                  >
                  > to takie nowe pojęcie lewicowości.

                  Gdzie tam nowe. indris to zupełnie typowy lewak, z typowym dla lewaków
                  zacietrzewieniem i nieuctwem.

      • stefan4 Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 02:03
        mn7:
        > Dochodząc swoich praw wynikających ze stosunku pracy okazał się świnią? Dość
        > niezwykły pomysł.

        Rosati nie był wtedy zwykłym pracownikiem najemnym tylko dygnitarzem o olbrzymim
        wpływie na tworzenie praw i obyczajów w kraju. Powoływanie się na jakąś lukę
        prawną w prawie pracy ze strony kogoś takiego jest co najmniej świństwem.

        A teraz na dowód, że nie mam racji, przytocz mi odpowiednie artykuły z ,,prawa''
        narzuconego krajowi, to łatwiej nam będzie skapować które z nich zmienić wtedy,
        gdy będziemy obalać wszystkie 4 władze.

        - Stefan
        • hydy Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 08:28
          stefan4 napisał:

          > mn7:
          > > Dochodząc swoich praw wynikających ze stosunku pracy okazał się świnią? Do
          > ść
          > > niezwykły pomysł.
          >
          > Rosati nie był wtedy zwykłym pracownikiem najemnym tylko dygnitarzem o
          olbrzymi
          > m
          > wpływie na tworzenie praw i obyczajów w kraju. Powoływanie się na jakąś lukę
          > prawną w prawie pracy ze strony kogoś takiego jest co najmniej świństwem.
          >
          > A teraz na dowód, że nie mam racji, przytocz mi odpowiednie artykuły
          z ,,prawa'
          > '
          > narzuconego krajowi, to łatwiej nam będzie skapować które z nich zmienić
          wtedy,
          > gdy będziemy obalać wszystkie 4 władze.
          >
          > - Stefan

          jaką lukę? jaki dygnitarz? co Ty wypisujesz?
          zresztą z tego co pamietam sąd oddalił to powództwo (jeśli się myle, to
          sprostuj - nie jestem na 100% pewnien, bo to było już jakiś czas temu)
          • stefan4 Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 11:13
            stefan4:
            > Rosati nie był wtedy zwykłym pracownikiem najemnym tylko dygnitarzem o
            > olbrzymim wpływie na tworzenie praw i obyczajów w kraju. Powoływanie się na
            > jakąś lukę prawną w prawie pracy ze strony kogoś takiego jest co najmniej
            > świństwem.
            hydy:
            > jaką lukę? jaki dygnitarz? co Ty wypisujesz?

            Nie rozumiem pytania. Czy razi Cię nazwanie wysokiego polityka zawodowo
            zasiadającego w rozmaitych ciałach decyzyjnych na szczeblu państwowym jako
            ,,dygnitarza''? Słownik języka polskiego sjp.pwn.pl/haslo.php?id=12008 :
            ,,DYGNITARZ [...] osoba piastująca wysoki urząd lub godność; dostojnik''. No
            dobrze, mogę nazywać Rosatiego ,,dostojnikiem'', jeśli to określenie bardziej Ci
            odpowiada.

            stefan4:
            > zresztą z tego co pamietam sąd oddalił to powództwo (jeśli się myle, to
            > sprostuj - nie jestem na 100% pewnien, bo to było już jakiś czas temu)

            Moja pamięć mówi mi to samo. Dlatego nie mówię, że Rosati obrabował polskiego
            podatnika, tylko że zrobił co mógł, żeby obrabować. Na szczęście został na czas
            złapany za rękę. Czy fakt, że mu się nie udało, ma zmieniać moją ocenę moralną?

            - Stefan
            • hydy Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 11:38
              stefan4 napisał:

              > stefan4:
              > > Rosati nie był wtedy zwykłym pracownikiem najemnym tylko dygnitarzem o
              > > olbrzymim wpływie na tworzenie praw i obyczajów w kraju. Powoływanie się n
              > a
              > > jakąś lukę prawną w prawie pracy ze strony kogoś takiego jest co najmniej
              > > świństwem.
              > hydy:
              > > jaką lukę? jaki dygnitarz? co Ty wypisujesz?
              >
              > Nie rozumiem pytania. Czy razi Cię nazwanie wysokiego polityka zawodowo
              > zasiadającego w rozmaitych ciałach decyzyjnych na szczeblu państwowym jako
              > ,,dygnitarza''? Słownik języka polskiego sjp.pwn.pl/haslo.php?id=12008 :
              > ,,DYGNITARZ [...] osoba piastująca wysoki urząd lub godność; dostojnik''. No
              > dobrze, mogę nazywać Rosatiego ,,dostojnikiem'', jeśli to określenie bardziej
              C
              > i
              > odpowiada.
              >
              > stefan4:
              > > zresztą z tego co pamietam sąd oddalił to powództwo (jeśli się myle, to
              > > sprostuj - nie jestem na 100% pewnien, bo to było już jakiś czas temu)
              >
              > Moja pamięć mówi mi to samo. Dlatego nie mówię, że Rosati obrabował polskiego
              > podatnika, tylko że zrobił co mógł, żeby obrabować. Na szczęście został na cza
              > s
              > złapany za rękę. Czy fakt, że mu się nie udało, ma zmieniać moją ocenę moralną
              > ?

              "obrabowanie" jest z definicji działaniem bezprawnym - czyli czymś diametralnie
              odmiennym niż dochodzenie swoich (w tym wypadku nieuzasadnionych, jak sam
              stwierdziłeś) racji, przed upowaznionym do tego organem władzy państwowej jakim
              jest sąd, w przewidzianym przez przepisy trybie;
              czy nie uważasz, że piszesz nonsensownie?
              • stefan4 Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 12:17
                hydy:
                > "obrabowanie" jest z definicji działaniem bezprawnym - czyli czymś
                > diametralnie odmiennym niż dochodzenie swoich (w tym wypadku nieuzasadnionych,
                > jak sam stwierdziłeś) racji

                W takim razie proponuję termin ,,wyłudzenie'' w sensie, jaki to słowo ma w
                języku polskim a nie w żargonie środowiskowym elyt prawniczych.
                sjp.pwn.pl/haslo.php?id=68161 :
                ,,WYŁUDZIĆ [...] podstępnie, chytrze wyjednać, otrzymać, wyprosić coś od kogoś''

                hydy:
                > czy nie uważasz, że piszesz nonsensownie?

                Uważam, że próbujesz dyskusję na tematy etyczne przerobić w kazuistyczne
                dzielenie włosa na czworo. Patrz na moje usta: E-T-Y-C-Z-N-E. To słowo sam już
                sobie znajdź w słowniku.

                - Stefan
                • hydy Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 13:15
                  stefan4 napisał:

                  > hydy:
                  > > "obrabowanie" jest z definicji działaniem bezprawnym - czyli czymś
                  > > diametralnie odmiennym niż dochodzenie swoich (w tym wypadku nieuzasadnion
                  > ych,
                  > > jak sam stwierdziłeś) racji
                  >
                  > W takim razie proponuję termin ,,wyłudzenie'' w sensie, jaki to słowo ma w
                  > języku polskim a nie w żargonie środowiskowym elyt prawniczych.
                  > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=68161 :
                  > ,,WYŁUDZIĆ [...] podstępnie, chytrze wyjednać, otrzymać, wyprosić coś od
                  kogoś'
                  > '
                  >
                  > hydy:
                  > > czy nie uważasz, że piszesz nonsensownie?
                  >
                  > Uważam, że próbujesz dyskusję na tematy etyczne przerobić w kazuistyczne
                  > dzielenie włosa na czworo. Patrz na moje usta: E-T-Y-C-Z-N-E. To słowo sam ju
                  > ż
                  > sobie znajdź w słowniku.
                  >
                  > - Stefan

                  czyli proponujesz kierując się (bliżej niesprecyzowanymi) kryteriami etycznymi
                  zakwestionować w określonych sytuacjach (funkcja publiczna, wysokie dochody,
                  etc.) możliwość wniesienia pozwu na gruncie kodeksu pracy?

                  doprawdy dziwna propozycja "praworządności" - należałoby zmienić prawo pracy.

                  dawniej odwoływano się do "sprawiedliwości" "narodowosocjalistycznej",
                  lub "klasowej" - Ty odmawiasz komuś wniesienia pozwu ze względu na pełnioną
                  funcję, lub wysokość dochodów - jako "czyn nieetyczny".

                  sprawiedliwość ludowa.
                  • stefan4 Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie 19.05.04, 14:48
                    hydy:
                    > czyli proponujesz kierując się (bliżej niesprecyzowanymi) kryteriami etycznymi
                    > zakwestionować w określonych sytuacjach (funkcja publiczna, wysokie dochody,
                    > etc.) możliwość wniesienia pozwu na gruncie kodeksu pracy?

                    Hydy, czy mógłbyś na chwilę odwiesić na hak swoją togę prawniczą i sprawdzić,
                    czy w jakimś zakątku Twojej duszy pozostał może jeszcze ślad zwykłej ludzkiej
                    przyzwoitości nieskodyfikowanej paragrafami? Nie proponowałem i nie proponuję
                    żadnych kroków PRAWNYCH przeciwko Rosatiemu. W szczególności nie kwestionowałem
                    i nie kwestionuję PRAWA Rosatiego do wniesienia pozwu.

                    Ale ta dyskusja zaczęła się od tego, że Indris nazwał Rosatiego świnią. A więc
                    toczy się na tematy ETYCZNE a nie prawne. Ja się z Indrisem zgadzam co do
                    meritum, natomiast uważam, że ,,świnia'' jest określeniem zbyt mało precyzyjnym.
                    Dużo lepiej jego moralność (w przeciwieństwie do uprawnień) określa termin
                    ,,szuja''.

                    Jeśli wysoko postawiony dostojnik użyje swoich wpływów i tajemnej wiedzy
                    prawniczej do tego, żeby całkiem legalnie pozbawić mienia jakąś niezbyt kumatą
                    sierotkę, to co na to powiesz? Ja powiem, że skoro wygrał sprawę, to ,,prawo''
                    miał, ale odtąd będę namawiał wszystkich dookoła, żeby mu ręki nie podawali a za
                    to pluli mu pod nogi, dlatego że plucie w twarz może być niebezpieczne ze
                    względu na konsekwencje prawne.

                    Różnice między tym hipotretycznym dostojnikiem a żywym Rosatim są takie, że
                    (1) sierotka jest anonimowa, oraz
                    (2) legalistyczny przekręt Rosatiemu się nie udał.
                    Ze względu na (2)
                    • hydy etyka 20.05.04, 06:56
                      stefan4 napisał:
                      > Ale ta dyskusja zaczęła się od tego, że Indris nazwał Rosatiego świnią. A więc
                      > toczy się na tematy ETYCZNE a nie prawne. Ja się z Indrisem zgadzam co do
                      > meritum, natomiast uważam, że ,,świnia'' jest określeniem zbyt mało
                      precyzyjnym
                      > .
                      > Dużo lepiej jego moralność (w przeciwieństwie do uprawnień) określa termin
                      > ,,szuja''.

                      Jeśli wysoko postawiony dostojnik użyje swoich wpływów i tajemnej wiedzy
                      > prawniczej do tego, żeby całkiem legalnie pozbawić mienia jakąś niezbyt kumatą
                      > sierotkę, to co na to powiesz? Ja powiem, że skoro wygrał sprawę, to ,,prawo''
                      > miał, ale odtąd będę namawiał wszystkich dookoła, żeby mu ręki nie podawali a
                      z
                      > a
                      > to pluli mu pod nogi, dlatego że plucie w twarz może być niebezpieczne ze
                      > względu na konsekwencje prawne.
                      >
                      > Różnice między tym hipotretycznym dostojnikiem a żywym Rosatim są takie, że
                      > (1) sierotka jest anonimowa, oraz
                      > (2) legalistyczny przekręt Rosatiemu się nie udał.
                      > Ze względu na (2)
                      • stefan4 Re: etyka 20.05.04, 10:01
                        hydy:
                        > nie wiem czemu rozdzielasz (w tym konkretnym przypadku) etykę od prawa;

                        Już wyjaśniam: bo one nigdy (w żadnym społeczeństwie) nie są tożsame a we
                        współczesnej Polsce rozchodzą się dramatycznie.

                        Ideał jest taki, żeby prawo realizowało te wartości etyczne, na które istnieje
                        społeczny konsensus i które dadzą się wyegzekwować. Jeśli się nie dadzą, to
                        stanowią materię pozaprawną, chociaż z tego jeszcze NIE WYNIKA, ŻE POZAETYCZNĄ.
                        Jeśli prawo w jakimś zakresie zaprzecza powszechnemu poczuciu sprawiedliwości i
                        słuszności, to jest po prostu niedobre.

                        hydy:
                        > - każdy system prawny jest zbudowany na bazie okreslonych norm etycznych
                        > (aksjologicznych), które tworzą jego podwaliny

                        Ty mi mówisz o teorii, ja Ci mówię o skrzeczącej rzeczywistości. Bardzo
                        skrzeczącej.

                        Za komuny prawo opierało się na aksjologii może za Bieruta (aksjologii wrogiej
                        nam, ale jakiejś). Za Gierka było już tylko regulaminem zachowań pożądanych
                        przez dostojników partyjnych dla łatwiejszego sterowania spłeczeństwem.
                        Normalni ludzie kierowali się w postępowaniu własnym poczuciem słuszności a nie
                        normami prawnymi. Po upadku komuny próbowano ten stan poprawić, ale dosyć
                        szybko prawo stało się przedmiotem walk politycznych. Dzisiejszy stan prawa
                        jest wypadkową tych przetargów, interesów grupowych, niekompetencji i
                        roztargnienia posłów itp. I to kompletnie niezależnie od tego, co na ten temat
                        wymądrza się Konstytucja.

                        Kiedy mówię ,,stan prawny'', mam na myśli zarówno paragrafy jak i egzekucję
                        prawa. Jak większość obywateli nie jestem specjalistą i niezawsze potrafię
                        rozdzielić który element systemu zawiódł. I jak większość obywateli postrzegam
                        całe prawo, to znaczy zarówno paragrafy, jak sądy, prokuraturę, policję, urzędy
                        skarbowe itp. jako opresyjny system z własnymi celami obcymi normalnym ludziom.
                        Jak większość obywateli w codziennym życiu nie kieruję się prawem, chociaż biorę
                        je pod uwagę tak samo, jak muszę brać pod uwagę obecność w społeczeństwie
                        włamywaczy i opryszków.

                        W ocenie jakości systemu prawnego nie możesz olewać jego społecznej percepcji.
                        Najlepszy system nie będzie działał, jeśli przez obywateli będzie traktowany
                        jako narzędzie bandytyzmu sfer rządzących o ostrzu antyspołecznym. Na poparcie
                        takiego właśnie obrazu poważna większość społeczeństwa ma własne doświadczenia.
                        Ja też mam. Ale mam również przypadek, kiedy sędzina uzasadniając (ustnie)
                        oddalenie mojego roszczenia powiedziała głośno na sali sądowej, że RACJA
                        MERYTORYCZNA JEST PO MOJEJ STRONIE ALE ONA MUSI STOSOWAĆ SIĘ DO PRAWA. No
                        właśnie, znalazła w sobie skrawek ludzkiego poczucia sprawiedliwości jeszcze nie
                        do końca przytłumiony paragrafami. Ty też szukaj, może się okazać, że Twoje
                        sumienie też jeszcze żyje w utajeniu.

                        hydy:
                        > a teraz pytanie: jak można nazwać czyjąkolwiek skargę do sądu "nieetyczną"?

                        Wyobraź sobie, że 10-letni Jasio pokłócił się z 10-letnim Kaziem; przyprowadza
                        swojego 15-letniego brata i mówi mu ,,
                        • hydy etyka a prawo 20.05.04, 10:38
                          stefan4 napisał:

                          > hydy:
                          > > nie wiem czemu rozdzielasz (w tym konkretnym przypadku) etykę od prawa;
                          >
                          > Już wyjaśniam: bo one nigdy (w żadnym społeczeństwie) nie są tożsame a we
                          > współczesnej Polsce rozchodzą się dramatycznie.
                          >
                          > Ideał jest taki, żeby prawo realizowało te wartości etyczne, na które istnieje
                          > społeczny konsensus i które dadzą się wyegzekwować.

                          temu ma służyc sposób jego stanowienia - poprzez naszych reprezentantów w
                          parlamencie; jakkolwiek sposób ten ma swoje wady, to jednak zgodnie z słynnym
                          powiedzeniem "nie wymyslono jak dotąd niczego lepszego, niż demokracja"

                          >Jeśli się nie dadzą, to
                          > stanowią materię pozaprawną, chociaż z tego jeszcze NIE WYNIKA, ŻE
                          POZAETYCZNĄ.
                          > Jeśli prawo w jakimś zakresie zaprzecza powszechnemu poczuciu sprawiedliwości
                          i
                          > słuszności to jest po prostu niedobre.

                          powszechnie wiadomo, iż życie jest zawsze bogatsze niż najprecyzyjkniejsza
                          nawet kodyfiakcja - stąd w każdym systemie istnieje pewna ilość tzw. klauzul
                          generalnych odwołujących się do "zasad współżycia społecznego", "doświadczenia
                          życiowego", pozwalających na stosowanie analogii, domniemań prawnych i
                          faktycznych, wykładni rozszerzającej, etc. reguły uzycia tych wszystkich
                          instrumentów powinny byc czytelne - gdzyz jak uczy historia były one dawnej
                          naduzywane i traktowane instrumentalnie, by kształtować pożądane prze władze
                          postawy społeczne.

                          na sedno zagdanienia o którym piszesz składają się dwe kwestie:

                          1. system norm powinien byc aprobowany społecznie (przynajmniej prze większość
                          obywateli): to w Polsce jest w dużym stopniu zachowane, choć są jeszcze pewne
                          obszary które każdy z nas chciałby skorygować - np. przepisy podatkowe,
                          administracyjne, czy karne; zważ jednak iż są pola na których zawsze ścierać
                          się będą odmienne koncepcje związane z wizją kształtu państwa i prawa w ogóle
                          (np. kwestie obyczajowe - aborcja, świadczenia społeczne, czy kara śmierci, lub
                          dotyczące stopnia możliwości ingerencji państwa w gospodarkę)

                          2. normy zapisane powinny byc skutecznie egzekwowane: tu zderzamy się z całym
                          szeregiem rozmiatych czynników; od kwestii społeczno-kulturowych jak (jedynie
                          przykładowo wskazuję): świadmomość prawna obywateli, urzędników, biznesmenów,
                          samych prawników, ich nawyki obyczajowe, zakorzenione historycznie - te
                          pozytywne i te negatywne, a co z tym związane system edukacji, polityka
                          rządzących; ich priorytety, możliwości finansowe państwa, jakość systemu
                          penitencjarnego, admoinistracji państwowej, sądownictwa, itd, itd. dlugo można
                          wymieniac - i jest to niezły temat na przewód doktorski (co najmniej)

                          nie potrafię Ci w zwięzły sposób odpowiedzieć na proste pytanie: "dlaczego jest
                          jak jest" - myślę, że przyczyny tkwią róznież w naszej obyczajowości i nawykach
                          zakorzenionyhc historycznie. Warto jednak zauważyć iż wiele się zmienia w
                          naszej narodowej świadomości.
                          • stefan4 Re: etyka a prawo 20.05.04, 14:36
                            hydy:
                            > system norm powinien byc aprobowany społecznie (przynajmniej prze większość
                            > obywateli): to w Polsce jest w dużym stopniu zachowane, choć są jeszcze pewne
                            > obszary które każdy z nas chciałby skorygować

                            Moim zdaniem tak nie jest. Prawo jest przez przeciętnego Polaka odbierane jako
                            instytucja wroga, od której można się spodziewać w najlepszym razie
                            niekończących się kłopotów. Prawo służy ,,IM'' do lepszego trzymania ,,NAS'' za
                            pysk. Tak jak za komuny... Na przykład panuje powszechne przekonanie, że
                            składanie skargi na policjanta albo prokuratora bez wcześniejszego
                            zainteresowania sprawą mediów jest zwyczajnie niebezpieczne.

                            Nie mam tu na myśli problemów naprawdę spornych, takich jak kara śmierci czy
                            aborcja. Tylko zwykłe sprawy ludzkie, co do których wszyscy (łącznie z
                            prawnikami w prywatnych rozmowach) mamy podobną świadomość dobra i zła a prawo
                            działa przeciwnie.

                            hydy:
                            > nie potrafię Ci w zwięzły sposób odpowiedzieć na proste pytanie: "dlaczego
                            > jest jak jest" - myślę, że przyczyny tkwią róznież w naszej obyczajowości i
                            > nawykach zakorzenionyhc historycznie.

                            Oczywiście. Nie jestem na tyle naiwny, żeby spodziewać się prostej odpowiedzi
                            na niewyspecjalizowanym forum dyskusyjnym. Rozumiem też, że system prawny jest
                            owocem bardzo skomplikowanych procesów i nie dysponuję żadnymi cudownymi
                            receptami na natychmiastową naprawę sytuacji. Poprawiać system prawny powinni
                            specjaliści, czyli prawnicy. Chcę tylko, żeby ci prawnicy na codzień nie
                            zapominali, że bawią się nie piłeczką tylko ludzkimi życiami i żeby nie
                            wykazywali pogardy dla skrzywdzonych ich postępowaniem i nie umiejących się
                            obronić.

                            - Stefan
                        • Gość: krakowianin Re: etyka IP: *.law.uj.edu.pl 20.05.04, 12:30
                          stefan4 napisał:

                          >
                          > Wyobraź sobie, że 10-letni Jasio pokłócił się z 10-letnim Kaziem; przyprowadza
                          > swojego 15-letniego brata i mówi mu ,,
                          • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 20.05.04, 12:48
                            Gość portalu: krakowianin napisał(a):

                            >> Przykłąd wręćz kuriozalny. Nieetyczne jest stoswanie przemocy dla
                            rozwiązywania
                            >
                            > konfliktów, natomiast PO TO jest prawoi i PO TO są sądy, żeby umożlwać
                            > cywilizowane i właśnie ETYCZNE załatwianie konfliktów, które w każdym
                            > społeczeństwie w sposb nieuchronny powstają.
                            > Jeśli ktoś jest "dostojnikiem" to traci z tego powodu ochronę
                            > prawną???? "Nieetyczne" jest zwrócenie się do sądu??? Zastanów się co Ty
                            > wypisujesz.
                            >
                            Czy mógłbyś zdefiniować albo przynajmniej opisać , jak rozumiesz wyrażenie
                            ETYKA?
                            I czy uważasz ,ze istnieje jakaś jedna uniwersalna ETYKA ?
                            • hydy Re: etyka, co to jest takiego? 20.05.04, 13:24
                              homosovieticus napisał:

                              > Czy mógłbyś zdefiniować albo przynajmniej opisać , jak rozumiesz wyrażenie
                              > ETYKA?
                              > I czy uważasz ,ze istnieje jakaś jedna uniwersalna ETYKA ?

                              dobre pytanie - ale pomimo relatywizmu wielu norm etycznych (co widać
                              najjaskrawiej tam, gdzie zderzają sie odmienne kręgi kulturowe), chyba należy
                              odpowiedzieć na nie twierdząco; przynajmniej w tym kierunku zmierza doktryna
                              praw człowieka
                              • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 20.05.04, 14:14
                                Masz rację .Taka jest tendencją.Pragnie się wprowdzić -często nie przebierając
                                w środkach, np.Iraq - jeden zespół zasad postepowania ludzkiego.Przecież to
                                samo i bardzo podobnie bo siłowo, próbowali wprowadzać komuniści.Różnicę widać
                                tylko w stosunku obu IDEOLOGII do własności prywatnej.Postawa taka nie ma
                                żadnych podstaw naukowych. Wprowadzenie ideologii globalistycznej -jeden
                                ogólnoziemski rząd - poprzedzona będzie najpewniej konfliktem nuklearnym i...
                                końcem całego cyrku, w roli głównej z człowiekiem oświeceniowym, twórcą etyki.
                                :((
                            • stefan4 Re: etyka, co to jest takiego? 20.05.04, 14:16
                              homosovieticus:
                              > Czy mógłbyś zdefiniować albo przynajmniej opisać , jak rozumiesz wyrażenie
                              > ETYKA?
                              > I czy uważasz ,ze istnieje jakaś jedna uniwersalna ETYKA ?

                              Ja odpowiem trochę inaczej niż Hydy, ale chyba nie na tyle inaczej, żebym się
                              miał z nim o to pokłócić (nic straconego, pokłócimy się o coś innego).

                              Wydaje mi się, że nie ma jednej uniwersalnej etyki. Natomiast są pewne sprawy,
                              w których dużo ludzi podobnie rozumie dobro i zło. Są też sfery, w których się
                              różnią. Od prawa nie wymagam cudów i zgadzam się na jego bezradność lub
                              arbitralność tam, gdzie społeczeństwo ma całkowity galimatias w głowach.
                              Natomiast jeśli w jakiejś sprawie mamy logicznie spójne stanowisko
                              przytłaczającej większości opinii publicznej sprzeczne z działaniami prawa
                              (paragrafów lub instytucji realizujących) to raczej zmieniałbym prawo a nie
                              opinię publiczną.

                              W tej kategorii spraw umieściłbym na przykład korupcję. Właściwie wszyscy
                              uważają ją za zło, jednak korupcjogenne paragrafy mają się dobrze a nawet ciągle
                              powstają nowe.

                              - Stefan
                              • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 20.05.04, 14:46
                                stefan4 napisał:

                                > Wydaje mi się, że nie ma jednej uniwersalnej etyki. Natomiast są pewne
                                sprawy,
                                > w których dużo ludzi podobnie rozumie dobro i zło. Są też sfery, w których
                                się
                                > różnią.
                                Etyka = zespół zasad postepowania ludzkiego.Dotychczas na całym świecie ten
                                zespół różnił się i to nawet znacznie w zależnosci od cywilizacji i
                                kultury.Niwelowanie tych różnic Amerykanom nadało prawo do zaprowadzania
                                demokracji np.w Iraqu i Afganistanie.Rosjanie powołujac sie na demokrację
                                ludową (oczywisty bełkot demos=lud)też chcieli ją zaprowadzać na całym świecie
                                pod hasłem "proletariusze wszystkich krajów łączcie się" .Im się nie udało z
                                przyczyn mi ekonomicznych wyłacznie.Widocznie prawa jednoczenie swiata muszą
                                się odbywać pod berłem bogatych.ZADZIWIAJĄCE, bo przeczy racji słuszności głosu
                                wiekszosci w procesach globalizacji.Jawi się "stożkowy" obraz ziemskiej
                                rzeczywistości z kapitałem na wierzchołku?
                                Doprawdy zadziwiajace.
                                • Gość: niekrakowianiin pytanie krótkie do stefana IP: 213.25.29.* 20.05.04, 16:27

                                  Który spośród znaczących systemów etycznych dopuszcza stawianie znaku równości
                                  między dochozdzeniem swych racji w drodze brutalnej przemocy i na drodze prawem
                                  przewidzianej?
                                  Który z większych systemów etycznych pozwala na nazwanie dochodzenia swych
                                  roszczeń przed sądem "świństwem"?

                                  Ja odpowedź znam - "etyka" środowisk bandyckich.
                                • hydy Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 06:37
                                  homosovieticus napisał:
                                  > Etyka = zespół zasad postepowania ludzkiego.Dotychczas na całym świecie ten
                                  > zespół różnił się i to nawet znacznie w zależnosci od cywilizacji i
                                  > kultury.Niwelowanie tych różnic Amerykanom nadało prawo do zaprowadzania
                                  > demokracji np.w Iraqu i Afganistanie.Rosjanie powołujac sie na demokrację
                                  > ludową (oczywisty bełkot demos=lud)też chcieli ją zaprowadzać na całym
                                  świecie
                                  > pod hasłem "proletariusze wszystkich krajów łączcie się" .Im się nie udało z
                                  > przyczyn mi ekonomicznych wyłacznie.Widocznie prawa jednoczenie swiata muszą
                                  > się odbywać pod berłem bogatych.ZADZIWIAJĄCE, bo przeczy racji słuszności
                                  głosu
                                  >
                                  > wiekszosci w procesach globalizacji.Jawi się "stożkowy" obraz ziemskiej
                                  > rzeczywistości z kapitałem na wierzchołku?
                                  > Doprawdy zadziwiajace.

                                  dość karkołomne rozumowanie
                                  nie moge się z nim zgodzić

                                  naprawdę tak uważasz, czy chcesz sprowokować dyskusję?
                                  • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 09:03
                                    Kłaniam się w piątek rano
                                    Rozumowania "karkołomne" - pomimo pejoratywnych skojarzeń, złamanie karku -
                                    leżały zawsze na początku zrywania z dotychczasowym intelektualnym fałszem i
                                    pozwolały przybliżać się do prawdy. Działo się tak we wszystkich dziedzinach
                                    ludzkiej działalności.Oczywiscie część takich rozumowań kończyła się
                                    przysłowiowym złamaniem karku.W wyrażaniu myśli potrzebna jest odwaga cywilna.
                                    Potakiwanie cudzym myślom nie zawiera w sobie żadnego pierwiastka twórczego.
                                    Same truizmy od rana posadziłem na forum. :((
                                    :))
                                    ps
                                    Lubię mysli wymienić w ogóle - a najbardziej przy pełnej swiadomości- że
                                    wiekszość ich napotyka na zdecydowany opór ze strony słuchaczy lub czytaczy.
                                    Taki niewinny rodzaj prowadzenia rozmowy zachęcajacej do samodzielnego
                                    myślenia.Mistrzem takich dialogów był pewien starożytny "brzydal"
                                    • hydy Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 09:15
                                      homosovieticus napisał:
                                      > Kłaniam się w piątek rano

                                      witam szanownego dyskutanta :)

                                      coś ostatnio jakby Cię nieco mniej na FK; czy to efekt nawału zajęć, czy
                                      działanie zamierzone?

                                      > Rozumowania "karkołomne" - pomimo pejoratywnych skojarzeń, złamanie karku -
                                      > leżały zawsze na początku zrywania z dotychczasowym intelektualnym fałszem i
                                      > pozwolały przybliżać się do prawdy. Działo się tak we wszystkich dziedzinach
                                      > ludzkiej działalności.Oczywiscie część takich rozumowań kończyła się
                                      > przysłowiowym złamaniem karku.W wyrażaniu myśli potrzebna jest odwaga
                                      cywilna.
                                      > Potakiwanie cudzym myślom nie zawiera w sobie żadnego pierwiastka twórczego.
                                      > Same truizmy od rana posadziłem na forum. :((
                                      > :))

                                      byc może - ale takie radykalne spojrzenie na zagadnienie wydaje mi się
                                      uproszczone i nie uwzględniające wszystkich wpływających się na rzeczywisty
                                      obraz kwestii.

                                      > ps
                                      > Lubię mysli wymienić w ogóle - a najbardziej przy pełnej swiadomości- że
                                      > wiekszość ich napotyka na zdecydowany opór ze strony słuchaczy lub czytaczy.
                                      > Taki niewinny rodzaj prowadzenia rozmowy zachęcajacej do samodzielnego
                                      > myślenia.Mistrzem takich dialogów był pewien starożytny "brzydal"

                                      tak - zauważyłem pewna prawidłowość w Twoim sposobie prowadzenia dyskusji -
                                      wcale mi ona nie przeszkadza i popieram ideę wymiany myśli :)
                                      • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 10:34
                                        hydy napisał miedzy innymi:

                                        popieram ideę wymiany myśli :)

                                        wymienie na inna takie myśli;
                                        -wydalenie Jemeńczyka to zaproszenie do dymisji szefa ABW.Dymisje przeprowadzi
                                        Belka i zbierze punkty.
                                        - wypowiedzi Siemiatkowskiego o samotnie błąkającym sie po Agorze Lwie to
                                        grożba przebicia osinowym kołkiem Millera lub Kwacha, jeśli nie zaprzestaną
                                        bratobójczej wojny.
                                        • hydy Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 11:22
                                          homosovieticus napisał:

                                          > hydy napisał miedzy innymi:
                                          >
                                          > popieram ideę wymiany myśli :)
                                          >
                                          > wymienie na inna takie myśli;
                                          > -wydalenie Jemeńczyka to zaproszenie do dymisji szefa ABW.Dymisje
                                          przeprowadzi
                                          > Belka i zbierze punkty.

                                          być może, ale kto wie czy z Barcikowskim pójdzie tak łatwo? on przecież też ma
                                          w ręku niejeden argument.

                                          > - wypowiedzi Siemiatkowskiego o samotnie błąkającym sie po Agorze Lwie to
                                          > grożba przebicia osinowym kołkiem Millera lub Kwacha, jeśli nie zaprzestaną
                                          > bratobójczej wojny.

                                          jakie wypowiedzi? nie czytałem nic nt.
                                          • homosovieticus Re: etyka, co to jest takiego? 21.05.04, 12:10
                                            Więc najpierw poczytaj , radia posłuchaj i ... kawę wypij.
                                        • stefan4 Czy Belka ugryzie rękę, która go wykarmiła? 21.05.04, 12:39
                                          homosovieticus:
                                          > -wydalenie Jemeńczyka to zaproszenie do dymisji szefa ABW.Dymisje przeprowadzi
                                          > Belka i zbierze punkty.

                                          Gdyby tak zrobił, to by znaczyło, że Belka nie jest bezpośrednim podwładnym CIA,
                                          która jakoby zażądała od ABW wydalenia Ammara. To jest możliwe, ale dałoby nam
                                          wtedy do myślenia.

                                          - Stefan
                                          • homosovieticus Re: Czy Belka ugryzie rękę, która go wykarmiła? 21.05.04, 19:37
                                            stefan4 napisał:

                                            > homosovieticus:
                                            > > -wydalenie Jemeńczyka to zaproszenie do dymisji szefa ABW.Dymisje przeprow
                                            > adzi
                                            > > Belka i zbierze punkty.
                                            >
                                            > Gdyby tak zrobił, to by znaczyło, że Belka nie jest bezpośrednim podwładnym
                                            CIA
                                            > ,
                                            > która jakoby zażądała od ABW wydalenia Ammara. To jest możliwe, ale dałoby
                                            nam
                                            > wtedy do myślenia.
                                            >
                                            > - Stefan
                                            Sama obecność na scenie politycznej i to co robi Belka daje wiele do myślenia.
                  • przycinek.usa Rosati, Wojtowicz, Zemek, FOZZ, Bagsik, Auganow 19.05.04, 18:04
                    "Historia FOZZ jest krótka. Na tyle jednak treściwa, że wyjaśnienie jej zajęło
                    prokuraturom niemal 7 lat. FOZZ powstał w okresie schyłku Polski Ludowej,
                    jednak rząd Tadeusza Mazowieckiego nie podjął natychmiastowych działań, by
                    fundusz zlikwidować. Godzono się, że działalność będzie tajna, co sprzyjało
                    nadużyciom. Nie zmieniono ani dyrektora, ani szefa rady, choć rychło pojawiły
                    się pierwsze sygnały o nieprawidłowościach w Funduszu. Pytania rodzi także
                    działalność samej Rady Nadzorczej. Zasiadał w niej jako przewodniczący Janusz
                    Sawicki, oskarżony później o niedopełnienie obowiązków. Był jednocześnie
                    wiceministrem finansów odpowiedzialnym za negocjacje w sprawie redukcji
                    zadłużenia. Obok niego w radzie znalazły się prawdziwe tuzy ekonomiczne:
                    Dariusz Rosati, Zdzisław Sadowski, Grzegorz Wójtowicz (wówczas prezes NBP), Jan
                    Wołoszyn, Jan Boniuk (sekretarz rady), a także czasowo Wojciech Misiąg i
                    Sławomir Marczuk.

                    Dlaczego nie reagowali na czas? - pytali na łamach prasy dziennikarze. Pytania
                    te pozostały do dziś bez odpowiedzi. (...)"

                    I na przyklad inny fragment:

                    "Działalność pułkownika Władimira Ałganowa (KGB) a FOZZ

                    W trakcie badania tzw. Sprawy Oleksego "Życie Warszawy" opisało szereg powiązań
                    pułkownika rosyjskiego wywiadu z ludźmi z kręgu afery FOZZ. "Wspólnikami i
                    znajomymi pracodawców Ałganowa byli m.in. działacz SdRP oraz ludzie związani z
                    aferą FOZZ" - pisał dziennik w 1996 roku . Chodziło wówczas o śledztwo (VDs
                    11/93) wyłączone jako boczny wątek sprawy FOZZ i dotyczyło m.in. interesów
                    Józefa Weinfelda, Grzegorza Żemka, Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla. Ze środków
                    FOZZ przekazano wówczas 18 mln dolarów na zakup spółki w Belgii. Kupiono ją za
                    jedyne 6 mln USD. Reszta pieniędzy "wyparowała". W transakcji tej udział brała
                    austriacka firma "Bicarco" należąca do Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla.
                    Kontakty miedzy FOZZ, Weinfeldem a austriacką firmą nadzorowała Janina Chim,
                    drugi podejrzany w aferze FOZZ. Kuna i Żagiel prowadzili wspólne interesy ze
                    Sławomirem Wiatrem, byli jego wspólnikami m.in. w spółce "Mitpol". Innym
                    przykładem łączącym wymienione nazwiska może być spółka "Billa Polen" będąca
                    wówczas właścicielem supermarketów Billa. Warto dodać, że nazwiska Andrzeja
                    Kuny i Aleksandra Żagla oraz Edwarda M. pojawiły się ostatnio w licznych
                    śledztwach, w tym dotyczących polskiego przestępcy działającego w Austrii
                    Jeremiasza "Baraniny" Barańskiego. W aktach sprawy FOZZ pojawia się bardzo
                    wyraźnie nazwisko Edwarda M., który - jak donoszą poważne media - został
                    zatrzymany do dyspozycji prokuratora, celem przesłuchania i przedstawienia mu
                    zarzutu zlecenia zabójstwa generała Marka Papały. Te same źródła prasowe
                    podały, że Edward M., wbrew woli prokuratora prowadzącego sprawę, został
                    zwolniony za sprawą powiązań z prominentnymi politykami SLD.

                    FOZZ i służby specjalne

                    Nie można pominąć kwestii roli służb specjalnych w działalności FOZZ. W
                    raporcie MSW wykonanym dla premiera Jana Olszewskiego ujawniono informację, że
                    Grzegorz Żemek był tajnym współpracownikiem II Zarządu Sztabu Generalnego
                    Wojska Polskiego, poprzednika Wojskowych Służb Informacyjnych. Prasa
                    informowała wielokrotnie, że jego działalność prowadzona jeszcze przed wybuchem
                    afery FOZZ w okresie kierowania Bankiem Handlowym International w Luksemburgu
                    dotyczyła "powiększania funduszy polskiego wywiadu i późniejszej opieki nad
                    nimi" . Po wykryciu afery FOZZ Grzegorz Żemek zniknął na pewien czas z życia
                    gospodarczego. Na warszawskim Mokotowie założył spółkę cywilną Doradztwo
                    Finansowe. Według doniesień prasowych, firma doradzała w sprawie inwestycji
                    giełdowych Urzędu Ochrony Państwa w ramach prowadzonej na początku lat 90.
                    operacji "Zielone Bingo". Żemek temu zaprzecza . Związki głównego oskarżonego w
                    sprawie FOZZ z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi potwierdził przed sądem były
                    zastępca szefa WSI płk Zenon Klamecki. Podobne informacje prasowe dotyczyły
                    dwóch członków Rady Nadzorczej FOZZ Janusza Sawickiego i Grzegorza
                    Wójtowicza. "Tajne skupowanie polskiego długu w latach 1989 - 1990 nie mogło
                    się odbywać bez udziału polskich służb specjalnych" - pisała 16 stycznia 1998
                    r. "Rzeczpospolita"."


                    www.pis.oborniki.wlkp.pl/articles.php?lng=pl&pg=65&prt=1
                • mn7 o znaczeniu słów 19.05.04, 16:06

                  Słowo "wyłudzenie" ma w języku polskim określone znaczenie. Bez wąptpienia jego
                  konotacja jest negatywna. Zakłada naganność, podstępność czyjegoś zachowania.
                  Dochodzenie w prawem przewidzianej formie,. przed uprawnionym organem roszczeń
                  ze stosunku pracy W ŻADNYM WYPADKU nie może być nazwane wyłudzeniem.

                  • stefan4 Re: o znaczeniu słów 19.05.04, 18:55
                    mn7:
                    > Słowo "wyłudzenie" ma w języku polskim określone znaczenie.

                    Ja wyznaję taki zastarzały zabobon nabyty jeszcze za czasów komuny, że jak ktoś
                    mówi ,,określone'' niczego nie określając, to ma zamiar zamotać. Dla ułatwienia
                    dsyskusji przytaczam więc to znaczenie, żeby naprawdę było określone:
                    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=68161 :
                    ,,WYŁUDZIĆ [...] podstępnie, chytrze wyjednać, otrzymać, wyprosić coś od kogoś''
                    Czy którejś z tych dyspozycji Rosati nie wypełnił?

                    mn7:
                    > Bez wąptpienia jego konotacja jest negatywna. Zakłada naganność, podstępność
                    > czyjegoś zachowania.

                    Bez wątpienia. Zachowanie Rosatiego i jego kumpli było ze wszech miar naganne.

                    mn7:
                    > Dochodzenie w prawem przewidzianej formie,. przed uprawnionym organem roszczeń
                    > ze stosunku pracy W ŻADNYM WYPADKU nie może być nazwane wyłudzeniem.

                    Słuchaj, dopóki w Polsce panuje Wasze prawo, możecie interpretować to prawo.
                    Ale nie macie władzy nad osądami moralnymi czynów ani nad językiem polskim. To
                    należy do nas, Waszych poddanych. Fakt, że coś tam jest zgodne z narzuconym
                    społeczeństwu ,,porządkiem'' ,,prawnym'' nie ma wpływu na oceny etyczne. Rosati
                    próbował wyłudzić pieniądze podatników; na szczęście nieudolnie.

                    Kiedyś być może (nie wiem czy na pewno) społecznie akceptowana etyka stanie się
                    źródłem prawa stanowionego. Ale nawet już teraz nie jest tak, żeby prawo
                    narzucone było źródłem etyki. System prawny w Polsce jest ciężko chory a próba
                    cynicznego wykorzystywania tej choroby jest tym bardziej naganna moralnie im
                    wyżej w systemie społecznym znajduje się sprawca. Wysoki dygnitarz nie może
                    udawać, że jest zwykłym pracownikiem najemnym.

                    A zanim odpowiesz, zastanów się nad doborem argumentów. Nie jesteś teraz w
                    sądzie, masz więc przekonać społeczeństwo, a nie jakiegoś kauzyperdę w todze.
                    Jeśli będziesz tylko powoływał się na kazuizmy i niezrozumiałe paragrafy zamiast
                    na zwykłe ludzkie poczucie przyzwoitości, to moje słowa mogą okazać się dla
                    czytelników bardziej ważkie.

                    - Stefan
                    • mn7 Re: o znaczeniu słów 19.05.04, 19:53
                      stefan4 napisał:

                      > mn7:
                      > > Słowo "wyłudzenie" ma w języku polskim określone znaczenie.
                      >
                      > Ja wyznaję taki zastarzały zabobon nabyty jeszcze za czasów komuny, że jak
                      ktoś
                      > mówi ,,określone'' niczego nie określając, to ma zamiar zamotać. Dla
                      ułatwieni
                      > a
                      > dsyskusji przytaczam więc to znaczenie, żeby naprawdę było określone:
                      > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=68161 :
                      > ,,WYŁUDZIĆ [...] podstępnie, chytrze wyjednać, otrzymać, wyprosić coś od
                      kogoś'
                      > '
                      > Czy którejś z tych dyspozycji Rosati nie wypełnił?

                      Niby której? Oczywiście że żadnej.
                      W przewidizanym trybie dochodził określonego roszczenia. Gdzie tu podstęp,
                      gdzie proszenie, gdzie wyjednywanie?


                      >
                      > mn7:
                      > > Bez wąptpienia jego konotacja jest negatywna. Zakłada naganność, podstępno
                      > ść
                      > > czyjegoś zachowania.
                      >
                      > Bez wątpienia. Zachowanie Rosatiego i jego kumpli było ze wszech miar
                      naganne.

                      Naganne jest zwracanie się do sądu???


                      > cynicznego wykorzystywania tej choroby jest tym bardziej naganna moralnie im
                      > wyżej w systemie społecznym znajduje się sprawca. Wysoki dygnitarz nie może
                      > udawać, że jest zwykłym pracownikiem najemnym.

                      W tym wypadku nie miało zadnego znaczenia, czy był "zwykłym" czy "niezwykłym".
                      Był na etacie? Był. Koniec.
                      • ayran Re: o znaczeniu słów 20.05.04, 14:42
                        Jeśli facet zarabia dużo, a do tego jego pracodawcą jest instytucja państwowa,
                        to - nawet jeśli uważa, że nie otrzymał całości należnego mu wynagrodzenia,
                        powinien siedzieć cicho. W przeciwnym razie zostanie uznany za świnię.
                        • mn7 Re: o znaczeniu słów 21.05.04, 15:51
                          ayran napisał:

                          > Jeśli facet zarabia dużo, a do tego jego pracodawcą jest instytucja
                          państwowa,
                          > to - nawet jeśli uważa, że nie otrzymał całości należnego mu wynagrodzenia,
                          > powinien siedzieć cicho. W przeciwnym razie zostanie uznany za świnię.

                          I uważasz to zdtrowe i właściwe? Tak powinno byc w cywilizowanym państwie?

                          • hydy Re: o znaczeniu słów 21.05.04, 16:17
                            mn7 napisała:

                            > ayran napisał:
                            >
                            > > Jeśli facet zarabia dużo, a do tego jego pracodawcą jest instytucja
                            > państwowa,
                            > > to - nawet jeśli uważa, że nie otrzymał całości należnego mu wynagrodzenia
                            > ,
                            > > powinien siedzieć cicho. W przeciwnym razie zostanie uznany za świnię.
                            >
                            > I uważasz to zdtrowe i właściwe? Tak powinno byc w cywilizowanym państwie?

                            ayran ironizował
                            • mn7 kazdy pijak to złodziej 21.05.04, 16:21
                              hydy napisał:

                              > mn7 napisała:
                              >
                              > > ayran napisał:
                              > >
                              > > > Jeśli facet zarabia dużo, a do tego jego pracodawcą jest instytucja
                              > > państwowa,
                              > > > to - nawet jeśli uważa, że nie otrzymał całości należnego mu wynagrod
                              > zenia
                              > > ,
                              > > > powinien siedzieć cicho. W przeciwnym razie zostanie uznany za świnię
                              > .
                              > >
                              > > I uważasz to zdtrowe i właściwe? Tak powinno byc w cywilizowanym państwie?
                              >
                              >
                              > ayran ironizował

                              aha. przepraszam.
                              W takim razie dodam coś od siebie. Każdy człowiek, który ma jakieś pieniądze, w
                              każdym razie więcej pieniędzy niż indris, to złodziej.
                              A każdy człowiek mający więcej rozumu niz indris (o co nietrudno) - to świnia

                              • ayran Re: kazdy pijak to złodziej 21.05.04, 16:51
                                Moim zdaniem indris jest ekscentrycznym milionerem.
                                • hydy Re: kazdy pijak to złodziej 21.05.04, 17:16
                                  ayran napisał:

                                  > Moim zdaniem indris jest ekscentrycznym milionerem.

                                  :))
                                  więc nic dziwnego, że podoba mu się Samoobrona - tam są sami ekscentryczni
                                  milionerzy.
                                  • mn7 Re: kazdy pijak to złodziej 22.05.04, 22:12
                                    hydy napisał:

                                    > ayran napisał:
                                    >
                                    > > Moim zdaniem indris jest ekscentrycznym milionerem.
                                    >
                                    > :))
                                    > więc nic dziwnego, że podoba mu się Samoobrona - tam są sami ekscentryczni
                                    > milionerzy.

                                    Są to bowiem milionerzy inaczej...
                                    • hydy Re: kazdy pijak to złodziej 22.05.04, 22:26
                                      mn7 napisała:

                                      > hydy napisał:
                                      >
                                      > > ayran napisał:
                                      > >
                                      > > > Moim zdaniem indris jest ekscentrycznym milionerem.
                                      > >
                                      > > :))
                                      > > więc nic dziwnego, że podoba mu się Samoobrona - tam są sami ekscentryczni
                                      >
                                      > > milionerzy.
                                      >
                                      > Są to bowiem milionerzy inaczej...

                                      ... a i ekscentryzm jest pojeciem relatywnym
                              • homosovieticus Re: każdy pijak to złodziej.... a gówno prawda ! 21.05.04, 17:28
                                Józef Roth największy pijak Europy nie był nigdy złodziejem a z kolei, Jean
                                Genet - złodziej i bandyta - nigdy nie był pijakiem.
    • iza.bella.iza Na liście SdPl w Warszawie są same świnie. 19.05.04, 00:42
      I na listach SLD i UP też i to nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju.
      • Gość: jacek Re: Na liście SdPl w Warszawie są same świnie. IP: *.chello.pl 19.05.04, 08:26
        iza.bella.iza napisała:

        > I na listach PO i PiS też i to nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju.

        Zgadza się !
      • Gość: Towarzysz Re: same świnie ? Nie tylko, sa i wieprze ! IP: *.fntax.com 20.05.04, 07:19
        iza.bella.iza napisała:

        > I na listach SLD i UP też i to nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju.
    • Gość: traian Indris powiedz wprost "głosuję na Leppera" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.05.04, 08:17
      a wszstkich jego przeciwników mieszam z błotem... ot taka subtelna
      propaganda...
      ---
      socjalizm to śmierć
      • dragon.w Re: Indris powiedz wprost "głosuję na Leppera" 19.05.04, 10:04
        hihi a ja myślałem
        że świnia137 jest na tej
        liście, toś mnie nabrał
        Panie Indris.

        pzdr
    • homosovieticus W-wa zadecyduje kto zasiądzie w Brukseli 19.05.04, 10:11
      Mieszkańcy stolicy zadecyduja w głosowaniu kto pojedzie do Brukseli.

      Tak jest filozofia ordynacji wyborczej.
      • basia.basia Re: W-wa zadecyduje kto zasiądzie w Brukseli 19.05.04, 14:54
        homosovieticus napisał:

        > Mieszkańcy stolicy zadecyduja w głosowaniu kto pojedzie do Brukseli.
        >
        > Tak jest filozofia ordynacji wyborczej.

        To prawda. W Warszawie, Krakowie i innych dużych miastach
        Lepper nie ma szans! I bardzo dobrze:)
        • homosovieticus Re: Cholera jasna! pogubiłem się już albo co?.. 19.05.04, 19:51
          BB kochanie , czy ten nick- "przycinek usa" prawdę pisze?
          Ten Ałganow z jakiej listy będzie startował do Brukseli z PO czy z "borówek"
    • bush_w_wodzie jaka tam swinia 19.05.04, 15:41
      po prostu zwykly chciwiec w dodatku niezbyt madry. jak mozna mowic publicznie o
      ruinie finansow publicznych i zachecac ludzi do zaciskania pasa jednoczesnie sie
      ladujac w taka historie a w dodatku przegrac w sadzie. a swoja droga po co nam
      oglupiali chciwcy w brukseli?

      indrisie pominales ze oni skarzyli sie na decyzje balcerowicza ktory im odmowil
      tych dodatkow jako szef enbepe.

      jak juz jestesmy przy listach to moglbys nas moze objasnic ktory z liderow listy
      so do europarlamentu jest przesladowany obecnie przez wymiar sprawiedliwosci (za
      niewinnosc rzecz jasna) zebysmy mogli wspomoc tych meczennikow naszymi glosami?
      • lndris Rosati przede wszystkim jest świnią, bo: 19.05.04, 16:36
        Jest świnią, bo miast wzorem swoich dawnych kolegów niprzystąpił do współpracy
        z Andrzejem Lepperem w ratowaniu naszych chłopców z Iraku. Dlatego powinien
        zostać srogo osądzony (włącznie z karą śmierci dla całej jego rodziny - takie
        będą niebawem kary za nieprzestrzeganie niepisanych praw!).
      • hydy Re: jaka tam swinia 20.05.04, 12:17
        bush_w_wodzie napisał:

        > indrisie pominales ze oni skarzyli sie na decyzje balcerowicza ktory im
        odmowil
        > tych dodatkow jako szef enbepe.
        >
        > jak juz jestesmy przy listach to moglbys nas moze objasnic ktory z liderow
        list
        > y
        > so do europarlamentu jest przesladowany obecnie przez wymiar sprawiedliwosci
        (z
        > a
        > niewinnosc rzecz jasna) zebysmy mogli wspomoc tych meczennikow naszymi
        glosami?

        nie potrzeba tego pisać - zapomiałeś? wszak prześladowana jest cała partia So.
    • Gość: paweleq Re: Świnia na liście SdPl w Warszawie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.05.04, 15:50
      Miał do tego pełne formalne prawo. Ale
      > przez skorzystanie z tego prawa okazał się zwykłą świnią.
      >

      Dlaczego świnią?
      Pytam abstrachując od mojej opini na temat SdPL i Rosatiego
    • Gość: Lolo Jedna Świnia a reszta to same WIEPRZE smierdzace? IP: *.proxy.aol.com 23.05.04, 02:27
      w tej partyjce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka