piq
17.11.11, 04:30
Ogromnie mnie ubawiła reakcja towarzyszy postępaków FK na przeciek o kandydaturze Gowina na ministra sprawiedliwości. Oto towarzysze postępacy jak dwaj mężowie (lub dwie żony) uznali, że Gowin się nie nadaje, bo... jest katolikiem.
Gdyby ktoś stwierdził, że np. Wandzia Nowicka nie nadaje się na wicemarszałkinię z powodu swoich przekonań (a nie z powodu krętactw z kasą od koncernów medycznych), towarzysze postępacy natychmiast zaczerwieniliby się jeszcze bardziej z oburzenia i poczęliby wyć ponuro na temat nietolerancji oraz na swój ulubiony - tzw. "mowy nienawiści". I mieliby sporo racji.
Jednak towarzysze toleranci polegają na tym, że tolerancja u nich działa tylko w jedną stronę. Dokładnie tak samo jak u reprezentacyjnych lewaków XX stulecia: towarzyszy firera, generalissimusa, mao i polpota. Oni też uważali, że mają jedynie słuszne, nazistowskie czy bolszewickie poglądy. W usta każdego z tych towarzyszy możnaby włożyć zdanie "nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji", jedynie słusznie nazibolszewicko pojmowanej, rzecz jasna.
Oj, szanowni towarzysze, doprawdy już niedaleko wam do tego, żeby twierdzić np. że jak ktoś chodzi do spowiedzi albo zna Biblię, to jest untermenschem i należy go obedrzeć z praw ludzkich i obywatelskich..
Różnica mentalna między towarzyszami z nazipartei albo bolszewpartii a postępactwem jest w istocie jak widać żadna. Dlatego z lubością użyli "mowy nienawiści" wobec Gowina tylko dlatego, że jest katolikiem.