jozef.moneta
18.03.12, 17:22
esbalogh.typepad.com/hungarianspectrum/2012/03/polish-visitors-to-the-hungarian-national-holiday-in-support-of-viktor-orb%C3%A1n.html
Tłumaczenie własne
"Przeciętni Węgrzy niewiele wiedzą o polskiej polityce. Lepiej poinformowani znają tylko nazwiska obecnych i byłych premierów Polski liberalnie myślących i mają złe wspomnienia z ery Kaczyńskich. Ci, którzy polegają na węgierskich mediach są świadomi, że Viktor Orbán adoruje Donalda Tusk w celu utworzenia Europy Środkowo-Wschodniej oś od Bałtyku do Adriatyku, ale Tusk jest całym sercem wspiera ideę silnej Unii Europejskiej.
Od wieków mówi się, że"Polak-Węgier Dwa Bratanki - i doszabli, i do szklanki ! "
Ostatnio Viktor Orbán lubi rozmawiać o tej przyjaźni między obu krajami w nadziei, że polski rząd pomoże Węgrom w "wojnie o niepodległość" z Unią Europejską. Ale reakcja Tuska do węgierskich żądań była delikatnie mówiąc słaba.
Wtedy węgierskie media obiegła wiadomość, że około 2.000 Polaków przybywa do Budapesztu z okazji święta narodowego Węgier i zamierza wspierać rząd Viktora Orbana. Ponieważ liberalne media podejrzewały, że pierwszy "Pokojowa demonstracja"mająca na celu wsparcie Viktora Orbana została sfinansowane przez rząd, pierwszą rzeczą, o którą poproszonowęgierskich organizatorów było pytanie: "Kto płaci za dość długą podróż z Warszawy do Budapesztu? "i"Kto zapłaci za ich pobyt w węgierskiej stolicy?" Odpowiedzią dwóch organizatorów marszu Zsolta Bayer i Andrása Bencsika, oczywiście było to,że wszystkie wydatki będą wypłacane przez samych uczestników.
Jest takie węgierskie przysłowie, że łowienie kłamcą jest tak proste jak łowienie kulawego psa, ale w epoce Google jest to jeszcze łatwiejsze. Kilka godzin zapewnieniach Bayera i Bencsika dot. węgierskiego finansowania Polaków, węgierski bloger znalazł stronę internetową, na której można było przeczytać, że autobusy czekające na polskich turystów na dworcu są wynajęte przez węgrów przez Węgrów, podobnie jak zorganizowanie posiłków, które również sfinansowali Węgrzy.
W kręgach Fideszu da się wyczuć lekkie zakłopotanie w sprawiepolskich turystów. Heti Válasz zamieścił artykuł na temat Gazety Polskiej, polskiego tygodnika, który zorganizował wycieczkę pod hasłem "Czy polscy demonstranci bronią Viktora Orbana?" Dlaczego Heti Válasz czuł, że ma rację? Ponieważ niemiecka i angielska dyplomacja opisują Gazetę Polską jako gazetę głoszącą radykalizm i poglądyekstremistyczne. Ale, jak mówi Heti Válasz, zarówno Ambasada Niemiec w Warszawie oraz lider socjaldemokratów Friedrich Ebert Stiftung Gazeta Polska jest prawicowym skrzydłem nacjonalistycznym Prawa i Sprawiedliwości,
Redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz miał ważną pozycję w stacji telewizji publicznej za czasów Kaczyńskiego. On jest zarówno antyrosyjski i antyniemiecki. Heti Válasz twierdzi, że Gazeta Polska nie jest antysemicka, ale Népszabadság cytuje z blog Tomasza Sakiewicza, w której zwraca na Polaków ", aby bronić ich racji stanu, siebie, a ich dzieci od bycia niewolnikami antagonistycznych zagranicznych grup etnicznych (Niemcy i Żydzi ). "Gazeta propaguje antykomunistyczny przekaz,ale dla czytelników Gazety Polskiej komunistą jest ktoś, kto nie podziela ich własnych ultra-konserwatywnych, duchownych i nacjonalistycznnych poglądów. Postawy dobrze wyrażanej przez węgierskich neo-nazistów, którzy na jednej relacji video zdemonstracji Milla powiedzieli dziennikarzowi, że kto jest przeciwny demonstracji, ten komunista"
Według Népszava czytelnicy Gazety Polskiej są tacy sami, jak słuchacze religijnego i konserwatywnego Radia Maryja. Stacja była obiektem krytyki i kontrowersji od jej założenia. Wielu twierdzi, że jest zdecydowanie antysemickie, homofobiczne, ksenofobiczne, a anty-republikańskie. Posągi Maryi prowadzone przez niektórych uczestników świadczą o religijności demonstrantów z Polski.
Jan Dziedzczak z PiS wyjaśnia w wywiadzie dla węgierskiej stacji ATV, że polska prawica podziwia politykę zagraniczną Viktora Orbana, ponieważ jego idee polityczne są bardzo podobne do tych z braci Kaczyńskich: niezależna polityka zagraniczna, konserwatywne wartości, silny rodzina, silna i zjednoczona Polska.I rzeczywiście, nie tylko organizatorzy, ale także demonstranci są wielkimi miłośnikami Viktora Orbana. Chcieliby nawet, żeby Viktor Orbán byłby ich Premierem. Suma sumarum ci ludzie są eurosceptyczni i patrzą na Tuska jak na "wasala Brukseli i Berlina." Warto jednak pamiętać, co się stało z rządem Kaczyńskiego po dwóch latach sprawowania władzy.
Polacy, którzy przyjechali na demonstracjęnie wierzą, że Donald Tusk reprezentuje prawdziwe polskie interesy. Oni marzą o powrocie Jarosława Kaczyńskiego, ale polska prawica wcale nie jest zjednoczona. Dlatego patrzą z zazdrością na Węgry Orbana, że na pierwszy rzut oka wydaje się silny i zjednoczony. Jestem pewien, że dla tych 2.000 demonstrantów widok tego ogromnego tłumu i jego entuzjazm przed węgierskim parlamentem był dowodem, że ich ocena Orbana jest poprawna. Ale, na pewno nie byli oni świadomi innego wielkiego tłumu tylko bardzo blisko od miejsca, gdzie stali. I że tamten tłum żądał odejścia Viktor Orbán zniknie ii przywrócenia demokracji. Nic nie jest tak proste, jak się wydaje rzadko bywającym na Węgrzech Polakom"