Gość: Dzik IP: *.pse.pl 14.03.02, 13:00 Notatki z nieudanych rekolekcji: Akt 1 Śmierć Akt 2 Przed Bogiem Akt 3 Zmartwychwstanie Epilog Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Dzik Re: Śmierć IP: *.pse.pl 14.03.02, 13:03 Akt pierwszy ŚMIERĆ "To nie jst tak, że boje się umrzeć. Ja tylko nie chcę być przy tym obecny". Woody Allen. ============================================== Drzwi zadrżały - kto to? - śmierć weszła drobna malutka z kosą jak zapałka Zdziwienie. Oczy w słup A ona - przyszłam po kanarka. Ks. Jan Twardowski - Usłyszane zapisane. -------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: *.vic.bigpond.net.au 14.03.02, 13:26 ... BOJA SIE TYLKO PROCESU UMIERANIA! Gość portalu: Dzik napisał(a): > Akt pierwszy ŚMIERĆ > "To nie jst tak, że boje się > umrzeć. > Ja tylko nie chcę być przy tym > obecny". > Woody > Allen. > > ============================================== > Drzwi zadrżały - kto > to? > - > śmierć > weszła drobna malutka z kosą jak > zapałka > Zdziwienie. Oczy w > słup > A > ona > - przyszłam po > kanarka. > Ks. Jan Twardowski - Usłyszane > zapisane. > "Śmierć, jak wiemy, jest wydarzeniem nie > tylko > naturalnym, ale także społecznym, religijnym, > kosmicznym. Mówimy oczywiście o > śmierci > przychodzącej w zwykłym, względnie > stabilnym > porządku życia; w czasach wielkich > klęsk > żywiołowych, wielkiej zarazy, wojny, > ludobójstwa, > zwykłe pogrzeby są często niewykonalne, > zwłoki > masowo się usuwa do zbiorowych dołów albo > spopiela, > kości są anonimowe, nie ma czasu na > rytuały. > W normalnych - w przybliżeniu - czasach rytuały > są > konieczne. Śmierć, chociaż nie jest > wydarzeniem > rzadkim albo niezwykłym, zawsze narusza > spójność > zbiorowości, rodzi niepokój i zatrwożenie, > wytrąca > z rutyny. Rytuał ma przywracać normalność, > utwierdzić > od nowa skaleczoną wspólnotę. W naszej > obyczajowości > również stypa jest częścią tego procesu: wracamy > do > domu, wszystko działa, jemy wieczerzę, jesteśmy > tą > samą zbiorowością.[..] Śmierć rodzi zarówno > fasynację, > obecną zwłaszcza w niektórych > cywilizacjach > (przykładem Meksyk), jak też chęć usunięcia > sprawy > z > pamięci". > Leszek Kołakowski - O pogrzebach. > > --------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belial Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 13:34 Gość portalu: Kagan napisał(a): > LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, BOJA SIE TYLKO PROCESU UMIERANIA! > To jest cala prawda! Koniec i kropka! > Kagan Cóż nic dodać nic ujać. Zgadzam się. Mozna tylko podać analogie operacji..Nie boimy sie utraty wyrostka robaczkowego tylko samej operacji. Można tu też poruszyć problem eutanazji. Dlaczego własnie ludzi trzyma się w tym najmniej przyjemnym stadium zjawiska zwanego śmiercią/umieraniem?..to tak jakby kogoś operowac na wyrostek przez kilka lat. Troche trąci barbarzyństwem czyż nie? Ja wyznaje zasadę iż nie ważne CZY zyjesz...natomiast ważne jest JAK zyjesz... przy takim spojrzeniu na cała sprawe naszej egzystencji godna śmierć nabiera dużego znaczenia...Jeżeli boimy się samego umierania to uczyńmy je najmniej bolesnym i stresującym jak to tylko mozliwe. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 14:54 Zgadza się. Podejrzewam jednak ,że to TY chciałbyś decydować o swojej śmierci. Co zrobisz jak zadecyduje o tym twój wnuczek(ukochany), który ma dość opieki nad dziadziusiem? To nie takie proste. Dziwię sie modlitwie o ochronę od nagłej śmierci. Ona jest najlepszym wyjściem. Wolę zawał od raka. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.pse.pl 14.03.02, 15:16 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Dziwię sie modlitwie o ochronę od nagłej śmierci. > Ona jest najlepszym wyjściem. to relikt z przeszłości, myślę, że ludzie bali się wtedy dużo bardziej niż my dzisiaj umrzeć bez rozgrzeszenia czy choćby tzw ostatniego namaszczenia. Może też chodziło o uregulowanie spraw ziemskich - testamenty itp - co i dziś jest ważne. > Wolę zawał od raka. ja też, byle jak najpóźniej, gdy przynajmniej dzieci będą 'na swoim'. > > Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 15:30 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > > > Dziwię sie modlitwie o ochronę od nagłej śmierci. > > Ona jest najlepszym wyjściem. > to relikt z przeszłości, > myślę, że ludzie bali się wtedy dużo bardziej niż my > dzisiaj umrzeć bez rozgrzeszenia czy choćby tzw > ostatniego namaszczenia. > Może też chodziło o uregulowanie spraw ziemskich > - testamenty itp - co i dziś jest ważne. > > Wolę zawał od raka. > ja też, byle jak najpóźniej, > gdy przynajmniej dzieci będą 'na swoim'. > > > > Andrzej > I tu jest bies pogrzebany. Zawsze jest za wcześnie. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.abo.wanadoo.fr 14.03.02, 15:39 > I tu jest bies pogrzebany. > Zawsze jest za wcześnie. > > Andrzej Mysle, ze smierc jest nieodlacznym elementem zycia. Towarzyszy nam stale od poczatku, gdy pomagamy umierac innym, gdy tylko sie temu przygladamy, ale takze, gdy umieraja nasze wlasne komorki... W pismiennictwie staropolskim roi sie az od podrecznikow dobrego umierania. Smierc byla oswojona, byla 'chlebem powszednim'. Dopiero w XX stuleciu, na dobra sprawe, zaczelismy udawac, ze smierci nie ma. Dlatego jestesmy na nia po prostu nieprzygotowani... I nawet z nia skonfrontowani mowimy 'odszedl', 'nie ma go wsrod nas...'. Smierc 'odeszla' nawet z jezyka... Nie boj sie, Andrzeju, jak juz nadejdzie, na pewno ja przyjmiesz i zaakceptujesz. Bo ona ma talent, wybiera moment wlasciwy... Pewnie beda rozpaczac BLIScy, to naturalne. Ty jednak WTEDY bedziesz wiedzial... Zycze spokoju! I DLUGIEGO ZYCIA w milosci Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 16:16 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > > I tu jest bies pogrzebany. > > Zawsze jest za wcześnie. > > > > Andrzej > > Mysle, ze smierc jest nieodlacznym elementem zycia. > Towarzyszy nam stale od poczatku, gdy pomagamy > umierac innym, gdy tylko sie temu przygladamy, ale takze, > gdy umieraja nasze wlasne komorki... > W pismiennictwie staropolskim roi sie az od podrecznikow > dobrego umierania. Smierc byla oswojona, byla > 'chlebem powszednim'. Dopiero w XX stuleciu, na dobra > sprawe, zaczelismy udawac, ze smierci nie ma. > Dlatego jestesmy na nia po prostu nieprzygotowani... > I nawet z nia skonfrontowani mowimy 'odszedl', 'nie ma > go wsrod nas...'. Smierc 'odeszla' nawet z jezyka... > > Nie boj sie, Andrzeju, jak juz nadejdzie, na pewno > ja przyjmiesz i zaakceptujesz. > Bo ona ma talent, wybiera moment wlasciwy... > Pewnie beda rozpaczac BLIScy, to naturalne. > Ty jednak WTEDY bedziesz wiedzial... > > Zycze spokoju! > I DLUGIEGO ZYCIA w milosci > Jasiek Moje życie upływa w miłości, lecz wolałbym smierć niespodziewaną. Po cóż mi narażać bliskich na konieczność podejmowania decyzji o eutanazji. Andrzej P.S. Skąd wiesz ,że wtedy będę wiedział? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.abo.wanadoo.fr 15.03.02, 16:36 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > > > > > I tu jest bies pogrzebany. > > > Zawsze jest za wcześnie. > > > > > > Andrzej > > > > Mysle, ze smierc jest nieodlacznym elementem zycia. > > Towarzyszy nam stale od poczatku, gdy pomagamy > > umierac innym, gdy tylko sie temu przygladamy, ale takze, > > gdy umieraja nasze wlasne komorki... > > W pismiennictwie staropolskim roi sie az od podrecznikow > > dobrego umierania. Smierc byla oswojona, byla > > 'chlebem powszednim'. Dopiero w XX stuleciu, na dobra > > sprawe, zaczelismy udawac, ze smierci nie ma. > > Dlatego jestesmy na nia po prostu nieprzygotowani... > > I nawet z nia skonfrontowani mowimy 'odszedl', 'nie ma > > go wsrod nas...'. Smierc 'odeszla' nawet z jezyka... > > > > Nie boj sie, Andrzeju, jak juz nadejdzie, na pewno > > ja przyjmiesz i zaakceptujesz. > > Bo ona ma talent, wybiera moment wlasciwy... > > Pewnie beda rozpaczac BLIScy, to naturalne. > > Ty jednak WTEDY bedziesz wiedzial... > > > > Zycze spokoju! > > I DLUGIEGO ZYCIA w milosci > > Jasiek > > Moje życie upływa w miłości, > lecz wolałbym smierć niespodziewaną. > Po cóż mi narażać bliskich na konieczność > podejmowania decyzji o eutanazji. Smierc 'niespodziewana' nie daje CI gwarancji, ze bliscy nie beda narazeni na niebezpieczenstwo, ktorego sie obawiasz... TO raczej smierc spodziewana upowaznia do rozwazania w ogole takiej ewentualnosci, przy czym jak sie glebiej zastanowic, to KAZDA smierc jest spodziewana... Od ktorego momentu zatem nalezalo by sie ewentualnie moc zaczac zastanawiac nad mozliwoscia eutanazji? CO by moglo decydowac? Stan ciala, ducha, a moze portfela? To juz chyba lepiej zawczasu popelnic samobojstwo... > > Andrzej > > P.S. > Skąd wiesz ,że wtedy będę wiedział? Z obserwacji ludzi, natury, z lektury oraz ze wspomnianych podrecznikow... Serdecznie pozdrawiam Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 16:51 Pisząc o 'niespodziewanej' śmierci miałem co innego na mysli. Wolę śmierć nagłą i krótką , czyli w sumie niespodziewaną, od powolnego umierania w bólu i cierpieniu. Jeżeli miałbym wybieać , to nie chciałbym byc ciężarem dla rodziny i nie chciałbym zyc w świadomości końca życia. Jest oczywistym ,że człowiek żyje w przeswiadczeniu swojego końca. Jednak odkłada to na przyszłość i zapomina ,że co dzień zbliża sie nieuchronnie , krok po kroku do tablicy z napisem The End. Wolałbym dostać ta tablica raz a porzadnie. Dla wierzących jest to tylko zmiana swiatów i zyją nadzieją na lepsze jutro. Niewierzacym pozostaje tylko 'czysta śmierć'. Co do eutanazji nie mam ugruntowanego zdania i dlatego trudno mi mówić o odpowiednim momencie na podjecie decyzji. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, .do AG.. IP: *.abo.wanadoo.fr 15.03.02, 17:09 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Pisząc o 'niespodziewanej' śmierci miałem co innego na mysli. > Wolę śmierć nagłą i krótką , czyli w sumie niespodziewaną, > od powolnego umierania w bólu i cierpieniu. > Jeżeli miałbym wybieać , to nie chciałbym byc ciężarem dla rodziny > i nie chciałbym zyc w świadomości końca życia. > Jest oczywistym ,że człowiek żyje w przeswiadczeniu swojego końca. > Jednak odkłada to na przyszłość i zapomina ,że co dzień zbliża sie > nieuchronnie , krok po kroku do tablicy z napisem The End. > Wolałbym dostać ta tablica raz a porzadnie. > > Dla wierzących jest to tylko zmiana swiatów i zyją nadzieją na lepsze jutro. > Niewierzacym pozostaje tylko 'czysta śmierć'. > > Co do eutanazji nie mam ugruntowanego zdania i dlatego trudno > mi mówić o odpowiednim momencie na podjecie decyzji. > > > Andrzej Mysle, ze Cie rozumiem. Jesli chodzi o mnie, to nie wiem, jaka smierc bylaby dla mnie najlepsza. Czasem cierpiac czlowiek uczy sie wielu rzeczy, a czasem tez ucza sie ci, ktorzy w tym uczestnicza. Nie, zeby apoteozowac cierpienie... Chodzi raczej o to, by zaakceptowac jego ewentualnosc. WIesz, to tak, jak ze starzejaca sie kobieta, ktora nadal usiluje udawac nastolatke, bo nie chce zaakceptowac nieublaganego uplywu czasu. Poza tym, ze jest zalosna, traci swa godnosc, to jeszcze powieksza swoj bol... Dla jasnosci: w zaden sposob Ci nie imputuje ucieczki przed potencjalnym cierpieniem. Mysle, ze to calkiem naturalne, wlasciwe nam wszystkim z Chrystusem wlacznie, ze jesli mozna ten 'kielich' oddalic, to chcielibysmy to uczynic... Jak chodzi o to 'lepsze jutro' to musze powiedziec, ze nie zyje nadzieja na nie. Dla mnie wazna jest ciaglosc egzystencji ze smiercia jako jednym z jej etapow po prostu. A wzrastanie w ogromnie duzej mierze zalezy od naszego stosunku do wlasnej egzystencji. Jesli zatem kiedys bedzie nam lepiej, niezaleznie od tego, czy przed, czy po smierci, to dlatego, ze wiecej zrozumiemy, nauczymy sie bardziej kochac i akceptowac to, co nieuniknione... Dziekuje tez za uwage o eutanazji. Bardzo jest uczciwa. Ja oczywiscie nie mam watpliwosci. Uwazam, ze walczyc trzeba do konca. Do konca miec nadzieje, a wierzyc nawet wowczas, gdy nadziei braknie... Ale to moja opinia. Odmienne szanuje. Pozdrawiam serdecznie Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: *.arts.monash.edu.au 15.03.02, 08:59 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Zgadza się. > Podejrzewam jednak ,że to TY chciałbyś decydować o swojej śmierci. > Co zrobisz jak zadecyduje o tym twój wnuczek(ukochany), > który ma dość opieki nad dziadziusiem? > To nie takie proste. K: Aby przeprowadzic eutanazje w Australii czy Holandii trzeba konsylium lekarskiego. Tylko pacjenci o zdrowym umysle a nieuleczalnie chorzy fizycznie moga zarzadac eutanazji, a nie ich rodzina! Zreszta na zachodzie staruszkow trzymaja z dala od rodzin... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, IP: *.upc.chello.be 14.03.02, 13:54 Jak widac po Palestynczykach to oni sie nie boja dynamit za pas i do Allacha ale po co zabieraja ze soba tylu innych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hania Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: 195.217.253.* 14.03.02, 14:19 Gość portalu: Kagan napisał(a): > > > K: Qurcze! Nie mozesz pisac normalnie, tylko po slowie na linijke? > I po co te cytaty z zydka Kolakowskiego, ex supermarksisty i ksiedza z ksiezyca > ? > Zygmunta baumana tu jeszcze tylko brakuje, UBeka przerobionego na "filozofa"... > LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, BOJA SIE TYLKO PROCESU UMIERANIA! > To jest cala prawda! Koniec i kropka! > Kagan Mozesz mowic za siebie, a nie za cala ludzkosc? Chyba, ze tak daleko zaszedles w procesie autogloryfikacji, ze przyjmujesz za pewnik to, ze cala ludzkosc mysli i czuje tak jak Ty. W takim przypadku polecam wizyte u lekarza. Czy nawet w tak refleksyjnym watku jak ten musisz kogos opluc i zmieszac z blotem (Kolakowski)? Inaczej nie potrafisz? Biedny jestes. Musisz byc bardzo samotny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belial Re: LUDZIE NIE BOJA SIE SMIERCI, ... IP: *.astercity.net / 10.134.130.* 14.03.02, 19:47 łeee..jak ja nie lubie takiego pseudowspółczucia ...to takie żałosne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: SĄ TACY CO SIĘ BOJĄ I JA IM SIĘ NIE DZIWIĘ IP: *.pse.pl 14.03.02, 15:21 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Ludzie boją się różnych rzeczy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 16:18 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Ale ten lęk jest wyjątkowy IP: *.pse.pl 14.03.02, 16:32 Ludzie boją się samotności, ale być samotnym to jak umrzeć dla innych ludzi. Ludzie boją się biedy bo ta zagraża duchowej i materialnej kondycji człowieka. Ludzie boją się o zdrowie dzieci i osób bliskich. Boją się ciemności, zamknietych pomieszczeń, złego psa i pająków. Ale te wszystkie lęki to chyba nic w porównaniu z lękiem przed śmiercią. Bo ten ostatni odbiera nawet chęć do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Ale ten lęk jest wyjątkowy IP: *.unl.edu 14.03.02, 16:57 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Ludzie boją się samotności, > ale być samotnym to jak umrzeć dla innych ludzi. > Ludzie boją się biedy bo ta zagraża duchowej i > materialnej kondycji człowieka. > Ludzie boją się o zdrowie dzieci i osób bliskich. > Boją się ciemności, zamknietych pomieszczeń, > złego psa i pająków. Ale te wszystkie lęki to chyba > nic w porównaniu z lękiem przed śmiercią. > > Bo ten ostatni odbiera nawet chęć do życia. Wszystkie leki sa pochodne leku przed smiercia. Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hania Re: Śmierć IP: 195.217.253.* 14.03.02, 14:16 Dziku, dziekuje za cytaty. Piekne! Czesc z nich znalam, ale Kolakowskiego nie. Pozdrawiam, Hania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śdo Hani IP: *.pse.pl 14.03.02, 14:32 Przepraszam za te połamane linie tekstu. Walczę z tym zjawiskiem od pewnego czasu też mnie to wnerwia bo psuje odbiór treści - to jakiś konflikt między softwarem Linux, Netscape i edytorem tekstowym, z którego korzystam od czasu gdy mi się okienko FORUM zamknęło, zjadając na zawsze wynik mojej ponad godzinnej pracy. Będę z tym walczył, może ulegnę Gatesowi i przejdę na Explorera. Dzięki za dzięki i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Śdo Hani IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 14:48 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Przepraszam za te połamane linie tekstu. > > Walczę z tym zjawiskiem od pewnego czasu > też mnie to wnerwia bo psuje odbiór treści > - to jakiś konflikt między softwarem > Linux, Netscape i edytorem tekstowym, z którego > korzystam od czasu gdy mi się okienko FORUM zamknęło, > zjadając na zawsze wynik mojej ponad godzinnej pracy. > > > Będę z tym walczył, może ulegnę Gatesowi i przejdę na > Explorera. > > > Dzięki za dzięki i pozdrawiam. > aaaaa , walczysz z monopolem Gatesa. Jak to ma się do uznania monopolu w wierze? Zdaję sobie sprawę ze niepoprawności skali porównania, jednak przykład biegnie z góry. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: do AG IP: *.pse.pl 14.03.02, 15:11 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > aaaaa , walczysz z monopolem Gatesa. niestety ale jestem wpięty w technologiczną sieć która musi się charakteryzować bardzo dużą niezawodnością i odpornością na wirusy, włamania itp. koledzy, fachowcy nie mają dobrego zdania o Windowsach jeśli o to chodzi i raczej mają rację. > Jak to ma się do uznania monopolu w wierze? konkurencja na polu wiary zwłaszcza gdy opiera się na tzw. reklamie negatywnej nie jest chyba zbyt zdrowa dla żadnej z 'konkurujących' religii. ale trudno to porównywać. > Zdaję sobie sprawę ze niepoprawności skali porównania, > jednak przykład biegnie z góry. > > Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Śdo Hani IP: *.abo.wanadoo.fr 14.03.02, 14:56 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Przepraszam za te połamane linie tekstu. > > Walczę z tym zjawiskiem od pewnego czasu > też mnie to wnerwia bo psuje odbiór treści > - to jakiś konflikt między softwarem > Linux, Netscape i edytorem tekstowym, z którego > korzystam od czasu gdy mi się okienko FORUM zamknęło, > zjadając na zawsze wynik mojej ponad godzinnej pracy. > > > Będę z tym walczył, może ulegnę Gatesowi i przejdę na > Explorera. Wowczas nie tylko godzine stracisz... > Dzięki za dzięki i pozdrawiam. > A mnie sie to rozdrobnienie nawet podoba. Nie kumulujac slow pozwala na lepszy namysl nad trescia... Jak widac, de gustibus... Pozdrawiam Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - Platon - 'Obrona Sokratesa' IP: *.pse.pl 20.03.02, 12:19 "Otóż jednym z dwóch jest śmierć. Bo albo tam niejako nic nie ma i człowiek po śmierci nawet wrażeń żadnych nie odbiera od niczego, albo jest to, jak mówią, przeobrażenie jakieś i przeprowadzka duszy stąd na inne miejsce. Jeśli to brak wrażeń, jeśli to coś jak sen, kiedy ktoś śpiąc - nawet widziadeł sennych nie ogląda żadnych, toż przedziwnym zyskiem byłaby śmierć. Bo zdaje mi się, że gdyby ktoś miał wybrać w myśli taką noc, w której tak twardo zasnął, że nawet mu się nic nie śniło, i inne noce, i dni własnego życia miał z nią zestawić i zastanowiwszy się powiedzieć, ile też dni i nocy przeżył lepiej i przyjemniej od tamtej, to myślę, że nie jakiś prywatny człowiek, ale nawet Wielki Król znalazłby, że na palcach policzyć by je można w porównaniu do tamtych innych dni i nocy. Więc jeżeli śmierć jest czymś w tym rodzaju, to ja ją mam za czysty zysk. Toż wtedy cały czas nie wydaje mi się ani odrobinę dłuższy niż jedna noc. Jeżeli zaś śmierć to niby przesiedlenie się duszy stąd na inne miejsce i jeżeli to prawda, co mówią, że tam są wszyscy umarli, to jakże może być większe dobro ponad nią, sędziowie. (...) Więc i wy sędziowie, powinniście z pogodą i nadzieją mysleć o śmierci, a tylko tę jedną prawde mieć na oku, że do człowieka dobrego nie ma przystępu żadne zło ani za życia, ani po śmierci, a bogowie nie spuszczają z oka jego sprawy. (...) Ale oto już i czas odejść; mnie na śmierć, wam do życia. Kto z nas idzie do tego, co lepsze, tego nie wie jasno nikt - chyba tylko Bóg. Platon - Obrona Sokratesa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - Epikur IP: *.pse.pl 20.03.02, 14:39 EPIKUR "Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czuciem; a śmierć jest niczym innym, jak właśnie całkowitym pozbawieniem czucia. Przeto owo niezbite przeświadczenie, że śmierć jest dla nas niczym, sprawia, że lepiej doceniamy śmiertelny żywot, a przy tym nie dodaje bezkresnego czasu, lecz wybija nam z głowy pragnienie nieśmiertelności. W istocie bowiem nie ma nic strasznego w życiu dla tego, kto sobie dobrze uświadomił, że przestać żyć nie jest niczym strasznym. Głupcem jest atoli ten, kto mówi, że lękamy się śmierci nie dlatego, że sprawia nam ból, gdy nadejdzie, lecz że trapi nas jej oczekiwanie. Bo zaiste, jeśli jakaś rzecz nie mąci nam spokoju swoją obecnością, to niepokój wywołany jej oczekiwaniem jest zupełnie bezpodstawny. A zatem śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma. Wobec tego śmierć nie ma żadnego związku z żywymi, ani z umarłymi; tamtych nie dotyczy, a ci już nie istnieją. Diogenes Laertios - Żywoty i poglądy słynnych filozofów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - Pascal IP: *.pse.pl 20.03.02, 16:10 "Rozważajmy zatem śmierć wedle Jezusa Chrystusa, a nie bez Chrystusa. Bez Jezusa Chrystusa jest ona przerażająca i odrażająca; jest postrachem natury. W Jezusie Chrystusie jest zgoła inna: jest powabna, święta i radosna dla tego, co wierzy. Wszystko jest słodyczą w Jezusie Chrystusie, nawet śmierć. Dlatego nawet cierpiał i umarł, by uświęcić śmierć i cierpienia. Jako Bóg i jako człowiek był wszystkim, co wielkie, i wszystkim co nędzne, aby uświadomić w sobie wszystkie rzeczy z wyjątkiem grzechu i stać się wzorem wszelakich kondycji" Pascal - Rozprawy i listy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - fraszki J. Sztaudyngera IP: *.pse.pl 22.03.02, 09:54 Jan Sztaudynger - Piórka ============================= --- Nie zbudzę się pewnego ranka, Ot, spodziewana niespodzianka. --- Nie trudno umrzeć moi mili, Wszyscy to jakoś potrafili. --- Nie spieszno mi na tamtą stronę, Tu łąki takie zielone... --- Stanę się prochem i pyłem, Nic strasznego, wszak już nim byłem. --- Pan Bóg się z nami w ciuciubabkę bawi, A my jesteśmy tak bardzo ciekawi. --- "Nie umrę wszystek, Zostanie po mnie figowy listek. --- Rzekł sen, do raju wręczając mi klucze: - Śmierci cię uczę ! - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Przed Bogiem IP: *.pse.pl 14.03.02, 13:34 Akt drugi PRZED BOGIEM "Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości" Jan Kochanowski - Treny X, 1580 =================================================== "Umrzeć. Po śmierci stanąć przed Bogiem. Co to znaczy - stanąć przed Bogiem. Będziesz przez Niego osądzony. Co to znaczy - będziesz przez Niego osądzony. Jezus mówiąc o sądzie ostatecznym przygotował cię na to, za co będziesz zbawiony, za co potępiony. Powie zbawionym: "Byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić". Potępionym powie: "Byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić". I zakończy tę litanię: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". A ty chyba nigdy temu dostatecznie nie dowierzałeś. Jakoś nigdy tego nie brałeś poważnie. Że to tylko takie opowiadanie. Nigdy sprawa pomocy ludziom potrzebującym nie była przedmiotem twojego jakiegoś rachunku sumienia. W tym wszystkim miałeś jakieś generalne zastrzeżenia, przez które nie umiałeś przejść. Jak może się Bóg identyfikować z człowiekiem znajdującym się w jakiejś poważnej potrzebie. Dopiero teraz, stojąc przed Bogiem, pojmujesz, w czym rzecz, że tak miałeś dorastać do miłości, która musi się sprawdzać, wykazać czynem bezinteresownym. Za pomoc bezinteresowną zostaniesz zbawiony, za interesowność będziesz potępiony. Uratuje się tylko to, co było tu na ziemi prawdziwie bezinteresowną służbą człowiekowi. Tylko to cię uratuje od zapadnięcia się w nicość. Tylko to cię przeprowadzi na drugą stronę, w ten świat miłości. Tylko to jest twoim światłem. Tylko na tyle będziesz świecił. Tylko światło twoje wejdzie do królestwa światła. Więcej nic. Wszystko inne jest w tobie ciemnością. Zostanie w ciemności. Zostaniesz osądzony - jeśli słowo 'osądzony' faktycznie ci pomaga odczuć chwilę, która cię czeka. Równie dobrze można powiedzieć: osądzisz sie sam. Bo tam się zobaczysz w prawdzie. Popatrzysz sobie w oczy. Ujrzysz całe swoje życie w jednym rzucie. W sposób z niczym nieporównywalny z możliwościami ziemskimi. Zobaczysz wszystkie konsekwencje swoich dobrych ale i złych czynów. Zwłaszcza tych, o których nie chciałeś wiedzieć, których nie chciałeś sobie uświadamiać. Zobaczysz, jak zafałszowałeś sobie sumienie. Wszystkie bariery i hamulce, które sobie ustawiłeś i pozakładałeś na swoim sumieniu, żebyś miał nieskrępowany dostęp do swoich przyjemności. Wszystkie argumenty i uzasadnienia, które nagromadziłeś, aby wytłumaczyć swoje lenistwo, dogadzanie sobie, aby usprawiedliwić twoją interesowność, chciwość, pazerność, zachłanność. Przed Bogiem wszystkie kamuflaże, maskowanie twojego egoizmu zostaną do końca obnażone, odpadną jak zeschły liść. Zobaczysz siebie w Bogu, który jest Wszechbytem. Zobaczysz się ty, jeden z bytów, w Nim zakorzeniony. Może się aż zdziwisz. - jeśli słowo 'zdziwienie' jest tu adekwatne - jak bardzo jesteś i byłeś z Nim złączony. Jak bardzo w Nim jesteś i byłeś przez wszystko, co w tobie jest i było dobrem, prawdą, pięknem, porządkiem, sprawiedliwością, prawością, uczciwością. Będziesz zaskoczony - jeżeli to słowo tam jest adekwatne do tych przeżyć, które ci będą towarzyszyły - że Bóg tak przenika całą rzeczywistość świata, tę ludzką duchową ale i tę materialną. Będziesz żałował, żeś nie dotarł nigdy dostatecznie głęboko do tekstów św. Pawła, który mówił ci, że w Nim się poruszmay, żyjemy, jesteśmy. Będziesz żałował - jeśli słowo "żałować" jest tutaj stosowne - że, choć to przecież jakoś przeczuwałeś, to jednak tego nie dopowiedziałeś sobie do końca tam na ziemi. Że twoje życie ziemskie było egzaminem, który miałeś zdać przed sobą i przed Bogiem. To nawet tobie samemu przychodziło do głowy w chwilach zamyśleń, ale tego w końcu nie brałeś zbyt poważnie, że w tym ziemskim czasie danym ci do dyspozycji miałeś się sprawdzić ze swojej mądrości i odwagi, roztropności i opanowania, ze swojej sprawiedliwości i miłości. Miałeś w ciągu życia doróść do nieba, do Boga, który jest sprawiedliwością i miłością, mądrością i pokojem. Czy dorosłeś. Teraz zobaczysz, ile w twoim życiu było głupstw i nieporozumień, ile straciłeś czasu, sił i uwagi na zbieranie rzeczy i pieniędzy, tytułów i stanowisk, pochwał i odznaczeń. Będziesz miał żal do ludzi - jeśli słowo 'żal' po tamtej stronie jest możliwe - którzy cię wprowadzali w chrześcijaństwo, że tak fałszywie, dziecinnie, prymitywnie przedstawili ci prawdy wiary. Będziesz miał żal do siebie, że nie podjąłeś sam trudu, by pogłębić zrozumienie tych prawd, co mogłoby ci zupełnie zasadniczo pomóc żyć. Będziesz miał trochę żalu do tych, którzy byli odpowiedzialni za twoje wychowanie religijne, że przeniosłeś przez życie obraz Boga jako starca, choćby nawet czcigodnego i pełnego godności. Będziesz miał żal do siebie, bo przecież w ciągu swojego dojrzałego wieku mogłeś i miałeś obowiązek dorastać również do tajemnicy Boga. Teraz już nawet będziesz wiedział, skąd to się wzięło. Zasugerowałeś się słowem: 'osoba Boża', tak jakby to miało związek z osobą człowieka, i już pozostał w tobie na całe życie obraz Boga w ludzkiej postaci. Stanąć przed Bogiem. Chyba będziesz się tak czuł jak ktoś, kto siedział na sali teatralnej podczas spektaklu i został niespodziewanie zaproszony za kurtynę. Chodzi między kulisami, wśród jupiterów, przygląda się jak funkcjonuje scena obrotowa, odwiedza poszczególne garderoby, przechowalnie kostiumów, wciąż zdumiony powtarza: "Ach, to tak, a ja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Przed Bogiem (c.d) IP: *.pse.pl 14.03.02, 13:42 c.d. Stanąć przed Bogiem. Chyba będziesz się tak czuł jak ktoś, kto siedział na sali teatralnej podczas spektaklu i został niespodziewanie zaproszony za kurtynę. Chodzi między kulisami, wśród jupiterów, przygląda się jak funkcjonuje scena obrotowa, odwiedza poszczególne garderoby, przechowalnie kostiumów, wciąż zdumiony powtarza: "Ach, to tak, a ja myślałem, a ja nie widziałem, choć muszę przyznać, że domyślałem się, przeczuwałem, że chyba to jest tak, jak to teraz widzę". To tak jakbyś w teatrze kukiełkowym został zaproszony na drugą stronę i zobaczyłbyś niewidzialne dla gości teatru nitki, które poruszają poszczególne kukiełki - zwierzęta i krajobrazy, księżyc i słońce, powozy i koleje żelazne. A przecież mogłeś to wszystko wiedzieć, gdybyś tylko z prawdziwą wiarą patrzył na świat, gdybyś naprawdę wierzył w Boga i Jezusa Chrystusa. Stanąć przed Bogiem. Poczujesz się tak jak człowiek, który widział wszystko w jednej płaszczyźnie fotografii, zobaczył to wszystko nagle w trzech wymiarach. Jakby ten, który widział obrazy tylko biało-czarne, nagle zobaczy, że świat jest kolorowy. Jakbyś był człowiekiem niewidomym i nagle otworzyły ci się oczy, jakbyś był głuchym i nagle usłyszał dźwięki. Jakbyś nagle zaczął słyszeć w stereofonii. Jakbyś siedział całe życie w celi więziennej i nagle otworzono ci drzwi na wolność. Jakbyś dotąd był skuty kajdanami i nagle zdjęto ci je z nóg i rąk. Jakbyś ty, dziecko, otrzymał mądrość mędrca. Jakbyś otrzymał wrażliwość mimozy, dobroć anioła". ks. Mieczysław Maliński - Pokochać życie. ---------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Przed Bogiem (c.d) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 14:40 Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga Stanisław Jerzy Lec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Przed Bogiem (c.d) IP: *.pse.pl 14.03.02, 15:19 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga > > Stanisław Jerzy Lec > dzięki to piękne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Przed Bogiem (c.d) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 15:32 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > > > Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga > > > > Stanisław Jerzy Lec > > > > dzięki > to piękne > :-) bo prawdziwe. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Zmartwychwstanie IP: *.pse.pl 14.03.02, 13:38 Akt trzeci ZMARTWYCHWSTANIE "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują". 1 Kor 2,9; Iz 64,3; Jr 3,16 ================================================== " Owego dnia przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali Go w ten sposób: "Nauczycielu, Mojżesz powiedział: 'Jeśli ktoś umrze bezdzietnie, niech jego brat pojmie wdowę po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu'. Otóż było u nas siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł, a ponieważ nie miał potomstwa, zostawił swoją żonę bratu. Tak samo drugi i trzeci - aż do siódmego. W końcu po wszystkim umarła ta kobieta. Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie po zmartwychwstaniu ? Bo wszyscy ją mieli za żonę". Jezus im odpowiedział: "Jesteście w błędzie, bo nie znacie Pisma ani mocy Bożej. Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie. A co do zmartwychwstania umarłych, to nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: 'Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba ?' Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych". Ewangelia św. Mateusza 22,23 "Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania ?. Jeżeli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Jeśli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w waszych grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni". Św. Paweł - 1 list do Koryntian; 1 Kor 15,12 Epilog ================================================= "Ona mi pierwsza pokazała księżyc I pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz. Byłem wtedy mały jak muszelka. a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne. Noc. Dopala się nafta w lampce. Lamentuje nad uchem komar. Może to ty, matko, na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma ?. Albo na jeziorze żaglem białym ?. Albo falą w brzegi pochyłe ?. Może twoje dłonie posypały mój manuskrypt gwiaździstym pyłem ?. A możeś jest południowa godzina, mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach ?. Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach - od włosów. Czy to nie twoja ?. .............................." K.I.Gałczyński - Spotkanie z matką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Troche z innej strony... IP: *.unl.edu 14.03.02, 15:52 Gość portalu: k napisał(a): Piekny watek. Brawo Dzik i dzieki Ci za to. Ja jednak, jesli mozna, inaczej widze sprawe umierania, Boga i zmartwywstania. Po pierwsze uwazam, ze nasza cywilizacja miala poczatek w innej czesci naszego Universe, nie tu na Ziemii. Po drugie, pierwsi osadnicy byli istotami duchowymi, potrafiacymi zmieniac gestosc swego ciala ze spirytualnego do fizycznego wedle zyczenia. Z biegiem czasu, prawdopodobnie po uplywie milionow lat ziemskich, osadnicy owi zatracili swa zdolnosc zmieniania gestosci swych cial i aby to osiagnac jedynym wyjsciem byla wlasnie... smierc fizyczna, ktora uwalniala cialo spirytualne z wiezienia 3-wymiarowej rzeczywistosci. Osadnicy owi, stajac sie "bardziej ziemscy", zaczeli experymentowac z Natura (w podobny sposob jak to robimy dzisiaj) i to doprowadzilo do katastrofy. Tu dochodzimy do biblijnego Wygnania z Raju. Reszte juz znamy. Smierc stala sie koniecznoscia, ale tak nie bylo kiedys i naszym celem jest powrot do owego Edenu, gdzie nie bylo chorob, smierci fizycznej, pracy (tak, tak, zwolennicy etyki kapitalistycznej). Generalnie naszym celem jest niesmiertelnosc fizyczna a nie jakies zaswiaty. W zaswiaty udajemy sie na swego rodzaju SAD, o ktorym pisze Dzik, ale powracamy na ziemie, do szkoly, by w koncu zrozumiec swe powolanie do zycia wiecznego, w tym trzecim wymiarze. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Troche z innej strony... do Imagine IP: *.pse.pl 14.03.02, 16:07 Twój list wygląda trochę jak scenariusz filmu s-f - "Gwiedne wrota" albo coś takiego. to ciekawe choć mniej prawdopodobne od istnienia Boga (Stwórcy), którego obecność ludzi wierzący odczuwają na codzięń. Jeśli powiesz, że ten Bóg to po prostu przybysz z kosmosu to się z tobą +- zgadzam. Jeśli powiesz, że Jezus był pierwszym, który musiał umrzęc by żyć wiecznie to nie ma zgody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dziku-ty masz przechlapane IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 16:13 nie dość ,że atakuja cię tacy niewierzący jak ja, to jeszcze musisz odpowiadać różnego rodzaju wierzącym inaczej. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Dziku-ty masz przechlapane IP: *.pse.pl 14.03.02, 16:17 Ale ja się wcale nie czuję atakowany przez was i lubię wam odpowiadać. Jest kilka wyjątków od tej reguły, ci którym nie odpisuję wiedzą o kogo chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG przenosząc w real IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 16:22 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Ale ja się wcale nie czuję atakowany przez was > i lubię wam odpowiadać. > > Jest kilka wyjątków od tej reguły, > ci którym nie odpisuję wiedzą o kogo chodzi no właśnie. W realu też lubię byc w centrum uwagi , jednak to jest moje środowisko ukształtowane przy moim udziale. A tu?Tyleż przypadkowości, anonimowości pozwalającej na niewybredne ataki. Aż głupio wystepować i w roli atakującego. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Troche z innej strony... do Imagine IP: *.unl.edu 14.03.02, 16:22 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Twój list wygląda trochę jak scenariusz filmu s-f - > "Gwiedne wrota" albo coś takiego. > > to ciekawe > choć mniej prawdopodobne od istnienia Boga (Stwórcy), > którego obecność ludzi wierzący odczuwają na codzięń. > > Jeśli powiesz, że ten Bóg to po prostu przybysz z > kosmosu to się z tobą +- zgadzam. > Jeśli powiesz, że Jezus był pierwszym, który musiał > umrzęc by żyć wiecznie to nie ma zgody. To nie Bog przybyl z kosmosu. Podroze miedzygalaktyczne mozliwe sa tylko za pomoca czegos podobnego do teleportacji, gdzie Swiadomosc przemieszcza sie odbudowujac (lub obudowujac sie) zgodnie do zastanych warunkow fizycznych. Nie ma innego Boga niz Zycie samo. Jezus nie byl pierwszym, ktory umarl by zyc wiecznie. My wszyscy doswiadczamy tego procesu i w rzeczywistosci zyjemy wiecznie czy tego chcemy czy nie, czy wiemy o tym czy nie. Zmieniamy tylko (nasza swiadomosc, ktora w rzeczywistosci jestesmy) garnitur w jakim wystepujemy, jesli pozwolisz mi na takie porownanie. Rola Jezusa bylo pokazanie, ze nie ma smierci, tej ktorej tak sie boimy, przypomnienie nam o dawno zapomnianych umiejetnosciach, zycia wiecznego, tu na ziemi. Nie wiem co kosciol nawyprawial z naukami, gdyz ta wersja, ktora nam tluka do glow kupy sie nie trzyma. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Ladnie konczysz rozmowe ze mna IP: *.unl.edu 14.03.02, 16:55 Gość portalu: Dzik napisał(a): Dzieki Dziku, nie widzialem ET, ani innych Gwiezdnych Wojen. Duzo czytam na ten temat, ale nic w rodzaju Power Rangers. Poza tym rozmyslam i dochodze do takich a nie innych wnioskow. Dusze sie w dogmie proponowanej przez kosciol katolicki, ale dusze sie tez w doktrynie Darwina. Uwazam za szczyt blazenady przyjecie, ze zycie zaczelo sie na ziemi. To taka sama prawda jak to, ze slonce kreci wokol ziemi. Nie jestes pierwszym ,ktory konczy rozwazania ze mna w ten wlasnie sposob. Czy lepiej naprawde rozmawiac o Bozi, Sadzie Ostatecznym czy moze lepiej przyjac te historie jako zagadke i szukac prawdziwego znaczenia tych cywilizacyjnych symboli ? Juz czas by ludzkosc wyrosla z kupy niedorzecznosci, niedopowiedzen, czyichs klapek na oczach, nie uwazasz ? Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Do Imagine IP: *.pse.pl 14.03.02, 17:05 nie miałem niczego złego na myłśi i nie chciałem cię, bron Boże, urazić, pisząc do ciebie 'E.T.' Nie widziałeś - jak piszesz - filmu Spillberga, więc może nie wiesz, że E.T. był to bardzo sympatyczny gość z kosmosu. Gdyby twoja teoria była słuszna to, i ty, i ja, bylibyśmy takimi goścmi z kosmosu. Pisząć 'trzymaj się' pisałem jak E.T. do E.T. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Do Imagine IP: *.unl.edu 14.03.02, 17:14 Gość portalu: Dzik napisał(a): > nie miałem niczego złego na myłśi i nie chciałem cię, > bron Boże, urazić, pisząc do ciebie 'E.T.' > > Nie widziałeś - jak piszesz - filmu Spillberga, > więc może nie wiesz, że E.T. był to bardzo > sympatyczny gość z kosmosu. Gdyby twoja teoria była > słuszna to, i ty, i ja, bylibyśmy takimi goścmi z > kosmosu. > > Pisząć 'trzymaj się' pisałem jak E.T. do E.T. > > > pozdrawiam > > Nie gniewam sie Dziku, mam jednak problem, gdyz ludzie zazwyczaj unikaja glebszych refleksji na poruszony przez Ciebie temat. Ot, papka podana i skonsumowana. Dla mnie Jezus byl takim wlasnie przybyszem, przypominaczem, misjonazem, naszym "kuzynem" ze zrodla, z ktorego tu sie dostalismy, a o ktorym wiekszosc juz zapomniala. Echo owego Raju, Edenu, kolaczace sie w piwnicach naszych swiadomosci, musi miec swoj odpowiednik w rzeczywistosci, ktora byla kiedys naszym zyciem !!!! My nic nie jestesmy w stanie wymyslec, co juz nie istnialo kiedys. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 15:39 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Notatki z nieudanych rekolekcji: > > Akt 1 Śmierć > Akt 2 Przed Bogiem > Akt 3 Zmartwychwstanie > Epilog Zabrałem już głos w dyskusji , a pwinienem zacząć od tego postu. Według mojego rozeznania to tylko śmierć jest pewnikiem. Reszta to wymysł ludzi. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.pse.pl 14.03.02, 16:21 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Gość portalu: Dzik napisał(a): > > > Notatki z nieudanych rekolekcji: > > > > Akt 1 Śmierć > > Akt 2 Przed Bogiem > > Akt 3 Zmartwychwstanie > > Epilog > > Zabrałem już głos w dyskusji , a pwinienem zacząć od > tego postu. > Według mojego rozeznania to tylko śmierć jest > pewnikiem. > Reszta to wymysł ludzi. > > Andrzej To zupełnie na odwrót niż ludzie wierzący dla których Bóg i zmartwychwstanie są pewnikiem - na ile może być pewnikiem to, w co wierzę - a śmierć jako kres wszystkiego jest wymysłem ludzi. Zresztą, nie obraź się, ale wymysłem ludzi niewierzących. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 16:26 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > > > Gość portalu: Dzik napisał(a): > > > > > Notatki z nieudanych rekolekcji: > > > > > > Akt 1 Śmierć > > > Akt 2 Przed Bogiem > > > Akt 3 Zmartwychwstanie > > > Epilog > > > > Zabrałem już głos w dyskusji , a pwinienem zacząć od > > tego postu. > > Według mojego rozeznania to tylko śmierć jest > > pewnikiem. > > Reszta to wymysł ludzi. > > > > Andrzej > To zupełnie na odwrót niż ludzie wierzący > dla których Bóg i zmartwychwstanie są pewnikiem > - na ile może być pewnikiem to, w co wierzę - > a śmierć jako kres wszystkiego jest wymysłem ludzi. > Zresztą, nie obraź się, ale wymysłem ludzi niewierzących. > Przeciez wiesz ,że nie obrażam się. To co napisałeś jest głebokie i warte przemyślenia. Mam powazne wątpliwości , co jest wymysłem ludzi: kres wszystkiego czy życie wieczne? Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.pse.pl 14.03.02, 16:57 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Mam powazne wątpliwości, co jest wymysłem ludzi: > kres wszystkiego czy życie wieczne? ciekawe, czy jest ktoś rozumny, kto nigdy nie ma takich wątpliowści. Mnie się nie mieści w głowie, że miałbym być jedynie kupą materii. Trochę lepszą niż byle bydle, bo zdolną do inteligentnego, abstrakcyjnego myślenia i np wymyślenia sobie Boga. Chociaż niewiele wiemy o tym co naprawdę myśli o nas nasz pies, może też myśli abstrakcyjnie. Nie mięści mi się w głowie, że to wszystko czym żyję, wszystkie uczucia, marzenia, pamięć, wyobraźnia, to jedynie wynik jakiegoś szczególnego zbiegu okoliczności w naturze. Nie mieści mi się w głowie że świat ogranicza się jedynie do materii lub jej braku (próżnia) i nie może (dlaczego ?) istnieć coś ponadto. Może to braki w wyobraźni, których nie mają osoby nie wierzące w Boga. Daje mi do myślenia, że człowiek jest jedyną istotą, która w sposób świadomy wyznacza sobie lub przyjmuje (Dekalog) kodeks postępowania, a następnie świadomie ten kodeks łamie. Grzeszy dla samej przyjemności grzeszenia. Powiem przewrotnie, że gdyby człowiek był po prostu zwierzęciem to chyba, najgorszym ze wszystkich, bo zdolnym do najgorszych okrucieństw i łajdactw bez sensu, a to byłoby dziwne, bo przyroda jest bardzo 'sensowna'. Myślę, że istnienie w człowieku i wokół niego, tego wyjątkowego w przyrodzie zła, jest dowodem na istnienie szatana (księcia ciemności), jako przeciwieństwa Boga, a skoro istnieje szatan to tym bardziej musi istnieć Bóg, bo "przyroda nie lubi próżni". Paradoksalnie nie tylko wyjątkowe dobro ale i zło w świecie też jest dowodem na istnienie Boga. Można w to wierzyć lub nie. Ale dlaczego nie ??? > > Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 05:01 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > > > > Mam powazne wątpliwości, co jest wymysłem ludzi: > > kres wszystkiego czy życie wieczne? > ciekawe, czy jest ktoś rozumny, kto nigdy nie ma takich > wątpliowści. > > Mnie się nie mieści w głowie, że miałbym być jedynie > kupą materii. Trochę lepszą niż byle bydle, bo zdolną > do inteligentnego, abstrakcyjnego myślenia > i np wymyślenia sobie Boga. > Chociaż niewiele wiemy o tym co naprawdę myśli > o nas nasz pies, może też myśli abstrakcyjnie. > > Nie mięści mi się w głowie, że to wszystko czym żyję, > wszystkie uczucia, marzenia, pamięć, wyobraźnia, to > jedynie wynik jakiegoś szczególnego zbiegu okoliczności > w naturze. > Nie mieści mi się w głowie że świat ogranicza się > jedynie do materii lub jej braku (próżnia) i nie może > (dlaczego ?) istnieć coś ponadto. > > Może to braki w wyobraźni, których nie mają osoby nie > wierzące w Boga. > > > Daje mi do myślenia, że człowiek jest jedyną istotą, > która w sposób świadomy wyznacza sobie lub przyjmuje > (Dekalog) kodeks postępowania, a następnie świadomie > ten kodeks łamie. > Grzeszy dla samej przyjemności grzeszenia. > Powiem przewrotnie, że gdyby człowiek > był po prostu zwierzęciem to chyba, najgorszym ze > wszystkich, bo zdolnym do najgorszych okrucieństw > i łajdactw bez sensu, a to byłoby dziwne, bo przyroda > jest bardzo 'sensowna'. > > Myślę, że istnienie w człowieku i wokół niego, tego > wyjątkowego w przyrodzie zła, jest dowodem na istnienie > szatana (księcia ciemności), jako przeciwieństwa Boga, > a skoro istnieje szatan to tym bardziej musi istnieć > Bóg, bo "przyroda nie lubi próżni". > > Paradoksalnie nie tylko wyjątkowe dobro ale > i zło w świecie też jest dowodem na istnienie > Boga. > > Można w to wierzyć lub nie. > Ale dlaczego nie ??? > > > > > > Andrzej > Też się zastanawiałem , ale dlaczego uwierzyć. To jest taka sfera człowieka ,że nic na przymus, nie da się. Nieraz zastanawiam sie nad sensem tego wszystkiego i czy rzeczywiście jestesmy kupą materii i czym poza rozbudowanym mysleniem abstrakcyjnym różnimy się od zwierząt. Róznimy się umiejętnościa pisania , bo swoistą mowę posiadają i zwierzęta.Posiadają one również zależności i uwarukowania zachowań pomagające życ w grupie. Róznimy się od nich tym ,że potrafiliśmy to zapisać i przekazywać idee bez konieczności naszej obecności. Dodatkową różnicą jest świadomość mijania, a w związku z tym zadawanie sobie pytania 'po co to wszystko' 'Czyż jest jakiś sens w moim zyciu , gdyby ograniczało się tylko do materii?' Najprościej uwierzyć w siłę sprawczą tego wszystkiego.Całe życie napiera jasności , wszystko jest poukładane , mamy Dekalog i problemem moralności jest w zasadzie jego przestrzeganie. Tylko w tej wierze za dużo jest działań człowieka ,a za mało samego Boga. Dlaczego mam uwierzyć nie widząc? Jakiś sens tego wszechświata powinien być ,ale to nie znaczy że musi. Siłę sprawczą możemy nazwać Bogiem , ale nie jest on tym opisywanym przez ludzi.Ten nasz ziemski Bóg służy do uregulowania życia społecznego, tu na ziemi i był i jest wykorzystywany do celów czysto przyziemnych. To tym bardziej nie uwierzę w takiego Boga. A zło i dobro.To jest też wymysł rozumu ludzkiego , jego mozliwości oceny zdarzeń czyli nie może być dowodem na istnienie drugiego wymysłu abstrakcyjnej częsci naszego umysłu. Dziku , pewnie Ci jest łatwiej z ta wiarą. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: do AG IP: *.pse.pl 15.03.02, 11:32 AG: Też się zastanawiałem, ale dlaczego uwierzyć. To jest taka sfera człowieka, że nic na przymus, nie da się. Dz: Każdy wierzyć może, trochę lepiej lub trochę gorzej. "Szukajcie a znajdziecie". Może wpadnij czasem do kościoła dominikanów to ten przy Freta po schodkach w dół, niedziela 12:00, a jeśli chcesz wysłuchać modlitw dzieci 'za mamę i za misia' (autentyczne) o 10:30. AG: Róznimy się umiejętnościa pisania, bo swoistą mowę posiadają i zwierzęta. Posiadają one również zależności i uwarukowania zachowań pomagające życ w grupie. Dz: słyszałeś pewnie w jak skomplikowany ale precyzyjny sposób, pszczoły przekazują sobie informacje gdzie szukać nektaru. To piękne. AG: Różnimy się od nich tym, że potrafiliśmy to zapisać i przekazywać idee bez konieczności naszej obecności. Dodatkową różnicą jest świadomość mijania, a w związku z tym zadawanie sobie pytania 'po co to wszystko'. 'Czyż jest jakiś sens w moim zyciu , gdyby ograniczało się tylko do materii?' Dz: Ba, a czy ja wiem o czym 'myśli' pies?. Może też o przemijaniu i po co to wszystko. Albo co myślą słonie gdy przystają przy szkielecie innego słonia. Stoją jakby odprawiałay nabożeństwo żałobne. AG: Najprościej uwierzyć w siłę sprawczą tego wszystkiego. Całe życie nabiera jasności, wszystko jest poukładane, mamy Dekalog i problemem moralności jest w zasadzie jego przestrzeganie. Tylko w tej wierze za dużo jest działań człowieka, a za mało samego Boga. Dlaczego mam uwierzyć nie widząc? Dz: Bo gdybyś widział, wiara nie była (smutną) koniecznością. AG: Jakiś sens tego wszechświata powinien być, ale to nie znaczy że musi. Siłę sprawczą możemy nazwać Bogiem, ale nie jest on tym opisywanym przez ludzi. Ten nasz ziemski Bóg służy do uregulowania życia społecznego, tu na ziemi i był i jest wykorzystywany do celów czysto przyziemnych. To tym bardziej nie uwierzę w takiego Boga. Dz: jeśli ktoś wykorzystuje swojego boga do przyziemnych celów to nie chodzi mu o boga tylko o te cele. Nie jest człowiekiem prawdziwie wierzącym. Ale czy to wina Boga ? AG: A zło i dobro. To jest też wymysł rozumu ludzkiego, jego mozliwości oceny zdarzeń czyli nie może być dowodem na istnienie drugiego wymysłu abstrakcyjnej częsci naszego umysłu. Dziku , pewnie Ci jest łatwiej z ta wiarą. Andrzej Dz: czasem trudniej, gdy mam nastawiać drugi policzek lub wybaczać a ręce świerzbią. No i ten dekalog .... ech czasem chciałoby się zgrzeszyć a oko opatrzności patrzy. Gorzej niż w 'Big Brother'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 20:40 Ukłony ostatnio rzadko zagladam na forum, bo jakby skórczyła mi się czasoprzestrzeń zawodowa, ale kiedy tacy klasycy, jak Dzik i Andrzej dyskutują, to korci do włączemia sie. Przerabiałem dwukrotnie punkt 1, raz kiedy powiedziano mi, że mam prawdopodobnie czerniaka i drugi raz kiedy zbierali mnie na stole operacyjnym po reakcji na jakieś farmaceutyczne świństwo. Zastanawiam się, która śmierć był gorsza, ta która zabiła chęć życia, czy ta, ktróa zabrała mi 4 minuty? To było kiedy miałem 19 lat, ale do dziś czasami słyszę ten smutny głos, mój własny głos ... to koniec chłopie, paczkuj się. Zmartwychwstawałem też dwa razy, pierwszy kiedy z poparzeniami na klacie i rurą w gardle obudziłem się pośród kabli tego cholernego pikania, a drugi raz kiedy nadeszły wyniki badań histopatologicznych. Miałęm szczęście, rozpoznanie było błędne. Nie doznałem środkowej części dramatu, cały czas byłem sam, bez tuneli, światełek i spływającej na mnie dobroci, nic, kompletnie nic. I tak się zacząłem zastanawiać, czy On jest, czy nie, a może nie zasłużyłem sobie na słynne obrazy z życia pożyciu? Może trochę smucę, ale nie mogłem się powstrzymać. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.unl.edu 14.03.02, 20:45 Gość portalu: waw napisał(a): > Ukłony > ostatnio rzadko zagladam na forum, bo jakby skórczyła mi się czasoprzestrzeń > zawodowa, ale kiedy tacy klasycy, jak Dzik i Andrzej dyskutują, to korci do > włączemia sie. > Przerabiałem dwukrotnie punkt 1, raz kiedy powiedziano mi, że mam > prawdopodobnie czerniaka i drugi raz kiedy zbierali mnie na stole operacyjnym > po reakcji na jakieś farmaceutyczne świństwo. Zastanawiam się, która śmierć był > > gorsza, ta która zabiła chęć życia, czy ta, ktróa zabrała mi 4 minuty? To było > kiedy miałem 19 lat, ale do dziś czasami słyszę ten smutny głos, mój własny > głos ... to koniec chłopie, paczkuj się. Zmartwychwstawałem też dwa razy, > pierwszy kiedy z poparzeniami na klacie i rurą w gardle obudziłem się pośród > kabli tego cholernego pikania, a drugi raz kiedy nadeszły wyniki badań > histopatologicznych. Miałęm szczęście, rozpoznanie było błędne. > Nie doznałem środkowej części dramatu, cały czas byłem sam, bez tuneli, > światełek i spływającej na mnie dobroci, nic, kompletnie nic. I tak się > zacząłem zastanawiać, czy On jest, czy nie, a może nie zasłużyłem sobie na > słynne obrazy z życia pożyciu? > Może trochę smucę, ale nie mogłem się powstrzymać. > Serdeczne pozdrowienia. Czekaj, czekaj. Powiedz cos wiecej o tej "srodkowej czesci dramatu". Skad wiesz ze to byl srodek ? Jak czules to NIC ? Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 20:51 Poprostu po podaniu leku dostałem zapaści, ustała, akcja serca i oddech, rozpoczęła się kalsyczna śmierć kliniczna, po 4 minutowej reanimacji i nafaszerowniu mnie różnymi świństwami wróciłem do życia. Nie było żadnego unoszenia się nad stłem, oglądania akcji reanimacyjnej, tunelu i jasnego światła. Była tylko boląca od defibrylatora klata i ta cholerna rura w gardle. Niniejszym nadmieniam, że czytałem Życie po życiu przed operacją i mogłem się sugerować, a tu nic. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.unl.edu 14.03.02, 22:44 Gość portalu: waw napisał(a): > Poprostu po podaniu leku dostałem zapaści, ustała, akcja serca i oddech, > rozpoczęła się kalsyczna śmierć kliniczna, po 4 minutowej reanimacji i > nafaszerowniu mnie różnymi świństwami wróciłem do życia. Nie było żadnego > unoszenia się nad stłem, oglądania akcji reanimacyjnej, tunelu i jasnego > światła. Była tylko boląca od defibrylatora klata i ta cholerna rura w gardle. > Niniejszym nadmieniam, że czytałem Życie po życiu przed operacją i mogłem się > sugerować, a tu nic. > pzdr Co wiec myslisz o tych relacjach, tunelach, swiatlach itp. Znam osobiscie klienta, ktory szedl przez ten tunel. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 08:07 Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, jak zinterpretować tą sytuację. Zdarzało mi się o tym dyskutować z różnymi ludźmi, o różnych światopoglądach i nic z tych rozmów nie wyniknęło poza frazesami. Tak mi się jednak zdaje, że jest to problem wiary, problem czego oczekujemy w takich chwilach i co mamy zakodowane w mózgach. Wierzący widzą znaki boże, inni nie widzą nic, bo ich umierająca świadomość nie tworzy obrazów, do których przyzwyczajali się całe życie. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milek Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.abo.wanadoo.fr 15.03.02, 11:41 Gość portalu: waw napisał(a): > Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, jak zinterpretować tą sytuację. Zdarzało > > mi się o tym dyskutować z różnymi ludźmi, o różnych światopoglądach i nic z > tych rozmów nie wyniknęło poza frazesami. > Tak mi się jednak zdaje, że jest to problem wiary, problem czego oczekujemy w > takich chwilach i co mamy zakodowane w mózgach. Wierzący widzą znaki boże, inni > > nie widzą nic, bo ich umierająca świadomość nie tworzy obrazów, do których > przyzwyczajali się całe życie. > pzdr. Moze to bedzie kolejny frazes, ale mysle, ze ani tunel w doswiadczeniach smierci klinicznej, ani brak takiego tunelu, nie dowodzi niczego zgola. Swiadomosc jest generalnie bardzo trudnym terenem badan, o czym wiedza zarowno psychologowie, jak i rejestruje psychiatria kliniczna. Ot, po prostu. Mnie bardziej przekonuje fakt, ze przezyles sytuacje, ktorych po ludzku, z racjonalnego tudziez naukowego punktu widzenia - nie powinienes byl przezyc... Po prostu. Moze to zbyt duzo racjonalizmu, jak na katoliczke? Pozdrawiam Milek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 13:44 Moje wewnętrzne odczucia są podobne, ważny jest finał sprawy, być może to nie był mój czas i może mam jeszcze coś do załatwienia w życiu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Brakujacy element zagadki - znaleziony IP: *.unl.edu 15.03.02, 15:49 Gość portalu: waw napisał(a): > Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, jak zinterpretować tą sytuację. Zdarzało > > mi się o tym dyskutować z różnymi ludźmi, o różnych światopoglądach i nic z > tych rozmów nie wyniknęło poza frazesami. > Tak mi się jednak zdaje, że jest to problem wiary, problem czego oczekujemy w > takich chwilach i co mamy zakodowane w mózgach. Wierzący widzą znaki boże, inni > > nie widzą nic, bo ich umierająca świadomość nie tworzy obrazów, do których > przyzwyczajali się całe życie. > pzdr. hej, moze tu jest odpowiedz na odwieczny dylemat, a mianowicie, ze jak wierzysz, to bedziesz zbawiony. Przypomina mi to pewne taoistyczne domysly, ze zbawionym moze byc tylko ten, kto umie skrystalizowac swa dusze w spirytualne cialo, ktore moze przetrwac poza fizycznym cialem. Innymi slowy, w naszych rekach lezy nasze zbawienie, czy zycie po zyciu. Czyli ci, co nie wierza beda potepieni na wieki. To zaczyna mi coraz bardziej pasowac. Co myslisz o tym ? Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 05:06 Cześć Zastanawiałem się nieraz nad wpływam tragicznych zdarzeń na naszą życiową postawę ,na nasze poglądy. Na ile wynikają one z przewatościowania naszych poglądów w obliczu tragedii , a na ile z wpływu i oczekiwań naszego środowiska społecznego.W obliczu tragedii stajemy się słabsi psychicznie i podatniejsi na wszelkiego rodzaju sugestie. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Śmierć - Bóg - Zmartwychwstanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 13:52 Jest sporo prawdy w tym co piszesz, jednak nie generalizowałbym, ponieważ tyle postaw ilu ludzi. Silniejsi psychicznie wychodzą często wzmocnieni i pewniejsi, że ich życie ma jakąś wartość, kiedy widzą reakcje najbliższych w momentach przełomowych. Słabsi uciekają w kierunku sił nadprzyrodzonych, które dają im komfort braku konieczności pojmowania przyczyn i skutków zaistniałej sytuacji. Obie te postawy mieszczą się jednak w ramach zwykłych reakcji ludzkiej świadomości. Ja podobno zmieniłem się w sposób trudny do pojęcia przez moje najbliższe otoczenie, stałęm się bardziej dojrzały i bardziej dociekliwy prawd tego świata. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Śmierć *** ??? IP: *.pse.pl 18.03.02, 11:27 Akt pierwszy ŚMIERĆ "To nie jst tak, że boje się umrzeć. Ja tylko nie chcę być przy tym obecny". Woody Allen. ============================================== Drzwi zadrżały - kto to? - śmierć weszła drobna malutka z kosą jak zapałka Zdziwienie. Oczy w słup A ona - przyszłam po kanarka. Ks. Jan Twardowski - Usłyszane zapisane --------------------------------------------- "Śmierć, jak wiemy, jest wydarzeniem nie tylko naturalnym, ale także społecznym, religijnym kosmicznym. Mówimy oczywiście o śmierci przychodzącej w zwykłym, względnie stabilnym porządku życia; w czasach wielkich klęsk żywiołowych, wielkiej zarazy, wojny, ludobójstwa, zwykłe pogrzeby są często niewykonalne, zwłoki masowo się usuwa do zbiorowych dołów albo spopiela, kości są anonimowe, nie ma czasu na rytuały. W normalnych - w przybliżeniu - czasach rytuały są konieczne. Śmierć, chociaż nie jest wydarzeniem rzadkim albo niezwykłym, zawsze narusza spójność zbiorowości, rodzi niepokój i zatrwożenie, wytrąca z rutyny. Rytuał ma przywracać normalność, utwierdzić od nowa skaleczoną wspólnotę. W naszej obyczajowości również stypa jest częścią tego procesu: wracamy do domu, wszystko działa, jemy wieczerzę, jesteśmy tą samą zbiorowością[...]. Śmierć rodzi zarówno fasynację, obecną zwłaszcza w niektórych cywilizacjach (przykładem Meksyk), jak też chęć usunięcia sprawy z pamięci". Leszek Kołakowski - O pogrzebach ---------------------------------------------------- "Nie mogąc znależć lekarstwa na śmierć, nędzę, niewiedzę, postanowili - aby osiągnąć szczęście - nie myśleć o tym. Blaise Pascal - Myśli II, 1660 ---------------------------------------------------- "Pogrzeb w pełni katolicki jest, oczywiśćie, zasnuty smutkiem, ale też wypełniony nadzieją, skoro zmarły powierzony jest boskiemu miłosierdziu, kapłan wzywa, by obecni modlili się za duszę świętej pamięci brata naszego, zapowiada zmartwychwstanie; my żegnamy go po prostu przed wielką podróżą do Jeruzalem niebiańskiej. Rytuał jest osadzony w wierze, w której śmierć została pokonana. Możemy więc mówić jak w hymnie Prudentiusa: Iam maesta quiesce querela, Lacrimas suspendite, matres, Nullus sua pignora plangat, Mors haec reparatio vitae est (Ucisz żale bolesne, Niech łzy wam nie płyną, matki, Nikt niech lamentów nie wznosi, Śmierć to odnowa życia)". Leszek Kołakowski - O pogrzebach. ----------------------------------------------------- "Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu - z powodu radości, że się człowiek na świat narodził. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę o rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać". "Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość" Ewangelia św. Jana 16,16 ------------------------------------------------------ "Skoro my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a skoro tylko śmierć się pojawi - nas już nie ma". Epikur z Samos. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anomen wszystkiego po trochu IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 11:57 witam, fajny wątek, miło się czytało. 1. Zastanawiam się jaki jest sens szukać głębiej, poza pojęciami Boga, zbawienia czegoś, co jakoby jest za tym ukryte. Był taki człowiek, Bultmann, który chciał odmitologizować Biblię. Innymi słowy: odrzeć język Pisma z warstwy "zabobonnych" pojęć, takich jak "zmartwychwstanie" "anioły" "demony" itp. Jeden z jego uczniów doprowadził jego dzieło do kresu - odmitologizował pojęcie Boga - jako opis dylematu, jaki jest w każdym człowieku mogę/powinienem. Cóż więc nam zostaje? Mogę/powinienem? Ufoludki? Czy to rzeczywiście "bardziej naukowa" albo "bardziej prawdziwa" wersja Boga i zbawienia? Jestem głeboko przekonany, że wiara jest dziełem Ducha Świętego i jest sprawą Bożych wybranych, dltego nie mam ochoty jakoś specjalnie apologetyzować za tradycyjnym traktowaniem owych pojęć (w które święcie wierzę). Chodzi mi po prostu o prostą obserwację: bez Boga jesteśmy, razem z całym naszym światem, żałośni. 2. czego się w śmierci boimy? ja boję się niebytu. jest to doświadczenie zupełnie mi obce. Moja dusza woła: jestem nieśmiertelna! Moje serce woła: Boże, zachowaj mnie w swojej łasce. A śmierć przychodzi nieubłaganie. Jestem wdzięczny za nadzieję życia wiecznego. Rzeczywiście to pomaga. Ale i utrudnia - życie w perspektywie wieczności oznacza życie przemienione. jest chyba jeszcze aspekt - obawa przed tym, co tam zastaniemy. Na podstawie doświadczenia żaden z nas wypowiedzieć się nie może. Możemy miec tylko nadzieję. Że nasza wiara - bo każdy tu musi na niej się oprzeć - poprowadzi nas poza śmierć - w niebyt, życie wieczne czy cokolwiek innego. 3. Nie szukałbym żadnego "portretu osobowości" wierzącej osoby. Prawda jest taka: Duch Boży może użyć wszystkiego. Innymi słowy, generalizowanie "tacy to a tacy wierzą" albo: "wiara pojawia się, gdy" jest spłyceniem. Znam świadectwa wielu bardzo róznych osób, w których życiu nawrócenie przychodziło w bardzo różnych, krańcowo odmiennych okolicznościach. Wydaje mi się, że jedynym wspólnym mianownikiem jest Boża łaska. pozdrowienia, a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Śmierć - fragment wywiadu z x.W.Hryniewiczem IP: *.pse.pl 18.03.02, 15:48 "Czy często rozmyśla Ksiądz o śmierci ? Z wiekiem myślę o niej coraz częściej. To jest wpisane w ludzkie dojrzewanie. Samo życie coraz bardziej oswaja z perspektywą odejścia. Czy Ksiądz myśli o śmierci z lękiem ? Nie, raczej z ufnością i ciekawością. Nie trzeba bać się Boga. Bardziej ludzi, bo tak łatwo krzywdzą. W jednym z egzemplarzy Pisma Świętego napisałem sobie ku pamięci: 'Cieszę się, Bożę, że nie będę sądzony przez hierarchów, przez teologów, przez instancje ludzkie, że sądem będzie Światło Twojego świata, które wszystko przenika. Cieszę się, że ostateczny sąd o losach człowieka spoczywa w Twoich rękach. Cieszę się, że Sędzią moim będzie Chrystus'. Człowiek wtedy zobaczy siebie w prawdzie. Niepotrzebnie wyobrażamy sobie, że tam będzie wielkie przepytywanie. Modlę się o pogodne odejście z tego świata w zgodzie z własnym życiem, z ludźmi, z wdzięcznością za życie. Trzeba mieć poczucie dobra i szczęścia w życiu. Wtedy łatwiej wyczuć, że druga strona życia nie jest ku przestrachowi. Nowy świat jest światem zdumienia, do którego powoli dojrzewmy i z którym się oswajamy. Jak nie przywiązać się sercem do słów: 'Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia' (2 Tm 1,7)! Można odchodzić w pokoju i z zaufaniem. Chciałbym tak odejść. A jak będę odchodził, któż to wie ? Czy i jak można oswoić się ze śmiercią, przygotować na śmierć ? Mówimy o sztuce umierania. Przygotowaniem człowieka jest jego życie. Najgorzej jest chyba odchodzić z poczuciem wyrządzonych krzywd; ze świadomością, że własnym życiem w sposób negatywny zaciążyłem na losach innych. Trudno odchodzić ze świadomością zmarnowanego życia, które przyczyniło się do unieszczęśliwiania innych. Człowiek może wyznać swoje winy, może za nie żałować, ale pewnych faktów nie cofnie. To chyba najbardziej boli. Czynić dobro - to najlepsze przygotowanie do śmierci. Pani Stanisława Grabska, pierwsza polska teolog z doktoratem, w jednym z wywiadów powiedziała, że jest bardzo ciekawa tego, co czeka ją po tamtej stronie. Czy Księdza też ciągnie ciekawość ? Pewnie ! Każdy chyba jest ciekaw na swój sposób. Słowa pani Grabskiej przypominają mi świadectwo znanego pastoralisty, Ferdynanda Klostermanna, który dwa razy przeszedł operację nowotworu. Oto jego wyznanie: 'Wiedziałem, że teraz muszę umrzeć. Czułem, że zapadam się coraz głębiej. Nie myślałem o niczym. Nie przyszło mi na myśl nic z Ewangelii ani z teologii. Żadna myśl o Bogu i Chrystusie, modlitwie i sakramencie. Czułem tylko, że spadam, ale nie w bezdeń. Jednego byłem pewny: będąc na dole, staję się spokojny, jestem bezpieczny. Jeśli to jedno było rezultatem całej teologii, którą podjąłem i sam rozwijałem, wszystkich sakramentów, które sprawowałem, i całego orędzia Ewangelii, w którą wierzyłem - warto było'. W ostatnich miesiącach życia Klostermann mawiał: 'Jestem już tak bardzo ciekaw tego, co potem'. Ten sam motyw powtarza się w naszych życiorysach. Jesteśmy ciekawi: jak tam jest ? We śnie czasami zadajemy pytania tym, którzy odeszli. Pamietam, że raz przyśnił mi się zmarły przed laty kolega z KUL-u, ks. Romuald Łukaszyk. Pytam go: 'Romek, jak tam jest, powiedz mi'. On mi tylko położył palec na usta - we śnie - i nic !" *HW* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Zmartwychwstanie *** (wersja przeformatowana) IP: *.pse.pl 18.03.02, 12:55 Akt trzeci ZMARTWYCHWSTANIE "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują 1 Kor 2,9; Iz 64,3; Jr 3,16 ================================================== " Owego dnia przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali Go w ten sposób: "Nauczycielu, Mojżesz powiedział: 'Jeśli ktoś umrze bezdzietnie, niech jego brat pojmie wdowę po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu'. Otóż było u nas siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł, a ponieważ nie miał potomstwa, zostawił swoją żonę bratu. Tak samo drugi i trzeci - aż do siódmego. W końcu po wszystkim umarła ta kobieta. Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie po zmartwychwstaniu ? Bo wszyscy ją mieli za żonę". Jezus im odpowiedział: "Jesteście w błędzie, bo nie znacie Pisma ani mocy Bożej. Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie. A co do zmartwychwstania umarłych, to nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: 'Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba ?' Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych". Ewangelia św. Mateusza 22,23 "Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania ?. Jeżeli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie próżna jest także nasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Jeśli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w waszych grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni". Św. Paweł - 1 list do Koryntian; 1 Kor 15,12 Epilog ================================================= "Ona mi pierwsza pokazała księżyc I pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz. Byłem wtedy mały jak muszelka. a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne. Noc. Dopala się nafta w lampce. Lamentuje nad uchem komar. Może to ty, matko, na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma ?. Albo na jeziorze żaglem białym ?. Albo falą w brzegi pochyłe ?. Może twoje dłonie posypały mój manuskrypt gwiaździstym pyłem ?. A możeś jest południowa godzina, mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach ?. Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach - od włosów. Czy to nie twoja ? ..............................." K.I.Gałczyński - Spotkanie z matką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Czy to śmierć czy zmartwychwstanie.Do Dzika. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.02, 16:28 Podpowiedz mi. Wpadłem na forum informacje i zdawało mi się ,że znajdę tam dyskutantów na poziomie.Może za mało czasu poświęciłem,lecz nie widzę. Oni wyznają te same zasday co Ty , to dlaczego z nimi nie da się rozmawiać? Czym sie róznicie? Wybrać śmierć tam i zmartwychwstanie tu , czy krążyć? Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Czy to śmierć czy zmartwychwstanie.Do AG. IP: *.pse.pl 18.03.02, 17:34 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Podpowiedz mi. > Wpadłem na forum informacje i zdawało mi się, że znajdę > tam dyskutantów na poziomie.Może za mało czasu > poświęciłem, lecz nie widzę. > Oni wyznają te same zasday co Ty , to dlaczego z nimi > nie da się rozmawiać? widocznie tylko wyznają te zasady ale nie stosują w życiu. czyli są 'jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący' > Czym sie róznicie? nie znam ich, nie potrafię ocenić różnic. na Forum każdy określa się jak chce, ale jeśli nie da się z nim rozmawiać to źle o nim źwiadczy. > Wybrać śmierć tam i zmartwychwstanie tu, czy krążyć? żeby zmartwychwstać trzeba wcześniej 'zaliczyć' śmierć - jeśli masz wybór to i tak dobrze. > > Andrzej pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś