Dodaj do ulubionych

sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 21:29
Polsa ratyfikowała protokół dodatkowy do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka
i
Podstawowych Wolności i nie może go wypowiedzieć - w przeciwnym razie
musiałaby
wystąpić z Rady Europy i znależć się w jednym szeregu z państwami
barbarzyńskimi jak kraje muzułmańskie, Chiny, Korea Północna czy USA.
Jeżeli zatrzymanym zostanie udwodniona wina (przypominam, że przyznanie się
nie
jest wystarczającym dowodem) i nie znajdą się okoliczności łagodzące jedyną
karą jaka powinna zostać orzeczona jest kara dożywotniego pozbawienia
wolności
z możliwością warunkowego przedterminowego zwolnienia co najmniej po 40
latach
(kiedy będą mieli około 60 lat)
To że 77 procent społeczeństwa jest za karą śmierci świadczy o konieczności
edukacji obywatelskiej, która pomogłaby uświadomić, że zabijanie w majestacie
prawa pozbawia każde społeczeńśtwo miana cywilizowanego.
Warto zauważyć, że gdy podobny odsetek Polaków był przeciwny udziałowi w
wojnie
irackiej ta sama partia jakoś nie powoływała się na sondaże. Nie mówię już o
kwestii aborcji gdzie też na pewno większość społeczeństwa jest przeciwna
penalizacji aborcji w każdym przypadku (ci sami politycy mówili wtedy o
przypadkowym społeczeńśtwie)
Obserwuj wątek
    • Gość: Jan Kaczynski = prawnik od siedmiu bolesci IP: 5.5R* / *.as2532.sol.superonline.com 12.07.04, 21:35
      Dal absolutny dowod swojej ignorancji w dziedzinie prawa europejskiego i
      miedzynarodowego.
      • Gość: wros Re: Kaczynski = prawnik od siedmiu bolesci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 11:33
        Jest dobry
    • Gość: klip jest super,jest super IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 12.07.04, 22:08
      W zamian mamy barbarzynstwo bandziorow i zabojcow-pedofili. No i jestesmy
      cywilizowani...inaczej. Wiwat oswiecona Europa !
    • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:19
      Ja też mam nadzieję, że sprawa kary śmierci jest sprawą zamkniętą. Pomysł, że
      kilku sędziów w moim imieniu skazuje człowieka na śmierć a kat dla mojego dobra
      go zabija przyprawia mnie o dreszcze. Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia
      dla kary śmierci. A jeśli kara śmierci ma być przywrócona, to sędzia na nią
      skazujący powinien mieć obowiązek sam pociągać za dźwignię. Ciekawe ilu by się
      zdecydowało na taki wyrok wiedząc, że sami będą musieli go wykonać.
      • Gość: klip Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 12.07.04, 22:23
        Nie dla twego dobra,tylko dla sprawiedliwosci. To ze morderca juz nikogo nie
        zabije,to tylko korzystny skutek uboczny.
        • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:32
          Gość portalu: klip napisał(a):

          > Nie dla twego dobra,tylko dla sprawiedliwosci.


          Sprawiedliwości? Życie za życie? Czym się w takim razie różni kat wykonujący za
          pieniądze wyrok sądu od płatnego mordercy?


          To ze morderca juz nikogo nie
          > zabije,to tylko korzystny skutek uboczny.


          Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
          • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:42
            > Sprawiedliwości? Życie za życie?

            Nie zawsze,bo sa tez wielokrotni mordercy. Jako ze jestesmy cywilizowani,to nie
            powinnismy stosowac tortur.

            Czym się w takim razie różni kat wykonujący za
            >
            > pieniądze wyrok sądu od płatnego mordercy?

            Tym samym czym sie rozni zabojca w samoobronie czy zolnierz-zabojca.

            > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.

            Po pierwsze ile % skazan w Polsce/Europie to bezwzgledne dozywocie ?
            Po drugie,to co proponujesz moze byc bardziej okrutne od ks. Ktos ma cierpiec
            cale zycie ? Ja wole sprawiedliwosc i milosierdzie(to nie zart) kary smierci.
            • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:54
              klip-klap napisał:

              > > Sprawiedliwości? Życie za życie?
              >
              > Nie zawsze,bo sa tez wielokrotni mordercy. Jako ze jestesmy cywilizowani,to
              nie
              > powinnismy stosowac tortur.


              Nie wyobrażam sobie większego okrucieństwa niż skazanie kogoś na śmierć i
              powolne oczekiwanie na nią.


              > Czym się w takim razie różni kat wykonujący za
              > >
              > > pieniądze wyrok sądu od płatnego mordercy?
              >
              > Tym samym czym sie rozni zabojca w samoobronie czy zolnierz-zabojca.


              Kat działa w samoobronie? Nie, kat wyłącznie wykonuje polecenia, zabija
              wyłącznie dla pieniędzy. Kim jest taki człowiek? Kim jest społeczeństwo, które
              mu za to płaci?


              > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
              >
              > Po pierwsze ile % skazan w Polsce/Europie to bezwzgledne dozywocie ?


              A jakie to ma dla nas znaczenie znaczenie? Żadne. Musimy się wiecznie oglądać
              na innych?


              > Po drugie,to co proponujesz moze byc bardziej okrutne od ks. Ktos ma cierpiec
              > cale zycie ? Ja wole sprawiedliwosc i milosierdzie(to nie zart) kary smierci.


              Żartujesz sobie. Zdecyduj się, sprawiedliwość czy miłosierdzie kś, bo uzywanie
              tych dwóch argumentów jednocześnie nieco osłabia Twój wywód. Miłosierna kara
              śmierci jako bardziej sprawiedliwa niż okrutne więzienie?
              • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:05
                kataryna.kataryna napisała:


                > Nie wyobrażam sobie większego okrucieństwa niż skazanie kogoś na śmierć i
                > powolne oczekiwanie na nią.

                Dlatego kare trzeba wykonac jak najszybciej po prowadzonym z najwyzsza
                starannoscia procesie.
                Ja sobie wyobrazam gorsze rzeczy,np.zamkniecie kogos w absolutnym odosobnieniu
                na cale zycie.

                >
                > > Czym się w takim razie różni kat wykonujący za
                > > >
                > > > pieniądze wyrok sądu od płatnego mordercy?
                > >
                > > Tym samym czym sie rozni zabojca w samoobronie czy zolnierz-zabojca.
                >
                >
                > Kat działa w samoobronie? Nie, kat wyłącznie wykonuje polecenia, zabija
                > wyłącznie dla pieniędzy. Kim jest taki człowiek? Kim jest społeczeństwo, które
                > mu za to płaci?

                Kat fizycznie robi to samo,tylko ze on to czyni moralnie tj.sprawiedliwie. jesli
                juz obwiniasz kata to obwin wszystkich-sedziego,prokuratora,policjanta. Tak
                naprawde winny jest tylko sprawca,ktory swiadomie zaplanowal morderstwo i tym
                samym zdecydowal o wlasnej smierci.

                > > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
                > >
                > > Po pierwsze ile % skazan w Polsce/Europie to bezwzgledne dozywocie ?
                >
                >
                > A jakie to ma dla nas znaczenie znaczenie? Żadne. Musimy się wiecznie oglądać
                > na innych?

                Pewnie ze zadne,ale jestem ciekawy jak to wyglada na kontynencie gdzie ks od
                jakiegos czasu nie ma. Zapewne podjeto szybkie i stanowcze kroki by wdrozyc
                bezwzgledne dozywocie. Przeciez nie moze chodzic o lagodna polityke wobec
                mordercow...
                > > Po drugie,to co proponujesz moze byc bardziej okrutne od ks. Ktos ma cierp
                > iec
                > > cale zycie ? Ja wole sprawiedliwosc i milosierdzie(to nie zart) kary smier
                > ci.
                >
                >
                > Żartujesz sobie. Zdecyduj się, sprawiedliwość czy miłosierdzie kś, bo uzywanie
                > tych dwóch argumentów jednocześnie nieco osłabia Twój wywód. Miłosierna kara
                > śmierci jako bardziej sprawiedliwa niż okrutne więzienie?

                To zaden zart.Wg mnie proponujesz najgorsze okrucienstwo.
                Pytanie:czy zycie to wartosc najwyzsza? Odpowiedz duzo by wyjasnila .
          • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:54
            kataryna.kataryna napisała:


            > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.


            Ale tak szczerze mówiąc, to zamykanie kogoś na całe życie w małej celi nie jest
            humanitarne, prawda?
            • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 22:59
              Jesli przyjmiemy,ze zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia,to WSZYSTKO co
              uczynimy by je zachowac wedlug zwolennikow takiego pogladu jest ok. Najgorsze
              okrucienstwo(byle zachowac zycie).
              Oczywiscie nie wiem czy kataryna.kataryna takie zalozenie ma(moze
              nieswiadomie?),ale na pewno jest jego bliska.
              • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:04
                klip-klap napisał:

                > Jesli przyjmiemy,ze zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia,to WSZYSTKO co
                > uczynimy by je zachowac wedlug zwolennikow takiego pogladu jest ok. Najgorsze
                > okrucienstwo(byle zachowac zycie).

                Ale odłóżmy na chwilę karę śmierci jako alternatywę dla dożywocia i zapomnijmy
                na chwilę o niej. Zamykanie kogoś na całe życie w ciasnej celi jest jakimś tam
                okrucieństwem w stosunku do tej osoby czy nie jest?
                • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:08
                  To jest okrucienstwo. Wg mojego osadu gorsze od szybkiej ks. Wg kataryny nie i
                  pewnie sie nie zgodzimy. Zaznaczam za chodzi o absolutna samotnosc,bo nie mozna
                  ryzykowac,ze skazany kogos zabije. Brrr,dla mnie to barbarzynstwo,cierpiec cale
                  zycie za jeden/kilka czynow.
                  • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:16
                    klip-klap napisał:

                    > To jest okrucienstwo. Wg mojego osadu gorsze od szybkiej ks. Wg kataryny nie i
                    > pewnie sie nie zgodzimy.

                    Ale kara śmierci nie ma tutaj znaczenia. Gdy odrzucimy całkowicie myśl o karze
                    śmierci i uznamy to za coś tak niewyobrażalnego w naszym życiu jak na przykład
                    palenie na stosie, to wtedy nie porównujemy dożywocia z karą śmierci, bo jest
                    to czysta abstrakcja. Dożywocie funkcjonuje jako coś bardziej humanitarnego
                    tylko dlatego, że porównuje się to z karą śmierci.
                    Popatrz na Jana kilka postów niżej. On już jest o krok od uznania, że mordercy
                    to biedne ofiary krwiżerczych społeczeństw.

                    > Zaznaczam za chodzi o absolutna samotnosc,bo nie mozna
                    > ryzykowac,ze skazany kogos zabije. Brrr,dla mnie to barbarzynstwo,cierpiec
                    cale zycie za jeden/kilka czynow.
                    • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:21
                      Cos w tym jest.Idac dalej musielibysmy zlikwidowac dozywocie jako niehumanitarne.

                      A Jan,szkoda pisac. Zwymyslalem tu ostatnio kogos na forum i na koniec
                      podpisalem sie,ze to nie moja wina tylko spoleczenstwa.Moze cos zrozumial ?
                      • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:43
                        klip-klap napisał:

                        > Cos w tym jest.Idac dalej musielibysmy zlikwidowac dozywocie jako
                        niehumanitarne.

                        Podczas dzisiejszej dyskusji w jednym z programów publicystycznych na temat
                        kary śmierci jeden z uczestników powiedział własnie, że już zaczynają się
                        pojawiać takie głosy, że dożywocie jest niehumanitarne. Ja o tym nie słyszałem
                        jeszcze, ale poczekajmy kilka lat i zobaczymy, jakie to nowe koncepcje wyklują
                        się w Europie.

                        > A Jan,szkoda pisac. Zwymyslalem tu ostatnio kogos na forum i na koniec
                        > podpisalem sie,ze to nie moja wina tylko spoleczenstwa.Moze cos zrozumial ?

                        • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 10:40
                          Trzeba powiedziec jasno,ze zamykanie ludzi w wiezieniach jest niehumanitarne. Co
                          wcale nie znaczy,ze trzeba z tego zrezygnowac.
                • maksimum Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 02:06
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > klip-klap napisał:
                  >
                  > > Jesli przyjmiemy,ze zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia,to WSZYSTKO co
                  > > uczynimy by je zachowac wedlug zwolennikow takiego pogladu jest ok. Najgor
                  > sze okrucienstwo(byle zachowac zycie).
                  >
                  > Ale odłóżmy na chwilę karę śmierci jako alternatywę dla dożywocia i
                  zapomnijmy
                  > na chwilę o niej. Zamykanie kogoś na całe życie w ciasnej celi jest jakimś
                  >tam okrucieństwem w stosunku do tej osoby czy nie jest?

                  W jakiej ciasnej celi? Oni maja prawa do spacerow,ogladania tv,gimnastykowania
                  sie,studiowania itd.
                  Na stolowke tez chodza grupowo i taki dozywotnik moze juz zabijac bezkarnie w
                  wiezieniu,BO WYZSZEJ KARY JUZ NIE MA.
                  A co sie stanie jak dozywotnik sie rozchoruje w wiezieniu i bedzie wymagal
                  opieki lekarskiej?
                  Przeciez moze zabic pielegniarza i lekarza,a nie mozna mu odmowic pomocy
                  lekarskiej.
                  To "milosierdzie" ze zniesieniem kary smierci jest kalectwem umyslowym.

              • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:04
                klip-klap napisał:

                > Jesli przyjmiemy,ze zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia,to WSZYSTKO co
                > uczynimy by je zachowac wedlug zwolennikow takiego pogladu jest ok. Najgorsze
                > okrucienstwo(byle zachowac zycie).


                Zgadza się. Ale tutaj taka sytuacja nie ma miejsca, bo się już przed niczym nie
                bronimy, tylko się mścimy. Czym innym jest zabicie w obronie własnej, a czym
                innych wyeliminowanie na zimno kogoś kogo można unieszkodliwić wsadzając na
                dożywocie.
                • maksimum sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta MSZCZENI 13.07.04, 05:31
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > klip-klap napisał:
                  >
                  > > Jesli przyjmiemy,ze zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia,to WSZYSTKO co
                  > > uczynimy by je zachowac wedlug zwolennikow takiego pogladu jest ok. Najgor
                  > sze
                  > > okrucienstwo(byle zachowac zycie).
                  >
                  >
                  > Zgadza się. Ale tutaj taka sytuacja nie ma miejsca, bo się już przed niczym
                  >nie bronimy, tylko się mścimy.

                  Widze,ze nie odrozniasz pojec.
                  Jesli przestepca jest zlapany i wyrok wydany przez sad,to nie ma tu zadnego
                  mszczenia sie.
                  Mszczenie nastepuje wtedy,gdy dokonujemy samosadu poza wymiarem sprawiedliwosci.
                  To czy wymiar sprawiedliwosci dysponuje kara smierci lub nie ZALEZY TYLKO OD
                  WYBORCOW.
                  W NY State kilka lat temu bylo zadane pytanie w czasie wyborow:Czy jestes za
                  kara smierci?
                  Wyborcy powiedzieli "tak" i gubernator Pataki wpisal do prawa NY State kare
                  smierci.
                  Poprzedni gubernator byl przeciwny karze smierci i przegral przez to wlasnie
                  wybory.

                  > Czym innym jest zabicie w obronie własnej, a czym
                  > innych wyeliminowanie na zimno kogoś kogo można unieszkodliwić wsadzając na
                  > dożywocie.
                • klip-klap czym 13.07.04, 10:45
                  Czym wiec rozni sie straznik wiezienny od wieznia skazanego za pozbawienie kogos
                  wolnosci?
                  Czym rozni sie policjant uzywajacy palki od przestepcy skazanego za pobicie ?
                  Czym sie rozni sedzia nakazujacy konfiskate mienia od zlodzieja?

                  Jesli niczym,to znaczy,ze kat tez nie rozni sie niczym od mordercow,ktorych
                  likwiduje.
            • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:02
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              >
              > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
              >
              >
              > Ale tak szczerze mówiąc, to zamykanie kogoś na całe życie w małej celi nie
              jest
              >
              > humanitarne, prawda?


              Jest humanitarne.
              Jestem zdecydowaną przeciwniczką kary śmierci bo po prostu nie potrafię sobie
              wyobrazić sytuacji w której sama nacisnęłabym dźwignię szubienicy. I nie
              czułabym się dobrze wiedząc, że robi to za mnie opłacany przeze mnie kat. Kara
              śmierci nie chroni społeczeństwa przed przestępcami, bo to nie wysokość kary
              ale jej nieuchronność może odstraszać pzrestępców. Ktoś kto wie, że na 50%
              ryzykuje dożywocie prędzej powstrzyma się o zbrodni niż ten kto wie, że na 5%
              ryzykuje karę śmierci. Kara śmierci nie zapsokaja naszego poczucia
              bezpieczństwa, zaspokaja tylko naszą potrzebę odwetu, najokrutniejszego z
              możliwych.
              • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:06
                kataryna.kataryna napisała:

                > goniacy.pielegniarz napisał:
                >
                > > kataryna.kataryna napisała:
                > >
                > >
                > > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
                > >
                > >
                > > Ale tak szczerze mówiąc, to zamykanie kogoś na całe życie w małej celi nie
                >
                > jest
                > >
                > > humanitarne, prawda?
                >
                >
                > Jest humanitarne.

                Jak zamykanie człowieka na całe życie w małej celi może być humanitarne???
                • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:21
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > > Jest humanitarne.
                  >
                  > Jak zamykanie człowieka na całe życie w małej celi może być humanitarne???



                  Nie rozumiem czy zmierzasz do tego, że każda kara jest niehumanitarna, czy do
                  tego, że kara śmierci jest jedyną karą humanitarną bo skraca mękę przestępcy.
                  • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:34
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > goniacy.pielegniarz napisał:
                    >
                    > > > Jest humanitarne.
                    > >
                    > > Jak zamykanie człowieka na całe życie w małej celi może być humanitarne???
                    >
                    >
                    >
                    > Nie rozumiem czy zmierzasz do tego, że każda kara jest niehumanitarna, czy do
                    > tego, że kara śmierci jest jedyną karą humanitarną bo skraca mękę przestępcy.


                    Dla jasności powiem tylko, że ja nie wyznaję poglądu, iż kara śmierci jest karą
                    humanitarną, bo skraca mękę.
                    Chciałbym po prostu wiedzieć, czy skazywanie kogoś na dożywotnie siedzenie w
                    małej celi jest humanitarne, ale bez jednoczesnego porównywania tego z karą
                    śmierci.
                    • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:51
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > kataryna.kataryna napisała:
                      >
                      > > goniacy.pielegniarz napisał:
                      > >
                      > > > > Jest humanitarne.
                      > > >
                      > > > Jak zamykanie człowieka na całe życie w małej celi może być humanitar
                      > ne???
                      > >
                      > >
                      > >
                      > > Nie rozumiem czy zmierzasz do tego, że każda kara jest niehumanitarna, czy
                      > do
                      > > tego, że kara śmierci jest jedyną karą humanitarną bo skraca mękę przestęp
                      > cy.
                      >
                      >
                      > Dla jasności powiem tylko, że ja nie wyznaję poglądu, iż kara śmierci jest
                      karą
                      >
                      > humanitarną, bo skraca mękę.
                      > Chciałbym po prostu wiedzieć, czy skazywanie kogoś na dożywotnie siedzenie w
                      > małej celi jest humanitarne, ale bez jednoczesnego porównywania tego z karą
                      > śmierci.


                      A dlaczego nie porównywać tego z karą śmierci? Jeśli nie z karą śmierci to z
                      czym? Z wczasami na Karaibach? Kara musi być i musi być dotkliwa, pytanie tylko
                      jak daleko może ta dotkliwość iść i czemu kara ma służyć.
                      • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 00:06
                        kataryna.kataryna napisała:


                        > A dlaczego nie porównywać tego z karą śmierci? Jeśli nie z karą śmierci to z
                        > czym? Z wczasami na Karaibach?

                        Jeśli porównasz karę śmierci wymierzaną poprzez zastrzyk z nabijaniem na pal,
                        to coś z tych dwóch rzeczy wyda Ci się bardziej humanitarne?

                        > Kara musi być i musi być dotkliwa, pytanie tylko
                        > jak daleko może ta dotkliwość iść i czemu kara ma służyć.

                        W dożywociu na pewno nie chodzi o resocjalizację, to jest pewne jak dwa razy
                        dwa. Więc o co chodzi?
                        • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 00:15
                          goniacy.pielegniarz napisał:

                          > kataryna.kataryna napisała:
                          >
                          >
                          > > A dlaczego nie porównywać tego z karą śmierci? Jeśli nie z karą śmierci to
                          > z
                          > > czym? Z wczasami na Karaibach?
                          >
                          > Jeśli porównasz karę śmierci wymierzaną poprzez zastrzyk z nabijaniem na pal,
                          > to coś z tych dwóch rzeczy wyda Ci się bardziej humanitarne?


                          Oczywiście, niemniej jednak i jedno i drugie jest zabijaniem, które zawsze jest
                          niehumanitarne. Może być tylko niehumanitarne w bardziej lub mniej bolesny
                          sposób.


                          > > Kara musi być i musi być dotkliwa, pytanie tylko
                          > > jak daleko może ta dotkliwość iść i czemu kara ma służyć.
                          >
                          > W dożywociu na pewno nie chodzi o resocjalizację, to jest pewne jak dwa razy
                          > dwa. Więc o co chodzi?


                          O karę i o izolację.
                • basia.basia Humanitarne? 16.07.04, 00:07
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > goniacy.pielegniarz napisał:
                  > >
                  > > > kataryna.kataryna napisała:
                  > > >
                  > > >
                  > > > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
                  > > >
                  > > >
                  > > > Ale tak szczerze mówiąc, to zamykanie kogoś na całe życie w małej cel
                  > i nie
                  > >
                  > > jest
                  > > >
                  > > > humanitarne, prawda?
                  > >
                  > >
                  > > Jest humanitarne.
                  >
                  > Jak zamykanie człowieka na całe życie w małej celi może być humanitarne???

                  Wczoraj w nocy przeczytałam tę Waszą dyskusję (mam na mysli też zwracie
                  Izy z Lupusem) i nie mogę sobie darować, więc ...

                  Mnie się zdaje, że jest humanitarne z punktu widzenia reszty społeczeństwa.
                  To jest humanitarne, bo odizolowywuje się mordercę a morderca z powodu tej
                  zbrodni, którą popełnił stawia się sam poza nawiasem społeczeństwa i nie
                  zamierzam się nad jego losem roztkliwiać.

                  Dodam, że jestem przeciw karze śmierci.
                  • iza.bella.iza Re: Humanitarne? 17.07.04, 18:30
                    basia.basia napisała:


                    > Mnie się zdaje, że jest humanitarne z punktu widzenia reszty społeczeństwa.
                    > To jest humanitarne, bo odizolowywuje się mordercę a morderca z powodu tej
                    > zbrodni, którą popełnił stawia się sam poza nawiasem społeczeństwa i nie
                    > zamierzam się nad jego losem roztkliwiać.

                    Ale GP zastanawiał się na tym, czy dla skazanego jest bardziej humanitarne
                    skazanie go na dożywocie, czy na kś.

                    > Dodam, że jestem przeciw karze śmierci.
                    • goniacy.pielegniarz Re: Humanitarne? 17.07.04, 18:47
                      iza.bella.iza napisała:

                      > basia.basia napisała:
                      >
                      >
                      > > Mnie się zdaje, że jest humanitarne z punktu widzenia reszty społeczeństw
                      > a.
                      > > To jest humanitarne, bo odizolowywuje się mordercę a morderca z powodu te
                      > j
                      > > zbrodni, którą popełnił stawia się sam poza nawiasem społeczeństwa i nie
                      > > zamierzam się nad jego losem roztkliwiać.
                      >
                      > Ale GP zastanawiał się na tym, czy dla skazanego jest bardziej humanitarne
                      > skazanie go na dożywocie, czy na kś.

                      Nie o to mi chodziło, ale mniejsza z tym. Ten wątek nie został skazany na karę
                      śmierci, tylko umarł śmiercią naturalną. W sumie to nawet nie było za co
                      wymierzać mu najwyższej dopuszczalnej kary. Gdyby jednak była taka potrzeba, to
                      i tak nie zostałby skazany na karę śmierci, co uchroniłoby Giwi od odgrywania
                      roli kata, a co najwyżej zostałby skazany na dożywocie na Oślej Ławce.
                      • mogiliani Nie chodzi o humanitaryzm lecz pokutę i naprawieni 17.07.04, 19:33
                        krzywd

                        Czy zastanawialiście się kiedyś jak wielu morderców już w chwilę po zabójstwie
                        (a wielu po pewnym czasie) było przerażonych tym co zrobiło i gotowych by było
                        zrobić wszystko by cofnąć czas, by wszystko naprawić. Są tylko wyjątkowe
                        przypadki, kiedy nie odczuwają wyrzutów sumienia.

                        Sami możecie policzyć ile zostało wam czasu do śmierci. Możecie się też
                        zastanowić, czy gdy będziecie umierać będziecie mogli śmiało popatrzeć w lustro
                        i powiedzieć, tak, godnie żyłem i nikogo nie skrzywdziłem
                        www.deathclock.com/
                        • iza.bella.iza Re: Nie chodzi o humanitaryzm lecz pokutę i napra 17.07.04, 21:47
                          mogiliani napisał:


                          > Czy zastanawialiście się kiedyś jak wielu morderców już w chwilę po
                          zabójstwie
                          > (a wielu po pewnym czasie) było przerażonych tym co zrobiło i gotowych by
                          było
                          > zrobić wszystko by cofnąć czas, by wszystko naprawić. Są tylko wyjątkowe
                          > przypadki, kiedy nie odczuwają wyrzutów sumienia.
                          >

                          Ja się często o tym myślę i właśnie dlatego jestem przeciwna karze śmierci.
                          Uważam, że każdy - nawet najbardziej zatwardziały bandyta powienien mieć prawo
                          do zastanowienia się nad swoim czynem, przeżycia wyrzutów sumienia i pokuty.
                          Żaden człowiek nie powinien wyręczać Pana Boga w wydaniu ostatecznego wyroku.
                          Kiedyś bardzo się buntowałam przeciwko temu, że dobrzy ludzie umierają - często
                          młodo, w pełni sił twórczych, a różni bandyci żyją długo i mają się dobrze,
                          jak chociażby niektórzy krwawi dyktatorzy (za takiego uważam Pinocheta np.).
                          Potem sobie pomyślałam, że może dlatego tak się dzieje, że Bóg długo daje
                          ludziom szansę na poprawę, o wiele dłużej my sami ją sobie i innym dajemy.
                          • mogiliani Re: Nie chodzi o humanitaryzm lecz pokutę i napra 17.07.04, 22:07
                            iza.bella.iza napisała:

                            > mogiliani napisał:
                            >
                            > > Czy zastanawialiście się kiedyś jak wielu morderców już w chwilę po
                            > zabójstwie
                            > > (a wielu po pewnym czasie) było przerażonych tym co zrobiło i gotowych by
                            > było
                            > > zrobić wszystko by cofnąć czas, by wszystko naprawić. Są tylko wyjątkowe
                            > > przypadki, kiedy nie odczuwają wyrzutów sumienia.
                            > >
                            >
                            > Ja się często o tym myślę i właśnie dlatego jestem przeciwna karze śmierci.
                            > Uważam, że każdy - nawet najbardziej zatwardziały bandyta powienien mieć
                            prawo
                            > do zastanowienia się nad swoim czynem, przeżycia wyrzutów sumienia i pokuty.
                            > Żaden człowiek nie powinien wyręczać Pana Boga w wydaniu ostatecznego wyroku.
                            > Kiedyś bardzo się buntowałam przeciwko temu, że dobrzy ludzie umierają -
                            często
                            > młodo, w pełni sił twórczych, a różni bandyci żyją długo i mają się dobrze,
                            > jak chociażby niektórzy krwawi dyktatorzy (za takiego uważam Pinocheta np.).
                            > Potem sobie pomyślałam, że może dlatego tak się dzieje, że Bóg długo daje
                            > ludziom szansę na poprawę, o wiele dłużej my sami ją sobie i innym dajemy.

                            Ja mam taki odruch, że gdy słyszę, że ktoś np. zabił bestialsko dziecko czy
                            staruszkę dla 10 złotych i widzę rozpacz najbliższych, to mam w sobie jakis
                            odruch zemsty, złości - coś krzysczy we mnie: to niesprawiedliwe!!! trze4ba
                            zabić drania! Ale po jakimś czasie wyobrażam też sobie rodzinę tego przestępcy
                            i jego samego... Są pewnie tacy, którym po spojrzeniu w ich zimne oczy odżyłby
                            mi te wszystkie złe uczucia. Może śniłoby mi się po nocach, że biorę pistolet i
                            zabijam takiego... Ale większość, jak widzi się reporterskie relacje z sali
                            rozpraw, to ludzie załamani. Myślę też wówczas o ich rodzinach.
                            Na jakims amerykańskim filmie była kiedys taka scena. Skazaniec dostał chyba 20
                            lat więzienia (zabił kogoś w bójce). Już po kilku latach przeistoczył się w
                            zupełnie innego człowieka, był po prostu dobrym człowiekiem. Mógłby wyjść, ale
                            system karny jest taki, że jakiś tam okres kary trzeba odsiedzieć by móc się
                            starać o warunkowe zwolnienie. Musiał więc siedzieć w więzieniu i być narażony
                            na kontakty z tymi więźniami, którzy takiej przemiany nie przeszli a którzy
                            tylko szukali zaczepek.
                            Wiem, że kara izolacji nie może być płynna, że muszą być jakieś ramy czasowe.
                            Czasem jednak wydaje mi się, że powinny byc ustalane indywidualnie - w
                            zależności od charakteru danego człowieka... Wiem też, ze tak nigdy nie będzie,
                            bo było by to pole do nadużyć, korupcji i szantażu...
                            • mogiliani A jeszcze jedno 17.07.04, 22:21
                              A jeszcze jedno. Zapomina się o tym, że wielu artystów grało w więzieniach,
                              gdyż próbują przełamać stereotyp, że skazany przestępca ma być raz na zawsze
                              skreślony ze społeczeństwa. Jednym z takich artystów był Bob Dylan
                              graphicwitness.com/carter/dylanconcert/index.htm
                            • iza.bella.iza Re: Nie chodzi o humanitaryzm lecz pokutę i napra 17.07.04, 22:43
                              W drugiej setce tego wątku pt. "Przypadki szczególne" w podobnym duchu
                              rozmawialiśmy sobie z Wartburgiem.

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14131482&a=14136163
                      • iza.bella.iza Re: Humanitarne? 17.07.04, 21:37
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > iza.bella.iza napisała:

                        > >
                        > > Ale GP zastanawiał się na tym, czy dla skazanego jest bardziej humanitarn
                        > e
                        > > skazanie go na dożywocie, czy na kś.
                        >
                        > Nie o to mi chodziło, ale mniejsza z tym.

                        Tak Cię zrozumiałam - to nie pierwszy raz w tym wątku się dzije, że ktoś kogoś
                        źle zrozumiał:( Całe szczęście, że uważasz "mniejsza z tym":)

                        > Ten wątek nie został skazany na karę
                        > śmierci, tylko umarł śmiercią naturalną.

                        Jak na razie jeszcze nie umarł w ogóle:)

                        > W sumie to nawet nie było za co
                        > wymierzać mu najwyższej dopuszczalnej kary.

                        Też tak uważam.

                        > Gdyby jednak była taka potrzeba, to
                        > i tak nie zostałby skazany na karę śmierci, co uchroniłoby Giwi od odgrywania
                        > roli kata, a co najwyżej zostałby skazany na dożywocie na Oślej Ławce.

                        I tam by się nasz wątek w humanitarnych warunkach zastanawiał, czy rzeczywiście
                        sobie na to zasłużył:)
              • klip-klap Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:13
                Kara
                > śmierci nie chroni społeczeństwa przed przestępcami, bo to nie wysokość kary
                > ale jej nieuchronność może odstraszać pzrestępców.

                Oj,oj,podstawowy blad,ktory i mnie wytknieto gdy dawno dawno temu bylem
                przeciwnikiem ks ;). Iloczyn obu, bo co za znaczenie mialby np. tydzien
                wiezienia za kradziez czy rok za morderstwo.
                • mogiliani Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 17.07.04, 19:51
                  klip-klap napisał:

                  > Kara
                  > > śmierci nie chroni społeczeństwa przed przestępcami, bo to nie wysokość ka
                  > ry ale jej nieuchronność może odstraszać pzrestępców.
                  >
                  > Oj,oj,podstawowy blad,ktory i mnie wytknieto gdy dawno dawno temu bylem
                  > przeciwnikiem ks ;). Iloczyn obu, bo co za znaczenie mialby np. tydzien
                  > wiezienia za kradziez czy rok za morderstwo.

                  Ani wysokość, ani nieuchronnośc nie chroni przed tym by ktoś nie popełnił znowu
                  przestępstwa. Nieuchronność z pewnością temu sprzyja, ale to za mało.
                  Przestępca musi nie tylko odczuć karę ale także zrozumiec błąd i musi mieć wolę
                  jej naprawienia. By z kolei mógł ją naprawić społeczeństwo musi mu to umożliwić.
              • lupus.lupus Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:49
                kataryna.kataryna napisała:

                > goniacy.pielegniarz napisał:
                >
                > > kataryna.kataryna napisała:
                > >
                > >
                > > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
                > >
                > >
                > > Ale tak szczerze mówiąc, to zamykanie kogoś na całe życie w małej celi nie
                >
                > jest
                > >
                > > humanitarne, prawda?
                >
                >
                > Jest humanitarne.
                > Jestem zdecydowaną przeciwniczką kary śmierci bo po prostu nie potrafię sobie
                > wyobrazić sytuacji w której sama nacisnęłabym dźwignię szubienicy. I nie
                > czułabym się dobrze wiedząc, że robi to za mnie opłacany przeze mnie kat.

                To bardzo wygodne pisać tak bez bagażu przykrych doświadczeń.Gdybyś choć raz
                uczestniczyła na rozprawie o morderstwo i widziała rodziny ofiar, które muszą
                być świadkami wyroków skazujacych 20 letnich morderców na 12 lat więzienia...



                Kara
                > śmierci nie chroni społeczeństwa przed przestępcami, bo to nie wysokość kary
                > ale jej nieuchronność może odstraszać pzrestępców. Ktoś kto wie, że na 50%
                > ryzykuje dożywocie prędzej powstrzyma się o zbrodni niż ten kto wie, że na 5%
                > ryzykuje karę śmierci.

                Chroni. Nie ma sensu przerzucać się wynikami różnych badań. Kara zasadnicza
                jest moralnie sprawiedliwa i społecznie uzasadniona. Gdy zaczynałem studia
                prawnicze ( wtedy jeszcze kara obowiązywała) byłem jej zdecydowanym
                przeciwnikiem. Teraz uważam, że wobec ogromu zdemoralizowania i poczucia
                całkowitej bezkarnosci ( przestrasz płatnego zabójcę potencjalna karą
                dożywocia) jej przywrócenie ( nie będzie przywrócona)jest elementranym
                składnikiem odbudowy autorytetu państwa i prawa. Jestem zdziwiony histerycznymi
                reakcjami na kolejną debatę w tej sprawie. Z oczywistych wzgledów kara główna
                nie będzie przywrócona. Takie inicjatywy służą wyłącznie wytwarzaniu presji na
                zaostrzenie kar. Politycy PiS mają tego pełną świadomość.


                Kara śmierci nie zapsokaja naszego poczucia
                > bezpieczństwa, zaspokaja tylko naszą potrzebę odwetu, najokrutniejszego z
                > możliwych.

                Dla Ciebie to odwet, dla mnie element sprawiedliwości.
                • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 00:11
                  lupus.lupus napisał:

                  > To bardzo wygodne pisać tak bez bagażu przykrych doświadczeń.Gdybyś choć raz
                  > uczestniczyła na rozprawie o morderstwo i widziała rodziny ofiar, które muszą
                  > być świadkami wyroków skazujacych 20 letnich morderców na 12 lat więzienia...


                  Aż tyle wiesz o moich doświadczeniach?


                  > Kara
                  > > śmierci nie chroni społeczeństwa przed przestępcami, bo to nie wysokość ka
                  > ry
                  > > ale jej nieuchronność może odstraszać pzrestępców. Ktoś kto wie, że na 50%
                  >
                  > > ryzykuje dożywocie prędzej powstrzyma się o zbrodni niż ten kto wie, że na
                  > 5%
                  > > ryzykuje karę śmierci.
                  >
                  > Chroni. Nie ma sensu przerzucać się wynikami różnych badań.


                  Dlaczego nie ma sensu? Jeśli ktoś uważa, że chroni, to chyba nie uważa tego
                  bezpodstawnie i potrafi podeprzeć się wynikami badań. Ja może jutro odgrzebię
                  te, które mnie przekonują.



                  Kara zasadnicza
                  > jest moralnie sprawiedliwa i społecznie uzasadniona.


                  Moralnie sprawiedliwa i społecznie uzasadniona? Nie wiem, może i tak tylko mi
                  jest trudno to zrozumieć. Być może zbyt rygorystycznie podchodzę do piątego
                  przykazania, może mi umknęło, że zaraz po "nie zabijaj" było "chyba, że będzie
                  to moralnie sprawiedliwe i społecznie uzasadnione".


                  Teraz uważam, że wobec ogromu zdemoralizowania i poczucia
                  > całkowitej bezkarnosci ( przestrasz płatnego zabójcę potencjalna karą
                  > dożywocia) jej przywrócenie ( nie będzie przywrócona)jest elementranym
                  > składnikiem odbudowy autorytetu państwa i prawa.


                  Płatnego zabójcy nie odstraszy ani kara dożywocia, ani kara śmierci, bo nie
                  dopuszcza, że spotka go któraś z nich.


                  Jestem zdziwiony histerycznymi
                  >
                  > reakcjami na kolejną debatę w tej sprawie.


                  Dlaczego nazywasz je histerycznymi? Dlaczego to reakcje przeciwników, a nie
                  zwolenników są histeryczne?


                  Z oczywistych wzgledów kara główna
                  > nie będzie przywrócona. Takie inicjatywy służą wyłącznie wytwarzaniu presji
                  na
                  > zaostrzenie kar. Politycy PiS mają tego pełną świadomość.


                  Jeśli rzeczywiście mają tego świadomość to tym bardziej mi przykro, dobrze im
                  życzę i nie jest mi przyjemnie, że używają haseł o karze śmierci tylko w grze o
                  zaostrzenie kar więzienia.


                  > Kara śmierci nie zapsokaja naszego poczucia
                  > > bezpieczństwa, zaspokaja tylko naszą potrzebę odwetu, najokrutniejszego z
                  > > możliwych.
                  >
                  > Dla Ciebie to odwet, dla mnie element sprawiedliwości.


                  Jeśli śmierć jest sprawiedliwą karą za śmierć, to może pobicie będzie
                  sprawiedliwą karą za pobicie a gwałt za gwałt? Czy w prawie chodzi o to, żeby
                  przestępcy zrobić dokładnie to samo co zrobił innym?

                  Chyba muszę kończyć bo czuję, że się nakręcam a nie chcę zaogniać dyskusji.
                  Miałam nadzieję, że już nie doczekam czasów kiedy będziemy znowu rozważać
                  zabijanie w majestacie prawa.
                • basia.basia Lupusie:) 16.07.04, 00:50
                  Przeczytałam wczoraj wszystkie posty i muszę dodać swoje trzy grosze,
                  bo widzę że Ty bardzo osobiście podchodzisz to całej tej dyskusji
                  i martwię się, że może potraktowałeś dziewczyny tak jakby były Twoimi
                  wrogami. Powinieneś wiedzieć, że kobiety mają skłonność do dzielenia
                  włosa na czworo i każdą ćwairtkę ... A z drugiej strony to jest bardzo
                  ciekawa dyskusja i ja też muszę się wtrącić:) Zrobię to komentując Wasze
                  posty.
                  Przed chwilą napisałam GP o tym, że izolacja zbrodniarza jest humanitarna
                  ze względu na resztę społeczeństwa. Uważam, że zbrodniarz jest jako osoba
                  obciążona swoim postępkiem poza nawiasem społeczeństwa - osobnikiem wyklętym
                  czyli wg naszych norm pozbawionym praw obywatelskich. Ma siedzieć w celi
                  do końca swoich dni po to, byśmy mieli pewność, że już nigdy nikomu nie
                  zagroził.

                  lupus.lupus napisał:

                  > To bardzo wygodne pisać tak bez bagażu przykrych doświadczeń.Gdybyś choć raz
                  > uczestniczyła na rozprawie o morderstwo i widziała rodziny ofiar, które muszą
                  > być świadkami wyroków skazujacych 20 letnich morderców na 12 lat więzienia...

                  Widzę, że wpływ na Twoje poglądy ma jakieś straszne wspomnienie. Rozumiem.

                  >
                  > Chroni. Nie ma sensu przerzucać się wynikami różnych badań. Kara zasadnicza
                  > jest moralnie sprawiedliwa i społecznie uzasadniona.

                  Tutaj mam zasadniczą wątpliwość i dlatego właśnie jestem przeciw karze śmierci.
                  Spróbuję napisać dlaczego tak uważam. Ty miałeś to doświadczenie z mordem
                  na młodym chłopaku (czy to ten zabity kijem bejsbolowym?). Każdy ma jakieś
                  tam momenty w życiu, które mu dają do myślenia. Dla mnie takim momentem był
                  wywiad z Jerzym Fedorowiczem, który w Teatrze Ludowym wystawił "Romea i Julię"
                  w podwójnej obsadzie. Wiesz zapewne o co chodzi. Ale może nie czytałeś tego.
                  Otóż on miał takie osobiste doświadczenie z tym skinem, który grał Romea:
                  ćwiczył z nim pojedynek Romea z Tybaldem i ten skin tak się
                  zapamiętał, rozjuszył, zmienił się w zwierzę, że przeraził Fedorowicza,
                  bo był w autentycznym amoku i Fedorowicz poczuł się zagrożony. Przerwał
                  walkę, chyba dał chłopakowi w pysk, by go wyrwać z tego stanu a jak ten
                  przyszedł do siebie to go zapytał czy on chciał go zamordować. Chłopak był
                  całkiem ogłupiały a Fedorowicz mu klarował co się stało, że gdyby nie to że
                  miecze były drewniane to by zginął, nie byłoby żadnego przedstawienia,
                  chłopak poszedłby do więzienia itp. Musiał trochę nad delikwentem popracować,
                  żeby mu w głowie przemeblować. Na koniec stwierdził, że ten młody człowiek
                  nie czuł, że to jest naprawdę. Myślał, że to tak jak w grach komputerowych,
                  wojownicy padają i zaraz się podnoszą, więc śmierć jest nierzeczywista:(

                  Jeszcze coś. Są ludzie o których się mówi, że to urodzeni mordercy.
                  Myślę, że to są ludzi którzy mają zły charakter i jeśli się im wiedzie w życiu
                  to nic złego nie zrobią ale jeśli jest przeciwnie to mogą być groźbą. Czytałam,
                  że większość z nich nie ma sumienia, nie obchodzą ich cudze uczucia. I to Ci są
                  dumni jak kogoś zamordują, podobno zwykle sobie wyobrażają, że ujdzie im to
                  bezkarnie, przechytrzą wszystkich. Ale to jest jedna z kategorii. Inną opisałam
                  wyżej. Są też inne.

                  W przypadku tych dwóch naszych morderców amy do czynienia z przykładem
                  młodzieżowego nihilizmu wynikającego z różnych przyczyn. Bezrobocie,
                  system szkolnictwa z bezużytecznymi zawodówkami, obszary nędzy. Taka
                  młodzież jest bez szans. Społeczeństwo skazuje tę część młodzieży na
                  nihilistyczne postawy. To jest straszne ale nie wszyscy z nich są sami
                  sobie winni, jak to się mówi. Pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin, z mętnych
                  środowisk.


                  Gdy zaczynałem studia
                  > prawnicze ( wtedy jeszcze kara obowiązywała) byłem jej zdecydowanym
                  > przeciwnikiem. Teraz uważam, że wobec ogromu zdemoralizowania i poczucia
                  > całkowitej bezkarnosci ( przestrasz płatnego zabójcę potencjalna karą
                  > dożywocia) jej przywrócenie ( nie będzie przywrócona)jest elementranym
                  > składnikiem odbudowy autorytetu państwa i prawa. Jestem zdziwiony
                  histerycznymi
                  >
                  > reakcjami na kolejną debatę w tej sprawie. Z oczywistych wzgledów kara główna
                  > nie będzie przywrócona. Takie inicjatywy służą wyłącznie wytwarzaniu presji
                  na
                  > zaostrzenie kar. Politycy PiS mają tego pełną świadomość.

                  >
                  > Dla Ciebie to odwet, dla mnie element sprawiedliwości.

                  Sądzę, że niektórzy z osadzonych na dożywocie za morderstwo
                  mają szansę na uświadomienie sobie swojej winy a więc i szansę
                  na żal za grzechy, pokutę umożliwia im państwo (izolacja, utrata
                  praw publicznych, pogarda ).

                  Z tym Kainem to było tak, że jak się Kain po wygnaniu go skarżył,
                  że każdy go będzie mógł zabić to mu Pan Bóg powiedział, że każdy
                  kto by się ośmielił podnieść na niego rękę będzie po siedmiokroć
                  potępiony. Ja to rozumiem tak, że Kain do końca swoich dni musi
                  znosić brzemię swego grzechu i być napiętnowanym, wyklętym tułaczem.
                  To jest jego kara.

                  Co o tym sądzisz?

                  Pozdrawiam
                  B.
                  • goniacy.pielegniarz Re: Lupusie:) 16.07.04, 10:51
                    basia.basia napisała:


                    > Przed chwilą napisałam GP o tym, że izolacja zbrodniarza jest humanitarna
                    > ze względu na resztę społeczeństwa. Uważam, że zbrodniarz jest jako osoba
                    > obciążona swoim postępkiem poza nawiasem społeczeństwa - osobnikiem wyklętym
                    > czyli wg naszych norm pozbawionym praw obywatelskich. Ma siedzieć w celi
                    > do końca swoich dni po to, byśmy mieli pewność, że już nigdy nikomu nie
                    > zagroził.

                    Ale ja nie o to pytałem. Chodziło mi o to, czy zamknięcie kogoś na całe życie
                    ze świadomością, że nigdy nie wyjdzie, jest dla niego humanitarne.

                    > lupus.lupus napisał:
                    >
                    > > To bardzo wygodne pisać tak bez bagażu przykrych doświadczeń.Gdybyś choć
                    > raz
                    > > uczestniczyła na rozprawie o morderstwo i widziała rodziny ofiar, które m
                    > uszą
                    > > być świadkami wyroków skazujacych 20 letnich morderców na 12 lat więzieni
                    > a...
                    >
                    > Widzę, że wpływ na Twoje poglądy ma jakieś straszne wspomnienie. Rozumiem.


                    Gdyby nie miało, to chyba nie zmieniałoby to w zasadniczy sposób tego, o czym
                    mówimy? Chodzi przecież o karę śmierci, a nie o to, z jakich powodów jedna
                    osoba popiera karę śmierci. Mógłby popierać i bez doświadczeń. Zresztą nie
                    wiem, z jakich powodów Lupus popiera kś.


                    > > Chroni. Nie ma sensu przerzucać się wynikami różnych badań. Kara zasadnic
                    > za
                    > > jest moralnie sprawiedliwa i społecznie uzasadniona.
                    >
                    > Tutaj mam zasadniczą wątpliwość i dlatego właśnie jestem przeciw karze
                    śmierci.
                    > Spróbuję napisać dlaczego tak uważam. Ty miałeś to doświadczenie z mordem
                    > na młodym chłopaku (czy to ten zabity kijem bejsbolowym?). Każdy ma jakieś
                    > tam momenty w życiu, które mu dają do myślenia. Dla mnie takim momentem był
                    > wywiad z Jerzym Fedorowiczem, który w Teatrze Ludowym wystawił "Romea i Julię"
                    > w podwójnej obsadzie. Wiesz zapewne o co chodzi. Ale może nie czytałeś tego.
                    > Otóż on miał takie osobiste doświadczenie z tym skinem, który grał Romea:
                    > ćwiczył z nim pojedynek Romea z Tybaldem i ten skin tak się
                    > zapamiętał, rozjuszył, zmienił się w zwierzę, że przeraził Fedorowicza,
                    > bo był w autentycznym amoku i Fedorowicz poczuł się zagrożony. Przerwał
                    > walkę, chyba dał chłopakowi w pysk, by go wyrwać z tego stanu a jak ten
                    > przyszedł do siebie to go zapytał czy on chciał go zamordować. Chłopak był
                    > całkiem ogłupiały a Fedorowicz mu klarował co się stało, że gdyby nie to że
                    > miecze były drewniane to by zginął, nie byłoby żadnego przedstawienia,
                    > chłopak poszedłby do więzienia itp. Musiał trochę nad delikwentem popracować,
                    > żeby mu w głowie przemeblować. Na koniec stwierdził, że ten młody człowiek
                    > nie czuł, że to jest naprawdę. Myślał, że to tak jak w grach komputerowych,
                    > wojownicy padają i zaraz się podnoszą, więc śmierć jest nierzeczywista:(

                    Opisałaś człowieka, który najprawdopodobniej nie jest do końca zdrowy
                    psychicznie, skoro nie odróżnia rzeczywistości od gier komputerowych. Nikt
                    tutaj nie domaga się skazywania na śmierć chorych psychicznie, którzy nie zdają
                    sobie sprawy z tego, co robią. Od tego są psychiatrzy, którzy badają takie
                    osoby.

                    > Jeszcze coś. Są ludzie o których się mówi, że to urodzeni mordercy.
                    > Myślę, że to są ludzi którzy mają zły charakter i jeśli się im wiedzie w życiu
                    > to nic złego nie zrobią ale jeśli jest przeciwnie to mogą być groźbą.
                    Czytałam,
                    > że większość z nich nie ma sumienia, nie obchodzą ich cudze uczucia. I to Ci

                    > dumni jak kogoś zamordują, podobno zwykle sobie wyobrażają, że ujdzie im to
                    > bezkarnie, przechytrzą wszystkich. Ale to jest jedna z kategorii. Inną
                    opisałam
                    > wyżej. Są też inne.

                    > W przypadku tych dwóch naszych morderców amy do czynienia z przykładem
                    > młodzieżowego nihilizmu wynikającego z różnych przyczyn. Bezrobocie,
                    > system szkolnictwa z bezużytecznymi zawodówkami, obszary nędzy. Taka
                    > młodzież jest bez szans. Społeczeństwo skazuje tę część młodzieży na
                    > nihilistyczne postawy. To jest straszne ale nie wszyscy z nich są sami
                    > sobie winni, jak to się mówi. Pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin, z mętnych
                    > środowisk.


                    A jak byłby z bogatego domu?
                    • basia.basia Re: Lupusie:) 16.07.04, 17:00
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      >
                      > Ale ja nie o to pytałem. Chodziło mi o to, czy zamknięcie kogoś na całe życie
                      > ze świadomością, że nigdy nie wyjdzie, jest dla niego humanitarne.

                      Myślę, że zbrodniarz woli to niż stryczek:(

                      >
                      > Gdyby nie miało, to chyba nie zmieniałoby to w zasadniczy sposób tego, o czym
                      > mówimy? Chodzi przecież o karę śmierci, a nie o to, z jakich powodów jedna
                      > osoba popiera karę śmierci. Mógłby popierać i bez doświadczeń. Zresztą nie
                      > wiem, z jakich powodów Lupus popiera kś.


                      Lupus napisał, że kiedyś był przeciw ale zmienił zdanie pod wpływem
                      uczestniczenia w procesie (chyba jako widz, nie wiem - nieważne),
                      to nim wstrząsnęło i wtedy zmienił zdanie.

                      > Opisałaś człowieka, który najprawdopodobniej nie jest do końca zdrowy
                      > psychicznie, skoro nie odróżnia rzeczywistości od gier komputerowych. Nikt
                      > tutaj nie domaga się skazywania na śmierć chorych psychicznie, którzy nie
                      zdają
                      >
                      > sobie sprawy z tego, co robią. Od tego są psychiatrzy, którzy badają takie
                      > osoby.

                      Ja tylko zasygnalizowałam problem (po nocy). Czytałam coś na temat zgubnego
                      wpływu na dzieci i młodzież tych gier komputwerowych, w których oni są
                      mordercami, ścigającymi itd. no trzymając tego joysticka czują się panami
                      życia i śmierci. U części z nich może spaczać postrzeganie.

                      Co do morderców psychopatycznych to jest to znowuż inna kategoria.
                      Dlatego pisałam, że to wszystko nie jest takie proste:(

                      >
                      > A jak byłby z bogatego domu?

                      To przyczyny są inne:( Słyszałam, że u części tzw. normalnej młodzieży
                      obserwuje się w ostatnich latach takie postawy, nihilistyczne właśnie
                      połączone z hedonistycznym patrzeniem na życie: "życie jest krótkie,
                      należy wycisnąć co się da, żyć intesywnie, choćby krótko, najważniejsze
                      są przyjemności itp." Wśród takich mogą być też potencjalni mordercy.

                      Wszystko to jest okropne:(
                      Zamykałabym ich a nie zabijała.

                      Kataryna przypomniała gdzieś tę Amerukankę straconą w zeszłym roku,
                      mimo wielkiej akcji protestacyjnej. Ona czekała kilkanaście lat na
                      egzekucję i przez ten czas przeszła na wiarę katolicką, oczywiście
                      żałowała tego co zrobiła itd. Kapłan więzienny utrzymuje, że zmiana
                      która się w niej dokonała była rzeczywista. W tej sytuacji stracenie
                      jej jest szczególnie okrutne. Niechby siedziała w tym więzieniu do
                      końca życia.
                  • goniacy.pielegniarz Re: Lupusie:) 16.07.04, 11:06
                    basia.basia napisała:


                    > W przypadku tych dwóch naszych morderców amy do czynienia z przykładem
                    > młodzieżowego nihilizmu wynikającego z różnych przyczyn. Bezrobocie,
                    > system szkolnictwa z bezużytecznymi zawodówkami, obszary nędzy. Taka
                    > młodzież jest bez szans. Społeczeństwo skazuje tę część młodzieży na
                    > nihilistyczne postawy. To jest straszne ale nie wszyscy z nich są sami
                    > sobie winni, jak to się mówi. Pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin, z mętnych
                    > środowisk.

                    Basiu, jak więc możesz w ogóle popierać karanie tych ofiar systemu?

                    • goniacy.pielegniarz Re: Lupusie:) 16.07.04, 11:45
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > basia.basia napisała:
                      >
                      >
                      > > W przypadku tych dwóch naszych morderców amy do czynienia z przykładem
                      > > młodzieżowego nihilizmu wynikającego z różnych przyczyn. Bezrobocie,
                      > > system szkolnictwa z bezużytecznymi zawodówkami, obszary nędzy. Taka
                      > > młodzież jest bez szans. Społeczeństwo skazuje tę część młodzieży na
                      > > nihilistyczne postawy. To jest straszne ale nie wszyscy z nich są sami
                      > > sobie winni, jak to się mówi. Pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin, z mętnych
                      >
                      > > środowisk.
                      >
                      > Basiu, jak więc możesz w ogóle popierać karanie tych ofiar systemu?


                      Może jeszcze dwa słowa, bo nie chcę, żeby to zabrzmiało złośliwie.
                      Jeśli to są argumenty przeciwko karze śmierci, to co powiesz o ludziach, którzy
                      nie pochodzą z męntych środowisk, nie chleją codziennie gdzieś po bramach i nie
                      skończyli zawodówek, a jednak mordują?

                      • basia.basia Re: Lupusie:) 16.07.04, 17:08
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > >
                        > > Basiu, jak więc możesz w ogóle popierać karanie tych ofiar systemu?
                        >
                        >
                        > Może jeszcze dwa słowa, bo nie chcę, żeby to zabrzmiało złośliwie.
                        > Jeśli to są argumenty przeciwko karze śmierci, to co powiesz o ludziach,
                        którzy
                        >
                        > nie pochodzą z męntych środowisk, nie chleją codziennie gdzieś po bramach i
                        nie
                        >
                        > skończyli zawodówek, a jednak mordują?
                        >

                        Ja już o tym napisałam Lupsowi.

                        Mnie chodzi tylko o to GP, że niektórzy z nich rokują nadzieję
                        na to, że doszliby do jakiegoś ładu ze sobą i Panem Bogiem
                        przed śmiercią:(
          • lupus.lupus Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:17
            kataryna.kataryna napisała:

            > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.

            To nie takie proste.Wysokość kary ma także znaczenie społeczne ( prewencja
            generalna) Nie chodzi tu tylko o zapobieganie popełnienia przestępstw przez
            samego skazanego (tu dożywocie jest wystarczające) ale o odstraszenie
            potencjalnych morderców.
            Zaznaczam, że nie uznaję poglądu głoszącego, że popełniającego zbrodnię nie
            obchodzi fakt istnienia kary zasadniczej.
            • kataryna.kataryna Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:24
              lupus.lupus napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
              >
              > To nie takie proste.Wysokość kary ma także znaczenie społeczne ( prewencja
              > generalna) Nie chodzi tu tylko o zapobieganie popełnienia przestępstw przez
              > samego skazanego (tu dożywocie jest wystarczające) ale o odstraszenie
              > potencjalnych morderców.


              Akurat istnienie kary śmierci odstraszy mordercę! W USA odstrasza? W krajach
              Ameryki Południowej gdzie można dostać czapę za przemyt narkotyków odstrasza? O
              ile pamiętam żadne badania nie dowiodły związku między istnieniem kś a spadkiem
              przestępczości. Myślisz, że rodzice dzieci z beczek nie zabiliby ich gdyby
              wiedzieli, że zamiast 25 lat dostaną karę śmierci?


              > Zaznaczam, że nie uznaję poglądu głoszącego, że popełniającego zbrodnię nie
              > obchodzi fakt istnienia kary zasadniczej.
              • lupus.lupus Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 12.07.04, 23:56
                kataryna.kataryna napisała:

                > lupus.lupus napisał:
                >
                > > kataryna.kataryna napisała:
                > >
                > > > Do tego wystarczy bezwzględne dożywocie.
                > >
                > > To nie takie proste.Wysokość kary ma także znaczenie społeczne ( prewencja
                >
                > > generalna) Nie chodzi tu tylko o zapobieganie popełnienia przestępstw prze
                > z
                > > samego skazanego (tu dożywocie jest wystarczające) ale o odstraszenie
                > > potencjalnych morderców.
                >
                >
                > Akurat istnienie kary śmierci odstraszy mordercę!

                Odstrasza. Są takie badania. Są różne badania na poparcie różnych tez. Nie ma
                sensu się niemi zarzucać.

                >W USA odstrasza? W krajach Ameryki Południowej gdzie można dostać czapę za
                przemyt narkotyków odstrasza?

                Wierzysz w utopię?


                >O ile pamiętam żadne badania nie dowiodły związku między istnieniem kś a
                spadkiem przestępczości.

                no właśnie, badania...

                >Myślisz, że rodzice dzieci z beczek nie zabiliby ich gdyby
                > wiedzieli, że zamiast 25 lat dostaną karę śmierci?

                Myślę, że tych "ludzi to nie obchodziło. Prawdopodobnie sa chorzy psychicznie.
                Czego nie można powiedzieć o wielu świadomych mordercach.


        • Gość: Jan morderca to produkt spoleczny lub psychopata IP: 207.80.14.* 12.07.04, 23:01
          Nikt nie rodzi sie morderca. Chorych psychicznie nalezy leczyc lub
          izolowac.Spoleczenstwo nie moze pozbyc sie odpowiedzialnosci za wychowanie i
          chorych poprzez kare smierci. To barbarzynstwo. Dziwi mnie, ze w kraju podobno
          chrzescijanskim ktos moze domagac sie kary smierci, bo przeciez wg nauk
          katolickich tylko Bog daje zycie i Bog ma prawo je odbierac. Nie wolno
          manipulowac dla celow politycznych i poklasku zadnej zemsty gawiedzi kara
          smierci.
      • Gość: jac UWAŻAM PODOBNIE IP: 213.17.204.* 12.07.04, 22:28
        NAJWYŻSZA KARĄ POWINNO BYĆ DOŻYWOCIE W BARDZO CIĘZKIM OBOZIE PRACY.
        Kamieniołomy, kopalnie uranu itp. Niech ten zwierz zapracuje na swoją śmierć.
        14-15 godz pracy dziennie i chleb i woda.
        Jak się nie podoba, to łomot.
        Zadnych widzeń , telewizorków itp.
        A dla przestrogi pokazać czasem w TV taki obóz.

        OCZYWIŚCIE TAKA SUROWA KARA, TYLKO WTEDY, KIEDY WINA JEST BEZSPORNA, A
        DZIALANIE OKRUTNE. Np dla tych tytpków z Torunia
        • nurek69 A dla przestrogi... 12.07.04, 22:48
          To pierwszy wyrok za ciężkie przestępstwa powinien odbywać się w takim
          zakładzie np. przez miesiąc.

          Pozdrawiam
          R.
    • Gość: goniacypielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: 213.155.175.* 12.07.04, 22:51
      Wszystko pięknie, ale bądź tak miły i wyjaśnij, dlaczego poparcie dla kary
      śmierci ma świadczyć o słabej świadomości obywatelskiej?
    • kataryna.kataryna Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:28
      Skoro kara śmierci jest sprawiedliwa to może zastanówmy się nad kryteriami
      według jakich powinna być wymierzana. Śmierć za każdą śmierć? Śmierć za kilka
      śmierci? Śmierć za okrutną śmierć?
      • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:30
        Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
        • kataryna.kataryna Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:46
          lupus.lupus napisał:

          > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.


          A dlaczego? Jeśli ma być sprawiedliwie to śmierć za każdą śmierć.
          • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:50
            kataryna.kataryna napisała:

            > lupus.lupus napisał:
            >
            > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
            >
            >
            > A dlaczego? Jeśli ma być sprawiedliwie to śmierć za każdą śmierć.

            Płatny zabójca na równi z kierowcą śmiertelnie potrącajacym przechodnia? Nie
            stosuj takich chwytów.
            • kataryna.kataryna Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:55
              lupus.lupus napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > > lupus.lupus napisał:
              > >
              > > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
              > >
              > >
              > > A dlaczego? Jeśli ma być sprawiedliwie to śmierć za każdą śmierć.
              >
              > Płatny zabójca na równi z kierowcą śmiertelnie potrącajacym przechodnia? Nie
              > stosuj takich chwytów.


              Dlaczego chwytów? Zresztą to Ty podałeś te przykłady, nie ja. Poza tym nie
              rozumiem dlaczego łagodniej traktować kogoś kto świadomie wsiada po pijaku do
              samochodu i zabija dzieciaka na przejściu dla pieszych niż płatnego zabójcę,
              któremu maltretowana żona zleciła morderstwo męża. Poza tym kat też jest
              płatnym zabójcą i zabija tylko dla pieniędzy a nie po to, żeby nam było
              bezpieczniej i sprawiedliwiej.
              • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:59
                kataryna.kataryna napisała:


                > Dlaczego chwytów?

                Przeciwniczka kary smierci żąda śmierci dla każdego zabójstwa. To nie jest
                chwyt? Wiesz dobrze, że ci którzy chcą ją wprowadzic przeznaczają ją wyłącznie
                dla sprawców najokrytniejszych mordów. Ile by było takich spraw w roku? Trzy,
                pięć?

                >Poza tym kat też jest
                > płatnym zabójcą i zabija tylko dla pieniędzy a nie po to, żeby nam było
                > bezpieczniej i sprawiedliwiej.

                To państwo rekami kata wymierza sprawiedliwosć.
                • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:07
                  lupus.lupus napisał:

                  > To państwo rekami kata wymierza sprawiedliwosć.
                  >

                  Piękny slogan. Łatwo się za nim ukryć razem z sumieniem. A czy gdyby to
                  bezosobowe państwo nie działało przez anonimowego, nikomu nieznanego kata tylko
                  przez Ciebie? Wyobraź sobie taką sytuację - państwo do wykonania kary śmierci
                  losuje obywatela i pada na Ciebie. Żeby Ci było trudniej, to przed wykoniem
                  wyroku musisz zapoznać z aktami sprawy i ze skazanym, a wyrok wykonać w
                  obecności wszystkich stron procesu oraz rodziny skazanego i ofiary, oczywiście
                  bez maski na twarzy. Zabijesz TEGO CZŁOWIEKA w imię państwa i w majestacie
                  prawa?
                  • iza.bella.iza Odpowiesz mi Lupusie? 13.07.04, 01:01
                    iza.bella.iza napisała:

                    > lupus.lupus napisał:
                    >
                    > > To państwo rekami kata wymierza sprawiedliwosć.
                    > >
                    >
                    > Piękny slogan. Łatwo się za nim ukryć razem z sumieniem. A czy gdyby to
                    > bezosobowe państwo nie działało przez anonimowego, nikomu nieznanego kata
                    tylko
                    >
                    > przez Ciebie? Wyobraź sobie taką sytuację - państwo do wykonania kary śmierci
                    > losuje obywatela i pada na Ciebie. Żeby Ci było trudniej, to przed wykoniem
                    > wyroku musisz zapoznać z aktami sprawy i ze skazanym, a wyrok wykonać w
                    > obecności wszystkich stron procesu oraz rodziny skazanego i ofiary,
                    oczywiście
                    > bez maski na twarzy. Zabijesz TEGO CZŁOWIEKA w imię państwa i w majestacie
                    > prawa?
                    • lupus.lupus Re: Odpowiesz mi Lupusie? 13.07.04, 01:09
                      Nie, nie odpowiem. To emocjonalna pornografia.
                      • iza.bella.iza Re: Odpowiesz mi Lupusie? 13.07.04, 01:21
                        lupus.lupus napisał:

                        > Nie, nie odpowiem. To emocjonalna pornografia.

                        Kpisz sobie ze mnie? Nic to - zostawiam Cię z tym pytaniem sam na sam. Dobrze,
                        że poruszyło Twoje emocje i Twoją wyobraźnię - jest nadzieja, że Twój
                        niezachwiany pogląd jednak skruszeje.
                • kataryna.kataryna Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:24
                  lupus.lupus napisał:

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  >
                  > > Dlaczego chwytów?
                  >
                  > Przeciwniczka kary smierci żąda śmierci dla każdego zabójstwa. To nie jest
                  > chwyt? Wiesz dobrze, że ci którzy chcą ją wprowadzic przeznaczają ją
                  wyłącznie
                  > dla sprawców najokrytniejszych mordów. Ile by było takich spraw w roku? Trzy,
                  > pięć?


                  Czyli śmierć nie za samą śmierć ale za okrucieństwo w jej zadawaniu? A co to
                  znaczy okrutna śmierć? Kto bardziej zasługuje na karę śmierci, ktoś kto pokroił
                  jedną ofiarę żywcem, czy ktoś kto zabił dziesięć osób bezboleśnie we śnie? To
                  nie chwyty, serio pytam bo chcę zrozumieć jak mamy wyliczać cenę za ludzkie
                  życie.


                  > >Poza tym kat też jest
                  > > płatnym zabójcą i zabija tylko dla pieniędzy a nie po to, żeby nam było
                  > > bezpieczniej i sprawiedliwiej.
                  >
                  > To państwo rekami kata wymierza sprawiedliwosć.


                  Państwo niech sobie wymierza ale katowi nie chodzi o żadną sprawiedliwość,
                  katem nie zostaje się z poczucia misji. I właśnie pomysł, że państwo ma opłacać
                  kata wydaje mi się szczególnie wstrętny.
                  • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:38
                    kataryna.kataryna napisała:


                    > Czyli śmierć nie za samą śmierć ale za okrucieństwo w jej zadawaniu? A co to
                    > znaczy okrutna śmierć? Kto bardziej zasługuje na karę śmierci, ktoś kto
                    pokroił
                    >
                    > jedną ofiarę żywcem, czy ktoś kto zabił dziesięć osób bezboleśnie we śnie? To
                    > nie chwyty, serio pytam bo chcę zrozumieć jak mamy wyliczać cenę za ludzkie
                    > życie.

                    Nie dam się sprowokować. W równym stopniu zasłużyli na śmierć.
                    >

                    > Państwo niech sobie wymierza ale katowi nie chodzi o żadną sprawiedliwość,
                    > katem nie zostaje się z poczucia misji. I właśnie pomysł, że państwo ma
                    opłacać
                    >
                    > kata wydaje mi się szczególnie wstrętny.

                    A gdyby katem chciał zostać ojciec tej zamordowanej dziewczyny. Zabronisz?
                    • kataryna.kataryna Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:47
                      lupus.lupus napisał:

                      > kataryna.kataryna napisała:
                      >
                      >
                      > > Czyli śmierć nie za samą śmierć ale za okrucieństwo w jej zadawaniu? A co
                      > to
                      > > znaczy okrutna śmierć? Kto bardziej zasługuje na karę śmierci, ktoś kto
                      > pokroił
                      > >
                      > > jedną ofiarę żywcem, czy ktoś kto zabił dziesięć osób bezboleśnie we śnie?
                      > To
                      > > nie chwyty, serio pytam bo chcę zrozumieć jak mamy wyliczać cenę za ludzki
                      > e
                      > > życie.
                      >
                      > Nie dam się sprowokować. W równym stopniu zasłużyli na śmierć.


                      To nie była prowokacja. Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć miary
                      sprawiedliwości stosowanej przy karze śmierci. Bo jeśli oko za oko, to dlaczego
                      ma mieć znaczenie kolor oka?


                      > > Państwo niech sobie wymierza ale katowi nie chodzi o żadną sprawiedliwość,
                      >
                      > > katem nie zostaje się z poczucia misji. I właśnie pomysł, że państwo ma
                      > opłacać
                      > >
                      > > kata wydaje mi się szczególnie wstrętny.
                      >
                      > A gdyby katem chciał zostać ojciec tej zamordowanej dziewczyny. Zabronisz?


                      Przypuszczam, że ojcowie wszystkich dziewczyn zgwałconych chcieliby wykonać
                      wyrok śmierći na oprawcach swoich córek. Zabronisz? A gdyby jakiś ojciec chciał
                      sam wymoerzyć sprawiedliwość kierowcy, który po pijanemu niechcący przejechał
                      jego dziecko. Zabronisz? A jak ja bym chciała udusić Samsona za to co robił
                      dzieciom, mam prawo?

                      • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:51
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > Przypuszczam, że ojcowie wszystkich dziewczyn zgwałconych chcieliby wykonać
                        > wyrok śmierći na oprawcach swoich córek. Zabronisz?

                        Zabronię.


                        >A gdyby jakiś ojciec chciał sam wymoerzyć sprawiedliwość kierowcy, który po
                        >pijanemu niechcący przejechał jego dziecko. Zabronisz?

                        Zabronię.


                        >A jak ja bym chciała udusić Samsona za to co robił dzieciom, mam prawo?

                        Nie masz prawa.

                        Nie zamierzam rozmawiać w ten sposób.
                        Dobranoc

                    • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:59
                      lupus.lupus napisał:

                      > A gdyby katem chciał zostać ojciec tej zamordowanej dziewczyny. Zabronisz?

                      Zabroni u tego kodeks karny, żeby "kara" nie wyglądała na zemstę:(
                      • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 01:03
                        Iza,
                        Już roliczyłaś i obnażyłaś mój powierzchowny chrześcijanizm. Teraz czas na moje
                        braki w znajomości prawa karnego?
                        • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 01:18
                          lupus.lupus napisał:

                          > Iza,
                          > Już roliczyłaś i obnażyłaś mój powierzchowny chrześcijanizm. Teraz czas na
                          moje
                          >
                          > braki w znajomości prawa karnego?

                          Niczego Ci nie obnażyłam ani nie rozliczyłam. Zadałam tylko Ci parę pytań.
                          Skoro w ich obliczu poczułeś się obnażony i rozliczony, to znaczy, że jednak
                          odryłeś jakiś dysonas w swojej postawie.

                          Jeśli chodzi o kodeks karny, to nie mogę wytykać Ci braków jego znajomści w
                          kontekście kary śmierci, bo na szczęście w Polsce takowej nie ma. Wydawało mi
                          się, że rozpatrujecie z Kasią jakieś hipotezy, więc ośmieliłam się dorzuć swoją.
                          Czemu jesteś taki rozdrażniony, Lupusie? Chyba nie sądziłeś, że na forum
                          wszyscy bez szemrania poprą Twoje tezy, zwłaszcza w tak kontrowersyjne sprawie
                          jak kara śmierci?
                          • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 08:06
                            iza.bella.iza napisała:


                            > Niczego Ci nie obnażyłam ani nie rozliczyłam. Zadałam tylko Ci parę pytań.
                            > Skoro w ich obliczu poczułeś się obnażony i rozliczony, to znaczy, że jednak
                            > odryłeś jakiś dysonas w swojej postawie.

                            Ja w każdym razie dziękuję za korepetycje z Nowego Testamentu.Dysonans.. hmm
                            pewnie masz rację. Kara śmierci jest wyzwaniem dla każdego człowieka. Tylko
                            głupcy przyjmują stanowisko w tej sprawie bez zastanowienia, a nawet
                            wewnętrznych konfliktów. Peoblem w tym, że uważam za niestosowne cyniczne
                            wykorzystwywanie ich w dyskusji, co zrobiłaś zadając mi to pytanie ( to o
                            własnoręcznym wykoniau kary również).

                            > Jeśli chodzi o kodeks karny, to nie mogę wytykać Ci braków jego znajomści w
                            > kontekście kary śmierci, bo na szczęście w Polsce takowej nie ma.

                            W chwili gdy rozpoczynałem studia, kara istaniała, a nawet była
                            wykonywana.Byłem wtedy jej zaciekłym przeciwnikiem.Później stopniowo zmieniałem
                            zdanie.W czasie zajęć aplikacyjnych uczestniczyłem na kilku głośnych procesach
                            o bestialskie morderstwa, które prowadził mój patron.Widziałem wszystko, krok
                            po kroku. Wizje lokalne, opinie psychologów, z których wynikało, że sprawca
                            wręcz rozkoszował się czynem,ogrom zdemoralizowania i cynizmu, rodzina siedząca
                            na sali. To może zachwiać każdym. Mną zachwiało i wcale nie jest mi z tym
                            dobrze. Na szczęscie zawsze znajdzie się ktoś kto wyczuje rozdraźnienie i
                            dysonans i wywlecze na zewnątrz.



                            > Czemu jesteś taki rozdrażniony, Lupusie? Chyba nie sądziłeś, że na forum
                            > wszyscy bez szemrania poprą Twoje tezy, zwłaszcza w tak kontrowersyjne
                            >sprawie jak kara śmierci?

                            Wiesz, w życiu bym nie przypuszczał, że możesz się do tego posunąć.
                            Przedstawiam swój pogląd i jednocześnie wymagam posłuchu?
                            • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 14.07.04, 01:02
                              lupus.lupus napisał:

                              >
                              > Ja w każdym razie dziękuję za korepetycje z Nowego Testamentu.Dysonans.. hmm
                              > pewnie masz rację. Kara śmierci jest wyzwaniem dla każdego człowieka. Tylko
                              > głupcy przyjmują stanowisko w tej sprawie bez zastanowienia, a nawet
                              > wewnętrznych konfliktów. Peoblem w tym, że uważam za niestosowne cyniczne
                              > wykorzystwywanie ich w dyskusji, co zrobiłaś zadając mi to pytanie ( to o
                              > własnoręcznym wykoniau kary również).

                              Za cyniczne i niestosowne uważasz zaglądanie w głąb Twojego sumienienia, wtedy
                              gdy głośno pochwalasz zabijanie w majestacie prawa? Kiedy Ci pewien slogan
                              sprowadzam do realnego poziomu, kiedy staram się pokazać na jaką tak naprawdę
                              sytuację się ten slogan przekłada, to Ty się obrażasz. Właśnie na tym polega
                              stosowanie nakazów prawa i moralności do siebie samego. Jeśli mówisz - TEGO
                              CZŁOWIEKA MOŻNA ZABIĆ (bo jest zły, podły, skrzwdził kogoś, zamordował) - to
                              musisz sobie zadać pytanie, czy Twoje sumienie szczerze na to zezwala, czy
                              gdybyś TY musiał wyrok wykonać, to nie zawachałbyś się i postąpił tak jak
                              nakazuje popierane przez CIEBIE prawo, ponieważ popierając je przykładasz rękę
                              do każdego wykonego wyroku śmierci i chcesz czy nie spada to na Twoje sumienie.
                              I jest to Twoja osobista sprawa, TWOJA i każdej innej JEDNOSTKI, będącej
                              częścią społeczeństwa a nie jakieś enigmatycznej masy zwanej społeczeństwem czy
                              abstrakcyjnego w gruncie rzeczy państwa.


                              > W chwili gdy rozpoczynałem studia, kara istaniała, a nawet była
                              > wykonywana.Byłem wtedy jej zaciekłym przeciwnikiem.Później stopniowo
                              zmieniałem
                              >
                              > zdanie.W czasie zajęć aplikacyjnych uczestniczyłem na kilku głośnych
                              procesach
                              > o bestialskie morderstwa, które prowadził mój patron.Widziałem wszystko, krok
                              > po kroku. Wizje lokalne, opinie psychologów, z których wynikało, że sprawca
                              > wręcz rozkoszował się czynem,ogrom zdemoralizowania i cynizmu, rodzina
                              siedząca
                              >
                              > na sali. To może zachwiać każdym. Mną zachwiało i wcale nie jest mi z tym
                              > dobrze.

                              A byłeś w celi śmierci? Byłeś na wykonaniu wyroku śmierci?

                              > Na szczęscie zawsze znajdzie się ktoś kto wyczuje rozdraźnienie i
                              > dysonans i wywlecze na zewnątrz.

                              Dziękuję, że to doceniasz. Po to są siostry i barcia w wierze. Mam nadzieję, że
                              Ty też mi nie odpuścisz, jeśli zajdzie taka potrzeba.


                              > > Czemu jesteś taki rozdrażniony, Lupusie? Chyba nie sądziłeś, że na forum
                              > > wszyscy bez szemrania poprą Twoje tezy, zwłaszcza w tak kontrowersyjne
                              > >sprawie jak kara śmierci?
                              >
                              > Wiesz, w życiu bym nie przypuszczał, że możesz się do tego posunąć.
                              > Przedstawiam swój pogląd i jednocześnie wymagam posłuchu?

                              Takie odniosłam wrażenie. Sorry. I nie bądź już taki rozdrażniny:)
                              • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 14.07.04, 08:12
                                iza.bella.iza napisała:


                                > Za cyniczne i niestosowne uważasz zaglądanie w głąb Twojego sumienienia,
                                >wtedy
                                > gdy głośno pochwalasz zabijanie w majestacie prawa? Kiedy Ci pewien slogan
                                > sprowadzam do realnego poziomu, kiedy staram się pokazać na jaką tak naprawdę
                                > sytuację się ten slogan przekłada, to Ty się obrażasz. Właśnie na tym polega
                                > stosowanie nakazów prawa i moralności do siebie samego. Jeśli mówisz - TEGO
                                > CZŁOWIEKA MOŻNA ZABIĆ (bo jest zły, podły, skrzwdził kogoś, zamordował) - to
                                > musisz sobie zadać pytanie, czy Twoje sumienie szczerze na to zezwala, czy
                                > gdybyś TY musiał wyrok wykonać, to nie zawachałbyś się i postąpił tak jak
                                > nakazuje popierane przez CIEBIE prawo, ponieważ popierając je przykładasz
                                rękę
                                > do każdego wykonego wyroku śmierci i chcesz czy nie spada to na Twoje
                                sumienie.
                                >
                                > I jest to Twoja osobista sprawa, TWOJA i każdej innej JEDNOSTKI, będącej
                                > częścią społeczeństwa a nie jakieś enigmatycznej masy zwanej społeczeństwem
                                czy abstrakcyjnego w gruncie rzeczy państwa.

                                Tym razem obnażyłaś moją obłudę, zakłamanie i hiporkyzję. Slogan, który
                                sprowadziłaś mi do realnego poziomu... Bo ja w zasadzie wcześniej nad tym się
                                nie zastanawiałem. Ot tak rzuciłem sobie monetą: orzeł- jestem za, reszka-
                                przeciw. Bez jakichkolwiek konfliktów wewnętrznych, zbędnego wahania i
                                rozdarcia, wieloletnich religijnych oporów....


                                > A byłeś w celi śmierci? Byłeś na wykonaniu wyroku śmierci?

                                Ostatni wyrok wykonano pod koniec lat 80 na Montelupich.Kilka lat później
                                widziałem drzwi tej celi.

                                > Takie odniosłam wrażenie. Sorry. I nie bądź już taki rozdrażniny:)

                                Jestem rozdraźniony. Chciałaś mi tym sprawić przykrość i Ci się udało. Lubię (
                                czasem bardzo) i szanuję tu wielu osób z którymi wiele mnie dzieli. Nigdy nie
                                przypuszczałbym ,że mozesz mnie posądzić o despotyczne zapędy.



                                • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 14.07.04, 12:57
                                  lupus.lupus napisał:

                                  >
                                  > Tym razem obnażyłaś moją obłudę, zakłamanie i hiporkyzję. Slogan, który
                                  > sprowadziłaś mi do realnego poziomu... Bo ja w zasadzie wcześniej nad tym się
                                  > nie zastanawiałem. Ot tak rzuciłem sobie monetą: orzeł- jestem za, reszka-
                                  > przeciw. Bez jakichkolwiek konfliktów wewnętrznych, zbędnego wahania i
                                  > rozdarcia, wieloletnich religijnych oporów....

                                  Jeszcze raz podkreślam, że niczego Ci nie obnażyłam. Przyznaję jednak, że
                                  chciałam, żebyś jeszcze raz przemyślał swoją opinię. Jako absolwent studiów
                                  prawniczych wiesz z pewnością, że to właśnie zadawanie pytań służy zasianiu
                                  wątpliwości. Twoje emocje świadczą, że poruszyłam w Tobie czułą strunę i
                                  uważam, że to dobrze. I okaż mi choć jedno moje zdanie skierowane do Ciebie, w
                                  którym o cokolwiek Cię posądzam czy oskarżam lub sugureję, że swojej opinii nie
                                  przemyślałeś głęboko.


                                  > Ostatni wyrok wykonano pod koniec lat 80 na Montelupich.Kilka lat później
                                  > widziałem drzwi tej celi.

                                  Tak przypuszczałam, że nie widziałeś. Ja na szczęście też nie. Widziałam jednak
                                  dokumentalny zpis filmowy ostatnich dni skazańca i jego kaźń na krześle
                                  elektrycznym. W tym filmie wypowiadały się również najbliżsi ofiary i ich ból
                                  też widziałam. Współodczuwanie z obiema stronami tej tragedii utwierdziło mnie
                                  w przekonaniu, że kara śmierci jest czymś potwornym i należy ją z naszego życia
                                  wyeliminować.


                                  > Jestem rozdraźniony. Chciałaś mi tym sprawić przykrość i Ci się udało.

                                  Nie chciałam Ci sprawić żadnej przykrości, ale faktem jest, że chciałam Cię
                                  nakłonić do weryfikcji lub przynajmniej ponownego przemyślenia Twojej opinii.
                                  To, że tak boleśnie odczułeś moje zabiegi, świadczy chyba o tym, że jednak
                                  Twoja opinia nie była tak mocno ugruntowana. Poza tym rozmawiamy o bardzo
                                  przykrym temacie. Mnie jest zawsze przykro, ilekroć słyszę nawoływania do
                                  przwyrócenia kary śmierci.

                                  > Lubię ( czasem bardzo) i szanuję tu wielu osób z którymi wiele mnie dzieli.

                                  Ja też Cię lubię i szanuję. Właśnie dlatego wdałam się z Tobą w spór. Z
                                  Maciejem przecież nie polemizuję.

                                  > Nigdy nie przypuszczałbym ,że mozesz mnie posądzić o despotyczne zapędy.

                                  Owszem, przesadziłam pisząc, że "chyba nie myślałeś....". Już Cię za to
                                  przeprosiłam. Napisałam tak, bo w pewnym momencie miałam wrażenie, że jesteś
                                  zły na mnie i Kasię o to, że nie chcemy się zgodzić z Twoim zdaniem i co więcej
                                  usiłujemy zasiać w Tobie (i w innych, podzielających Twój sąd) wątpliwośći.
                                  Reagowałeś na nasze posty bardzo emocjonalnie, prawie się obraziłeś. No to i ja
                                  się na chwilę obraziłam i zapragnęłam Ci dokuczyć. Mam nadzieję, że już
                                  wszystko w tej kwestii sobie wyjaśniliśmy:) Ja naprawdę nie posądzam Cię o
                                  despotyzm.
                                  • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 15.07.04, 00:12
                                    Podbijam wątek dla Lupusa, żeby nie przeoczył mojego listu:)
        • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:55
          lupus.lupus napisał:

          > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.

          Powiedz mi, Lupusie - jak godzisz takie poglądy ze swoim chrześcijańskim
          sumieniem? Dekalog mówi jasno - nie zabijaj. Kościół usprawiedliwa tylko
          zabójstwo w obronie własnej i w obronie ojczyzny. Za grzech uznaje eutanazję,
          aborcję, samobójstwo - czyli każdy przypadek, kiedy to człowiek a nie Bóg
          decyduje o śmierci.
          Wytłumacz mi przy okazji, jeśli potrafisz, dlaczego właśnie wśród
          zdeklarowanych i praktykujących katolików polskich jest największy odsetek
          zwolleników kary śmierci. Czyżby nauki Jana Pawła II, którego podobno tak
          sznują i kochają były dla nich niczym? Czy, ci którzy opwiadają się za
          zabijaniem w majestacie prawa spowiadają się ze swoich grzesznych przekonań?

          A przy okazji - czy zadanie komuś śmierci jest w ogóle jakąś karą? Kara to coś,
          co ma służyć wychowaniu, zdyscyplinowaniu karanego. Do kogo jest więc
          skierowana - do tego kto zostaje ukarany, czy do innych? Skazany na nią
          człowiek przecież umiera, co wyklucza wszelką jego reedukację. "Kara" śmierci
          służy więc do karania całej reszty społeczeństwa, bo ma je zastraszyć. Jakim
          prawem ktoś chce mnie w ten sposób karać i za co? Jakim prawem ktoś ma mnie
          przymuszać do uczestniczenia w zemście - bo tym faktycznie jest "kara" śmierci?
          • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:01
            iza.bella.iza napisała:

            > lupus.lupus napisał:
            >
            > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
            >
            > Powiedz mi, Lupusie - jak godzisz takie poglądy ze swoim chrześcijańskim
            > sumieniem? Dekalog mówi jasno - nie zabijaj.

            "Jeżeli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego. Bo
            człowiek został stworzony na obraz Boga." (Rdz, 9, 6)
            • Gość: jac Re: Taryfikator kary śmierci IP: 213.17.204.* 13.07.04, 00:04
              Lapsus, alr od czasu księgi rodzaju mamy Chrystusa i Nowy Testament.
              MT trochę inaczej ustawia sprawy.
            • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:12
              lupus.lupus napisał:

              > iza.bella.iza napisała:
              >
              > > lupus.lupus napisał:
              > >
              > > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
              > >
              > > Powiedz mi, Lupusie - jak godzisz takie poglądy ze swoim chrześcijańskim
              > > sumieniem? Dekalog mówi jasno - nie zabijaj.
              >
              > "Jeżeli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego. Bo
              > człowiek został stworzony na obraz Boga." (Rdz, 9, 6)

              Nie cytuj mi Starego Testamenu, bo tam są też kawałki pt. "oko za oko i ząb za
              ząb". Nie jesteś przecież starozakonnym tylko chrześcijaninem. Zacytuj stosowny
              fragment Ewangelii (masz 4 do wyboru) lub odpowiedz na postawione pytania.
              Przypominam Ci, chrześcijaninie Lupusie, że poprzez Osobę i ofiarę Jezusa Bóg
              zawarł z ludźmi Nowe Przymierze i dał Nowe Przykazania - miłuj bliźniego swego
              jak siebie samego.
            • leszek.sopot Czy my tu słuchamy Rabina? 13.07.04, 00:22
              Wolę cytować naszego Papieża:
              z orędzia na Boże Narodzenie 1998, kiedy to mówił m. in.:
              "Niech dzięki Bożemu Narodzeniu umocni się na całym świecie poparcie dla
              stosownych i pilnie potrzebnych działań, które (...) pozwolą znieść karę
              śmierci (...)".
              albo
              Papież pisze w "Evangelium vitae":
              "Dziś jednak dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie
              przypadki [konieczności zabicia przestępcy w celu obrony społeczeństwa] są
              bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale".

              Zajrzyj Lupusie do tego tekstu
              www.dominikanie.pl/teofil/2001/kilka.htm
          • lupus.lupus Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:33
            iza.bella.iza napisała:

            > lupus.lupus napisał:
            >
            > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
            >
            > Powiedz mi, Lupusie - jak godzisz takie poglądy ze swoim chrześcijańskim
            > sumieniem? Dekalog mówi jasno - nie zabijaj. Kościół usprawiedliwa tylko
            > zabójstwo w obronie własnej i w obronie ojczyzny. Za grzech uznaje eutanazję,
            > aborcję, samobójstwo - czyli każdy przypadek, kiedy to człowiek a nie Bóg
            > decyduje o śmierci.
            > Wytłumacz mi przy okazji, jeśli potrafisz, dlaczego właśnie wśród
            > zdeklarowanych i praktykujących katolików polskich jest największy odsetek
            > zwolleników kary śmierci. Czyżby nauki Jana Pawła II, którego podobno tak
            > sznują i kochają były dla nich niczym? Czy, ci którzy opwiadają się za
            > zabijaniem w majestacie prawa spowiadają się ze swoich grzesznych przekonań?
            >
            > A przy okazji - czy zadanie komuś śmierci jest w ogóle jakąś karą? Kara to
            coś,
            >
            > co ma służyć wychowaniu, zdyscyplinowaniu karanego. Do kogo jest więc
            > skierowana - do tego kto zostaje ukarany, czy do innych? Skazany na nią
            > człowiek przecież umiera, co wyklucza wszelką jego reedukację. "Kara" śmierci
            > służy więc do karania całej reszty społeczeństwa, bo ma je zastraszyć. Jakim
            > prawem ktoś chce mnie w ten sposób karać i za co? Jakim prawem ktoś ma mnie
            > przymuszać do uczestniczenia w zemście - bo tym faktycznie jest "kara"
            śmierci?


            Sprawa mojego chrześcijaństwa i jego relacji do popierania kary zasadniczej to
            sprawa mojego sumienia. Czy ateista nie ma prawa zastanawiać się nad jej
            zasadnościa? Zbawne jest to, że ilekroć dochodzi do dyskusji na temat kary
            głównej na nauczanie Kościoła powołują się ludzie, którzy na codzień z jego
            zdaniem zupełnie się nie liczą.
            Porównujesz ofiary niewinne ofiary aborcji z płatnym mordercą? Stanowisko
            kościoła w tej sprawie jest manipulowane w zależności od potrzeb. Jan Paweł II
            rzeczywiście wzywa... ale do stwarazania warunków by kara śmierci nie była
            wykonywana. W najnowszy Katechizm ( podpisany zresztą przez Jana Pawła II)
            wyraźnie mówi:
            "Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione,
            tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli
            jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed
            niesprawiedliwym napastnikiem."

            Kara zasadnicza łączy zarówno element sprawiedliwego odpłacenia za wyrzadzone
            straszliwe zło ( piszesz tak jakby chodziło podwędzenia jabłek na straganie) z
            prewencją ogólną. Możesz to nazwać zastraszaniem jeśli chcesz.

            • iza.bella.iza Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 00:54
              lupus.lupus napisał:

              >
              > Sprawa mojego chrześcijaństwa i jego relacji do popierania kary zasadniczej
              to
              > sprawa mojego sumienia.

              Oczywiście. To sprawa Twojego sumienia i Twojego spowiednika, jeśli jesteś
              katolikiem.

              > Czy ateista nie ma prawa zastanawiać się nad jej zasadnościa?

              Nie rozmawiam chyba z ateistą? Wielokrotnie na FK dawałeś wyraz swojej
              chrześcijańskiej wierze, dlatego Twoje poparcie dla zabijania w imię państwa
              czy sprawiedliwości mnie zdziwiło i Tobie personalnie, a nie komuś innemu
              zadałam swoje pytania.

              > Zbawne jest to, że ilekroć dochodzi do dyskusji na temat kary
              > głównej na nauczanie Kościoła powołują się ludzie, którzy na codzień z jego
              > zdaniem zupełnie się nie liczą.

              Czy również mnie masz na myśli, mówią co tych ludziach, co się " na codzień nie
              liczą z nauczaniem kościoła"? Zresztą to nie ważne. Dal Ciebie powinno być
              ważne czy Ty się z tym liczysz i jako chrześcijanin starasz się do nauki
              kościła stosować.

              > Porównujesz ofiary niewinne ofiary aborcji z płatnym mordercą?

              Gdzie? W którym miejscu?

              > Stanowisko
              > kościoła w tej sprawie jest manipulowane w zależności od potrzeb. Jan Paweł
              II
              > rzeczywiście wzywa... ale do stwarazania warunków by kara śmierci nie była
              > wykonywana. W najnowszy Katechizm ( podpisany zresztą przez Jana Pawła II)
              > wyraźnie mówi:
              > "Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione,
              > tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli
              > jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed
              > niesprawiedliwym napastnikiem."

              Odsyłam Cię do wpisu Leszka i jego linku do Dominikanów.

              > Kara zasadnicza łączy zarówno element sprawiedliwego odpłacenia za wyrzadzone
              > straszliwe zło ( piszesz tak jakby chodziło podwędzenia jabłek na straganie)
              z
              > prewencją ogólną.

              Gdzie piszę "jakby chodziło podwędzenia jabłek na straganie" i odnośnie czego?
              Straszliwym złem jest każde zabójstwo, każde morderstwo - również to popełniane
              przez anonimowe społeczeństwo czy państwo na konkretnym przestępcy. Zgadzam się
              z prezentowną przez Ciebie opinią mówiącą, że ów mord (a nie jakaś tam kara
              zasadnicza - koleny eufemizm) na mordercy jest ODPŁACENIEM za wyrządzone zło.
              Jest więc tylko i wyłącznie zemstą, a nie żadną karą.

              > Możesz to nazwać zastraszaniem jeśli chcesz.

              Tak to nazwałam. A potem wyraziłam swój protest przeciwko takiemu traktowaniu
              mnie w demokratycznym jakoby państwie.
          • maksimum Taryfikator kary śmierci REEDUKACJA IZABELLI-ZEMS 13.07.04, 05:47
            iza.bella.iza napisała:

            > lupus.lupus napisał:
            >
            > > Śmierć za okrutną bądź wielokrotną śmierć.
            >
            > Powiedz mi, Lupusie - jak godzisz takie poglądy ze swoim chrześcijańskim
            > sumieniem? Dekalog mówi jasno - nie zabijaj. Kościół usprawiedliwa tylko
            > zabójstwo w obronie własnej i w obronie ojczyzny. Za grzech uznaje eutanazję,
            > aborcję, samobójstwo - czyli każdy przypadek, kiedy to człowiek a nie Bóg
            > decyduje o śmierci.
            > Wytłumacz mi przy okazji, jeśli potrafisz, dlaczego właśnie wśród
            > zdeklarowanych i praktykujących katolików polskich jest największy odsetek
            > zwolleników kary śmierci. Czyżby nauki Jana Pawła II, którego podobno tak
            > sznują i kochają były dla nich niczym? Czy, ci którzy opwiadają się za
            > zabijaniem w majestacie prawa spowiadają się ze swoich grzesznych przekonań?
            >
            > A przy okazji - czy zadanie komuś śmierci jest w ogóle jakąś karą? Kara to
            >coś, co ma służyć wychowaniu, zdyscyplinowaniu karanego.

            Pewno nie slyszalas,ze kara ma byc adekwatna do przestepstwa?
            Za male przestepstwo jest mala kara.

            > Do kogo jest więc
            > skierowana - do tego kto zostaje ukarany, czy do innych? Skazany na nią
            > człowiek przecież umiera, co wyklucza wszelką jego reedukację.

            1-Absolutnie nie wyklucza,bo od momentu wydania wyroku do wykonania go mija co
            najmniej 1 rok,a jak Kasia wykazala w jednym przypadku zajelo to nawet 15 lat.
            2-Poza tym od momentu dokonania przestepstwa do momentu wyroku skazujacego tez
            mija sporo czasu,ktory mozna wykorzystac na reedukacje.


            > "Kara" śmierci
            > służy więc do karania całej reszty społeczeństwa, bo ma je zastraszyć. Jakim
            > prawem ktoś chce mnie w ten sposób karać i za co?

            Nie karac,TYLKO dac ci dobry przyklad,jak nie nalezy postepowac.

            > Jakim prawem ktoś ma mnie
            > przymuszać do uczestniczenia w zemście - bo tym faktycznie jest "kara"
            >śmierci?

            Zemsta nazywamy ukaranie przestepcy poprzez samosad,czyli POZA wymiarem
            sprawiedliwosci.
            Nie czytalas "Zemsty" Fredry?
          • klip-klap naduzycie 13.07.04, 11:01
            Znowu naduzywanie chrzescijanstwa. Chrzescijanstwo nie zabranialo i nie zabrania
            kary glownej. Po dluzsy wyklad odsylam:

            kara_smierci.k-raj.com.pl/art.html
            A milosierdzie ? Chrystus okazal jednemu z lotrow(po jego nawroceniu)
            milosierdzie na krzyzu. Czy oznaczalo to uwolnienie od kary krzyza ?
      • goniacy.pielegniarz Re: Taryfikator kary śmierci 12.07.04, 23:54
        kataryna.kataryna napisała:

        > Skoro kara śmierci jest sprawiedliwa to może zastanówmy się nad kryteriami
        > według jakich powinna być wymierzana. Śmierć za każdą śmierć? Śmierć za kilka
        > śmierci? Śmierć za okrutną śmierć?


        Ja sam nie jestem przekonany co do słuszności kary śmierci absolutnie i w 100%.
        Niemniej jednak skłaniam się bardziej w tym kierunku niż w kierunku przeciwnym
        karze śmierci. Co do kryteriów to jest chyba coś takiego jak zabójstwo ze
        szczególnym okrucieństwem przy pełnej świadomości popełnianego czynu. Zresztą
        nie znam się na terminologii prawniczej. Dla przykładu podam choćby sprawę
        ostatniego zabóstwa tej młodej dziewczyny, gdzie powodem była chęć uczczenia
        urodzin lub zaójstwa małego Michałka, którego tych dwóch degeneratów utopiło w
        jakiejś rzece. Oczywiście w obu sprawach mogą występować jakieś szczególne
        okoliczności, o których my nie wiemy. Ale od tego jest już sąd. Gdyby nie
        występowały żadne szczególne okoliczności łagodzące, to właśnie tacy ludzie
        pasują do kary śmierci.
        • leszek.sopot czy karany jest jedynym odpowiedzialnym? 13.07.04, 00:07
          Ja już dzisiaj w innym wątku wypowiadałem się przeciw karze śmierci.
          Przywołałem tam również ten tekst, który jak dla mnie bardzo wnikliwie
          przedstawia zagadnienie kary śmierci. Przypomne tu fragment z tego tekstu i
          zachęcam do przeczytania w całości.
          "[...] Odnośnie do kary śmierci wymierzanej, jak wiadomo, za przestępstwa
          szczególnie brutalne, istnieje jednak pytanie, czy rzeczywiście karany jest
          jedynym odpowiedzialnym i jedynym sprawcą zła, którego stał się bezpośrednią
          przyczyną. Najtrafniej zagadnienie to wyraził jeden z niemieckich aforystów
          doby Oświecenia G. Ch. Lichtenberg. Stawia on pytanie: "Czy wykonując wyrok na
          mordercy, nie popadamy w błąd, jak dziecko, co bije krzesło, o które się
          uderzyło?"16 Być może dopiero dzisiaj, pod koniec stulecia naznaczonego dwoma
          totalitaryzmami, możemy w pełni zrozumieć sens tego pytania. Jest ono bowiem w
          swej istocie zbieżne z tezą o banalności zła, która zrodziła się podczas
          procesu Adolfa Eichmanna, hitlerowskiego mordercy zza biurka. Hannah Arendt17
          pisząc o banalności zła miała przed oczami "małego" człowieczka, miernego
          urzędniczynę, "człowieka bez właściwości"; jedyną niezwykłą rzeczą, którą można
          było o nim powiedzieć było to, że stał się przyczyną wielkiego zła. Świat,
          który go sądził, nie był w stanie dostrzec rażącej dysproporcji pomiędzy
          diabolicznym bez mała obliczem tragedii, której Eichmann był bezpośrednią
          przyczyną, a prozaiczną i banalną sylwetką mordercy "zza biurka". Czy ktoś taki
          mógł rzeczywiście spowodować zagładę tak wielu? Eichmann jest wymownym
          przykładem człowieka, który wydaje się "nie dorastać" do skali zła, za które ma
          być odpowiedzialny. Przypomnijmy sobie jeszcze opisaną przez Moczarskiego
          sylwetkę kata warszawskiego getta, Jürgena Stroopa18. Czy maszerujący po celi
          śmierci "mały, podstarzały chłopiec", podniecony demonstrowaniem kroku
          defiladowego swojemu współskazańcowi, nie wydaje się dziwnie nie przystawać, do
          odpowiedzialności, jaką trzeba mu przypisać w związku z pacyfikacją
          warszawskiego getta? A może rzeczywiście jest tak, że zło które popełnili
          Eichmann i Stroop, zupełnie przekracza ich możliwość bycia zań
          odpowiedzialnymi? Nie stawiam tu tezy, jakoby to społeczeństwo czy
          uwarunkowania środowiskowe, w których się znaleźli, determinowały zbrodniarzy
          do takiego czy innego czynu. Chodzi mi raczej o to, czy aby społeczeństwo,
          zaobserwowawszy przejawy zła radykalnego, wypływającego wprost z grzechu
          pierworodnego, nie stara się zła tego spersonifikować w ludziach, w których ono
          najpełniej zaistniało. Błąd, w jaki się wówczas popada, jest w istocie swojej
          pomieszaniem przyczyny bezpośredniej, którą jest osoba zbrodniarza, z przyczyną
          pierwszą zaistniałego zła. Człowiek, jakkolwiek zawsze odpowiedzialny za czyny,
          które popełnił, nie zawsze jest w stanie być odpowiedzialnym za zło w nich
          zawarte. Zabicie sprawcy zlikwiduje bezpośrednią przyczynę zaistniałego zła,
          ale nigdy nie unicestwi tegoż zła istoty [...]".

          Całość
          www.dominikanie.pl/teofil/2001/kilka.htm
          • Gość: wartburg kara najwyższa IP: *.pool.mediaWays.net 13.07.04, 00:26
            Książki Hannah Arendt nigdy nie doczytałem do końca. Rozczarowała mnie, pewnie
            ze względu na b. nieudolne tłumaczenie.

            Zapewne dlatego nie wiem albo nie pamiętam. Czyżby postulowała darowanie kary
            śmierci Eichmannowi?

            Akurat w przypadku takich bestii jak Stroop, czy Eichmann, obojętne jak banalne
            wrażenie robili na filozofach, poetach i współwiężniach w celi, uważam, że ta
            kara najwyższa była uzasadniona.
            • leszek.sopot Re: kara najwyższa 13.07.04, 00:52
              Gość portalu: wartburg napisał(a):

              > Książki Hannah Arendt nigdy nie doczytałem do końca. Rozczarowała mnie,
              pewnie ze względu na b. nieudolne tłumaczenie.
              > Zapewne dlatego nie wiem albo nie pamiętam. Czyżby postulowała darowanie
              kary śmierci Eichmannowi?
              > Akurat w przypadku takich bestii jak Stroop, czy Eichmann, obojętne jak
              banalne wrażenie robili na filozofach, poetach i współwiężniach w celi, uważam,
              że ta kara najwyższa była uzasadniona.

              Ja nigdy nie miałem odwagi do końca przemyślec tego problemu. Bo jeżeli jestem
              przeciwnikiem kary śmierci i miałbym osądzić np. Hitlera... I stawiam sobie
              pytanie - czy naprawdę najokrutniejszą dla niego karą byłaby kara śmierci??
              Wątpię, przecież ten zbrodniarz sam ją sobie zadał. A więc nie byłaby to dla
              niego najgorsza kara... A więc co byłoby dla niego najgorsze? A z drugiej
              strony jest przecież bezmier zadanego cierpienia i pamięć o zamordowanych, i ci
              ocaleni, którym zabrano bliskich a mają świadomość, że zbrodniarz żyje - stąd
              wołanie o zabicie zbrodniarza...
              Adam stracił jednego syna bo zabił go Kain. Ale Adam nie zabił za karę Kaina,
              wygnał go. Wygnał go w nieznane... Jak postąpić dziś z autorami takich
              morderstw? Ludy pierwotne nie znały kary śmierci - etnologowie właśnie
              wspominaja o karze wygnania jako najstraszniejszej. My dziś takich zbrodniarzy
              też możemy wygnać, wygnać do czterech ścian celi. Najstraszniejszą jest bowiem,
              moim zdaniem, kara odcięcia od społeczności w której się wcześniej żyło, gdzie
              miało się przyjaciół i rodzinę. Najstraszniejsza jest kara samotności w
              przestrzeni wcześniej nie znanej, w której mogłoby nie być nawet tego
              zakratowanego okna.
              Czy skazany na śmierć cierpi? Czy śmierć wogóle jest karą? Przecież my wszyscy
              jesteśmy smiertelni, właśnie wobec śmierci jesteśmy równi - to nie ona nas
              wyróżnia, nie ona jest karą (można też zapytać w tym kontekście - a czymże jest
              wobec tego samobójstwo?). Karą może być tylko to, co spotyka niektórych - np.
              25 lat więzienia. Izolacja, zamknięcie - wyróżnia ich od tych, co są niewinni,
              co nie dopuścili się przestępstw. Jednocześnie ta kara w dostateczny sposób
              chroni społeczeństwo przed tym by ci sprawcy nie popełnili ponownie żadnego
              morderstwa.
              Czy tak myśląc skazałbym Hitlera na śmierć czy więzienie? Przypomina mi się
              teraz, kojarzy mi sie zapewnie nieprzypadkowo film "Siedem". Być może też bym
              zabił, nie wiem... byc może powstrzymałbym swoje negatywne uczucia, bo przecież
              zło zaraża, kat w jakimś stopniu zawsze upodobnia się do swej ofiary.
              Ja nie potrafię zabić karpia, a cóż dopiero człowieka... Czytałem gdzieś, lub
              słyszałem w jakimś filmie, że zupełnie inaczej zabija się z daleka a zupełnie
              inaczej, gdy ma się swą ofiarę na wyciągnięcie ręki... - nie każdy ten ciężar,
              to by zabić, potrafił udźwignąć. Podobnie łatwonawołuje się pewnie do kary
              śmierci, gdy samemu jej nie trzeba wykonywać, czy ci ludzie tak samo by
              nawoływali gdyby wiedzieli, że będą musili pociągnąć spust zapadni lub
              wstrzyknąć truciznę?
              • Gość: wartburg Re: kara najwyższa IP: 62.80.61.* 13.07.04, 01:15
                leszek.sopot napisał:

                > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                >
                > > Książki Hannah Arendt nigdy nie doczytałem do końca. Rozczarowała mnie,
                > pewnie ze względu na b. nieudolne tłumaczenie.
                > > Zapewne dlatego nie wiem albo nie pamiętam. Czyżby postulowała darowanie
                > kary śmierci Eichmannowi?
                > > Akurat w przypadku takich bestii jak Stroop, czy Eichmann, obojętne jak
                > banalne wrażenie robili na filozofach, poetach i współwiężniach w celi,
                uważam,
                >
                > że ta kara najwyższa była uzasadniona.
                >
                > Ja nigdy nie miałem odwagi do końca przemyślec tego problemu. Bo jeżeli
                jestem
                > przeciwnikiem kary śmierci i miałbym osądzić np. Hitlera... I stawiam sobie
                > pytanie - czy naprawdę najokrutniejszą dla niego karą byłaby kara śmierci??
                > Wątpię, przecież ten zbrodniarz sam ją sobie zadał. A więc nie byłaby to dla
                > niego najgorsza kara... A więc co byłoby dla niego najgorsze? A z drugiej
                > strony jest przecież bezmier zadanego cierpienia i pamięć o zamordowanych, i
                ci
                >
                > ocaleni, którym zabrano bliskich a mają świadomość, że zbrodniarz żyje - stąd
                > wołanie o zabicie zbrodniarza...
                > Adam stracił jednego syna bo zabił go Kain. Ale Adam nie zabił za karę Kaina,
                > wygnał go. Wygnał go w nieznane... Jak postąpić dziś z autorami takich
                > morderstw? Ludy pierwotne nie znały kary śmierci - etnologowie właśnie
                > wspominaja o karze wygnania jako najstraszniejszej. My dziś takich
                zbrodniarzy
                > też możemy wygnać, wygnać do czterech ścian celi. Najstraszniejszą jest
                bowiem,
                >
                > moim zdaniem, kara odcięcia od społeczności w której się wcześniej żyło,
                gdzie
                > miało się przyjaciół i rodzinę. Najstraszniejsza jest kara samotności w
                > przestrzeni wcześniej nie znanej, w której mogłoby nie być nawet tego
                > zakratowanego okna.
                > Czy skazany na śmierć cierpi? Czy śmierć wogóle jest karą? Przecież my
                wszyscy
                > jesteśmy smiertelni, właśnie wobec śmierci jesteśmy równi - to nie ona nas
                > wyróżnia, nie ona jest karą (można też zapytać w tym kontekście - a czymże
                jest
                >
                > wobec tego samobójstwo?). Karą może być tylko to, co spotyka niektórych - np.
                > 25 lat więzienia. Izolacja, zamknięcie - wyróżnia ich od tych, co są
                niewinni,
                > co nie dopuścili się przestępstw. Jednocześnie ta kara w dostateczny sposób
                > chroni społeczeństwo przed tym by ci sprawcy nie popełnili ponownie żadnego
                > morderstwa.
                > Czy tak myśląc skazałbym Hitlera na śmierć czy więzienie? Przypomina mi się
                > teraz, kojarzy mi sie zapewnie nieprzypadkowo film "Siedem". Być może też bym
                > zabił, nie wiem... byc może powstrzymałbym swoje negatywne uczucia, bo
                przecież
                >
                > zło zaraża, kat w jakimś stopniu zawsze upodobnia się do swej ofiary.
                > Ja nie potrafię zabić karpia, a cóż dopiero człowieka... Czytałem gdzieś, lub
                > słyszałem w jakimś filmie, że zupełnie inaczej zabija się z daleka a zupełnie
                > inaczej, gdy ma się swą ofiarę na wyciągnięcie ręki... - nie każdy ten
                ciężar,
                > to by zabić, potrafił udźwignąć. Podobnie łatwonawołuje się pewnie do kary
                > śmierci, gdy samemu jej nie trzeba wykonywać, czy ci ludzie tak samo by
                > nawoływali gdyby wiedzieli, że będą musili pociągnąć spust zapadni lub
                > wstrzyknąć truciznę?

                Dlatego jest Dekalog, żeby pokazywać nam drogę, niezależnie od tego, że wciąż z
                niej zbaczamy i wiemy, ze nie powinnismy tego robić, mimo że z niej zbaczamy.
                Tak się składa, że cała historia ludzkiej rasy jest pisana jakby poza
                Dekalogiem. Jego znaczenie staje się dopiero w tym kontekście zrozumiałe.
                Jeśli chodzi o Hitlera, to wiem, że panicznie bał się, że po przegranej wojnie
                Stalin każe go obwozić w klatce po jarmarkach. Kto wie, może byłaby to
                najsprawiedliwsza kara, chociaż pewnie potem by go zabito.

                Adam nie zabił Kaina, bo był jego synem. Pamiętaj o tym. Ktoś musiał podać
                dalej pałeczkę.
                • leszek.sopot Re: kara najwyższa 13.07.04, 01:38
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  > > Tak się składa, że cała historia ludzkiej rasy jest pisana jakby poza
                  > Dekalogiem. Jego znaczenie staje się dopiero w tym kontekście zrozumiałe.

                  To tak, jakbyśmy cały czas żyli w grzechu pierworodnym i liczymy na to, że
                  następny Mesjasz nas z tej matni uwolni. Historia rasy ludzkiej to przecież
                  historia zbrodni... Dlatego tak ważne wydaje mi się wezwanie z Nowego
                  Testamentu by na zło odpowiadać dobrem.... Jak jednak słaby ludzie maja
                  charakter, jak słaby i ja w tym względzie jestem. Tylko święty lub Bóg mógłby
                  chyba spełnic to zalecenie, a może nie... Bo gdybyśmy na wzajem sobie zła nie
                  czynili to przecież nie byłoby w nas tej agresji, wzywania do odwetu. Dzisiaj
                  widziałem w regionalnej TVP relację na żywo z dworca w Toruniu, gdzie
                  zrealizowano program o zabójstwie Ani. Były w nim też pokazywane zdjęcia i
                  wypowiedzi ludzi z miejscowości gdzie mieszkała zabita dziewczyna i ci
                  chłopcy. Prości, biedni ludzie jednoznacznie, stanowczo krzyczeli - pragniemy
                  krwi, oko za oko - ciarki przechodziły po plecach. Skąd tyle w ludziach żądzy
                  zabijania? Ja czułem po sobie jak rozlewa się z tego ekranu telewizora
                  negatywna energia... Dobrze, że choc na chwilę dopuszczono do głosu prof.
                  Filara, który mógł choć trzy zdania powiedzieć z pewnego dystansu przeciw karze
                  śmierci, dobrze też, że choć kilka zdań powiedziała jakaś sąsiadka i znajomi
                  jednego z chłopaków - z ich słów nie wynika, że był to jakiś potwór. Jest to
                  prosty chłopak z zapyziałej mieściny bez żadnych perspektyw, o którego
                  wychowanie nikt nie zadbał. Wyjaśniło się też, że to policjanci zapewne
                  powiedzieli, a nie sprawcy, że zabili na urodziny. Albowiem w prokuraturze
                  zeznali, że chcieli dziewczynę okraść bo zabrakło im pieniędzy... To w niczym
                  ich nie wybiela ani nie łagodzi obrazu zbrodni, ale może pozwala coś
                  zrozumieć...

                  > Jeśli chodzi o Hitlera, to wiem, że panicznie bał się, że po przegranej
                  wojnie Stalin każe go obwozić w klatce po jarmarkach. Kto wie, może byłaby to
                  > najsprawiedliwsza kara, chociaż pewnie potem by go zabito.
                  >
                  > Adam nie zabił Kaina, bo był jego synem. Pamiętaj o tym. Ktoś musiał podać
                  > dalej pałeczkę.

                  Adam miał jeszcze Ewę i zapewnie swawolił sobie z nią przez kilkaset lat - żył
                  ponoć aż ponad lat 900. Wszyscy jesteśmy w jakiś sposób z sobą powiązani, także
                  w jakiś sposób z mordercą. Gdzieś w przeszłości mamy zapewne wspólne korzenie,
                  a teraz żyjemy ponoć w jednym społeczeństwie. Też powinnyśmy brać na siebie
                  część odpowiedzialnośći za zło które inni czynią. To co napisał ten dominikanin
                  bardzo do mnie przemówiło.
                  • maksimum Re: kara najwyższa DLA NIEDOROZWINIETYCH UMYSLOWO 13.07.04, 01:53
                    leszek.sopot napisał:

                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                    > > > Tak się składa, że cała historia ludzkiej rasy jest pisana jakby poza
                    >
                    > > Dekalogiem. Jego znaczenie staje się dopiero w tym kontekście zrozumiałe.
                    >
                    >
                    > To tak, jakbyśmy cały czas żyli w grzechu pierworodnym i liczymy na to, że
                    > następny Mesjasz nas z tej matni uwolni. Historia rasy ludzkiej to przecież
                    > historia zbrodni... Dlatego tak ważne wydaje mi się wezwanie z Nowego
                    > Testamentu by na zło odpowiadać dobrem.... Jak jednak słaby ludzie maja
                    > charakter, jak słaby i ja w tym względzie jestem. Tylko święty lub Bóg mógłby
                    > chyba spełnic to zalecenie, a może nie... Bo gdybyśmy na wzajem sobie zła nie
                    > czynili to przecież nie byłoby w nas tej agresji, wzywania do odwetu. Dzisiaj
                    > widziałem w regionalnej TVP relację na żywo z dworca w Toruniu, gdzie
                    > zrealizowano program o zabójstwie Ani. Były w nim też pokazywane zdjęcia i
                    > wypowiedzi ludzi z miejscowości gdzie mieszkała zabita dziewczyna i ci
                    > chłopcy. Prości, biedni ludzie jednoznacznie, stanowczo krzyczeli - pragniemy
                    > krwi, oko za oko - ciarki przechodziły po plecach. Skąd tyle w ludziach żądzy
                    > zabijania?

                    Czy Ty Lesiu juz zupelnie wykastrowany jestes?
                    Ludzie pragna sprawiedliwosci,a ci chlopcy dostana po kilka lat poprawczaka i
                    do konca zycia beda na twoim utrzymaniu,bo najnormalniej w swiecie nie umieja
                    zyc.


                    > Ja czułem po sobie jak rozlewa się z tego ekranu telewizora
                    > negatywna energia...

                    A ktory psycholog podsunac ci ta negatywna energie.
                    Negatywna energia byla u chlopcow ktorzy zabili dziewczynke ciemniaku,a ludzie
                    domogali sie sprawiedliwosci.


                    > Dobrze, że choc na chwilę dopuszczono do głosu prof.
                    > Filara, który mógł choć trzy zdania powiedzieć z pewnego dystansu przeciw
                    >karze śmierci,

                    Bo takie niemoty jak ty,to sie bez "profesora" nawet wysrac nie moga.

                    > dobrze też, że choć kilka zdań powiedziała jakaś sąsiadka i znajomi
                    > jednego z chłopaków - z ich słów nie wynika, że był to jakiś potwór. Jest to
                    > prosty chłopak z zapyziałej mieściny bez żadnych perspektyw, o którego
                    > wychowanie nikt nie zadbał.

                    I wszyscy zgodnym chorem sie poplakali ,a na koncu objeli i wybaczyli chlopcom
                    wszystko.

                    > Wyjaśniło się też, że to policjanci zapewne
                    > powiedzieli, a nie sprawcy, że zabili na urodziny. Albowiem w prokuraturze
                    > zeznali, że chcieli dziewczynę okraść bo zabrakło im pieniędzy... To w niczym
                    > ich nie wybiela ani nie łagodzi obrazu zbrodni, ale może pozwala coś
                    > zrozumieć...

                    Nie ma to jak zrozumiec morderce,bo na zrozumienie ofiary juz za pozno.
                  • Gość: wartburg Re: kara najwyższa IP: 62.80.61.* 13.07.04, 01:55
                    leszek.sopot napisał:

                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                    > > > Tak się składa, że cała historia ludzkiej rasy jest pisana jakby poza
                    >
                    > > Dekalogiem. Jego znaczenie staje się dopiero w tym kontekście zrozumiałe.
                    >
                    >
                    > To tak, jakbyśmy cały czas żyli w grzechu pierworodnym i liczymy na to, że
                    > następny Mesjasz nas z tej matni uwolni. Historia rasy ludzkiej to przecież
                    > historia zbrodni... Dlatego tak ważne wydaje mi się wezwanie z Nowego
                    > Testamentu by na zło odpowiadać dobrem.... Jak jednak słaby ludzie maja
                    > charakter, jak słaby i ja w tym względzie jestem. Tylko święty lub Bóg mógłby
                    > chyba spełnic to zalecenie, a może nie...

                    Być może świętych jest więcej niż sądzimy i niekoniecznie rozpoznaje się ich
                    jedynie po aureoli :)

                    Bo gdybyśmy na wzajem sobie zła nie
                    > czynili to przecież nie byłoby w nas tej agresji, wzywania do odwetu.

                    Zło w nas to najczęściej reakcja na zło wokół nas, przed którym czujemy lęk.
                    Ale tego nie da się rozwiazać na zasadzie równania algebraicznego. Lęk jest też
                    potrzebny, tak działa przecież instynkt samozachowawczy, bez którego nie
                    bylibyśmy w stanie przeżyć.


                    Dzisiaj
                    > widziałem w regionalnej TVP relację na żywo z dworca w Toruniu, gdzie
                    > zrealizowano program o zabójstwie Ani. Były w nim też pokazywane zdjęcia i
                    > wypowiedzi ludzi z miejscowości gdzie mieszkała zabita dziewczyna i ci
                    > chłopcy. Prości, biedni ludzie jednoznacznie, stanowczo krzyczeli - pragniemy
                    > krwi, oko za oko - ciarki przechodziły po plecach. Skąd tyle w ludziach żądzy
                    > zabijania? Ja czułem po sobie jak rozlewa się z tego ekranu telewizora
                    > negatywna energia... Dobrze, że choc na chwilę dopuszczono do głosu prof.
                    > Filara, który mógł choć trzy zdania powiedzieć z pewnego dystansu przeciw
                    karze
                    >
                    > śmierci, dobrze też, że choć kilka zdań powiedziała jakaś sąsiadka i znajomi
                    > jednego z chłopaków - z ich słów nie wynika, że był to jakiś potwór. Jest to
                    > prosty chłopak z zapyziałej mieściny bez żadnych perspektyw, o którego
                    > wychowanie nikt nie zadbał. Wyjaśniło się też, że to policjanci zapewne
                    > powiedzieli, a nie sprawcy, że zabili na urodziny. Albowiem w prokuraturze
                    > zeznali, że chcieli dziewczynę okraść bo zabrakło im pieniędzy... To w niczym
                    > ich nie wybiela ani nie łagodzi obrazu zbrodni, ale może pozwala coś
                    > zrozumieć...
                    >
                    > > Jeśli chodzi o Hitlera, to wiem, że panicznie bał się, że po przegranej
                    > wojnie Stalin każe go obwozić w klatce po jarmarkach. Kto wie, może byłaby to
                    > > najsprawiedliwsza kara, chociaż pewnie potem by go zabito.
                    > >
                    > > Adam nie zabił Kaina, bo był jego synem. Pamiętaj o tym. Ktoś musiał pod
                    > ać
                    > > dalej pałeczkę.
                    >
                    > Adam miał jeszcze Ewę i zapewnie swawolił sobie z nią przez kilkaset lat -
                    żył
                    > ponoć aż ponad lat 900. Wszyscy jesteśmy w jakiś sposób z sobą powiązani,
                    także
                    >
                    > w jakiś sposób z mordercą. Gdzieś w przeszłości mamy zapewne wspólne
                    korzenie,
                    > a teraz żyjemy ponoć w jednym społeczeństwie. Też powinnyśmy brać na siebie
                    > część odpowiedzialnośći za zło które inni czynią. To co napisał ten
                    dominikanin
                    >
                    > bardzo do mnie przemówiło.

                    Do mnie też.

                    Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Czy Hannah Arendt uważała, że Eichmann
                    nie powinien być stracony?
                    • leszek.sopot Re: kara najwyższa 13.07.04, 02:14
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Czy Hannah Arendt uważała, że Eichmann
                      > nie powinien być stracony?

                      Nie czytałem. Ale z przytoczonego prze mnie tekstu wynika, że ona uważała, że
                      są takie zgrodnie, jak zbrodnia masowego, wielomilionowego zabójstwa, że na to
                      nie ma kary, że zbrodnia przerasta tego człowieka. Jak tu zresztą do takiego
                      problemu podejść, jak porównać takiego zbrodniarza do tych
                      dwudziestoparoletnich chłopaków, którzy wyrzucili biedną dziwczynę ze wsi,
                      która dostała się właśnie na studia... Eichman nikogo osobiście nie zabił,
                      zabijał zza biurka... Zupełnie inny mechanizm zbrodni, inne myślenie o
                      zabijaniu. Z jednej strony bezdenna głupota, berefleksyjność, a z drugiej
                      strony wyrafinowanie i inteligencja... Nawet nie ma co się zastanawiać czy
                      gorszy jest zbrodniarz co zabija z wyrachowania czy ten co zabija pod wpływem
                      choosu. To tak jakby zastanawiać się nad tym jakie zło jest gorsze - to dzikie,
                      gorące i nieokełznane czy to systematyczne, zimne i wyrachowane. Ofiary i ich
                      krewni ciepią tak samo. Nie ważna jest chyba skala i rozmiar zabójstwa, czy
                      giną tysiące czy jeden człowiek. Dla rodziny każdego z zabitych jest ich własne
                      cierpienie, indywidualnie muszą oni znosić się z bólem i cierpieniem. Dla ojca,
                      który stracił swoją córkę (moja ma tyle samo lat - 21) nie ważny jest ból
                      innych osób. Ci, którzy stracili swoich krewnych w WTC, tęsknią jedynie za
                      swoimi bliskimi. Tak więc być może Arendt bezzasadnie rozważa ten bezmiar
                      zbrodni - gdyż gdy patrzy się na nią personalistycznie to ból, który zadali
                      zbrodniarze jest taki sam.
                      Byc może też Arendt uważała, że winę ponosi społeczeństwo, a przynajmniej ta
                      jego część, która popierała nazistów, a przecież społeczeństwa nie można skazać
                      na smierc...
                      • Gość: wartburg Re: kara najwyższa IP: 62.80.61.* 13.07.04, 02:50
                        Przypadek Eichmanna jest interesujący, bo to właśnie dla niego w prawodawstwie
                        izraelskim nie przewidującym kary śmierci zrobiono wyjątek. Chyba nie trzeba
                        uzasadniać, dlaczego.

                        Widziałem pare lat temu film dokumentalny o procesie Eichmanna, oparty
                        wyłącznie na zdjęciach archiwalnych z przewodu sądowego. To był potwór. Wbrew
                        temu, jak go zobaczyła Arendt. Chociaż może źle się wyraziłem. Nie tyle potwór,
                        co pozbawiona honoru żałosna kreatura.

                        Był przekonany, że się wyłga. Podlizywał się sędziemu. Może to te właśnie
                        cechy Arendt uznała za banalne?
                      • Gość: wartburg Re: kara najwyższa IP: 62.80.61.* 13.07.04, 03:07
                        leszek.sopot napisał:
                        Dla rodziny każdego z zabitych jest ich własne
                        >
                        > cierpienie, indywidualnie muszą oni znosić się z bólem i cierpieniem. Dla
                        ojca,
                        >
                        > który stracił swoją córkę (moja ma tyle samo lat - 21) nie ważny jest ból
                        > innych osób. Ci, którzy stracili swoich krewnych w WTC, tęsknią jedynie za
                        > swoimi bliskimi.

                        No niezupełnie. Parę lat temu rozmawiałem z ojcem ofiary, 16-letniego chlopca,
                        któremu inny szesnastolatek rozłupał głowę kijem baseballowym. Dostał za to 25
                        lat więzienia, ale ojciec dyszał żądzą zemsty. Nigdy tego nie zapomnę. Wciąż
                        płakał. Dla tego człowieka świat się zupełnie załamał. Rzucił pracę i przestał
                        wychodzić z domu.

                        Powiedział mi, że gdyby mógł, zabiłby mordercę swojego syna własnoręcznie i że
                        tylko to mogłoby mu wrócic chęć do życia.
                        • leszek.sopot Re: kara najwyższa 13.07.04, 15:03
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          > leszek.sopot napisał:
                          > Dla rodziny każdego z zabitych jest ich własne cierpienie, indywidualnie
                          muszą oni znosić się z bólem i cierpieniem. Dla ojca,
                          > > który stracił swoją córkę (moja ma tyle samo lat - 21) nie ważny jest ból
                          > > innych osób. Ci, którzy stracili swoich krewnych w WTC, tęsknią jedynie za
                          > > swoimi bliskimi.
                          >
                          > No niezupełnie. Parę lat temu rozmawiałem z ojcem ofiary, 16-letniego
                          chlopca, któremu inny szesnastolatek rozłupał głowę kijem baseballowym. Dostał
                          za to 25 lat więzienia, ale ojciec dyszał żądzą zemsty. Nigdy tego nie
                          zapomnę. Wciąż płakał. Dla tego człowieka świat się zupełnie załamał. Rzucił
                          pracę i przestał wychodzić z domu.
                          > Powiedział mi, że gdyby mógł, zabiłby mordercę swojego syna własnoręcznie i
                          że tylko to mogłoby mu wrócic chęć do życia.

                          Ale właśnie by tak samo myślał, gdyby jego syn zginął w ruinach WTC. Byłby sam
                          ze swoim cierpieniem, wątpię czy łagodziłoby czy też powiększała jego ból
                          świadomość, że w tam zginęło jeszcze trzy tysiące ludzi.
                          (Ja się tylko głośno zastanawiałem nad tym, czy ważne jest to - z punktu
                          widzenia rodzin ofiar - ile ludzi zabił morderca, bo ciepienia pojedynczego
                          człowieka czy kilku osób są tak samo straszne jak wielu tysięcy, chyba więc
                          morderca powinien tak samo odpowiadać za swój czyn bez względu na liczbę
                          ofiar).
              • goniacy.pielegniarz Re: kara najwyższa 13.07.04, 09:06
                leszek.sopot napisał:



                > Adam stracił jednego syna bo zabił go Kain. Ale Adam nie zabił za karę Kaina,
                > wygnał go. Wygnał go w nieznane... Jak postąpić dziś z autorami takich
                > morderstw? Ludy pierwotne nie znały kary śmierci - etnologowie właśnie
                > wspominaja o karze wygnania jako najstraszniejszej.

                Ale przecież dzisiaj mamy kult życia i to życie właśnie uważane jest za rzecz
                najcenniejszą. Tak więc ten argument o najstraszniejszej karze, który podałeś,
                można raczej zastosować jako argument za karą śmierci.

                > My dziś takich zbrodniarzy
                > też możemy wygnać, wygnać do czterech ścian celi. Najstraszniejszą jest
                bowiem,
                > moim zdaniem, kara odcięcia od społeczności w której się wcześniej żyło,
                gdzie
                > miało się przyjaciół i rodzinę. Najstraszniejsza jest kara samotności w
                > przestrzeni wcześniej nie znanej, w której mogłoby nie być nawet tego
                > zakratowanego okna.

                Jednym z głównych powodów odsiadywania kar(może poza dożywociem) podnoszonych
                przez obrońców humanitaryzmu(cokolwiek miałoby to dzisiaj znaczyć) jest
                nadzieja na RESOCJALIZACJĘ. Resocjalizacja - czyli, mówiąc prostym językiem,
                ponowne przystosowanie do życia w społeczeństwie i wśród ludzi. Morderstwo to
                najokrutniejsza zbrodnia. Chodzi mi o to, czy w przypadku takich ludzi możemy
                mówić o tym, że byli przystosowani do życia w społeczeństwie, a co za tym
                idzie, do takich rzeczy jak miłość do bliskich, itd. TO w kontekście tego, co
                napisałeś o najbardziej dotkliwej karze.

                > Czy skazany na śmierć cierpi?

                To teraz chodzi o to, żeby cierpieli? Bo przecież możemy wrócić do tortur, albo
                do wyrafinowanego znęcania się psychicznego.

                > Czy śmierć wogóle jest karą? Przecież my wszyscy
                > jesteśmy smiertelni, właśnie wobec śmierci jesteśmy równi - to nie ona nas
                > wyróżnia, nie ona jest karą (można też zapytać w tym kontekście - a czymże
                jest
                > wobec tego samobójstwo?). Karą może być tylko to, co spotyka niektórych - np.
                > 25 lat więzienia. Izolacja, zamknięcie - wyróżnia ich od tych, co są
                niewinni,
                > co nie dopuścili się przestępstw.

                Ale co z tego, że umierają wszyscy? Przecież nie skazujesz winnego na karę
                śmierci poprzez śmierć naturalną. A to, że są samobójcy nie jest żadnym
                argumentem, bo są też tacy, którzy sami się izolują i żyją w odosobnieniu. Czy
                w związku z tym mamy porzucić karę więzienia, bo ona "nie wyróżnia"?

                • leszek.sopot Re: kara najwyższa 13.07.04, 11:27
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  > > Adam stracił jednego syna bo zabił go Kain. Ale Adam nie zabił za karę Kai
                  > na,
                  > > wygnał go. Wygnał go w nieznane... Jak postąpić dziś z autorami takich
                  > > morderstw? Ludy pierwotne nie znały kary śmierci - etnologowie właśnie
                  > > wspominaja o karze wygnania jako najstraszniejszej.
                  >
                  > Ale przecież dzisiaj mamy kult życia i to życie właśnie uważane jest za rzecz
                  > najcenniejszą.

                  Nie rozumiem, a ja pisałem coś o kulcie śmierci, czy też o tym, że w Bibli mamy
                  do czynienia z kultem śmierci (choć oczywiście ktoś może ją czytać jako opis
                  ciągu klęsk, zbrodni i plag)?

                  > Tak więc ten argument o najstraszniejszej karze, który podałeś, można raczej
                  zastosować jako argument za karą śmierci.

                  Jeżeli za najsurowszą karę uznawano wykluczenie ze społeczności, to dlaczego
                  uważasz, że to nie jest najsurowsza kara, a nawet myślisz, ze jest to argument
                  za karą śmierci? Dziwna logika.
                  Nie tylko dzisiaj, ale od zarania ludzkości życie było uważane za cud,
                  największy dar od Boga. Pozbawienie kogoś życia zawsze i dla każdego jest
                  ostatecznym kresem. Po śmierci nie można naprawić krzywd, po śmierci nie odbywa
                  się kary i się nie cierpi ani fizycznie ani duchowo.
                  Oczywiście ludzie pierwotni zdawali sobie sprawę dlaczego wygnanie jest
                  najsurowszą karą i stosowana była tylko za najcięższe przestępstwa - ano
                  dlatego, że poza wspólnotą człowiek nie miał właściwie szans na przeżycie. W
                  XIX wieku opisano przykład eskimosów, że tam już od kilku pokoleń nie
                  zastosowano najsurowszej kary - wygnania, a pojęcie morderstwa było właściwie
                  nieznane. Wiele moglibyśmy się nauczyć od naszych prymitywnych przodków. Możesz
                  odpisać, że ten przykład nic nie znaczy, że przecież wygnanie kogoś na
                  Grenlandii ze społeczności to praktycznie wyrok śmierci. Prawda, ale zauważ, że
                  społeczność eskimoska chroniła w ten sposób także siebie przed negatywnymi
                  uczuciami - bo cóż by im szkodziło w odwecie, w żądzy zemsty zabić przestępcę
                  przebijając go harpunem lub topiąc w morzu. Natomiast na czym polegały w tej
                  społeczności kary za jakieś pospolite występki - ano na publicznym naprawieniu
                  krzywd bądż na wyśmianiu. Łatwiej zapewne było ludziom pierwotnym stosować
                  takie kary, poczucie honoru, godności osobistej znaczyło dla każdego człowieka
                  dużo więcej niż dziś... Dziś jesteśmy anonimowi w swoich społecznościach,
                  możemy łatwo zmienić miejsce swego zamieszkania i ta pogarda lub śmiech
                  społeczności nas nie dotknie. Czujemy sie bardziej anonimowi, a więc i bardziej
                  bezkarni.

                  > > My dziś takich zbrodniarzy
                  > > też możemy wygnać, wygnać do czterech ścian celi. Najstraszniejszą jest
                  > bowiem,
                  > > moim zdaniem, kara odcięcia od społeczności w której się wcześniej żyło,
                  > gdzie
                  > > miało się przyjaciół i rodzinę. Najstraszniejsza jest kara samotności w
                  > > przestrzeni wcześniej nie znanej, w której mogłoby nie być nawet tego
                  > > zakratowanego okna.
                  >
                  > Jednym z głównych powodów odsiadywania kar(może poza dożywociem) podnoszonych
                  > przez obrońców humanitaryzmu(cokolwiek miałoby to dzisiaj znaczyć) jest
                  > nadzieja na RESOCJALIZACJĘ. Resocjalizacja - czyli, mówiąc prostym językiem,
                  > ponowne przystosowanie do życia w społeczeństwie i wśród ludzi. Morderstwo to
                  > najokrutniejsza zbrodnia. Chodzi mi o to, czy w przypadku takich ludzi możemy
                  > mówić o tym, że byli przystosowani do życia w społeczeństwie, a co za tym
                  > idzie, do takich rzeczy jak miłość do bliskich, itd. TO w kontekście tego, co
                  > napisałeś o najbardziej dotkliwej karze.

                  Nawet mordercy nie można odebrać szansy na odpokutowanie swojej winy. Wina może
                  być jednak tak straszna, że do końca życia zbrodniarz nie będzie mógł naprawić
                  swoich win. Ale powinien starać się ją choćby pomniejszyć. Niekektórzy z
                  pewnością nawet o tym nie myślą, być może chełpią się swą zbrodnią wśród innych
                  zbrodniarzy - dla nich powinna pozostać kompletna izolacja tak by przed nikim
                  nie mogli z powodu swego czynu poczuć się ważnym i wyjątkowym.

                  > > Czy skazany na śmierć cierpi?
                  >
                  > To teraz chodzi o to, żeby cierpieli? Bo przecież możemy wrócić do tortur,
                  albo do wyrafinowanego znęcania się psychicznego.

                  Nie rozumiem, jakie tortury? Przecież chodzi o to, czy moment śmierci to
                  cierpienie - wiem, że się tego dowiem dopiero wtedy, gdy będę umierał... Skoro
                  niektórzy twierdzą, że zabicie kogoś jest karą, to ja po prostu głośno się
                  zastanowiłem co to jest kara i czy karą jest śmierć, skoro i tak ten co skazuje
                  i ten co jest skazany - umrą. A jesli np. dla mordercy życie doczesne nie ma
                  żadnej wartości, jeśli na tym świecie nie pozostawia on niczego dla siebie
                  cennego, no to z czym on się rozstaje? Chyba z niczym, no to co to dla niego za
                  różnica czy umrze wcześniej lub później. Sędzia czy kat mogą też umrzeć tego
                  samego dnia - nikt nie zna swojego dnia ani godziny. W powszechnym mniemaniu
                  kara to chyba sprawienie komuś bólu, zabronienie czegoś, pozbawienie jakiś
                  przyjemności. A dla mordercy życie mogło wcale nie być przyjemnością...
                  Myślę, że pozbawienie kogoś życia nie jest karą.

                  > > Czy śmierć wogóle jest karą? Przecież my wszyscy
                  > > jesteśmy smiertelni, właśnie wobec śmierci jesteśmy równi - to nie ona nas
                  > > wyróżnia, nie ona jest karą (można też zapytać w tym kontekście - a czymże
                  > jest
                  > > wobec tego samobójstwo?). Karą może być tylko to, co spotyka niektórych -
                  > np. 25 lat więzienia. Izolacja, zamknięcie - wyróżnia ich od tych, co są
                  > niewinni, co nie dopuścili się przestępstw.
                  >
                  > Ale co z tego, że umierają wszyscy? Przecież nie skazujesz winnego na karę
                  > śmierci poprzez śmierć naturalną. A to, że są samobójcy nie jest żadnym
                  > argumentem, bo są też tacy, którzy sami się izolują i żyją w odosobnieniu.
                  Czy w związku z tym mamy porzucić karę więzienia, bo ona "nie wyróżnia"?

                  Przekręciłeś. Bo właśnie przeciwnie - do więzienia nie trafiają wszyscy a tylko
                  niektórtzy, to właśnie wyróżnia przestępców od uczciwych ludzi, że tam się
                  znaleźli.
                  • goniacy.pielegniarz Re: kara najwyższa 13.07.04, 13:14
                    leszek.sopot napisał:

                    ) goniacy.pielegniarz napisał:
                    )

                    ) Jeżeli za najsurowszą karę uznawano wykluczenie ze społeczności, to dlaczego
                    ) uważasz, że to nie jest najsurowsza kara, a nawet myślisz, ze jest to
                    argument
                    ) za karą śmierci? Dziwna logika.


                    Może w skrócie:

                    Przedstawiłeś stanowisko całkowicie sprzeczne co do zasady z niektórymi
                    przeciwnikami kary śmierci. Otóż głównym Twoim założeniem było to, że kara
                    śmierci nie jest karą najokrutniejszą, a powinniśmy stosować kary
                    najokrutniejsze (tak przynajmniej z tego wynikało). Stwierdziłeś najpierw na
                    przykładzie Hitlera, że kara śmierci nie musi być karą najstraszniejszą, bo
                    Adolf sam ją sobie wymierzył(Pewnie dlatego, że uznał to za lepsze wyjście dla
                    siebie - czyli patrząc na to z punktu najstraszniejszych kar w jego
                    wyobrażeniu, nie poniósł kary najokrutniejszej. Jaka kara byłaby dla niego karą
                    najokrutniejszą - tego się nie dowiemy.) Następnie stwierdziłeś, że Twoim
                    zdaniem najokrutniejszą karą jest kara izolacji i pozbawienia kontaktu z
                    ludźmi, skazanie na odosobnienie. Na końcu zaś stwierdziłeś, że przy karze
                    smierci człowiek w ogóle nie cierpi, bo śmierć dotyczy każdego z nas z tej
                    racji, że każdy kiedyś umrze i dlatego to nie wyróżnia, w odróżnieniu od kary
                    izolacji, bo izolacja dotyczy tylko niektórych i przez to właśnie wyróżnia.
                    W tym fragmencie chciałem tylko zaznaczyć, że któraś ze stron "dorabia
                    ideologię" do własnych przekonań. Bo inni przeciwnicy zarzucają karze śmierci
                    to, że jest to kara najokrutniejsza i jest to tylko prymitywna zemsta.
                    Natomiast inni przeciwnicy zarzucają, że kara śmierci jest zła, bo zmuszenie
                    człowieka do życia ze świadomością tego, co zrobił, jest o wiele większą karą
                    dla niego. Czyli z punktu widzenia przeciwników kara śmierci jest zła, dlatego
                    że jest jest za bardzo okrutna i najbardziej okrutna ze wszystkich kar, czy
                    dlatego, że jest za mało okruntna i jest oprócz niej kara jeszcze bardziej
                    straszna - kara życia ze świadomością popełnionych czynów?


                    ) Nie tylko dzisiaj, ale od zarania ludzkości życie było uważane za cud,
                    ) największy dar od Boga. Pozbawienie kogoś życia zawsze i dla każdego jest
                    ) ostatecznym kresem.

                    Tak, ale są rzeczy straszniejsze od śmierci. Mówiono na przykład, że poniżanie
                    irackich więźniów i to przez kobietę jest dla nich bardziej dotkliwe niż śmierć.

                    ) Po śmierci nie można naprawić krzywd, po śmierci nie odbywa
                    ) się kary i się nie cierpi ani fizycznie ani duchowo.
                    ) Oczywiście ludzie pierwotni zdawali sobie sprawę dlaczego wygnanie jest
                    ) najsurowszą karą i stosowana była tylko za najcięższe przestępstwa - ano
                    ) dlatego, że poza wspólnotą człowiek nie miał właściwie szans na przeżycie. W
                    ) XIX wieku opisano przykład eskimosów, że tam już od kilku pokoleń nie
                    ) zastosowano najsurowszej kary - wygnania, a pojęcie morderstwa było właściwie
                    ) nieznane. Wiele moglibyśmy się nauczyć od naszych prymitywnych przodków.
                    Możesz
                    )
                    ) odpisać, że ten przykład nic nie znaczy, że przecież wygnanie kogoś na
                    ) Grenlandii ze społeczności to praktycznie wyrok śmierci. Prawda, ale zauważ,
                    że
                    )
                    ) społeczność eskimoska chroniła w ten sposób także siebie przed negatywnymi
                    ) uczuciami - bo cóż by im szkodziło w odwecie, w żądzy zemsty zabić przestępcę
                    ) przebijając go harpunem lub topiąc w morzu. Natomiast na czym polegały w tej
                    ) społeczności kary za jakieś pospolite występki - ano na publicznym
                    naprawieniu
                    ) krzywd bądż na wyśmianiu. Łatwiej zapewne było ludziom pierwotnym stosować
                    ) takie kary, poczucie honoru, godności osobistej znaczyło dla każdego
                    człowieka
                    ) dużo więcej niż dziś... Dziś jesteśmy anonimowi w swoich społecznościach,
                    ) możemy łatwo zmienić miejsce swego zamieszkania i ta pogarda lub śmiech
                    ) społeczności nas nie dotknie. Czujemy sie bardziej anonimowi, a więc i
                    bardziej
                    ) bezkarni.

                    Od dobrej strony poruszyłeś temat. Problem polega właśnie na tym, że w
                    społeczeństwie masowym nie jest to możliwe. A co więcej czym miałaby być kara?
                    Masz tu kolejny przykład, czyli Frasyniuka w koszulce z jednym idiotycznym
                    napisem "byłem w więzieniu", podany w całkowicie prostackiej formie jako walka
                    o tolerancję. Europa zmierza w przeciwnym kierunku, a Ty tu piszesz o
                    publicznym piętnowaniu. Napiętnowanie nie jest dzisiaj skuteczne, a co więcej
                    mogliby się zaraz odezwać obrońcy praw człowieka, prawda?

                    ) ) ) My dziś takich zbrodniarzy
                    ) ) ) też możemy wygnać, wygnać do czterech ścian celi. Najstraszniejszą je
                    ) st
                    ) ) bowiem,
                    ) ) ) moim zdaniem, kara odcięcia od społeczności w której się wcześniej ży
                    ) ło,
                    ) ) gdzie
                    ) ) ) miało się przyjaciół i rodzinę. Najstraszniejsza jest kara samotności
                    ) w
                    ) ) ) przestrzeni wcześniej nie znanej, w której mogłoby nie być nawet tego
                    )
                    ) ) ) zakratowanego okna.
                    ) )
                    ) ) Jednym z głównych powodów odsiadywania kar(może poza dożywociem) podnoszon
                    ) ych
                    ) ) przez obrońców humanitaryzmu(cokolwiek miałoby to dzisiaj znaczyć) jest
                    ) ) nadzieja na RESOCJALIZACJĘ. Resocjalizacja - czyli, mówiąc prostym językie
                    ) m,
                    ) ) ponowne przystosowanie do życia w społeczeństwie i wśród ludzi. Morderstwo
                    ) to
                    ) ) najokrutniejsza zbrodnia. Chodzi mi o to, czy w przypadku takich ludzi moż
                    ) emy
                    ) ) mówić o tym, że byli przystosowani do życia w społeczeństwie, a co za tym
                    ) ) idzie, do takich rzeczy jak miłość do bliskich, itd. TO w kontekście tego,
                    ) co
                    ) ) napisałeś o najbardziej dotkliwej karze.
                    )
                    ) Nawet mordercy nie można odebrać szansy na odpokutowanie swojej winy. Wina
                    może
                    ) być jednak tak straszna, że do końca życia zbrodniarz nie będzie mógł
                    naprawić
                    ) swoich win. Ale powinien starać się ją choćby pomniejszyć.
                    ) Niekektórzy z
                    ) pewnością nawet o tym nie myślą, być może chełpią się swą zbrodnią wśród
                    innych
                    ) zbrodniarzy - dla nich powinna pozostać kompletna izolacja tak by przed nikim
                    ) nie mogli z powodu swego czynu poczuć się ważnym i wyjątkowym.
                    )
                    ) ) ) Czy skazany na śmierć cierpi?
                    ) )
                    ) ) To teraz chodzi o to, żeby cierpieli? Bo przecież możemy wrócić do tortur,
                    )
                    ) albo do wyrafinowanego znęcania się psychicznego.
                    )
                    ) Nie rozumiem, jakie tortury? Przecież chodzi o to, czy moment śmierci to
                    ) cierpienie - wiem, że się tego dowiem dopiero wtedy, gdy będę umierał...
                    Skoro
                    ) niektórzy twierdzą, że zabicie kogoś jest karą, to ja po prostu głośno się
                    ) zastanowiłem co to jest kara i czy karą jest śmierć, skoro i tak ten co
                    skazuje
                    ) i ten co jest skazany - umrą. A jesli np. dla mordercy życie doczesne nie ma
                    ) żadnej wartości, jeśli na tym świecie nie pozostawia on niczego dla siebie
                    ) cennego, no to z czym on się rozstaje? Chyba z niczym, no to co to dla niego
                    za
                    ) różnica czy umrze wcześniej lub później.
                    ) Sędzia czy kat mogą też umrzeć tego
                    ) samego dnia - nikt nie zna swojego dnia ani godziny. W powszechnym mniemaniu
                    ) kara to chyba sprawienie komuś bólu, zabronienie czegoś, pozbawienie jakiś
                    ) przyjemności. A dla mordercy życie mogło wcale nie być przyjemnością...
                    ) Myślę, że pozbawienie kogoś życia nie jest karą.


                    Ja myślałem właśnie, że śmierć jest straszna bardziej dla tych, dla których
                    jest to ostateczny koniec, a nie dla tych, któzy wierzą, że na nich coś jeszcze
                    czeka. Ale to nie ma żadnego znaczenia w tej dyskusji.

                    Zanim więc uznamy, co jest najokrutniejszą karą dla mordercy, musimy sobie
                    odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy za zastosowaniem bardziej dotkliwej czyli
                    bardziej okrutnej kary, czy też nie jesteśmy za zastosowaniem bardziej
                    okrutnej, czy też najokrutniejszej kary. Póxniej możemy stwierdzić, czy
                    bardziej okrutna będzie kara śmierci, czy kara dożywocia. W innym wypadku
                    będziemy dreptać w miejscu i dorabiać ideologię do własnych postaw.
                    • leszek.sopot "Zielona mila" 13.07.04, 14:34
                      Ja pisze w swoim imieniu i dzielę się jedynie swoimi wątpliwościami. Nie
                      zaczytywałem się ani w analizach prawnych ani w analizach filozoficznych i
                      socjologicznych. Kieruję się tym co dyktuje mi serce. Dzielę się swoimi
                      wątpliwościami i argumentami, które dyktuje mi moja niedoskonała intuicja
                      oraz
                      nienajlepsza znajomość życia. Nie czuję w sobie żadnego prawa by przemawiac w
                      imieniu przeciwników kary smierci. Pisze jedynie w swoim własnym imieniu -
                      kogoś, kto jest przeciwny zabijaniu ludzi, którzy już nic złego zrobić nie
                      mogą.

                      > ) społeczność eskimoska chroniła w ten sposób także siebie przed
                      negatywnymi
                      > ) uczuciami - bo cóż by im szkodziło w odwecie, w żądzy zemsty zabić
                      przestępcę przebijając go harpunem lub topiąc w morzu. Natomiast na czym
                      polegały w tej społeczności kary za jakieś pospolite występki - ano na
                      publicznym naprawieniu
                      > ) krzywd bądż na wyśmianiu. Łatwiej zapewne było ludziom pierwotnym
                      stosować
                      > ) takie kary, poczucie honoru, godności osobistej znaczyło dla każdego
                      > człowieka
                      > ) dużo więcej niż dziś... Dziś jesteśmy anonimowi w swoich społecznościach,
                      > ) możemy łatwo zmienić miejsce swego zamieszkania i ta pogarda lub śmiech
                      > ) społeczności nas nie dotknie. Czujemy sie bardziej anonimowi, a więc i
                      > bardziej bezkarni.
                      >
                      > Od dobrej strony poruszyłeś temat. Problem polega właśnie na tym, że w
                      > społeczeństwie masowym nie jest to możliwe. A co więcej czym miałaby być
                      kara?
                      > Masz tu kolejny przykład, czyli Frasyniuka w koszulce z jednym idiotycznym
                      > napisem "byłem w więzieniu", podany w całkowicie prostackiej formie jako
                      walka o tolerancję. Europa zmierza w przeciwnym kierunku, a Ty tu piszesz o
                      > publicznym piętnowaniu.

                      Przecież to się dzieje. W przypadku najbardziej gorszących przestępstw sądy
                      zezwalają na publikację portretu przestępcy. Także na listach gończych są
                      publikowane zdjęcia sprawców - to jest właśnie piętnowanie sprawców.

                      Sporo, choć trochę w atmosferze sf, o zachowaniach i psychice ludzi
                      czekających
                      na wyknanie kary smierci mówi film "Zielona mila" - polecam uwadze także z
                      powodu znakomitych kreacji aktorskich.

                      PS
                      Nie wiem co się stało, ale widzę teraz, że ucięło mi cały początek postu:((
                      • leszek.sopot "Zielona mila" - odzyskałem chyba początek postu 13.07.04, 14:36
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > leszek.sopot napisał:
                        >
                        > ) goniacy.pielegniarz napisał:
                        > )
                        > ) Jeżeli za najsurowszą karę uznawano wykluczenie ze społeczności, to
                        dlaczego
                        > ) uważasz, że to nie jest najsurowsza kara, a nawet myślisz, ze jest to
                        > argument
                        > ) za karą śmierci? Dziwna logika.
                        >
                        > Może w skrócie:
                        > Przedstawiłeś stanowisko całkowicie sprzeczne co do zasady z niektórymi
                        > przeciwnikami kary śmierci. Otóż głównym Twoim założeniem było to, że kara
                        > śmierci nie jest karą najokrutniejszą, a powinniśmy stosować kary
                        > najokrutniejsze (tak przynajmniej z tego wynikało).

                        Nie mam takiego głównego założenia - być może głównym moim założeniem jest to,
                        że nie wolno zabijać. Nie zastanawiałem się i nie systematyzowałem swoich
                        przekonań. Raczej pozwoliłem sobie na głośne myślenie... Przy okazji jedynie
                        wpadła mi taka myśl do głowy, czy karą może byc to co i tak niechybnie czeka
                        każdego z nas. Myślę, że skrócenie życia może być wtedy karą, gdy ktos jest z
                        tego życia zadowolony, a jak nie jest, jeśli życie jest dla niego męką? To są
                        tylko takie dywagacje, to nie są tezy. Nie myślę też o tym jak się najokrutniej
                        zemścić na zbrodniarzu. Wolałbym aby taki zbrodniarz przemienił się w aniła lub
                        chociaż dobrego człowieka. Brzmi jak bajka... ale jest to chyba możliwe.
                        W połowie lat 90. udzielałem się w Stowarzyszeniu przeciw Samotności, które
                        zaczęło współpracować z dyrektorem aresztu śledczego w Gdańsku. Poznałem także
                        wówczas więziennego kapelana, który dla skazanych ale i tymczasowo
                        aresztowanych robił duz dobrego (jak to dziwnie brzmi w kontekście np.
                        morderców tej biednej ANi!!) - on nie tylko z nimi rozmawiał, modlił się i
                        obcował na codzień. Organizował również wiele zajęć i zachęcał do brania
                        udziału w przeglądach więziennej twórczości plastycznej, prozatorskiej i
                        plastycznej. Zaprosił mnie na otwarcie jednej z wystaw urządzonej na terenie
                        więzienia. Nie było tam genialnych prac, ale uderzało jedno - czuć było, że
                        skazani w ich wykonanie włożyli wiele serca i wysiłku. Sporo rozmawiałem z
                        kapelanem. Podkreślał, że osadzeni, to nie aniołki, że czasem się zdaje sobie
                        sprawę, że wobec niektórych wszelkie jego wysiłki są bezcelowe. Największą jego
                        troską było to, by przygotowac ich do wyjścia z więzienia, by pokazać im także
                        inną rzeczywistość on więziennej grypsery. Uważał on, ze wielu postępowało źle,
                        bo nik nigdy nie pokazał im dobrego serca... Dosyć tej dygresji.

                        > Stwierdziłeś najpierw na
                        > przykładzie Hitlera, że kara śmierci nie musi być karą najstraszniejszą, bo
                        > Adolf sam ją sobie wymierzył(Pewnie dlatego, że uznał to za lepsze wyjście
                        dla siebie - czyli patrząc na to z punktu najstraszniejszych kar w jego
                        > wyobrażeniu, nie poniósł kary najokrutniejszej. Jaka kara byłaby dla niego
                        karą najokrutniejszą - tego się nie dowiemy.) Następnie stwierdziłeś, że Twoim
                        > zdaniem najokrutniejszą karą jest kara izolacji i pozbawienia kontaktu z
                        > ludźmi, skazanie na odosobnienie. Na końcu zaś stwierdziłeś, że przy karze
                        > smierci człowiek w ogóle nie cierpi,

                        Nie stwierdziłem tego. Napisałem, ze dowiem się tego, gdy będe umierał. Z
                        pewnością można umierać w cierpieniach, ale z tego co wiem, obecnie w USA używa
                        się jakiś środków, które ponoć sprawiają, że umiera się bezpoleśnie...

                        > bo śmierć dotyczy każdego z nas z tej
                        > racji, że każdy kiedyś umrze i dlatego to nie wyróżnia, w odróżnieniu od kary
                        > izolacji, bo izolacja dotyczy tylko niektórych i przez to właśnie wyróżnia.
                        > W tym fragmencie chciałem tylko zaznaczyć, że któraś ze stron "dorabia
                        > ideologię" do własnych przekonań. Bo inni przeciwnicy zarzucają karze śmierci
                        > to, że jest to kara najokrutniejsza i jest to tylko prymitywna zemsta.
                        > Natomiast inni przeciwnicy zarzucają, że kara śmierci jest zła, bo zmuszenie
                        > człowieka do życia ze świadomością tego, co zrobił, jest o wiele większą karą
                        > dla niego. Czyli z punktu widzenia przeciwników kara śmierci jest zła,
                        dlatego że jest jest za bardzo okrutna i najbardziej okrutna ze wszystkich kar,
                        czy dlatego, że jest za mało okruntna i jest oprócz niej kara jeszcze bardziej
                        > straszna - kara życia ze świadomością popełnionych czynów?

                        Ja pisze w swoim imieniu i dzielę się jedynie swoimi wątpliwościami. Nie
                        zaczytywałem się ani w analizach prawnych ani w analizach filozoficznych i
                        socjologicznych. Kieruję się tym co dyktuje mi serce. Dzielę się swoimi
                        wątpliwościami i argumentami, które dyktuje mi moja niedoskonała intuicja oraz
                        nienajlepsza znajomość życia. Nie czuję w sobie żadnego prawa by przemawiac w
                        imieniu przeciwników kary smierci. Pisze jedynie w swoim własnym imieniu -
                        kogoś, kto jest przeciwny zabijaniu ludzi, którzy już nic złego zrobić nie mogą.

                        > ) społeczność eskimoska chroniła w ten sposób także siebie przed negatywnymi
                        > ) uczuciami - bo cóż by im szkodziło w odwecie, w żądzy zemsty zabić
                        przestępcę przebijając go harpunem lub topiąc w morzu. Natomiast na czym
                        polegały w tej społeczności kary za jakieś pospolite występki - ano na
                        publicznym naprawieniu
                        > ) krzywd bądż na wyśmianiu. Łatwiej zapewne było ludziom pierwotnym stosować
                        > ) takie kary, poczucie honoru, godności osobistej znaczyło dla każdego
                        > człowieka
                        > ) dużo więcej niż dziś... Dziś jesteśmy anonimowi w swoich społecznościach,
                        > ) możemy łatwo zmienić miejsce swego zamieszkania i ta pogarda lub śmiech
                        > ) społeczności nas nie dotknie. Czujemy sie bardziej anonimowi, a więc i
                        > bardziej bezkarni.
                        >
                        > Od dobrej strony poruszyłeś temat. Problem polega właśnie na tym, że w
                        > społeczeństwie masowym nie jest to możliwe. A co więcej czym miałaby być
                        kara?
                        > Masz tu kolejny przykład, czyli Frasyniuka w koszulce z jednym idiotycznym
                        > napisem "byłem w więzieniu", podany w całkowicie prostackiej formie jako
                        walka o tolerancję. Europa zmierza w przeciwnym kierunku, a Ty tu piszesz o
                        > publicznym piętnowaniu.

                        Przecież to się dzieje. W przypadku najbardziej gorszących przestępstw sądy
                        zezwalają na publikację portretu przestępcy. Także na listach gończych są
                        publikowane zdjęcia sprawców - to jest właśnie piętnowanie sprawców.

                        Sporo, choć trochę w atmosferze sf, o zachowaniach i psychice ludzi czekających
                        na wyknanie kary smierci mówi film "Zielona mila" - polecam uwadze także z
                        powodu znakomitych kreacji aktorskich.
                        • goniacy.pielegniarz Re: "Zielona mila" - odzyskałem chyba początek po 13.07.04, 16:21
                          leszek.sopot napisał:


                          > Nie mam takiego głównego założenia - być może głównym moim założeniem jest
                          >to, że nie wolno zabijać.
                          > Nie zastanawiałem się i nie systematyzowałem swoich
                          > przekonań. Raczej pozwoliłem sobie na głośne myślenie... Przy okazji jedynie
                          > wpadła mi taka myśl do głowy, czy karą może byc to co i tak niechybnie czeka
                          > każdego z nas. Myślę, że skrócenie życia może być wtedy karą, gdy ktos jest z
                          > tego życia zadowolony, a jak nie jest, jeśli życie jest dla niego męką?

                          Kara powinna być sprawiedliwa. Jedni uznają, że karą sprawiedliwą za morderstwo
                          jest śmierć mordercy, a inni, że nie jest to sprawiedliwe. I tyle. Chyba nie ma
                          co się rozwodzić więcej nad tym, bo można różnie pojmować sprawiedliwość.

                          > To są tylko takie dywagacje, to nie są tezy.
                          > Nie myślę też o tym jak się najokrutniej
                          > zemścić na zbrodniarzu. Wolałbym aby taki zbrodniarz przemienił się w aniła
                          lub
                          > chociaż dobrego człowieka. Brzmi jak bajka... ale jest to chyba możliwe.
                          > W połowie lat 90. udzielałem się w Stowarzyszeniu przeciw Samotności, które
                          > zaczęło współpracować z dyrektorem aresztu śledczego w Gdańsku. Poznałem
                          także
                          > wówczas więziennego kapelana, który dla skazanych ale i tymczasowo
                          > aresztowanych robił duz dobrego (jak to dziwnie brzmi w kontekście np.
                          > morderców tej biednej ANi!!) - on nie tylko z nimi rozmawiał, modlił się i
                          > obcował na codzień. Organizował również wiele zajęć i zachęcał do brania
                          > udziału w przeglądach więziennej twórczości plastycznej, prozatorskiej i
                          > plastycznej. Zaprosił mnie na otwarcie jednej z wystaw urządzonej na terenie
                          > więzienia. Nie było tam genialnych prac, ale uderzało jedno - czuć było, że
                          > skazani w ich wykonanie włożyli wiele serca i wysiłku. Sporo rozmawiałem z
                          > kapelanem. Podkreślał, że osadzeni, to nie aniołki, że czasem się zdaje sobie
                          > sprawę, że wobec niektórych wszelkie jego wysiłki są bezcelowe. Największą
                          jego
                          > troską było to, by przygotowac ich do wyjścia z więzienia, by pokazać im
                          także
                          > inną rzeczywistość on więziennej grypsery. Uważał on, ze wielu postępowało
                          źle,
                          > bo nik nigdy nie pokazał im dobrego serca... Dosyć tej dygresji.

                          Sprawę od tej strony poruszył już Hydy kilka postów niżej. Tutaj mamy jednak do
                          czynienia z dwiema różnymi sprawami. Oczywiście trzeba myśleć o skutecznych
                          metodach resocjalizacyjnych dla osób, które przecież będą musiały wrócić na
                          łono społeczeństwa, że się tak wyrażę.

                          > Nie stwierdziłem tego. Napisałem, ze dowiem się tego, gdy będe umierał. Z
                          > pewnością można umierać w cierpieniach, ale z tego co wiem, obecnie w USA
                          używa się jakiś środków, które ponoć sprawiają, że umiera się bezpoleśnie...

                          Ok, po prostu myślałem, że cały czas mówimy o cierpieniu psychicznym w
                          kontekście albo życia ze świadomością zbrodni albo w kontekście świadomości
                          nadchodzącej śmierci.

                          > Ja pisze w swoim imieniu i dzielę się jedynie swoimi wątpliwościami. Nie
                          > zaczytywałem się ani w analizach prawnych ani w analizach filozoficznych i
                          > socjologicznych. Kieruję się tym co dyktuje mi serce. Dzielę się swoimi
                          > wątpliwościami i argumentami, które dyktuje mi moja niedoskonała intuicja
                          oraz
                          > nienajlepsza znajomość życia. Nie czuję w sobie żadnego prawa by przemawiac w
                          > imieniu przeciwników kary smierci. Pisze jedynie w swoim własnym imieniu -
                          > kogoś, kto jest przeciwny zabijaniu ludzi, którzy już nic złego zrobić nie
                          mogą.

                          > Przecież to się dzieje. W przypadku najbardziej gorszących przestępstw sądy
                          > zezwalają na publikację portretu przestępcy. Także na listach gończych są
                          > publikowane zdjęcia sprawców - to jest właśnie piętnowanie sprawców.

                          No chociaż tyle dobrze, że na listach gończych publikowane są zdjęcia sprawców:)
                          Ale tak całkiem poważnie to chyba w celu złapania a nie napiętnowania.

                          > Sporo, choć trochę w atmosferze sf, o zachowaniach i psychice ludzi
                          czekających
                          > na wyknanie kary smierci mówi film "Zielona mila" - polecam uwadze także z
                          > powodu znakomitych kreacji aktorskich.

                          Niestety nie oglądałem.
          • goniacy.pielegniarz Re: czy karany jest jedynym odpowiedzialnym? 13.07.04, 08:49
            Całości nie czytam, bo ten fragment jakoś mnie nie zachęcił, przynajmniej w
            kontekście omawianego tematu, z całym szacunkiem dla tekstu. Zresztą co to ma
            być??? "Czy ktoś taki mógł rzeczywiście spowodować zagładę tak wielu? Eichmann
            jest wymownym przykładem człowieka, który wydaje się "nie dorastać" do skali
            zła, za które ma być odpowiedzialny." albo "A może rzeczywiście jest tak, że
            zło które popełnili Eichmann i Stroop, zupełnie przekracza ich możliwość bycia
            zań odpowiedzialnymi?" To są niezłe kawałki i w sam raz na dyskusje
            filozoficzne, ale co to ma na przykład wspólnego z ostatnim zabójstwem tej
            dziewczyny z powodu chęci uczczenia urodzin? Bo szczerze mówiąc, nie rozumiem.
            Czy mamy rozważać, że "zło, które popełnili, zupełnie przekracza ich możliwość
            bycia zań odpowiedzialnymi"?
            • leszek.sopot Re: czy karany jest jedynym odpowiedzialnym? 13.07.04, 11:37
              Poddałem ci do przeczytania ten tekst albowiem on w obiektywny sposób
              przedstawia argumenty za i przeciw. W swoim poście napisałeś o zbrodniach ze
              szczególnym okrucieństwem, dlatego ja wybrałem z tego długiego tekstu ten
              fragment, w którym pojawia się to zdanie: "Najtrafniej zagadnienie to wyraził
              jeden z niemieckich aforystów doby Oświecenia G. Ch. Lichtenberg. Stawia on
              pytanie: "Czy wykonując wyrok na mordercy, nie popadamy w błąd, jak dziecko, co
              bije krzesło, o które się uderzyło?". No własnie czy nie popełniamy błędu?
              Naprawdę zachęcam do przeczytania całości. Jest w tym tekście też wiele
              argumentów za karą śmierci...
            • Gość: wartburg fontanny krwi IP: *.pool.mediaWays.net 13.07.04, 11:55
              Zgadzam się z Tobą. Gdybanie na temat spraw, o których mamy stosunkowo mętne
              pojęcie, nie prowadzi z reguły do nikąd. Nawet najlogiczniejsze rozumowanie
              powinno być oparte na faktach i rzetelnej znajomości tematu. Tylko w ten
              sposób możemy uchronić się przed nonsensami. Zdanie "Eichmann jest wymownym
              przykładem człowieka, który wydaje się "nie dorastać" do skali zła, za które ma
              być odpowiedzialny", jest samo w sobie bzdurą. Szczególnie ze względu na to
              asekuracyjne "wydaje się"...

              To że Eichmann nie stwarzał wrażenia potwora, którym był, wcale nie oznacza, że
              nie dorastał do skali zła, w ktorym współuczestniczył. Jak mógł nie dorastać,
              skoro był jego głównym architektem? W czasie przewodu sądowego ten człowiek o
              wyglądzie biuralisty zaczął nagle opowiadać o fontannach krwi, które widział
              pod Mińskiem w 1942. Rozgadał sie o nich sądząc zapewne, że wstrząśnie
              sędziami i przekona ich, że on także cierpiał i był poniekąd ofiarą
              potworności, w których "zmuszony był" (rozkazem fuehrera) brać udział.

              Właśnie w tym momencie, kiedy chciał wzbudzić litość, pokazał swoją prawdziwą
              twarz. Wyszła z niego jakaś diabelska potworność. Stało się jasne, że dobrze
              zdawał sobie sprawę, co kryło sie za jego rozporządzeniami pisanymi zza
              biurka. Myślę, że Hannach Arendt podkreślała banalność zbrodni Eichmanna nie
              dlatego, że biurko mogło być jakimś zabezpieczeniem przed jej potwornością,
              tylko że ta potworność była także możliwa przy biurku.

              Fontanny tryskały z masowych grobów pomordowanych Żydów. To był wynik procesów
              chemicznych. Rozkładające sie zwłoki powodowały tworzenie się gazów, co z kolei
              doprowadzało do nagłych wytrysków krwi nagromadzonej pod cienką powierzchnią
              ziemi. Fontanny te według opisu Eichmanna miały po kilka metrów wysokości.

              goniacy.pielegniarz napisał:

              > Całości nie czytam, bo ten fragment jakoś mnie nie zachęcił, przynajmniej w
              > kontekście omawianego tematu, z całym szacunkiem dla tekstu. Zresztą co to ma
              > być??? "Czy ktoś taki mógł rzeczywiście spowodować zagładę tak wielu?
              Eichmann
              > jest wymownym przykładem człowieka, który wydaje się "nie dorastać" do skali
              > zła, za które ma być odpowiedzialny." albo "A może rzeczywiście jest tak, że
              > zło które popełnili Eichmann i Stroop, zupełnie przekracza ich możliwość
              bycia
              > zań odpowiedzialnymi?" To są niezłe kawałki i w sam raz na dyskusje
              > filozoficzne, ale co to ma na przykład wspólnego z ostatnim zabójstwem tej
              > dziewczyny z powodu chęci uczczenia urodzin? Bo szczerze mówiąc, nie
              rozumiem.
              > Czy mamy rozważać, że "zło, które popełnili, zupełnie przekracza ich
              możliwość
              > bycia zań odpowiedzialnymi"?
      • klip-klap Re: Taryfikator kary śmierci 13.07.04, 10:54
        Kara smierci tylko za zabojstwo umyslne.

        --
        Polityka i Gospodarka
        Firefox
    • kataryna.kataryna Karla Faye Tucker 13.07.04, 00:41
      Kilka lat temu była głośna sprawa Karli Faye Tucker, skazanej w Teksasie za
      podwójne morderstwo na karę śmierci. Przez 15 lat (!) czekania na wykonanie
      wyroku przeszła w więzieniu prawdziwą metamorfozę, stała się innym człowiekiem,
      pamiętam transmisję na żywo z wykonywania wyroku, relacje z niego, to było
      wstrząsające, bo zabijali kogoś kto wyciągnął wszystkie lekcje ze swojej
      zbrodni i przez te wszystkie lata żył z jej brzemieniem. To był transmitowany
      na żywo akt barbarzyństwa w majestacie prawa.
      • maksimum Re: Karla Faye Tucker 13.07.04, 00:58
        kataryna.kataryna napisała:

        > Kilka lat temu była głośna sprawa Karli Faye Tucker, skazanej w Teksasie za
        > podwójne morderstwo na karę śmierci. Przez 15 lat (!) czekania na wykonanie
        > wyroku przeszła w więzieniu prawdziwą metamorfozę, stała się innym
        człowiekiem,
        > pamiętam transmisję na żywo z wykonywania wyroku, relacje z niego, to było
        > wstrząsające, bo zabijali kogoś kto wyciągnął wszystkie lekcje ze swojej
        > zbrodni i przez te wszystkie lata żył z jej brzemieniem. To był transmitowany
        > na żywo akt barbarzyństwa w majestacie prawa.

        To jest wlasnie najlepszy dowod na to,ze kara smierci powinna istniec,bo gdyby
        nie istniala,nie byloby tej metamorfozy.
        • maksimum Re: Karla Faye Tucker A JESLI NIE MA COS ZA COS 13.07.04, 05:19
          maksimum napisał:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Kilka lat temu była głośna sprawa Karli Faye Tucker, skazanej w Teksasie z
          > a podwójne morderstwo na karę śmierci. Przez 15 lat (!) czekania na wykonani
          > e wyroku przeszła w więzieniu prawdziwą metamorfozę, stała się innym
          > człowiekiem,
          > > pamiętam transmisję na żywo z wykonywania wyroku, relacje z niego, to było
          > > wstrząsające, bo zabijali kogoś kto wyciągnął wszystkie lekcje ze swojej
          > > zbrodni i przez te wszystkie lata żył z jej brzemieniem. To był transmitow
          > any na żywo akt barbarzyństwa w majestacie prawa.
          >
          > To jest wlasnie najlepszy dowod na to,ze kara smierci powinna istniec,bo
          >gdyby nie istniala,nie byloby tej metamorfozy.

          Widze,ze nie rozumiesz sytuacji.
          Metamorfoza nastapila dlatego,ze ona nie miala zadnego innego wyjscia.
          Ona zrobila to dla oczyszczenia siebie z winy.
          Nie musialaby tego robic,gdyby dostala 25 lat pudla z mozliwoscia
          wczesniejszego wyjscia za dobre zachowanie,bo wtedy ILOSC SPEDZONYCH LAT ZA
          KRATKAMI OCZYSZCZALABY JA Z WINY.
          I w takiej sytuacji,kiedy ilosc lat za kratkami jest odkupieniem winy nie musi
          wystepowac naprawa duchowa skazanej.
          Jesli jest "cos za cos" to sie zazwyczaj na to idzie i oczyszczenie nie musi
          nastepowac.
          A jesli nie ma cos za cos,to nie ma innego wyjscia TYLKO czysciec.
      • Gość: wartburg przypadki szczególne IP: *.pool.mediaWays.net 13.07.04, 00:59
        kataryna.kataryna napisała:

        > Kilka lat temu była głośna sprawa Karli Faye Tucker, skazanej w Teksasie za
        > podwójne morderstwo na karę śmierci. Przez 15 lat (!) czekania na wykonanie
        > wyroku przeszła w więzieniu prawdziwą metamorfozę, stała się innym
        człowiekiem,
        >
        > pamiętam transmisję na żywo z wykonywania wyroku, relacje z niego, to było
        > wstrząsające, bo zabijali kogoś kto wyciągnął wszystkie lekcje ze swojej
        > zbrodni i przez te wszystkie lata żył z jej brzemieniem. To był transmitowany
        > na żywo akt barbarzyństwa w majestacie prawa.

        Nie znam tego przypadku. Też jestem zasadniczo przeciwko karze śmierci. Chyba
        największy wpływ wywarł na mnie Kieślowski z jego "Krótkim filmem o zabijaniu".
        Zabijanie w majestacie prawa jest niemal zawsze ohydą.

        Uważam jednak, że są przypadki szczególne, kiedy kara śmierci nabiera wymiaru,
        bo ja wiem, misterium, staje się obrzędem, rytuałem, czymś, co można porównac z
        zabójstwem w obronie koniecznej.

        To nie kat zabija wtedy, tylko społeczeństwo, które się broni, bo nie chce
        skapitulować przed hipnotyczną siłą zła.

        To zabójstwo młodej dziewczyny w pociągu na urodziny miało coś z tego, było
        diaboliczne i pewnie dlatego wyzwala takie emocje.

        Chociaż byłbym ostrożny z pośpiesznymi ocenami.
        • iza.bella.iza Odpowiesz mi Wartburgu? 13.07.04, 01:05
          Gość portalu: wartburg napisał(a):


          > To nie kat zabija wtedy, tylko społeczeństwo...

          Podobną opinię wyraził Lupus. Zadałam mu więc pytanie, które teraz chcę zadać
          również Tobie. Jest w poniższym linku.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14131482&a=14135233
          • Gość: wartburg przypadki szczególne IP: 62.80.61.* 13.07.04, 01:34
            Źle mnie zrozumiałaś. Nie jestem orędownikiem kary śmierci. Wręcz przeciwnie,
            prędzej uważam się za jej przeciwnika. Ohydę mordu w majestacie prawa pokazał
            Kieślowski w "Krótkim filmie o zabijaniu". Widziałaś? Ten film wyznacza także
            mój pogląd w tej sprawie.

            Uważam jednak, że są przypadki szczególne, które burzą ład moralny całego
            społeczeństwa. Nieukarane właśnie w taki sposób (ostateczny) stają sie dla
            niego zagrożeniem. Z drugiej strony jestem przeciwny regulacji tych zagadnień
            na "tak" albo na "nie". Nie zgadzam się np. z Kaczyńskim, który domaga się
            zmiany zasady prawnej, tzn. chce wprowadzić karę śmierci do obowiązującej
            praktyki sądowniczej.

            Ale uważam też, że zdarzają się przestępstwa, które na taką karę zasługują i że
            w wyjątkowych przypadkach (powtarzam - w wyjątkowych) powinna być dopuszczalna.
            • iza.bella.iza Re: przypadki szczególne 13.07.04, 01:49
              Gość portalu: wartburg napisał(a):

              > Źle mnie zrozumiałaś. Nie jestem orędownikiem kary śmierci. Wręcz
              przeciwnie,
              >
              > prędzej uważam się za jej przeciwnika. Ohydę mordu w majestacie prawa
              pokazał
              >
              > Kieślowski w "Krótkim filmie o zabijaniu". Widziałaś? Ten film wyznacza
              także
              >
              > mój pogląd w tej sprawie.

              Tak - film Kieślowskiego widziałam i też mogę powiedzieć, że wyraża on moje
              poglądy.

              > Uważam jednak, że są przypadki szczególne, które burzą ład moralny całego
              > społeczeństwa. Nieukarane właśnie w taki sposób (ostateczny) stają sie dla
              > niego zagrożeniem. Z drugiej strony jestem przeciwny regulacji tych
              zagadnień
              > na "tak" albo na "nie". Nie zgadzam się np. z Kaczyńskim, który domaga się
              > zmiany zasady prawnej, tzn. chce wprowadzić karę śmierci do obowiązującej
              > praktyki sądowniczej.
              >
              > Ale uważam też, że zdarzają się przestępstwa, które na taką karę zasługują i
              że
              >
              > w wyjątkowych przypadkach (powtarzam - w wyjątkowych) powinna być
              dopuszczalna.

              Rzeczywiście zdarzają się zbrodnie wyjątkowo ohydne, w obliczu których chce się
              krzyknąć - kara śmierci. Jednak prawo nie powinno opierać się na czyichkolwiek
              emocjach. A jeśli rozpatrywać karę dla mordercy w kontekście Dekalogu, to nie
              może być także mowy o "przypadkach szczególnych". Sposób karania oprawców i
              zbrodniarzy w sposób adekwatny do społecznego poczucia sprawiedliwości to
              wielkie wyzwanie dla naszej cywilizacji. Ja osobiście uważam, że należy
              zbrodniarzy odizolować, jeśli trzeba to na całe ich życie. Trzeba również
              stworzyć system, dzięki któremu każdy skazany by zadośćuczynił (przynajmniej w
              części) za swoje czyny. Samo siedzenie w 4 ścianach celi jest i mało
              humanitarne i w żaden sposób nie przyczynia się do naprawienia szkody. I nad
              tym jakby taki system miał wyglądać i funkcjonować powinna toczyć się
              współczesna debata o kodeksie karnym.
              • Gość: wartburg Re: przypadki szczególne IP: 62.80.61.* 13.07.04, 02:12
                iza.bella.iza napisała:

                > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                >
                > > Źle mnie zrozumiałaś. Nie jestem orędownikiem kary śmierci. Wręcz
                > przeciwnie,
                > >
                > > prędzej uważam się za jej przeciwnika. Ohydę mordu w majestacie prawa
                > pokazał
                > >
                > > Kieślowski w "Krótkim filmie o zabijaniu". Widziałaś? Ten film wyznacza
                > także
                > >
                > > mój pogląd w tej sprawie.
                >
                > Tak - film Kieślowskiego widziałam i też mogę powiedzieć, że wyraża on moje
                > poglądy.
                >
                > > Uważam jednak, że są przypadki szczególne, które burzą ład moralny całego
                > > społeczeństwa. Nieukarane właśnie w taki sposób (ostateczny) stają sie dl
                > a
                > > niego zagrożeniem. Z drugiej strony jestem przeciwny regulacji tych
                > zagadnień
                > > na "tak" albo na "nie". Nie zgadzam się np. z Kaczyńskim, który domaga s
                > ię
                > > zmiany zasady prawnej, tzn. chce wprowadzić karę śmierci do obowiązującej
                > > praktyki sądowniczej.
                > >
                > > Ale uważam też, że zdarzają się przestępstwa, które na taką karę zasługują
                > i
                > że
                > >
                > > w wyjątkowych przypadkach (powtarzam - w wyjątkowych) powinna być
                > dopuszczalna.
                >
                > Rzeczywiście zdarzają się zbrodnie wyjątkowo ohydne, w obliczu których chce
                się
                >
                > krzyknąć - kara śmierci. Jednak prawo nie powinno opierać się na
                czyichkolwiek
                > emocjach. A jeśli rozpatrywać karę dla mordercy w kontekście Dekalogu, to nie
                > może być także mowy o "przypadkach szczególnych". Sposób karania oprawców i
                > zbrodniarzy w sposób adekwatny do społecznego poczucia sprawiedliwości to
                > wielkie wyzwanie dla naszej cywilizacji. Ja osobiście uważam, że należy
                > zbrodniarzy odizolować, jeśli trzeba to na całe ich życie. Trzeba również
                > stworzyć system, dzięki któremu każdy skazany by zadośćuczynił (przynajmniej
                w
                > części) za swoje czyny. Samo siedzenie w 4 ścianach celi jest i mało
                > humanitarne i w żaden sposób nie przyczynia się do naprawienia szkody. I nad
                > tym jakby taki system miał wyglądać i funkcjonować powinna toczyć się
                > współczesna debata o kodeksie karnym.

                Co chciałem powiedzieć, to że te sprawy są nad wyraz skomplikowane i że kara
                śmierci jest zbyt straszna i prymitywna, aby mogła być należytym rozwiązaniem.
                Choć odruch, który każe nam jej się domagać, potrafi być bardzo przemożny.
                Zastanawiałem się, jakbym się zachował, gdybym jechał tym pociągiem, w którym
                wydarzyła się ta zbrodnia i gdybym miał broń. Czy strzelałbym, żeby zapobiec
                morderstwu?

                I czy nie tak rozumują ci, którzy domagaja się kary śmierci? Chcą czemuś
                zapobiec wstecz? Czemuś, co już się stało.

                Zwróciłem już wcześniej uwagę, że właśnie kara śmierci ma wymiar magiczny.
                Jest zabiegiem - znakiem, manifestuje gotowość użycia broni nawet wstecz, w
                obronie czegoś, co w systemie naszych wartości jest szczegolnie ważne i dla
                czego zbrodnia jest największym zagrożeniem.
                • iza.bella.iza Re: przypadki szczególne 13.07.04, 02:23
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Co chciałem powiedzieć, to że te sprawy są nad wyraz skomplikowane i że kara
                  > śmierci jest zbyt straszna i prymitywna, aby mogła być należytym
                  rozwiązaniem.
                  > Choć odruch, który każe nam jej się domagać, potrafi być bardzo przemożny.

                  Owszem, potrafi. Jednak społeczeństwo które ma za sobą 1000 lat życia w
                  chrześcijaństwie i lubi odwoływać się do zdobyczy humanizmu powinno w sobie ten
                  odruch zwalczać. Szczególnie powinni zwalczać go Ci, co tym społeczeństwem chcą
                  kierować. Wyjątkowo obrzydliwe wydaje mi się żerowanie polityków na najniższych
                  ludzkich odruchach i instynktach.

                  > Zastanawiałem się, jakbym się zachował, gdybym jechał tym pociągiem, w którym
                  > wydarzyła się ta zbrodnia i gdybym miał broń. Czy strzelałbym, żeby zapobiec
                  > morderstwu?

                  Nie porównuj ewntualnej interwencji, faktycznej obrony przed toczącym się
                  zdarzeniem do wymierzanego na zimno w sali sądowej wyroku śmierci. To sądwie
                  zupełnie inne sprawy.

                  > I czy nie tak rozumują ci, którzy domagaja się kary śmierci? Chcą czemuś
                  > zapobiec wstecz? Czemuś, co już się stało.

                  Raczej nie. Jeśli już to bardzo żadko.

                  > Zwróciłem już wcześniej uwagę, że właśnie kara śmierci ma wymiar magiczny.
                  > Jest zabiegiem - znakiem, manifestuje gotowość użycia broni nawet wstecz, w
                  > obronie czegoś, co w systemie naszych wartości jest szczegolnie ważne i dla
                  > czego zbrodnia jest największym zagrożeniem.

                  Może czasem ma wymiar magiczny, a nawet romantyczny. Częściej ma jednak jedynie
                  wymiar zemsty, odwetu - równie odrażającego jak sama pierwotna zbrodnia. Dowód
                  na takie myślenie znajdziesz parę postów niżej, chociażby.
      • goniacy.pielegniarz Re: Karla Faye Tucker 13.07.04, 09:12
        kataryna.kataryna napisała:

        > Kilka lat temu była głośna sprawa Karli Faye Tucker, skazanej w Teksasie za
        > podwójne morderstwo na karę śmierci. Przez 15 lat (!) czekania na wykonanie
        > wyroku przeszła w więzieniu prawdziwą metamorfozę, stała się innym
        człowiekiem,
        > pamiętam transmisję na żywo z wykonywania wyroku, relacje z niego, to było
        > wstrząsające, bo zabijali kogoś kto wyciągnął wszystkie lekcje ze swojej
        > zbrodni i przez te wszystkie lata żył z jej brzemieniem. To był transmitowany
        > na żywo akt barbarzyństwa w majestacie prawa.

        Czyli chodzi o to, że świadomość kary śmierci sprawiła, że przeszła
        metamorfozę, czy o coś innego?
      • klip-klap Albert Fish 14.07.04, 10:47
        radoslaw.ligas.webpark.pl/mordercy/fish.html
        • Gość: P-77 Re: Albert Fish IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 14:53
          A co to ma do rzeczy? Przed wojną kara śmierci była w powszechnym użyciu a
          mordercy na tle seksualnym działają pod wpływem popędu a nie motywacji.
          • klip-klap Re: Albert Fish 14.07.04, 14:59
            To samo co przyklad tamtej kobiety.
            Mozemy sie zarzucac pojedynczymi przypadkami i co z tego,to tylko demagogia.
    • maksimum Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 01:06
      Gość portalu: P-77 napisał(a):

      > Polsa ratyfikowała protokół dodatkowy do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka
      > i
      > Podstawowych Wolności i nie może go wypowiedzieć - w przeciwnym razie
      > musiałaby
      > wystąpić z Rady Europy i znależć się w jednym szeregu z państwami
      > barbarzyńskimi jak kraje muzułmańskie, Chiny, Korea Północna czy USA.

      A juz najwiekszy problem dla waszej mielizny umyslowej jest to,ze sa to kraje
      bardzo szybko rozwijajace sie i niedlugo wszystkie z nich wprowadza wizy dla
      Polakow.

      > Jeżeli zatrzymanym zostanie udwodniona wina (przypominam, że przyznanie się
      > nie
      > jest wystarczającym dowodem) i nie znajdą się okoliczności łagodzące jedyną
      > karą jaka powinna zostać orzeczona jest kara dożywotniego pozbawienia
      > wolności
      > z możliwością warunkowego przedterminowego zwolnienia co najmniej po 40
      > latach
      > (kiedy będą mieli około 60 lat)
      > To że 77 procent społeczeństwa jest za karą śmierci świadczy o konieczności
      > edukacji obywatelskiej, która pomogłaby uświadomić, że zabijanie w majestacie
      > prawa pozbawia każde społeczeńśtwo miana cywilizowanego.

      Mocno minales sie z rozumem,bo kara powinna byc adekwatna do popelnionego
      przestepstwa.

      > Warto zauważyć, że gdy podobny odsetek Polaków był przeciwny udziałowi w
      > wojnie
      > irackiej ta sama partia jakoś nie powoływała się na sondaże. Nie mówię już o
      > kwestii aborcji gdzie też na pewno większość społeczeństwa jest przeciwna
      > penalizacji aborcji w każdym przypadku (ci sami politycy mówili wtedy o
      > przypadkowym społeczeńśtwie)

      Z aborcja tez macie niezlego szmergla,bo w USA gdzie aborcja jest dozwolona,tak
      jak i kara smierci,przyrost naturalny jest wyzszy niz w Polsce.


      • maksimum CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO DOSWIADCZYC 13.07.04, 01:16
        "Piękny slogan. Łatwo się za nim ukryć razem z sumieniem. A czy gdyby to
        bezosobowe państwo nie działało przez anonimowego, nikomu nieznanego kata tylko
        przez Ciebie? Wyobraź sobie taką sytuację - państwo do wykonania kary śmierci
        losuje obywatela i pada na Ciebie. Żeby Ci było trudniej, to przed wykoniem
        wyroku musisz zapoznać z aktami sprawy i ze skazanym, a wyrok wykonać w
        obecności wszystkich stron procesu oraz rodziny skazanego i ofiary, oczywiście
        bez maski na twarzy. Zabijesz TEGO CZŁOWIEKA w imię państwa i w majestacie
        prawa?"

        Oczywiscie ,ze zapoznalbym sie z aktami sprawy i sledzil caly proces,a po
        procesie odrabal mu glowe.
        Sprawiedliwosci musi sie stac zadosc.
        Kara ma byc adekwatna do winy.
        Zastanow sie nad sytuacja,ze ktos zabija twoje dziecko,to nie moglbym sie
        doczekac,zeby takiego do pradu podlaczyc,czy powiesic,nawet jakbym musial go
        wlasnorecznie wciagac na plecach na szubienice.
        I bez zadnego zasciankowego zaslaniania oczu.
        Z usmiechem na ustach patrzylbym mu prosto w oczy i zaciskal petle na szyi.

        • maksimum Re: CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO DOSWIADCZYC 13.07.04, 01:28
          Nie zastanawia was dlaczego nie ma zadnego problemu z naborem do wojska w
          USA,mimo ze jest ochotnicze?
          Przeciez do wojska idzie sie walczyc i zabijac i jest to czesc zycia i czesc
          spelnienia charakteru ludziego.
          Zwierzeta drapiezne zabijaja dla przezycia,choc niektore zabijaja wiecej niz
          potrzebuja,a czlowiek jest takim wlasnie zwierzem,ze widok krwi go podnieca.
          Ja wygladaly rozrywki w strozytnym Rzymie w Coloseum?
          Walka na smierc i zycie i spojrzenie na mistrza ceremonii czy kciuk wskazuje
          glebe czy tez niebo.
          Co sie dzieje w czasie pokoju jak ludzie zbieraja sie na zabawach i weselach.
          Po kilku kieliszkach zaczynaja sie spory i bojki,mimo ze przyszlisie bawic.
          Zadze krwi mamy w genach i zabijanie sprawia nam przyjemnosc jak kochanie.
        • iza.bella.iza Re: CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO DOSWIADCZYC 14.07.04, 01:15
          maksimum napisał:

          > Zastanow sie nad sytuacja,ze ktos zabija twoje dziecko,to nie moglbym sie
          > doczekac,zeby takiego do pradu podlaczyc,czy powiesic,nawet jakbym musial go
          > wlasnorecznie wciagac na plecach na szubienice.
          > I bez zadnego zasciankowego zaslaniania oczu.
          > Z usmiechem na ustach patrzylbym mu prosto w oczy i zaciskal petle na szyi.
          >

          Po raz ostatni przypominam ci Macieju, że niegadam z Tobą. Skoro jednak jesteś
          taki natrętny to mam dla ciebie zdanie -zastanów się nad sytuacją, kiedy to
          TWOJE DZIECKO byłoby mordercą skazanym na karę śmierci, np. twoja piękna
          córeczka. Też byś jej życzył tej śmierci? Nie musisz mi odpowiadać, zastanów
          się tylko nad tym. I więcej się do mnie nie odzywaj, bo tracisz czas.
      • goniacy.pielegniarz Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 16:44
        maksimum napisał:


        > Z aborcja tez macie niezlego szmergla,bo w USA gdzie aborcja jest
        dozwolona,tak
        > jak i kara smierci,przyrost naturalny jest wyzszy niz w Polsce.

        A kto wyrabia ten przyrost naturalny, ci dobrze zarabiający, którzy robią
        kariery i których tak cenisz, czy ci z nizin społecznych czy wręcz ze slumsów,
        którymi tak gardzisz?
        Bo chyba nie wyciągasz jednych, kiedy jest Ci to wygodne, żeby ich później
        schować i bagatelizować, gdy jest to wygodne w innej sytuacji?
      • Gość: P-77 Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:14
        > A juz najwiekszy problem dla waszej mielizny umyslowej jest to,ze sa to kraje
        > bardzo szybko rozwijajace sie i niedlugo wszystkie z nich wprowadza wizy dla
        > Polakow.
        Większość już pewnie nigdy nie wróci co najwyżej w urnie z prochami.
        > Mocno minales sie z rozumem,bo kara powinna byc adekwatna do popelnionego
        > przestepstwa.
        Czyli wracamy do talionu? Kara powinna być przede wszystkim adekwatna do
        stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu.
        > Z aborcja tez macie niezlego szmergla,bo w USA gdzie aborcja jest
        dozwolona,tak
        >
        > jak i kara smierci,przyrost naturalny jest wyzszy niz w Polsce.
        >
        Ustawodastwo federalne nie wypowiada się w sprawie aborcji pozostawiając to
        rozstrzygnięciu ustawodastw stanowych.
    • Gość: modena Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 02:02
      Wszystko mozna wymowic.
      Prawa unii to nie 10 przykazan.
      Panstwa sa suwerenne i same winny decydowac o zniesieniu kary smierci wola
      wiekszosci swych obywateli.
      Jesli nie jest sie po drodze z prawami unijnymi nalezy dawac temu wyraz i je
      olewac. Dac sie zahukac przez UE to totalne oddanie swoje suwerennosci w rece
      manipulatorow.


      • iza.bella.iza Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 02:06
        Albo kara śmierci, albo wyjście z UE, Modeno. Niema miejsca na "olewanie".
        Poczytaj sobie post Leona:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14135526
        • Gość: modena Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 02:09
          Nie ma mozliwosci wyjscia z unii na dzien dzisiejszy.
          Zapomnij wszystkie posty i poczytaj na ten temat.
          Prawo aktualne UE takiej mozliwosci NIE PRZEWIDUJE.
          • maksimum Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 02:29
            Gość portalu: modena napisał(a):

            > Nie ma mozliwosci wyjscia z unii na dzien dzisiejszy.
            > Zapomnij wszystkie posty i poczytaj na ten temat.
            > Prawo aktualne UE takiej mozliwosci NIE PRZEWIDUJE.

            A po co im zrozumienie tak prostej rzeczy,ze zaakceptowali uczestnictwo w
            systemie ktory nie rozwija sie gospodarczo,skoro oni teraz
            wykazuja "zrozumienie" zasad tej nierozwijajacej sie organizacji.
          • iza.bella.iza Dla Modeny 13.07.04, 03:15
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2176457.html
            • Gość: modema Re: Dla Modeny IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 03:37
              Przeczytaj wczesniejsza analize wypadku Austrii:
              www.europa-digital.de/aktuell/fdw/ausschluss.shtml
              Polecam stwierdzenie:
              "...Mangels Rechtsgrundlage ist der Ausschluss eines Mitgliedstaates nicht
              möglich. Die Gemeinschaftsverträge der EU enthalten keine Bestimmungen über den
              Ausschluss eines Mitgliedstaats.."
              W tlum.:
              "Wykluczenie z UE z braku podstaw prawnych jest niemozliwe.
              Uklady UE nie zawieraja zadnych uwarunkowan na wylaczeniu panstwa
              czlonkowskiego z UE."
              Albo ten cytowany przez ciebie prof. jest niedoinformowany albo GW robi hucpe.

            • maksimum Re: Dla Modeny 13.07.04, 03:49
              iza.bella.iza napisała:

              > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2176457.html
              --------------------------------------------------------------------------------
              --
              Unia wyklucza karę śmierci

              Wojciech Sadurski* 12-07-2004, ostatnia aktualizacja 12-07-2004 18:59

              W sprawie kary śmierci nie ma w prawie Unii Europejskiej nawet cienia
              wątpliwości. Trzeba zdecydować - albo kara śmierci, albo Unia

              Jak się można było spodziewać, znając naszą polityczną obyczajowość, wiadomości
              o okrutnym morderstwie popełnionym w pociągu na młodej kobiecie stworzyły
              niektórym politykom szansę do odgrzania sprawy kary śmierci. Ale jak to
              pogodzić z członkostwem w Unii Europejskiej? Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego,
              którego partia z wielkim szumem wniosła na porządek dzienny debaty publicznej
              propozycję kary śmierci, w prawie UE nie ma przepisów zakazujących tej
              kary. "Jest protokół dodatkowy do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale
              można go wypowiedzieć - to kwestia woli polityków" - powiedział Jarosław
              Kaczyński.

              To nieprawda. Ponieważ postulat kary śmierci z całą pewnością będzie się
              pojawiał przy okazji takich wstrząsających faktów, trzeba powiedzieć raz na
              zawsze i bez cienia niejasności: członkostwo w UE jednoznacznie i stuprocentowo
              wyklucza karę śmierci! Nie ma tu nawet żadnych wątpliwości wśród prawników -
              prawo unijne w tej sprawie jest jasne, i to zupełnie niezależnie od projektu
              Konstytucji UE, która w swej Karcie Praw Fundamentalnych wyklucza karę śmierci.

              Art. 6 traktatu Unii Europejskiej powołuje się na Europejską Konwencję Praw
              Człowieka jako jedno ze źródeł wartości i celów Unii, a z kolei inny artykuł
              traktatu (49) wśród warunków członkostwa wymienia respektowanie wartości art.
              6. W ten sposób ratyfikowanie konwencji (wraz z protokołem dodatkowym z 1983 r.
              o obaleniu kary śmierci) stało się jednym z warunków członkostwa w Unii. Tzw.
              acquis communautaire (czyli zestaw praw Unii, których przyjęcie jest warunkiem
              członkostwa) w dziale "Wymiar sprawiedliwości i sprawy wewnętrzne" w rozdziale
              XII wymienia te konwencje, do których nowe państwa członkowskie muszą
              przystąpić - wśród nich jest Europejska Konwencja Praw Człowieka i wyraźnie
              wymieniony protokół dodatkowy znoszący karę śmierci podczas pokoju. Protokół
              ten Polska ratyfikowała, a zawiera on przepis zakazujący uchylania przez
              państwo raz przyjętego zakazu stosowania kary śmierci.

              Wyliczam te techniczne detale prawne, by raz jeszcze podkreślić: w tej akurat
              sprawie nie ma w prawie Unii Europejskiej nawet cienia marginesu na
              wątpliwości, interpretację czy dowolność. Państwo wypowiadające protokół o
              obaleniu prawa śmierci traci jeden z niezbędnych warunków prawnych członkostwa
              w Unii.

              Notka prawnicza do Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro i innych przywódców
              PiS: musicie, Panowie, zdecydować - albo kara śmierci, albo Unia Europejska. A
              przy okazji sugestia pozaprawnicza: jeśli już dyskutować o ewentualnym
              przywróceniu kary śmierci (a także np. tortur, publicznej chłosty, obcinania
              rąk złodziejom), to nie wtedy, gdy opinia publiczna jest wstrząśnięta
              wiadomością o zbrodni.

              *Wojciech Sadurski jest profesorem i dziekanem wydziału prawa w Europejskim
              Instytucie Uniwersyteckim we Florencji
              --------------------------------------------------------------------------------
              -
              Pokaz w ktorym miejscu Sadurski wykazuje,ze kara smierci dyskwalifikuje w EU!!
              To sa TYLKO jego opinie.
              Art 6 powoluje sie na zrodlo wartosci i celow EU,a nic nie mowi o zakazie czy
              nakazie.
              Jak zwykle czyjas opinie bierzesz za prawo.


              • mn7 Re: Dla Modeny 13.07.04, 20:32

                UE bezwzględnie wymaga od swych członków respektowania EKPC wraz z protokołami
                dodatkowymi, więc zakaz kary śmierci ma charakter niewatpliwe prawny i nic tego
                nie zmieni.
                • Gość: modena Re: Dla Modeny IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 22:58
                  I co z tego?
                  Wymagac sobie moze, ale nie ma mozliwosci pozbawic panstwo czlonkowstwa.
                  I o to w powyzszyc wpisach chodzilo.
                  Ani uklad zalozycielski EG, ani uklad zalozycielski UE z Maastricht nie
                  przewiduja klauzuli wystapienia a co dopiero pozbawienia czlonkowstwa.
                  Wg. obowiazujacych ram prawnych jest to NIEMOZLIWE.
                  Nowa konstytucja przewiduje taka mozliwosc.
                  Ale najpierw musi ja zatwierdzic wszystkie 25 panstw.

                  • mn7 Re: Dla Modeny 14.07.04, 15:09
                    Gość portalu: modena napisał(a):

                    > I co z tego?
                    > Wymagac sobie moze, ale nie ma mozliwosci pozbawic panstwo czlonkowstwa.
                    > I o to w powyzszyc wpisach chodzilo.
                    > Ani uklad zalozycielski EG, ani uklad zalozycielski UE z Maastricht nie
                    > przewiduja klauzuli wystapienia a co dopiero pozbawienia czlonkowstwa.
                    > Wg. obowiazujacych ram prawnych jest to NIEMOZLIWE.
                    > Nowa konstytucja przewiduje taka mozliwosc.
                    > Ale najpierw musi ja zatwierdzic wszystkie 25 panstw.
                    >
                    A więc nie ma się czym przejmować?
      • maksimum Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 02:08
        Gość portalu: modena napisał(a):

        > Wszystko mozna wymowic.
        > Prawa unii to nie 10 przykazan.
        > Panstwa sa suwerenne i same winny decydowac o zniesieniu kary smierci wola
        > wiekszosci swych obywateli.
        > Jesli nie jest sie po drodze z prawami unijnymi nalezy dawac temu wyraz i je
        > olewac. Dac sie zahukac przez UE to totalne oddanie swoje suwerennosci w rece
        > manipulatorow.

        Jak sam widzisz spoleczenstwo nie jest zahukane,bo jest za kara
        smierci,natomiast wielu forumowiczow na tym watku jest mocno zahukanych.
        • Gość: modena Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta IP: *.proxy.aol.com 13.07.04, 02:30
          > Jak sam widzisz spoleczenstwo nie jest zahukane,bo jest za kara
          > smierci,natomiast wielu forumowiczow na tym watku jest mocno zahukanych

          Prawdopodobnie to awangarda idei wspolnej europy w Polsce.
          Nie przemysleli jednak, ze praw OBCYCH na nasz grunt i nasz sposob myslenia nie
          mozna KARNIE i BEZMYSLNIE przenosic wbrew woli spoleczenstwa.
          Nie ten czas i nie ta swiadomosc spoleczenstwa.
          Konflikty z prawem UE sa zaprogramowane i zdeterminowane NASZYM poziomem
          odniesienia i NASZA rzeczywistoscia, w ktore obce nam prawa nie maja co szukac.
          • maksimum Re: sprawa kary śmierci jest sprawą zamknięta 13.07.04, 02:54
            Gość portalu: modena napisał(a):

            > > Jak sam widzisz spoleczenstwo nie jest zahukane,bo jest za kara
            > > smierci,natomiast wielu forumowiczow na tym watku jest mocno zahukanych
            >
            > Prawdopodobnie to awangarda idei wspolnej europy w Polsce.
            > Nie przemysleli jednak, ze praw OBCYCH na nasz grunt i nasz sposob myslenia
            nie mozna KARNIE i BEZMYSLNIE przenosic wbrew woli spoleczenstwa.
            > Nie ten czas i nie ta swiadomosc spoleczenstwa.
            > Konflikty z prawem UE sa zaprogramowane i zdeterminowane NASZYM poziomem
            > odniesienia i NASZA rzeczywistoscia, w ktore obce nam prawa nie maja co
            >szukac.

            Nastepnym punktem tego programu rozrywkowego pt.EU bedzie zakazanie wykonywania
            kary smierci w USA i Chinach,bo oni tam w EU maja jakis sad "miedzynarodowy"
            w ktorym juz skazali Busha i Rumsfelda.
            Pozniej wydadza dekret,ze USA ma sie cofnac gospodarczo i umyslowo do poziomu
            ziomali EUropejskich,a Chinom zakaze dalszego wzrostu i zobowiaze ich do
            wyplacenia po 100 mln doll "odszkodowania" kazdemu Tybetanczykowi w kraju i za
            granica za szkody moralne jakie poniesli przy ucywilizowaniu ich przez
            Chinczykow.

      • maksimum W TYM KOLHOZIE PT EU SPECJALISCI JUZ ZNIESLI KARE 13.07.04, 03:04
        Gość portalu: modena napisał(a):

        > Wszystko mozna wymowic.
        > Prawa unii to nie 10 przykazan.
        > Panstwa sa suwerenne i same winny decydowac o zniesieniu kary smierci wola
        > wiekszosci swych obywateli.

        To nie sa wolne Stany Zjednoczone,gdzie ludzie glosuja za kara smierci lub
        przeciwko niej,to jest kolhoz pt. EU gdzie "specjalisci" juz wszystko ustalili,
        a prawem czlowieka jest przystosowanie sie do juz istniejacych praw.

        > Jesli nie jest sie po drodze z prawami unijnymi nalezy dawac temu wyraz i je
        > olewac. Dac sie zahukac przez UE to totalne oddanie swoje suwerennosci w rece
        > manipulatorow.

        Ponoc EU ma doplacac do Polski jakies sumy i dlatego Ciemnogrodzianie zgodzili
        sie na oddanie samodzielnosci.
        Jak doplaty nie wypala,to dopiero Polak bedzie wq......
        • Gość: P-77 Re: wygląda na to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 09:18
          że Sadurski dość przekonująco wyłożył, że KAczyński albo jest prawniczym
          ignorantem albo jest manipulatorem.
          Akurat wielkim sukcesem propagandowym PiS-u jest wzmocnienie przekonania, że
          obowiązujący kodeks karny jest liberalny i należy go zmienić mimo że nawet
          Janusz Wojciechowski, który nie jest moim politycznym idolem, ale na prawie
          karnym zna się najlepiej z polityków wyłożył, że jest dokładnie odwrotnie -
          wskaźnik prizonizacji po wejściu w żyice obecnego k.k. gwałtownie wzrosnął.
          Ponieważ KAczyński & Co stosują dość prostacki typ argumentacji - odwołują się
          do poczucia zagrożenia, które sami wywołują, natomiast wszystkich tych, którzy
          myślą inaczej obrzucają inwektywami w rodzaju : "front obrony
          przestępców", "łżesalon" (to zresztą dtyczy też innych kwestii, że
          wspomnę "partię białej flagi") przez co merytoryczna dyskusja jest niemożliwa.
          To trochę działa na zasadzie spirali - tak długo powtarzamy, że k.k. nie
          sprawdził się w praktyce (dla Kaczyńskiego było to jasne przed jego wejściem w
          życie) aż staje się to aksjomatem i zamiast pomyśleć o rozbudowaniu systemu
          resocjalizacyjnego (choćby więcej etatów dla kuratorów) buduje się kolejne
          więzeinia zamieniając świetlice, sale gimnastyczne a nawet biblioteki (a potem
          dziwimy się, że wzrasta poziom analfabetyzmu) na cele i trzyma siedmiu
          skazanych w celach przeznaczonych dla czterech osób - a potem dziwią się, że z
          więzień wychodzą sprawcy bardziej zdemoralizowani niż ci, któzy tam trafiają.
          Oczywiście można by przytoczyć szereg przepisów k.k. świadczących o tym, że
          tylko pozornie jest on bardziej liberalny od poprzedniego, ale nie w tym rzecz.
          Trudno nie uśmiechnąć się z politowaniem gdy poseł Ziobro prezentując projekt
          nowelizacji przewidujący zastąpienie dobrego systemu grzywny w stawkach
          dziennych systemem kwotowym przekonuje, że system stawkowy się nie sprawdził,
          bo jest ... niezrozumiały dla społeczeńśtwa (a może raczej dla posła Ziobry).
          Na dowód podaje, że sędziowie przyzwyczajeni do orzekania grzwyn w kwotach
          dalej to robią a potem sztucznie przeliczają na stawki - czyli partia mająca
          prawo w nazwie z naruszenia prawa czyni normę.
          Chciałbym zwrócić uwagę na jeden aspekt sprawy - co powiedzieć o terrorystach,
          którzy nie szanują nie tylko cudzego ale i własnego życia (na przykłąd arabscy
          fundamentaliści). Czy kara śmierci na którą niejako sami się skazują nie jest
          dla nich raczej nagrodą. Czy spędzenie najlepszych latżycia w ciasnej celi z
          poczuciem upokorzenia nie jest właśnie najsurowszą karą?
          Wiele wskazuje na to, że dla tych dwudziestoletnich zabójców świadomość, że być
          może do końca życia nie wyjdą na wolność jest bardziej przytłaczająca - oni
          byli pewnni, że im się uda, więc naet gdyby groziła im kara śmierci i tak by to
          zrobili. Swoją drogą dlaczego nikt nie zapytał - gdzie była ochrona pociągu?
          Nie mówię już o innych pasażerach? Przecież coś takiego stało się w ciągu dnia,
          nie w nocy. Czy to was nie przeraża bardziej?
          • goniacy.pielegniarz Re: wygląda na to 13.07.04, 09:39
            Co do Kaczyńskich to nie będę się odnosił, bo sam uważam, że to zagranie pod
            publiczkę, zwłaszcza w porównaniu z tym, co mówili jeszcze jakiś czas temu.

            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > zamiast pomyśleć o rozbudowaniu systemu
            > resocjalizacyjnego (choćby więcej etatów dla kuratorów) buduje się kolejne
            > więzeinia zamieniając świetlice, sale gimnastyczne a nawet biblioteki (a
            potem dziwimy się, że wzrasta poziom analfabetyzmu)

            Budowa więzień jedną z głównych przyczyn analfabetyzmu? To chyba jakaś nowa
            teoria. Ale mniejsza z tym. W Polsce podobno 20tys. osób z wyrokiem chodzi na
            wolności, bo nie mają, gdzie odsiadywać swoich kar, a Ty narzekasz, że się
            buduje więzienia...


            > na cele i trzyma siedmiu
            > skazanych w celach przeznaczonych dla czterech osób
            >- a potem dziwią się, że z
            > więzień wychodzą sprawcy bardziej zdemoralizowani niż ci, któzy tam trafiają.

            Tak więc potrzebna sa nowe więzienia czy nie, bo już się nieco pogubiłem?



            p.s.
            Czy wykorzystywanie skazanych na przykład do budowy dróg jest przejawem
            niehumanitarnego traktowania?
            • hydy Re: wygląda na to 13.07.04, 09:55
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > p.s.
              > Czy wykorzystywanie skazanych na przykład do budowy dróg jest przejawem
              > niehumanitarnego traktowania?

              z tego co wiem (w przeciwieństwie do przepisów f-cjonujących niegdyś) aktualny
              system penitencjarny (kkw) nei pozwala przymuszać skazanych do wykonywania
              jakiejkolwiek pracy - jeśli ktoś chce, to może pracować; jego sprawa

              problem w tym, że nawet jeśli ktoś chce to pracy dla niego nie ma, pomimo iż
              obowiązujące w tym zakresie przepisy dają wiele preferencji pracodawcom
              zatrudniającym więźniów

              czytałem kiedyś kilka publikacji nt. (przy zaliczaniu kkw na IV roku dodatkowe
              pytanie było z prac profesora :), którego konikiem było porównywanie polskiego
              systemu penitencjarnego z innymi - np. ze skandynawskim) i wiem, że ilośc
              czynników wpływających na "efektywność" systemu penitencjarnego jest dość duża,
              a praca ma tu spore znaczenie

              swoją drogą skandynawowie mieli to ciekawie rozwiązane:
              otrzymujesz wyrok w "przedziale": np. od 4 do 8 lat - co oznacza że posiedzisz
              con. 4 lata, ale byc może nawet 8: wszystko zależy od tego jak będziesz się
              sprawować w więzieniu, czemu służy specjalny system "punktacji"
              za wykonywanie określonych "zadań" otzrymujesz przewidzianą w regulaminie
              liczbę pkt. - możesz "awansować", lub zostać "zdegradowany"; zmianiają się
              warunki odbywania kary, itd. itd.

              oczywiście upraszczam i pomijam wiele rzeczy (czytałem to już kilka lat temu) -
              mankamentem systemu, jest to iż jest kosztowny, ale niestety: podobno liderem
              pod względem wydatków jest tu Kalifornia, gdzie obowiązuje zasada "bejsbolowa"
              (trzeci taki sam czyn zabroniony, sprawia, że jesteś
              obligatoryjnie "wyautowany" - czyli dożywocie), no ale Kalifornia to piąta
              gospodarka świata.

              myślę, że u nas jeszcze wiele musi się zmienić.
            • Gość: P-77 Re: wygląda na to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 14:39
              > Budowa więzień jedną z głównych przyczyn analfabetyzmu? To chyba jakaś nowa
              > teoria. Ale mniejsza z tym. W Polsce podobno 20tys. osób z wyrokiem chodzi na
              > wolności, bo nie mają, gdzie odsiadywać swoich kar, a Ty narzekasz, że się
              > buduje więzienia...
              Mylisz się. Więzienia są przepełnione bo trafiają do nich ludzie, względem
              których wystarczyłaby zwykła probacja (niealimenciarze, drobni złodzieje itp).
              Gdyby na przykład ogłosić amnestię dla sprawców przestępstw bez użycia przemocy
              względem których orzeczono kary pozbawienia wolności powiedzmy do 2 lat,
              problem by się rozwiązał ale na to zwłąszcza w okresie przedwyborczym nikt nie
              pójdzie.
        • hydy Re: W TYM KOLHOZIE PT EU SPECJALISCI JUZ ZNIESLI 13.07.04, 09:41
          maksimum napisał:

          > To nie sa wolne Stany Zjednoczone,gdzie ludzie glosuja za kara smierci lub
          > przeciwko niej,to jest kolhoz pt. EU gdzie "specjalisci" juz wszystko
          ustalili,
          > a prawem czlowieka jest przystosowanie sie do juz istniejacych praw.

          a co z dekalogiem, który jest silnie zakorzeniony, zarówno UE, jak i USA?
          jak pdbiera to przeciętny Amerykanin? czy nie ma tu sprzeczności? czy Biblia
          pozwala zabijać?

          czyżby relatywizm moralny i hipokryzja?
          • indris Biblia a zabijanie 13.07.04, 12:10
            Biblia nie tylko pozwalała zabijać, ale w niektórych przypadkach wręcz to
            nakazywała, patrz przepisy prawne ze Starego Testamentu.
            Znalazłem gdzieś wyjaśnienie niezgodności tych praw z V Przykazaniem. Otóż
            słowo użyte w tym przykazaniu NIE oznaczało KAŻDEGO pozbawienia życia.
            Osobiście jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale jestem jeszcze większym
            przeciwnikiem naciąganych argumentacji.
            • dupa_pawiana Re: Biblia a zabijanie 13.07.04, 12:26
              Stary testament to w rzeczywistości zbiór różnych przypadkowych ksiąg
              historycznych Wyciąganie z nich wniosków prowadzi do wielu sprzeczności i
              nieporozumień Stary testament nie powinien byc uznany za księge religijna
              Kościół nas oszukuje powycinali niewygodne fragmenty i trzymają w sejfach
              watykańskich
            • hydy Re: Biblia a zabijanie 13.07.04, 12:30
              indris napisał:

              > Biblia nie tylko pozwalała zabijać, ale w niektórych przypadkach wręcz to
              > nakazywała, patrz przepisy prawne ze Starego Testamentu.
              > Znalazłem gdzieś wyjaśnienie niezgodności tych praw z V Przykazaniem. Otóż
              > słowo użyte w tym przykazaniu NIE oznaczało KAŻDEGO pozbawienia życia.
              > Osobiście jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale jestem jeszcze większym
              > przeciwnikiem naciąganych argumentacji.

              gdzie Ty widziałeś argumentację???

              ja tylko wyraziłem wątpliwość na ile kś jest do pogodzenia z 5 przykazaniem -
              bo osobiście uważam, że naciąganiem jest właśnie pisanie, iż od tego
              przykazania są pewne wyjątki - to prosta droga do nikąd, bo zaraz pojawią się
              wnioski iż róznież do przykazań 1-4 i 6-10 też znajdziemy wyjątki, itd.

              na ptrzestrzeni setek lat, bez trudu można znależć setki odmiennych
              interpretacji tego samego tekstu (w tym wypadku Bibli) - spójrz jak sama
              oficjalna doktryna KK zmieniała się wraz z rozwojem świadomości społecznej,
              postepem nauki, techniki, jak reagowała na nowe nurty myśli politycznej
              (socjalizm, totalitaryzmy), itd.

              żeby rozmawiać poważnie trzeba przyjąć, iż system penitencjarny ma być
              skuteczny (efektywny, a nie efektowny) - por. pow. co napisałem nt. Skandynawi

              pytanie jak to zrobić w naszych beznadziejnych warunkach?

              P.S. powiem ci, że kiedy byłem na studiach, a Min. Sprawiedliwości był
              Kaczyński, całe prawnicze środowisko akademickie (ale praktycy róznież), jak
              Polska długa i szeroka smiało się z jego poczynań;
          • Gość: klip dekalog IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 13.07.04, 12:11
            Ciebie tez odsylam:

            kara_smierci.k-raj.com.pl/art.html
          • maksimum Re: W TYM KOLHOZIE PT EU SPECJALISCI JUZ ZNIESLI 13.07.04, 17:50
            hydy napisał:

            > maksimum napisał:
            >
            > > To nie sa wolne Stany Zjednoczone,gdzie ludzie glosuja za kara smierci lub
            > > przeciwko niej,to jest kolhoz pt. EU gdzie "specjalisci" juz wszystko
            > ustalili,
            > > a prawem czlowieka jest przystosowanie sie do juz istniejacych praw.
            >
            > a co z dekalogiem, który jest silnie zakorzeniony, zarówno UE, jak i USA?
            > jak pdbiera to przeciętny Amerykanin? czy nie ma tu sprzeczności? czy Biblia
            > pozwala zabijać?
            >
            > czyżby relatywizm moralny i hipokryzja?

            Dekalog nie ma nic wspolnego z prawem.
            Dekalog jest wskazaniem jak powinnismy zyc by unikac problemow w zyciu.
            Zauwaz ,ze w Dekalogu nie ma nic na temat kar za kradziez czy zabijanie.
            W prawie przy kazdym przestepstwie masz minimalna i maxymalna kare,bo prawo
            musi byc poparte aparatem nacisku na spoleczestwo jak
            policja,sady,wieziennictwo.
            W Dekalogu "nie zabijaj" jest skierowane do przecietnego czlowieka,by nie
            zabijal sasiada czy innego czlowieka z ktorym jest w konflikcie,a nie do
            sedziego by nie wydawal wyrokow smierci.
            Zeby prawo moglo zaistniec musi byc struktura wladzy,czyli rzadzacy ze swoim
            grodem i policja czy wojsko pod jego zarzadem.
            Prawo w czasach Dekalogu istnialo tylko w miastach i to tylko dobrze
            zorganizowanych.
            W miastach mieszkal wtedy znikomy procent ludnosci,a poza miastami byly
            samosady.
        • Gość: klip UE to ujednolicanie IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 13.07.04, 12:19
          Oczywiscie dla UE istnieje kompromis,ale tylko na korzysc krajow ktore ks nie
          chca. Przeczytalem powyzszy tekst Sadurskiego,ale wiem ze prawnicy jesli chca to
          potrafia odpowiednio zinterpretowac przepisy. Moglibysmy byc w UE i miec ks -
          potrzeba tylko odwagi i checi naszych politykow(rzecz niemozliwa).Przeciez
          minister Cimoszewicz nie chcialby aby inne kraje w UE popadly w zdumienie.
          Mielibysmy tez pewnie powtorke z Austrii gdzie lud zaglosowal inaczej niz
          trzeba,ale po pewnym czasie by sie po prostu w UE przyzwyczaili.Nie jestem
          zwolennikiem argumentu demokratycznego za ks,ale UE z tymi swoimi frazesami o
          demokracji dziwnie tu niedemokratyczna jest.


          Jako zwolennik stosowania ks zdaje sobie sprawe,ze tyle mojego,co tu sobie na
          forum napisze.
        • Gość: P-77 Re: W TYM KOLHOZIE PT EU SPECJALISCI JUZ ZNIESLI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 16:55
          > To nie sa wolne Stany Zjednoczone,gdzie ludzie glosuja za kara smierci lub
          > przeciwko niej,to jest kolhoz pt. EU gdzie "specjalisci" juz wszystko
          ustalili,
          > a prawem czlowieka jest przystosowanie sie do juz istniejacych praw.
          O ile się oreintuję to w żadnym ze stanów USA nie było referendum na temat kary
          śmierci - ow wszystkim zdecydowały legislatury stanowe a przyzwolenie na ks dał
          Sąd NAjwyższy złożony z prezydenckich nominatów uznając, że nie jest ona
          sprzeczna z amerykańską konstytucją.
    • dupa_pawiana Ile prawdziwych katolików mamy w Polsce 13.07.04, 10:57
      Rachunek przybliżony W Pl. jest 98% katolików
      Jednym z najważniejszych przykazań jest przykazanie miłości "Kochaj bliżniego
      swego jak siebie samego jak siebie samego " czy jakos tak
      77% popiera kare śmierci blizniego nie miłuje Prawdziwych katolików wniosek
      prosty jest około 20% naszego kochanego narodu
      • maksimum KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? 13.07.04, 18:25
        Gość portalu: P-77 napisał(a):

        > > A juz najwiekszy problem dla waszej mielizny umyslowej jest to,ze sa to k
        > raje
        > > bardzo szybko rozwijajace sie i niedlugo wszystkie z nich wprowadza wizy
        > dla
        > > Polakow.
        > Większość już pewnie nigdy nie wróci co najwyżej w urnie z prochami.
        > > Mocno minales sie z rozumem,bo kara powinna byc adekwatna do popelnionego
        > > przestepstwa.

        > Czyli wracamy do talionu? Kara powinna być przede wszystkim adekwatna do
        > stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu.

        A jesli przestepca nie czuje sie winny??????
        A spoleczenstwo jest na tyle zahukane,ze nie zdaje sobie sprawy z tego,ze
        Dekalog nie jest prawem??

        > > Z aborcja tez macie niezlego szmergla,bo w USA gdzie aborcja jest
        > dozwolona,tak
        > >
        > > jak i kara smierci,przyrost naturalny jest wyzszy niz w Polsce.
        > >
        > Ustawodastwo federalne nie wypowiada się w sprawie aborcji pozostawiając to
        > rozstrzygnięciu ustawodastw stanowych.

        A jak wyglada decentralizacja wladzy w Polsce i EU ???????
        W EU nastepuje wyrazna centralizacja wladzy i spadek poziomu zycia.
        • Gość: P-77 Re: KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:33
          > A jesli przestepca nie czuje sie winny??????
          A jakie to ma znaczenie? Winę ocenia się obiektywnie.
          > A jak wyglada decentralizacja wladzy w Polsce i EU ???????
          Jak w UE trudno mi powiedzieć - w Polsce nie najlepiej zwłaszcza w służbie
          zdrowia po "reformach" SLD, ale co to ma do rzeczy?
          • maksimum Re: KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? 13.07.04, 22:00
            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > > A jesli przestepca nie czuje sie winny??????

            > A jakie to ma znaczenie? Winę ocenia się obiektywnie.

            Teraz mowisz o osadzaniu oskarzonego,ktory moze ale nie musi czuc sie winnym.
            Czy O.J.Simpson zostal osadzony obiektywnie????

            > > A jak wyglada decentralizacja wladzy w Polsce i EU ???????
            > Jak w UE trudno mi powiedzieć - w Polsce nie najlepiej zwłaszcza w służbie
            > zdrowia po "reformach" SLD, ale co to ma do rzeczy?

            O karze smierci powinni decydowac ludzie zamieszkujacy Polske ,a nie przepisy
            EU.
            • Gość: P-77 Re: KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 22:21
              > Teraz mowisz o osadzaniu oskarzonego,ktory moze ale nie musi czuc sie winnym.
              > Czy O.J.Simpson zostal osadzony obiektywnie????
              Sprawa O.J. Simpsona świadczy jedynie o ułomności systemu z ławą przysięgłych.
              I o niczym więcej.
              > O karze smierci powinni decydowac ludzie zamieszkujacy Polske ,a nie przepisy
              > EU.
              Polska jest członkiem UE i prawo unijne jest prawem polskim, na co większosć
              obywateli wyraziła zgodę w referendum europejskim.
              Gdyby Abraham Lincoln przeprowadził referendum w srpawie zneisienia
              niewolnictwa a John Kennedy w sprawiezakazu dyskryminacji rasowej wątpliwe czy
              by to udało sie przeprowadzić.
              • maksimum Re: KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? 13.07.04, 22:32
                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                > > Teraz mowisz o osadzaniu oskarzonego,ktory moze ale nie musi czuc sie win
                > nym.
                > > Czy O.J.Simpson zostal osadzony obiektywnie????
                > Sprawa O.J. Simpsona świadczy jedynie o ułomności systemu z ławą
                przysięgłych.
                > I o niczym więcej.
                > > O karze smierci powinni decydowac ludzie zamieszkujacy Polske ,a nie prze
                > pisy
                > > EU.
                > Polska jest członkiem UE i prawo unijne jest prawem polskim, na co większosć
                > obywateli wyraziła zgodę w referendum europejskim.
                > Gdyby Abraham Lincoln przeprowadził referendum w srpawie zneisienia
                > niewolnictwa a John Kennedy w sprawiezakazu dyskryminacji rasowej wątpliwe
                >czy by to udało sie przeprowadzić.

                Mozliwe,ze nie wszyscy sa zorientowani w historii USA,ale niewolnictwo bylo
                tylko w poludniowych stanach USA.
                Wiekszosc ludnosci zamieszkiwala stany polnocne i byla przeciwna niewolnictwu.

                • Gość: P-77 Re: KARA ADEKWATNA DO WINY ??????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 22:39
                  > Mozliwe,ze nie wszyscy sa zorientowani w historii USA,ale niewolnictwo bylo
                  > tylko w poludniowych stanach USA.
                  > Wiekszosc ludnosci zamieszkiwala stany polnocne i byla przeciwna niewolnictwu.
                  >
                  Rzecz w tym, że samo miejsce zamieszkania nie miało wpływu na wyznawane
                  poglądy - Lincoln podjął decyzję nie zastanawiając się nad tym jak przełoży się
                  na poparcie społeczne.
                  Było błędem przeciwników kary śmierci, że nie przekonali społeczeństwa do
                  swoich racji zwykle ograniczając się do argumentu międzynarodowego, przyznaję
                  dość słabego. Jednak to tylko potwierdza że opowiadanie się przeciwko
                  karześmierci wymaga większej odwagi niż krzyczenie "śmierć za śmierć" itp.
                  • Gość: P-77 Re: a propos amerykańskich zbrodniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 22:49
                    z postu "maximum"
                    "Nastepnym punktem tego programu rozrywkowego pt.EU bedzie zakazanie
                    wykonywania
                    kary smierci w USA i Chinach,bo oni tam w EU maja jakis sad "miedzynarodowy"
                    w ktorym juz skazali Busha i Rumsfelda."
                    Akurat to, że Bush i Rumsfeld powinni stanąć przed międzynarodowym trybunałem
                    za wywołanie wojny agresywnej oraz za przyzwolenie na stosowanie tortur (Abu
                    Gharib) jest oczywiste i co istotniejsze będą mieli większe gwarancje
                    procesowe niż we własnym kraju.
                    A Międzynarodowy Trybunał KArny, którego USA nie uznają nie ma nic wspólnego z
                    UE - to tak na marginesie.
                    • maksimum Re: a propos amerykańskich zbrodniarzy 13.07.04, 23:05
                      Gość portalu: P-77 napisał(a):

                      > z postu "maximum"
                      > "Nastepnym punktem tego programu rozrywkowego pt.EU bedzie zakazanie
                      > wykonywania
                      > kary smierci w USA i Chinach,bo oni tam w EU maja jakis sad "miedzynarodowy"
                      > w ktorym juz skazali Busha i Rumsfelda."
                      > Akurat to, że Bush i Rumsfeld powinni stanąć przed międzynarodowym trybunałem
                      > za wywołanie wojny agresywnej oraz za przyzwolenie na stosowanie tortur (Abu
                      > Gharib) jest oczywiste i co istotniejsze będą mieli większe gwarancje
                      > procesowe niż we własnym kraju.

                      W Stanach malo ludzi wie,o tym sadzie w EUropie,a ci co wiedza,to sie z niego
                      smieja.

                      > A Międzynarodowy Trybunał KArny, którego USA nie uznają nie ma nic wspólnego
                      >z UE - to tak na marginesie.

                      Tak sie sklada,ze sady maja wladze teretorialna i jesli sad nie jest na
                      terytorium USA,to nie ma tu zadnej wladzy.
                      • Gość: P-77 Re: a propos amerykańskich zbrodniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 01:09
                        > W Stanach malo ludzi wie,o tym sadzie w EUropie,a ci co wiedza,to sie z niego
                        > smieja.
                        Ale o torturowaniu Irakijczyków wiedzą wszyscy i fakt, że Donald Rumsfeld
                        pozoostal na stanowisku jest skandalem.
                        To że administracja amerykańska boi się międzynarodowego sądownictwa (a
                        jednocześnie chętnie się nim posługuje wobec np. byłych serbskich przywódców,
                        nie twierdzę że niesłusznie ale gdzie równość wobec prawa międzynarodowego?)
                        powinno dać do myślenia.
                        • Gość: modena Re: a propos amerykańskich zbrodniarzy IP: *.proxy.aol.com 16.07.04, 01:43
                          Twoj stosunek do USA jest znany z 1-go postu:
                          ..znależć się w jednym szeregu z państwami barbarzyńskimi jak kraje
                          muzułmańskie, Chiny, Korea Północna czy USA...
                          Stany to barbarzynstwo pur.
                          Dodaj jeszcze do pelnego obrazu Japonie (tam tez dopuszcza sie k.s.).
                          Przestan strzepic jezor i zacznij myslec, miast produkowac propagandowa papke.
                          To, ze Ameryka nie podpisuje wiekszosci konwencji - wymyslow europejskich
                          glupkow oznacza, ze ma zdrowe podejscie do tematu.
                          Po prostu ma swoje zdanie, poparte stosunkiem obywateli do tematu.
                          • maksimum CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO SPROBOWAC ! 16.07.04, 07:01
                            iza.bella.iza napisała:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > Zastanow sie nad sytuacja,ze ktos zabija twoje dziecko,to nie moglbym sie
                            >
                            > > doczekac,zeby takiego do pradu podlaczyc,czy powiesic,nawet jakbym musial
                            > go wlasnorecznie wciagac na plecach na szubienice.
                            > > I bez zadnego zasciankowego zaslaniania oczu.
                            > > Z usmiechem na ustach patrzylbym mu prosto w oczy i zaciskal petle na szyi.
                            > >
                            > Po raz ostatni przypominam ci Macieju, że niegadam z Tobą.

                            A to ze niegadam piszesz razem,to taki nasz znak,ze uwielbiasz moje e-maile.

                            > Skoro jednak jesteś
                            > taki natrętny to mam dla ciebie zdanie -zastanów się nad sytuacją, kiedy to
                            > TWOJE DZIECKO byłoby mordercą skazanym na karę śmierci, np. twoja piękna
                            > córeczka. Też byś jej życzył tej śmierci? Nie musisz mi odpowiadać, zastanów
                            > się tylko nad tym. I więcej się do mnie nie odzywaj, bo tracisz czas.

                            Widze,ze bardzo lekkomyslnie nie bierzesz DNA pod uwage!
                            Dzieci dziedzicza po rodzicach i moja piekna corka odziedziczyla nie tylko
                            urode,ale i madrosc po tatusiu,a ja w kolizje z prawem nie wchodzilem.
                            Myslalas pewno o dzieciach porzuconych,z rozbitych rodzin,gdzie nieudolna
                            mamusia jak Basia Sadowska wychowala Grzegorza Przemyka,ktory przez zycie nie
                            umial sie przemykac.
                            Tatus Grzegorza Przemyka zalozyl druga rodzine i dzieci z tego malzenstwa nie
                            maja problemow wychowawczych.
                            Jak mamusia zaprawia,a tatus w wiezieniu siedzi za zabicie sasiada,to dzieci
                            maja przyklad w domu ,ktora droga podazac.
                            Wiem,ze po przeczytaniu mojego wyjasnienia,twoje porownanie wyda nawet tobie
                            sie co najmniej niezreczne,ale powinnas wiecej myslec przy pisaniu i zycie
                            baczniej obserwowac.
                            Genetyka jest kluczem zycia i czym madrzejszy tatus,tym dzieci maja lepsza
                            przyszlosc.
                            • Gość: P-77 Re: CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO SPROBOWAC ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:06
                              USA są krajem uzurpującym sobie prawo do określania co jest dobre a co złe i
                              nieprzestrzegania tych zasad. Tak było już przed administracją Busha, ale
                              administracja ta rozwinęła tą doktrynę do granic fanaztyzmu. Jeśli Japonia
                              stosuje karę śmierci to oczywiście też jest krajem barbarzyńskim a rozwój
                              gospodarczy nie ma tu nic do rzeczy (zwłaszcza że osiągnięty często kosztem
                              eksploatacji fizycznej młodych zdolnych pracowników). Putin też może
                              powiedziec, że walcząc z czeczeńskimi terrorystami (bo Bogiem a prawdą to są
                              terrorsyści) nie słucha pięknoduchów i ma swój rozum.
                              Podkreślam raz jeszcze - jeśli Donald Rumsfield nie stracił stanowiska po
                              ujawnieniu tortur w abu Gharib to dowód na to, że administracja Busha uważa
                              tego typu zbrodniczą działalność w najlepszym razie za "wypadek przy pracy". A
                              to znaczy, że Bush nie ma żadnych moralnych kwalifikacji do zasiadania w Białym
                              Domu.
                            • Gość: P-77 Re: CZLOWIEK POWINIEN WSZYSTKIEGO SPROBOWAC ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:27
                              > Dzieci dziedzicza po rodzicach i moja piekna corka odziedziczyla nie tylko
                              > urode,ale i madrosc po tatusiu,a ja w kolizje z prawem nie wchodzilem.
                              > Myslalas pewno o dzieciach porzuconych,z rozbitych rodzin,gdzie nieudolna
                              > mamusia jak Basia Sadowska wychowala Grzegorza Przemyka,ktory przez zycie nie
                              > umial sie przemykac.
                              > Tatus Grzegorza Przemyka zalozyl druga rodzine i dzieci z tego malzenstwa nie
                              > maja problemow wychowawczych.
                              Sądzilem, że jesteś polemistą na poziomie, ale taki styl mnie żenuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka